Jump to content
RoZy

Devil May Cry (seria)

Recommended Posts

@Neroese - hooo, fabułę gry znam z grubsza do momentu po odbiciu Kat. W tym i dialogi tak pięknie napisane, że mogę od ręki podać wam fanfik MLP (!) z lepszymi.

Staram się tej gry nie hejcić, ale ona sama zdaje się na każdym kroku kłaść na ziemi, rozkraczać przede mną i wystawiać wielką, naszpikowaną diodami strzałkę z napisem: "proszę mocno kopać". Poczynając od fabuły i jej przedstawienia, przez mechanikę rozgrywki, po jakąś taką ogólną przeciętność. Na niekorzyść DmC działa jeszcze fakt, że równolegle ogrywam Dust: An Elysian Tail.

Żyję w czasach, gdy Metroidvania ma lepszą fabułę, voice acting i system walki od slashera Ninja Theory.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do systemu walki trzeba się po prostu przyzwyczaić i tyle. Ostatnio z nudów chciałem pograć w DMC3 i nie byłem w stanie kompletnie nic sensownego zrobić. Sam fakt że większości konkretnych ataków nie jestem w stanie wykonać bez lock-ona na przeciwniku już jest dla mnie czymś absurdalnym w porównaniu do mega płynnego systemu walki z DmC czy MGR:R, w które katowałem ostatnie kilkadziesiąt godzin (nawet biorąc pod uwagę zwariowaną kamerę z MGR). I do tego te style, dlaczego muszę wybierać, czy chce robić blok, czy dashe, czy ciachać wroga w powietrzu? Przecież pad ma wiele przycisków, czemu ktoś tak wrednie mnie ogranicza? Przez ostatnie slashery, nie tylko DmC, system ze starszych gier Capcomu wydaje mi się strasznie ograniczony.

Kompletną dla mnie porażką i nieporozumieniem jest kombinacja Tryb Anioła/Demona + strzał. To są dwie IDENTYCZNE 'bronie', ale jedna przyciąga coś, a druga Cię do czegoś. Mimo że to samo i można to było innym sposobem zrobić (np. strzałka do przodu + przyciąganie - przyciąga Ciebie i analogicznie ze strzałką do tyłu).

Taki system byłby całkowicie bez sensu ze względu na brak lock ona. Wyobraź sobie że chcesz przyciągnąć do siebie wroga, a Dante się odwraca i robi stingera w odwrotnym kierunku. Albo odwrotnie, chcesz się odwrócić i zrobić kontrę, a łapiesz przeciwnika przed sobą. System z dwoma klawiszami, jeden do przyciągania i drugi to "latania" jest najsensowniejszym rozwiązaniem przy takim modelu walki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki system byłby całkowicie bez sensu ze względu na brak lock ona. Wyobraź sobie że chcesz przyciągnąć do siebie wroga, a Dante się odwraca i robi stingera w odwrotnym kierunku. Albo odwrotnie, chcesz się odwrócić i zrobić kontrę, a łapiesz przeciwnika przed sobą. System z dwoma klawiszami, jeden do przyciągania i drugi to "latania" jest najsensowniejszym rozwiązaniem przy takim modelu walki.

Więc po co rezygnować z lockon-a i wprowadzać takie bezsensowne wg mnie rozwiązanie? I pisałeś 'dlaczego muszę wybierać, czy chce robić blok, czy dashe, czy ciachać wroga w powietrzu?' hmm, może dlatego, iż były do tego odmienne style i w ogóle było możliwe (mówię o blokowaniu i dashu.) Lub geniusz stingera - 2x do przodu + atak z nadzieją że w ogóle się uda, a potem trafi wroga tego, który nas interesuje. Czasem mam wrażenie że wystarczy wciskać byle co, i styl wskakuje od razu na np. S.

I pod jakim względem wydaje Ci się ograniczony? Dlatego że jest trudniej? Że musiałeś bardziej kombinować i zastanawiać się, które kombinacje stylów i broni będą bardziej efektywne? No proszę Cię. I wybacz, ale dla mnie system walki w DmC jest strasznie chaotyczny. Tłuczesz jednego wroga, a tu nagle proszę, automatyczna zmiana na pilarza obok, podczas gdy pierwszy zadaje Ci cios którego nie sposób uniknąć w trakcie wykonywania combosa.

Tyle że widzisz - MGR:R miał trochę podobnie jak nowy DmC - też spotkał się z odrzuceniem przez fanów, bo 1) Nie robił 'Kodżima', 2) To nie skradanka z Wężem w roli głównej, tylko slasher z cybersamurajem który potrafi ciachnięciem katany 'wyciąć' elektrony z powłoki izotopu węgla. A mimo wszystko jest uznana za udaną i odniosła nawet niezły sukces, mimo że prócz świata i postaci z MGS różnice są diametralne. Gdyby DmC było grą naprawdę dobrą, ludzie kupiliby tak czy siak, bez względu na to co mówią inni, bo dobra gra się wybroni. Ale hej, co to? Niskie wyniki sprzedaży i 'nie trafiliśmy w gusta zachodnich graczy'.

I wierz mi - nie jestem nastawiony anty jeżeli chodzi o DmC, bo jest w nim kilka pomysłów i elementów które mi się podobają (muzyka Combiego, miejscówki, Shurikeny i kapelusz Vergila <3), jednakże seria DMC ustanowiła pewien poziom, pewne standardy które stały się wizytówką tej marki. Próba zastąpienia ich czymś nowym może albo być genialnym posunięciem, lub być porażką. W tym wypadku, 'porażka' to właściwe słowo.

Edited by Neroese

Share this post


Link to post
Share on other sites
"I just knew in my heart I wasn't crazy"

"That's what most crazy people say." - Two Best Friends Play, 2013

Sam fakt że większości konkretnych ataków nie jestem w stanie wykonać bez lock-ona na przeciwniku już jest dla mnie czymś absurdalnym w porównaniu

W takim razie system walki Bayonetty musi być dla ciebie jak plan rosyjskiej rakiety międzykontynentalnej z silnikiem na paliwo biologiczne. Tam nie tylko różne ciosy wykonuje się z lock-onem lub bez, tam jeszcze ruchy gałką (!!!) mają znaczenie!

Edited by zoldator
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt

Owszem, lock-on wymaga przyzwyczajenia, ale skutecznie rozszerza listę ciosów i daje nieporównywalną precyzję, więc powinien być chociaż nieobowiązkowy.

Tak z ciekawości - czemu do bashowania systemu ze starych DMC używasz "trójki"? Przecież w DMC4 zrezygnowano z wybierania stylów przed misją i wszystkie ciosy oraz bronie zawsze są pod ręką.

Przez ostatnie slashery, nie tylko DmC, system ze starszych gier Capcomu wydaje mi się strasznie ograniczony.

Widzisz, funkcjonalność ponad efektowność. System z DMC3 potrafi być toporny (ale co naprawiono w DMC4), jednak ostatecznie daje nieporównywalnie większe możliwości niż ten z DmC. Zresztą, z uporem maniaka zapominasz o istnieniu DMC4, które IMO ma jeden z najlepszych systemów w historii gatunku.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc po co rezygnować z lockon-a i wprowadzać takie bezsensowne wg mnie rozwiązanie?

Nie rozmawialiśmy o rezygnowaniu z lock-ona, tylko o twoim narzekaniu na coś co działa dobrze, a co chciałbyś zmienić tak żeby nie działało dobrze. To czy lock on jest potrzebny czy nie to temat na dyskusję w którą nie chce mi się znowu wchodzić. Za dużo klawiszy na tym stępiłem.

Lub geniusz stingera - 2x do przodu + atak z nadzieją że w ogóle się uda, a potem trafi wroga tego, który nas interesuje.

Ale jaka nadzieja? Wychylenie gałki 2x w interesującym nas kierunku to nie jest jakiś wielki wyczyn. Zadziwiacie mnie niektórzy, chwalicie "trudny" system walki z innych DMC, a problemem jest dla was wychylenie gałki w tego wroga w którego chcecie klepnąć.

I pod jakim względem wydaje Ci się ograniczony? Dlatego że jest trudniej? Że musiałeś bardziej kombinować i zastanawiać się, które kombinacje stylów i broni będą bardziej efektywne? No proszę Cię.

Dlatego że dostaję masę fajnych ciosów, i ktoś nagle dzieli mi je na 4 części i muszę wybierać mniejsze zło, i nie mogę grać do końca tak jak mi się podoba. Dlatego że jak chce wybić przeciwnika który stoi za mną, to zamiast wychylić gałę w jego stronę i walnąć strzała muszę walczyć z wariującym lock-onem. W każdym stylu muszę zrezygnować z jakiegoś ruchu który byłby mi przydatny. Możesz sobie to nazywać jak chcesz, dla mnie to po prostu upierdliwy przeszkadzacz, błąd w projektowaniu.

Tłuczesz jednego wroga, a tu nagle proszę, automatyczna zmiana na pilarza obok, podczas gdy pierwszy zadaje Ci cios którego nie sposób uniknąć w trakcie wykonywania combosa.

Nie demonizuj, przecież nasza postać nie zmienia sobie sama z siebie kierunków, atakuje dokładnie tam gdzie jest skierowana. Zresztą, kierunki ataków cały czas kontrolujesz lewą gałką, nie wierzę że nie jesteś w stanie opanować tak prostackiej mechaniki.

Gdyby DmC było grą naprawdę dobrą, ludzie kupiliby tak czy siak

Oj tam oj tam. Obserwowałem hejt na DmC od samego początku, i od samego początku gra była skazana na porażkę. Od momentu zapowiedzi że serie przejmie NT, przez pierwsze trailery i gameplay'e aż po zaniżanie ocen na metacritic. Gra była niszczona od samego początku przez urażony fanbase, który musiał wylewać swoje żale gdzie się dało, a postawa NT w niczym nie pomagała. MGR:R to całkiem inna sytuacja, bo to spin-off, który mimo że strasznie miesza w uniwersum (bo jest uznany za część kanoniczną...) jest tylko dodatkiem do głównej serii. DmC jest restartem, a restart od razu kojarzy się każdemu z zamknięciem głównej serii. To dwie różne sytuacje, więc nie porównywałbym ich za bardzo.

Owszem, lock-on wymaga przyzwyczajenia, ale skutecznie rozszerza listę ciosów i daje nieporównywalną precyzję

Precyzje daje, ale niekoniecznie rozszerza listy ciosów. Jest multum slasherów które pokazały że można zrobić rozbudowany system walki bez obowiązkowego lock-ona, a DMC nie jest jednym z nich. Wymuszenie na mnie korzystanie z lock ona jest taką samą zbrodnią jak jego likwidacja z DmC, tyle że DmC dostaje za to po tyłku, w DMC3 uważa się to za zaletę.

czemu do bashowania systemu ze starych DMC używasz "trójki"?

Bo jak sobie poczytasz fora, zwłaszcza o DMC to łatwo zauważysz że to DMC1 i DMC3 są stawianie na piedestale jako wzory cnót wszelakich. Co moim zdaniem jest śmieszne, bo dopiero czwórka poprawiła wszystko to, co nie wyszło w trójce. Właśnie dlatego nie odnoszę się do DMC4, bo tamten system walki Dantego uważam za rewelacyjny i dający o wiele większe możliwości niż w jakimkolwiek innym DMC. Nawet Nero mi nie przeszkadza, a gdyby etapy Dantego to nie byłby czysty backtracking to mielibyśmy grę prawie idealną. Ale jeśli zaczniesz publicznie uważać DMC4 za lepsze od 3 to może się to źle dla ciebie skończyć, miałem okazję się przekonać.

System z DMC3 potrafi być toporny (...), jednak ostatecznie daje nieporównywalnie większe możliwości niż ten z DmC.

Takie możliwości, że nie pokroje przeciwnika w powietrzu jeśli chciałbym robić dashe, a nie zrobię dasha jak będę chciał blokować. Podziękuję.

Zresztą, z uporem maniaka zapominasz o istnieniu DMC4

Patrz dwa akapity wyżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo jak sobie poczytasz fora, zwłaszcza o DMC to łatwo zauważysz że to DMC1 i DMC3 są stawianie na piedestale jako wzory cnót wszelakich.

Bo nimi są, DMC stworzyło w zasadzie cały gatunek. Potem przyszedł God of War i (tak świetną grą, jaką był) każdemu zachciało się być nim (patrz, DmC). A DMC3 to szczyt rozwoju tej serii, ale nie pod względem systemu walki, ten został dopracowany w 4. Zmiana stylów w czasie rzeczywistym, swobodny wybór broni, nowe ciosy. Chciałbym zobaczyć, czym byłaby ta gra, gdyby nie fochy Capcomu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam zamiar dopiero zabrać się do serii DMC. Powinienem grać w takiej kolejności, jak były wydawane, czy jest jakaś różnica w odstępie fabularnym, którą powinienem uwzględnić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fabularnie to jest DMC 3, 1, 4, 2, w międzyczasie gdzieś anime i manga, ale przynajmniej tego pierwszego nie polecam. Osobiście przygodę z serią zacząłem od 3, potem 4 i 1. W 2 nigdy nie grałem, ale podobno niewiele straciłem. Przy czym powinieneś wiedzieć, że 1 jest już po prostu starą grą. Wciąż, przynajmniej dla mnie, przyjemną, ale wolną, brzydką i ograniczoną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwójka praktycznie została wywalona z kanonu w tym momencie, więc ją śmiało można pominąć. wink_prosty.gif Zwróciłbym też uwagę, że 1 może wydawać się bardzo ograniczony w systemie walki w porównaniu do 3 i 4, więc dlatego też polecałbym od niej zacząć. 1 jest też najtrudniejszą z tych gier.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadza się. Dodatkowo będziesz już coś 'ogarniać' fabularnie i mniej więcej wiedzieć na czym się stoi. Nie mniej - jeżeli przejdziesz najpierw 1, a potem resztę to zobaczysz jak gra się zmieniała, co jest naprawdę fajnym przeżyciem:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko jeśli się zacznie od DMC, to równie dobrze można się odbić od całości serii. Umówmy się, ta gra ma już swoje lata, a nie każdy lubi grać w stare gry, które wyglądają niewiele lepiej, niż teraźniejsze "artystyczne" indie games i działają po prostu topornie.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram Zoldatora. Zaczynać powinno się od DMC3 lub DMC4, aczkolwiek bardziej polecałbym zdecydowanie prostszą i przyjaźniejszą nowym graczom "czwórkę". DMC1 ma swoje lata i jest najzwyczajniej w świecie przestarzałe pod względem technicznym i gameplayowym. To propozycja raczej dla koneserów, którzy chcieliby zobaczyć jak wyglądał protoplasta wszelkiego rodzaju Bogów Wojny i Zemstoodwetów. Da się dalej w "jedynkę" przyjemnie grać, zwłaszcza jak pamięta się klasyczne survival horrory z których czerpie ona garściami (w końcu zaczynała jako Resident Evil), tym niemniej kogoś niezaznajomionego z gatunkiem może ona skrajnie odrzucić.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ogóle to chyba zapomnieliśmy o najważniejszym, jaka platforma?

PC - Tylko DMC4, o 3 nawet nie myśl. Ten port to chodzący koszmar, o którym Capcom i większość grających wolałaby zapomnieć.

PS3/X360 - Proste, DMC HD Collection, 1-3 w jednym pakiecie, a wtedy wszystko pod ręką i można wybierać dowolnie. DMC4 nie raz można w sklepach internetowych znaleźć i za 60 złotych, przy czym port na PC jest co najmniej dobry (W odróżnieniu od tłumaczenia...), więc jeśli komuś zależy na Legendary Dark Knight, to może równie dobrze wziąć i tę wersję.

PS2 - Ja bym zaczął od 3 w sumie. Najbardziej rozbudowana, najwcześniejsza fabularnie i w sumie to jednak jest moja ulubiona część.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeśli komuś zależy na Legendary Dark Knight, to może równie dobrze wziąć i tę wersję.

Ale Legendary Dark Knight jest najlepszym trybem w całym DMC4 :3 Zresztą, jeżeli DMC4, to wersja PC. Port jest b.dobry, gra jest nieźle zoptymalizowana, przez co odpalisz ją nawet na śmieciowatym netbooku (wiem z doświadczenia), obecnie kosztuje grosze na wyprzedażach, a do tego masz dodatkowy poziom trudności, czyli wspomniany wyżej LDK, w którym walczysz dosłownie z hordami wrogów. Warto wspomnieć również o tym, że DMC4 PC da się modować, przez co można np. rozegrać plansze Nera jako Dante (w drugą stronę już nie można...) czy przerobić Bloody Palace tak, by dało się walczyć z trzema bossami naraz.

Wersję konsolową bierz naprawdę w ostateczności, bo PC jest znacznie lepsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do DMC3 na PC - grałem, ukończyłem, kilkukrotnie. Nawet na Dante Must Die. Grałem na klawiaturze. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Według mnie spokojnie można się za DMC 3 na PC brać. Swoją drogą aż żal ominąć, bo to najlepsza część jeśli idzie o sposób prowadzenia historii. Wielokrotnie miałem uśmiech na twarzy podczas cutscenek. A sam gameplay też jest bardzo dobry, jak dla mnie lepszy od nowego DmC.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DMC3 na PC było w porządku (miałem w życiu trzy różne kopie, aktualnie mam dwie), dopóki nie kupiłem wersji na PS2. Poza tym wersja PC, nawet z programem emulującym, nie chciała współpracować z padem od X360.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DMC3 współpracuje z padem od X360, o ile wkleimy do pliku DMC3SE.ini odpowiedni kod (mogę nawet podrzucić cały plik, bo sama mam pada X360 for Windows) i użyjemy ControlMK do ustawienia spustów. Z tym, że CMK jest cholernie kapryśny i wielu osobom nie chce zadziałać w ogóle.

Anime (DMC: The Animated Series) odradzam - nie wnosi nic do serii i jest w najlepszym wypadku mocno przeciętne. Manga (DMC3) jest bardziej smaczkiem dla kolekcjonerów, choć ma pewien związek z fabułą gry. Niestety, wydano tylko dwa z trzech tomów, trudno ją dostać, kosztuje niemało (ok. 60 zł za sprowadzenie obu tomów cztery lata temu), a tłumaczenie na angielski (autorstwa TokyoPop) ponoć nienajlepiej oddaje oryginalną treść. Z "ilustrowanych nowelek" warto się zainteresować pierwszą (powiązaną z DMC1) - fabularnie i graficznie prezentuje się całkiem nieźle, jednak wydanie DMC3 uczyniło ją niezgodną z kanonen (chodzi o los Vergila - z gry wynika, że "przepadł" po starciu z Mundusem w sekretnym zakończeniu, w nowelce pojawia się jednak jako zabandażowany mężczyzna o pseudonimie Gliver). DMC4: Refrain na iOS niewiele różni się od DMC4 i można je zignorować, tak samo jak nieukończoną serię komiksów na podstawie DMC1.

Jeśli chodzi o fabułę, to wątki w każdej z odsłon są dość luźno powiązane.

Jedyne ważniejsze to motyw rodzeństwa Dantego (1, 3, pośrednio 4), miecza Spardy (1, 3, 4) i kopania demonom... yyy, tylnych części ciała. Legenda o Dark Knight Sparda pojawia się na początku każdej gry.

Nie nastawiaj się na epicką historię i emocjonalne rozterki - fabułki są raczej proste i szybko znikają w tle. Wyjątkiem jest może DMC3 (DWA zwroty akcji i nieco więcej "feelsów" - historia Mary czy końcówka gry mogą nieco poszturchać w gruczoł łzowy), ale i tam nie jest wybitnie.

W kwestii DMC1 mogę jeszcze dopisać paskudne dialogi i voice acting (vide Trish). A, i etapy podwodne. I strzelankę na szynach.

Edited by Ylthin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak. Pływanie w trybie FPP i strzelanie z kołkownicy.

A potem jeszcze wybitnie frustrujący (utracone/zachowane zdrowie przechodzi na boss fight) etap z lataniem i strzelaniem do bossa. I finałowy lot dwupłatowcem.

Przypomnę jeszcze o "Stand n' shoot: The Game", czyli DMC2.

Twoje łzy są przepyszne.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, ustalone. Na najbliższej wyprzedaży dostajesz ode mnie Vergil's Downfall i będziesz w to grała. A twoje cierpienie będzie dostarczało uciechy dla mej duszy po sam kres czasu!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, wywalili je. Niby nie były istotne, ale fajnie było zrobić pozę w stylu "Come at me bro" czy zagrać na powietrznej gitarze... cholera, nawet bossowie mieli taunty.

Ale wiecie, na co komu taunty, skoro można zrobić super-zabawną scenkę o białej peruce. Ahahahahaha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niby nie były istotne,

Bez tauntów troszeczkę trudniej się robiło wyższe rangi przy robieniu kombosów. Przeciwnik się wywraca, albo spudłował to się ciśnie 'back' i ma się bonusik do licznika kobosików. Dzięki temu zostały mi jeszcze tylko 4 misje do zrobienia na S w DMD w DMC4 :<

AŻ 4

Edited by Kiicek
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat taunty, poza podtrzymywaniem rangi stylu, są też łatwym i szybkim (przynajmniej w DMC1 i DMC3, w DMC4 zostały dość ostro znerfione) sposobem na nabijanie DT. I to ostatecznie było główną ich zaletą, zwłaszcza na wyższych poziomach w DMC3, gdzie DT potrafiło schodzić naprawdę szybko. Było to przydatne zwłaszcza u Vergila, gdyż przy ich pomocy można było natychmiast "odpracować" 2 orby potrzebne do przyzwania mieczy.

Nie mówiąc już o tym, że curazeh bez tauntów nie jest dostatecznie curazeh ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...