Skocz do zawartości

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją od 18.10.2018 we wszystkich miejscach

  1. 3 punkty
    Odwracanie kota ogonem lvl mastah. Gratulacje.
  2. 2 punkty
    Spróbuję Ci go znaleźć jak znajdę czas @Coenn - muszę najpierw posprzątać piwnicę a okres przedświąteczny (handlowy to taka branża) nie sprzyja Ale dzięki za przypomnienie... Powiem Ci, ze obecnie mam do tyłu sporo obecnych numerów, a co dopiero mówić o wyszukiwaniu archiwum...
  3. 2 punkty
    Daje radę 7/10 Fajna parodia "starszej piosenki zespołu a raczej boysband-u Backstreet Boys) akurat na Hallowen.
  4. 2 punkty
    Zaintrygowales mnie na tyle, ze w drodze wyjatku (bo zwykle pomijam "kaszanke") przeczytalem recenzje gry, o ktorej piszesz (SS2). Chcialbym lepiej zrozumiec Twoj oglad tej sprawy, i stad mam kilka pytan: Konkretnie o ktorych "naprawde wulgarnych erotycznie sformulowaniach" mowisz? Konkretnie w jakim wieku jest dziecko? Co sprawilo, ze w ogole zechciales przeznaczyc czas na przeczytanie recenzji gry ocenionej na 2? Odnoscie zdania "Gdyby moje dziecko mialo takie tresci przeczytac (…)" Co sadzisz o inicjatywie "edukacji seksualnej" Anji Rubik i jej ksiazce " SEXEDPL"? Badz co badz, jest ona chyba mniej "wulgarna" niz ta recenzja Don Papkina. O jaki rodzaj rozsadku apelujesz? Chodzi wylacznie o zdrowy rozsadek czy zdrowo katolicki rozsadek? W tej chwili nie wiem z czego bardziej sie smieje, czy z tego "autorytetu" czy z tego "odpowiedniego poziomu". Tak czy inaczej… w niedziele ludzie beda glosowac za takim czy innym "odpowiednim poziomem".
  5. 1 punkt
    Czasami grając w jakieś FPS-y mam ochotę tak po prostu pospacerować (dziwne i niepokojące, co?), „pozwiedzać”, poodkrywać sekrety (jeśli jakieś są), wczuć się w klimat opowieści, ale wtedy zazwyczaj następuje seria z karabinu, czy wystrzał z czołgu i zwala się na mnie masa wrogów. Jestem zwolennikiem szybkiej akcji, gdzie co chwila coś wybucha i panuje ostry rozpierdziel, ale jednak taki gatunek jak symulator spacerowicza ostatnio zaczął coraz bardziej mi się podobać. Wszystko rozpoczęło się od Dear Esther i niespiesznej przechadzki po tajemniczej wyspie, ale to właśnie Firewatch uważam za najlepszy spośród tego typu gier (spacerolatorów, czy jak ich tam zwać). Ach, ten klimat. Stoisz na szczycie swej wieży i patrzysz w kierunku wieży Delilah, czyli jedynej osoby w promieniu setek kilometrów. Jesteś tylko ty i natura (co prawda stworzona przez komputer, ale słowo-klucz to immersja, czyli poczucie przebywania tam i wtedy (definicja encyklopedyczna). Dialogi są podobno genialne, a z tego co słyszałem, czy raczej czytałem (bo bez spolszczenia ani rusz) faktycznie bywają świetne. Historia to taki leniwy thriller przygodowy, choć poczucie zagrożenia cały czas gdzieś tam w tle pobrzmiewa. Grafika jest cudowna, w odcieniach pomarańczowo-żółto-zielonych co prawda, ale mi to wcale nie przeszkadzało (wręcz przeciwnie). Klimat wygrał. Ocena końcowa 10/10 Z małym minusem, bo piesze wędrówki po raz któryś tą samą drogą bywają uciążliwe (ach, ta szybka podróż, jednak po coś ją wymyślili.) i nawet z mapą można się zgubić (ekhm… nie żebym się zgubił, ale inni przecież mogą, co nie?) Jeśli lubisz niespieszną rozgrywkę to ta gra zapewne ci się spodoba.
  6. 1 punkt
    Moj growy patriotyzm przez piec lat sprowadzal sie do prostego okrzyku: “For the Alliance!!!”.
  7. 1 punkt
    Na pewno niejednokrotnie spotkaliście się z piosenką, która „chodziła” za wami cały dzień. Natrętne nuty, które bezwiednie wypuszczamy w świat, niejednemu zszargały już nerwy. Najczęściej są to utwory z kategorii „nie wiem gdzie to słyszałem, nie oceniaj mnie”, ale i dobre kawałki potrafią wpić się natrętnie w umysł. Pomyślcie jakie to uczucie, kiedy jest ich jednocześnie dwadzieścia cztery, a gdy tylko zaczniecie któryś nucić, będziecie mieli ochotę do taktu skopać komuś tyłek. Tak najlepiej można opisać wrażenia po sesji z KickBeat. Ta gra nie wypuszcza Cię z objęć i każe do siebie wracać nawet po miesiącach przerwy. Syndrom kolekcjonera Steam to coraz poważniejsza choroba. W zalewie okazji, promocji, wyprzedaży i innych bundli nieraz ciężko powstrzymać się, aby za 1USD nie zdobyć pięciu tytułów, które dołączymy do rosnącej listy. A później o czterech zapomnimy – no bo jak odnaleźć je pośród 500 pozycji, z których wydaje nam się, że tytuły połowy słyszymy pierwszy raz w życiu? Znacie to? Ja znam. Na szczęście udało mi się ten stan opanować i dziś rozważniej planuję zakupy nawet w przypadku wyjątkowych okazji. Jednak nadal zdarza mi się odkryć jakąś perełkę o niewiele mówiącym tytule, która ukradnie kilkanaście godzin z życia. Tak było i w tym przypadku. Mechanika KickBeat to gra muzyczna, której gameplay opiera się o schemat znany chociażby z serii Guitar Hero. Słyszymy utwór, w rytm którego musimy wciskać odpowiednie klawisze, aby zaliczyć coraz bardziej skomplikowane sekwencje, zdobyć jeszcze więcej punktów i przejść do kolejnej rundy. Jednak w tym przypadku nie gramy wirtualnych koncertów na cyfrowych scenach. Tutaj kopiemy tyłki niemilcom, którzy ośmielili się popełnić niewybaczalną zbrodnię – ukradli muzykę i chcą ją zmonopolizować! Mechanizm jest prosty – miniony nachodzą nas z czterech stron, za cios w każdą z nich odpowiada inny przycisk. Kolory strojów podpowiadają, w jaki sposób będą nas atakować (pojedynczo, serią czy w kilku na raz), co z kolei definiuje to, jak musimy odpowiedzieć na agresję. W praktyce przekłada się to również na odwzorowanie dynamiki utworu. Do całości dochodzą power-upy, które zbieramy, dublując niektóre uderzenia (oczywiście tam, gdzie pasuje to do rytmu) oraz niezbyt częste ataki dwuetapowe, wymagające od nas przytrzymania przycisku. Proste? Wręcz banalne. Całość do opanowania w pięciominutowym samouczku. Kiedy już opanujemy zasady i przejdziemy kampanię fabularną, na pierwszym z czterech poziomów trudności czekają nas prawdziwe wyzwania. Tu zaczyna się zabawa dla wytrwałych. Tak naprawdę zaliczenie utworów pierwszy raz to tylko rozszerzona wersja samouczka. Piosenki mają nam wpaść w ucho, poznajemy ich rytm i wyrabiamy sobie pierwsze odruchy na widok pojawiających się podpowiedzi. Powiem tylko, że już na drugim poziomie trudności zdarzały mi się momenty, w których z opresji ratowało mnie jedynie sprawne ucho i wczucie się w rytm utworu. Sądzę, iż w grze rytmicznej jest to jeden z większych plusów. Fabuła i klimat Fabuła gry nie jest szczególnie ważna dla rozgrywki i stanowi typowe usprawiedliwienie pokonywania kolejnych etapów. Jednak widać, iż twórcy chcieli się nią nieco pobawić. Spodoba się szczególnie fanom familijnych filmów akcji z lat 80-tych. Oto młodzieniec, który stanowi najniższe ogniwo w łańcuchu hierarchii starożytnego klasztoru, stojącego na straży potężnego artefaktu, w wyniku przeprowadzonego nań ataku okazuje się jedyną nadzieją wolności (taaaa…) muzyki na świecie. Po drodze do skopania głównego złego tyłka dowiaduje się od starego mistrza o swoim przeznaczeniu i zdobywa dziewczynę, która widziała w nim jedynie podrzędnego sprzątacza, a sama była przeznaczona do roli głównego herosa. Klasyka aż boli, jednak jest to zdecydowanie celowy zabieg, co widać po wplecionym humorze, niejednokrotnie wyśmiewającym sztampowe motywy. Przykład? Główny bohater w chwili próby próbuje połączyć się mentalnie ze swoim mistrzem i jest bardzo zdziwiony, że ten po prostu zadzwonił do niego na komórkę. W fabułę doskonale wpisują się kolejne areny, na które zostajemy rzuceni. Od klasztoru strażników muzyki, przez arenę wrestlingową, klub muzyczny, dachy tokijskich wieżowców, łaźnię turecką, aż po wnętrze muzycznej sfery – wszystkie swoją stylistyką nawiązują do lekko kiczowatych, skrzących się neonami klimatów lat 80-tych. Wizualnie tytuł jest poprawny. Nieco komiksowa grafika jest przyjemna dla oka i nie przeszkadza w rozgrywce. Modele są ładne, nie straszą kantami a animacje towarzyszące walce, choć nie przesadzają z realizmem, także nie drażnią. Części etapów towarzyszą przerywniki filmowe, podczas których na pseudoanimowanych planszach możemy obserwować ręcznie malowane sceny opowiadające fabułę. Sposoby zabawy Podstawową formę rozgrywki stanowi tryb fabularny, w którym pokonujemy kolejne etapy. Zaliczenie jednego poziomu trudności odblokowuje kolejny, itd. Postępy w nim pozwalają nam również uzyskać dostęp do wszystkich trybów oraz szeregu nagród, takich jak możliwość gry innymi postaciami (fabuła podzielona jest na dwie części, drugą, złożoną z tych samych poziomów, ale innej opowieści, odgrywamy ukochaną głównego bohatera) oraz alternatywne stroje. Pozostałe tryby rozgrywki to: free play – w którym ustalamy dowolne parametry gry i przechodzimy piosenkę lub playlistę, survival – w którym mierzymy się z nieskończoną falą wrogów oraz beat your music, dzięki któremu możemy zaimportować własne utwory. Jest to dość ciekawa opcja, wbudowane narzędzie częściowo wykrywa rytm utworu, ale także, aby udoskonalić proces, każe nam wskazać jak go słyszymy, dzięki czemu jest lepiej dopasowany do naszego poczucia rytmu. Zapewne domyślacie się, że nie jest on szczególnie skuteczny w przypadku bardziej skomplikowanych utworów, jednak pozwala na urozmaicenie zabawy. W sumie do odblokowania mamy 37 nagród i 42 osiągnięcia Steam. Muzyka Zastanawiacie się, dlaczego nie napisałem jeszcze nic o jednym z najważniejszych elementów gier rytmicznych, jakim jest muzyka? Utwory dobrane na potrzeby rozgrywki są doskonałe. Idealnie wpasowują się w dynamikę akcji, mają w sobie moc i wpadają w ucho z siłą szarżującego słonia. Kilkukrotnie byłem zdziwiony jak dobrze słucha mi się któregoś z nich, chociaż reprezentował gatunek od którego na co dzień trzymam się z daleka. Pośród artystów, których dzieła zostały wykorzystane, znaleźli się między innymi Blue Stahli, Marylin Manson, Papa Roach, P.O.D. Rob Zombie i inni. Jednak o muzyce można wiele pisać, a najlepiej samemu ją odsłuchać. Zapraszam na playlistę Spotify, na której znalazły się wszystkie (prócz jednego) utwory z gry: http://bit.ly/kickbeat Plusy: uzależniająca rozgrywka, dobra muzyka, bardzo dobrze odwzorowana rytmika utworów. Minusy: fabuła klasyczna do bólu, tylko 24 utwory, importer mógłby działać nieco lepiej. __________________________________________ W końcu zrozumiałem, dlaczego ludzie na całym świecie mają tak wielkiego fioła na punkcie gier rytmicznych. Syndrom „jeszcze jednej piosenki” występuje z siłą szarżującego słonia. Zdecydowanie polecam! 9/10 __________________________________________ Wpis oryginalnie pojawił się pod adresem: https://yoorko.pl/chcesz-muzyki-szykuj-sie-do-wojny-kickbeat/
  8. 1 punkt
    Tuż przed Długim Weekendem postanowiłem wreszcie pograć w jakąś grę mobilną na moim smartfonie (z Androidem). Szybko wybrałem grę Kingom Rush, typowego przedstawiciela gatunku Tower Defence. I muszę przyznać, że jest to całkiem dobra produkcja. Gra jest darmowa, z opcjonalnymi mikropłatnościami, co jest dość typowym modelem w przypadku gier mobilnych. Spodobało mi się jednak, że za prawdziwe pieniądze kupuje się tylko dwie rzeczy: gemy i bohaterów. Przy czym te pierwsze można także zdobyć za darmo – 100 sztuk za obejrzenie reklamy innej giry (ta czynność jest powtarzalna, choć są tu pewne ograniczenia – maksymalnie udało mi się obejrzeć 25 (!) reklam pod rząd zanim gra mi zablokowała tę opcję) oraz poprzez zabijanie wrogów. Za gemy kupujemy wspomagacze – dynamit, fiolki zamrażające, złoto do użycia podczas gry, zwiększoną ilość życia naszej bazy czy bombę atomową, która zabija wszystkich wrogów na planszy (koszt – 999 gemów). Jeśli chodzi o bohaterów to są dość kosztowni – od $6 do $21 - i zwykle o wiele lepsi niż trzej darmowi, których dostajemy podczas kampanii. Nie kupiłem jednak żadnego z nich – całkowicie wystarczyła mi dość wcześnie zdobyta łuczniczka Alleria (ciekawe co Blizzard na wykorzystanie tego imienia :P?). Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to nie ma tu nic, czego nie można znaleźć w podobnych produkcjach – kilka ścieżek, po których podążają wrogowie i poustawiane wzdłuż nich pola, na których budujemy nasze wieżyczki. Tych są cztery rodzaje – baraki wystawiające żołnierzy na ścieżkę, łucznicy ostrzeliwujący wrogów, wieże magów spowalniające wrogów oraz artyleria atakująca wolno, ale mocno. Każda z tych wież ma cztery poziomy (ulepszane zdobywanym podczas gry złotem), przy czym przy ostatnim mamy wybór między dwoma różnymi kombinacjami, z różnymi dodatkowymi ulepszeniami. I tak żołnierze stają się albo tankującymi i wytrzymałymi paladynami lub szybkimi i zadającymi mnóstwo obrażeń barbarzyńcami, łucznicy stają się łowcami mogącymi spowalniać i zatruwać wrogów lub muszkieterami zadającymi duże obrażenia na bliski dystans, mag może albo cofać wrogów uderzeniami i przenikać ich pancerze lub zamieniać ich w owce (znów WoW się kłania :)) lub stawiać golemy, natomiast artyleria staje się „Wielką Bertą” lub generatorem Tesli, jednak w tym przypadku koszt tej pierwszej jest tak wielki, że bardzo rzadko nią grałem. Generator razi przeskakującym między wrogami prądem. Do tego dochodzą jeszcze dwa zaklęcia: deszcz ognia i przywołanie „milicji”. Zarówno zaklęcia, jak i wieże trzeba ulepszać. Robi się to za pomocą gwiazdek, zdobywanych za wygrywanie plansz. Ale o tym za chwilę. Gra ma trzy poziomy trudności oraz dwa tryby: kampanii i hordy. O ile tego drugiego nie trzeba przedstawiać (choć muszę zaznaczyć, że to świetny sposób na zdobycie darmowych gemów), tak o pierwszy, trzeba napisać kilka słów. Na kampanię składają się liczne plansze - główny wątek ma ich 12, a pobocznych jeszcze nie udało mi się ukończyć, ale po ukończeniu głównych na mojej mapie pojawiło się ich sześć, przy czym każdy z nich ma jeszcze jedną-dwie kolejne. Mapa jest całkiem intuicyjna i nie wymaga przesadnej ilości klikania. Jednocześnie każda plansza kampanii ma trzy poziomy trudności, przez co rozgrywka jest bardziej urozmaicona. Za wygranie na pierwszym poziomie dostaje się max 3 gwiazdki, a drugiego i trzeciego – po jednej gwiazdce. Dodatkowo, te wyższe mają pewne ograniczenia - brak bohatera lub brak możliwości korzystania z wieży maga. Graficznie gra wygląda całkiem przyjemnie, szczególnie tła, choć i wygląd postaci może się podobać. Trudno mi jednak ocenić muzykę, bo grałem głównie na wyciszonych głośnikach, ale udało mi się zorientować, że muzyka trzyma się pseudo-średniowiecznych klimatów. Ogólnie, choć w kwestii TD jestem laikiem, gra mnie wciągnęła. Wprawdzie nie nadaje się na podróż MPK (no, chyba, ze ktoś jedzie z jednego końca miasta na drugi), ale myślę, że nada się na wakacyjne popołudnia czy na przejazd pociągiem. Grze wystawiam ocenę 4+/6 głównie ze względu na płatnych bohaterów (z darmowych tylko wspomniana Alleria się do czegoś nadaje) oraz zdarzające się problemy techniczne (kilka razy mi się zawiesiła, a raz czy dwa całkowicie wyłączyła).
  9. 1 punkt
    Całkiem o tym zapomniałem - wszystko przez to, że początkowo planowałem, by ten blog był tylko "namiastką" oryginału, a treści leciały na ten na bloggerze. Ale, ostatecznie, zdecydowałem się ten blog zrobić głównym, a z tamtego zrezygnować. Reszta wpisu jest już na swoim miejscu :).
  10. 1 punkt
    Wrrr, nieładnie tak reklamować swojego bloga...
  11. 1 punkt
    To tym bardziej dziwne... Kontaktowałeś się z moderacją FA?
  12. 1 punkt
    Co się stało że linki do Kącika Yody nie reagują? Dostałeś bana?
  13. 1 punkt
    Nie wiem, jak bylo wczesniej, ale chcialbym zwrocic uwage na pewne mylace informacje... W CDA na stronie 125 w "Prenumerata 2.0" jest napiane: dostep do specjalnego podforum oraz wiele dodatkowych przywilejow na forum.cdaction.pl; z odnosnikiem po szczegoly na www.cdaction.pl/prenumerata www.cdaction.pl/prenumerata przekierowuje na adres https://www.cdaction.pl/news-44963/ , gdzie data publikacji wskazuje na 4/05/2016 i podane jest: Na czerwono oznaczylem informacje nieaktualne badz mnie omijajace (zero instrukcji czy kontaktu ws. tych "bonusow").
  14. 1 punkt
    Szczerze mówiąc to największy sens ma pójście w używany procesor i7 6700 - https://allegro.pl/intel-core-i7-6700-3-4ghz-i7630032362.html i jakiś cooler do tego typu Fera 3. Do tego dokup drugie 8 GB RAM o identycznych parametrach i dysk SSD na system i te gry co streamujesz, np. https://www.morele.net/dysk-ssd-crucial-mx500-250gb-sata3-ct250mx500ssd1-979471/ Za pozostałą kasę kupiłbym używanego GTX 1070 / GTX 1070 Ti z gwarancją producenta (szukaj czegoś z gwarancją ponad 20 miesięcy), na Allegro jest dużo ofert za 1200-1300 zł. Co prawda większość z nich jest z koparek bitcoinów, ale skoro jest gwarancja producenta to się nie ma czym przejmować. Bo z nowych części, to za wiele nie zdziałamy. Wystarczy tylko na wymianę CPU + MOBO + RAM. A z używek zrobisz naprawdę solidny upgarde. Co do składania, popytaj w jakimś sklepie komputerowym po prostu. Ewentualnie napisz na jakimś forum komputerowym typu PClab czy benchmark, pewne ktoś się znajdzie co zrobi to za 5 dyszek i flaszkę Jak w grę wchodzą tylko nówki, to: https://www.x-kom.pl/lista/5hoeeudwa 8-rdzeniowy procek, 16 GB szybkiego RAM i MOBO. Jakość streamu na pewno się poprawi, no ale R9 390 już kilka lat na karku ma, więc i tak szału nie będzie w tych najbardziej wymagających grach.
  15. 1 punkt
    Procek zmień na używany i5 7400 / i5 7500 / i5 7600. I ew. można dokupić dysk SSD, np. Crucial MX500 250 GB / GoodRAM IRDM Pro 240 GB / Samsung 860 Evo 250GB. W następnej kolejności można wymienić kartę graficzną i dokupić RAM-u.
  16. 1 punkt
    Nowy numer CDA już zakupiony. Przyznam, że z początku obawiałem się recenzji Berlina o grze Assassin`s Creed: Odyssey, bo jakby nie patrzeć AC to nie Dark Souls. A po za tym zazwyczaj z Berlinem mocno się nie zgadzam i uważam, że wypisuje bzdury. Jednak w przypadku recenzji Assassyna chyba po raz pierwszy jego opinia o jakiejś grze pokrywała się z moją. Nie zmienia to faktu, że Berlin to Berlin i jakieś bzdury, które nie mające pokrycia w rzeczywistości, napisać musiał. Po pierwsze autor twierdzi, że awansowanie w szeregach najemników nie wiąże się z niczym, po za otrzymaniem achievmenta. I jest to nie prawda. Awansując zdobywa się liczne korzyści. Głównie są to zniżki u kowali na sprzęt, naprawy czy grawerunki. Albo zniżka na wyposażenie statku. Jak widać jak na "żadne korzyści" jest ich całkiem sporo... Po drugie autor twierdzi, że aby za graczem ruszyli najemnicy to trzeba mieć maksymalny poziom "poszukiwań", co jest bzdurą kompletną. Żeby inni najemnicy ruszyli w pościg za bohaterką wystarczy już pierwszy poziom poszukiwań. Im on jest wyższy tym mocniejsi najemnicy próbują zebrać nagrodę za naszą głowę.
  17. 1 punkt
    W takim razie witaj w klubie, Do dziś miło wspominam muzykę z gry Motorhead dodanej do CDA ze stycznia 2000 roku. Problem w tym, że piszesz o sobie jak o alfie i omedze. Jakbyś był nieomylny. Jakbyś tylko ty miał rację. Widzisz, ja też kupuję CDA od 2000 roku. I co teraz? Wciąż, według twoich standardów, jestem czytelnikiem "gorszego sortu"? Staż na forum mam dłuższy niż ty, więc to ja powinienem, według twojego rozumowania, pisać do ciebie z wyższej pozycji. Nie ośmieszaj się. Nie ma lepszych i gorszych. Po prostu nie chcesz kupować CDA z takich błahych powodów, jakie wymieniłeś - twoja sprawa. Choć nie mogę wypowiadać się w ich imieniu, to na miejscu redakcji na pewno nie zatęskniłbym za takim czytelnikiem, który oburza się, kiedy widzi słowo "penis" w czasopiśmie o grach. Tyle.
  18. 1 punkt
    Oczywiście, że powiew świeżości jest potrzebny, ale moja wypowiedź piła do tekstu SilentBoba "Krzyż na drogę, nie będziemy tęsknić. ", w którym nie było ani grama szacunku. Ja jestem z CDA od stycznia 2000, także "trochę" lat minęło, a są jeszcze osoby które od jeszcze dawniejszych czasów są wierne CDA także im należy się szacunek a krytykę z ich strony warto uwzględniać a nie ignorować czy wyśmiewać.
  19. 1 punkt
    Jeżeli upewnisz się, że karta nie miała zmienianego Biosu i nie była w żaden sposób przerabiana a ma długą gwarancję to czym ryzykujesz? Jakby się coś działo, reklamujesz w serwisie producenta i tyle. Mój 1070 ma gwarancję do końcówki 2020, zdaję sobie sprawę, że jest pokoparkowa, nie jest to żadne ryzyko tak na prawdę. Nie wiem w jaką kartę celujesz, jeśli interesuje cię coś na poziomie gtx 1060 to napisz do mnie na priv.
  20. 1 punkt
    Wideo ciekawsze od muzyki. 4/10 Miałem to w proponowanych już jakiś czas temu, ale dopiero teraz kliknąłem i zaskoczyło mnie to, że mi się podoba taki utwór. Usta same śpiewają. Może (jeśli wierzyć w reinkarnację kiedyś byłem Indianinem)
  21. 1 punkt
    Grubo, ze tak kolokwialnie sie wyraze. Warto by bylo to skorygowac. A forumowiczom z liczba postow wieksza niz 1000 w ogole bym odebral prawo do usuniecia postow. Jakas kara winna byc za postoholizm. Dodalbym taki punkt do regulaminu. ;-]
  22. 1 punkt
    Ostatnio przebrnąłem przez dwie książki S.Kinga, które ciężko mi się czytało. Buick 8 i Marzenia i Koszmary. Podczas czytania, miałem duże odczucie tego, że King za dużo poświęcił opisom niż akcji. Oczywiście, znam technikę S.Kinga, to nie były moje pierwsze książki z pod jego ręki, ale te dwie w moim odczuciu, mu nie wyszły ale tylko pod względem zbyt dużej liczby opisów miejsc, akcji itp. Za dokładne to było i wybijało mnie trochę z głównego wątku. Bo jeśli chodzi o historie, to były całkiem niezłe, szczególnie te z Marzeń i Koszmarów. Tak szczerze, to czytanie tych książek, było dla mnie bardzo męczące. Najwięcej tych opisów, jest w Buick-u 8. Zdarzało mi się podczas czytania, że opuszczałem tekst ciągły i czytałem tylko to, co mówią do siebie bohaterowie książki. Obecnie czytam Mroczną Wierzę cz.I Za pierwszym razem jak zacząłem czytać, oderwać się nie mogłem. Opowieść jest bardzo ciekawa i w kilku miejscach (jak dla mnie) widzę podobieństwa do opowieści o Wiedźminie Geralcie - samotny bohater, który walczy ze złem, ściga nieznanego, mrocznego przestępce. Przemierza samotnie dziwną i niebezpieczną krainę, zamieszkaną przez różne monstra i mutanty, bierze "mikstórki" itp. Za pierwszym razem jak zacząłem czytać, to skończyłem na 190 stronie tak mnie wessało. Tu opisy miejsc, i tego co się dzieje, są treściwie i krótkie, nie wybijają z akcji co bardzo mi się nie podobało w poprzednich dwóch tytułach. No czyta mi się bardzo fajnie i jak na razie 8/10.
  23. 1 punkt
    Witajcie, Piszę ze sprawą, która dręczy mnie już dosyć długo, a do opisania której sprowokował mnie wasz przedwczorajszy news o Kanye Weście. Od jakiegoś czasu - ściślej rzecz biorąc, odkąd zadanie to spadło niemal wyłącznie na Crossa i Papkina - newsy w CD-Action dryfują w stronę dziwnej papki (no pun intended) o formie albo bardzo chaotycznej i silnie zabarwionej własnymi opiniami i upodobaniami (Cross), albo zainfekowanej ogólnopojętym "gwiazdorzeniem" i przekonaniem "jesteśmy CD-Action - co byśmy nie napisali i tak będą czytać". Niezbyt przyjemnie się to czyta, zwłaszcza że personalnie lubię obu redaktorów. Papkina miałem okazję poznać przy okazji Digital Dragons 2012 i bardzo mnie ujął swoim entuzjazmem i energią. Z Crossem natomiast dzielimy nietypowe upodobania oraz zainteresowanie Japonią i jej wytworami. Jednak kiedy czytam niektóre ich newsy to krew mnie zalewa. @Papkin - no offense, ale niektóre Twoje konstrukcje zdaniowe bywają tak teatralne, że niemal wchodzą w operę i czytanie ich powoduje odruch zażenowania. Można chyba się obejść bez takich wtrętów i trzymać się faktów. @Cross - seriously, nie jesteś w stanie pisać jak normalna istota ludzka? Rozumiem Twoją chęć podkreślenia swojej indywidualności (bo mam dokładnie to samo), zwłaszcza przy tak nietypowych upodobaniach, ale na litość Amaterasu, nie powinno się tego robić na internetowych łamach największego czasopisma growego w Polsce. To samo dotyczy jarania się w newsach rzeczami, które są słabiej znane w świadomości społecznej (shmupy i inne japońskie dziwadła). To co piszesz jest bardzo mocno zabarwione Twoimi prywatnymi upodobaniami - i to widać na każdym kroku. Newsy raczej nie powinny tak wyglądać. Jasne, można czasami wtrącić jakąś prywatę albo żenujący żart prowadzącego a'la Strassburger, ale nie w każdym momencie i na pewno nie powinno zajmować to całego newsa. Uff, dobra, już skończyłem. Wybaczcie długą formę i krytyczną treść, ale jestem z wami od 1998 roku i dobro czasopisma, wbrew pozorom, bardzo mi leży na sercu. Live long and prosper. Rain Alter
  24. 1 punkt
    Dzień dobry ja jestem Marcin, zajmuję się głównie zaczepianiem ludzi w internecie. Formalnie istnieje (posiadam stałe lokum) i chciałbym powiedzieć, że nie szanuję osoby YouTube o nicku Sonicwariat1994 bo ma głupi nick. Pozdrawiam P.S. ja seriale oglądam dość schematycznie t.j. odcinek po odcinku.
  25. 1 punkt
    a moze jakas bijatyka? cos w stylu tekkena wybieramy gostka z redakcji na poczatku mamy do wyboru 2 postaci przechodzimy arcade 1 z nich i odblokowujemy kolejna postac i tak dalej i tak dalej, moglibysmy tez odblokowywac nowe areny do walk mozna by dodac do tego cos ciekawego np odblokowywanie nowych ciosow zbieranie punkow za ktore mozemy kupic np bron kreator kostiumow pogralbym w fajna bijatyke na PC bo niewiele takowych powstalo gdyby ja jeszcze fajnie rozbudowac moze tryb multi do tego wlasnie zaczynam szkicowac gdy skoncze podesle pare prac moge zajac sie tez stworzeniem jakichs muzyczek w fl studio. aa no i oczywiscie pomysle tez nad ciekawa fabula bo wkoncu musi o cos tam chodzic
×