Jump to content

Holy.Death

Forumowicze
  • Posts

    7,155
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Holy.Death last won the day on July 19 2020

Holy.Death had the most liked content!

Reputation

992 Znakomita

About Holy.Death

  • Rank
    Kapelan Śledczy
    Smok
  • Birthday April 25

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Wyróżnienia Smugglerkowe
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

21,252 profile views
  1. Proponowałbym usunąć limit znaków w komentarzach. Toczą się w nich bardzo żywe dyskusje - żywsze niż na forum - i często ktoś pisze szereg komentarzy, bo po prostu nie jest w stanie zmieścić wszystkiego, co ma do powiedzenia w 500 znakach.
  2. Powiem krótko: paranoja. Trumpowi należał się proces o impeachment, ale wycinanie go ze starych filmów to idiotyczny pomysł. Retroaktywne gumkowanie ludzi z historii, z kultury i ze społeczeństwa powinno kojarzyć się ze stalinizmem, a nie z jakimkolwiek krajem demokratycznym. Ponadto w państwie demokratycznym powinno być miejsce na pluralizm poglądowy. Porównywanie przez Carano sytuacji Republikanów z Żydami to absurd, ale czy powinniśmy karać ludzi za każdą głupotę? I kto niby ma to oceniać? Przecież w tej sprawie nie ma nawet sądu. Znowu nasuwają się skojarzenia z "czasami słusznie minionymi", gdzie osoba mająca inne poglądy niż jedynie słuszna partia dostawała z buta, a do tego wilczy bilet na pożegnanie, żeby przypadkiem nikt jej nigdzie potem nie zatrudnił. Obecną "kulturę odwoływania" (choć pewnie trafniejsze byłoby określenie "usuwania") traktuję jak cenzurę, gdyż jest to de facto kasowanie jakichkolwiek treści/poglądów/osób z którymi ktoś się nie zgadza. Przy czym osoby będące radykalnie na lewo mogą powiedzieć bardzo dużo, jeżeli nie prawie wszystko. Uważam to za bardzo niebezpieczne zjawisko i mówię to jako centrowiec z lekkim odchyleniem w kierunku liberalnym. Zresztą już widać, że obecna sytuacja prowokuje osoby wywalane z Twittera czy Facebooka do zakładania własnych platform (inna sprawa, że trudno zrobić coś sensownego z trollami pokroju Trumpa. On na swojego bana bardzo solidnie zapracował). Mamy zatem do czynienia z coraz większą atomizacją społeczeństwa. A lepiej wcale nie będzie. Widać to także i u nas, bo ubywa osób deklarujących się jako centrowe, a rośnie liczba deklarujących się po lewej albo prawej stronie barykady (z przewagą po lewej). Edit: Muszę jednak dodać, że druga strona niekoniecznie musi być pod tym względem lepsza: dobrym przykładem może być sytuacja z "Wolnymi Słowianami". Miał to być "wolny od cenzury serwis światopoglądowy", który w zasadzie od razu zaczął banować niewygodnych mu ludzi. Gonciarz jest chyba najgłośniejszym i najbardziej kuriozalnym przypadkiem. Za co go zbanowano? Za zamieszczanie "twardego męskiego porno" (dokładny cytat). O co dokładnie chodziło? Chodziło o klip z piosenką "My Słowanie". Szczerze przyznam, że z ciekawości sprawdziłem i... niespecjalnie mnie to ruszyło. No, ale ja nie mam poglądów rodem ze średniowiecza, gdzie pokazanie przez kobietę kostki było równoznaczne z nieobyczajnym zachowaniem. Istnieje ewentualność, że to był tylko pretekst i administratorzy serwisu sądzili, że nikt nie zwróci na to uwagi, ale sytuacja jest na tyle niedorzeczna iż jestem gotów uwierzyć iż oni rzeczywiście tak myślą. Chyba ktoś powinien ich ostrzec przed wybieraniem się na plaże w słoneczne dni, bo tam to dopiero jest ostro...
  3. System emerytalny to de facto piramida. Początkowo nie było to tak widoczne, ale w związku ze znaczącym wydłużeniem się przeciętnej długości życia stało się to problematyczne, ponieważ gdy ludzie nie umierają wystarczająco szybko, to każdy następny najniższy szczebel musi być większy od poprzedniego. Co jest niewykonalne. Rynek pracy ma swoje ograniczenia. Kolejna kwestia to to, że z uwagi na niskie pensje (które są w praktyce najczęstszymi pensjami w kraju, nie mityczna "średnia pensja" podawana przez GUS) emerytury często nie pokrywają bieżących wydatków wielu emerytów.
  4. Może ujmę to inaczej: Korwin nie jest w stanie znieść tego, że współczesna demokracja daje głos także biedakom. On bardzo by chciał powrotu do "starych dobrych czasów", gdy prawo głosu było ograniczone cenzusem majątkowym. Bieda jako motor gospodarki? Z pustego i Salomon nie naleje - człowiek, który ledwo wiąże koniec z końcem nie napędzi gospodarki tak, jak człowiek, który może kupić coś więcej niż absolutne minimum potrzebne do życia. Przecież to właśnie skrajna bieda (gigantyczne bezrobocie) po pierwszej wojnie światowej sprawiła, że ideologia komunistyczna tak bardzo rozpowszechniła się w całej Europie (także w II Rzeczpospolitej). Paradoksalnie wojna z bolszewikami była dla Polski o tyle dobra, że dała wielu ludziom zajęcie.
  5. No tak, bo istnieją tylko dwa poglądy: skrajnej lewicy i skrajnej prawicy. Albo ktoś chce, żeby tak to wyglądało. I to sprawia, że o obu stronach cały czas jest głośno. Kto na tym korzysta? Parafrazując klasyczkę: "Sorry, taką mamy ekonomię". Gdyby były ku temu warunki, to znacznie więcej ludzi decydowałoby się na dzieci, a nie miałoby je "z wpadki" (co często generuje biedę, która jest tak nienawidzona przez mości Korwina i jemu podobnych). Niestety, ale dzieci to bardzo duży i wieloletni wydatek. Znacznie większy niż te grosze z odzysku, które rząd próbuje wciskać ludziom, którzy umieją liczyć. Poza tym, czy naprawdę potrzebujemy aż tylu Polaków? Przecież ludzie muszą mieć pracę, gdzie mieszkać, itp. To nie bierze się z powietrza. Homo nie są być może wcale tacy sapiens, jak lubią o sobie mówić, ale kompletnie głupi też nie są. Przynajmniej nie wszyscy...
  6. Widocznie jestem pesymistą. Za przykład podam babcię, która mówi, że ma X lat więcej i była nauczycielką na uczelni wyższej, ergo to ona ma rację, niezależnie od tematu rozmowy. Obok jest pan dobijający chyba sześćdziesiątki, który wierzy w to co mu odpowiada i kwestionuje to, co mu nie odpowiada. Widząc takich ludzi myślę, że moje powątpiewanie w potęgę ludzkiego doświadczenia jest uzasadnione. Ludzie po prostu nie są racjonalni i to nie jest nawet kwestia inteligencji, tylko perspektywy. Zgadzam się - teoria sobie, a praktyka sobie. Dopóki ludzie nie zetkną się z problemem osobiście, to w gruncie rzeczy nie mają pojęcia o czym mówią. Powiem więcej: zmuszanie kobiet do rodzenia niepełnosprawnych dzieci w rezultacie będzie zabijać potencjalne rodziny. Przecież koszt opieki nad mocno niepełnosprawnym dzieckiem będzie dużo wyższy od opieki nad normalnym. Poza tym to jest na dobrą sprawę opieka całodobowa lub prawie całodobowa. Skutek najczęściej będzie taki, że albo matka porzuci dziecko (i wtedy państwo będzie miało kłopot), albo zostanie z nim sama i będzie wegetować, a jaka jest szansa na to, że to dziecko będzie samodzielne i założy rodzinę? I to mówię jako osoba niepełnosprawna, choć tutaj nadmienię, że na tle osób niepełnosprawnych ja wypadam prawie jak Adam Jensen (czyli i tak mam szczęście w nieszczęściu, bo mogłem trafić dużo, dużo gorzej, obiektywnie rzecz biorąc). Szczerze? Nie sądzę. Uważam, że podział w tej kwestii jest w gruncie rzeczy pozorny. Ale żeby to faktycznie sprawdzić trzeba by zorganizować ogólnonarodowe referendum, a w obecnej sytuacji politycznej (i epidemiologicznej) to fikcja. Inna sprawa, że jak tak dalej pójdzie to się to może zmienić. To historia z gatunku "to jest tak nieprawdopodobne, że normalnie nikt by w to nie uwierzył". Ja jestem skłonny uznać, że jest prawdziwa. Tekst od księdza jest naprawdę fajny, bo... pośrednio przyznaje rację aborcjonistom. Skoro nawet ksiądz uważa, że pokazywanie dziecka z zespołem Downa w kościele to reklama aborcji. Inny ciekawy fakt to to, że wcześniej nie zwracał na to uwagi. Uważam, że rozsądny katolik jest bliżej centrum niż fundamentalista (czego najlepszym dowodem jest niedopuszczanie go do komunii świętej i krytyka ze strony prawicowców). Nawiasem mówiąc, pamiętam jak ktoś w tym temacie używał argumentu, że powinniśmy się cieszyć iż w Polsce jest katolicyzm, bo islamiści obcinają ludziom głowy za samo głoszenie przeciwnych poglądów, ale to takie pocieszanie się jak w tym dowcipie ze Stalinem "A mógł zabić!". Ostatecznie i jedni i drudzy (czyt. fundamentaliści) dążą do tego samego: wprowadzenia szariatu.
  7. Stoję na stanowisku, że większość ludzi (lub grupa do większości zbliżona) tej głowy nie ma. Ale dotyczy to ogółu populacji, a nie tylko/głównie młodzieży. Jak komuś na nogę spadnie pięciokilogramowy ciężarek to raczej nie będzie sypał poezją. A czy to "dobra metoda protestów"? Myślę, że to jakie hasła są na manifestacji i jak bardzo są (nie)kulturalne nie ma w gruncie rzeczy żadnego znaczenia. Krytyka wulgarnych haseł bardziej świadczy o ludziach, którzy krytykują z tego powodu cały protest. Mnie niektóre hasła bardzo się podobały. Na przykład: "Urodzimy wam lewaków!" czy "Umiemy gotować. Zgotujemy wam rewolucję". W skrócie: okazało się, że mięso pochodziło z krów chorych, "leżaków", itp. W dodatku wszystko pod okiem lekarza weterynarii przypisanego do danej placówki. Po prostu szef kuchni poleca. Jak się wykazał? Słusznie zarzucał prezydentowi hipokryzję, bo widać było jak śpiewał tuż po ogłoszeniu wyroku i jak ta śpiewka szybko się zmieniła, gdy wybuchły masowe protesty. Chodzi o to, czy o coś innego? Ja tu niczego strasznego nie widzę. Ja wrogiem Kościoła nigdy nie byłem. Co najwyżej mogłem być krytykiem. Chociaż na pewno są ludzie, dla których krytyk to wróg (bo kto nie z nami, ten przeciw nam), więc pewnie na jedno wychodzi. Co za przypadek! Mnie też by to do głowy nie wpadło! Rzucanie butelką w witraż i krzyki nie powinny mieć miejsca, bo to zwykły wandalizm, ale ciche stanie z transparentem (w celu manifestacji swoich przekonań) uważam za coś, co jest w porządku. Nawet na mszy. Myślałem, że mówiliśmy o proteście na mszy? Ale, żeby było jasne; takich sytuacji nie powinno być. A gdy zachodzą, to każdemu należy oddać to co jego. I to w bardzo dobrze odmierzonych proporcjach. Może wtedy ludzie nauczyliby się odpowiedniego zachowania. Oczywiście, że nie tylko na prawo. Każde ekstremum jest głupie. Sęk w tym, że ci na prawo będą gadać o antifie albo o komunistach (co jest już śmieszne), a ci na lewo będą gadać o faszystach czy nazistach. Na ile te radykalne grupy rzeczywiście są relewantne? Na ogół bardzo rzadko. Tylko, że łatwiej w ten sposób budować na pierwszy rzut oka słusznie brzmiącą narrację. Dlatego szkoda, że centryści nie są w ogóle reprezentowani. Kto wie, może Hołownia coś tu zmieni? Śmiem wątpić. Raczej to takie gadające głowy. Ale ja się do młodych już raczej nie zaliczam, więc może się nie znam. Szczerze? Nie wiem czy Episkopat zdaje sobie sprawę z sytuacji. Co innego, gdy jest się na ziemi, z ludźmi, a co innego jak jest się gdzieś wysoko i ten kontakt jest mocno ograniczony. Protest w pustym kościele mija się z celem. A nie rozumiemy się, bo ja nie uważam samego stania w transparentem podczas mszy za tożsame z zakłócaniem obrzędów. Jestem ciekaw, co na to powiedzą sądy.
  8. Jak ktoś ma głowę na karku, to nawet mając 18 lat będzie wiedział co robi, a jak ktoś tej głowy nie ma, to nieważne ile ma lat. Poza tym, o czym my w ogóle mówimy? Był wyrok Trybunału Konstytucyjnego, jest reakcja. Ludzie, którzy protestują dobrze wiedzą przeciw komu i czemu protestują. Jak coś się robi, to robi się po coś. Stąd pytanie "Cui bono?". Był swego czasu - nie tak dawno temu - reportaż, który pokazywał w jakich warunkach pozyskiwano mięso z krów. Moim zdaniem to wystarczający komentarz do norm oraz tego jak ludzie się do tych norm stosują. Na pewno był to ruch polityczny. Rydzyka uważam za istotnego, bo słuchacze Radia Maryja to część twardego elektoratu PiS, więc wzmacnianie przez niego ziobrystów poprzez użyczanie im czasu antenowego jest dla Kaczyńskiego szczególnie niekorzystne. Na pewno nie było to symboliczne. Prędzej widziałbym to jako próbę zastraszenia, wzburzenia Prawdziwych Polaków (czyli, według wizji PiSu - ultrakonserwatywnych katolików), nastawienia ich przeciwko protestującym i skłanianie do pokazywania poparcia dla Kościoła (i, pośrednio, dla rządu). Z kilku powodów: 1) Organizowanie zgromadzeń powyżej pięciu osób jest nielegalne. Miasto - ściślej: prezydent - ma tutaj związane ręce, bo musi działać zgodnie z przepisami. 2) Protesty kobiet nie są ani nielegalne (bo są spontaniczną reakcją na bieżące wydarzenie), ani nie są organizowane przez miasto. Miasto nie ma tu więc nic do gadania. Dlatego też Trzaskowski mógł tylko apelować do uczestników o trzymanie dystansu i zakładanie masek. 3) Z protestami kobiet znacznie łatwiej się solidaryzować, nie tylko pod publiczkę. Po pierwsze - niedzielna msza to wręcz idealny czas na taki protest. Po drugie - samo stanie z transparentem w kościele nie przeszkadza w mszy. Chyba, że to ksiądz sam przerywa mszę, bo mu się nie podoba, że ktoś protestuje w ten sposób. Po trzecie - jak to się ma do wzniecania zamieszek? I to chyba najlepsze podsumowanie. Z tego co ja wtedy słyszałem, to na rondzie de Gaulle'a leżeli ludzie. A ranni jako tacy byli na pewno, więc to by się pokrywało z tym wysłaniem karetek. Lewica może jest utożsamiana z ekstremistycznymi grupami, ale na prawicy. I to najczęściej tej skrajnej, bo ludzie rozsądni - będący bardziej w centrum - nie są tak ślepi, żeby nie widzieć postaw, które są pomiędzy ekstremami. Sęk w tym, że udało się sprowadzić debatę publiczną do takiego poziomu, gdzie nie ma miejsce na rozsądek i cały czas mamy do czynienia ze skrajnie spolaryzowanymi postawami. Episkopat jest w opozycji do papieża Franciszka, więc nie wróżę tutaj jakichkolwiek sukcesów. Już prędzej niższe rzędy duchowieństwa zaczynają wytykać najwyższym hierarchom całkowite oderwanie się od spraw ludzi i dobra Kościoła w imię partykularnych interesów. Ja się zgadzam z tym, że protesty słusznie się należą. Wskazuję raczej, że mówienie o "atakowaniu kościołów" jest mocno na wyrost. Ale wiadomo przecież, że chodzi tu o odpowiednie udramatyzowanie sytuacji, żeby ludziom wmówić, że jest gorzej niż w rzeczywistości. Bo, umówmy się, pomazanie ściany kościoła sprejem to nie to samo co np. rozbicie stojącej przed wejściem figury Chrystusa niosącego krzyż.
  9. Jak na kogoś kto tyle mówi o łamaniu prawa masz znacznie mniejsze pojęcie na ten temat ode mnie. A to jest już wyczyn. Protestujący przeciwko wyrokowi Trybunału nie łamią prawa. Pomijając samo noszenie masek - bo tego rząd w dalszym ciągu poprawnie nie uregulował, czyli dalej można masek nie nosić, tylko będą ciągnąć człowieka po sądach aż te sądy go uniewinnią. A żeby było śmieszniej to ustawa, która miała ten błąd naprawić (po iluś miesiącach) teraz została zablokowana, pomimo przegłosowania przez Sejm i podpisania przez prezydenta, bo posłowie PiSu najwyraźniej nie czytają tego nad czym głosują i "omyłkowo" zaakceptowali poprawki Senatu, które dają dodatkowe pieniądze wszystkim lekarzom za walkę z epidemią. PiS stwierdził, że tak być nie może i ustawy nie opublikuje dopóki jej nie znowelizuje. Jednocześnie tuż obok są informacje o tym, że maszty są fundowane ze środków, które mają służyć do walki z koronawirusem. Ręce opadają, gdy widzi się jak nieudolni są ci ludzie - protesty spełniają wymogi spontaniczności i są prawnie chronione. Nie da się ich zabronić rozporządzeniem. Do tego potrzebna jest ustawa. Dlatego policja niewiele może zrobić dopóki protestujący protestują pokojowo. Tego samego nie da się powiedzieć o Marszu Niepodległości, które jest wydarzeniem cyklicznym i ewidentnie nie przebiegało pokojowo. Tyle, jeżeli chodzi o przepisy. Jeżeli gdzieś się pomyliłem, to niech ktoś mnie poprawi, bo prawnikiem nie jestem. Podczas wielotysięcznych protestów - w wielu miejscach w Polsce - nie dochodziło chyba do ataków na policję, czy do regularnych bitew z policją (jedynymi zatrzymanymi, w samej Warszawie, była wtedy grupa kilkudziesięciu "profesjonalnych zadymiarzy stadionowych", jak to określiła sama policja)? Nie słyszałem też, żeby podczas najazdów walkirii protestów palono kościoły i grabiono precjoza? Tutaj mieliśmy do czynienia z podpaleniem mieszkania, wysyłaniem karetek pogotowia (co świadczy o tym, że byli ranni) i ogólnie pojętym wandalizmem, do tego blokowano dojazd do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym dla karetek i respiratorów. Dla porównania - podczas protestów ludzie bezproblemowo przepuszczali karetki jadące na sygnale: Korytarz życia w czasie protestu. "Kierowcy powinni się od nich uczyć" Wzorowy korytarz życia podczas protestu w obronie praw kobiet.
  10. Piątka miała uderzać głównie w interesy branży futerkowej oraz rytualnego uboju mięsa na eksport. Świnia nie jest halal i koszer, więc hodowców świń to nie dotyczy. Nie rozumiem tego uniwersalnego - uniwersalnego, bo nie pierwszy raz słyszę ten argument i nie tylko w tej sprawie - mówienia, że młodzi ludzie (młodzi, czyli jacy?) łatwo ulegają manipulacji. Bo starzy niby jej nie ulegają? Wbrew pozorom z wiekiem niekoniecznie się mądrzeje, a bywa i odwrotnie. Mnie trudniej uzasadnić forsowanie Piątki aniżeli decyzję o uruchomieniu Trybunału. W tym pierwszym przypadku nie widzę żadnych konkretnych korzyści. Zakładam zatem, że zadziałały tu osobiste poglądy prezesa, bo ponoć lubi zwierzęta. Teraz chodzi już chyba tylko o zachowanie przez PiS (czyt. prezesa) twarzy. Jest to o tyle ciekawe, że sugeruje iż cała sprawa nie była ustawką. W tym drugim przypadku chodziło chyba o przypodobanie się Rydzykowi/Kościołowi/twardemu elektoratowi, osłabiając tym samym pozycję Solidarnej Polski. W rezultacie wybuchła bomba. I to w najgorszym możliwym momencie, gdy ludzie generalnie nie powinni się gromadzić. Nie rozumiem tylko tej odezwy do narodu. Czy ktoś rzeczywiście myśli, że Kaczyński jest jakimkolwiek autorytetem poza własną partią? Ulicami Warszawy idzie Marsz Niepodległości. Jednym głosem w tej sprawie wypowiedział się sąd, prezydent warszawy oraz sanepid. Nawet rzecznik policji mówi, że "ten marsz jest nielegalny". Jest to o tyle ciekawe, że policja bez powiadomienia miasta zamknęła ulice, czyli w rezultacie są niezapowiedziane utrudnienia. Niby uczestnicy marszu mieli być zmotoryzowani, ale nie są. Połowa z nich nie ma w ogóle masek. W dodatku biją się z policją. Wytłumaczenie? "Próba blokady ze strony policji". Czyli skończy się jak zwykle. Cóż, przynajmniej dla Warszawy nie będzie to nudny dzień...
  11. Żaden przestępca nie zakłada, że zostanie złapany. Tak samo nie idzie się pod rękę z Kaczyńskim, jeżeli jest się przekonanym, że lada moment wyzionie ducha. On może umrzeć jutro, albo przeżyć dziesięć kolejnych lat. Tego nie wie nikt. Dlatego też każdy dba o to, żeby być w nim w dobrych stosunkach, bo na chwilę obecną to się po prostu bardziej opłaca. To skąd ten zdziw niektórych, że ludzie są oburzeni i na PiS, i na Kościół, że próbują tylną furtką wprowadzić szariat? Swoją drogą - ponoć Marsz Niepodległości ma się odbyć. Pomimo zakazu zgromadzeń powyżej pięciu osób. Ciekawe czy Kaczyński planuje z tej okazji kolejną odezwę do narodu, aby przypomnieć że organizatorzy (wydarzenie jest ponoć zaplanowane) to łamiący prawo przestępcy, którzy narażają życie wielu ludzi?
  12. Nie zgodzę się, że to strata czasu. Czarne protesty, wbrew temu co twierdzisz, odniosły skutek, bo wystraszyły ówczesną władzę. Nikt nie słucha tych, którzy siedzą cicho, więc kobiety po prostu... przestały siedzieć cicho. I nagle ci, którzy pokazywali swoje szczęście po ogłoszeniu wyroku (Duda, Bosak) zaczęli zmieniać ton. Głos ulicy, jeżeli jest dostatecznie silny, swoją moc ma. Zwróć uwagę, że - o ile się nie mylę - PiS porzuciło właśnie "piątkę dla zwierząt" (ustawa nie będzie dalej procedowana), do czego raczej by nie doszło, gdyby nie otwarcie drugiego frontu. Nie jestem tego taki pewien. Bo co potem? To jest tak samo jak z byciem prezydentem - prezydentem się "bywa", a prezesem się jest, więc w dłuższej perspektywie to prezes rozdaje karty prezydentowi, bo jak się kadencja skończy, to jakoś trzeba zarabiać, a znacznie lepiej się zarabia, gdy ma się poparcie Naczelnika Państwa. To samo dotyczy każdego. Także obecnych członków Trybunału. Wystarczy przecież wspomnieć dwa ostatnie nabytki (Piotrowicz i Pawłowicz). To jest efekt sojuszu ołtarza z tronem. Zgrywanie niewiniątka i zasłanianie się tym, że jest to "orzeczenie Trybunału", więc Kościół nie ma tu nic do rzeczy, może wywoływać tylko uśmiech politowania, bo przecież każdy wie kto, co, jak i dlaczego. Nie sądzę, że to "elity" kształtują społeczeństwo. To społeczeństwo kształtuje społeczeństwo. Konkretniej: bezpośrednie środowisko, w którym się obracamy. Dlatego nie uważam ażeby poparcie (lub tegoż poparcia brak) ze strony elit miał jakiekolwiek znaczenie dla czegokolwiek lub kogokolwiek. Wulgaryzację debaty publicznej mamy od lat (ze strony polityków), więc wulgaryzacja protestów nie budzi mojego najmniejszego zdziwienia. Dla mnie to tylko dowód na to, że w sytuacjach dużego napięcia z twarzy ludzi spadają maski. Ludzie nie tyle "sprościeli, schamieli" ile zawsze tymi chamami byli. Tylko do tej pory przykrywali to bardzo wąską warstewką "cywilizacji". Powiedzmy sobie szczerze: ludzie nie są wcale lepsi, niż lubią o sobie myśleć. Jak już powiedziałem - masz znacznie lepsze wiadomości ode mnie. Ja nie mogę znaleźć żadnych (ŻADNYCH) informacji na temat nacisków studentów na uczelnię. Inna sprawa, że zupełnie nie korzystam z mediów społecznościowych, więc może coś mnie omija, ale chyba nawet w takiej sytuacji jakieś media "tradycyjne" powinny coś o tym napisać? Ostatnie informacje jakie ja mam to nacisk Czarnka (naszego mdłościwego ministra łedukacji narodnnej) na uczelnie w związku ze wprowadzeniem przez nie godzin rektorskich (i reakcja tychże uczelni, iż bardzo przypomina to "czasy słusznie minione". Jak wszystko co robi rząd, od dłuższego czasu). Po ostatnim wystąpieniu Kaczyńskiego? No chyba nie. Rzekłbym nawet, że bardzo to pasuje, bo dochodzimy jednak do klimatów stanowojennych. Zwłaszcza jak się czyta, że Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie "nakazała podległym sądom rejonowym przygotować się do rozpoznawania hurtowych wniosków prokuratury o areszty dla protestujących. Sądy mają być też gotowe do sądzenia demonstrantów w ramach tzw. sądów 24-godzinnych", albo o zaleceniach prokuratury w sprawie protestów. I nie ja jeden mam takie odczucia: Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26464839,prof-hermelinski-o-zaleceniach-prokuratury-ws-protestow-wypisz.html#s=BoxMMt3 To chyba nawet nie byli kontrmanifestanci (są w ogóle jakieś kontrmanifestacje?), tylko po prostu narodowcy, którzy przyjechali wyłącznie po to, żeby się pobić. I też słyszałem tylko o garstce atakujących (ok. 100 osób), z czego ~35 złapała policja. W skali protestów jest to tyle, co nic. Dla mnie zachowanie policji jest dużym zaskoczeniem. Zaskoczeniem pozytywnym, bo policja faktycznie stara się nie dopuścić do tego, żeby pokojowe protesty przerodziły się w zamieszki/walkę na ulicach.
  13. Prosiłbym o usunięcie moich trzech dodatkowych postów z tematu Polityka, gospodarka, społeczeństwo. Forum miało jakiś problem podczas postowania i w rezultacie wyszedł mi quadrupel. Póki co ukryłem zbędne posty, ale chyba nie mam możliwości ich osobistego skasowania.
  14. Mógł być inny. Poczytaj sobie o zdaniu odrębnym. Sęk w tym, że tutaj rolę odegrały względy polityczne. To, że Julia Przyłębska i spółka zagłosowali w taki sposób wynika z tego, że ktoś tych ludzi tam umieścił. To, że werdykt był znacznie bardziej radykalny niż spodziewał się tego nawet Kaczyński niczego w gruncie rzeczy nie zmienia. Co najwyżej pokazuje, że bycie zbyt "miernym ale wiernym" również może się okazać strzałem w stopę, bo ludzie zbyt gorliwi potrafią działać z przesadyzmem. Jedna z teorii głosi, że chodziło o rzucenie kości twardemu elektoratowi, żeby odciągnąć go od ziobrystów (wspieranych przez Radio Maryja). Dodatkowo ograniczenie zgromadzeń do pięciu osób oraz panująca pandemia miały zagwarantować iż wszelkie ewentualne protesty zostaną szybko stłumione (jak protesty przedsiębiorców). Nikt nie spodziewał się, że protesty urosną do takiej skali, pomimo szerzącej się zarazy.
  15. Dzieci o tych i innych słowach nauczą się w szkołach. Albo od rodziców. Dla mnie oburzenie na wulgarność protestów to hipokryzja. Czyżbyśmy zapomnieli naszych klasyków? Jakie jest najbardziej znane polskie słowo za granicą? Co jest powszechnie wykorzystywane jako znak przestankowy? Niby ludzie jakoś starają się nie przeklinać, ale to tylko gra pozorów, o czym najdobitniej świadczy choćby to jak wygląda oficjalna "mowa parlamentarna" w porównaniu z wersjami "taśmowymi" (z różnego rodzaju podsłuchów na przestrzeni lat). Ze swojej strony powiem, że pierwsze słyszę o "nacisku studentów" w kontekście godzin rektorskich. Moja propaganda - nawiązując do Watchmenów - mówiła o geście solidarności niektórych uczelni (i stąd to wprowadzenie godzin rektorskich). Przykład jest raczej słaby, bo co to jest opuszczenie jednego dnia zajęć? Jeżeli już to jest raczej większy problem dla rządu, bo trudniej jest utrzymywać narrację, że przeciw wyrokowi protestują grupki ludzi lewaków, gdy na ulice wychodzą ich dziesiątki tysięcy. A skoro już mówimy o konsekwencjach, to tutaj widać kolejny duży problem - Nikt nie może wjechać na cmentarz. Nikt, tylko Jarosław Kaczyński, bo jego ból jest większy niż reszty Polaków. Już nie wspominam o premierze, który nie znał najwidoczniej własnych zasad bezpieczeństwa i siedział nieprzepisowo przy stoliku w restauracji. Albo zachęcał do noszenia maski po czym... sam był bez niej na seansie w kinie (a jego współpracownicy siedzieli tuż obok niego, choć mieli pełno miejsca, żeby siedzieć zgodnie z przepisami). Ale chyba nikt nie oczekuje, że ktoś wlepi za to premierowi mandat? Co ze świętowaniem rocznicy katastrofy smoleńskiej? Widocznie wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórzy są równiejsi niż inni. Jaruzelski miał coroczne protesty pod swoim domem z okazji Stanu Wojennego, o ile mnie pamięć nie myli. Protesty są pod ich domami (i nie tylko ich), bo są co najmniej współodpowiedzialni za obecną sytuację.
×
×
  • Create New...