Jump to content

Holy.Death

Forumowicze
  • Content Count

    7,134
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Holy.Death last won the day on July 19

Holy.Death had the most liked content!

Community Reputation

991 Znakomita

2 Followers

About Holy.Death

  • Rank
    Kapelan Śledczy
  • Birthday April 25

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Wyróżnienia Smugglerkowe
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

20,521 profile views
  1. Media (czy to telewizyjne, papierowe czy społecznościowe) mają tendencję do uwypuklania rzeczywistości. Tzn. jeżeli media cały czas donoszą o różnego rodzaju morderstwach, wypadkach, konfliktach, to tworzy się wrażenie, że świat jest znacznie bardziej niebezpieczny niż w rzeczywistości, bo pozytywnych przykładów działalności tak się nie eksponuje, ponieważ mają mniejszą siłę przyciągania. To sprawia, że bardziej kontrowersyjne zdarzenia czy wypowiedzi rozejdą się szerzej i będą łatwiej dostrzegalne. To nie jest konflikt cywilizacyjny. To jest różnica w percepcji. Konkretniej: różnica w percepcji tego, co uważa się za patologię. W Polsce patologią jest LGBT. W krajach skandynawskich kara cielesna będzie powodem do natychmiastowego odebrania dziecka z powodu znęcania się. Najlepsze jest to, że oba przykłady tylko pokazują, że wchodzenie w nadmierną skrajność jest złe. Sęk w tym, że każdy kto ma władzę (nie mówię tu konkretnie o władzy politycznej. Chodzi tu bardziej o "moc wpływu") tak robi, a płaczą ci, którzy tej władzy w danym momencie nie mają. Jak ktoś jest konformistą - może. Dla mnie czarne zawsze było czarne, nawet gdy kilka(naście) lat temu mówiono mi, że "murzyn" rzekomo jest obraźliwym zwrotem (niby mającym być odpowiednikiem amerykańskiego "nigger"). Z badań przeprowadzonych w 2007 roku wyszło na to, że 68% ludzi Polaków nie uważa tego określenia za obraźliwe. Pomijam już to, że określenie "czarny" jest równorzędne wobec "białego". No, ale ten spór w ogóle nie ma zbyt wiele wspólnego z logiką... To jest już, powtarzając za prezydentem, ideologia. Trochę obok tematu dodam, że moim zdaniem mamy tutaj do czynienia z tym, o czym wspomniałem na początku: w mediach łatwiej jest wyolbrzymiać. Dla ilu ludzi w ogóle populacji orkowie Tolkiena (czy orkowie w ogóle) to przejaw rasizmu? Po prostu łatwiej jest dostrzec tych, co krzyczą, niż tych, którzy nie krzyczą. Moim zdaniem dotyczy to także polskiego katolicyzmu. Tutaj też łatwiej zobaczyć osoby bardziej radykalne (i próbujące forsować znacznie bardziej radykalne pomysły) niż te bardziej umiarkowane. Niedawna petycja jakiejś pojedynczej osoby w sprawie zakazania Halloween to bardzo dobry przykład. To już jest problem tych, co dają. Albo się ma kręgosłup i jakieś zasady, żeby odmawiać w sytuacji, gdy uważa się, że coś jest idiotyczne/nierealne/zbyt daleko idące, albo nie. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie wolno niczego dawać. To jest kwestia wyznaczania pewnych, rozsądnych, granic. Z mediami? Oni mają problem ze wszystkim. Oni są, powiedzmy to sobie wprost, nieudolni. A są nieudolni, bo kierują się zasadą "mierny, bierny, ale wierny". I poruszają się z gracją słonia w składzie porcelany. "Prawicowe/Lewicowe" media przekazują "prawicowy/lewicowy" obraz świata? Jakoś mnie to nie dziwi. Raczej irytuje, bo zmusza do szukania źródeł, które nie są skażone ideologią (tzn. są względnie obiektywne przy przekazywaniu informacji). Być może tak, a być może nie. O władzy świadczy to, czy policjanci odpowiedzialni za przekroczenie uprawnień (zakładając, że przekroczyli uprawnienia) ponoszą konsekwencje swoich czynów, czy też nie. Niekoniecznie musi to mieć jednak związek z rasizmem. W krajach, w których nie ma problemu rasowego znajdziemy przypadki podobnego kolesiostwa. W nich policjant, który zrobi coś czego nie powinien był zrobić, jest potem kryty (legalnie, pół-legalnie, a zdarza się, że w ostateczności nielegalnie). I dotyczy to nie tylko policji, ale dosłownie wszystkiego. Tyle, że w niektórych przypadkach (np. dotyczących policji) to szokuje bardziej niż w innych, gdy wychodzi na jaw. Wtedy jednak nie mówimy o rasizmie. W Ameryce po prostu łatwiej o rasizm - z oczywistych względów - więc też łatwiej jest mieszać go do wszystkiego.
  2. Nie, tak wyrażają się prawicowi politycy i publicyści. "Prawicowi hipokryci"? Serio? Na bezrybiu i rak ryba. Ktoś słusznie zauważył, że partie powszechnie uchodzące w Polsce za "lewicę" i "prawicę" to w gruncie rzeczy konserwatyści, którzy mają tylko nieco odmienne spojrzenie na kilka kwestii światopoglądowych, bo gospodarczo niespecjalnie się różnią. Nie zdziwiłbym się, gdyby wyborców Bosaka i wyborców Hołowni łączyła chęć stworzenia alternatywy dla obecnego politycznego establishmentu. Przecież co jakiś czas mamy sytuację, gdy do Sejmu wchodzą nowe ugrupowania (poprzednio był to Kukiz, wcześniej Palikot, itp.). Różnica polega na tym, że tak jak Hołownia był alternatywą dla Trzaskowskiego (czyli dla tych bardziej na lewo), tak Bosak był alternatywą dla Dudy (czyli dla tych bardziej na prawo). Ty się śmiejesz, a ja się cieszę, że nie jestem gejem, bo z mojej perspektywy sytuacja homoseksualistów bardzo przypomina sytuację Żydów z okresu międzywojennego. "Strefa wolna od LGBT" od razu skojarzyła mi się z "Nicht für Juden". A lepiej raczej nie będzie. Przecież już usłyszeliśmy opinię, że należałoby ponownie otworzyć Majdanek. W Polsce. W roku 2020. Wracając jednak do meritum, zwróć uwagę na to, że już wcześniej PiS usiłował grać kartą LGBT. Tylko wcześniej nazywało się to "gender" i ludzie albo się z tego śmiali, albo nie wiedzieli o co chodzi. I masz rację; PiS nie chodzi o to, żeby gazować LGBT, ale grając na tym temacie zyskuje punkty wyborcze, stawiając jednocześnie politycznych oponentów w niekorzystnej pozycji. A że tworzy to dobre warunki dla szeroko rozumianych przejawów nietolerancji ze strony zwykłych ludzi? Cóż, "Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Ja tego nie widzę. To znaczy - nie widzę tych "trendów płynących z Zachodu". Co by złego nie mówić o Polsce, to jednak nie dochodzi tu jeszcze do takich parodii, o których czasem można przeczytać w gazetach, gdy chodzi o kraje Zachodu. I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że polityka w Polsce jest postrzegana jako spór Dobra ze Złem. To politycy (oraz duchowni w stylu Rydzyka) usiłują sprzedać ludziom taką narrację, bo oni lubią polaryzować społeczeństwo. Zauważ, że na tym polega cały biznes między PO i PiS (czy też "wojna polsko-polska"). Tego rodzaju wyolbrzymianie bardzo dobrze wpisuje się w tą strategię. Powiem wprost, że małżeństwa nie przejdą. Mogą być co najwyżej związki partnerskie. A i do zalegalizowania związków partnerskich mało kto będzie się palił, bo to mało popularna sprawa. O jakim "kształcie cywilizacji" w ogóle mówimy? LGBT to zaledwie ułamek ogółu społeczeństwa. Tak mały, że w skali makro jest zasadzie nieistotny i dlatego ja też uważam go za bardzo mało istotny. Rozmawiamy o LGBT tylko dlatego, że PiSowi jest to bardzo na rękę, bo jest to dla nich wygodny temat. Wystarczy grzmieć i walić w bębny a - jak sam zauważyłeś - masa ludzi obawiających się LGBT pójdzie za nimi. Jest to nieracjonalne, ale z politycznego punktu widzenia bardzo skuteczne. Jak dla mnie pojmujesz to słowo zbyt szeroko. Moim zdaniem "standardy zachodnie" odnoszą się raczej do prawnego chaosu, którego przyczyną jest nierespektowanie przez PiS standardów prawnych demokracji, bo PiS chce przeprowadzić swoje reformy w sądach za wszelką cenę. To, że dochodzi na tym tle do sporów z Unią jest znaczące, bo pokazuje z jak dużym odchyłem mamy do czynienia i nie jest to tylko wymysł opozycji. W mojej opinii przykład jest nie tyle jednostkowy ile... nietrafiony. Represjom nie są poddawani ci, którzy nim poddawani być nie mogą. Za to tam, gdzie PiS może poddać kogoś represjom, bo ma władzę, te represje widać gołym okiem. Dodam, że PiS miał pomysł na repolonizację mediów (czy nacjonalizację, czy jak kto zwał), ale musiał się z tego wycofać. Naprawdę sądzisz, że gdyby zrepolonizowano media to PiS nie miałby nic do powiedzenia tam, gdzie miałby na cokolwiek wpływ? Skoro nawet w radiowej Trójce chcieli sfałszować wyniki z powodu jednej piosenki? Moim zdaniem mamy tu do czynienia z brakiem umiaru. Jestem pewien, że dojdzie w pewnym momencie do zmęczenia społeczeństwa zbyt nachalnym "wokizmem" (pomijam tu Amerykę, bo ta ma jeszcze inne problemy), a gdy różni producenci też to zobaczą, to będą starali się do tego dostosować. Bluźnią wszyscy, ale w takiej sytuacji mówimy, że wszyscy bluźnią. Przecież w 2006 roku Kaczyński mówił "My jesteś tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO". Porównywanie przeciwników do różnej maści zdrajców (Targowica?), a po katastrofie w Smoleńsku i do morderców, to w przypadku prawicy norma. Lewica odpowiada ciemnogrodem i moherowymi beretami. Taki język wywołuje emocje i trafia do ludzi. Język bardziej stonowany nie zostaje na dłużej w pamięci. No i sprzyja to polaryzacji, o której już wspomniałem. Fragment wywiadu z kierownikiem CBU, dr hab. Michałem Bilewiczem:
  3. Czy to znaczy, że nie doczekamy się cytatów unaoczniających agresję Trzaskowskiego? Przecież w archiwach TVP musi znajdować się coś na ten temat. No tak, jak ludzie śmią nie przyjmować czegoś na wiarę! Żądają dowodów? Aż cisną się na usta mocne słowa:
  4. Odnośnie do różnicy między Dudą a Trzaskowskim to chciałbym zauważyć, że różnica mimo wszystko jest znaczna. Większa, niż mogłoby się wydawać po ogłoszeniu końcowych wyników wyborów prezydenckich. Spośród wszystkich oponentów konkurencją na prawej stronie dla Dudy był w zasadzie tylko Bosak, a ten nie stanowił poważnego zagrożenia (porównywalnie znacznie większym problemem był Hołownia dla Trzaskowskiego). To, że w drugiej turze różnica między Dudą a Trzaskowskim była minimalna wynika z tego, że w drugiej turze ludzie, którzy byli przeciwko PiSowi głosowali już "nie na PiS", a to nie to samo, co w pierwszej turze (gdzie ludzie mieli jednak jakiś wybór). Czyli Duda poparcie ma spore. Większe od Trzaskowskiego. Pytanie tylko, czy wynika to z niego samego, czy z tego, że jest z PiSu. 1/3 potencjalnych wyborców zostaje w domach, a przecież o wyniku tych wyborów zadecydował jeden milion osób starszych, które w pierwszej turze zostały w domu. Na pewno pod względem frekwencji jest lepiej, ale moim zdaniem to raczej sygnał alarmowy, że jest tak źle (albo ludzie tak to zaczynają postrzegać), że mobilizują się i idą na wybory, gdy w poprzednich latach mieli to gdzieś. Przy czym myślę, że wzrost jest na korzyść opozycji (przynajmniej mając w pamięci poprzednie wybory, gdy PiS znacząco wygrał w Sejmie. Pamiętajmy, że poprzednie wybory do Senatu opozycja "wygrała" tylko dlatego, że zastosowała sztuczkę PiSu i wspólnie wystawiła wszędzie jednego kandydata, co pomogło ludziom głosować przeciw PiSowi, a raczej - przeciw Zjednoczonej Prawicy). Zaczęło się bodajże od transformacji TVP w machinę propagandową PiSu (była też mowa o nacjonalizacji mediów, ale Amerykanie tupnęli nogą, więc prezes musiał oddać pole). Potem był cały ciąg spraw z sądownictwem. Jest tego tyle, że nie będę wymieniał. Podam tylko linki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Protesty_przeciwko_zmianom_w_sądownictwie_w_Polsce#Nowelizacja_ustawy_o_Krajowej_Radzie_Sądownictwa https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_wokół_Trybunału_Konstytucyjnego_w_Polsce https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_wokół_Sądu_Najwyższego_w_Polsce Niepokój był i jest, ponieważ cały proces jest rozłożony w czasie. Sytuacja np. sędziów znacznie się pogorszyła (przypomnę "farmę trolli" sterowaną z Ministerstwa Sprawiedliwości oraz bezprawne nieujawnianie list poparcia dla sędziów i jakie to miało skutki dla sędziego Juszczyna, a to przecież tylko dwa przypadki). Z TVP wykopano (mniej lub bardziej dosłownie) wszystkich, którzy nie chcieli trzymać linii partii (tutaj wspomnę konkretnie o Makłowiczu, co jest idiotyczne, bo gość prowadził program kuchenny, więc wydawałoby się, że powinien być poza politycznym polem minowym). Na tym tle to, że Nurowska z Jandą mogą się nadal wypowiadać nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Brzmi to trochę jak ten dowcip "A mógł zabić!". To akurat "wina" firm, które albo nie chcą odstawać na tyle tych, którzy zmieniają loga, albo chcą zarobić punkty poprzez manifestowanie poparcia dla różnych grup społecznych, bo "tak wypada" na Zachodzie. Narzekano na Daniela Vavrę, że w Kingdom Come: Deliverance nie ma czarnoskórych, ale on postawił na swoim (bo tak uważał za słuszne) i koniec końców gra odniosła duży sukces. Można? Można. Zwrócę uwagę na jedno: to, że PiS lub zwolennicy PiSu niekoniecznie korzystają z wulgaryzmów nie znaczy, że nie stosują agresji słownej (powiedziałbym, że są na tym polu znacznie bardziej agresywni w tym sensie, że idą w ekstremalne negatywne porównania). W mojej ocenie agresja słowna jako taka stała się w polskiej polityce normą co najmniej od czasów, gdy PiS wygrał wybory w 2005 roku. Od tamtej pory było już tylko gorzej.
  5. ... Mówiłem o wypowiedzi Dudy, że LGBT to neobolszewizm. Gdzie Ty tam widzisz "akcję grupy szkolonej pod podejście komunistyczne" czy "negowanie prawa do własności"? Przykład? Jak na kogoś kto "z agresją się nie kryje" to trudno mi znaleźć jakiekolwiek konkrety na ten temat. Jest tylko powtarzanie w kółko eufemistycznego sloganu o "agresywnym Trzaskowskim", ale bez cytatów czy opisów sytuacji (w odwrotnej sytuacji bez problemu można znaleźć cytaty słów z przemówień Dudy). Widocznie czytelnik musi uwierzyć piszącym na słowo, że Trzaskowski jest agresywny? Czyli nie każdy obywatel powinien mieć dostęp do informacji, która ma kluczowe znaczenie dla zdrowia lub życia, bo czyta niewłaściwą gazetę. OK. Powiem szczerze, że nie dziwi mnie taka postawa. Co to za argument? Twierdziłeś, że to strona Trzaskowskiego jest bardziej agresywna, ale tak nie jest. Przykłady mniej lub bardziej agresywnych zachowań zwolenników tej czy innej opcji politycznej da się znaleźć wszędzie, ale to wynika ze statystyki. Mnie trochę śmieszy podpinanie Antify i LGBT pod "środowisko związane z Trzaskowskim". To tak jakbym ja przytaczał działanie jakichś skrajnych nacjonalistów i twierdził, że to jest modelowy przykład działań wyborców Dudy. Na czym polega dowcip? Na tym, że prawda wygląda znacznie gorzej. Ja przytoczyłem słowa i czyny zwykłych Zenków i Januszy. Słowa i czyny, które sprowadzają się do próby wysadzenia marszu, czy wysyłania - sprawdzonym niemieckim wzorem - homoseksualistów do gazu. Na tym tle kibol dający komuś w gębę wypada wręcz przeciętnie. Parafrazując: "Niech druga strona nie psioczy na pierwszą, jak sama jest agresywna"? Masz pracodawcę i współpracowników (czyli ludzi) do kitu. I tyle. Ja bym nigdy nikogo nie wyśmiewał ani za religię, ani za poglądy. Ważne jest to, co dana osoba sobą reprezentuje. Mnie jedna osoba zaproponowała - w kontekście zdrowotnym - wizytę u energoterapeuty oraz podała adres. Dla mnie to jest coś, co prywatnie określam mianem voodoo, ale przyjąłem tę informację zgodnie z jej intencjami: w duchu chęci pomocy, więc podziękowałem i nie kpiłem z tego, bo i po co?
  6. Ja nie śledzę przesadnie polityki i przez ostatnie kilka miesięcy wręcz nie mam możliwości kupna gazety lub czasopisma, ale nawet ja słyszałem wypowiedź Dudy o tym, że LGBT to nie ludzie. Dalej było bez sensu coś o neobolszewizmie, ale wiadomo, że w Polsce to zawsze się sprzeda. Wypowiedź o LGBT jest o tyle ciekawa, że po niej wypowiedział się siostrzeniec Morawieckiego, który jest homoseksualistą: "PiS wzniecił w społeczeństwie psychozę strachu". Czy co? Można powiedzieć wszystko, wystarczy tylko potem nieszczerze przeprosić? Sorry, what? Nie bulwersuje Cię pominięcie tej gazety, bo "wyborcy Dudy raczej ją czytają w małej ilości"? Czyli jakby czytali ją w większej ilości, to już nie byłoby OK? Ponadto najistotniejsze jest, żeby ważne publiczne informacje - za ciężkie publiczne pieniądze - trafiały wyłącznie do "wyborców Dudy"? Dobrze to odczytuję, czy mam udar? Masz na myśli małżeństwo z Lublina, które "zmontowało i przyniosło na Marsz Równości ładunki wybuchowe"? Albo gość, który powiedział: "Łeb uciąć albo rozstrzelić. Niemiec by zrobił lepiej. Już dawno Majdanek powinni otworzyć i ich w krematorium spalić. Bydło pieruńskie"? Co z biciem (nie)ludzi na marszach równości? Czyżby omijały mnie takie informacje o akcjach z drugiej strony?
  7. Nie chodzi o to iż media publiczne nie są niezależne (wiadomo, że media publiczne będą przychylne rządowi), a o sposób w jaki działają. Mnie najbardziej uderzył moment, w którym przerwano program, żeby pokazać prezydenta wręczającego medale skoczkom narciarskim. Było to bardzo symboliczne. Nie mówię już o tym, że przez sposób w jaki PiS traktuje TVP nie można mówić o czymś takim jak etyka dziennikarska. Nie bez powodu porównuje się obecne media publiczne do tych z okresu PRL (może z tą różnicą, że PiS jest tak nieudolny, że wypada w tym porównaniu gorzej). Żeby podać przykład: nie tak dawno temu mieliśmy aferę w Trójce w związku z piosenką Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój", bo komuś w szefostwie stacji nie spodobało się, że akurat ta piosenka zdobyła wysokie (pierwsze?) miejsce na liście przebojów i prowadzącemu kazano (SMSem), mówiąc wprost, sfałszować wyniki. Ten na to się nie zgodził i podał wyniki takie, jakie były. Wtedy publicznie ogłoszono, że doszło do jakiejś manipulacji głosami/oszustwa, a jakiś czas potem oskarżono o to prowadzącego listę. Wybuchła gigantyczna afera, która pogrzebała reputację stacji w zasadzie bez żadnego istotnego powodu. Jeszcze jedno - w Polsce wolnych mediów może nie ma, ale nawet w mediach komercyjnych jest coś takiego jak "pluralizm" (choćby dzięki temu, że w mediach niepublicznych można posłuchać jak kłócą się przedstawiciele różnych opcji politycznych). Po pierwsze - może dlatego, że prezydent powinien kierować się dobrem obywateli, a nie popieraniem "swojej" partii czy szkodzeniem "nie swojej" partii. Po drugie - człowiek, którego pozycja nie zależy od ugrupowania z zasady będzie bardziej niezależny od kogoś, kto w zasadzie wszystko zawdzięcza tej czy innej partii. To sprawia, że ma nieco inną optykę i większą swobodę działania. Po trzecie - patrząc na Trzaskowskiego i Dudę oceniam, że to Trzaskowski jest bardziej niezależny. Pomijam już to, że w obecnej sytuacji głosowanie na Dudę to taki kwiat do kożucha (tzn. równie dobrze fotel prezydencki może być pusty). Poprawione.
  8. Zależy "co jest po myśli prezesa". Nie sądzę, żeby Trzaskowski blokował wszystko tylko dlatego, że wyszło spod pióra PiS. Taki argument spodziewałbym się usłyszeć z ust polityka, a nie w poważnej rozmowie. Za to na pewno Trzaskowski znacznie lepiej pełniłby rolę bezpiecznika niż Duda, gdyby zaszła taka konieczność. Nie bardzo w to wierzę. Albo inaczej - o czym mówimy, gdy mowa o "większej samodzielności"? Duda może próbować budować swoją pozycję w partii, owszem. Jednak dopóki Kaczyński żyje, dopóty nie ma mowy o jakiejkolwiek samodzielności kogokolwiek po stronie PiSu w szerszym zakresie. Znaczniej bardziej prawdopodobne jest, że Duda będzie działał tak samo, jak do tej pory (i w sumie czemu nie? Przecież połowie głosujących to pasuje, co o czymś świadczy). W ten sposób lepiej na tym wyjdzie po zakończeniu prezydentury, niż gdyby nagle zrobił się samodzielny. Te gesty wynikają z tego, że kampania wyborcza dobiegła końca. Wtedy nadchodziła Apokalipsa i Sąd Ostateczny, więc trzeba było bić w dzwony i ratować Polskę idąc na wybory (przecież to nie przypadek, że udogodnienia dla osób +60 wprowadzono dopiero w drugiej turze i przekonywano, że koronawirusa w zasadzie już nie ma*). Teraz następuje wygładzanie tych co ostrzejszych elementów, żeby tak nie kłuły, bo to powoduje niepotrzebne problemy natury wizerunkowej w Polsce i na świecie. Nie świadczy to jednak w żaden sposób o tym, że nagle Duda stał się bardziej samodzielnym politykiem. * Nawiasem mówiąc złapałem się za głowę, gdy prezydent mówił o tym, że jego zdaniem szczepionka na koronawirusa nie powinna być obowiązkowa. Mamy zarazę, która zmusiła gospodarki krajów całego świata do zatrzymania się w miejscu poprzez zamknięcie milionów ludzi w domach, a Duda uważa, iż nie jest to aż tak wielki problem, żeby szczepionka na koronawirusa była obowiązkowa? Może pójdźmy za ciosem i w ogóle zlikwidujmy jakiekolwiek obowiązkowe szczepienia?
  9. ... Może po kolei w takim razie: Pytanie: Odpowiedź: Jest pytanie o status zamówień przedpremierowych ("zwłaszcza kolekcjonerek") - jest odpowiedź ("zamówienia przedpremierowe, które zostały złożone na Edycję Kolekcjonerską gry zostaną zrealizowane bezpośrednio przez CD PROJEKT S.A."). Info jest raczej "pewne", bo pochodzi bezpośrednio od pracownika CD PROJEKT RED. No, ale widocznie to JA nie czytam tego, co waszmość napisał. Ot, rzucanie pereł przed wieprze...
  10. Skąd takie założenie? Gry jeszcze nie ma, więc jak mają zrealizować zamówienie? Tutaj masz post członka CD PROJEKT RED z 2 marca, 2020 roku Post z 22 maja, 2020 roku: Źródło Istotne: CDP jest bytem osobnym od CD Projektu.
  11. Moim zdaniem to nie tyle analfabetyzm wtórny, ile odmienne podejście do tekstu komputerowego. Dłuższy tekst wymaga jednak innego podejścia od tekstu krótkiego. Wiem to po sobie, bo niedawno kupiłem "Kroniki Amberu" Rogera Zelaznego i "Nie odpuszczaj" Harlana Cobena. Na dobrą sprawę jednym problemem tutaj jest znalezienie czasu na czytanie. O ile nie mam takiego problemu z książkami, to już w internecie nierzadko odechciewa mi się czytać długie ściany tekstu, jeżeli tekst nie jest ciekawie napisany. Ale czy ludzie w ogóle nie chcą czytać? Nie sądzę, zważywszy na popularność "Disco Elysium", która w 95% składa się właśnie z czytania tekstu. Twórcy byli na tyle zorientowani, że wiedzieli jak zachęcić ludzi do czytania (w jednym z wywiadów mówili o tym, jakie stosowali techniki). Biorąc pod uwagę, że gra ma ~16k recenzji na Steamie (z czego 94% to te pozytywne), to o czymś świadczy. Z tego wynikałoby, że to bardziej kwestia formatu - podania - treści.
  12. Cóż... Małe podsumowanie: Ogólnie: Baldur's Gate 3 można określić jednym zdaniem: "Divinity: Original Sin 3 z mechaniką D&D (5.0) w uniwersum Forgotten Realms". Drużyna: Sporo ras (15) i klas (8), wliczając w to bardzo egzotyczne, a ponoć ma ich być więcej. Póki co znamy 5 kompanów. Być może nowi pojawią się później. Maksymalny limit członków drużyny to 4. Walka: Walka jest turowa, a nie w czasie rzeczywistym z pauzą. Pomimo turowości walka wygląda na bardzo płynną. Twórca poległ już w pierwszej potyczce, a w drugiej stracił członka drużyny, co sugeruje, że już na poziomie średnim gra będzie wymagająca. Można "wzmacniać" bronie przy pomocy "środowiska" (np. wkładając łuk w ogień). Mechanika: Są rzuty kością podczas różnego rodzaju decyzji (dużych i małych). Można zejść do 0 punktów życia w trakcie walki i mimo wszystko nie zginąć (choć przeciwnicy mogą próbować dobijać rannych). Ataki krytyczne wyglądają na dewastujące i są uzależnione od rzutów kością. Będzie ciekawie. Inicjatywa jest dla całej drużyny, a nie indywidualna (WEGO system). Skradanie się: Gra oferuje możliwość wejścia w tryb turowy w dowolnym momencie, co ma wspomagać rozwiązywanie zagadek oraz skradanie się. Na skuteczność skradania się duży wpływ ma nie tylko sama zdolność, ale także takie czynniki jak cień, brak cienia oraz infrawizja. Ogólnie rzecz biorąc gra wygląda całkiem ciekawie, ale osobiście nie nazwałbym tego BG3.
  13. Podejrzewam, że problem byłby znacznie mniejszy, gdyby Blizzard nie zmusił do "update'u" także tych, którzy nie byli nim zainteresowani. A tak mają przeciwko sobie nie tylko tych, którzy zawiedli się na Reforged, ale także całą społeczność graczy, którzy korzystali - i chcieli nadal korzystać - z klasycznej wersji gry. Niektórzy wręcz przyznają, że założyli konto na Metacritics wyłącznie z tego powodu.
  14. Gracze się nie patyczkują i na ~13k recenzji WarCraft III: Reforged gra ma średnią ocen 0,6 na Metacritics. Z kolei połowa czasopism nawet nie wystawiła grze jakiejkolwiek oceny. Chyba pierwszy raz widzę coś takiego.
  15. 300k to mniej niż 1% (ściślej: 0.79) z 38M. Sama Warszawa ma 1,7M mieszkańców, a są przecież jeszcze ludzie, którzy nie mieszkają, tylko do stolicy dojeżdżają. Mnie ciekawi, jakie będą wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich. To znaczy - czy Dudzie uda się wygrać od razu, czy będzie z kimś walczył w drugiej turze? Jeżeli dojdzie do drugiej tury, to kto będzie jego przeciwnikiem? No i jakie będą ostateczne wyniki (czyli jaka będzie różnica w głosach między jednym i drugim kandydatem)? Wyniki wyborów do Sejmu pokazały, że w przypadku stosunkowo prostego - binarnego - wyboru, wygrana PiSu (czy jak tam nazywa się ten konglomerat PiSu z przystawkami) może stanąć pod dużym znakiem zapytania. Niewykluczone, że w przypadku drugiej tury osoby niegłosujące na Dudę zdecydują się oddać głos na nie-Dudę (niezależnie od tego, kto by to był), Choćby tylko po to, żeby odebrać PiSowi długopis. Dlatego jestem zdania, że jeżeli Duda nie wygra od razu, to będzie go czekać dłuższa i znacznie bardziej niepewna walka później.
×
×
  • Create New...