Jump to content

Holy.Death

Forumowicze
  • Posts

    7,155
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Holy.Death

  1. Proponowałbym usunąć limit znaków w komentarzach. Toczą się w nich bardzo żywe dyskusje - żywsze niż na forum - i często ktoś pisze szereg komentarzy, bo po prostu nie jest w stanie zmieścić wszystkiego, co ma do powiedzenia w 500 znakach.
  2. Powiem krótko: paranoja. Trumpowi należał się proces o impeachment, ale wycinanie go ze starych filmów to idiotyczny pomysł. Retroaktywne gumkowanie ludzi z historii, z kultury i ze społeczeństwa powinno kojarzyć się ze stalinizmem, a nie z jakimkolwiek krajem demokratycznym. Ponadto w państwie demokratycznym powinno być miejsce na pluralizm poglądowy. Porównywanie przez Carano sytuacji Republikanów z Żydami to absurd, ale czy powinniśmy karać ludzi za każdą głupotę? I kto niby ma to oceniać? Przecież w tej sprawie nie ma nawet sądu. Znowu nasuwają się skojarzenia z "czasami słusznie minionymi", gdzie osoba mająca inne poglądy niż jedynie słuszna partia dostawała z buta, a do tego wilczy bilet na pożegnanie, żeby przypadkiem nikt jej nigdzie potem nie zatrudnił. Obecną "kulturę odwoływania" (choć pewnie trafniejsze byłoby określenie "usuwania") traktuję jak cenzurę, gdyż jest to de facto kasowanie jakichkolwiek treści/poglądów/osób z którymi ktoś się nie zgadza. Przy czym osoby będące radykalnie na lewo mogą powiedzieć bardzo dużo, jeżeli nie prawie wszystko. Uważam to za bardzo niebezpieczne zjawisko i mówię to jako centrowiec z lekkim odchyleniem w kierunku liberalnym. Zresztą już widać, że obecna sytuacja prowokuje osoby wywalane z Twittera czy Facebooka do zakładania własnych platform (inna sprawa, że trudno zrobić coś sensownego z trollami pokroju Trumpa. On na swojego bana bardzo solidnie zapracował). Mamy zatem do czynienia z coraz większą atomizacją społeczeństwa. A lepiej wcale nie będzie. Widać to także i u nas, bo ubywa osób deklarujących się jako centrowe, a rośnie liczba deklarujących się po lewej albo prawej stronie barykady (z przewagą po lewej). Edit: Muszę jednak dodać, że druga strona niekoniecznie musi być pod tym względem lepsza: dobrym przykładem może być sytuacja z "Wolnymi Słowianami". Miał to być "wolny od cenzury serwis światopoglądowy", który w zasadzie od razu zaczął banować niewygodnych mu ludzi. Gonciarz jest chyba najgłośniejszym i najbardziej kuriozalnym przypadkiem. Za co go zbanowano? Za zamieszczanie "twardego męskiego porno" (dokładny cytat). O co dokładnie chodziło? Chodziło o klip z piosenką "My Słowanie". Szczerze przyznam, że z ciekawości sprawdziłem i... niespecjalnie mnie to ruszyło. No, ale ja nie mam poglądów rodem ze średniowiecza, gdzie pokazanie przez kobietę kostki było równoznaczne z nieobyczajnym zachowaniem. Istnieje ewentualność, że to był tylko pretekst i administratorzy serwisu sądzili, że nikt nie zwróci na to uwagi, ale sytuacja jest na tyle niedorzeczna iż jestem gotów uwierzyć iż oni rzeczywiście tak myślą. Chyba ktoś powinien ich ostrzec przed wybieraniem się na plaże w słoneczne dni, bo tam to dopiero jest ostro...
  3. System emerytalny to de facto piramida. Początkowo nie było to tak widoczne, ale w związku ze znaczącym wydłużeniem się przeciętnej długości życia stało się to problematyczne, ponieważ gdy ludzie nie umierają wystarczająco szybko, to każdy następny najniższy szczebel musi być większy od poprzedniego. Co jest niewykonalne. Rynek pracy ma swoje ograniczenia. Kolejna kwestia to to, że z uwagi na niskie pensje (które są w praktyce najczęstszymi pensjami w kraju, nie mityczna "średnia pensja" podawana przez GUS) emerytury często nie pokrywają bieżących wydatków wielu emerytów.
  4. Może ujmę to inaczej: Korwin nie jest w stanie znieść tego, że współczesna demokracja daje głos także biedakom. On bardzo by chciał powrotu do "starych dobrych czasów", gdy prawo głosu było ograniczone cenzusem majątkowym. Bieda jako motor gospodarki? Z pustego i Salomon nie naleje - człowiek, który ledwo wiąże koniec z końcem nie napędzi gospodarki tak, jak człowiek, który może kupić coś więcej niż absolutne minimum potrzebne do życia. Przecież to właśnie skrajna bieda (gigantyczne bezrobocie) po pierwszej wojnie światowej sprawiła, że ideologia komunistyczna tak bardzo rozpowszechniła się w całej Europie (także w II Rzeczpospolitej). Paradoksalnie wojna z bolszewikami była dla Polski o tyle dobra, że dała wielu ludziom zajęcie.
  5. No tak, bo istnieją tylko dwa poglądy: skrajnej lewicy i skrajnej prawicy. Albo ktoś chce, żeby tak to wyglądało. I to sprawia, że o obu stronach cały czas jest głośno. Kto na tym korzysta? Parafrazując klasyczkę: "Sorry, taką mamy ekonomię". Gdyby były ku temu warunki, to znacznie więcej ludzi decydowałoby się na dzieci, a nie miałoby je "z wpadki" (co często generuje biedę, która jest tak nienawidzona przez mości Korwina i jemu podobnych). Niestety, ale dzieci to bardzo duży i wieloletni wydatek. Znacznie większy niż te grosze z odzysku, które rząd próbuje wciskać ludziom, którzy umieją liczyć. Poza tym, czy naprawdę potrzebujemy aż tylu Polaków? Przecież ludzie muszą mieć pracę, gdzie mieszkać, itp. To nie bierze się z powietrza. Homo nie są być może wcale tacy sapiens, jak lubią o sobie mówić, ale kompletnie głupi też nie są. Przynajmniej nie wszyscy...
  6. Widocznie jestem pesymistą. Za przykład podam babcię, która mówi, że ma X lat więcej i była nauczycielką na uczelni wyższej, ergo to ona ma rację, niezależnie od tematu rozmowy. Obok jest pan dobijający chyba sześćdziesiątki, który wierzy w to co mu odpowiada i kwestionuje to, co mu nie odpowiada. Widząc takich ludzi myślę, że moje powątpiewanie w potęgę ludzkiego doświadczenia jest uzasadnione. Ludzie po prostu nie są racjonalni i to nie jest nawet kwestia inteligencji, tylko perspektywy. Zgadzam się - teoria sobie, a praktyka sobie. Dopóki ludzie nie zetkną się z problemem osobiście, to w gruncie rzeczy nie mają pojęcia o czym mówią. Powiem więcej: zmuszanie kobiet do rodzenia niepełnosprawnych dzieci w rezultacie będzie zabijać potencjalne rodziny. Przecież koszt opieki nad mocno niepełnosprawnym dzieckiem będzie dużo wyższy od opieki nad normalnym. Poza tym to jest na dobrą sprawę opieka całodobowa lub prawie całodobowa. Skutek najczęściej będzie taki, że albo matka porzuci dziecko (i wtedy państwo będzie miało kłopot), albo zostanie z nim sama i będzie wegetować, a jaka jest szansa na to, że to dziecko będzie samodzielne i założy rodzinę? I to mówię jako osoba niepełnosprawna, choć tutaj nadmienię, że na tle osób niepełnosprawnych ja wypadam prawie jak Adam Jensen (czyli i tak mam szczęście w nieszczęściu, bo mogłem trafić dużo, dużo gorzej, obiektywnie rzecz biorąc). Szczerze? Nie sądzę. Uważam, że podział w tej kwestii jest w gruncie rzeczy pozorny. Ale żeby to faktycznie sprawdzić trzeba by zorganizować ogólnonarodowe referendum, a w obecnej sytuacji politycznej (i epidemiologicznej) to fikcja. Inna sprawa, że jak tak dalej pójdzie to się to może zmienić. To historia z gatunku "to jest tak nieprawdopodobne, że normalnie nikt by w to nie uwierzył". Ja jestem skłonny uznać, że jest prawdziwa. Tekst od księdza jest naprawdę fajny, bo... pośrednio przyznaje rację aborcjonistom. Skoro nawet ksiądz uważa, że pokazywanie dziecka z zespołem Downa w kościele to reklama aborcji. Inny ciekawy fakt to to, że wcześniej nie zwracał na to uwagi. Uważam, że rozsądny katolik jest bliżej centrum niż fundamentalista (czego najlepszym dowodem jest niedopuszczanie go do komunii świętej i krytyka ze strony prawicowców). Nawiasem mówiąc, pamiętam jak ktoś w tym temacie używał argumentu, że powinniśmy się cieszyć iż w Polsce jest katolicyzm, bo islamiści obcinają ludziom głowy za samo głoszenie przeciwnych poglądów, ale to takie pocieszanie się jak w tym dowcipie ze Stalinem "A mógł zabić!". Ostatecznie i jedni i drudzy (czyt. fundamentaliści) dążą do tego samego: wprowadzenia szariatu.
  7. Stoję na stanowisku, że większość ludzi (lub grupa do większości zbliżona) tej głowy nie ma. Ale dotyczy to ogółu populacji, a nie tylko/głównie młodzieży. Jak komuś na nogę spadnie pięciokilogramowy ciężarek to raczej nie będzie sypał poezją. A czy to "dobra metoda protestów"? Myślę, że to jakie hasła są na manifestacji i jak bardzo są (nie)kulturalne nie ma w gruncie rzeczy żadnego znaczenia. Krytyka wulgarnych haseł bardziej świadczy o ludziach, którzy krytykują z tego powodu cały protest. Mnie niektóre hasła bardzo się podobały. Na przykład: "Urodzimy wam lewaków!" czy "Umiemy gotować. Zgotujemy wam rewolucję". W skrócie: okazało się, że mięso pochodziło z krów chorych, "leżaków", itp. W dodatku wszystko pod okiem lekarza weterynarii przypisanego do danej placówki. Po prostu szef kuchni poleca. Jak się wykazał? Słusznie zarzucał prezydentowi hipokryzję, bo widać było jak śpiewał tuż po ogłoszeniu wyroku i jak ta śpiewka szybko się zmieniła, gdy wybuchły masowe protesty. Chodzi o to, czy o coś innego? Ja tu niczego strasznego nie widzę. Ja wrogiem Kościoła nigdy nie byłem. Co najwyżej mogłem być krytykiem. Chociaż na pewno są ludzie, dla których krytyk to wróg (bo kto nie z nami, ten przeciw nam), więc pewnie na jedno wychodzi. Co za przypadek! Mnie też by to do głowy nie wpadło! Rzucanie butelką w witraż i krzyki nie powinny mieć miejsca, bo to zwykły wandalizm, ale ciche stanie z transparentem (w celu manifestacji swoich przekonań) uważam za coś, co jest w porządku. Nawet na mszy. Myślałem, że mówiliśmy o proteście na mszy? Ale, żeby było jasne; takich sytuacji nie powinno być. A gdy zachodzą, to każdemu należy oddać to co jego. I to w bardzo dobrze odmierzonych proporcjach. Może wtedy ludzie nauczyliby się odpowiedniego zachowania. Oczywiście, że nie tylko na prawo. Każde ekstremum jest głupie. Sęk w tym, że ci na prawo będą gadać o antifie albo o komunistach (co jest już śmieszne), a ci na lewo będą gadać o faszystach czy nazistach. Na ile te radykalne grupy rzeczywiście są relewantne? Na ogół bardzo rzadko. Tylko, że łatwiej w ten sposób budować na pierwszy rzut oka słusznie brzmiącą narrację. Dlatego szkoda, że centryści nie są w ogóle reprezentowani. Kto wie, może Hołownia coś tu zmieni? Śmiem wątpić. Raczej to takie gadające głowy. Ale ja się do młodych już raczej nie zaliczam, więc może się nie znam. Szczerze? Nie wiem czy Episkopat zdaje sobie sprawę z sytuacji. Co innego, gdy jest się na ziemi, z ludźmi, a co innego jak jest się gdzieś wysoko i ten kontakt jest mocno ograniczony. Protest w pustym kościele mija się z celem. A nie rozumiemy się, bo ja nie uważam samego stania w transparentem podczas mszy za tożsame z zakłócaniem obrzędów. Jestem ciekaw, co na to powiedzą sądy.
  8. Jak ktoś ma głowę na karku, to nawet mając 18 lat będzie wiedział co robi, a jak ktoś tej głowy nie ma, to nieważne ile ma lat. Poza tym, o czym my w ogóle mówimy? Był wyrok Trybunału Konstytucyjnego, jest reakcja. Ludzie, którzy protestują dobrze wiedzą przeciw komu i czemu protestują. Jak coś się robi, to robi się po coś. Stąd pytanie "Cui bono?". Był swego czasu - nie tak dawno temu - reportaż, który pokazywał w jakich warunkach pozyskiwano mięso z krów. Moim zdaniem to wystarczający komentarz do norm oraz tego jak ludzie się do tych norm stosują. Na pewno był to ruch polityczny. Rydzyka uważam za istotnego, bo słuchacze Radia Maryja to część twardego elektoratu PiS, więc wzmacnianie przez niego ziobrystów poprzez użyczanie im czasu antenowego jest dla Kaczyńskiego szczególnie niekorzystne. Na pewno nie było to symboliczne. Prędzej widziałbym to jako próbę zastraszenia, wzburzenia Prawdziwych Polaków (czyli, według wizji PiSu - ultrakonserwatywnych katolików), nastawienia ich przeciwko protestującym i skłanianie do pokazywania poparcia dla Kościoła (i, pośrednio, dla rządu). Z kilku powodów: 1) Organizowanie zgromadzeń powyżej pięciu osób jest nielegalne. Miasto - ściślej: prezydent - ma tutaj związane ręce, bo musi działać zgodnie z przepisami. 2) Protesty kobiet nie są ani nielegalne (bo są spontaniczną reakcją na bieżące wydarzenie), ani nie są organizowane przez miasto. Miasto nie ma tu więc nic do gadania. Dlatego też Trzaskowski mógł tylko apelować do uczestników o trzymanie dystansu i zakładanie masek. 3) Z protestami kobiet znacznie łatwiej się solidaryzować, nie tylko pod publiczkę. Po pierwsze - niedzielna msza to wręcz idealny czas na taki protest. Po drugie - samo stanie z transparentem w kościele nie przeszkadza w mszy. Chyba, że to ksiądz sam przerywa mszę, bo mu się nie podoba, że ktoś protestuje w ten sposób. Po trzecie - jak to się ma do wzniecania zamieszek? I to chyba najlepsze podsumowanie. Z tego co ja wtedy słyszałem, to na rondzie de Gaulle'a leżeli ludzie. A ranni jako tacy byli na pewno, więc to by się pokrywało z tym wysłaniem karetek. Lewica może jest utożsamiana z ekstremistycznymi grupami, ale na prawicy. I to najczęściej tej skrajnej, bo ludzie rozsądni - będący bardziej w centrum - nie są tak ślepi, żeby nie widzieć postaw, które są pomiędzy ekstremami. Sęk w tym, że udało się sprowadzić debatę publiczną do takiego poziomu, gdzie nie ma miejsce na rozsądek i cały czas mamy do czynienia ze skrajnie spolaryzowanymi postawami. Episkopat jest w opozycji do papieża Franciszka, więc nie wróżę tutaj jakichkolwiek sukcesów. Już prędzej niższe rzędy duchowieństwa zaczynają wytykać najwyższym hierarchom całkowite oderwanie się od spraw ludzi i dobra Kościoła w imię partykularnych interesów. Ja się zgadzam z tym, że protesty słusznie się należą. Wskazuję raczej, że mówienie o "atakowaniu kościołów" jest mocno na wyrost. Ale wiadomo przecież, że chodzi tu o odpowiednie udramatyzowanie sytuacji, żeby ludziom wmówić, że jest gorzej niż w rzeczywistości. Bo, umówmy się, pomazanie ściany kościoła sprejem to nie to samo co np. rozbicie stojącej przed wejściem figury Chrystusa niosącego krzyż.
  9. Jak na kogoś kto tyle mówi o łamaniu prawa masz znacznie mniejsze pojęcie na ten temat ode mnie. A to jest już wyczyn. Protestujący przeciwko wyrokowi Trybunału nie łamią prawa. Pomijając samo noszenie masek - bo tego rząd w dalszym ciągu poprawnie nie uregulował, czyli dalej można masek nie nosić, tylko będą ciągnąć człowieka po sądach aż te sądy go uniewinnią. A żeby było śmieszniej to ustawa, która miała ten błąd naprawić (po iluś miesiącach) teraz została zablokowana, pomimo przegłosowania przez Sejm i podpisania przez prezydenta, bo posłowie PiSu najwyraźniej nie czytają tego nad czym głosują i "omyłkowo" zaakceptowali poprawki Senatu, które dają dodatkowe pieniądze wszystkim lekarzom za walkę z epidemią. PiS stwierdził, że tak być nie może i ustawy nie opublikuje dopóki jej nie znowelizuje. Jednocześnie tuż obok są informacje o tym, że maszty są fundowane ze środków, które mają służyć do walki z koronawirusem. Ręce opadają, gdy widzi się jak nieudolni są ci ludzie - protesty spełniają wymogi spontaniczności i są prawnie chronione. Nie da się ich zabronić rozporządzeniem. Do tego potrzebna jest ustawa. Dlatego policja niewiele może zrobić dopóki protestujący protestują pokojowo. Tego samego nie da się powiedzieć o Marszu Niepodległości, które jest wydarzeniem cyklicznym i ewidentnie nie przebiegało pokojowo. Tyle, jeżeli chodzi o przepisy. Jeżeli gdzieś się pomyliłem, to niech ktoś mnie poprawi, bo prawnikiem nie jestem. Podczas wielotysięcznych protestów - w wielu miejscach w Polsce - nie dochodziło chyba do ataków na policję, czy do regularnych bitew z policją (jedynymi zatrzymanymi, w samej Warszawie, była wtedy grupa kilkudziesięciu "profesjonalnych zadymiarzy stadionowych", jak to określiła sama policja)? Nie słyszałem też, żeby podczas najazdów walkirii protestów palono kościoły i grabiono precjoza? Tutaj mieliśmy do czynienia z podpaleniem mieszkania, wysyłaniem karetek pogotowia (co świadczy o tym, że byli ranni) i ogólnie pojętym wandalizmem, do tego blokowano dojazd do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym dla karetek i respiratorów. Dla porównania - podczas protestów ludzie bezproblemowo przepuszczali karetki jadące na sygnale: Korytarz życia w czasie protestu. "Kierowcy powinni się od nich uczyć" Wzorowy korytarz życia podczas protestu w obronie praw kobiet.
  10. Piątka miała uderzać głównie w interesy branży futerkowej oraz rytualnego uboju mięsa na eksport. Świnia nie jest halal i koszer, więc hodowców świń to nie dotyczy. Nie rozumiem tego uniwersalnego - uniwersalnego, bo nie pierwszy raz słyszę ten argument i nie tylko w tej sprawie - mówienia, że młodzi ludzie (młodzi, czyli jacy?) łatwo ulegają manipulacji. Bo starzy niby jej nie ulegają? Wbrew pozorom z wiekiem niekoniecznie się mądrzeje, a bywa i odwrotnie. Mnie trudniej uzasadnić forsowanie Piątki aniżeli decyzję o uruchomieniu Trybunału. W tym pierwszym przypadku nie widzę żadnych konkretnych korzyści. Zakładam zatem, że zadziałały tu osobiste poglądy prezesa, bo ponoć lubi zwierzęta. Teraz chodzi już chyba tylko o zachowanie przez PiS (czyt. prezesa) twarzy. Jest to o tyle ciekawe, że sugeruje iż cała sprawa nie była ustawką. W tym drugim przypadku chodziło chyba o przypodobanie się Rydzykowi/Kościołowi/twardemu elektoratowi, osłabiając tym samym pozycję Solidarnej Polski. W rezultacie wybuchła bomba. I to w najgorszym możliwym momencie, gdy ludzie generalnie nie powinni się gromadzić. Nie rozumiem tylko tej odezwy do narodu. Czy ktoś rzeczywiście myśli, że Kaczyński jest jakimkolwiek autorytetem poza własną partią? Ulicami Warszawy idzie Marsz Niepodległości. Jednym głosem w tej sprawie wypowiedział się sąd, prezydent warszawy oraz sanepid. Nawet rzecznik policji mówi, że "ten marsz jest nielegalny". Jest to o tyle ciekawe, że policja bez powiadomienia miasta zamknęła ulice, czyli w rezultacie są niezapowiedziane utrudnienia. Niby uczestnicy marszu mieli być zmotoryzowani, ale nie są. Połowa z nich nie ma w ogóle masek. W dodatku biją się z policją. Wytłumaczenie? "Próba blokady ze strony policji". Czyli skończy się jak zwykle. Cóż, przynajmniej dla Warszawy nie będzie to nudny dzień...
  11. Żaden przestępca nie zakłada, że zostanie złapany. Tak samo nie idzie się pod rękę z Kaczyńskim, jeżeli jest się przekonanym, że lada moment wyzionie ducha. On może umrzeć jutro, albo przeżyć dziesięć kolejnych lat. Tego nie wie nikt. Dlatego też każdy dba o to, żeby być w nim w dobrych stosunkach, bo na chwilę obecną to się po prostu bardziej opłaca. To skąd ten zdziw niektórych, że ludzie są oburzeni i na PiS, i na Kościół, że próbują tylną furtką wprowadzić szariat? Swoją drogą - ponoć Marsz Niepodległości ma się odbyć. Pomimo zakazu zgromadzeń powyżej pięciu osób. Ciekawe czy Kaczyński planuje z tej okazji kolejną odezwę do narodu, aby przypomnieć że organizatorzy (wydarzenie jest ponoć zaplanowane) to łamiący prawo przestępcy, którzy narażają życie wielu ludzi?
  12. Nie zgodzę się, że to strata czasu. Czarne protesty, wbrew temu co twierdzisz, odniosły skutek, bo wystraszyły ówczesną władzę. Nikt nie słucha tych, którzy siedzą cicho, więc kobiety po prostu... przestały siedzieć cicho. I nagle ci, którzy pokazywali swoje szczęście po ogłoszeniu wyroku (Duda, Bosak) zaczęli zmieniać ton. Głos ulicy, jeżeli jest dostatecznie silny, swoją moc ma. Zwróć uwagę, że - o ile się nie mylę - PiS porzuciło właśnie "piątkę dla zwierząt" (ustawa nie będzie dalej procedowana), do czego raczej by nie doszło, gdyby nie otwarcie drugiego frontu. Nie jestem tego taki pewien. Bo co potem? To jest tak samo jak z byciem prezydentem - prezydentem się "bywa", a prezesem się jest, więc w dłuższej perspektywie to prezes rozdaje karty prezydentowi, bo jak się kadencja skończy, to jakoś trzeba zarabiać, a znacznie lepiej się zarabia, gdy ma się poparcie Naczelnika Państwa. To samo dotyczy każdego. Także obecnych członków Trybunału. Wystarczy przecież wspomnieć dwa ostatnie nabytki (Piotrowicz i Pawłowicz). To jest efekt sojuszu ołtarza z tronem. Zgrywanie niewiniątka i zasłanianie się tym, że jest to "orzeczenie Trybunału", więc Kościół nie ma tu nic do rzeczy, może wywoływać tylko uśmiech politowania, bo przecież każdy wie kto, co, jak i dlaczego. Nie sądzę, że to "elity" kształtują społeczeństwo. To społeczeństwo kształtuje społeczeństwo. Konkretniej: bezpośrednie środowisko, w którym się obracamy. Dlatego nie uważam ażeby poparcie (lub tegoż poparcia brak) ze strony elit miał jakiekolwiek znaczenie dla czegokolwiek lub kogokolwiek. Wulgaryzację debaty publicznej mamy od lat (ze strony polityków), więc wulgaryzacja protestów nie budzi mojego najmniejszego zdziwienia. Dla mnie to tylko dowód na to, że w sytuacjach dużego napięcia z twarzy ludzi spadają maski. Ludzie nie tyle "sprościeli, schamieli" ile zawsze tymi chamami byli. Tylko do tej pory przykrywali to bardzo wąską warstewką "cywilizacji". Powiedzmy sobie szczerze: ludzie nie są wcale lepsi, niż lubią o sobie myśleć. Jak już powiedziałem - masz znacznie lepsze wiadomości ode mnie. Ja nie mogę znaleźć żadnych (ŻADNYCH) informacji na temat nacisków studentów na uczelnię. Inna sprawa, że zupełnie nie korzystam z mediów społecznościowych, więc może coś mnie omija, ale chyba nawet w takiej sytuacji jakieś media "tradycyjne" powinny coś o tym napisać? Ostatnie informacje jakie ja mam to nacisk Czarnka (naszego mdłościwego ministra łedukacji narodnnej) na uczelnie w związku ze wprowadzeniem przez nie godzin rektorskich (i reakcja tychże uczelni, iż bardzo przypomina to "czasy słusznie minione". Jak wszystko co robi rząd, od dłuższego czasu). Po ostatnim wystąpieniu Kaczyńskiego? No chyba nie. Rzekłbym nawet, że bardzo to pasuje, bo dochodzimy jednak do klimatów stanowojennych. Zwłaszcza jak się czyta, że Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie "nakazała podległym sądom rejonowym przygotować się do rozpoznawania hurtowych wniosków prokuratury o areszty dla protestujących. Sądy mają być też gotowe do sądzenia demonstrantów w ramach tzw. sądów 24-godzinnych", albo o zaleceniach prokuratury w sprawie protestów. I nie ja jeden mam takie odczucia: Źródło: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26464839,prof-hermelinski-o-zaleceniach-prokuratury-ws-protestow-wypisz.html#s=BoxMMt3 To chyba nawet nie byli kontrmanifestanci (są w ogóle jakieś kontrmanifestacje?), tylko po prostu narodowcy, którzy przyjechali wyłącznie po to, żeby się pobić. I też słyszałem tylko o garstce atakujących (ok. 100 osób), z czego ~35 złapała policja. W skali protestów jest to tyle, co nic. Dla mnie zachowanie policji jest dużym zaskoczeniem. Zaskoczeniem pozytywnym, bo policja faktycznie stara się nie dopuścić do tego, żeby pokojowe protesty przerodziły się w zamieszki/walkę na ulicach.
  13. Prosiłbym o usunięcie moich trzech dodatkowych postów z tematu Polityka, gospodarka, społeczeństwo. Forum miało jakiś problem podczas postowania i w rezultacie wyszedł mi quadrupel. Póki co ukryłem zbędne posty, ale chyba nie mam możliwości ich osobistego skasowania.
  14. Mógł być inny. Poczytaj sobie o zdaniu odrębnym. Sęk w tym, że tutaj rolę odegrały względy polityczne. To, że Julia Przyłębska i spółka zagłosowali w taki sposób wynika z tego, że ktoś tych ludzi tam umieścił. To, że werdykt był znacznie bardziej radykalny niż spodziewał się tego nawet Kaczyński niczego w gruncie rzeczy nie zmienia. Co najwyżej pokazuje, że bycie zbyt "miernym ale wiernym" również może się okazać strzałem w stopę, bo ludzie zbyt gorliwi potrafią działać z przesadyzmem. Jedna z teorii głosi, że chodziło o rzucenie kości twardemu elektoratowi, żeby odciągnąć go od ziobrystów (wspieranych przez Radio Maryja). Dodatkowo ograniczenie zgromadzeń do pięciu osób oraz panująca pandemia miały zagwarantować iż wszelkie ewentualne protesty zostaną szybko stłumione (jak protesty przedsiębiorców). Nikt nie spodziewał się, że protesty urosną do takiej skali, pomimo szerzącej się zarazy.
  15. Dzieci o tych i innych słowach nauczą się w szkołach. Albo od rodziców. Dla mnie oburzenie na wulgarność protestów to hipokryzja. Czyżbyśmy zapomnieli naszych klasyków? Jakie jest najbardziej znane polskie słowo za granicą? Co jest powszechnie wykorzystywane jako znak przestankowy? Niby ludzie jakoś starają się nie przeklinać, ale to tylko gra pozorów, o czym najdobitniej świadczy choćby to jak wygląda oficjalna "mowa parlamentarna" w porównaniu z wersjami "taśmowymi" (z różnego rodzaju podsłuchów na przestrzeni lat). Ze swojej strony powiem, że pierwsze słyszę o "nacisku studentów" w kontekście godzin rektorskich. Moja propaganda - nawiązując do Watchmenów - mówiła o geście solidarności niektórych uczelni (i stąd to wprowadzenie godzin rektorskich). Przykład jest raczej słaby, bo co to jest opuszczenie jednego dnia zajęć? Jeżeli już to jest raczej większy problem dla rządu, bo trudniej jest utrzymywać narrację, że przeciw wyrokowi protestują grupki ludzi lewaków, gdy na ulice wychodzą ich dziesiątki tysięcy. A skoro już mówimy o konsekwencjach, to tutaj widać kolejny duży problem - Nikt nie może wjechać na cmentarz. Nikt, tylko Jarosław Kaczyński, bo jego ból jest większy niż reszty Polaków. Już nie wspominam o premierze, który nie znał najwidoczniej własnych zasad bezpieczeństwa i siedział nieprzepisowo przy stoliku w restauracji. Albo zachęcał do noszenia maski po czym... sam był bez niej na seansie w kinie (a jego współpracownicy siedzieli tuż obok niego, choć mieli pełno miejsca, żeby siedzieć zgodnie z przepisami). Ale chyba nikt nie oczekuje, że ktoś wlepi za to premierowi mandat? Co ze świętowaniem rocznicy katastrofy smoleńskiej? Widocznie wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórzy są równiejsi niż inni. Jaruzelski miał coroczne protesty pod swoim domem z okazji Stanu Wojennego, o ile mnie pamięć nie myli. Protesty są pod ich domami (i nie tylko ich), bo są co najmniej współodpowiedzialni za obecną sytuację.
  16. UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION! Antyklerykalny tekst: https://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-polska-to-kraj-cudow-w-uzywanym-aucie-z-kazdym-kilometrem-ub,nId,2243243 Przypomnę słowa świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego: Konstytucja daje każdemu obywatelowi prawo do uczestnictwa w spontanicznych protestach, więc te protesty są legalne. I odpowiadają za nie ci, którzy do tych protestów doprowadzili. Trzeba było zostawić kompromis aborcyjny w spokoju, a nie wsadzać kij w mrowisko licząc na to, że z powodu pandemii ludzie będą bali się protestować. Pomijam już szerszą kwestię, że prawo jakie stanowi rząd jest pełne dziur (czy wręcz rażącego naruszania konstytucji), więc nie byłbym taki skory do szafowania kto nagina bądź łamie prawo, bo Prawo i Sprawiedliwość ma jedno i drugie tylko w nazwie. Na zakończenie - mnie też się nie podoba, że sklepy sprzedają alkohol i dymki bez absolutnie żadnych ograniczeń (gdzie jest państwo, które ma dbać o nasze zdrowie?! Gdzie wymóg posiadania recepty od lekarza, który wypisywałby stosowną ilość, aby nie zaszkodziła pacjentowi?), ale każdy obywatel ma prawo do opieki zdrowotnej, bo to gwarantuje mu konstytucja. Jak się to komuś nie podoba, to powinien zmienić konstytucję. Hej, ja uważam, że ludzie dostają to na co zasłużyli. Jakie wybory, taka władza. Teraz tylko się śmieję i jem popcorn. I przy okazji punktuję głupoty. Ale to, widać, kogoś boli. Ojej... Co żem ja uczynił... ... Mnie to wsio ryba czy w ogóle będziesz odpisywał, byle to co piszesz miało jakiś sens. To jaką masz opinię o mnie jest dla mnie bez znaczenia (czyste 00.0%), bo żebym się przejmował czyjąś opinią musiałbym najpierw z jakiegoś powodu cenić osobę wypowiadającą ową opinię.
  17. Co ma tu antyklerykalizm do rzeczy? Mogem, ale nie muszem. Nie taki był cel. Jak walniesz jeszcze jednego posta bez czytania ze zrozumieniem (do mnie lub do kogokolwiek innego), to więcej nie będę Twoich tekstów czytał. Nie ma co rozmawiać z kimś, kto w ogóle nie rozumie co czyta. To jest Twoje ostatnie ostrzeżenie. Ciesz się, że w ogóle dostałeś jakąkolwiek odpowiedź, bo w zasadzie nie powinienem był odpisywać nawet na tą. W szczególności po tym, co zaprezentowałeś odpisując SilentBobowi.
  18. Polska, kraj cudów: - Zarażenia na poziomie 100-200 dziennie? Zamykamy wszystko na cztery spusty i pracujemy zdalnie. Zarażenia na poziomie >5000 dziennie? Wracamy do pracy stacjonarnej. - Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że są miejsca w szpitalach dla pacjentów z koronawirusem. Wiadomości: "Pacjent zmarł w karetce pogotowia na koronawirusa po odbiciu się od piątego szpitala". - Siłownie to siedliska zarazy, więc je zamykamy. Za to kościoły mogą pozostać otwarte, bo widocznie wirus lęka się modlitwy, która ma moc oczyszczającą. Potem rząd płacze, gdy ludzie organizują modlitwy Kościoła Zdrowego Ciała w budynkach dawnych siłowni. - Sytuacja jest poważna! Tzn. Pandemia chwilowo zastopowała (czyt. "Nie bijemy już rekordu zarażeń dziennie"). Co robić!? Ogłosić wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który wyprowadzi tysiące protestujących ludzi na ulice. - Policja apeluje do protestujących mówiąc, że tylko wykonuje swoją pracę. - Łamiące wieści: lekarz chirurg Stanisław Karczewski wynalazł znalazł lek na koronawirusa! W czasie gdy świat biedzi się nad opracowaniem szczepionki okazuje się, że wystarczą dwa jabłka. Najlepiej grójeckie.
  19. Media (czy to telewizyjne, papierowe czy społecznościowe) mają tendencję do uwypuklania rzeczywistości. Tzn. jeżeli media cały czas donoszą o różnego rodzaju morderstwach, wypadkach, konfliktach, to tworzy się wrażenie, że świat jest znacznie bardziej niebezpieczny niż w rzeczywistości, bo pozytywnych przykładów działalności tak się nie eksponuje, ponieważ mają mniejszą siłę przyciągania. To sprawia, że bardziej kontrowersyjne zdarzenia czy wypowiedzi rozejdą się szerzej i będą łatwiej dostrzegalne. To nie jest konflikt cywilizacyjny. To jest różnica w percepcji. Konkretniej: różnica w percepcji tego, co uważa się za patologię. W Polsce patologią jest LGBT. W krajach skandynawskich kara cielesna będzie powodem do natychmiastowego odebrania dziecka z powodu znęcania się. Najlepsze jest to, że oba przykłady tylko pokazują, że wchodzenie w nadmierną skrajność jest złe. Sęk w tym, że każdy kto ma władzę (nie mówię tu konkretnie o władzy politycznej. Chodzi tu bardziej o "moc wpływu") tak robi, a płaczą ci, którzy tej władzy w danym momencie nie mają. Jak ktoś jest konformistą - może. Dla mnie czarne zawsze było czarne, nawet gdy kilka(naście) lat temu mówiono mi, że "murzyn" rzekomo jest obraźliwym zwrotem (niby mającym być odpowiednikiem amerykańskiego "nigger"). Z badań przeprowadzonych w 2007 roku wyszło na to, że 68% ludzi Polaków nie uważa tego określenia za obraźliwe. Pomijam już to, że określenie "czarny" jest równorzędne wobec "białego". No, ale ten spór w ogóle nie ma zbyt wiele wspólnego z logiką... To jest już, powtarzając za prezydentem, ideologia. Trochę obok tematu dodam, że moim zdaniem mamy tutaj do czynienia z tym, o czym wspomniałem na początku: w mediach łatwiej jest wyolbrzymiać. Dla ilu ludzi w ogóle populacji orkowie Tolkiena (czy orkowie w ogóle) to przejaw rasizmu? Po prostu łatwiej jest dostrzec tych, co krzyczą, niż tych, którzy nie krzyczą. Moim zdaniem dotyczy to także polskiego katolicyzmu. Tutaj też łatwiej zobaczyć osoby bardziej radykalne (i próbujące forsować znacznie bardziej radykalne pomysły) niż te bardziej umiarkowane. Niedawna petycja jakiejś pojedynczej osoby w sprawie zakazania Halloween to bardzo dobry przykład. To już jest problem tych, co dają. Albo się ma kręgosłup i jakieś zasady, żeby odmawiać w sytuacji, gdy uważa się, że coś jest idiotyczne/nierealne/zbyt daleko idące, albo nie. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie wolno niczego dawać. To jest kwestia wyznaczania pewnych, rozsądnych, granic. Z mediami? Oni mają problem ze wszystkim. Oni są, powiedzmy to sobie wprost, nieudolni. A są nieudolni, bo kierują się zasadą "mierny, bierny, ale wierny". I poruszają się z gracją słonia w składzie porcelany. "Prawicowe/Lewicowe" media przekazują "prawicowy/lewicowy" obraz świata? Jakoś mnie to nie dziwi. Raczej irytuje, bo zmusza do szukania źródeł, które nie są skażone ideologią (tzn. są względnie obiektywne przy przekazywaniu informacji). Być może tak, a być może nie. O władzy świadczy to, czy policjanci odpowiedzialni za przekroczenie uprawnień (zakładając, że przekroczyli uprawnienia) ponoszą konsekwencje swoich czynów, czy też nie. Niekoniecznie musi to mieć jednak związek z rasizmem. W krajach, w których nie ma problemu rasowego znajdziemy przypadki podobnego kolesiostwa. W nich policjant, który zrobi coś czego nie powinien był zrobić, jest potem kryty (legalnie, pół-legalnie, a zdarza się, że w ostateczności nielegalnie). I dotyczy to nie tylko policji, ale dosłownie wszystkiego. Tyle, że w niektórych przypadkach (np. dotyczących policji) to szokuje bardziej niż w innych, gdy wychodzi na jaw. Wtedy jednak nie mówimy o rasizmie. W Ameryce po prostu łatwiej o rasizm - z oczywistych względów - więc też łatwiej jest mieszać go do wszystkiego.
  20. Nie, tak wyrażają się prawicowi politycy i publicyści. "Prawicowi hipokryci"? Serio? Na bezrybiu i rak ryba. Ktoś słusznie zauważył, że partie powszechnie uchodzące w Polsce za "lewicę" i "prawicę" to w gruncie rzeczy konserwatyści, którzy mają tylko nieco odmienne spojrzenie na kilka kwestii światopoglądowych, bo gospodarczo niespecjalnie się różnią. Nie zdziwiłbym się, gdyby wyborców Bosaka i wyborców Hołowni łączyła chęć stworzenia alternatywy dla obecnego politycznego establishmentu. Przecież co jakiś czas mamy sytuację, gdy do Sejmu wchodzą nowe ugrupowania (poprzednio był to Kukiz, wcześniej Palikot, itp.). Różnica polega na tym, że tak jak Hołownia był alternatywą dla Trzaskowskiego (czyli dla tych bardziej na lewo), tak Bosak był alternatywą dla Dudy (czyli dla tych bardziej na prawo). Ty się śmiejesz, a ja się cieszę, że nie jestem gejem, bo z mojej perspektywy sytuacja homoseksualistów bardzo przypomina sytuację Żydów z okresu międzywojennego. "Strefa wolna od LGBT" od razu skojarzyła mi się z "Nicht für Juden". A lepiej raczej nie będzie. Przecież już usłyszeliśmy opinię, że należałoby ponownie otworzyć Majdanek. W Polsce. W roku 2020. Wracając jednak do meritum, zwróć uwagę na to, że już wcześniej PiS usiłował grać kartą LGBT. Tylko wcześniej nazywało się to "gender" i ludzie albo się z tego śmiali, albo nie wiedzieli o co chodzi. I masz rację; PiS nie chodzi o to, żeby gazować LGBT, ale grając na tym temacie zyskuje punkty wyborcze, stawiając jednocześnie politycznych oponentów w niekorzystnej pozycji. A że tworzy to dobre warunki dla szeroko rozumianych przejawów nietolerancji ze strony zwykłych ludzi? Cóż, "Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Ja tego nie widzę. To znaczy - nie widzę tych "trendów płynących z Zachodu". Co by złego nie mówić o Polsce, to jednak nie dochodzi tu jeszcze do takich parodii, o których czasem można przeczytać w gazetach, gdy chodzi o kraje Zachodu. I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że polityka w Polsce jest postrzegana jako spór Dobra ze Złem. To politycy (oraz duchowni w stylu Rydzyka) usiłują sprzedać ludziom taką narrację, bo oni lubią polaryzować społeczeństwo. Zauważ, że na tym polega cały biznes między PO i PiS (czy też "wojna polsko-polska"). Tego rodzaju wyolbrzymianie bardzo dobrze wpisuje się w tą strategię. Powiem wprost, że małżeństwa nie przejdą. Mogą być co najwyżej związki partnerskie. A i do zalegalizowania związków partnerskich mało kto będzie się palił, bo to mało popularna sprawa. O jakim "kształcie cywilizacji" w ogóle mówimy? LGBT to zaledwie ułamek ogółu społeczeństwa. Tak mały, że w skali makro jest zasadzie nieistotny i dlatego ja też uważam go za bardzo mało istotny. Rozmawiamy o LGBT tylko dlatego, że PiSowi jest to bardzo na rękę, bo jest to dla nich wygodny temat. Wystarczy grzmieć i walić w bębny a - jak sam zauważyłeś - masa ludzi obawiających się LGBT pójdzie za nimi. Jest to nieracjonalne, ale z politycznego punktu widzenia bardzo skuteczne. Jak dla mnie pojmujesz to słowo zbyt szeroko. Moim zdaniem "standardy zachodnie" odnoszą się raczej do prawnego chaosu, którego przyczyną jest nierespektowanie przez PiS standardów prawnych demokracji, bo PiS chce przeprowadzić swoje reformy w sądach za wszelką cenę. To, że dochodzi na tym tle do sporów z Unią jest znaczące, bo pokazuje z jak dużym odchyłem mamy do czynienia i nie jest to tylko wymysł opozycji. W mojej opinii przykład jest nie tyle jednostkowy ile... nietrafiony. Represjom nie są poddawani ci, którzy nim poddawani być nie mogą. Za to tam, gdzie PiS może poddać kogoś represjom, bo ma władzę, te represje widać gołym okiem. Dodam, że PiS miał pomysł na repolonizację mediów (czy nacjonalizację, czy jak kto zwał), ale musiał się z tego wycofać. Naprawdę sądzisz, że gdyby zrepolonizowano media to PiS nie miałby nic do powiedzenia tam, gdzie miałby na cokolwiek wpływ? Skoro nawet w radiowej Trójce chcieli sfałszować wyniki z powodu jednej piosenki? Moim zdaniem mamy tu do czynienia z brakiem umiaru. Jestem pewien, że dojdzie w pewnym momencie do zmęczenia społeczeństwa zbyt nachalnym "wokizmem" (pomijam tu Amerykę, bo ta ma jeszcze inne problemy), a gdy różni producenci też to zobaczą, to będą starali się do tego dostosować. Bluźnią wszyscy, ale w takiej sytuacji mówimy, że wszyscy bluźnią. Przecież w 2006 roku Kaczyński mówił "My jesteś tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO". Porównywanie przeciwników do różnej maści zdrajców (Targowica?), a po katastrofie w Smoleńsku i do morderców, to w przypadku prawicy norma. Lewica odpowiada ciemnogrodem i moherowymi beretami. Taki język wywołuje emocje i trafia do ludzi. Język bardziej stonowany nie zostaje na dłużej w pamięci. No i sprzyja to polaryzacji, o której już wspomniałem. Fragment wywiadu z kierownikiem CBU, dr hab. Michałem Bilewiczem:
  21. Czy to znaczy, że nie doczekamy się cytatów unaoczniających agresję Trzaskowskiego? Przecież w archiwach TVP musi znajdować się coś na ten temat. No tak, jak ludzie śmią nie przyjmować czegoś na wiarę! Żądają dowodów? Aż cisną się na usta mocne słowa:
  22. Odnośnie do różnicy między Dudą a Trzaskowskim to chciałbym zauważyć, że różnica mimo wszystko jest znaczna. Większa, niż mogłoby się wydawać po ogłoszeniu końcowych wyników wyborów prezydenckich. Spośród wszystkich oponentów konkurencją na prawej stronie dla Dudy był w zasadzie tylko Bosak, a ten nie stanowił poważnego zagrożenia (porównywalnie znacznie większym problemem był Hołownia dla Trzaskowskiego). To, że w drugiej turze różnica między Dudą a Trzaskowskim była minimalna wynika z tego, że w drugiej turze ludzie, którzy byli przeciwko PiSowi głosowali już "nie na PiS", a to nie to samo, co w pierwszej turze (gdzie ludzie mieli jednak jakiś wybór). Czyli Duda poparcie ma spore. Większe od Trzaskowskiego. Pytanie tylko, czy wynika to z niego samego, czy z tego, że jest z PiSu. 1/3 potencjalnych wyborców zostaje w domach, a przecież o wyniku tych wyborów zadecydował jeden milion osób starszych, które w pierwszej turze zostały w domu. Na pewno pod względem frekwencji jest lepiej, ale moim zdaniem to raczej sygnał alarmowy, że jest tak źle (albo ludzie tak to zaczynają postrzegać), że mobilizują się i idą na wybory, gdy w poprzednich latach mieli to gdzieś. Przy czym myślę, że wzrost jest na korzyść opozycji (przynajmniej mając w pamięci poprzednie wybory, gdy PiS znacząco wygrał w Sejmie. Pamiętajmy, że poprzednie wybory do Senatu opozycja "wygrała" tylko dlatego, że zastosowała sztuczkę PiSu i wspólnie wystawiła wszędzie jednego kandydata, co pomogło ludziom głosować przeciw PiSowi, a raczej - przeciw Zjednoczonej Prawicy). Zaczęło się bodajże od transformacji TVP w machinę propagandową PiSu (była też mowa o nacjonalizacji mediów, ale Amerykanie tupnęli nogą, więc prezes musiał oddać pole). Potem był cały ciąg spraw z sądownictwem. Jest tego tyle, że nie będę wymieniał. Podam tylko linki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Protesty_przeciwko_zmianom_w_sądownictwie_w_Polsce#Nowelizacja_ustawy_o_Krajowej_Radzie_Sądownictwa https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_wokół_Trybunału_Konstytucyjnego_w_Polsce https://pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_wokół_Sądu_Najwyższego_w_Polsce Niepokój był i jest, ponieważ cały proces jest rozłożony w czasie. Sytuacja np. sędziów znacznie się pogorszyła (przypomnę "farmę trolli" sterowaną z Ministerstwa Sprawiedliwości oraz bezprawne nieujawnianie list poparcia dla sędziów i jakie to miało skutki dla sędziego Juszczyna, a to przecież tylko dwa przypadki). Z TVP wykopano (mniej lub bardziej dosłownie) wszystkich, którzy nie chcieli trzymać linii partii (tutaj wspomnę konkretnie o Makłowiczu, co jest idiotyczne, bo gość prowadził program kuchenny, więc wydawałoby się, że powinien być poza politycznym polem minowym). Na tym tle to, że Nurowska z Jandą mogą się nadal wypowiadać nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Brzmi to trochę jak ten dowcip "A mógł zabić!". To akurat "wina" firm, które albo nie chcą odstawać na tyle tych, którzy zmieniają loga, albo chcą zarobić punkty poprzez manifestowanie poparcia dla różnych grup społecznych, bo "tak wypada" na Zachodzie. Narzekano na Daniela Vavrę, że w Kingdom Come: Deliverance nie ma czarnoskórych, ale on postawił na swoim (bo tak uważał za słuszne) i koniec końców gra odniosła duży sukces. Można? Można. Zwrócę uwagę na jedno: to, że PiS lub zwolennicy PiSu niekoniecznie korzystają z wulgaryzmów nie znaczy, że nie stosują agresji słownej (powiedziałbym, że są na tym polu znacznie bardziej agresywni w tym sensie, że idą w ekstremalne negatywne porównania). W mojej ocenie agresja słowna jako taka stała się w polskiej polityce normą co najmniej od czasów, gdy PiS wygrał wybory w 2005 roku. Od tamtej pory było już tylko gorzej.
  23. ... Mówiłem o wypowiedzi Dudy, że LGBT to neobolszewizm. Gdzie Ty tam widzisz "akcję grupy szkolonej pod podejście komunistyczne" czy "negowanie prawa do własności"? Przykład? Jak na kogoś kto "z agresją się nie kryje" to trudno mi znaleźć jakiekolwiek konkrety na ten temat. Jest tylko powtarzanie w kółko eufemistycznego sloganu o "agresywnym Trzaskowskim", ale bez cytatów czy opisów sytuacji (w odwrotnej sytuacji bez problemu można znaleźć cytaty słów z przemówień Dudy). Widocznie czytelnik musi uwierzyć piszącym na słowo, że Trzaskowski jest agresywny? Czyli nie każdy obywatel powinien mieć dostęp do informacji, która ma kluczowe znaczenie dla zdrowia lub życia, bo czyta niewłaściwą gazetę. OK. Powiem szczerze, że nie dziwi mnie taka postawa. Co to za argument? Twierdziłeś, że to strona Trzaskowskiego jest bardziej agresywna, ale tak nie jest. Przykłady mniej lub bardziej agresywnych zachowań zwolenników tej czy innej opcji politycznej da się znaleźć wszędzie, ale to wynika ze statystyki. Mnie trochę śmieszy podpinanie Antify i LGBT pod "środowisko związane z Trzaskowskim". To tak jakbym ja przytaczał działanie jakichś skrajnych nacjonalistów i twierdził, że to jest modelowy przykład działań wyborców Dudy. Na czym polega dowcip? Na tym, że prawda wygląda znacznie gorzej. Ja przytoczyłem słowa i czyny zwykłych Zenków i Januszy. Słowa i czyny, które sprowadzają się do próby wysadzenia marszu, czy wysyłania - sprawdzonym niemieckim wzorem - homoseksualistów do gazu. Na tym tle kibol dający komuś w gębę wypada wręcz przeciętnie. Parafrazując: "Niech druga strona nie psioczy na pierwszą, jak sama jest agresywna"? Masz pracodawcę i współpracowników (czyli ludzi) do kitu. I tyle. Ja bym nigdy nikogo nie wyśmiewał ani za religię, ani za poglądy. Ważne jest to, co dana osoba sobą reprezentuje. Mnie jedna osoba zaproponowała - w kontekście zdrowotnym - wizytę u energoterapeuty oraz podała adres. Dla mnie to jest coś, co prywatnie określam mianem voodoo, ale przyjąłem tę informację zgodnie z jej intencjami: w duchu chęci pomocy, więc podziękowałem i nie kpiłem z tego, bo i po co?
  24. Ja nie śledzę przesadnie polityki i przez ostatnie kilka miesięcy wręcz nie mam możliwości kupna gazety lub czasopisma, ale nawet ja słyszałem wypowiedź Dudy o tym, że LGBT to nie ludzie. Dalej było bez sensu coś o neobolszewizmie, ale wiadomo, że w Polsce to zawsze się sprzeda. Wypowiedź o LGBT jest o tyle ciekawa, że po niej wypowiedział się siostrzeniec Morawieckiego, który jest homoseksualistą: "PiS wzniecił w społeczeństwie psychozę strachu". Czy co? Można powiedzieć wszystko, wystarczy tylko potem nieszczerze przeprosić? Sorry, what? Nie bulwersuje Cię pominięcie tej gazety, bo "wyborcy Dudy raczej ją czytają w małej ilości"? Czyli jakby czytali ją w większej ilości, to już nie byłoby OK? Ponadto najistotniejsze jest, żeby ważne publiczne informacje - za ciężkie publiczne pieniądze - trafiały wyłącznie do "wyborców Dudy"? Dobrze to odczytuję, czy mam udar? Masz na myśli małżeństwo z Lublina, które "zmontowało i przyniosło na Marsz Równości ładunki wybuchowe"? Albo gość, który powiedział: "Łeb uciąć albo rozstrzelić. Niemiec by zrobił lepiej. Już dawno Majdanek powinni otworzyć i ich w krematorium spalić. Bydło pieruńskie"? Co z biciem (nie)ludzi na marszach równości? Czyżby omijały mnie takie informacje o akcjach z drugiej strony?
×
×
  • Create New...