Jump to content

Arturano

Forumowicze
  • Posts

    1,557
  • Joined

  • Last visited

Reputation

8 Neutralna

About Arturano

  • Rank
    Rattlehead (A dose of metal you need)
    Skalny Troll
  • Birthday 06/24/1993

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

8,109 profile views
  1. Tak jak pisałem, na spokojnie po przeanalizowaniu wybrałem Triss, choć gra usilnie wpycha gracza w objęcia Yen. Wiem, że w książkach była nie fair wobec Geralta, jednak w grach w moim odczuciu odkupiła swoje winy. Ponadto była młoda, niedoświadczona, więc normalne jest, że mogła popełnić błąd. W Novigradzie pokazała, że jest dojrzała i gotowa na poświęcenia nie tylko dla Geralta, ale i jego przyjaciół. Pokazywała też, że kocha do szaleństwa Geralta, i uprzedzę od razu co niektórych - to, że nie wspomniała o Yennefer czy Ciri po amnezji, wynika z luk i sposobu opowiedzenia historii przez twórców. Oni przecież nawet nie byli pewni, czy doprowadzą trylogię od końca. Natomiast Yen to fajnie zarysowana postać, ale mnie ona wkurwiała - i w książkach, i w grze. Jej całą klasę i wredotę widać w scence, gdy Geralt prosi o chwilę dla Triss. I dalej podtrzymuję, że wątek romansowy z Triss to najpiękniejszy wątek tego typu w grach ever. Niemniej to ciekawy wybór - kogo byś nie wybrał, to z łatwością można obronić swój wybór przez odpowiednie argumenty. Nie rozumiem więc wojen, które gdzieniegdzie były na internecie o nie. Sam przyznam, że gdy informowałem Yennefer o końcu związku, to mimo jej sukowatości i tego, że często traktowała Geralta jak psa, było mi jej szkoda. Jako taką ciekawostkę wrzucam fajny filmik, który mnie, starego konia, zawsze wzrusza mimo że zdaję sobię sprawę, że to tylko gra
  2. Może dlatego, że od Skyrima nie oczekuję dobrej fabuły, a od Wiedźmina opartego na sadze już tak? Tak samo jak nie oczekuję po grach pokroju Pillars of Eternity wybitnej grafiki czy trybu multi (pozdro 9kier). Nie twierdzę, że Skyrim jest lepszy, wspomniałem chyba tylko, że otwarty świat i jego eksploracja wygląda lepiej u Bethesdy. Co nie winno dziwić, gdyż Dziki Gon to pierwsza próba zmierzenia się z otwartym światem. W Elder Scrollsach sam sobie tworzę fabuły i przygodę, a dodając do tego znakomity świat i cudowną oprawę audio-wizualną daje niesamowite przeżycie. @goliat Rozumiem niemniej boli mnie to, bo takie pierdółki mi same wpadały w oko. Czemu np. po spaleniu siedziby Mengego nikt nie reaguje w Novigradzie? Czemu nawet jak już jesteśmy po słowie z Triss, to rozmowa z nią o róży pamięci i kolczyku wygląda tak samo jak w przypadku gdy związaliśmy się z Yennefer? I tak dalej... Na koniec: mimo wszystko to bardzo, bardzo dobra gra. Tylko najprawdopodobniej się za bardzo napaliłem na coś arcymistrzowskiego, a dostałem grę "tylko" na 9/10. Dla samej frajdy z ganiania za potworami, wątku Krwawego Barona i pięknie napisanego wątku z Triss (fani Yen mogą być poszkodowani, choć z drugiej strony brak takich romantycznych scenek podkreśla różnicę między czarodziejkami) warto zagrać.
  3. Nie ma to znaczenia, nie obchodzą mnie oceny na metacriticu, interesują mnie tylko własne doświadczenia podczas grania. Odniosłem się tylko po to, bo się napaliłem na arcydzieło, a dostałem "tylko" grę 9/10. A co do początku, to pewnie pijesz do mojego uwielbienia do Skyrim - i nie będę nawet tych bzdur komentował.
  4. No wreszcie się zebrałem i ukończyłem Wiedźmina trzeciego. I cóż, jak gra bardzo mi się spodobała i uważam ją za jedną z najlepszych, jakie wyszły w ostatnich latach, to jednak nieco się zawiodłem. Ale po kolei - muszę przyznać, że pod względem grywalności na pewno najlepsza część trylogii i udane odkucie po spadku formy, jakim były Zabójcy Królów. Podoba mi się, że CD Projekt popatrzyło na Skyrim i wzorem TESA stworzyło bardziej otwarty świat z mnogą ilością znajdziek itp. Nie jest to co prawda poziom Skyrima czy wcześniejszych części serii Bethesdy, no ale przynajmniej mamy swobodę ruchu w przeciwieństwie do "tunelowej" dwójki. Ponadto NPCe żyją, mają swój cykl dobowy i go realizują, niezależnie od obecności Geralta. Grafika jest cudowna, co widać zwłaszcza w cutscenkach, ale też w trakcie samej rozgrywki zdarzało mi się łapać screenshoty z przyjemnymi landszafcikami. Zadania miodzio - różnorodne i kipiące gargantuiczną ilością nawiązań do naszego realnego świata. Choć mógłbym się przyczepić do śledztw, które z czasem stają się męczące. Niemniej wszystko pięknię, gra się cudnie, a po 5 godzinach to myślałem nawet, że to top 5 gier ever, ale...Pomijam już częste bugi, cholerne sterowanie koniem czy niezbyt trudną rozgrywkę nawet na wyższych poziomach trudności. Ale fabuła, super fajna fabuła szybko okazuje się być wydmuszką wypełnioną dziurami i nieścisłościami, nawet jeśli przyjmiemy, że książki swoje, gra swoje. Sam tytułowy Dziki Gon walił niekiedy farsą, a sam główny antagonista ma 12 dialogów. Autorzy olali też więź pomiędzy Yennefer a Ciri, tajemniczość lokacji Kaer Morhen (skąd wie o tym Letho czy Keira Metz) czy NIEMAL CAŁKOWICIE nasze wybory z poprzednich części. Gdzie Adda, która powinna zasiadać koło Radowida, co ze Stennisem bądź Saskią, jeśli ją odczarowaliśmy w W2? Jest co prawda fenomenalny wątek Krwawego Barona, ale to za mało. A, no i zapomniałbym o ....Triss Merigold. To trochę zaskakujące, bo gwiazdą miała być czarnowłosa Yennefer z Vengerbergu, no ale wątek romansowy z Triss to chyba najlepszy, jaki był w grach do tej pory. Obfitujący w fantastyczne sceny, doskonale pokazujący drogę do odbudowania żarżącego się uczucia między nią a wiedźminem, a także proces dojrzewania samej Triss. Wybór partnerki do życia nie był dla mnie jakimś mega istotnym wątkiem, ale nie mogłem nie docenić faktu, że Merigold się "wyrobiła" i naprawdę była gotowa pójść w ogień nie tylko za Geraltem, ale też za jego przyjaciół. Więc nawet pomimo, że produkcja CDP usilnie stara się pchać nas w łapy Yennefer, wybrałem rudzielca. I patrząc na późniejsze cutscenki, nie żałowałem, bo nawet ja, stary koń się uśmiechałem przy rozmowie z Triss przed finalną bitwą. Ale Redzi zawalili to, co im wyszło w pierwszej części: poprowadzenie gry przez 2 różne sposoby przez obranie odpowiedniego ciągu przyczynowo-skutkowego.I właśnie taka jest produkcja CDP. Miała zadatki by być wybitną rzeczą, arcydziełem, a tak naprawdę to tylko bardzo dobra gra. Jestem zdumiony nawet, że gra dostała tyle najwyższych not na świecie, bo Wiedźmin 3 poległ na tym, na czym miał błyszczeć najbardziej: fabule. Spłaszczenie postaci pobocznych, iluzoryczność wyboru gracza naprawdę może irytować, bo pod tym względem Dzikiemu Gonowi brakuje bardzo, bardzo dużo do pierwszej części. 8/10, nic więcej.
  5. Cóż, ja kupiłem po dłuższej przerwie numer i niestety, moja przygoda z CDA już się zakończyła. Z jednej strony są dobre teksty w publicystyce, teksty starej gwardii czyta się dobrze, a i pod względem estetycznym czasopismo się broni. Jednak z drugiej wykastrowany dział Na Luzie jest beznadziejny, Gamewalker widać, że jest robiony na siłę, a teksty świeższych autorów są jednak o klasę gorsze od "wyjadaczy". Oczywiście są wyjątki w postaci Papkina czy Cursiana, ale z drugiej strony jest np. taka 9kier, która choćby w recenzji do The Banner Saga 3 dowaliła tak nudnym wstępem, że odechciało mi się czytać resztę tekstu. I innych jej pióra też. Gdyby cena utrzymała się na poziomie tej dychy, to rozważyłbym comiesięczne nabywanie czasopisma, bo jednak jest trochę tekstów wartych lektury. Jednak nie wierzę w to, więc cóż... that's all folks!
  6. Kupiłem na promocji steamowej. I co mi zrobisz? Takie czasy, że bez Steama ani rusz (popatrz na pudełkowe wersje w sklepie), a mi to absolutnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Jak gra jest wydana na Steam, to wolę mieć na Steam i tyle. Co do Prototype'a 2 poczekałem i kupiłem za 10 zł steamową. No i nie musiałem w tym celu kupować czasopismak, które niestety kupuję baaaardzo sporadycznie, bo: a) moich ulubionych autorów albo nie ma, albo piszą sporadycznie (Hut, gem) b) poziom tekstów po prostu spadł w mojej opinii Poza tym kupuję gry przeważnie na stronach z kluczami, gdzie szybko można kupić dobre gry niemal za bezcen, a nie czekać, a potem cieszyć z niepełnego produktu (brak łatek, osiągnięć, kart do odsprzedania i kilka tego typu rzeczy).
  7. A co jeśli gra jest dostępna w sklepie Steam? Spoza Steam gram tylko w Fifę i stare RPGi i wcale nie jest mi źle. Deadpoola sobie kupiłem na steamie miast kupić CDA, bo nie dali wersji steamowej. Podobnie z Viking czy Prototype 2. Inna sprawa, że nie kupuję gier, by mieć kolekcję...
  8. Na steama jak zwykle jakaś słaba gra, a jak już pojawi się coś dobrego, to non-steam. Numeru więc nie kupię, a zaoszczędzona kasa zaprocentuje na jakiejś steamowej wyprzedaży.
  9. Kupiłbym dla Life Goes On, ale ciężko traktować mi poważnie pismo, które za najlepszą grę 20-lecia obwołuje Wiedźmina 3, stawiając ją przed ważniejszymi dla branży produkcjami, które wywarły na nią o wiele większy wpływ niż bardzo dobry nomen omen Wiesiek. Poza tym tekstów starej gwardii jest coraz mniej, a styl pisania nowych mi po prostu nie podchodzi (ot choćby 9kier i głupoty, jakie popisała w tekście o Pillarsach). Niemniej gdybym oceniał sam spis treści, to jest on w porządku, podobnie jak pełniaki.
  10. Arturano

    Slayer

    Pozwolę sobie odświeżyć temat i napisać parę słów na temat najnowszego krążka "Repentless". A warto, bo jeszcze ktoś skuszony logiem Slayera to kupi, licząc na porządny, kipiący agresją krążek. Tymczasem dawno nie słuchałem tak badziewnej płyty thrashowej. Riffy są nijakie, kompozycje (Vices, Cast the First Stone, Implode) są wręcz prostacko zbudowane i bezjajeczne (zanim ktoś mi powie, że Slayer przecież słynie z takich kawałków, to niech porówna np. When the Stilness Comes z Chemical Warfare. Albo z Hell Awaits),a solówki... Nigdy nie uważałem Kinga za jakiegoś ultra wyśmienitego gitarzystę, a tu w porównaniu z Holtem... Gary kasuje łysego, bo potrafi dopasować solo do utworu, a nie zagra kaskadę dźwięków, doprawi wajchą i już. Z niektórymi kompozycjami np. z Take Control mam taki problem jak z 213 - kozackie riffy zmuszające do machania głową przeplatane są z nijakim rzeźbieniem na gryfie. Nie powiem, Araya wokalnie daje radę (choć np. do Angelrippera IMO nie ma startu), tytułowy kawałek i Piano Wire dają radę, a solówki Holta ratują te mocno średnie kompozycje. Ale co z tego, skoro Repentless, zresztą tak jak i 2 poprzednie płyty, nie mają startu do dokonań innych zespołów. Naprawdę, lepiej już zainwestujcie w albumy Exodus, Testament, Sodomu czy Exumera, a "dzieło" Kerry'ego omijajcie z daleka. PS. A za to, co Kerry zrobił z fenomenalnym, agresywnym "Atrocity Vendor" autorstwa nieodżałowanego Hannemanna (niech ktoś mi powie, że był gorszym gitarzystą niż Kerry), powinien zdrowo oberwać po d....
  11. Pochwalę się, może temat odżyje. Exodus - Pleasures of the Flesh, Fabulous Disaster Tak naprawdę to ostatnio nie słucham prawie nic innego prócz utworów zespołu Gary'ego Holta i nie mogę się nadziwić, że zespół nie odniósł takiego sukcesu jak choćby Slayer. Dla mnie każda ich płyta to kopalnia świetnych riffów, kompozycji i solówek. Naprawdę, jeśli szukacie czegoś, do czego chcecie wariacko młócić głową, to lepszego zespołu do tego celu nie znajdziecie. Wyróżniłem Plasures... i FD, ponieważ z początku nie wszystkie utwory z nich pochodzące mi przypadły do gustu, jednak teraz blokada "odpadła" i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co dokonali na nich Holt i spółka. Bo to, że Bonded By Blood, Tempo of the Damned czy Exhibit B kopią siedzenie, tego chyba pisać nie muszę. Ech, czemu zamiast nich w Wielkiej Czwórce jest Anthrax, tego nigdy nie pojmę...
  12. Arturano

    Studia

    @Mysquff - to zależy od charakteru studiów. Ja np. studiuję informatykę dziennie na FTIMS-ie na Politechnice Łódzkiej, a tam tam jest dostać się na pewno trudniej niż na zaoczne. Przede wszystkim matematyka i to na poziomie rozszerzonym - punkty sa mnożone wtedy nawet kilka razy więcej niż na podstawie. Ponadto fizyka, także wskazana na rozszerzeniu i język obcy- ale tu stosunek mnożników jest 1,2 do 0,8.
  13. Huh, dawno nie słyszałem większej bredni. Pełniaki dobre, ale Max Payne ograny, a Batman czeka w bibliotece gier na Steamie. Może ewentualnie zagram w Shadows of the Vatican, ale to z szacunku do świetnej książki Yallopa, na której historia gry jest oparta.
  14. Ujmę to tak: kupuję CD-Action co miesiąc i nigdy nie żałuję tych 16 złotych. Robię to jednak dla tekstów, bo pod tym względem jesteście fenomenalni i czyta się je dużo lepiej niż te sprzed kilku lat. Jednak jeśli chodzi o pełniaki, to od dawna nie było w CDA nic ciekawego. Max Payne już dawno ograny, Batman też (jeszcze to nie GOTY na Steama...), a pozostałe pełne wersje też nie powalają. Inna sprawa, że odkąd przekonałęm się do Steama, to już długo nie mogę znaleźć na coverach nic dla siebie.
  15. Exodus - Blood In Blood Out Płyta roku! Miałem trochę wątpliwości co do tego albumu, ale ekipa Holta pozamiatała! Znakomite riffy, wirtuozerskie solówki, i ten Souza - gość jest w fenomenalnej formie, a w "Salt the Wound" przechodzi samego siebie. Poza tym jaram się nowym albumem Sanctuary, choć nie wszystkie numery numery trzymają równy, wysoki poziom.
×
×
  • Create New...