Jump to content

Darkstar181

Akademia CD-Action [GAMMA]
  • Content Count

    103
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

83 Znakomita

About Darkstar181

  • Rank
    Krasnolud
  • Birthday 03/15/1988

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Kielce
  • Zainteresowania
    Podlewanie i pielęgnacja trawników. A tak na serio, to oprócz gier historia 2wś (czytam namiętnie książki A.Beevora) filmy, sport rekreacyjny (bieganie, jazda na rowerze)

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Za dużo by wymieniać. Jak będę miał czas to kiedyś uzupełnie listę ulubionych serii gier.
  • Ulubiony gatunek gier
    FPS/strzelanki
  • Konfiguracja komputera
    Seriously, to naprawdę kogoś obchodzi ? :P Zawsze mnie to na forach śmieszyło, jak ktoś się chwalił sprzęciorem. Zły nie jest, gram na kompie z górnej półki, sam składałem. Do tej pory ciągnął wszystko, może kiedyś kupie sobie dodatkowo konsolę.

Recent Profile Visitors

2,704 profile views
  1. Darkstar181

    Wiedźmin/Witcher (seria)

    Oczywiście że Henselt nie żyje u mnie Napisałem że go lubiłem w książkach i grze, i choćby przez jego wzgląd chciałbym przywrócić Temerię. I zrobię to, confąłem się w zapisach, wiele do powtórzenia nie mam. A z tym Radowidem, tak jak wspomniałem... faktycznie, zrobił się taki psychopata, ale dopiero w grze. Generalnie jeszcze w jedynce był dość rozsądnym i pragmatycznym Królem. Dopiero w trójce zrobili z niego takiego świra, co trochę nie mi się nie podobało. Takie na siłe nieco, żeby podpowiedzieć graczom. Gdybym wiedział co zrobić przy kolejnym spotkaniu z Dijkstria (nie mam w zwyczaju sprawdzać od razu wszystkich opcji, co to za granie skoro wczytujesz sejvy by od razu poznac wszystkie odpowiednie warianty zanim ukończysz zadanie) Tak czy inaczej poprawię to, a i tak się cieszę że za pierwszym podejściem uzyskałem fajny finał z Cirillą Najlepsza gra w jaką grałem od 20 lat. Jeszcze długo nic jej nie przebije ( a jak już to pewnie sami REDzi, żadne Bioware...)
  2. Darkstar181

    Wiedźmin/Witcher (seria)

    Nie wiem jak w lepszej wersji dla dzieciaków, Tak propo zakończeń, już widziałem wszystkie, i generalnie te z Cesarzem Nie, w dodatki jeszcze nie grałem, choć mam je wykupione, nie miałem wcześniej czasu na nie. Wiem że są świetne, i spotka sie niektórych znajomych z podstawki. Nie mogę się doczekać
  3. Darkstar181

    Wiedźmin/Witcher (seria)

    Cofnąć się cofnę pewnie bo na szczescie u mnie to jedynie 3 godziny w plecy.
  4. Darkstar181

    Wiedźmin/Witcher (seria)

    Hej ludziska. Skończyłem w końcu grę (jest nieziemska !) i mam pytanie co do zakończenia, które w sumie wyszło mi chyba jako jedne z lepszych (najlepsze?) ale jest chyba jeszcze jeden fajny wariant zależny od zadania pewnego szpiega w Novigradzie
  5. Czekałem aż ktoś kiedyś napisze taki tekst o raku youtube, bo samemu było mi szkoda na to czasu. Zawarłeś tutaj całą esencje głupoty i zła występującego w tym serwisie. Złodziei filmików (i masz racje, zazwyczaj to czarni) i onanistów którzy w niewytłumaczony dla mnie sposób czerpią radość z oglądania tych reakcji. To mniej więcej coś takiego jakbyś oglądał masturbującego faceta do pornola i sam przy tym się onanizował. Nie zrozumiany dla mnie fenomen który powinien zdechnąć jak najszybciej. Plus do tego cała masa innego kretyństwa typu letsplejów gdzie jakiś próbujący udawać śmieszka gimnazjalista puszcza ci filmik z gry dorzucając do tego swój zbędny, nudny i całkowicie niepotrzebny komentarz. W ogóle cała ta nowa moda letsplejów jest śmieszna. Pokazujesz filmik z gry, i drzesz japę na cały regulator zagłuszając dźwięki z gierki .... Po co !? Przecież widzę co się dzieje na ekranie ! NIe potrzebuje do tego komentarza ! No ale to taka mała dygresja ode mnie. Kiedyś ogladałem yotube, teraz sobie od czasu do czasu puszcze jakąś muzyke z teledyskiem bo zalew szajstwa który się na tym kanale pojawił już od 4 latach wyleczył mnie skutecznie z marnowania czasu na tym serwisie. Nie lubię nawet, (choć szanuje za pomysł na siebie) tego całego Wardęgi, który jest zwykłym pajacem, najcześciej kopiującym pomysły od pewne Francuza (Remi) i wkurzającym na siłe policje żeby pokazać jaki to on fajny. Jeden filmik z pajakiem mu się udał i tyle.
  6. Darkstar181

    Fallout 4 - recenzja

    "Zapewne żaden tegoroczny pojedynek nie wzbudził tylu emocji, co starcie Fallouta 4 oraz Wiedźmina 3 o koronę RPG roku" Ty tak na serio ? To nie był żaden pojedynek tylko rzeź. Fallout nie miał szans. Niektórzy się spierają czy w ogóle jest to RPG. Emocje jak na grzybobraniu
  7. Darkstar181

    Zadanie #2

    Zadanie Veto jest bardzo fajne ale tylko pod warunkiem że się faktycznie nie zgadzasz z artykułem. Wtedy można pojechać. A ja jak na złość nie mam specjalnie o co sie kłócić. Szkoda że nie dostałem zadania z alfy, bo tutaj od razu praca jest gotowa, gdyż kiedyś sam pisałem reckę Blacklist, opisując także screenshooty
  8. Darkstar181

    Metal Gear Solid V: The Phantom Pain - recenzja

    Po parokrotnym sprawdzeniu w paru źródłach wychodzi że jednak tylko, wyjątkiem jest usunięcie zęba ale nie chce mi się kłócić. Poprawiłem, teraz jest dobrze.
  9. Darkstar181

    Metal Gear Solid V: The Phantom Pain - recenzja

    skutki grania w angielska wersje jezykowa. U nas po polsku te slowo faktycznie odnosi sie do chemii
  10. Metal Gear Solid V: The Phantom Pain jest grą dość trudną do ocenienia. Z jednej strony mamy do czynienia z dość rzetelną mechaniką rozgrywki wraz z nieprzeciętną fabułą, z drugiej z niekoniecznie dobrze przemyślanymi pomysłami które nie zostały prawidłowo zaimplementowane w grze. Jestem niemalże przekonany że spora część redaktorów ciut za krótko obcowała z nową odsłoną serii, gdyż w przeciwnym razie jej oceny mogłyby nie być tak wysokie. Jeśli komuś z was nie jest znana do końca ta seria ( a takich osób jest zapewne wiele, biorąc pod uwagę iż ma ona już trochę lat), od razu tłumaczę że sama jej fabuła jest na tyle rozbudowana iż nie da rady jej streścić w dwóch zdaniach, jest to materiał na osobne artykuły. Fani poniższy akapit mogą opuścić. W wielkim skrócie : mamy do czynienia z prekursorem gier taktycznych, współtworzonym i nadzorowanym przez Hideo Koijmę, jednego z najsławniejszych twórców w branży. Seria Metal Gear skupia się na działaniach wywiadów światowych mocarstw, wykorzystujących do swych celów grupy najemników i siatek agentów składających się z postaci pojawiających się w grach. Głównym zadaniem graczy jest realizacja wytycznych działając w ukryciu, najlepiej bez nawiązywania konfrontacji z przeciwnikiem mającym liczebną przewagę. Tytułowym ?Metal Gear? są sporych rozmiarów czołgi (w zasadzie Mechy) zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych, które wielokrotnie należało unieszkodliwiać. W Phantom Pain wcielamy się w postać legendarnego Snake?a, AKA ?Big Boss?, byłego ucznia pomysłodawczyni współczesnych oddziałów specjalnych (przynajmniej tak twierdzi gra,) AKA ?Boss? (nie chichotać !) która miała w okresie Zimnej Wojny zdradzić USA i przejść na stronę ZSRR, choć tak naprawdę zależało jej na zachowaniu równowagi sił i niedopuszczenia do wojny nuklearnej. Snake został wysłany przez rząd USA w celu jej unieszkodliwienia, a po wykonaniu zadania został przez niego zdradzony. Jednocześnie pozostał on w konflikcie z dowódcą oddziału XOF, dawnej, rzekomej jednostki CIA - tajemniczego Skull Face (pseudonim nadany w związku z oszpeconą twarzą po oparzeniach), byłego sojusznika który jest obecnie naszym głównym przeciwnikiem. Doprowadził on do zniszczenia bazy Snake?a w epilogu Ground Zero (jeśli wam to umknęło, jest to gra sprzed roku, z misją w więzieniu na Kubie, przez wielu złośliwie określana jako płatne demo Phantom Pain). Sam Snake poważnie oberwał, bowiem zapadł w 9 letnią (!) śpiączkę. Nasze główne zadanie to odbudowa bazy, zgromadzenie odpowiednich sił, i dokonanie zemsty, a w tym celu wybierzemy się do Afganistanu (i nie tylko) podczas trwającej tam radzieckiej inwazji z lat 80. Nadążacie ? To tylko wierzchołek góry lodowej, fabuła całej serii sięga czasów jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej, po czym wybiega poza Zimną Wojnę, docierając do wydarzeń współczesnych, więc macie czego szukać w Internecie do lektury Zabawa zaczyna się od interaktywnego prologu umiejscowionego w szpitalu wojskowym, w którym Snake budzi się po wcześniej wspomnianej śpiączce. Jest to swoisty samouczek, który bardzo dobrze oddaje specyfikę i założenia gry. Oprócz sprawdzenia sterowania które odzwierciedla badania przez lekarza reakcji na bodźce oraz rozwoju mięśni, będziemy musieli uciec siłom XOF wysłanym w celu wykończenia Snake?a. Po ucieczce zaczyna się właściwa rozgrywka, już w Afganistanie, gdzie musimy odnaleźć naszego bliskiego partnera Millera, a następnie dostajemy wolną rękę w doborze misji oraz rozwijaniu Outer Haven będącej skupiskiem platform wiertniczych. Pierwsze co się rzuca w oczy to naprawdę dobra grafika, idąca w parze ze świetną optymalizacją. Na większości współczesnych komputerów nie powinno być problemu z graniem w granicach 35-50 fps, nie trzeba mieć sprzętu z serwerowni. Nie chodzi jednak o efekty rodem z Crysisa bądź Metro 2033 a ich doskonałym zbalansowaniu. Hideo Kojima najwyraźniej stwierdził że gracze przede wszystkim zwracają uwagę na modele postaci oraz innych obiektów, a dopiero potem na otoczenie. Mamy tu bowiem niezwykle dobrze i szczegółowo stworzony wygląd bohaterów jak i przeciwników wraz z pojazdami o teksturach w wysokich rozdzielczościach, choć już sam teren w którym przyjdzie nam działać nie jest tak oszałamiający. Afganistan to głównie pustynia ze skałami, wypełniona co prawda różnymi lokacjami, jednak nie jest to żadna choinka bożonarodzeniowa z bombkami i świecącymi się żaróweczkami. Nie mamy do podziwiania wysokiej trawy i drzew z pięknie porośniętym mchem, aczkolwiek trafiają się widowiskowe burze piaskowe (pomagają w infiltracji dzięki ograniczonemu przez nie pole widzenia przeciwnika). Eksplozje, źródła światła, oraz cienie są poprawnie wykonane, ale nie uświadczycie tu raczej takiego poziomu jak w Metro 2033 czy też filmach pokroju Michaela Bay?a. Nie ma też przesadnego Motion Blura. I nawet dobrze, bo to w końcu gra nastawiona na skradanie, a nie akcje rodem z Call of Duty, a grafika i tak cieszy, szczególnie w płynności 60 klatkach na sekundę. A właśnie... jak jest w końcu z tą całą mechaniką ? Phantom Pain jest połączeniem gry taktycznej z sandboxem. Działamy na sporych połaciach terenu, wykonując główne zadania, jak i poboczne, a ze względu na obecność licznych radzieckich towarzyszy niespecjalnie nam przychylnych, uciekamy się zazwyczaj do metod walki partyzanckiej, dokonując najczęściej sabotaży, misji ratunkowych oraz eliminacji. W jaki sposób, i w jakiej kolejności to zrobimy, zależy wyłącznie od nas, a mamy dosyć szeroki wachlarz możliwości. Na początek dostajemy przydatne wielozadaniowe urządzenie o nazwie iDroid, służące nam za przenośny interfejs odpowiadający za komunikację, wyświetlanie mapy, zarządzanie bazą, personelem oraz innymi niezbędnymi rzeczami (czyli w skrócie taki Falloutowy Pib-Boy). Przemieszczamy się przy pomocy konia, bądź zdobycznymi pojazdami, a przed zadaniem dokonujemy (a przynajmniej powinniśmy dokonać) zwiadu lornetką dzięki której możemy oznaczyć pozycje wrogów i interesujące nas miejsca, np. możliwe ścieżki do celu. Jak na komandosa przystało, najlepiej jest dokonywać operacji nocnych, gdy mamy możliwość ominąć żołnierzy, bądź łatwo ich obezwładnić, czy to przy pomocy środków konwencjonalnych z tłumikiem, bądź też ręcznie ich ogłuszając (przydatna jest tu mechaniczna proteza lewej ręki Snake?a). Jest też opcja przesłuchania schwytanego żołnierza, dzięki czemu możemy dowiedzieć się o obecnej lokalizacji celu, bądź też przydatnych zasobach, lub ekwipunku. Tego ostatniego jest naprawdę sporo, oddano nam do dyspozycji kilkadziesiąt różnych modeli broni, podzielonych na pistolety, karabiny szturmowe, ciężkie karabiny maszynowe, snajperki, wyrzutnie rakiet, a do tego dochodzą wszelkie dobra w postaci granatów dymnych, usypiających, bądź odłamkowych, materiały wybuchowe, czy też wielozadaniowe gogle. Nie zabrakło nieśmiertelnych kartonów w których Snake może się chować i przemieszczać w celu zmylenia przeciwnika. Mamy też do dyspozycji helikopter który oprócz transportu może nam służyć za wsparcie, szczególnie jeśli go dodatkowo uzbroimy w odpowiednie rakiety i flary. Jest więc z czego korzystać... ale nie od razu. Broń nie leży pośród piachu, a ze względu na zachowanie dyskretności nie można jej po prostu kupić niczym chipsów w całodobowym. Musimy dokonać rozbudowy naszej bazy operacyjnej, która składa się z kilku modułów : zespołu odpowiedzialnego za produkcję i dostawę broni z ekwipunkiem, platformy odpowiedzialnej za wydobywanie i gromadzenie potrzebnych nam surowców, wsparcie, wywiad (dzięki niemu dostajemy np. informacje o liczebności wrogich wojsk, kierunku patroli, warunkach pogodowych, itp.) czy też lazaret w którym można leczyć nasz personel, i uzyskać dostęp do specjalnych mieszanek tytoniowych wpływających np. na refleks Snake?a, oraz centrum dowodzenia zwiększające ilość dostępnych kwater dla niezbędnego personelu. Ta kwestia w grze jest równie kluczowa, co kontrowersyjna. Nie ma możliwości rekrutacji najemników (okazyjnie dołączają do nas ochotnicy, ale niezwykle rzadko), większość z nich to pobór przymusowy. Snake po ogłuszeniu przeciwników ma możliwość przypięcia ich do specjalnego balonu dzięki któremu są oni później zbierani przez nasz helikopter. Następnie w bazie cudowną perswazją są przekonywani do zmiany poglądów i dołączenia do naszej sprawy. Pomysł może i ciekawy, ale tragicznie wykonany zarówno pod względem mechaniki gry jak i fabularnym. W teorii miał on zapewne zachęcać do skradania i bezkrwawych starć. W praktyce jest jednak czystym absurdem. Snake bowiem ze sprytnego najemnika zmienia się w kuriozalnego porywacza. Aby osiągnąć odpowiedni poziom danej sekcji w Outer Heaven należy uzyskać dość sporą liczbę rekrutów. Niektórzy z nich mają dodatkowe zdolności przydatne do projektów, a za pomocą iDroida będziemy mogli zerknąć na ich standardowe umiejętności oceniane według alfabetu. Najbardziej pożądanych specjalistów ze zdolnością o klasie A lub B jest niewielu, dlatego musimy sobie takie braki rekompensować ich ilością, nie jakością. Dlatego ciągle ogłuszamy i wysyłamy ich w niebo balonami, brakuje przecież personelu do wydobywania surowców koniecznych do rozbudowy sekcji broni, a kiedy już takowej dokonamy, to musimy z kolei zapełnić szeregi tego wydziału. Kiedy już nam się to uda, dochodzimy do wniosku że w zasadzie nie jest nam już potrzebny np. granat usypiający, radzimy sobie doskonale bez niego.Wyborowy karabin snajperski? Co za głupota, przecież jak będziemy do wszystkich strzelać, to nie obsadzimy wakatów w wywiadzie, i kto nam będzie dostarczał informacji w polu !? I tak w kółko. Jak się tak zastanowić, to wyjdzie, że najlepiej jest olać tę rozbudowę, choć przez to nasze argumenty podczas nieudanej infiltracji mogą nie być wystarczające w ewentualnym starciu . Nie wezwiemy wsparcia w postaci helikoptera z rakietami na opancerzone cele, będziemy mieli przez cały czas standardowy karabin szturmowy, generalnie zamkniemy sobie dostęp do wielu intrygujących przedmiotów. Tak właśnie jest, jak się wdroży nie do końca dobrze przemyślaną koncepcję. A teraz jeszcze zastanówmy się z jakiej racji radziecki żołnierz miałby od tak przystać do organizacji Snake?a, zostawiając za sobą rodzinę, dziewczynę, psa w budzie ? W armii to przynajmniej ma szansę wyjść cało z wojny i wrócić kiedyś do domu, na platformie w razie sprzeciwu będzie tkwił w klatce dopóki nie przejdzie prania mózgu i tortur, lub nie dostanie kuli w potylicę. Zresztą na miejscu Snake?a w życiu bym tak przymusowo zwerbowanej osobie nie zaufał. W późniejszej fazie gry ma to nawet pewne odzwierciedlenie, ale trzeba być idiotą by takiego obrotu sprawy nie przewidzieć. A jednak. Nie wiem też jakim cudem nasz helikopter przemieszcza się bez problemu po przestrzeni powietrznej teoretycznie zamkniętej przez siły powietrzne ZSRR. Z pomysłem werbowania żołnierzy za pomocą balonów koreluje kolejna spora wada gry - powtarzalność. Mimo tego iż mapy na których przyjdzie się nam przemieszczać nie są małe, będziemy bardzo często wykonywać podobne zadania (uratuj, zabij/porwij, dokonaj sabotażu) w tych samych lokacjach nie różniących się zanadto od siebie. Ot, liczne opustoszałe wioski złożone z lepianek, tudzież kompleks pomniejszych jaskiń, czasem większe posterunki. Zanim się obejrzycie, a będziecie wszystko zwiedzać trzeci albo nawet czwarty raz z rzędu ( i nie ostatni), często tylko po to, by uzbierać więcej zasobów ludzkich. Mam wrażenie że ktoś poskąpił budżetu architektom na miejscówki, albo po prostu nie było na to już czasu. Wielu fanom nie spodoba się też fakt iż nasze zasoby mogą być po prostu skradzione w trybie wieloosobowym ! Za jego pośrednictwem gracze mogą nawzajem infiltrować swe bazy i podkradać dobra, ale chyba nie muszę tłumaczyć że w praktyce ci początkujący będą zbierać baty ? Nie da się niestety tej opcji wyłączyć. Konami dobrze wiedziało co robi. Obecnie szykują fikcyjną firmę ubezpieczeniową gdzie już za prawdziwe pieniążki płacicie za bezpieczeństwo swych precjozów. Co prawda można je będzie wykupić także na krótki czas specjalną wirtualną walutą zbieraną w grze (nie, nie chodzi o GMP ze zleceń), ale już sama idea tego przedsięwzięcia zasługuje na potępienie. Poza tym, ja nawet mając dobrze rozbudowaną postać niespecjalnie znajduję przyjemność w psuciu zabawy innym. Aha, jak stracicie podczas takich akcji swój personel, wiecie co robić ? Więcej balonów ! Taki stan mogą tłumaczyć głośne przed premierą rewelacje odnośnie odejścia Kojimy ze studia Konami. Zarząd spółki podziękował mu za współprace, po tym jak rzekomo wiecznie żądał zwiększenia budżetu, przesunięcia kolejnych etapów produkcji, narzekając na niedoskonałość gry (ponoć co najmniej raz skasował cały nagrany soundtrack). Czy były to przesadzone naciski z góry, bądź też zgubny perfekcjonizm Kojimy, grze najwyraźniej taki obrót spraw zaszkodził. Po prostu niektóre elementy wyglądają na niedopracowane. Pomimo licznych wskazanych wyżej bolączek w żaden sposób nie można jednak stwierdzić że gra jest zła. Jest dobra. Mamy tu do czynienia ze znośną i całkiem zgrabnie opowiedzianą historią, nawet jeśli niektóre postacie są spłycone, np. Ocelot jest sprowadzony do biernej roli wsparcia w zarządzaniu platformą, wydaje się być dziwnie inną osobą w porównaniu do pozostałych odsłon. Niektórym graczom zapewne spodoba się też ?werbowanie? rąk do pracy przy pomocy balonów. Mnie urzekło że gra dostrzega poczynania gracza, i uczy się na nich. Jeśli będziecie nagminnie stosować strzały w głowę, żołnierze zaczną pojawiać się częściej w hełmach. Robicie nocne wypady ? Niedługo będzie musieli uważać na patrole z noktowizorami. Buszujecie w chaszczach i zostaliście parę razy spostrzeżeni ? Wróg będzie częściej je sprawdzał. Aha, jeśli zrobicie jakąś rozróbę, bądźcie pewni że dowódca danego posterunku nie omieszka poinformować przez radio pozostałe by miały oko na potencjalnego intruza. Gra nabiera też nieco tempa gdy przeniesiemy się do Afryki. Podoba mi się też że nie prowadzi graczy za rączkę. Są co prawda są tutaj tutoriale, ale ograniczone do minimum. Większość informacji, różnych ?ficzerów? (jak chociażby możliwości wydostania z pustyni szczeniaka który później wyrośnie na sporego psa, czy zbierania kaset magnetofonowych do odblokowania kolejnych utworów) musicie odnajdować sami. Całkiem miła odmiana, chociażby po tym co odstawiło w swych produkcjach Bioware, w których gracz był traktowany jak niesprawny umysłowo człowiek, potrzebujący obrazków do rozróżnienia tonu i kierunku dialogów, oraz sztucznej inteligencji tłumaczącej do czego służy kabina kapitana bądź toaleta na naszym statku kosmicznym? Metal Gear Solid V: The Phantom Pain to wysokiej jakości produkcja, która ucieszy fanów serii, a być może zyska też nowych nabywców którzy się z nią wcześniej nie zetknęli, jeśli tylko przywykną oni do jej specyfiki oraz wybaczą niektóre niedociągnięcia. Nie mogę powiedzieć iż nie spędziłem z nią dobrych chwil, aczkolwiek nie wszystkie rozwiązania spodobały mi się. Każdy musi sam ocenić jej poszczególne elementy i zadecydować czy zaliczy je do zalet bądź wad. P.S. Pełnoprawny tryb online pojawi się nieco później więc byłem zmuszony zrezygnować z jego sprawdzenia. Plusy: +Powrót Snake?a ! +Dojrzała fabuła +Rozbudowa bazy (dla niektórych) +Spory, otwarty świat +Pokaźny arsenał do dyspozycji +Sztuczna inteligencja przeciwników +Oprawa audiowizualna +Bardzo dobra optymalizacja silnika Minusy: -Fabuła gubi niektóre wątki, czasem wydaje się kuriozalna -Nieprzemyślany do końca pomysł z balonami -Dłuższe sesje uwydatniają powtarzalność -Nie każdy doceni specyficzny humor towarzyszący serii -Infiltracja FOB w trybie online wymuszająca płatną protekcję
  11. Darkstar181

    Dystrybucja cyfrowa zbawieniem dla graczy PC my ass.

    Wiem czym jest podatek od programów komputerowych. Wiem też że raczej nie podnoszono go w ostatnich latach. I summa summarum niezależnie od niego cena gry w wielu krajach jest w zasadzie na tym samym poziomie.
  12. Darkstar181

    Dystrybucja cyfrowa zbawieniem dla graczy PC my ass.

    Ostatni pomysł europarlamentarzystów to jedynie propozycja która obecnie nijak ma się do cen gier, bo nie opiera się póki co o żadne regulacje prawne. No i jest z przed dwóch tygodni, wiec nie wiem o jakich ty mi piszesz konsekwencjach polityki unijnej, chyba że w kwestii samego euro, ale na pewno nie regulacji cen, bo takich póki co po prostu nie ma. Na reszte polemiki póki co nie odpisuje, ale widzę że jest o czym rozmawiać. Dzięki za nazwanie mojego tekstu stekiem bzdur, choć sam jedynie ograniczełeś się do populistycznego stwierdzenia iż to wina narzego rządu i podatków, a tak nie jest
  13. Darkstar181

    Dystrybucja cyfrowa zbawieniem dla graczy PC my ass.

    Faktycznie trochę ich pozjadałem, powinienem był opublikować go później. Śpieszyłem się i diabli wzięli to wszystko Ale zrozumieć to moim zdaniem się da, jakoś inni nie mieli problemu z rozczytaniem
  14. Dystrybucja cyfrowa, z "cudownym" system Steam na czele miała położyć kres piractwu, spowodować znaczny spadek cen gier PC (bo nie trzeba produkować pudełek, tłoczyć płyt, mniejsze koszta w zakresie logistyki, itp), zapewnić graczom wygodę, zakończyć wszelkie wojny prowadząc do wiecznego pokoju i dobrobytu, przygotowując ludzkość do ponownego nadejścia Mesjasza i Ostatecznego Zbawienia. Co za stek bzdur. Dobra, przyznam że w okresie wielkich promocji jakimi są różne zimowo-letnio-wszystkichzmarłych wyprzedaże na różnych portalach (nie tylko w serwisie Steam) sporo gierek można dorwać naprawdę tanio, nawet pół-darmo. Szkoda że często na takie przeceny ulubionych tytułów trzeba czekać od jednego roku do dwóch lat, bo obecne kwoty jakie trzeba uiścić za premierowe wydania są horrendalne. Oczekujesz na taką Metal Gear V: Phantom Pain, albo Gta V kilkanaście dobrych miesięcyt (żeby tylko tyle) a potem bam! - płać 180 zł ! Za kluczyk, bez płyty i pudełka (często będzie to nawet więcej niż 180zł) a jak zamówisz "tradycyjne" wydanie, to jeszcze kurier sobie co nieco policzy. Ja wiem że skoro człowiek jest zdecydowany na nabycie konkretnego tytułu ,a w podanych wyżej przykładach dodatkowo bardzo dobrego i dopracowanego, (w erze wydawania niedokończonych crapów w pełnej cenie miło zobaczyć skończony produkt) jest w stanie uzbierać przez te 2-3 lata ok. 200 zł ale nie o to chodzi. 180 zł to już kwota niebezpiecznie bliska cenom gier konsolowych. Przez długi czas tanie granie na komputerach osobistych (pomijając kupno podzespołów do bardziej wymagających gier) było domeną rynku PC i jednym z kluczowych argumentów by pozostać przy blaszaku zamiast konsoli (obok możliwości znacznej modyfikacji gier) No to ja się pytam, co się u diabła stało !? Gdzie te niziutkie ceny elektronicznej rozrywki, spowodowanych brakiem konieczności produkcji pudełek, i ich transportu do sklepu !? Ano w rzyci. Dystrybucja cyfrowa nigdy nie miała prowadzić do mniejszego zarobku producentów zakończyć ery piractwa, które nadal ma się dobrze, i to nie bez powodu. Faktycznie, mówiono o udogodnieniach dla klientów w zakresie zakupów, i to się udało. Klient nie musi ruszać tyłka na drugi koniec miasta, wystarczy przelew internetowy. Ale niskich cen nie uświadczymy poza promocjami. Doświaczymy natomiast ich sukcesywnego wzrostu. Naprawdę sądziliście że np. EA wyceniała by swoje tytuły niżej, bo dystrybucja kluczy jest tańsza od nośników z opakowaniem ? Dragon Age: Inkwizycja, premierowa cena na Origin tylko 179 zł ! Możecie też nabyć edycję specjalną (to już nawet nie kolekcjonerską, duh) z żałosnymi DLC i pierdołami za 219 zł. Łaskawie po niemal 9 miesiącach od daty premiery można ją obecnie nabyć za "jedyne" 89 zł. Nie jeden raz była mowa że w Polsce jest i tak taniej... czyżby ? Gta V można dorwać już za 40 euro (nówka), na nasze polskie złote coś koło 180 zł, tyle że bez region locka który chętnie Muve rozdaje swym wydaniom. Phantom Pain ? Da się wyrwać za 38 eurosów, względnie 45. Też blisko polskiej cenie. No ale może kwoty konsolowych wydań znacznie się różnią ? A gdzie tam ! Za Mgs 5 na PS4 zapłacicie u nas 249 zł. Zachód w dolarach coś koło 60 dolców (na nasze nieco mniej niż 240 zł) Wygląda na to że wydawcy ostatecznie zadecydowali że pora zbliżyć ceny gier PC do ich wersji konsolowych. To nie jest tylko kwestia biednej Polski, bo zachodni gracze też to zauważyli (zwłaszcza ci starszej daty którzy pamiętają obiecanki w postaci tańszych gier w dystrybucji cyfrowej). Takie plotki chodzą zresztą od dwóch-trzech lat (ponoć jeden z przedstawicieli EA stwierdził że czas skończyć z przyzwyczajaniem graczy PC do niższych cen, ale nie mogę znaleźć tej wypowiedzi, choć pamiętam że ją w niektórych polskich serwisach informacyjnych faktycznie przytaczano) Osobiście jestem tym mocno wku... zdegustowany. Wchodzę sobie po targach gamescom 2015 na znany polskim graczom sklep (ostatnio odnowiony) żeby posprawdzać ceny pre-orderów interesujących mnie gier, a tu szok i niedowierzanie. Fallout 4 - 179 zł. Metal Gear Solid V- 179zł. Gta V- cena nadal na poziomie 179 zł. Aha, no i kody rabatowe tym razem obniżają ceny jedynie o 20 %, nie tak jak kiedyś - 40 %. W innych sklepach tak samo albo i gorzej. Sprawdziłem czy to na pewno wersje PC, no i owszem, zgadza się. Dystrybucja cyfrowa nie miała obniżyć cen. Miała wyeliminować drugi obieg, sprzedaż używanych gier. Przypisujesz ją do swego konta w danym systemie, i koniec. Albo sprzedajesz nielegalnie konta z paroma tytułami (lub jednym, jeśli przezornie dla każdego tworzysz osobne ) albo musisz się pogodzić z faktem, że ani razu po nacieszeniu się daną produkcją nikomu jej nie odsprzedasz, żeby chociaż trochę pieniędzy się zwróciło. Może to i dobrze. Większość obecnych gier i tak jest skopanych w momencie premiery, i trzeba czekać aż zostaną naprawione,ale kasy w żadnej części nikt Wam nie zwróci. Ile zapłaciłeś, tyle zapłaciłeś, a teraz czekaj aż łaskawie połatają tytuł...albo i nie. Lepiej poczekać jeszcze kilka miesięcy i nabyć grę z 10 patchami, oraz za niższą cenę. Bo inaczej narażacie się na podobny numer z Batman: Arkham Knight albo TW: Rome 2.
  15. Darkstar181

    Modowanie TES V: Skyrim

    Nie, nie szukałem, bo konie które bez problemu włażą na najwyższe szczyty gór wbrew prawom fizyki wystarczająco mnie zadowalały. Ale jazda na mamucie !? Wypróbuję, możesz być pewien
×