Jump to content
P_aul

Karczma "Pod Hożym Jesiotrem"

Recommended Posts

Fantastyczna czwórka przerwała na chwilę ciężką pracę, jaką jest zmienianie świata (a przynajmniej przedszkola, którym się opiekowali) na lepsze. Otarli pot z czoła (każdy swojego) i pokiwali głowami.

- Tyle jeszcze roboty - rzucił leniwie ostatni żyjący Time Lord. - Ale idzie szybko, gdy większość roboty odwala wielbłąd tego wysokiego kolesia, którego imienia nigdy nie mogę zapamiętać.

- Bo jest tu nowy - odparła Ciocia-Samo-Zuo. - Ja tam nadal nie mogę się przyzwyczaić do pewnej podłogi...

- Hej, mam świetny pomysł jak nieco uprzykrzyć życie naszym userom! - rzucił ktoś, ale w żadnej księdze nie zapisano kto.

- Dajesz - zakrzyknęli entuzjastycznie pozostali.

- Powiedzmy, że tematy poznikały bo coś się zepsuło na forum!

Reszta roześmiała się radośnie.

- To ja przygotuję post powiadamiający - zdecydowała niziołka. - Wy wracajcie do pracy.

***

Minęło nieco czasu i płacz i zgrzytanie zębów rozległo się w całym Królestwie.

- Ich desperacja jest całkiem... satysfakcjonująca - uznała Ciocia dłubiąc w zębie szpikulcem swojej patelni. - Ale chyba wypadałoby im to jakoś wynagrodzić. Może to? - spytała pokazując pozostałym zakurzone plany.

- Już raz było i musieliśmy spalić do ziemi, a potem pogorzelisko obsypać solą.

- Tym razem ustalimy jedną prostą zasadę. Zakaz spamerstwa albo znów zamkniemy i nigdy więcej nie pomyślimy o otwarciu. Każdy będzie bał się narazić reszcie i uważnie myślał co napisać, bo ogólnie to miejsce cieszyło się wielką sympatią userów.

- No dobrze - zdecydował P_aul tworząc jednocześnie samą siłą woli nowy temat. - Przekonałaś mnie.

- Dla mnie bomba - rzucił wielb... naczy wysoki człowiek obok wielbłąda.

P_aul uniósł dłonie i wypowiedział magiczne zaklęcie, którego już raz używał i po chwili...

***

Na skraju lasu na rozstajach dróg stała Karczma. Znowu. Znowu stała też dużo bardziej na rozdrożu niż zwykli ludzie mogliby dostrzec. Łączyły się w niej światy, a bywalcy, jak i ostatnio, pochodzili z miejsc odległych i dziwnych, dziwniejszych nawet niż Norwegia. Fantastyczni patrzyli na dzieło z mieszaniną niechęci i nadziei. Może tym razem będzie lepiej. Po chwili zaczęli schodzić się okoliczni mieszkańcy jak i przejeżdżąjący drogą bohaterowie. Wtedy Władca Czasu wygłosił krótkie i treściwe przemówienie:

- Jak mi ktoś znowu zacznie w Karczmie statsować bez umiaru to wyślemy go na urlop w takie miejsce, że nawet mieszkańcy Otchłani uznaliby je za paskudne. Jak się okaże, że bezmyślnej pisaniny nie da się nijak opanować to znowu ją spalimy i tym razem pozbędziemy się też planów, świadków i budowniczych. Proste.

- Ważna zasada - dodał właściciel wielbłąda - Nieletnim, nietrzeźwym i nieludziom alkoholu nie sprzedajemy! Ja rozumiem, że dyskutuje się dobrze przy dobrym winie, a przy snuciu opowieści warto czasem zwilżyć język łykiem złotego trunku, ale wszelkie libacje, pijaństwo i reklamowanie napojów procentowych skończy się spaleniem karczmy, planów, świadków, budowniczych i winnych wykroczenia. Spalaniem zajmie się nasz nadworny inkwizytor Holy, a wierzcie, on umie budować dobry stos.

- Kolejna sprawa to zawartość karczmy - zabrał znów głos P_aul. - Nadal pisać będziemy oczywiście odgrywając postać i zachowując klimat taki albo inny. Pytanie jednak brzmi co chcielibyście widzieć w Karczmie? Krótkie opowieści? Dyskusje na tematy wszelakie, a odbywające się w formie spotkania w Karczmie z pogranicza światów? A może jakąś fabułę, historię, w której każdy może wziąć udział nieco na kształt światy Wolne od bóstwa Mistrzem Gry zwanego? To będzie pierwsza dysputa, jaką tu przeprowadzimy.

- Chciałbym jednak zauważyć - tu Turambar pogroził pięścią - że wszelkie bezsensowne wypowiedzi, napisane dla podbicia licznika potęgi i nic nie wnoszące do toczącej się rozmowy będą karane nie tylko indywidualnie ale też zbiorowo. Czyli jeśli będą to pojedyncze przypadki zostaną one odpowiednio nagrodzone. Jeśli statsowanie będzie zjawiskiem notorycznym... Karczma i wszystko co obiecywaliśmy wcześniej zostanie spalone.

- Drugim tematem jaki chciałbym zaproponować jest nowy szyld dla naszej Sesji. Przypominam, aktualny wygląda następująco:

"Inicjatywa dziewięciu forumowiczów - zagraj w RPG na forum!"

- Jeśli macie jakieś pomysły jak inaczej mógłby brzmieć, tak aby łatwiej przyciągał nowych graczy oraz lepiej pasował do aktualnego profilu tego miejsca (czyli nie tylko RPG przez forum, ale też inne roz(g)rywki) to śmiało je podrzucajcie. Najlepszy zostanie nagrodzony wykorzystaniem.

- To chyba tyle, drogie przedszkolaki, bawcie się dobrze i wybaczcie ten niewinny żarcik - zakończyła Ciocia dając jednocześnie do zrozumienia co się stanie z tymi, którzy nie wybaczą.

Link to comment
Share on other sites

Parapetówa w Karczmie trwała w najlepsze. Ludzie i krasnale padali pod stoły, pod naporem własnych ciosów, jak i kolorowych napitków zwanych Kubusiami. Bawili się sami najznamienitsi, tak przedszkolaki, jak i opiekunki i misie. Brakowało jednak jednej postaci, która w ciągu ostatniego roku stworzyła w Królestwie swoje małe i mroczne Imperium.

Kataryniarz przestał radośnie grać, walki ustały i nawet wielbłąd przestał zawodzić. Wszyscy wsłuchiwali się w szybki stukot kopyt. Rumak który stukotał, nie był rumakiem zwykłym, co wszyscy doskonale wiedzieli. Smocze skrzydła, lodowy ro... róg na czole, spojlery, elektroniczny wtrysk, nitro. To krótki wycinek z długiej listy jego zalet. Stukot ucichł nagle i oczy wszystkich utkwiły się w drzwiach. Te jednak nie poruszyły się, gdy nastał huk, ponieważ nie był to dźwięk kopniętych drzwi, a trzask wybijanego okna. Przez zdewastowanego i zniszczonego 'łindołsa' wskoczył Różowy Jednorożec Turborożec ze swym jeźdźcem na grzbiecie. Ten zszedł z rumaka i zdjął z głowy kaptur. Jego pokratkowana twarz była przepełniona gniewem i pretensjami i głosem o takim samym zabarwieniu przemówił:

- Cóż to stało się w Królestwie i dlaczego nic z tym nie robicie?! - Krzyczał machając swym świetlnym mieczem, którego wściekła czerwień była dziś jeszcze wścieklejsza. - Jakieś mroczne siły urządziły tam istną rewolucję, a wy urządzacie tu sobie jakieś parapetówki?! To nie do pomyślenia! - Krzyknął rozbijając butelkę trunku na głowie jakiegoś krasnala, który wyraźnie mu złorzeczył. - Aby załatwić sprawy urzędowe, muszę jeździć teraz do dwóch grodów i w dodatku w każdym postawiono kilka urzędów! Mój Jednorożec Turborożec, choć mężny, prężny i Różowy zasapał się ogromnie kursując to tu to tam. Nie wspomnę już o mojej ręce, która ścierpła strasznie od wypisywania różnorakich formularzy - pokazał im swe potężne ramię, które było dziś jakby bardziej skwadracone.

- Panie, to nie żadne mroczne siły - powiedział elf, który przed chwilą o mało nie został godzon świetlówką w głowę. - To przedszkolanki i bogowie. To oni postanowili o nowym wyglądzie królestwa!

- Dlaczego? Czyż nie wiecie, że ja w wielu sprawach naszego państwa mam swój udział? Jeżdżenie do dwóch grodów i latanie po dziesiątkach urzędów naprawdę nie jest dla mnie rzeczą wygodną i apeluję o powrót do dawnych porządków! - Krzyczał, lecz był już jakby spokojniejszy. - I co do jasnej anielki robią tam dodatkowe trzy grody, do których nikt w zasadzie wchodzić nie będzie, poza małymi okazjami jak Żalowe defilady? I ten wielki zamek przypominający nieco siedzibę IPN-u...

Lord Gofer zasiadł przy barze, rozpuścił puchate pokrycie swej zarośniętej głowy i czekał na odpowiedzi, sącząc przez słomkę truskawkowe mleko.

Link to comment
Share on other sites

- Mrok? Jaki mhrook?! Kpicie w żywe oczy elfie... - zawołał na cały głos nowy przybysz kopniakiem otwierając drzwi do karczmy. No tak, nie mogło zabraknąć najbardziej ciemnego typka w tej okolicy.

Co poniektórym uczestnikom balangi od miłego szumienia w głowie zdawało się, że przybysz zlewał się z otoczeniem. Inni myśleli, że HDR im nawala, bo dynamiczne oświetlenie nowego gościa się zwyczajnie nie imało. Co twardzi rozróżnili ubiór jaki na sobie posiadał... czarna peleryna. Nawet mniej stałym bywalcom nie trzeba było dwa razy tłumaczyć, kto zawitał w te strony chociaż większą siłę przebicia Panowie w Maskach puszczeni ze smyczy na pełny regulator. Sieją większe zniszczenie niż trzymany na wegetariańskiej diecie smok. Ciemność alias Czarny Cień pominął zwyczajowe powitania i usadowił się wygodnie na sofie naprzeciw różowego krzykacza. Na wpół otwarte, świdrujące jasnością oczy, wwiercały się w stronę rozmówcy pragnąc tylko i wyłącznie skupić swoją uwagę na nim. Zwyczajowo, nie zdejmował swojego nieodłącznego kaptura. Złośliwi mówili, że albo hoduje tam następnego pasożyta albo włosy jeszcze nie odrosły po wycieczce do Czarnobyla. To była długa i zdecydowanie za męcząca podróż. Tyle nowości a tak mało czasu. Królestwo rozrosło się do dużych rozmiarów.

- Do rzeczy, bo samo patrzenie na ilość trunków przesłania mi "jasność" - położył nacisk na tym słowie wydając przy tym dźwięk mający służyć za chichot - umysłu... Po pierwsze, primo, z terro... wróć. Z bogami i przedszkolankami się nie dyskutuje. Jeden taki kozak był co przeciw bogom stanął, ale ostatnio słyszałem, że wybrał się na wspinaczkę w górę. Po drugie, primo... KELNER! - ryknął. Służący piorunem się zjawił. - Butelka czerwonego, ciemnego...! A po trzecie, primo ultimo, nowe urzędy to będzie i świerzaków do przyjmowania. Wracają z imigracji, bo kryzys na świecie szaleje to robota musi się znaleźć. - zakończył. Butelka zamówionego wina wylądowała na stole przed Cieniem.

- A teraz drogi Lordzie... Masz w sobie coś z barda? Chętnie usłyszałbym jakieś opowieści niedawnych czynów albo wieści z rozległego świata, bo nic tak nie umila czasu jak pogawędka w doborowym towarzystwie z jeszcze lepszą doborową...

Skończył mówić i zanucił.

Jo-ho-ho!

Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni!

I butelka rumu!

Kątem oka spojrzał na co najmniej zszokowanych ludzi tak jak wtedy kiedy dowiedzieli się kim jest Żelazny Człowiek, naturalnie w masce. Odparł od niechcenia:

- Ludzie, ja to tylko z wyglądu... - pomyślał i dodał. - A co?! Macie coś do kolorowych?

Link to comment
Share on other sites

I wtem w okolicy rozległ się głośny smoczy ryk...

A potem dało się słyszeć:

- Wróciłem, kochani!

Wówczas ja otworzyłem gwałtownie drzwi i zastałem... karczmę Pod Hożym Jesiotrem. Tak jest, taką jak dawniej... Chociaż nie, zaraz... Tym razem nie będzie mówienia od rzeczy, dobrze myślę? No nic, dostosuję się, w końcu jaki mam wybór? Wszedłem do środka, schylając się - wiadomo, półsmoki wysokie są, także uwzględniając szyję, więc... Zaraz. Skrzydła mi się zaczepiły u góry drzwi? Jasny gwint, zapomniałem złożyć... Cofnąłem się odrobinę - przy okazji napierśnik mi zaskrzypiał, ocierając się o bok drzwi. No niech to szlag, ja nie mogę!... W końcu się wkurzyłem, ryknąłem i cofnąłem się mocno - a żeby się wyładować, zionąłem ogniem na świeżym powietrzu. Mam nadzieję, że przy okazji spaliłem reklamy niejakiego Google Bota, który naszą krainę na szczęście ominął, ale w końcu czemu tego nie zrobić. No co, jestem półsmokiem z gatunku czerwonych, to mam prawo się wkurzyć z byle powodu...

Ale wiem jedno. Mistrz drewna powrócił.

Złożyłem skrzydła, podwinąłem trochę ogon, po czym wszedłem spokojnie do karczmy Pod Hożym Jesiotrem. Tym razem bez żadnych problemów. Bez pogardliwego przyjęcia ze strony ludzi i nie tylko. Bez... statsiarstwa? A co to, kurka, jest? Nigdy czegoś takiego nie robiłem... No nic, rozsiadłem się przy pierwszym lepszym stoliku, poprawiając ogon, by mi nie przeszkadzał w siedzeniu, i wysłuchałem karczmarzy oraz niejakiego Lorda Gofra, którego znałem dość dobrze. Przecież wciąż pamiętam, kto mi wtedy gwizdnął skrzydła... W końcu i ja, po całym tym grafomańskim zgiełku, się wypowiedziałem:

- Obserwuję, co się w tym dziale dzieje, i widzę, że to w sumie stare porządki w nowej oprawie... Ma to pewne wady, ale mnie osobiście pasuje. Lepiej właśnie, żeby nie szukać wypowiedzi dotyczących konkretnych sesji wśród zgiełku innych i żeby bardziej były widoczne ogłoszenia dotyczące nowych sesji... I nawet rozwiązanie konsekwencji zaniechania wypowiedzi i wyrzucania ich w dal na sesjach się mnie podoba.

Dziwny szyk, wiem...

- Karczmarze... Panie inżynierze P_aulu, ciociu Samo Zuo niziołko, właścicielu wielbłąda Turambarze... i Qbusiu. Bez niego Fantastyczna Czwórka jest niepełna, swoją drogą... Ale do rzeczy: w sprawie pierwszego tematu mnie tam pasuje wszystko po trochu. Możemy i podyskutować na tematy wszelakie, i poopowiadać sobie różne historie, i nawet zrobić taką namiastkę sesji. Lepiej właśnie się nie ograniczać do jednego pomysłu. Co inni jednak wybiorą, to się dostosuję. A drugi temat... No, akurat mam jakieś pomysły na nowy szyld tej krainy, choć tamten wydaje mi się dobry, nawet gdy nie znam tych "dziewięciu". Może więc zaproponuję...

"Lubisz grać w RPG lub po prostu pisać (niestworzone historie)? Zagraj w RPG na forum!"

"Jeśli papierowe RPG są Twoim światem, to dołącz do nas w sesjach/RPG forumowych!"

"Inicjatywa wielu forumowiczów - zagraj w RPG na forum!"

- Wiem, niektóre się powtarzają, a może i nawet średnio pasują. Możecie jednak przedyskutować między sobą, które z nich wybrać. Mnie tam wszystko pasuje. Chyba.

I wtedy poczułem się głodny. Tak to już jest, że taki półsmok jak ja ma wręcz wilczy apetyt...

- Barman! Duży kawałek wołowiny raz! Może być surowy! I migiem, migiem, z głodu umieram, motyla noga!

Link to comment
Share on other sites

Przez uchylone drzwi karczmy wkroczył człowiek. Miał na sobie kolorowe ubranie, a na głowie kapelusz z szerokim rondem i piórem, które zawadziło o framugę. Nowo przybyły rozejrzał się i oznajmił z szerokim uśmiechem 'Tu mi się podoba!' Dziarskim krokiem minął gadających bywalców tawerny i podszedł do szynkwasu.

'Karczmarzu! Piwo dla wszystkich!' zakrzyknął radośnie. Karczmarz zbladł.

'Nie mamy piwa.' odparł cicho.

'Czemuż to?' zdziwił się nowo przybyły. Karczmarz wskazał na Fantastyczną Czwórkę łypiącą na wszystkich groźnie.

'Aaa, rozumiem... No to poproszę herbatę z cytryną.' Gdy dostał czego chciał zwrócił się do towarzystwa. 'Jam jest Sołtys! Nie wcale nie zarządzam wsią tumoki, pisze się 'Soutys'... Mniejsza z tym. Akurat wędrowałem do krainy Warhammera, gdy minąłem ten uroczy przybytek i wstąpiłem, żeby powiedzieć co leży mi na wątrobie, nerkach i jelicie cienkim. Mianowicie: jeśli człowiek chciałby zebrać informacje wywiadowcze na temat tego, czy ludzie chcą sesji, która właśnie wpadła mu do głowy, czy to jest najlepsze miejsce, żeby zacząć? W końcu zwykle informacje zbiera się po karczmach... A jeśli tak, to czy po uzyskaniu łaskawego pozwolenia od Fantastycznej Czwórki tu ma delikwent umieścić wprowadzenie? To z rzeczy technicznych, a teraz zabawa!' zza pazuchy wyciągnął lutnię elektryczną. Zaczął wymiatać ostre riffy, a zebrani patrzyli na niego ze zdziwieniem. 'Ulżyło mi.' powiedział gdy skończył i schował gita... lutnię za pazuchę (ciekawe jak ona się tam mieści...) 'No mówiłem o zabawie. Jeśli chodzi o to, co moglibyśmy robić w karczmie, to myślę, że najlepszym pomysłem byłoby gadanie o różnych wesołych duperelach związanych z erpagami, oraz opowiadanie ciekawych, bądź zabawnych historyjek. Czyż nie to się zwykle robi w karczmach?' skończył swoją herbatę i popatrzył do wnętrza kubka. 'Karczmarzu! Więcej piw... herbaty proszę.'

Usatysfakcjonowany Soutys skierował się do wyjścia. 'Jeszcze tu wrócę!' zakrzyknął wychodząc. 'Tylko najpierw się muszę uporać z moją sesją, bo akurat mam chwilkę czasu.'

Link to comment
Share on other sites

Do karczmy w takt melodii Katamari Damacy wtoczyło się sześćset kilo zbroi, mięśni i szponów z wesołym uśmiechem na czymś co mogłoby być w sumie twarzą. Stwierdziło głośno:

- Unyuu~!

Po czym przysiadło sobie w okolicy ściany. Niestety krzesło było pod zbyt mocnym wrażeniem; chociaż dzielnie wytrzymało pięć sekund, szybko zapadło się niczym domek z kart. Stwór jedynie wzruszył jedną z par szponów, postukał głośno w blat drugą, a trzecią zaczął wyskrobywać informacje na ścianie w całkiem szybkim tempie. Według relacji naocznego świadka to leciało mniej więcej tak:

Unyuu zaskoczono usunięciem i ucieszono powrotem wszystkiego co było [kiwa głową]. Unyuu uważa że karczma może być bardzo bardzo dobra do wszystkiego oprócz tego do czego nie byłaby dobra chyba. Postara się nie stas... statsować w każdym razie [chwyta i ściska przechodzącą osobę, którą okazała się być kelnerka. To że była po części orkiem najwyraźniej uratowało jej życie]. Co do szyldu to Unyuu podoba się propozycja smocza:

"Lubisz grać w RPG lub po prostu pisać (niestworzone historie)? Zagraj w RPG na forum!"

Stwór wyraźnie chciał pisać więcej, ale ściana miała tego dość. W ramach protestu wypuściła nawet kilka kamieni. Unyuufex przerwał wywód i wziął się za łatanie.

Link to comment
Share on other sites

Przejeżdżając gościncem do Toussaint, by korzystać z ich biblioteki, spotkała mnie niemożebnie dziwna rzecz. Pierwej usłyszałem, to warkot, który wielce nie pasował do tego świata. Brzmiało to jak stukot kopyt końskich, jedynym problemem było to , że brzmiało to dużo szybciej.

Powodowany naturalnym instynktem, mówiącym ? co porusza się szybko, szybko może cię zabić?,

zbiegłem z drogi. Nie zdążyłem. Rzecz wyglądała jak koń , lecz zbroja tego zjawiska jak i umaszczenie, była kolorem do twarzy oseska podobna. Tyle zdążyłem ujrzeć, podmuchem powodowany, zanim potylicą uderzyłem w pień. Teraz, pisząc Psychologius, wnoszę wzmiankę o Rzeczy, gdyż nie imaginuję sobie innego miejsca, gdzie możebny bym był ją umieścić.

Pamiętnik jednego z twórców Psychologiusa

Karczma. Nareszcie. Ile można zwiedzić gościnców, ile ludzi napytać, zanim się ją znajdzie. ? Na rozdrożach, nawet trochę bardziej?. Jasne. Trudno nie znaleźć, jak się już znalazło. Będąc jeszcze na koniu, zauważyłem strzępki różowego futra na resztkach futryny. Wyglądało na prawdziwe. Zszedłszy z konia, mojej uwadze nie uszły także ślady szponów, a także, co dziwniejsze, ciemniejsze od sklepienia niebieskiego w nowiowej nocy, wgłębienia w ziemi. Czyżby sama Ciemność tu witała? No, ale to nie moja sprawa, kogo gospodarz przyjmuje, dopóki nie mam na niego zlecenia. Ciekawe..... kto zostawił takie ślady na futrynie? Nieważne, jestem na wakacjach, muszę zapomnieć o moich odruchach.

Wchodząc, zawołałem do Gospodarza tego domu:

-Witam właściciela tego przybytku, pozdrawiam współtworzącą, a także innych, których przepraszam za błędy popełnione w przeszłości. Jestem niewinnym podróżnym, który zamierza spędzić tu miłe wakacje.....mam nadzieję.

Podszedłem do stolika, który jeszcze pomimo usilnych prób otoczenia, stał na nodze. Otoczenie jednak nie dawało za wygraną. Wydzieliwszy kilka trafnych ciosów ręką, dostałem się do kolejnego, ustawionego w rogu, tabletu. Wodząc wzrokiem po otoczeniu zauważyłem znajomego półsmoka, a także człowieka w kolorowym odzieniu, który, zdawał się mieć, nieograniczoną pojemność swojego płaszcza. Ciekawe, jakie skarby tam..... Chwila, pamiętaj jesteś na wakacjach, kasa ci do niczego nie potrzebna. Zresztą , gdzie byś to sprzedał? Po chwili zauważyłem Ciemność.

Nie myliłem się. Sama Ciemność tu zawitała. Będzie naprawdę ciekawie.

Niedaleko miłościwie nam gospodarującego wisiał magiczny pergamin. Wisiały na nim propozycje określenia naszej krainy. Jako, że jak na razie półsmok zawarł tam swoje propozycje, to zagłosuję na niego. Pergamin, trafnie odczytując moje myśli zapisał obok słów "Lubisz grać w RPG lub po prostu pisać (niestworzone historie)? Zagraj w RPG na forum!" kolejną kreskę.

Po chwili zauważyłem dziwne stworzenie, złożone z mięśni, żelaza i szponów, które siedziało pod walącą się ścianą. Raczej nie ma zbyt dużo złota. Takie rzeczy nie muszą mieć dużo złota.

Zawoławszy kelnera, wsadziłem mu tombakowe złoto w rękę, i rzekłem :

-Prosiłbym dzbanek z mocną herbatą bez cukru, a także szklanicę, abym miał czym pić.

Kelner schowawszy napitek za pazuchą, uwinął się naprawdę szybko. Czekałem więc spokojnie,

pijąc herbatę, na rozwinięcie wydarzeń w karczmie.

Link to comment
Share on other sites

Nagle z ciemności w kącie wyłoniła się istota przypominająca początkowo zagadkę na literę B. Bezdusznego Sługusa Arymana. Jednak po chwili skrystalizowała się i zmieniła w postać nikczemnego wzrostu i o przytroczonej do pleców patelni. Wyraz irytacji na twarzy wskazywał na to, że już od jakiegoś czasu przysłuchiwała się dyskusji sesjowiczów. Po potraktowaniu wyjącego barda Groźnym Spojrzeniem no 5, wypowiedziała głosem donośnym, acz ponurym:

"Panowie, a może by tak trochę inwencji twórczej? Przyznam, że pomysł Smoka Maciusia I jest całkiem interesujący, jednak fragment "po prostu pisać niestworzone historie" moim zdaniem brzmi jak przyzwolenie na pisanie bzdur... a niewnoszących nic do dyskusji wypowiedzi chyba nie chcemy, prawda? <w tym momencie groźnie łypie na Black Shadowa, kolejnego ubranego w czarny płaszcz, po którym nikt nigdy nie poznaje osób tajemniczych i poszukiwaczy przygód>.

"A, jeszcze jedno - nie jest to nakaz, ale gdybyście trochę popracowali nad modulacją głosu, pochylając trochę głowę gdy myślicie nad tym, co powiecie <przez chwilę obraca głowę dookoła, jak komik, szukając kogoś, kto też śmieje się z jej drobnego żarciku dotyczącego czynności poprzedzających wypowadanie się> "dużo przyjemniej by się tego słuchało".

Link to comment
Share on other sites

Ciemność... Wszędzie ciemność i słychać tylko jakąś muzykę wydobywającą się gdzieś z dali. Gdzie ja mogę być. Matko, ale tu śmierdzi. Muszę stąd jak najszybciej odejść. No! Nareszcie udało mi się przepalić linki, którymi ktoś mnie związał. Nie czuć żadnego gazu, który po zetknięciu z iskrą mógłby z powodzeniem konkurować z moim najlepszym zaklęciem.

-Vaalea tanssiaiset!

Po wypowiedzeniu formuły zawisła nade mną kula światła. Teraz mogłem zorientować się, gdzie jestem. Miejscem mojego pobytu okazał jakiś zapleśniały długi korytarz kończący się drewnianymi schodami. Wejście na wyższe piętro było zamknięte drewnianą klapą. Próbowałem grzecznie ją otworzyć pchając, ale było zupełnie tak, jakby ktoś na niej stał. Jego pech.

-Varma tanssiaiset!

Muzyka w karczmie nagle ucichła. Nikt nie mógł uwierzyć, że klapa piwnicy właśnie wysadzona wraz z elfem, który na niej stał. Po chwili ukazał się biesiadnikom sprawca zdarzenia. Był to wysoki mężczyzna ubrany w szatę o kolorach czerni i krwistej czerwieni. Jego długie, brązowe włosy lekko przesłaniały oczy, których źrenice były tego samego krwisto-czerwonego koloru co szata. Choć wyglądał on młodo, to biła od niego moc, która zdradzała kilkusetletnie życie maga. Wszystkich sparaliżowało przerażenie. Po chwili milczenia przybysz przemówił.

-No co się tak patrzycie? Przecież to ja - Valdes Formynder. Nie mówiłem wam, że zostałem sługą Władcy Ognia? Widać zapomniałem. Nie widzieliście może gdzieś tu T.yrana P.ańskiej S.fery A.stralnej? Ten gnojek odciął mnie wczoraj od świata i nijak nie mogłem wam powiedzieć o moim sukcesie. A właśnie. Mój Pan pogniewał się za takie traktowanie swojego sługi i chce teraz ofiary. Ty się nadasz. Legeme Kiehua!

Krasnal zagotował się na śmierć.

-Wracając do sprawy. Stało się coś ciekawego pod moją nieobecność? Szlachetny pół-smoku, mógłbyś mi wszystko opowiedzieć?

Gdy znajomy mi już wszystko opowiedział, zdziwiłem się, ale pozytywnie.

-Podoba mi się nowy wygląd królestwa. Jeśli chodzi o funkcję tego zacnego pomieszczenia... Ja bym tu zrobił miejsce do składania ofiar dla mojego Pana, ale zrobicie jak chcecie, byle mądrze i zabawnie. Co do szyldu krainy, to nie chce mi się wymyślać czegoś nowego, więc powiem, że podoba mi się po drobnej korekcie "Lubisz grać w RPG lub po prostu pisać epickie historie? Zagraj w RPG na forum!".

Chwila zastanowienia na dalsze czynności w karczmie i...

-Kelner! Podaj mi jakoś elegancko mięso tego spalonego elfa, a na popitkę soczek pomarańczowy. Tylko pośpiesz się, bo skończysz jak ten krasnal!

Link to comment
Share on other sites

Soutys już wrócił. Wkroczył do karczmy, a na ustach miał jak zwykle uśmiech szeroki od ucha do ucha (jak Joker z Batmana :P). Podrapał się znacząco po nosie i chrząknął.

'Głupoty gadacie!' oznajmił. 'Te wasze szyldy są do d*** niepodobne. Ale to chyba dobrze, nie? Jakby były podobne, to kto by chciał odwiedzać nasze Królestwo?' Soutys zignorował wybuchającego elfa i gotującego się krasnala. I wyciągnął zza pazuchy długą listę wymyślonych przez siebie szyldów. 'Najbardziej podoba mi się ten.' powiedział wskazując na napis na swojej liście: Sesja RPG Wkrocz do tajemniczych krain i przeżyj przygody na forum 'Nie odpowiadam za niekontrolowane wybuchy śmiechu spowodowane przeczytaniem mojego szyldu!' obwieścił dumnie.

Soutys zamiótł kurz z podłogi swoim obszernym płaszczem, machnął kapeluszem z piórem i usiadł przy stoliku, starając się zachować bezpieczną odległość od Niziołki, która wyglądała groźnie. Zamówił kufel herbaty i popijał z niego drobnymi łykami, by nie sparzyć języka. 'Mam jeszcze jedną propozycję szyldu!' dodał po chwili namysłu. 'Mianowicie: Sesja RPG Interesujesz się magią i mieczem, czy mocą i blasterami? Tu znajdziesz coś dla siebie!, jak mi ktoś powie, że mu się nie podoba, to spadnie na niego kowadło! (Ulubiona broń Mistrza Gry).'

Soutys najwyraźniej skończył gadać, bo wyciągnął zza pazuchy swoją lutnię elektryczną i zaczął cicho grać (co szło mu świetnie, bo piecyka w okolicy pięciu tysięcy kilometrów nie było ani jednego).

Link to comment
Share on other sites

Migoczące i silne niczym tysiące supernowych światło zaczęło z wolna blednąć, a kolejny cel mojej wiecznej podróży czaił się za zbliżającym się nieubłaganie portalem. Ile jeszcze światów będę musiał nawiedzić, aż ten poganiacz niewolników da mi wreszcie to, czego pragnę?! Nagle nastąpiło znajome szarpnięcie i w jednej chwili wylądowałem na nogach.

Dookoła trwała flora zielona i dojrzała. Wziąłem łyk tutejszego gazu? powietrze. Kolejny świat istot tlenowych. Dobre przynajmniej i to. Rozejrzałem się po okolicy.

- Wróciłeś do świata, który ja przynajmniej zwę Karczmą Wymiarów. ? usłyszałem nagle glos za sobą. Odwróciłem się z miejsca by sprawdzić, czy zmysły mnie nie mylą ? Nie. Nie mylą cię. ? co jest?! Czy on czyta mi w myślach?! ? Nie czytam.

- Przestań. ? powiedziałem srogim tonem ? Kim u diabła jesteś i czemu wyglądasz jak ja?

- Hmm? - lekko się zdziwił ? A więc jeszcze mnie nie znasz. ? uśmiechnął się nagle ? Moje pierwsze spotkanie z tobą nastąpiło za jakieś sto dwanaście tysięcy lat od teraz. ? spauzował ? A nazywam się Link i przynoszę wiadomość od ciebie dla ciebie.

- ?? ? albo to ze mną coś nie tak, albo to on bredzi.

- Nie bredzę. Jak się spotkaliśmy za pierwszym razem, to widząc, że zmierzam do tego świata, poprosiłeś mnie o przekazanie tobie wiadomości.

- No to słucham. ? dziwne, ale to zaczyna mieć sens.

- Klinga podzieliła się tym razem na pięć odłamków. Musisz z tego miejsca udać się jednocześnie do pięciu różnych światów i tam, niczego nieświadomy, masz czekać na to, aż odłamki same cię znajdą. I jeszcze jedno. ? uśmiechnąłem się lekko ? Jesteś coraz bliżej. Nie poddawaj się.

Jego oczy zrobiły się jakby trochę większe, po czym spuścił głowę z wyraźną błogością i zaczął się dzielić. W kilka chwil stało przede mną pięć istot. Dziecko, Starzec, Czysta Tablica, Poszukiwacz i Waga. Każde z nich spojrzało za siebie i zaraz potem wszyscy zniknęli w portalach. Ja tymczasem zerknąłem poprzez przestrzeń i dojrzałem cel mojej wędrówki? no może nie cel sam w sobie, ale przyjemne miejsce do chwilowego spoczęcia.

Wyłoniłem się z cienia i z miejsca usadowiłem się na pobliskim krześle. Trwała gorączkowa dyskusja o nowy szyld. Ciekawe pomysły rzucali ludzie i nieludzie. Czemu więc i ja miałbym się nie dołączyć.

- A może zwyczajnie? ? zapytałem donośnie ? Gdy jedno życie ci już nie starcza, zabaw się i przeżyj inne. RPG czeka na ciebie!

Prosta i logiczna rzecz. Czemu ludzie lubią wszystko utrudniać?

Link to comment
Share on other sites

Tętent kopyt dało się słyszeć już z dala. Podłoga zaczęła drżeć, kiedy owy dźwięk zrobił się nieznośnie głośny. Chwilę później do przybytku dotarły podniesione, ludzkie głosy przemieszane z rżeniem licznych koni. Drzwi otworzyły się, a do środka wszedł rycerz w srebrzystej zbroi połyskującej w świetle pochodni. Na jego piersi zaś widniał czerwony znak krzyża. Przyłbicę u hełmu nowy gość karczmy miał opuszczoną, a długi miecz dyndał mu u pasa. Postać została pchnięta naprzód, a na jej miejscu stanęła druga, dokładnie taka sama i odziana identycznie. Nie minęły dwa pacierze, a karczma zaroiła się od srebrzystych rycerzy, aż do środka nie wparował jeden z czarną peleryną na plecach, a na krzyżu widniejącym na jego piersi wypisane były dziwne zaklęcia: boromir_blitz. Owy, wyróżniający się z tłumu wojak natychmiast zakrzyknął:

- Wszyscy wracać mi do oporządzania koni! A chyżo!

Reszta powoli i niechętnie wycofała się przez wyjście na zewnątrz. I dobrze, bo jeszcze chwila, a karczma pękła by w szwach. Osobnik w pelerynie zdjął hełm i położył go na ladzie.

- Piwo dla wszelkich prawych, tu przebywających, karczmarzu! ? łypnął okiem tylko na półsmoka ? jemu także, ino mniej ? dodał łaskawie.

Dowiedziawszy się, co to za zbiorowisko i po co tu się wszyscy zebrali zakrzyknął.

- Ha! To tu się schowały te niecne istoty, co to przez nie moi podopieczni musieli żyć w strachu, czy aby poślę im zapowiedziane najpóźniej na dziś pismo! Zaprawdę, niecnym postępkiem było nie powiadomić władców krain, na pograniczu których ta karczma stoi o tem, iż nie będzie rady przejrzeć, co nasi kochani podopieczni do nas piszą! Nie do zniesienia byłaby hańba, jaką bym poczuł, gdybym zmuszony był przez to złamać zasady, jakowe sam swą własną dłonią spisałem! Sprawiedliwości zadość stać się musi! Dochodzenie będzie, coby winnego znaleźć i nakazać mu publicznie zaśpiewać pieśni ludowe jakowej Mandaryny! I to wspak! Jeno wtedy pokuta dopełniona zostanie, a grzechy wybaczone!

Po tych słowach popił z kufla, jaki przed nim karczmarz, dobra dusza, położył.

- A miejsce to godne jest jakichś większych czynów, niźli jeno rozmów! Zaprawdę żalem byłoby nie skorzystać ze swobodnej atmosfery owego przybytku! Widzi mi się, żeśmy się tu zebrali gromadą hardą i poczciwą, toteż przygody winny się zdarzyć! W obrębie karczmy, a jakoże, coby żadna bogobojna istota poza nią nie ucierpiała. I nieduże, coby jaka wolna opowieść nie powstała na wzór tego, co dzieje się tam - tu wskazał ręką przejście nad którym widniał napis "Sesja Free" - Ino szyld widziałem, że jakiś taki zasmolony jest i cuchnie spalenizną. Zmienić go trza, bo to niepodobne do tak zacnej gospody, coby szyldu nie mieć! Jeno napis winien być chwytliwy. Mam! Marzy ci się wybawianie dziewic? A może nękanie ludzi? Wejdź w świat RPG z nami!

Link to comment
Share on other sites

- Przygody wam się zachciewa? - zapytałem z wrednym uśmiechem. - To możecie zacząć od sprzątania piętra naszej karczmy. Kiedyś miały tam być pokoje dla gości i biura Fantastycznych, ale jakoś nam się zapomniało i od wielu lat nikt tam nie zaglądał... I nie gadać mi że Karczma stoi od wczoraj, bo w pewnym sensie istniała zanim wy mieliście dość siły by podnieść drewniany miecz. Wysłaliśmy tam Turambara pierwszego dnia jego urzędowania na stanowisku i od tamtego czasu zrobił się mroczny, nieczuły, nietolerancyjny i nie chce powiedzieć co się stało z jego Mopem Moderatora +4. To jak, znajdą się odważni?

- A co do szyldu - kontynuowałem po przerwie na długi łyk dżinu z tonikiem - to wspominałem, że nasza kraina za rzeką ma teraz przyciągać nie tylko chętnych do zabaw w jednym z wielu światów do jakich otworzyły się ostatnimi czasy drogi, ale też tych, którzy toczą symulowane bitwy za pomocą figurek czy kart z magicznymi inskrypcjami. Dlatego szyld powinien jakoś oddawać ten bardziej ogólny charakter Królestwa. Może coś w stylu... "Rozgrywki na forum i poza nim, także bez prądu". Wiem, to brzmi sztywno, dlatego proszę o wymyślenie czegoś zbliżonego w sensie ale ładniejszego w treści. Wymyśliłem też drugą nagrodę. Kto wymyśli ciekawe hasło, tego niziołka nie weźmie na tortury. Prawda, że zachęcające?

Po tych słowach zabrałem się za usuwanie osób w stanie wskazującym na spożycie zbyt dużej ilości napojów bąbelkowych. Wielkie otwarcie wielkim otwarciem, ale porządek musi być!

- Ach, byłbym zapomniał! Otworzyły się ponownie portale prowadzące do Sigil i innych miejsc w Wieloświecie, Planescapem też zwanym. Ciekaw jestem, czy znajdą się śmiałkowie, którzy przedłożą swe kandydatury do wyruszenia do tego niezwykłego i pełnego niebezpieczeństw świata. Szczegóły oczywiście w izbie, gdzie toczą się dysputy na temat Planescape.

Link to comment
Share on other sites

Ja! Ja udam się na piętro karczmy! - powiedział elfo-ork siedzący w rogu karczmy, na którego nikt do tej pory nie zwrócił uwagi. I nie dziwota, gdyż był bardzo typowym przedstawicielem swojego gatunku.

Zapadła cisza.

Chcąc przerwać niezręczne milczenie, elfork postanowił ujawnić światu prowadzące go ku temu niebezpiecznemu zadaniu motywy.

Zwę się Lord Nargogh, i interesuje mnie ten magiczny Mop Moderatora +4. Wieki temu został on skradziony ze skarbca mojego klanu, Klanu Wibrującego Mopa.

Na sali dało się słyszeć spore poruszenie. Wszyscy słyszeli o legendarnym krasnoludzkim klanie, zajmującym się wyrobem najpotężniejszych broni w walce z brudem (domestos i cif to najskromniejsze z ich osiągnięć), jednak nikt nie mógł powiązać z nim osoby elforka. W istocie jednak dało się dostrzec na jego palcu sygnet z miniaturowym, teleskopowym odkurzaczem. Takie sygnety nosić mogli jedynie najwyżsi hierarchowie tego klanu.

Kim jesteś! Opowiedz swoją historię! - Dało się słyszeć krzyki zaciekawionych gości karczmy.

Opowiem, jeśli strawę dobrą dostanę, napitkiem wybornym zakrapianą!

Podano mu trunki najprzedniejsze, jednak on splunął tylko z niesmakiem i rzekł:

Otruć mnie chcecie?! Dawajcie mi tu zaraz butelczynę przedniej Coli Light z biedronki!

Elforki znane były ze swojej ekstrawagancji, toteż nikogo nie zadziwiła ta prośba.

Otuf selem moiei fisyty - zdając sobie sprawę, że gęba pełna pokarmu niezbyt dobrze nadaje się do mówienia, przełknął pokarm, i kontynuował - jak już wspomniałem jest odzyskanie tego wspaniałego mopa. Zapewne wielu z was zdziwił fakt, że elfork może mieć jakieś powiązania ze znamienitym krasnoludzkim klanem. Jednak musicie wiedzieć, że prawdziwie płynie we mnie krasnoludzka krew - cioteczny stryj kuzynki matki mojej wujecznej babki był krasnoludem wysokiego rodu.

Nikogo nie zdziwiła ta wypowiedź. Goście karczmy byli widać tolerancyjni wobec związków międzyrasowych.

Potrzebuję do tego zadania jednak pomocy. Oczywiście gwarantuję za to wspaniałe nagrody!

Niektórzy mimowolnie rozejrzeli się po karczmie. Smugi na oknach, sierść na dywanach i osad w muszli klozetowej - pozwalały sądzić że gospodarze nie byli zbyt dobrze wyposażeni w środki czystości. Klan Wibrującego Mopa był zaś znany ze swojej szczodrości.

Więc jak, towarzysze - Pomożecie?

Czekając na odpowiedź, elfork jeszcze dodał:

A czy ta karczma nie powinna się zwać pod #Hyżym# Jesiotrem? 'Hoży' kojarzy mi się z pewnym serialem komediowym...

Link to comment
Share on other sites

Z zewnątrz dało się słyszeć odgłosy walki i obijanej blachy. W końcu drzwi otworzyły się i wkroczyła przez nie tajemnicza postać w dziwnej zbroi, przypominającej trochę skafander kosmiczny, przyozdobiony licznymi czaszkami i napisami o nieznanej treści. Twarz tego osobnika pozostawała cały czas niewidoczna, skryta za hełmem zrobionym z przyciemnionego szkła. - Co tu się u licha dzieję?! - zakrzyknął zdenerwowany przybysz - Dopiero co karczmę otworzyli, a już pod wejściem stoi kolejka odzianych w stal bęcwałów! Trzeba się było jakoś wepchnąć... - przysiadł się do stolika koło swego dobrego znajomego Gofra - He he. Teraz się zacząłeś Lordem tytułować, stary? Pij na zdrowie! - klepnął z całej siły imć Gofra, tak że ten niemal się zachłysnął spożywanym trunkiem.

Skoro już tu jestem to wypadałoby coś ogłosić. - zmienił ton na bardziej żałobny - Niestety w konsekwencji kolejnego ataku Zergów odszedł od nas jeden z naszych towarzyszy broni. Potrzębuję "ochotników", którzy odważyliby się zająć jego miejscę. Nie jestem przesadnie wymagający, jeśli umiesz prosto utrzymać karabin, a na widok Zerga się nie moczysz, to już spełniasz wymagania! - po tych słowach zwrócił się następnie do Karczmarza - Time Lordzie, chyba gdzieś tu jest też port kosmiczny, który przeniesie naszych śmiałków do odległych światów?

Link to comment
Share on other sites

Jegomość w kapeluszu zdawał się pochłonięty kuflem piwa, który wręczył mu karczamarz z uprzejmości jakiegoś zapuszkowanego krzyżowca. W rzeczywistości jednakże z uwagą przysłuchiwał się toczącej się dyspucie. Gdy kosmonauta przestał mówić Soutys odezwał się.

'Ja podziękuję. Widziałby mnie kto, w tym moim kapeluszu, ganiającego za Zergami jakimiś i innymi Protosami.' roześmiał się na samą myśl. Następnie zwrócił do Time Lorda z najwyższą pokorą. 'Ach Boryna! Ja nie zrozumiałem pytania! Nie, czekaj... nie ten skecz. No więc skoro treściwy ma być ten szyld, to może spróbujemy prosto: Podyskutuj o grach karcianych i bitewnych, oraz zagraj w RGP z innymi forumowiczami, albo coś w ten deseń. Żeby się biedaki nie pogubiły w tych wywodach w podtytule.'

Gdy skończył mówić wyciągnął zza pazuchy niepozorny mop. 'O to ci chodziło panie elfo...orko...karsnoludo... cośtamcośtam!' Elfork jednak pokręcił smutno głową. 'Trudno, mnie jest niepotrzebny.' powiedział Soutys, rzucając go za siebie. Przybytkiem wstrząsnęła potężna eksplozja. 'A jednak był magiczny...' mruknął Soutys pod nosem. 'Za szkody zapłacę, gdy glidia bardów przyśle mi wypłatę!' obwieścił głośno. 'Czyli pewnie w przyszłym milenium' dodał pod nosem, po czym czmychnął w najciemniejszy kąt przybytku, żeby go właściciel nie przyuważył. Najciemniejszy kąt okazał się Ciemnością i siedział przy stoliku, więc Soutys przeprosił go i pognał szukać kryjówki gdzie indziej.

Link to comment
Share on other sites

Elfork rozejrzał się po sali. Jego misja nie wzbudziła zbytniego entuzjazmu. Wprost przeciwnie, w karczmie na kilka godzin zapadła cisza. Wszyscy podłapali muła.

A niech mnie, mam gdzieś tego mopa! - odwaznie wykrzyczał Lord Nargogh. Po chwili jednak nieśmiało rozejrzał się po sali, czy nie ma na niej nikogo z jego klanu.

A co do szyldu - sądzę że zachęcić tłumy może coś w stylu Żarłoczne księżniczki i piękne smoki w forumowym wydaniu! <z dopiskiem> Kącik zażartych cyfrowych eRPeGowców...

Lord Nargogh rozejrzał się po sali. Wtem naszła go zuchwała myśl:

A nie znajdą się śmiałkowie do wzięcia udziału w ambitnej (i/bo po angielsku) sesji Raven?

Niech mnie kule biją, jeśli RPG master Rankin nie ucieszyłby się z dodatkowej gawiedzi!

I w tym momencie naskoczyło na elforka kilkanaście dzikich kuli, bezlitośnie go okładając...

Link to comment
Share on other sites

Cholera, ten gość zmierza w moją stronę. Jakim cudem uniknął tego kufla? Musi być bardzo zręczny. Ale, czy to nie on grał na tej lutni? Nieźle mu szło, dlatego też potraktuję go ulgowo.

Ekhm, bardzie. Ten kąt jest, można powiedzieć, okupowany. Więc, byłbym wdzięczny za usunięcie się. Oczywiście, możesz protestować, a wtedy ja będę zmuszony pomóc znaleźć ci jakieś inne miejsce. Jak myślisz, czy tamta ściana może się do tego celu nadawać? Bo ja uważam, iż sprawdzi się doskonale. Tak więc?

Czemu ten mieszaniec w rogu się tak drze? Nie ma co, wspaniały wakat sobie wybrałem.Nic to, byle tylko odpocząć.

Lordzie Nargogh, czemu niszczy Pan sobie struny głosowe? Te kule to tylko pańska imaginacja, czy też, bardziej potocznie, wyobraźnia, która w tej chwili nie jest do końca świadoma, co się z nią dzieje. A szkoda, bo ten widok jest zaiste ciekawy. Ten ciemny trunek, którego Pan sobie zażyczył, jest halucynogenny. Dodatkowo łatwopalny. Dlatego też na przyszłość polecałbym herbatę z miodem bądź też napoje bardziej odpowiednie dla lordów. Chyba, że chce pan kiedyś wiedzieć, jak smakuje spalona skóra...

Co za bóg pokarał mnie takim towarzystwem?

Link to comment
Share on other sites

nerv0 siedząc sobie samotnie w ogromniastej oświetlonej słońcem wpadającym przez wysokie gotyckie okna spoglądał na stolik, przy którym ustawiony był jego wspaniały złoty tron. Leżała na nim k20. Wynik wynosił 1.

- Kurczę - Pomyślał - Znów nie wyszedł test na Wolę. -

Ekran wiszącego nad szynkwasem telewizora nagle przygasł, a po chwili zamrygał rażącą w oczy bielą na której malował się gotycki napis: "nerv0". Przez chwilę panowała niezmącona cisza, ale w końcu ktoś zdecydował się zrobić głośniej.

- ... nie... do cięŻKIEJ NIZIOŁKI!!! No wreszcie! -

Głos jaki wydobywał się z monitora był nienaturalnie zniekształcony, nerv0 albo dysponował jakimś fajnym programem do zmieniania głosu, albo po prostu miał chrypę.

- Bardzo miło mi powitać wszystkich współbiesiadników. Widzę, że nieźle się tu zabawiacie. Ale ja nie o tym. Moja wizyta będzie krótka bowiem sknera ze mnie, a ten zestaw głośnomówiący, który sobie zamontowałem, oraz wszystkie kamery w gospodzie do, których jestem podłączony zżerają mnóstwo prądu.

Do rzeczy jednak. Jeśli konkurs na nazwę wciąż aktualny to...

- RPG - Czyli to wszystko o co zawsze bałeś się zapytać księdza na religii.

Link to comment
Share on other sites

Z uwagi na głośną muzykę i ogólny gwar dość nieśmiało wkroczył świstak średniego wzrostu. :biggrin:

Należał on do klanu futraczastokrzaczastobohaterzastychświstaków. Mimo niepozornych rozmiarów, zwierzaczek przedarł się przez tłumy różnych gości i dopadł do szynkwasu, tam poprosił karczmarza o jakiś godziwy napitek, gospodarz uraczył go ogromnym uśmiechem i ... herbatą w kubku. No tak prohibicji im się zachciało. Mówi się trudno i drepta się dalej - pomyślał świstak. Jak tak samo jak mistrz gry w której dzięki jego łaskawości biorę udział ! Tak samo czyli krótko.

Jeśli konkurs jeszcze trwa to również mam propozycję:

"Zabij smoka i uratuj dziewicę na forumowej sesji RPG (niekoniecznie w tej kolejności)".

Link to comment
Share on other sites

Przy całym tym zgiełku, rzecz jasna, nikt zauważył, że w pewnej chwili wyszedłem... No, ale olać sprawę. Teraz znów wszedłem z hukiem do karczmy, tym razem bez takich problemów jak wcześniej.

- Huh, zdążyłem... Muszę wam przekazać pewną rzecz: jak się okazało, polecę do dalekich krajów, a konkretnie za zachodnią granicę umiejscowienia naszej krainy, nie dzisiaj, lecz jutro. Po południu, żeby nie było niejasności. Dlatego wciąż jestem obecny z wami - przynajmniej do tego czasu. A że mam czas, to jest szansa, że jeszcze mi się uda przejąć kontrolę nad Karigą w Kruczych Kronikach... albo gdzie.

Biorę głęboki oddech - wbrew pozorom to nie jest wstęp do zionięcia ogniem, jak to zwykłem robić...

- Jeśli zaś chodzi o pomysł na szyld, to wpadłem na jeszcze inny:

Nieudany test na rozwolnienie, czyli turlanie kośćmi i o turlaniu kośćmi - podyskutuj i pograj wraz z innymi pasjonatami RPG.

- Wiem, że jest nieco przydługi, ale to taka rzucona luźno propozycja - zawsze można skrócić, ewentualnie zamienić niektóre elementy. Aha, i jeszcze jedno.

Tu łypnąłem okiem w stronę rycerza ze srebrzystą zbroją i czarną peleryną.

- Alkoholu nie piję.

Uśmiechnąłem się.

- No, czas na mnie! Trzeba się wypowiedzieć na sesjach!

Po chwili wychodzę z karczmy. To nic, że przy otwieraniu drzwi trochę popsułem zawias, naprawdę...

Link to comment
Share on other sites

Unyuufex siedział z trochę ponurą miną; nikomu nie chciało się wybrać nad Czerwony Strumyk więc tamtejsze sprawy, sprawki i uczynki zostały odwieszone - tak, to dobre słowo - na czas nieokreślony, to jest aż znajdzie się trójca śmiałków. Jako że nie lubi jednak próżni (aczkolwiek znosił ją dzielnie podróżując okrakiem na komecie złowionej na wędkę), zaczął po cichu pracować na dwoma alternatywnymi sesjami; jedna ma mieć trochę wspólnego z jakowymś "Ciemnym Słońcem" i podziemiami tudzież smokami, nawet niekoniecznie złotymi, druga natomiast powiązana jest z Wyniesionymi, o których sobie niedawno sprawił za darmo podręcznik i może służyć informacją w języku rodzimym. Która konkretnie zostanie zrealizowana, zależy od ewentualnych chętnych. Podobno.

Link to comment
Share on other sites

- Czy ja usłyszałem "Wyniesieni"? - rozglądam się po karczmie. Ktoś to powiedział. Albo pomyślał. Nieważne.

- Ha, jeśli chodzi o świat Kreacji, o którym czytałem nieco, ale tylko po angielsku, to sam z chęcią bym się doń wybrał na wycieczkę. Gdyby nie to, że obserwuję pilnie wydarzenia w kilku innych światach, a w dwóch nawet robię za siłę sprawczą to nie zastanawiałbym się ani chwili. Tak muszę to jeszcze przemyśleć, ale wstępnie możesz dla mnie zaklepać miejsce.

Spojrzałem na pomysły na szyld. Niektóre wydają się bardzo fajne, będziemy musieli to obgadać. Sprawdzam w kalendarzu kiedy następne spotkanie fantastycznych. No tak, za dwa lata...

Wreszcie zabieram głos do ogółu przebywających:

- Ogłoszenia parafialne! Świat Planescape wciąż czeka na śmiałków chętnych zmierzyć się z niebezpieczeństwami wieloświata. Liczyłem na nieco większy odzew, z drugiej strony nadmiar graczy też nie jest pożądany... Ponownie otwierają się drogi prowadzące do jednego z najbardziej znanych światów, Zapomnianych Krain. Znalazł się nowy pomocnik Ao, zwą go MJanek. Szczegóły oczywiście na tablicy ogłoszeń... którą zaraz postawię. Wreszcie doszły mnie słuchy o straszliwej wojnie, jaka wybuchła na planecie zwanej Ziemia. Walki toczą się za pomocą metalowych bestii zwanych mechami. Śmiałkowie, którzy zechcą w niej wziąć udział póki co mają się zgłaszać w "dyskusjach okołosesyjnych", słup ogłoszeniowy postawię, gdy znajdzie się jeszcze choć jeden chętny.

Link to comment
Share on other sites

Kiedy rozbrzmiały ostatnie słowa Time Lorda, z mroku wynurzyła się postać spowita w długą, fioletową szatę. Gdy odrzuciła kaptur, oczom wszystkich ukazała się naga czaszka nieumarłego maga.

- Tak, to ja, mocą zakazanej magii śmierci mam zamiar przywrócić do życia sesję Forgotten Realms. Razem z nią, zza światów mogą powrócić również bohaterowie, opłakani już przez swych stwórców. Oni również jako pierwsi dostąpią zaszczytu wstąpienia do odrodzonego świata, dlatego też powinni zgłosić się pod odpowiednią tablicą ogłoszeń. Jednak by przeprowadzić rytuał wskrzeszenia, muszę pokonać straszliwego potwora, Maturołakiem zwanego, z którym to ciężkie boje aż do połowy maja toczyć będę.

To powiedziawszy postać podeszła do baru i zamówiła kufel mleka, które ponoć świetnie wzmacnia kości, szczególnie ważne dla każdego licza.

Link to comment
Share on other sites

Ku zdumieniu wszystkich zebranych Sutys zdjął kapelusz z szacunkiem.

'Mistrzu!' krzyknął. 'Toż to wspaniała informacja. Gdy tylko Maturołak legnie trupem a ty ożywisz sesję będę gotowy przyłączyć się do ciebie i drużyny śmiałków, którzy zapuszczą się w mroczne lochy, pokonywać straszliwe smoki!. Każda dobra drużyna potrzebuje przecież barda, nie? A nie znajdziesz w tej karczmie lepszego barda ode mnie! Mam tylko nadzieję, że zamieścisz jakieś informacje odnośnie karty postaci i innych dupereli, bo w mych księgozbiorach nie znajduje się Podręcznik do Dedeka +2.' Gdy skończył wsadził kapelusz z powrotem na głowę i zwrócił miażdżące spojrzenie na istoty, które niedawno wypowiadały się o szyldzie.

'Panowie, nie udawajcie, że nie umiecie czytać! Przecież Time Lord wyraźnie zaznaczył, że szyld ma zachęcić nie tylko zapalonych eRPeGowców do odwiedzania naszej krainy, ale również laików w tym temacie, których interesują różne plugawe karcianki i inne 'madżiki'.' Na koniec omiótł całą salę spojrzeniem, tylko po to, by zorientować się, że nikt go nie słuchał.

Soutys mamrocząc pod nosem usiadł i zaczął wciskać cytrynę do swojej herbaty z takim uporem jakby to ona była winna gwarowi, który zagłuszył jego słowa.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...