Jump to content

FaceDancer

[Ekspert] Weteran Sesji RPG
  • Content Count

    6,211
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

FaceDancer last won the day on October 1 2013

FaceDancer had the most liked content!

Community Reputation

919 Znakomita

About FaceDancer

  • Rank
    Special One
  • Birthday 04/06/1987

Sposób kontaktu

  • Discord
    Array
  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Recent Profile Visitors

22,527 profile views
  1. Trochę pograłem w Warhammera, ale jednak daleko mu do złożoności Atylli. Pod względem budowania gospodarki w państwie i jego rozwoju gra nie jest aż tak ciekawa. Ogromne bitwy z wielką ilością fantastycznych jednostek ogląda się znakomicie, ale jednak trochę to dla mnie za bardzo casualowe. Mam nadzieję, że już wkrótce ogłoszą ten nowy content historyczny (prawdopodobnie do Atylli) no i w planach ma być jakiś nowy historyczny tytuł, który ma prezentować okres jakiego wcześniej w TW nie było. W Warhammera 2 pewnie pogram, ale podejrzewam, że dość szybko mi się przeje.
  2. Mam problem z tym, że twórcy narzucają graczowi jedną wizję i ma się wrażenie, że ogląda się poczynania Rydera, a nie nim jest. W poprzednich grach nie było rewelacji, ale zawsze miałem chociaż kilka opcji, gdzie mogłem działać bardziej agresywnie. Tutaj mamy jedną narrację i czuję się jakbym był bezsilny. Ponadto nie uważam, żeby ta eksploracja była aż tak ciekawa jak opisujesz. Planet nie ma aż tak wiele, questy nie wydają mi się angażujące. Mówiąc w skrócie, gra szybko nudzi.
  3. Tylko, że ja mówię tutaj z perspektywy osoby, która zaczęła swoją przygodę z ME od drugiej części, więc nie miałem żadnej wcześniejszej styczności z kompanami. Nawiasem mówiąc, ME 1 był dla mnie mocno przecięty, a dialogi w nim jakoś mnie nie porywały. Postacie Tali, Garrusa i Mordina przypadły mi do gustu "z marszu". Wg mnie za Rydera, postać do bólu nijaką, z którą ciężko mi się utożsamić należy się raczej bura, a nie brawa. Wcześniej poza wyborami paragona i renegata mieliśmy jeszcze opcję przerwania dialogu w określony sposób, co dawało graczowi możliwość podjęcia akcji (np. ostrzał z pistoletu, czy zatrzymanie quariańskiego komandosa, który szedł na pewną śmierć). Główna oś fabularna nie była zbyt skomplikowana, ale otoczka była całkiem przyjemna. Jeśli miałbym podsumować dialogi w Andromedzie jednym słowem to by było: awkward. Dialogi wydają się po prostu dziwne, niektóre żarty czy kwestie wypowiadana przez towarzyszy wywołują u mnie odczucie zażenowania. Tak jakby ktoś opowiadał jakiś żenujący dowcip, po którym zapada długa cisza, bo nikt nie wie co powiedzieć. Sam napisałeś, że obecnie jest to półprodukt. Półprodukt, który kosztuje 180zł. Dla mnie już sam ten fakt powinien rzutować na końcową ocenę. Wg mnie 8 to ocena bardzo dobra, której niedorobione gry nie powinny dostawać. Mam takie wrażenie, że nie tylko nic się nie poprawiło, ale po tych 5 latach poszliśmy jeszcze kilka kroków w tył. Jednak wymagania od obecnych gier są coraz wyższe i chciałoby się, żeby te słabe elementy były poprawiane, a dalej mamy męczące skanowanie planet i nawet nie słychać o bitwach kosmicznych. Piszę tutaj w perspektywie osoby, która za "fana" się nie uważa. Po prawdzie, to z trzech poprzednich części najbardziej urzekła mnie druga. Pozostałe miały pewne wady, które mnie od nich bardziej odstręczały.
  4. W ogóle to chciałem zauważyć, że w zaletach "crafting" pojawia się dwa razy. Ponadto umieszczenie w zaletach "fabuła ma momenty" oraz "niektóre questy są interesujące" pokazuje jak ta gra jest słaba w tym aspekcie. Zupełnie nie zgadzam się z argumentem o ciekawych towarzyszach. Żadna z tych postaci nie zapadła mi w pamięć, a przecież w poprzednich mieliśmy Garrusa, Tali, Mordina. Gra wyszła mocno niedopracowana, ogrom bugów, dziwne dialogi (momentami człowiek ma ochotę zrobić facepalma). Dodajmy do tego dziwne grymasy twarzy i wychodzi nam trochę taki Monty Python. Miałem wrażenie, że gram w fanowską parodię Mass Effecta, albo jakbym odpalił Kosmiczne Jaja. Główny bohater nie wzbudza sympatii, często mam wrażenie, że nie ogarnia co się wokół niego dzieje. Najbardziej nie lubię jak postać prowadzona przez gracza wolniej "chwyta" i analizuje pewne fakty niż sam gracz. Ma się wtedy wrażenie, że ta postać ma pewne braki w inteligencji. Porównując ją do Sheparda, który był silnym charakterem to Ryder wypada bardzo blado. Zgadzam się z tym, że jest w tej grze potencjał, ale w moim odczuciu scenarzyści tej produkcji zupełnie się nie spisali. Jak dla mnie jesteś trochę zbyt szczodry w ocenie, choć rozumiem, że każdy ma swoje własne odczucia. Dialogi, fabuła zawsze były mocnym punktem serii i gier Bioware, a tutaj są chyba najbardziej niedomagającym aspektem całej gry. Jeśli trochę przysiądą w kolejnych częściach nad scenariuszem, poprawią odzywki Rydera, to może coś z tego będzie. Jednak wolałbym grać badassem, a nie taką kluchą jak Ryder z Andromedy.
  5. Właśnie podchodzę do sprawy w sposób bardziej dokładny od ciebie. Ty liczysz tylko sumę głosów oddaną na jedno i drugie ugrupowanie. Liczysz stracone głosy oddane na drugą partię, a nie bierzesz pod uwagę kosztu i czasu, jaki był potrzebny na rozbudowę nowych struktur, konieczność odcięcia się od starych układów, poinformowaniu wyborcow, którzy mogli być zdziwieni takim rozwojem wypadków. Nie wiem czym Ty się zajmujesz, ale ja tymi kwestiami zajmowałem się w trochę poważniejszy sposób, studiowałem politologię, a pracę dyplomową miałem z zakresu stosunków międzynarodowych i polskiej polityki. Raczej nie określałbym się mianem "pudelkowca'. Nie wiem czy partia się umocniła, bo podobne stwierdzenia można rzucać po każdych wyborach. Równie dobrze w SLD mogliby powiedzieć, że "partia się umocniła", bo pozbytu się "sabotażystów". Zepchnąłem na dalszy plan, to co mniej ważne, najważniejszy był dla mnie efekt czyli kolejny spór w ugrupowaniu Korwina. Oczywiście możemy poświęcić temu więcej czasu i zastanowić się czyja to była wina, czy Korwina, który nie wiedział co się dzieje w jego partii, czy jakichś "elit" KNP, ale przeciętny wyborca wyniesie z tego przekonanie, że po raz kolejny Korwin i jego ludzie nie potrafili się ze sobą dogadać. Tutaj głównym pytaniem jakie powinniśmy sobie postawić jest to, czy gdyby nie konieczność założenia nowego ugrupowania wynik partii nie byłby lepszy. Dobry wynik Kukiza pokazał, że było sporo głosów do zdobycia od ludzi niezadowolonych z POPiSu i najwięcej spośród nich zebrał właśnie Kukiz. Według danych za 2015 do Niemiec eskportujemy prawie 30%, kolejny kraj na naszej liście nie przekracza 10%. Do niedawna drugim importerem polskich towarów była Wlk. Brytania z 6,7%, choć nie wiem jak ta sytuacja wygląda obecnie, bo nie dokopałem się do szczegółowych danych, które pokazywałyby dokładnie procentowy udział konkretnych państw. Jednak z tego co przeczytałem wynika, że pomiędzy Niemcami a kolejnym państwem jest ogromna przepaść. Co ważne, to mamy sporą nadwyżkę handlową z Niemcami. Sporo od nich kupujemy, ale wciąż sprzedajemy znacznie więcej. Brauna kojarzę głównie z antysemickich wypowiedzi, obaj ze Stonogą mają też inklinacje do używania dość niestosownego języka, który w moim odczuciu nie przystoi politykom, ale jaka jest nasza scena polityczna każdy widzi... Poza tym nie wiem, co jest tak zacnego w tym człowieku, ale może mnie oświecisz. W kontekście NAFTY. Jedno proste pytanie, które powinno podsumować naszą dyskusję. Skoro jest to tak opłacalny biznes, to czemu żaden inny kraj spoza Ameryki Płn. się na to nie skusił? Powiedział także, że jak jakaś kobieta mu się podoba to po prostu idzie i bierze. Dodając do tego stwierdzenie, że "jak jesteś sławny i bogaty, to wolno ci więcej" wynika, że nie traktuje chyba kobiet jako poważnych partnerów do dyskusji. Zresztą najlepszym momentem tej kampanii był moment głosowania, gdzie podglądał żonę czyje nazwisko zazanczyła na kartce. Czyżby obawiał się, że albo zagłosuje przeciw niemu, czy też może nie będzie na tyle roztargnięta, aby zaznaczyć odpowiednie pole?
  6. @KMyL Przytaczając przykład rozstania Korwina z poprzednią partią nie chodziło mi o sam wynik wyborczy. W wyborach do Sejmu zabrakło im naprawdę niewiele i pozostaje pytanie czy bez tego całego "rozwodu" nie uzyskaliby lepszego wyniku. Moim głównym punktem w dyskusji jest to, że Korwinowi udało się odnieść jakiś sukces, ale nie potrafił go skapitalizować. Możemy się sprzeczać co było najważniejszą przyczyną, ale fakt są takie, że był konflikt w partii i kolejne podziały. Przypomniało mi to trochę sytuację polskiej prawicy z lat 90-tych, gdzie "rozmnażali się przez podział". Jak to kiedyś Kryszak ujął w jednym ze swoich skeczy "wchodzi trzech liderów, wychodzi pięciu". Z tego, co pamiętam to tekst pochodził z jego bloga, na którym regularnie Korwin umieszcza nowe wpisy. Czasem go czytam i niekiedy pojawiają się tam takie "kwiatki". Po pierwsze to umowy o handlu podpisuje się raczej z państwami, które są blisko nas, bo z tymi krajami mamy największą wymianę handlową. Dlatego bardziej racjonalne jest związywanie się z krajami europejskimi niż państwami leżącymi kilka tysięcy kilometrów od nas. USA, Kanada i Meksyk graniczą ze sobą, co umożliwia lepszy przepływ towarów. Gdzie tam ma być Polska leżąca na drugiej półkuli? W dodatku podpisując te porozumienie Polska zostałaby zalana towarami z USA, co mogłoby skutkować zamknięciem wielu polskich biznesów (ludzie kupowaliby amerykańskie towary), a do USA na pewno nie eksportowalibyśmy zbyt wiele. Bardziej opłaca nam się handlowanie z Niemcami, którym sprzedajemy zdecydowanie najwięcej, na czym w głównej mierze opiera się nasz eksport. Trump jednak w dużej mierze na te wiadra pomyj sobie zasłużył. Przez lata funkcjonował w USA raczej jako milioner - celebryta, brał udział w głupkowatych programach typu reality show, więc dużej liczbie osób (w tym mnie) trudno go traktować poważnie. Możemy w sferze obyczajowej porównywać go z Clintonem, ale tamten miał tylko romans, a Trump zachowywał się jakby miał mentalność gwałciciela. Hillary Clinton w wielu kwestiach okazała się niekompetentna i kłamała, ale podobnie kłamał Trump, więc trudno w tym przypadku tylko ją traktować jako oszustkę. Początkowo miałem pewną sympatię do Trumpa, ale słysząc jego wypowiedzi, gdzie stwierdzał, że sam wie najlepiej i każdego krytyka w chamski sposób mieszał z błotem, jakoś mi przeszło.
  7. @KMyL Po pierwsze wypada wspomnieć czemu Korwin ma i zawsze miał tak słabe poparcie. W skrócie można powiedzieć, że jest on nieudolnym politykiem, który nie potrafi porwać za sobą większych mas społeczeństwa. Oczywiście możemy powiedzieć, że to przez głupotę wyborców, ale przykład z ostatnich kilku lat pokazuje dobitnie, że Korwin nie nadaje się do konstruowania czegokolwiek. Miał swoje ugrupowanie, które udało mu się wprowadzić do Parlamentu Europejskiego, wydawałoby się, że teraz na fali antyunijnych nastrojów będzie rósł w siłę. Zamiast tego skłócił się z członkami własnej partii, wyszedł z niej i założył kolejną, która nie dostała się do Sejmu. Korwin nie potrafi zarządzać choćby własnym nienajwiększym ugrupowaniem, a co dopiero mówić o sterowaniu krajem o dość pokaźnych rozmiarach. Wypada wspomnieć o jego "świetnych" pomysłach jak choćby likwidacji komunikacji publicznej i chęć zastąpienia jej taksówkami, bo ponoć taniej... W każdym kraju wiedzą, że dobra infrastruktura i sprawna komunikacja pozwala na rozwój danego regionu i powstawanie nowych miejsc pracy. Kolejnym "genialnym" pomysłem Korwina była chęć dołączenia do NAFTY, czyli Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu do którego należały USA, Kanada i Meksyk. "Miód na moje serce" Sam się podsumowałeś jako osoba zawistna, która cieszy się z nieszczęścia innych. Taki stereotypowy sąsiad, którego bardziej ucieszy awaria nowego samochodu sąsiada niż zakup własnego. Co do samych wyborów w Ameryce, to najbliższy był mi Sanders, który miał jakieś pomysły na to jak zmienić sytuację w USA, ale oczywiście przegrał, bo nie był na tyle "medialny" i wpływowy co Clinton. Z kolei Trump to osoba bez żadnego doświadczenia, spoza układu politycznego, ale wcale nie spoza establishmentu amerykańskiego. Trump przez dziesięciolecia obracał się wśród amerykańskich elit. W kampanii opowiadał o konieczności tworzenia miejsc pracy w USA, ograniczeniu importu, przy czym jego firmy nie miały oporów, żeby na dużą skalę sprowadzać produkty zza granicy, m.in. z Chin. Już nie mówię o tych jego licznych "bankructwach", na których dorobił się niemałego majątku.
  8. Nie wiem skąd wytrzasnęliście te 6 map na podboju. Ja gram głównie w tym trybie, z pełną rotacją map. Są trzy mapy "tureckie" Pustynia Synajska, Suez, Forteca Fao, do tego 2 "włoskie" Monte Grappa i Skraj Monarchii. Ponadto jeszcze Saint Quentin, Amiens, Salonowy Blitzkrieg, Las Argoński. W sumie daje to 9 map. Jedne mapy lubię mniej Fao, Synaj, gdzie są duże przestrzenie i łatwiej dostać kulkę od snajpera. Znacznie bardziej podoba mi się Blitzkrieg i Las Argoński, w których walka wydaje się być znacznie bardziej chaotyczna, a do każdego z punktów można się dostać kilkoma drogami.
  9. Jeśli chodzi o bronie, to wydaje mi się, że jest podobnie jak w Bad Company 2. Tam grając szturmowcem korzystałem z 5-6 karabinów i strzelało mi się z nich znacznie lepiej niż z amerykańskich M4, które w teorii były ostatnie do odblokowania. Na razie grałem głównie medykiem, korzystałem z kilku karabinów, rigotti trochę średni jak dla mnie. Największe sukcesy odnosiłem z karabinkiem SELBSTLADER. 26 naboi w magazynku, niezłe obrażenia i świetna celność. Idealny do walki z półdystansu jaką preferuję. Już nieraz udawało mi się osiągać nim KD ratio powyżej 3. W BF1 gra mi się znacznie lepiej niż w BF4, gdzie na polu bitwy dominowały czołgi, helikoptery i jety. Tutaj samoloty nie mają tak wielkiego wpływu na rozgrywkę, a grając szturmowcem mam na start do dyspozycji granaty ppanc i rusznicę na dalszy dystans, żeby walczyć z czołgami. Raz nawet udało mi się zastrzelić pilota myśliwca. Strzelałem z karabinku, nagle eksplozja, patrzę i mam killa zapisanego i zniszczenie pojazdu. Zastrzeliłem pilota, a samolot rozbił się na ziemi. Większość map mi się podoba. Chociaż niektóre punkty są trochę za bardzo oddalone na skrajach mapy, więc o nie prawie nigdy nie toczy się walka. Najbardziej gorąco jest zazwyczaj na Skraju Monarchii, gdzie główne starcie toczy się o fort i przylegający do niego most, na mapie Forteca Fao stoczyłem już wiele krwawych batelii na murach. Salonowy Blitzkrieg również mi się podoba, szczególnie, gdy dochodzi do walki na dziedzińcu, który ma górne piętro do obsadzenia dla strzelców. Najmniej póki co podoba mi się Pustynia Synajska, duże przestrzenie premiuje snajperów i pojazdy, przed którymi ciężko się ukryć. Podoba mi się klimat jaki ma ta gra. Zdecydowanie lepiej wczuwam się w atmosferę I wojny niż podczas walk w BF4. Z zakupu jestem bardzo zadowolony. Gram dość dużo, starczy wspomnieć, że jeszcze kilka dni i będę miał więcej godzin rozegranych w multi niż w poprzednim Battlefieldzie. PS Zapomniałem wspomnieć o walce w zwarciu, która jest fajnie zrealizowana. Raz miałem taką śmieszną sytuację, że zapędziłem się w okopy niemieckie z saperką. Dookoła mnie wszędzie biegali Niemcy, ale chyba w tym całym tłumie nie zauważyli, że jeden to przeciwnik. Zdążyłem chyba usiec 6 saperką zanim się zorientowali z czym mają do czynienia
  10. Mogłbys przejrzec moj temat w sprawie karty graficznej doboru z gory dziekuje ;D

    1. FaceDancer

      FaceDancer

      Nie jestem specem od sprzętu.

  11. @skrufi Przecież zwróciłem uwagę w kilku postach na to, że patrząc pod kątem mechaniki rozgrywki, warstwy gospodarczej gra jest mocno uproszczona. Wydaje mi się, że gra miała być skierowana do szerszego grona odbiorców i stąd takie rozwiązanie. Zresztą widziałem, że ludzie średnio sobie radzili z grą we wcześniejsze Total Wary nawet na normalnych poziomach trudności, co dla mnie było niepojęte. Sam mam kilku takich przyjaciół, którzy mówiąc wprost, słabo ogarniają. @kisiel231 Już toczyłem na ten temat długie dyskusje na forach związanych z Total Warami. Bardziej przeszkadzało mi magiczne wytwarzanie okrętów dla armii, które nie potrzebowały transportowców aby przemieszczać się po morzach. Nie oszukujmy się stworzenie takiej drabiny to dla wielotysięcznej zgrai nie powinna być większa trudność, czekać kilka tur na zrobienie paru drabin, to trochę przesada. Pozostaje tylko aspekt graficzny, że wyciągają te drabiny "z kieszeni", a nie niosą ich od początku. Patrząc pod kątem gameplayu jest znacznie lepiej. Dzięki tym drabinom AI nie stoi bezużytecznie pod murami jak czasem zdarzało się w innych TW. Podobny system miał miejsce w Szogunie 2, tam jednostki mogły wspinać się po murach, co znacząco utrudniało obronę zamku. Atakowanie jednej strony muru wydaje się znacznym uproszczeniem, ale po głębszej analizie trudno odmówić temu racji. Gdy dochodziło do oblężenia zazwyczaj atakowano konkretny wycinek muru, żeby wedrzeć się do środka. Obrońcy skupiali się, aby ten szturm odeprzeć. Pod względem historycznym jest to racjonalne, a pod względem praktycznym ułatwia obronę AI. Drabiny są i tak dość słabe, jednostki bardzo wolno się po nich wspinają i do oblężenia po prostu trzeba mieć wieże oblężnicze, które sprawdzają się 10x lepiej od drabin. Patrząc pod tym kątem, nie ma już bezsensownych walk na ulicach miast, a mamy bitwy i oblężenia z prawdziwego znaczenia. Możemy się spierać, że to ma wspomóc AI, ale nie znam jeszcze żadnej gry, która by nie miała pod tym względem kłopotów.
  12. Wszyscy tak się rozpływają jakim to CDPR jest świetnym wydawcą a wraz z wyjściem dodatku Krew i Wino pojawiły się u mnie irytujące bugi, chociaż sam owego rozszerzenia nie posiadam. Po napisaniu do ich supportu odpowiedzi się nie doczekałem. Teraz przez te bugi straciłem już chęć do gry, kilka razy korzystałem z pomocy supportu innych wydawców i zawsze otrzymywałem dość szybką informację. W tym przypadku jest zupełnie inaczej.
  13. Mam już ponad 70 godzin rozegrane w Warhammerze, więc to powinno wystarczyć do wystawienia pełnej oceny tej grze. Sam fakt, że zdążyłem już rozegrać tyle godzin mówi wiele o jej jakości, bo po takim czasie jeszcze nie zaczęła mi się nużyć (zupełnie inaczej było w przypadku Rome 2, Atylla trochę inna kwestia, bo nie miałem dość dobrego sprzętu, żeby w pełni cieszyć się tym tytułem). Optymalizacja wyśmienita, nie mam prawie żadnych lagów, nawet przy większych bitwach, w których uczestniczą 4 armie. Jedna jedyna ścinka miała miejsce, gdy walczyłem w mieście i przy bramie na małej powierzchni starła się masa jednostek, poszło kilka czarów. Do tej pory nie miałem ani jednego crasha. Zupełne novum jeśli chodzi o gry TW, pamiętam, że miałem z tym spore problemy w MTW2 czy w Rome. Widziałem crashe u osób, które miały wersje recenzenckie, otrzymane jakiś czas przed premierą. Wygląda na to, że jeśli jakieś błędy były, to uporano się z nimi do czasu wyjścia gry. Na razie grałem tylko Chaosem i Imperium, ale w swoich kampaniach walczyłem także przeciw krasnoludom, orkom i nieumarłym. Każdą rasą gra się zupełnie inaczej zarówno na mapie kampanii, jak i podczas bitwy co wynika ze specjalnych mechanik i specyfiki jednostek, które całkowicie się od siebie różnią. Chaos to brutalna siła ofensywna w postaci wojowników i demonów. W praktyce nie mają żadnych strzelców a ich broń oblężnicza sprowadza się do Hellfire Canons. Jednak i tu możemy pobawić się kompozycją armii, jednemu lordowi przydzielić więcej dział, innemu dać wojowników i konnych, a jeszcze u innego skupić się na gigantach, trollach czy dragon ograch. Imperium ma zbalansowaną armię, gdzie duże znaczenie ma broń oblężnicza. Działa, wyrzutnie pocisków, moździerze i czołgi, ponadto silna jazda demigryfów, póki co najbardziej przegięta jednostka w grze. Krasnoludy to nacja dla lubiących bardziej bezpieczne podejście. Świetna artyleria i strzelcy, do tego mocna piechota, wysokie morale. Nie mają jazdy, więc często ich gra sprowadza się do ostrzeliwywania przeciwnika z dogodnej pozycji i zmuszenia go do ataku. Wampiry mają dużo tanich jednostek, które mogą służyć za mięso armatnie, ale ich elitarna piechota, konnica czy monstra nie mogą być lekceważone. Ich jednostki również posiadają morale (w grze zwane leadership), ale opiera się ono na tym, że po jego wyczerpaniu spada efektywność oddziału, który może się szybko i dosłownie rozpaść. Całkiem logiczne rozwiązanie, przecież szkielety czy zombie nie znają strachu. W końcu orkowie dysponują szerokim wachlarzem jednostek, od goblińskich strzelców i jeźdźców pająków, po Czarne Orki, jazdę na dzikach czy wielkiego Arachnida. Nawet grając jedną frakcją musimy zmieniać nasze podejście walcząc z pozostałymi frakcjami. Podczas moich gier Chaosem tak przyzwyczaiłem się do walki z ludźmi, że pierwsze bitwy przeciw krasnoludom były dla mnie wyzwaniem. Oczywiście gra nie jest pozbawiona wad. Oblężenia to atak na pewien wycinek murów, a nie całe miasto, ale dzięki temu AI lepiej ogarnia atak i obronę. Choć CA mogłoby ograniczyć zasięg strzału i siłę rażenia wież obronnych. Rozbudowa miast jest znacznie bardziej uproszczona. Nie ma wielu opcji budynków do wybudowania, których postawienie niesie ze sobą negatywne konsekwencje. Z jednej strony jest biedniej niż w Atylli, ale z drugiej tam trzeba było ciągle liczyć przyrost żywności, poziom higieny porządek publiczny. Czasem można było od tego dostać małego bólu głowy. Na Steamie szybko pojawiły się mody, w tym ten od Radiousa, który wydłużał walki czyniąc je bardziej taktycznymi i poprawiał balans w rozgrywce. Bohaterowie to kolejny plus tej gry. Ich drzewka rozwoju są naprawdę ogromne i musimy wybierać pomiędzy różnymi ścieżkami, czy chcemy aby dany mag bardziej działał jako sabotażysta i zabójca, czy może niech dołączy do armii na polu bitwy i pomaga nam swoimi czarami. W zasadzie już nie mogę się doczekać kolejnych rozszerzeń do tej gry, która już na chwilę obecną jest warta swojej ceny. Mam tylko jedną uwagę do twórców. Oby te rozszerzenia i dlceki naprawdę były pełne contentu, bo stworzenie nacji, która ma same jednostki imperium + jakieś dwie unikalne zupełnie by mi się nie podobało.
  14. Pograłem już trochę w najnowszy tytuł od CA TW: Warhammer. Jak na razie jestem zauroczony tą grą. Co mnie najbardziej w niej zachwyca? Nie to, że wszystko chodzi płynnie i nie ma problemu z optymalizacją. Również nie to jak świetnie wyglądają moje jednostki i efekty podczas bitew (eksplozje, sceny walki). Na pierwszy rzut oka CA udoskonaliła interfejs, wszystko jest przejrzyste, po nakierowaniu kursorem mamy obszerne wyjaśnienia, co dana akcja powoduje. Trzeba było czekać 10 lat, żeby w końcu w grze był przejrzysty schemat rozbudowy budynków. Wcześniej było tak, że musiałem sprawdzać każdą budowlę, żeby wiedzieć gdzie będę mógł rekrutować najlepsze jednostki. Koniec z tym. Budynki są pokazane jako drzewko, ze wszystkimi dostępnymi ulepszeniami, a obok nich mamy ikony jednostek, które da się w nich rekrutować. Koniec z godzinami analizowania, który budynek teraz muszę postawić. Kolejnym fajnym elementem są opisy frakcji przy wyborze kampanii. Niby nic, ale są opisane najważniejsze cechy danej frakcji, jej mocne i słabe strony, jak dana frakcja dokonuje ekspansji, jakie są jej umiejętności magiczne, rozwinięta gospodarka czy styl gry. Przykładowo wybierając Chaos jest podana informacja, że nie ma dostępnych miast, armie poruszają się w hordach, Chaos ma utrudnione możliwości dyplomacji, przez awersję niemal wszystkich ras. Z takimi goblinami czy wampirami mogą się jeszcze dogadać, ale już z ludźmi i krasnoludami wszelka dyplomacja jest niemożliwa (i dobrze). Do tego możliwość wyboru jednego z dwóch wodzów (Chaos ma 3), a w kampanii Coop na multi gracze mogą grać dwoma lordami tej samej frakcji. Świetnym posunięciem developerów było udostępnienie Chaosu jako free DLC dla wszystkich, którzy kupią grę do końca maja. Ludzie narzekali na preordery, bo kupowało się kota w worku i nie wiadomo było w jakim stanie będzie produkt finalny. Teraz jest w praktyce tydzień czasu na zebranie informacji od premiery (wybrani otrzymali wcześniejszy dostęp do gry, więc opinię można było sobie wyrobić jeszcze przed premierą). Ruch bardzo dobry, bo na CA spadła fala krytyki, gdy ludzie dowiedzieli się, że Chaos ma być jako preorder DLC. Teraz powoli odzyskują zaufanie wieloletnich fanów serii. Jak na razie błędów nie uświadczyłem, ale grałem tylko troszeczkę. Jednak żeby dokopać się do bugów i niedoskonałości takiej gry, trzeba rozegrać przynajmniej kilkanaście godzin kampanii. Zapomniałbym jeszcze wspomnieć o elemencie RPG i bohaterach, którzy stają się coraz potężniejsi i mogą odblokowywać mnóstwo skilli w kategoriach indywidualnych, wpływu na armię oraz na mapę kampanii (przykładowo bonusy do statystyk bohatera, bonusy dla jednostek w armii czy dodatkowe efekty na mapie kampanii jak np. więcej punktów ruchu dla armii). Do tego mamy tu jeszcze drzewko technologii, które różni się dla każdej z ras. Takie krasnoludy mają olbrzymie drzewo, natomiast orkowie niezbyt wielkie, co także jest zaznaczone przy wyborze frakcji na początku gry.
  15. Ogólnie mówiąc Atylla to bardzo dobry tytuł, który jest pozbawiony większości wad Rome II. Wprowadza zupełnie nowe mechaniki, które będą także wykorzystane w TW: Warhammer. Z tego, co widziałem, to Chaos i Orkowie będą grani w systemie hord, który został wprowadzony w Atylli. Frakcje różnią się znacznie od siebie, może nie w obrębie własnych nacji (np. Ostrogoci i Wizygoci mają większość jednostek wspólnych), ale choćby Wschodnie i Zachodnie Imperium już znacznie. Do tego doszedł świetny DLC z frakcjami pustynnymi, Empires of Sand. Chyba najlepszy dlcek stworzony przez CA. Świetnie zrobione nacje, które różnią się od siebie i mają unikalne rostery i ciekawe mechaniki. Nie jest to gra idealna, ma swoje wady, ale jest badzo porządnie zrobiona i daje dużo frajdy. Teraz na dniach ma wyjść Warhammer. Jestem niezmiernie ciekaw jak dobra będzie ta premiera. Czy znowu będziemy mieli do czynienia z tymi samymi błędami, które ciągną się ze serią już od lat. Przynajmniej w Atylli w końcu działa dyplomacja.
×
×
  • Create New...