Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    29
  • comments
    81
  • views
    15,841

About this blog

taki sobie blog

Entries in this blog

 

Niszczycielska siła pieniądza

Zapewne już niedługo kibice warszawskiej Polonii będą musieli odwiedzać czwartoligowe stadiony, by oglądać na żywo swoją ukochana drużynę. Jeszcze gorzej, jeśli Polonia od następnego sezonu występować będzie w B - klasie. W każdym razie to niedorzeczne, że klub z tak dużymi tradycjami, dwukrotny mistrz Polski, zespół ze 101 letnią historią zniknie praktycznie z piłkarskiej mapy Polski i będzie musiał zaczynać wszystko od początku. Wierni kibice na pewno nie opuszczą Czarnych Koszul i będą ich wspierać w meczach rozgrywanych na, nie oszukujmy się, pastwiskach. Niestety, Polonia "zginie" od własnej broni. Kilka lat temu tak samo ciężkie chwile przeżywali fani Dyskoboli. Jeden człowiek, ta samo osoba, która, mówiąc najprościej, zniszczyła już dwa kluby. Prezes Polonii, bo o nim mowa, chciał "pobawić się w sport", dlatego kupił sobie kosztowną zabawkę, w którą cały czas trzeba było inwestować i która po pewnym czasie się znudziła. Nie było sukcesów, nie było radości, dlatego Pan właściciel postanowił swoją zabawkę sprzedać. Stracił na tej całej zabawie na pewno mnóstwo pieniędzy. Pieniądze, to właśnie one niszczą dzisiejszy sport, nie tylko piłkę nożną. Bogaci kupują kluby i nikt im tego nie zabroni, czasem kibice są im nawet wdzięczni za to, że ratują drużynę z finansowych opresji. Manchester City zanim kupił go szejk Monsur nie odnosił w ostatnich latach zbyt dużych sukcesów. Wystarczyło jednak, wpompować w drużynę "tylko" wiele miliardów petrodolarów i sukcesy się pojawiły. Nie mam pretensji do tego klubu za to, że zaczęli zdobywać trofea, to nawet lepiej, że w mojej ukochanej lidze angielskiej jest kolejna świetna drużyna. W tym momencie o mistrzostwo Anglii może walczyć nawet 6-7 ekip. Fakt ten przemawia tylko na korzyść Premier League, ponieważ stanowi o jej sile. Szkoda tylko, że tak bogate drużyny jak City, czy w ostatnim czasie PSG niszczą rynek transferowy i zabijają piękno futbolu. Paryska drużyna rok temu została wykupiona również przez szjków, którym zachciało się zajmować sportem. Sprowadzili Javiera Pastore, trenerem francuskiego klubu został znany Carlo Ancelotti. W ostatnich dniach dowiadujemy się, że zawodnikiem PSG został Thiago Silva zakupiony za 42 mln euro! Nie przypominam sobie, żeby w ostatnich latach jakiś klub wydał tyle pieniędzy na defensora. Silva jest naprawdę świetnym zawodnikiem, ale taka suma pieniędzy, jaka została na neigo wydana to wg mnie przesada. WIelka przesada. No, ale bogatemu nic nie zabronimy. Kto ma pieniądze ten może praktycznie wszystko. Paryski klub wydał w tym okienku transferowym jeszcze 52 mln euro na inne gwiazdy światowego formatu: Lavezziego i Ibrahimovica. Można również przeczytać, że PSG chce ściągnąć z Manchesteru United Wayna Rooney'a za !uwaga! 120 mln euro. Byłby to najdroższy zawodnik w historii i prawdziwa bomba transferowa, pytanie tylko, po co Paryżanom kolejny napastnik? Klub ma pieniądze, może robić wielkie zakupy, ale wypadałoby robić je z głową. Jeżeli ktoś idzie do sklepu, załóżmy po nowy telewizor, to nie kupuje od razu trzech i to tych najdroższych, tylko taki, który będzie najbardziej przydatny, który odpowiada wymaganiom. Przy takim zakupie człowiek także się poważnie zastanawia. Mam wątpilości czy zakup trzech napastników za tak duże pieniądze, byłby ze strony Paris Saint- Germain przemyślany. Tak wielkie budżety klubów niszczą europejską piłkę. Już niedługo inne, świetne drużyny piłkarskie nie będą w stanie kupować nowych zawodników i się wzmacniać, ponieważ któryś z klubów rządzonych przez szejków wzbogacających się na ropie, będzie wykupywał najlepszych piłkarzy. Dla takich zespołów nie będzie ważne ile na zawodnika wydadzą. Właściciele drużyny nie będą się liczyć z kosztami, bo przecież ropa cały czas, gdzieś tam w ich posiadaniu jest i zwróci im koszta transferu. Niestety cierpieć będzie na tym piękno sportu. Stanie się on bardziej przewidywalny i nie będzie sprawiał kibicom już tak wielkiej satysfakcji. Stanie się nudny, a ceny piłkarzy i ich zarobki w przyszłości osiągną niewyobrażalne rozmiary. Ilość zer na kontraktach zawodników będzie rosnąć,będzie rosnąć jednak niezadowolenie kibiców, którzy będą musieli pogodzić się z takim obrotem sprawy. Piłka nożna światowym fenomenem, który łączy miliardy osób na całym świecie. Ogromne pieniądze kiedyś zepsują tą jedność. Drużyny piłkarskie podzielą się na te najbardziej bogate, rządzone przez szejków i napędzane ich pieniędzmi oraz te biedniejsze, które nie będą w stanie rywalizować z najbogatszymi. Zawodnicy będą zarabiać niewyobrażalne pieniądze i czasem boję się aż pomyśleć jakie tygodniówki osiągną ci najlepsi za jakieś 20 lat, skoro już dziś niektórzy otrzymują 200 tys. euro tygodniowo. A przecież futbol zaczynał od małych pieniędzy. Dawniej bycie piłkarzem nie było opłacalne, zawodnicy pracowali także w swoich zawodach. Dziś wystarczy, że pograją w piłkę 10 lat i wraz z rodzinami są ustawieni do końca życia. Rozumiem, że wszystko podąża z duchem czasu, że dziś za pieniądze można wszystko, jednak jest to dla sportu bardzo szkodliwe. Pieniądz niszczy piłkę nożną, czym Ameryki na pewno nie odkryłem, a przecież nie za pieniądze kochamy ten sport!

FootManFan

FootManFan

 

Moja jedenastka Euro 2012

Euro 2012 dobiegło końca, znamy już zwycięzcę, zbliża się czas podsumowań, dlatego też chciałbym przedstawić Wam "moją jedenastkę Euro 2012". Bramkarz Iker Casillas O klasie Ikera Casillasa najlepiej świadczy fakt, że w całym turnieju, nie licząc serii rzutów karnych przeciwko Portugalczykom, przepuścił tylko jedną bramkę - strzał di Natale w inauguracyjnym spotkaniu grupy C. Bezbłędny, solidny, z charakterem - te przymiotniki najlepiej opisują gwiazdę Realu Madryt. W ostatnim, finałowym, meczu Iker Casillas był bez wątpienia jednym z najlepszych zawodników swojej reprezentacji, ratując drużynę w kilku groźnych sytuacjach. Nie wiadmo dokąd doszliby Hiszpanie bez Casillasa, który swoją klasę potwierdzał we wszystkich meczach na polsko - ukraińskich stadionach. Obrona Jordi Alba Były już gracz Valencii, który od następnego sezonu reprezentował będzie barwy FC Barcelony, w czasie Euro potwierdził, że jest wart zainteresowania ze strony najlepszych europejskich klubów. Jego pierwsze mecze grupowe nie przekonywały mnie co do jego osoby, jednak im dłużej trwał turniej, tym bardziej Alba zachwycał. Szybki lewy obrońca, dobrze radzący sobie w defensywie i podłączający się do akcji ofensywnych swojego zespołu w znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa Hiszpanii. Asystował przy bramce Xabiego Alonso w ćwierćfinale przeciwko Francji, strzelił bramkę w finale, a hiszpańska formacja defensywna z nim w składzie straciła tylko jedną bramkę. Czego chcieć więcej od obrońcy? Pepe Portugalczycy doszli naprawdę daleko w czasie czerwcowego turnieju. Wyszli z "grupy śmierci" i odpadli w półfinale po dzielnej i równej walce z Hiszpanami. W tym meczu na pewno nie byli gorszą drużyną niż La Roja, a o wyniku przesądził dopiero konkurs jedenastek. Portugalia nie zaszłaby tak wysoko, gdyby nie Pepe, który na Euro był prawdziwą ostoją swojej reprezentacji. Imponował pewną grą w obronie, często rozpoczynał też akcje ofensywne dalekimi i dokładnymi podaniami. Strzelił także bramkę w trudnym meczu z Duńczykami. Bez wątpienia zawodnik Realu Madryt może uznać te mistrzostwa za niezwykle udane. John Terry Mimo, że Anglicy odpadli w ćwierćfinale, to uważam, że dla obrońcy zdobywcy tegorocznej Ligi Mistrzów, te zawody były udane. Solidny obrońca, na którego zawsze można liczyć, nie obawiając się o grę defensywną drużyny. W meczu z Ukraina, w dość kontrowersyjnej sytuacji, uratował reprezentację Anglii przed stratą bramki, a tym samym przed utratą ważnych punktów. Dobrze zaprezentował się w ćwierćfinale przeciwko Włochom, gdzie razem z kolegami z formacji nie dopuścił do utraty bramki. Philipp Lahm Jest uznawany za jednego z najlepszych bocznych obrońców w Europie, co potwierdza praktycznie w każdym spotkaniu. Również na Euro 2012 zaprezentował się z bardzo dobrej strony i był pewnym punktem niemieckiej drużyny, która doszła do półfinału. szybki, pewny w odbiorze, włączający się do akcji ofensywnych, a także prawdziwy przywódca swojej reprezentacji.Warte dodania jest także to, że strzelił jedną z piękniejszych bramek polsko-ukraińskiego turnieju w starciu przeciwko reprezentacji Grecji. Pomoc Andres Iniesta Wybrano go najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Europy z czym nie do końca się zgadzam, jednak zawodnik FC Barcelony prezentował się na boiskach wyśmienicie. Nie trzeba o nim wiele pisać, każdy zainteresowany tematem go zna i wie, jak Iniesta piłkę kopie. Zabrać mu futbolówkę jest praktycznie niemożliwe, ma oczy dookoła głowy i jest niezastąpionym zawodnikiem drużyny La Roja. Iniesta jet po prostu genialny! Andrea Prilo Prawdziwy piłkarski profesor, w mojej skromnej ocenie zawodnik turnieju, bez którego Italia nie doszłaby tam, gdzie się znalazła. Ogromny spokój w grze i doświadczenie sprawiają, że Pirlo grał pierwsze skrzypce w każdym meczu. Świetny przegląd pola pozwalał mu dogrywać kapitalne piłki, a zaangażowanie i wola walki nie pozwalały mu odpuścić żadnej piłki. Ach, no i ten rzut karny! Poezja! Sami Khedira Możecie się ze mną nie zgodzić, ale Khedira był dla mnie najlepszym zawodnikiem reprezentacji Niemiec na tym turnieju. Harował w defensywnie, był nieustępliwy i waleczny. Równie dużo dobrego dał swojej drużynie w ofensywie, a wiele z jego celnych podań stwarzało fantastyczne okazje do zdobycia bramki. Postęp jaki ten zawodnik uczynił od czasu pracy z Jose Mourinho jest ogromny i pozwolił mu stać się prawdziwym liderem drużyny narodowej. David Silva Skrzydłowy Manchesteru City miał duży wpływ na grę mistrzów Europy. Strzelił 2 bramki, zaliczył 3 asysty, dzięki czemu razem z Gerrardem, Arshavinem i Ozilem jest najlepszym asystentem turnieju, oraz wykreował wiele groźnych sytuacji. Jego gra była ładna dla oka i, co ważniejsze, pomocna dla drużyny. Na długo zapamiętamy również bramkę Silvy strzelona w meczu przeciwko Irlandii, gdzie Hiszpan w piękny sposób oszukał 4 obrońców i technicznym strzałem posłał piłkę obok interweniującego Givena. Cristiano Ronaldo Można się kłócić, kto jest lepszy: Ronaldo czy Messi, Messi czy Ronaldo, jednak nie zmienia to faktu, że gwiazdor Realu Madryt zaprezentował się na Euro fantastycznie. Mimo, że nie zaczął turnieju najlepiej i 'rozegrał" się dopiero w meczu przeciwko Holendrom, to w koszulce reprezentacji spisywał się fantastycznie. To on prowadził kolegów po kolejne zwycięstwa i bez wątpienia, to dzięki Ronaldo Portugalia doszła do półfinału tej wielkiej imprezy. Szkoda jedynie, że przez kibiców Cristiano nie był przyjęty najlepiej, a jego licznym akcjom towarzyszyły gwizdy. Nie zasłużył na to, a ci co zachowywali się w ten sposób, powinni się wstydzić. Atak Mario Balotelli Szaleniec, wariat, genialny zawodnik. takie określenia najlepiej pasują do włoskiego SuperMario. Może i nie potrafi założyć koszulki, może nie wie, że w domu nie powinno odpalać się fajerwerków, ale w piłkę grać potrafi, co pokazał głównie w półfinałowym meczu z Niemcami. Strzelił też piękną bramkę Irlandczykom i dzięki trzem trafieniom stał się bohaterem wszystkich Włochów. Można go nie lubić, ale trzeba przyznać, że piłkarzem jest naprawdę fantastycznym, a byłby jeszcze lepszym, gdyby na treningach zamiast bawić się chorągiewkami, pracował jeszcze mocniej. Euro 2012 stało na naprawdę wysoki poziomie, dzięki fantastycznej postawie zawodników. Wybór podstawowej jedenastki był naprawdę trudny, dlatego przedstawiam Wam jeszcze ławkę rezerwowych. Bramkarz: Gianluigi Buffon Obrona: Sergio Ramos, Leonardo Bonucci Pomoc: Joao Moutinho, Steven Gerrard, Claudio Marchisio Atak: Mario Mandzukic

FootManFan

FootManFan

 

Boiskowi bandyci w Egipcie.

W ostatnim czasie, napływające z Egiptu wiadomości wstrząsnęły piłkarskim światem. "Ponad 70 osób zginęło, setki rannych", "Stadion w płomieniach, kibice wtargnęli na murawę" - to straszne, że w dzisiejszym świecie coś takiego może zdarzyć się w czasie imprezy sportowej.

Od czasu do czasu, piłkarscy bandyci psują atmosferę sportowego widowiska swoimi działaniami. Ba, nawet nie psują, a niszczą to wszystko, co ekscytuje ludzi na całym świecie i rozumieją ciekawe spotkanie jako pretekst do bitwy i czas na rozwiązywanie własnych, kibolskich porachunków. Ostatni, wciąż aktualny przykład: mecz Legia - Lech i wtargnięcie "sympatyków" obu drużyn na murawę, walki, latające krzesła i ogólny chaos i nieszczęście. Pozostaje tylko wstyd.

To co wydarzyło się w Egipcie przekracza jednak wszelkie granice. Zapewne każdy zainteresowany tematem to wie, ale przypomnijmy. Koniec meczu pomiędzy Al-Masry Port Said i Al-Ahly Kair. Gospodarze zwyciężają 3:1. Wtedy do akcji wchodzą bandyci. Wbiegają na boisko, biją każdego, kto na nich wpadnie. Piłkarze w popłochu uciekają do szatni, gdzie kryją się przed rozwścieczonym tłumem. Kiedy zawodnicy obu drużyn z przerażeniem czekają na opanowanie sytuacji, "po drugiej stronie ściany" giną ludzie. Ranieni nożami, butelkami i innymi niebezpiecznymi przedmiotami, życie tracą kolejne osoby. A wszystko to tuż po zakończeniu widowiska sportowego. Ktoś, kto przyszedł na ten mecz, chciał obejrzeć piękny spektakl, podążając na stadion nie spodziewał się tego, co wydarzy się za 2 godziny. A wydarzyła się prawdziwa tragedia.

Mecze rozgrywane między tymi drużynami znane są w Egipcie, jako spotkania podwyższonego ryzyka. Wszyscy o tym wiedzą, piłkarze, trenerzy, władze ligi. Mimo tego, dochodzi do katastrofy. Nie wątpię w to, że podjęto konieczne środki ostrożności. Na stadionie znajdowały się oddziały policji, jednak czy możliwe jest stawienie czoła tysiącom napierających ludzi, wyposażonych w ostre, niosące śmierć narzędzia? Własnie, ostre narzędzia. Z relacji z owego wydarzenia możemy dowiedzieć się, że napastnicy wyposażeni byli w noże. Tylko jak to się stało, że ktoś kto, wchodzi na mecz nie został dobrze sprawdzony i w jego plecaku, kieszeni, czy w innym miejscu nie znaleziono właśnie tego jednego, nieszczęsnego noża? Niedopatrzenie, błąd organizatorów, za małe starania służby bezpieczeństwa. Nie wiadomo.

Niezwykle wstrząsające są słowa wypowiadane przez zawodników obu drużyn, którzy z przerażeniem opowiadają, jak na ich oczach ginęli ludzie. Te wszystkie relacje, przedstawiają przed czytającym czarny obraz bitwy, brutalnej walki. Przypominają się czasy rewolucji i obalenie rządzącego do niedawna w Egipcie Mubaraka. Jednak to nie do pomyślenia, że mówiąc o meczu piłkarskim, mamy przed oczami obrazy walk z centrum Kairu z roku 2011.

Władzę ligi egipskiej już zawiesiły rozgrywki do odwołania. Policja wszczęła dochodzenie mające na celu złapanie boiskowych przestępców. Rozpocznie się łapanie sprawców, podejmowanie środków bezpieczenstwa, które zapobiegną podobnym wypadkom w przyszłości. Nic jednak nie przywróci do życia tych, którzy tam zginęli. Ci, którzy to przeżyli, do końca życia będą mięli te straszne obrazki w swoich głowach. A przecież, większość z obecnych na stadionie osób chciała po prostu spędzić miło czas, oglądając wydarzenie sportowe na wysokim poziomie. Wydarzenie, które przerodziło się w prawdziwą bitwę i przyniosło ogromną katastrofę.

FootManFan

FootManFan

 

Trenerski geniusz

Piłka nożna to wielkie osobistości. Najwięcej słyszymy o genialnych piłkarzach, którzy zaskakują kibiców na całym świecie. Futbol nie jest jednak sportem, gdzie jeden zawodnik wygra mecz dla całej drużyny i każdy o tym dobrze wie. Taki Cristiano Ronaldo czy Leo Messi to tylko mały trybik w maszynie składającej się z 20 paru mężczyzn. Sam zespół tez nic nie osiągnie, jeśli na jego czele nie stanie maszynista, najlepszy w swoim fachu. Właśnie takim człowiekiem jest trener - postać, która potrafi zaprogramować maszynę, by tej nikt nie staną na drodze.
Nie mam zamiaru pisać tutaj kim jest dobry trener i co należy do jego obowiązków, bo o tym każdy interesujący się tym pięknym sportem wie doskonale. Chciałbym jednak zaprezentować sylwetki trenerów, którzy zaskoczyli swoimi nadludzkimi umiejętnościami w pierwszych sezonach swojej pracy.

Jose Mourinho


The Special One, człowiek kontrowersja, mistrz prowokacji. W tych słowach kryje się imię i nazwisko jednego z najlepszych trenerów piłkarskich, jakich świat wydał. Mourinho od początku swojej trenerskiej kariery mógł podpatrywać wielkich - był asystentem Bobby'ego Robsona, a następnie Louisa van Gaala. Chwile spędzone w towarzystwie tych panów nie poszły na marne, bo oto, w drugim roku swojej samodzielnej kariery, Jose rzucił piłkarski świat na kolana. W 2002 r. Mourinho objął FC Porto i już w pierwszym sezonie spędzonym na Estádio do Drag?o, wywalczył wraz ze swoją drużyną mistrzostwo ligi portugalskiej i Puchar UEFA, wygrywając w finale z Celtic Glasgow 3-2. Był to już nie lada wyczyn, ale to co przyniósł następny sezon, przeszło do historii portugalskiego klubu, bowiem FC Porto wygrało Ligę Mistrzów, pokonując w decydującym meczu AS Monaco 3-0. Niezwykłe jest także to, że w marszu po puchar Porto poległo tylko raz i to z rywalem nie byle jakim- Realem Madryt. Dzięki tym sukcesom, w świecie futbolu wypromowali się tacy zawodnicy jak Deco, Ricaldo Carvalho, Paulo Ferreira, ale przede wszystkim chwałą okrył się Jose Mourinho.

Josep Guardiola


Tu sytuacja jest trochę inna niż w przypadku The Special One. Josep Guardiola był świetnym piłkarzem, czego nie można powiedzieć o Mourinho. Obecny trener Dumy Katalonii, w swoim czasie występujący na pozycji defensywnego pomocnika, rozegrał w barwach FC Barcelony aż 263 mecze. Zostawmy jednak na bok dorobek piłkarski. Zaskakujące jest to, że Guardiola w 2006 r. ukończył kurs trenerski, a już trzy lata później zdobył wraz z Barceloną ... tytuł mistrza Hiszpanii oraz sięgnął po puchar króla i zwyciężył w Lidze Mistrzów! Niesamowite! Zaskakujące jest również jakim zaufaniem wykazały się władze klubu stawiając na Guardiolę, gdyż ten prowadził wcześniej jedynie Barcelonę B. Jednak takiej decyzji nikt w klubie z Katalonii na pewno nie żałuje, gdyż Josep w dalszym ciągu prowadzi swoją drużynę do sukcesów, co potwierdził po raz kolejny w tym sezonie wygrywając i ligę i Championes League.

André Villas-Boas


Mówiąc o tym człowieku nie sposób uniknąć porównań do wspomnianego wyżej Jose Mourinho. Zacznijmy jednak od początku, a podobieństwa pojawia się same. 16 lat - w takim wieku był Boas, kiedy został stażystą w FC Porto. A wszystko to dzięki Bobby'emu Robsonowi, na którym Portugalczyk zrobił ogromne wrażenie, w czasie ich krótkiej rozmowy. Jakiś czas potem, dzięki znajomości z Robsonem, Andre Villas zakończył kursy trenerskie w Szkocji, co zaowocowało podjęciem pracy jako selekcjoner reprezentacji ... Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Po zakończeniu przygody z reprezentacją, Boas stał się asystentem Jose Mourinho. Wraz z nim osiągnął bardzo wiele - wygrana ligi portugalskiej, wygrana w Pucharze UEFA i w końcu zwycięstwo w LM, a to i tak nie wszystko. Jednak Boasowi marzyła się samodzielna kariera. I tak też było. Pierwszym klubem, który Portugalczyk poprowadził samodzielnie była Academica Coimbra. Sezon spędzony z tym zespołem okazał się sukcesem, gdyż Boas uratował Academicę przed spadkiem. następnym przystankiem w karierze Portugalczyka było FC Porto. Czas spędzony na Estádio do Drag?o również nie należał do straconych. Boas spędził tam tylko jeden sezon, co nie przeszkodziło mu odnieść ogromnych sukcesów: wygrana w lidze portugalskiej, zdobycie Pucharu Portugalii, a także sięgnięcie po trofeum w Lidze Europy, czyli dawniejszym Pucharze UEFA. Wypisz, wymaluj Jose Mourinho i jego pierwszy sezon z drużyną Smoków. Na tym podobieństwa się nie kończą, bo Andre Villas - Boas przeszedł z FC Porto do Chelsea Londyn, czyli uczynił ten sam krok co Jose Mourinho. Nie wiadomo jak potoczą się dalsze losy młodego portugalskiego szkoleniowca, ale jeśli wszystko pójdzie tak jak dotychczas, Boasa czeka świetlana przyszłość. Szkoda tylko, że Portugalczyk nie poprowadzi Porto w następnym sezonie, gdyż tym samym nie powtórzy wyczynu The Special One i nie sięgnie po puchar Ligi Mistrzów wraz z FC Porto, rok po wygranej w Lidze Europy. Choć może o to chodziło - Andre Villas - Boas nie chce zostać The Special Two.

FootManFan

FootManFan

 

Copa America - Argentyna zawodzi.

Niedawno rozpoczęty argentyński turniej Copa America miał przynieść gospodarzom chwile chwały. Po zwolnieniu Diego Maradony z funkcji selekcjonera reprezentacji, która zawiodła podczas MŚ 2010, pracy z drużyną Albicelestes podjął się Sergio Batista. Celem obecnego trenera było zbudowanie reprezentacji na turniej rozgrywany właśnie w ojczyźnie Boskiego Diego.

Oczekiwania postawione przed ekipą Biało - Błękitnych były ogromne. Drużyna zbudowana z gwiazd światowego futbolu rozczarowuje i pokazuje, że nie zdołała jednak stawić czoła presji jaką wywierali kibice oczekujący triumf w turnieju. Być może jest za wcześnie, aby stawiać nad Argentyńczykami krzyżyk
i drużyna Batisty jeszcze się podniesie, ale po pierwszych dwóch meczach zremisowanych z Boliwią
i Kolumbią nie spodziewam się po tej drużynie niczego wielkiego.

Dlaczego jednak Messi i spółka sprawiają taki zawód swoim kibicom? Niewątpliwie Argentyna ma ogromny potencjał. Wystarczy spojrzeć na zawodników występujących w biało - błękitnych koszulkach. Mascherano, Zanetti, Tevez, di Maria, Higuain, Aguero czy wreszcie Leo Messi - tacy piłkarze powinni ciągnąć reprezentację do największych sukcesów. Tak się jednak nie dzieje. Za taki obrót sprawy można winić selekcjonera - Sergio Batistę. Źle dobrana taktyka i nieodpowiednie przygotowanie fizyczne jak
i psychiczne zawodników powoduje, że drużyna Batisty może mieć problemy z wyjściem z grupy. Wydaję się, że duże znaczenie w fatalnej postawie Argentyńczyków ma właśnie taktyka. Kto widział, aby Messi grał jako ofensywny środkowy pomocnik? A na takiej właśnie pozycji gracz Barcelony wystąpił w meczu z Kolumbią. Gołym okiem było widać, że ta pozycja nie odpowiada samemu zawodnikowi. Niepotrzebne dryblingi w środku pola, częste straty, brak otwierających drogę do bramki podań - tak właśnie prezentował się Messi. NIe wypada tak grać najlepszemu piłkarzowi świata. Przecież w klubie Messi wystawiany jest przez Guardiolę jako prawy napastnik. Ta pozycje zdecydowanie należy do Messiego, co sam zawodnik udowadnia w lidze hiszpańskiej jak i w Lidze Mistrzów. Mnóstwo strzelonych bramek, fantastyczne rajdy
i cudowne dogrania, a nie straty i niepotrzebne dryblingi, jak to ma miejsce w Copa America. Nic dziwnego, że sam piłkarz był załamany swoją postawą...


To nie ten sam Messi co w Barcelonie...

W postawie Argentyńczyków widać, że zależy im na osiągnięciu sukcesu. Jednak w ich poczynaniach przejawia się także stres, który paraliżuje zawodników Albicelestes. Być może presja jest zbyt wysoka
i piłkarze nie mogą stawić jej czoła. Ale przecież to nie możliwe, skoro ci zawodnicy grają w najlepszych europejskich zespołach i co tydzień wystawiani są na ciężką próbę. Na pewno nikt z ekipy Argentyny nie chce zawieść kibiców, ale z taką postawą będzie o to bardzo łatwo. Selekcjoner powinien odbyć poważną rozmowę ze swoją drużyną, odblokować graczy i zmobilizować do walki w meczu z Kostaryką, który może być przełomowy. Gorzej, jeśli Argentyna nie zdobędzie tam trzech punktów, bo może to ich kosztować brakiem wyjścia z grupy, a to byłaby prawdziwa klęska.



Selekcjoner Sergio Batista nie zbudował reprezentacji, godnej zwycięstwa w turnieju...

Argentyna nie ma szans na zwycięstwo w Copa America, jeśli nie zmieni swojej postawy. Co lepsze, Biało - Błękitni mogą nie wyjść z grupy, a to byłby już prawdziwy horror dla zawodników, selekcjonera i całego kraju. Jeśli piłkarze trenera Batisty marzą o sukcesie muszą przejść prawdziwą reinkarnację i zapomnieć o dotychczasowych kłopotach. Bo z taką grą, Argentyńczycy mogą jedynie okryć się hańbą i zagrać "fantastyczny" mecz o wszystko z Kostaryką. A faworytowi tak pożegnać się z turniejem nie wypada.

FootManFan

FootManFan

 

Interesujący ruch transferowy - Andrea Pirlo w Juventusie?

Wiele klubów ma takich zawodników, których nawet w wyobraźni nie ujrzymy w trykocie innego zespołu. Istne symbole i legendy. Jednym z takich zawodników, którego nie wyobrażam sobie w koszulce z innym znaczkiem na piersi, jest Andrea Pirlo. Włoch od 10 lat występuje w barwach Rossoneri. Ostatnio pojawiły się jednak wiadomości, że Pirlo przejdzie do Starej Damy, Juventusu Turyn. Byłby to bardzo ciekawy ruch transferowy, który wzbudziłby zapewne wiele kontrowersji wśród kibiców obu drużyn.Co prawda, po sezonie wygasa kontrakt z Pirlo, ale czy pan Berlusconi nie będzie chciał Go u siebie zatrzymać? Czy taka postać mediolańskiego klubu, przeniesie się do Juve? Czy jest to możliwe? Adnrea nie jest może w wybitnej formie, ale jednak jest w swego rodzaju legendą. W końcu, czy Juve powinien szukać takich wzmocnień? Czy opłaca się sprowadzać zawodnika swoich rywali, który jest już starszym graczem? Czy ten transfer pomoże odbudować się zespołowi z Turynu? Tego nie wiem, ale jeśli włodarze Starej Damy ściągną do siebie Włocha, będzie to na pewno ciekawy ruch i niemałe zaskoczenie.

FootManFan

FootManFan

 

To co tam widziałem...

Odwiedziłem dziś jeden ze znanych marketów, który ma ten zaszczyt, by znajdować się w moim 40-tysięcznym mieście. Aby nie sterczeć przed jakimiś ciuchami, poszedłem popatrzeć co ciekawego jest w dziale z grami. Oczywiście, jak zawsze jakieś stare gry w starych, ale dość zacnych cenach. Drugi Drakensang za 100 zł, Simsy 2 za 80 zł, Need for Speed HP za 140 zł i inne gry, które premierę miały jakiś czas temu. Oprócz tego można było znaleźć egzemplarze nowego Crysisa, Shifta 2 czy średniowiecznych Simsów, a więc świeżynki. Nie najgorzej - przyzwyczaiłem się, że niektórych tytułów stamtąd nie zabiorą. Ale nie o tym tutaj. Kiedy już wychodziłem z tamtego miejsca, na mojej drodze wyrósł duży koszyk. Patrze same filmy w dużych przecenach. Ale wśród dorobków kinematografii, leżały też ciekawe gry z Extra Klasyki czy EA Classics. Fajnie - pomyślałem - może coś wybiorę. Jednak, aby znaleźć to co mnie interesowało trzeba było przekopać cały stos pudełek. Te oczywiście sypały się z koszyka w te i we w te. Kapitalny pomysł, aby wszystko zmieścić w jednym koszu, przecież dzięki temu zaoszczędzono dużo miejsca! Tylko jaki to ma cel, jeśli nikt nie kupi nic z dołu tego pojemnika, bo wszystkie inne pudełka leżące na wierzchu się temu sprzeciwiają. Na prawdę, pogratulować pomysłu z takim "zagospodarowaniem" przestrzeni. A trzeba dodać, że w koszu leżały całkiem fajne tytuły, oczywiście na samym dole pojemnika. Jestem ciekaw, kto przekopie się przez te pudełka, aby znaleźć ten jedyny tytuł, który go interesuje. A spoglądając na to miejsce, w którym stał kosz, bardzo często widziałem osoby schylające się po zrzucone gry bądź filmy. To się nazywa oszczędność miejsca i pobudzanie klienta do kreatywności lub zabawy w archeologa!

FootManFan

FootManFan

 

GRAN DERBI

Już dziś o godz. 21:40 wielkie sportowe wydarzenie. Real Madryt podejmie u siebie FC Barcelonę w Derbach Europy. Kto zwycięży? Czy real zamaże plamę pozostawioną w listopadzie na Camp Nou po porażce 0:5? Kto będzie lepszy - Cristiano Ronaldo czy Leo Messi? Na te wszystkie pytania poznamy odpowiedź dopiero przed północą, jednak małe porównanie sił można już przeprowadzić. Oceny w skali od 1 do 6.

REAL MADRYT
Bramkarz:
Iker Casillas to fenomenalny bramkarz. Jeden z najlepszych zawodników, grających na tej pozycji, stanie dziś przed niezwykle trudnym zadaniem - powstrzymanie Messiego i spółki. W poprzednich derbach hiszpański golkiper przepuścił pięć bramek, jednak o żadną z nich nie można mieć do niego pretensji. Jak zagra dziś wieczorem?
OCENA: * * * * * *

Obrona:
Obrona Realu to świetne połączenie między ofensywnie grającymi Marcelo i Sergio Ramosem a twardymi i defensywnymi Pepe i R. Carvalho. Siła defensywna madryckiej drużyny jest niezwykle mocna. Mało straconych bramek i solidna gra z tyłu, dają pewność zawodnikom z przodu. Z takimi grajkami "na tyle" nie trzeba bać się o straty goli.
OCENA: * * * * *

Pomoc:
The Special One ma z czego wybierać ustalając wyjściową jedenastkę w szatni przed meczem. Siła "Królewskich" tkwi w skrzydłach, na których szaleją Cristiano Ronaldo i Angel di Maria. Szybcy, dynamiczni i świetni technicznie skrzydłowi straszą rywali w każdym spotkaniu. Dodajmy do tego defensywnych Xabi Alonso i Lass Diarra, a otrzymamy fantastyczny kompromis między wsparciem w ataku a pomocą w defensywie. W przypadku ustawienia 4-5-1 Ozil lub Kaka postraszy rywali jako ofensywny pomocnik. Bez wątpienia jedna z najlepszych formacji pomocy na świecie.
OCENA: * * * * * *

Atak:
Będący obecnie w świetnej formie Karim Benzema to jeden z najlepszych napastników w La Liga jeśli nie na świecie. Szybki, dobry technicznie i niezwykle skuteczny, zapewnia królewskiej drużynie regularny "doplyw" goli. W przypadku gry dwoma napastnikami Mourinho może wystawić w pierwszym składzie również Adebayora, który może nie jest w szczytowej formie tak jak z czasów kiedy grał w Arsenalu, Ale i tak potrafi pomóc drużynie.
OCENA: * * * * * *


FC BARCELONA
Bramkarz: Victor Valdes może nie musi często wyjmować piłki z siatki, jednak to nie jest bramkarz tej samej klasy co występujący na tej samej pozycji w Realu Madryt Iker Casillas. Bez wątpienia, Valdes należy do czołowych golkiperów Europy, jednak nie musi on zbyt często wykazywać się swoimi umiejętnościami, co związane jest ze stylem gry Barcy. Zdarza Mu się tez popełnić jakich mniejszy bądź większy błąd.
OCENA: * * * *

Obrona: Świetny, będący przez wiele lat w szczytowej formie, Carles Puyol w połączniu z młodymi Pique, Alvesem tworzą fantastyczną linię defensywną. Guardiola może także skorzystać z Gabriela Milito co zapewnia mistrzowi Hiszpanii niezawodną pierwszą formację.
Ocena: * * * * *

Pomoc: tutaj można się rozpływać. Xavi, Iniesta, Macherano - przecież to jedni z najlepszych piłkarzy globu. Kapitalne podania Xavi'ego gwarantują sytuację "oko w oko" z bramkarzem napastnikom. Fantastyczna gra Iniesty, pozwala wchodzić atakującym w obronę rywali jak w masło. Odbiory Mascherano zapewniają spokój obrońcą Dumy Katalonii. A przecież Barca ma jescze dynamicznego Pedro i młodego Busquetsa. Robi wrażenie!
OCENA: * * * * * *

Atak: Messi i wszystko jasne! najlepszy piłkarz globu wyczynia z futbolówką niesamowite cuda. Drybling tego zawodnika sprawia, że obrońcy rywali dostają oczoplonsu, a skuteczność wprawia bramkarzy w depresję. A atak Barcy to także David Villa. Super zawodnik, będący jednym z najlepszych "napadziorów" świata. Strzela gole na zawołanie.
OCENA: * * * * * *

Werdykt i porównanie
REAL MADRYT
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

FC BARCELONA
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

PS Na papierze ,minimalnie, bo tylko o dwie "piłki", wygrywa Real, jednak jak wiadomo nazwiska nie grają, więc o wszystkim przekonamy się po ostatnim gwizdku sędziego.

FootManFan

FootManFan

 

Adam Małysz schodzi ze sceny

Mój poprzedni wpis poświęcony Adamowi Małyszowi był zrobiony na szybko, w towarzystwie wielkich emocji. Więc teraz mam zaszczyt na spokojnie podsumować karierę Wielkiego polskiego sportowca...

Jestem za młody, żeby w pełni pamiętać wszystkie sukcesy Adama Małysza, ale wiem co ten człowiek zrobil dla Polski i dla polskiego sportu. 4 zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w latach 2000/2001, 2001/2002, 2002/2003 i 2006/2007, oraz trzecie miejsce w tejże klasyfikacji w kończącym się dzisiaj sezonie 2010/2011 to ogromny sukces. Wygrana w TCS w sezonie 2000/2001 i trzecie miejsce w sezonie 2002/2003 to wiele, a przecież to jeszcze nie koniec. Srebro i brąz podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City, oraz dwa srebrne kruszce w Kanadzie w Vancuver rok temu to niesamowita sprawa. Dodajmy jeszcze 4 tytuły mistrza świata, jedno wicemistrzostwo i brąz - robi wrażenie. To nie wszystkie sukcesy jakie w czasie swej niesamowitej kariery zdobył "Orzeł z Wisły". Trzeba powiedzieć, że Adam aż 39 razy wygrywał zawodu Pucharu Świata, co daje Mu drugie miejsce w rankingu zwycięzców - tuż za Matti Nykenenem a zaraz przed Janne Ahonenem. Czapki z głów!

Adam Małysz to nie tylko sukcesy. "Orzeł z Wisły" to wzór sportowca pod każdym względem. Niesamowicie skromny - nigdy nie widziałem, aby pan Adam na coś narzekał - swoje niepowodzenia za każdym razem bierze na siebie. Wszystkie wywiady Małysza słucha się z ogromną przyjemnością i sympatią do tego człowieka.

Adam Małysz wywołał także zjawisko "Małyszomanii". Ileż osób jest lub było obecnych na wszelkich zawodach. Ileż osób kocha pana Adama i zawsze mu kibicuje. W końcu ile osób siadało co weekend przed telewizorem, aby razem z Małyszem skakać w pokojach i krzycząc z radości. Ileż pięknych chwil dał nam pan Adam. Wielkie dzięki!

Trzeba też powiedzieć, że Adam Małysz wypromował nasz kraj, naszą ojczyznę. Czy przed pojawieniem się na światowych skoczniach Polaka, tak wielu obcokrajowców słyszało o Zakopanem? Na pewno nie! To dzięki Małyszowi Norwedzy, Austriacy, Finowie usłyszeli o tej polskiej, pięknej miejscowości. To dzięki Adamowi tak wielu turystów przyjeżdżało do Zakopanem, do Wisły, zobaczyć Wielką Krokiew i dom naszego mistrza! Gdyby nie nasz Adaś Polska nie zyskałaby takiej sławy!

Dalekie skoki Małysza wraz z niezapomnianymi komentarzami Włodzimierza Szaranowicza gwarantowały nam emocje w każdy weekend. Zwycięstwa pana Adama cieszyły wszystkich Polaków i sprawiały, że w polskich domach panowała niezwykła, magiczna atmosfera. Ja też, dawno temu bawiłem się w naszego mistrza skacząc z łóżka. Doskonale to pamiętam. Żałuję też, że nie oglądałem wszystkich skoków Polaka. Żałuję, że opuszczałem niektóre zawody z udziałem jednego z największych skoczków w historii tej dyscypliny. Teraz kiedy wiem, że już nie będę miał okazji zobaczyć tych falujących w powietrzu nart robi mi się niezwykle smutno. Po dzisiejszym konkursie i tych wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce dziś rano, łzy same napływały mi do oczu. I napływają kiedy to piszę.

Adam Małysz zakończył karierę w świetnym stylu - 3 miejsce w dzisiejszych zawodach i również 3 pozycja w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata to niezwykłe zwieńczenie kariery wielkiego mistrza! Świetnie, że Małysz odchodzi ze sceny w chwili, gdy jest na szczycie, gdy cały czas jest w stanie walczyć z najlepszymi. Rośnie nam też zastępca Małysza - Kamil Stoch. To Kamil wygrał dzisiejszy konkurs, a tym samym nastąpiła symboliczna "zmiana warty". Wielki mistrz kończy piękną przygodę ze sportem, a młody talent zwycięża konkurs wprawiając wszystkich w niebotyczną radość. Mam nadzieję, że Kamil zastąpi nam Adama Małysza.

Już w sobotę wielki benefis Mistrza. Do Zakopanem zjadą się największe gwiazdy skoków narciarskich, by oddać cześć wielkiemu Polakowi. To będzie godne pożegnanie naszego Adasia. Bo przecież nie będzie już "Małyszomanii", nie będzie komentarzy pana Szaranowicza: "Leć, Adam, leć!!", "Dla nas, dla wszystkich. po złoto, po medal". Zimowe weekendy stracą na magii i klimacie. Nie będzie już "oczekiwania na Małysza". Bo przecież od następnego sezonu nie ujrzymy na belce drobnego człowieka z wąsami... Nie ujrzymy już falujących w powietrzu nart... Adam Małysz kończy karierę...

Czapki z głów, dziękujemy Adaś!!!

FootManFan

FootManFan

 

Król kończy karierę...

Dzisiaj jest wielki dzień dla polskiego sportu! ADAM MAŁYSZ w pięknym stylu kończy niesamowitą karierę sportową, tym samym kończąc pewną epokę w życiu każdego z nas! Sam KRÓL nie mógł lepiej polecieć w swoim ostatnim skoku. Zawody w Planicy ADAM MAŁYSZ skończył na 3 miejscu, a tym samym uplasował się w ogólnej klasyfikacji Pucharu Świata, również na ostatnim stopniu podium. ORZEŁ Z WISŁY przekazał pałeczkę KAMILOWI STOCHOWI, który dziś wygrał po raz trzeci w sezonie! Wielki dzień polskiego sportu i wielki tryumf POLAKÓW! Aż nie sposób powstrzymać łez!


WIELKIE DZIĘKI ADAM!!!

FootManFan

FootManFan

 

Ćwierćfinały Ligi Mistrzów - moje typy...

Dziś o godzinie 12:00 w Nyonie odbyło się losowanie ćwierćfinałowych par Ligi Mistrzów. Jak więc prezentują się wspomniane pary (choć myślę, że zainteresowani już je doskonale znają) i jakie są moje typy?

Tottenham Hotspur - Real Madryt
"Koguty" są rewelacją tegorocznej edycji LM. Równie dobrze prezentowali się w lidze, lecz ostatni coś się "popsuło"
i plany walki o mistrzostwo Anglii trzeba było zamienić na walkę o "wielką czwórkę". Mimo dobrej gry londyńskiej drużyny myślę, że do półfinału przejdzie ekipa "Królewskich". Hiszpanie prezentują miłą dla oka grę, są skuteczni, a co najważniejsze kieruje nimi jeden z najlepszych trenerów świata - The Special One. Tak więc mój typ - Real Madryt.

Chelsea Londyn - Manchester United
"Bitwa o Anglię" jak nazwały to starcie media może być naprawdę "krwawa". Obie drużyny myślą o zdobyciu pucharu tak więc czeka nas na pewno świetne i emocjonujące podwójne widowisko. Na Stamford Bridge Chelsea pokusi się o zwycięstwo, tym bardziej, że United nie mogą tam wygrać od ośmiu lat! Myślę jednak, że "Czerwone Diabły" stać na strzelenie bramki na wyjeździe, a u siebie manchester nie zwykł przegrywać. Tak więc 2-1 na Stamford Bridge dla Chelsea i 2-0 dla United w Manchesterze zapewni awans podopiecznym Fergusona.

FC Barcelona - Szachtar Donieck
Nie spodziewałbym się awansu Szachtaru. Zwycięstwo Ukraińców byłoby nie lada sensacją, jednak Barcelona powinna bez problemu zapewnić sobie miejsce wśród najlepszej czwórki. Jedyny warunek to nie zlekceważenie rywala i kibice Barcy będą mogli świętować.

Inter Mediolan - Schalke 04 Gelschenkirchen
Na pewno czeka nas emocjonujący dwumecz. Schalke stać na zwycięstwo, ale to Inter ma ambicje, by po raz pierwszy w historii zdobyć puchar Ligi Mistrzów dwa razy z rzędu. Wydaje mi się, że to Włosi przejdą do półfinału, gdyż mają kapitalne indywidualności i doświadczenie, którego brakuje Niemcom. Inter pokazał również w meczu z Bayernem, że nawet jak im nie idzie to potrafią strzelić niezwykle silnemu rywalowi aż 3 gole i to na wyjeździe. Według mnie Schalke będzie musiało nacieszyć się dojściem do ćwiećfinału, ale przecież i to jest wilekim sukcesem tej drużyny.

Tak więc według moich typów, pary półfinałowe będą wyglądać następująco:
Manchester United - Inter Mediolan
FC Barcelona - Real Madryt (czwarte Gran Derbi w tym roku!)

A jak Wy oceniacie szanse poszczególnych drużyn i jakie pary półfinałowe typujecie?

FootManFan

FootManFan

 

Chelsea Londyn - Manchester United

Już jutro, we wtorek 1 marca, wszystkich fanów angielskiej piłki czeka, miejmy nadzieję, fantastyczne spotkanie. W Londynie, na Stamford Bridge, dojdzie bowiem do spotkania dwóch czołowych brytyjskich klubów - Chelsea Londyn i Manchesteru United.

Mecz zapowiada się niezwykle ciekawie. W całej swej historii, oba zespoły spotkały się aż 157 razy. Liczby stoją za "Czerwonymi Diabłami", gdyż to ekipa z Manchesteru wygrała w dotychczasowych starciach 67 razy. Chelsea pokonała drużynę z Old Trafford trochę mniej, bo 43 razy. Zwycięzcy nie poznaliśmy w 47 spotkaniach.

Londyńska Chelsea nie prezentuję się w obecnym sezonie olśniewająco, a i wyniki nie powalają na kolana. "The Blues" zajmuje w ligowej tabeli 5. miejsce, a w rubryce z punktami tej drużyny widnieje liczba 45. Ponadto, Chelsea w swoim ostatnim meczu zremisowała "po zero" z przeciętnym Fulham. W lepszej sytuacji są goście z Manchesteru. United "siedzi" na fotelu lidera już od dłuższego czasu, a na koncie ta drużyna ma 60 "oczek". Uskrzydleni ostatnim zwycięstwem nad ekipą Wigan Athletic, "Czerwone Diabły" mogą pokusić się o komplet punktów. Pomijając ostatni mecz, za "United" jest także bardzo mała liczba porażek w tym sezonie. MU przegrało dotychczas tylko jeden mecz!

Jednak nie wszystko prezentuje się w czerwonych barwach. Chelsea Londyn nie przegrała z MU już od ośmiu spotkań. Londyńskich kibiców może cieszyć również fakt, że ich jutrzejszy przeciwnik dość przeciętnie gra w tym sezonie, opuszczając mury Teatru Marzeń.

Przejdźmy jednak do graczy, którzy opuszczą wtorkowe starcie. Tutaj przewagę, przynajmniej na papierze, mają "The Blues". Trener Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z Alexa i Benayouna. Sir Alex Ferguson nie skorzysta natomiast z usług Parka Ji-Sunga, Antonio Valencii, Andersona, Rio Ferdinanda, Jonny'ego Evansa, Ryana Giggsa
i Michaela Owena. Uff. No cóż, Manchester w trudnej sytuacji, ale np. nieobecnego Ferdinanda zastąpi świetnie spisujący się ostatnio Chris Smailing.

Moje typy składów:
Chelsea Londyn
Bramka: Cech
Obrona: Ivanowic, Terry, Luiz, Cole
Pomoc: Essien, Obi Mikel, Lampard
Atak: Malouda, Anelka, Drogba

Manchester United
Bramka: van der Sar
Obrona: Rafael, Vidic, Smailing, Evra
Pomoc: Nani, Scholes, Fletcher, Carrick
Atak: Rooney, Berbatov
Z tym, że Rooney i Nani będą raczej takimi skrzydłowymi, a tylko Berba zostanie na szpicy. Więc myślę, że Ferguson postawi raczej na ustawienie 4-5-1.

Już jutro o godzinie 20:40 rozpocznie się to spotkanie. Nic jeszcze nie wiadomo, można tylko spekulować kto zwycięży na Stamford Bridge. Jedno jest pewne - czeka nas emocjonujący mecz. Ale i tak wygra Manchester United. Transmisja w Canal + Sport.

FootManFan

FootManFan

 

Rywalizacja lig...

Po wczorajszym wpisie zaciekawiło mnie jaka liga jest dla Was najlepsza. Dlatego też i sonda. Aha, jak chcecie komentujcie swój wybór w komentarzach...

FootManFan

FootManFan

 

I love Premier League.

Od dawien dawna trwa spór między kibicami, która liga jest najsilniejsza na świecie. Najczęściej w gronie rywalizujących wymienia się ligę włoską, ligę niemiecką, ligę francuską, ligę hiszpańską, czy wreszcie ligę angielską. Ta ostatnia jest moim zdaniem najlepsza. Dlaczego? Powodów jest kilka...

Powód pierwszy - najlepsze drużyny świata.

W Premier League występuje aż 20 drużyn. Z tego grona spokojnie można wymienić sześć ekip, które decydują o sile europejskiej piłki. Arsenal, Chelsea Londyn, Liverpool, Manchester City, Manchester United, Tottenham Hotspur to teamy, które regularnie występują w europejskich pucharach, odnosząc tam sukcesy. Łącznie, angielskie drużyny znajdowały się w finale Ligi Mistrzów 17 razy, z czego aż jedenastokrotnie zwyciężały w najważniejszym meczu. Dochodzi do tego również, istniejący dziś pod inną nazwą, Puchar UEFA, gdzie zespoły z Anglii wygrały 6 razy, grając w finałach 11 razy. Istna czołówka. Pomijając ten fakt, cała szóstka ww. ekip posiada w swoich szeregach fenomenalnych zawodników: Cesc Fabregas (Arsenal), Frank Lampard (Chelsea), Steven Gerrard (Liverpool), David Silva (Manchester City), Wayne Rooney (Manchester United), Rafael van der Vaart (Tottenham Hotspur). Ci geniusze footballu praktycznie co rok liczą się we wszelkich plebiscytach na najlepszego piłkarza świata, ligi, czy LM. W lidze angielskiej grają także trochę słabsze teamy, które co sezon mogą namieszać. Wsród nich znajdują się takie marki jak: Bolton, Everton, Sunderland, Aston Villa.

Powód drugi - wyrównana liga.

Premier League należy do najbardziej wyrównanych lig, jeśli nie jest pierwsza w tej kategorii. W każdym sezonie walka o tytuł mistrza kraju toczy się do ostatniej kolejki, prawie zawsze jest ona emocjonująca i niepowtarzalna. Świetnym przykładem może być tutaj ubiegły sezon, gdzie Chelsea Londyn znalazła się na szczycie ligowej tabeli wyprzedzając Manchester United o zaledwie jeden punkt!

Powód trzeci - fantastyczni beniaminkowie.

Przebić się do tak silnej ligi jaką jest Premier League jest bardzo ciężko. Jednak często zdarza się, że drużyna, która awansuje z niższej klasy rozgrywkowej, w następnym sezonie zaskakuje, grając w najlepszej lidze świata.
Blackpool F.C - ten klub z dość małego 140 tysięcznego nadmorskiego miasta, jest rewelacją obecnego sezonu. Oczywiście, tej drużynie zdarzają się słabsze mecze, jednak "Mandarynki" potrafią też zaskoczyć. Wczorajszy mecz tej ekipy przeciwko stołecznemu Tottenhamowi idealnie odzwierciedla tę sytuację. Blackpool wygrał 3-1 z drużyną, która miała walczyć o mistrzostwo! Jasne jest, że prezentowali się gorzej, nie mają przecież takich zawodników jak "Koguty", ale w piłce nożnej wygrywa ten, kto po dziewięćdziesięciu minutach ustrzelił więcej goli niż przeciwnik.
Inną rewelacją był w poprzednim sezonie Birmingham, który po 38. meczach uplasował się na 9 miejscu w ligowej tabeli. Inna sprawa, że w obecnie zespół ten prezentuję się słabo, zajmując 16 miejsce w lidze angielskiej...

Powód czwarty - emocjonujące spotkania.

Oglądając mecze angielskiej Premier League często można nie nadążyć za sytuacjami, mającymi miejsce na boisku. Również gra prowadzona przez drużyny jest często bardzo szybka i efektowna, lecz jak w każdej lidze zdarzają się i słabsze mecze. Emocję towarzyszące spotkaniom są jednak niebywałe. Bramki w ostatnich minutach, ba nawet sekundach, zdobywane są tu bardzo, ale to bardzo często. Posłużę się tu meczem pomiędzy Stoke City a Sunderland (3-2), gdzie decydująca bramka padła w 90 minucie. Wcześniej Huth zdobył dla Stoke gola w 83 minucie. Niesamowita jest ta wola walki. Żeby nie szukać daleko, kolejny przykład to mecz 26. kolejki Newcastle United i Arsenalu Londyn (4-4). Trudno w to uwierzyć, ale w meczu, w którym padł tak wysoki wynik Arsenal prowadził do 68. minuty spotkania...4-0! Następnie bramka strzelona w 69 minucie rozpoczęła "zabawę" Newcastle, gdzie gol dający "Srokom" jeden punkt został zdobyty w 88 minucie. Pamiętam jeszcze mecz Evertonu przeciwko Manchesterowi United, w którym to "Czerwone Diabły" prowadziły do podajże 90 min. 3-1, a po ostatnim gwizdku na tablicy świetlnej widniał wynik 3-3. Niesamowite!

Powód piąty - atmosfera.

Atmosfera jaka towarzyszy spotkaniom na angielskich boiskach jest dla mnie wyjątkowa. Głośne przyśpiewki kibiców, charakterystyczne po strzelonej bramce okrzyki GOOOLLL!!!, czy wreszcie entuzjastyczne reakcje na trybunach po każdym efektownym zajściu na boisku - to wszystko trudno opisać słowami. Myślę, że spowodowane jest to przede wszystkim ulokowaniem trybun tuż przy samym boisku. Bo przecież piłkarzy od kibiców oddzielają tylko niskie bandy z reklamami, poustawianymi wzdłuż linii bocznych boiska.

Powód szósty - najważniejszy.

Najważniejszym powodem, dla którego liga angielska jest dla mnie najlepsze na świecie jest to, że gra tam uwielbiana przeze mnie drużyna - Manchester United.


FootManFan

FootManFan

 

Kwestia skrótu Manchesteru United...

Manchester United to jeden z najpopularniejszych klubów świata. Ma on wielu oddanych kibiców na całym globie. Ci bardzo często używają wielu skrótów, by nie pisać całej nazwy kluby. Można spotkać się z takimi skrótowcami jak MU, Man Utd, United, czy "Manu". Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z tego, iż ten ostatni jest obraźliwy i nie na miejscu stosunku dla kibiców, zawodników i wszystkich osób związanych z Manchesterem United. Dlaczego?

Duncan Edwards - dawny, zawodnik klubu z Manchesteru, wychował się w szkółce w Dudely. Wpływy w niej miał drugi angielski zespół - West Bromwich Albion. WBA bardzo chciało mieć w przyszłości Edwardsa w swoich szeregach, jednak ten wybrał United. Nie spodobało się to kibicom West Bromu, Którzy wymyślili o zawodniku pewną przyśpiewkę: "Duncan Edwards is manure, rotting in his grave, man you are manure?rotting in your grave". Manure co oznacza "gnój" wymawia się bardzo podobnie jak "manu". Duncan Edwards zginął w lotniczej katastrofie w Monachium w 1958r., przez co przyśpiewka nabrała innego znaczenia. Niestety, inne angielskie kluby również zaczęły wykorzystywać tę przyśpiewkę, a czasem zmieniali jej słowa. Pełny, bardzo ciekawy artykuł, z którego ja się o tym kiedyś dowiedziałem znajdziecie pod tym adresem: http://www.manusite.pl/index.php?co=aktualnosci&id=17549

Tak więc, wiele osób nadal używa tego skrótu, nie zdając sobie sprawy z tego co w pełni on oznacza ( przynajmniej tak mi się wydaje). Wszyscy, którzy o tym nie wiedzieli mają teraz okazję zapoznać się z tą historią i mam nadzieję, że przestaną tak mówić na Manchester United. Niepokojące jest też to, że wielu fanów United tak nazywa swój ukochany klub, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób mogą urazić innych. Nie używajcie skrótu "Manu"!

FootManFan

FootManFan

 

Moja "jedenastka" na Euro 2012

Z racji tego, że wielkimi krokami zbliżają się finały Mistrzostw Europy w piłkę nożną, pozwoliłem sobie na "opracowanie" własnego, wyjściowego składu naszych Orłów Smudy. Nie biorę pod uwagę Arboledy i Perquisa, którzy mogą dostać polskie obywatelstwo, a tym samym szansę na grę w reprezentacji.

Wojciech Szczęsny

Łukasz Piszczek Arkadiusz Głowacki Tomasz Jodłowiec Sebastian Boenisch


Kuba Błaszczykowski Adam Matuszczyk Rafał Murawski Ludovic Obraniak


Ireneusz Jeleń Robert Lewandowski


Ławka rezerwowych:
Łukasz Fabiański / Tomasz Kuszczak
Marcin Wasilewski
Grzegorz Wojtkowiak
Tomasz Bandrowski
Adrian Mierzejewski
Sławomir Peszko ( ze znanych przyczyn jego występ w kadrze niepewny)
Paweł Brożek

Jeśli macie własną wizję składu, piszcie o niej w komentarzach...

FootManFan

FootManFan

 

Sonda

Kto, Waszym zdaniem, sięgnie w tym roku po puchar LM?

FootManFan

FootManFan

 

Największa skocznia w Vikersund i zamieszanie z belką...

Vikersund - to właśnie w tym małym, norweskim mieście znajduje się największa skocznia świata o punkcie konstrukcyjnym ulokowanym na 195 metrze. Podobno na tym obiekcie można skakać powyżej 250 m i nie jest to wcale kłamstwem, co udowodnił Johan Remen Evensen ze swoim rekordem 246,5m. Nie chcę jednak tutaj pisać o norweskim mamucie, ale o zamieszaniu jakie wywołało zmniejszenie belki do najniższej odległości, po dość przeciętnym skoku Emanuela Chedala, który wylądował w okolicach 180 metra.
Zastanawiam się po co budować tak ogromne skocznie skoro potem i tak organizatorzy nie pozwalają na niej daleko latać? Czy ma sens wydanie ogromnych pieniędzy na skocznię K195, by potem obniżać rozbieg, przez co skoczkowie skaczą po 140m? Oczywiście, najważniejsze jest bezpieczeństwo, ale krótki skok Francuza i niesprzyjające warunki nie są pretekstem, by tak ingerować w zawody! Przez takie zachowanie jury psuje rywalizację i odbiera emocje towarzyszące widzom, skoczkom, czy trenerom. Jaki jest cel takiego zachowania?

FootManFan

FootManFan

 

158. derby Manchesteru za nami...

Na początku muszę zaznaczyć, że jestem wielkim kibicem Manchesteru United, więc fani City nie muszą tego czytać, choć postaram się być troszeczkę obiektywny. 158 piękną liczbą jest... Na początek trochę liczb. Nie licząc dzisiejszego spotkania "Czerwone Diabły" pokonały zawodników ze Stadionu Miejskiego 65 razy. "Miastowi" zwyciężyli natomiast 42 razy, remisując z United czterdzieści dziewięć razy. w Dotychczasowych spotkaniach padło 438 goli, a włącznie z dzisiejszym spotkaniem, piłka zatrzepotała w siatce 441 razy. W obu ekipach zabrakło ważnych ogniw. W City nie mógł z powodu kontuzji zagrać Mario Balotelli, oraz Nigel de Jong. Sir Alex Ferguson nie był w stanie wystawić na murawę Rio Ferdinanda, który również boryka się z urazem, jak również Koreańczyka Park Ji-Sunga. Mecz na miarę oczekiwań. Od pierwszego gwizdka pana Andre Marrinera wiele się działo. Mecz toczony był w bardzo szybkim tempie i musiał podobać się każdemu kto piłką nożną żyje. W 4 minucie w fantastycznej sytuacji znalazł się David Silva, który w oko w oko z Van der Sarem na szczęście minimalnie chybił (no cóż miałem być obiektywny, ale nie wyszło). Było to pierwsze poważne ostrzeżenie dla "Czerwonych Diabłów". Ogólnie przez pierwszy, bardzo dobry kwadrans, dominowali goście z City. W 41 minucie nastało to na co każdy fan United czekał. Wykop Edwina van der Sara, wygrany pojedynek główkowy Rooneya, piłka ląduje u Giggsa, który podaje do Naniego, a ten świetnym przyjęciem wyprowadza obrońcę w pole i technicznym strzałem po ziemi pokonuje Joe Harta. Po przerwie The Citizens posiadali większą przewagę. W kilku sytuacjach serca kibiców zgromadzonych na Old Trafford zadrżały, bo groźnie atakowali piłkarze Manciniego. 60 minuta przyniosła zmianę w szeregach gości. Na boisku pojawił się Edin Dżeko. Kilka minut później uciszył Old Trafford (ałć), gdy po jego strzale i rykoszecie od Davida Silvy piłka wpadła do bramki chronionej przez bezradnego van der Sara. Po tym zdarzeniu Man Utd wyraźnie się zdenerwował i ruszył do ataku. Nic to nie dało, aż do 78 minuty. Nastał ten moment. Historyczna chwila, która przyniosła najpiękniejszą bramkę, jaką kiedykolwiek widziałem. Centra Naniego z prawej strony boiska i fenomenalny strzał Rooney'a z przewrotki. Joe Hart oszołomiony stoi w bramce, za która szaleją kibice Manchesteru United. Zobaczcie zresztą sami http://www.youtube.com/watch?v=glTc7z9a_Ro Później podopieczni Fergusona kontrolowali grę i zatrzymali u siebie bardzo ważne 3 pkt., które mogą zadecydować o mistrzostwie kraju. Derby Manchesteru spełniły pokładane w nich nadzieję, zwłaszcza w porównani z poprzednim, listopadowym meczem obu ekip. Był to fantastyczny mecz dla fanów drużyny z Old Trafford, a kibice City... no cóż, po raz kolejny muszą obejść się smakiem. Glory, glory Manchester United!!!

FootManFan

FootManFan

 

Metro na lekturę!

Po przeczytaniu Metro 2033 i Metro 2034, Dmitry'a Glukhovsky'ego, uważam, że co najmniej jedna z tych książek zasługuje na to, by dzierżyć miano "lektury szkolnej". Świat stworzony przez autora jest tam bardzo ciekawy, poprzez swoja tajemniczość. Przedstawione tu zezwierzęcenia człowieka to idealny temat na długie dyskusje z nauczycielami. Pomysł na książkę, czyli nadaje się do przerabiania na lekcji języka polskiego. Warstwa filozoficzna, którą w szczególności znajdziemy w Metrze 2034, jest świetnie przemyślana i na tyle głęboka, by mówić o niej na lekcjach naszego ukochanego języka. Główni bohaterowie pierwszej i drugiej części to postaci wyjątkowe. Nie są to jacyś superbohaterowie , lecz normalni ludzie ze swoimi zaletami i wadami. Idealni na wszelkiego rodzaju charakterystyki i rozprawki. Metro 2033 i Metro 2034 to bogate w przemyślenia książki o "ludzkich bohaterach", żyjących w tajemniczym świecie, w którym każdemu przedstawicielowi Homo Sapiens grozi zezwierzęcenie. Wprowadzenie, którejś z tych książek do spisu lektur, znacznie by "ożywiło" i urozmaiciło tę rubrykę. Przynajmniej moim zdaniem. Jestem natomiast pewien, że każdy chłopak ma już dosyć tekstów o miłości i kolejnych, w których występuje Romeo i "jego" Julia. Jestem pewien...

FootManFan

FootManFan

 

Przyszłość sportu (na niepoważnie) #2 - skoki narciarskie...

Przedstawiam drugi odcinek " Przyszłości sportu (na niepoważnie)". Przyjrzyjmy się dzisiaj jednej z najpopularniejszych, jak nie najpopularniejszej, zimowej dyscyplinie - skokom narciarskim. Zasiadł na belce, zapala się zielone światło... " Witam Państwa bardzo serdecznie. Zapewne tak samo jak ja, nie możecie się Państwo doczekać drugiego skoku naszego mistrza - Jana Kowalskiego. W pierwszej serii, Polak oddał najdłuższy skok na tej malutkiej, warszawskiej skoczni K-360 i wylądował na 379 metrze, co zagwarantowało "naszemu" Jankowi dopiero 6 miejsce, ze względu na przelicznik liczby punktów za wiatr. Polak miał bardzo korzystne warunki, przez co otrzymał aż -142,8 pkt. Przypomnijmy, że wzór do tych trudnych obliczeń prezentuje się następująco: f= ? * 2 + 5 - 3 : ( 3,14 * ? * 40 +xy2+ 4x + 8z - 2y). Nie należy się jednak tym przejmować, gdyż nasz mistrz siada już na belce startowej i miejmy nadzieję odda świetny skok. Ostatnie przygotowania , Kowalski sprawdza na wyświetlaczu swojego komputera, czy wszystko w porządku z jego wiązaniami... oj chyba nie, ponieważ Polak wprowadza jakieś poprawki... ostatnie kliknięcia i gotowe. Czas poprawić gogle... "nasz" mistrz ustawia na oprawkach opcję Przyciemniane szkiełka, zmienia położenie kasku na mistrzowskiej głowie poprzez gesty wykonywane dłonią w stronę wspomnianego już wcześniej komputera. Wszystkie operacje przeprowadzone, więc Jan Kowalski spogląda na swojego trenera. Ten wciska Play na pilocie i tym samym wydaje Polakowi zgodę na start." Polak wolniejszy na rozbiegu w porównaniu do swoich rywali... " Kowalski odpycha się od belki i mknie w stronę progu. Trzeba dodać, iż skocznia, na dzisiejsze zawody, została doskonale przygotowana. Śnieg w spray'u, sprowadzony hurtowo z "kraju kwitnącej wiśni" pozwala zawodnikom na uzyskanie odpowiedniej prędkości na skoczni. Jednak "nasz" mistrz, zresztą jak zawsze, ma pewne problemy w uzyskaniu prędkości zbliżonej do tej osiąganej przez rywali. Zastanawiam się czym jest to spowodowane, ale to już Państwa "problem",aby rozwiązać tę zagadkę w naszym SMSowym konkursie. Zostawmy zabawę na bok i zobaczmy cudowne wybicie Polaka." Zawodnik już w powietrzu... " Ale urwał! Kowalski minimalnie spóźnił na progu, ale to nic, miejmy nadzieję, że te nowe kombinezony wypełnione specjalną substancją, podtrzymującą zawodnika w powietrzu, pomogą odlecieć Jankowi. Warto przytoczyć w tej chwili słowa prezesa firmy, zajmującej się wyrobem sprzętu dostarczanego zawodnikom: " Kombinezony pozwolą skoczkowi poszybować aż do "lotosfery", a wszystko to dzięki zastosowaniu w naszych produktach specjalnej gliceryny, w której skład wchodzi hel, powodujący wznoszenie się zawodnika." tak właśnie powiedział Pan prezes. Powróćmy do skoku... Kowalski już w powietrzu, widać, że koryguje minimalnie swoje położenie za pomocą panelu sterowania, który znajduje się w rękawicy skoczka. Polak odlatuje coraz dalej i dalej..." Cudowne lądowanie! "Kowalski powoli traci wysokość. Końce nart znajdują się jakieś 2 metry nad ziemią z ubitym śniegiem. Polak rozpoczyna skomplikowany proces lądowania... odchylenie sylwetki, powolne, podtrzymujące równowagę ruchy palcami. Janek, zapewne już słyszy polecenia trenera w swoich słuchawkach, dotyczące poprawnego zetknięcia się z ziemią. Nadszedł czas na najtrudniejszy moment... polski skoczek wymachuje rękoma z kontrolerami ruchu i dzięki zawartej w nich funkcji keep the Earth & sit down on the blanket bezpiecznie ląduje na śniegu." Noty sędziów... " To już koniec, teraz wszystko zależy od sędziów. Ciekaw jestem, jak ocenią oni skok "naszego" mistrza. Polak cierpliwie czeka na samym dole i oto w tej chwili na wielkim ekranie wyświetla się wynik: 654 pkt.! Moje przekonanie, że to właśnie Kowalski obejmie prowadzenie jest tak wielkie, iż nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Zaraz, zaraz... Polak został sklasyfikowany na trzeciej pozycji?! Co jest tego przyczyną! ...tak, aha, rozumiem... Proszę państwa już wszystko jasne! Do głównego komputera włamano się, oraz wgrano wirus, który spowodował to całe zamieszanie. Jedno jest pewne - konkurs zostaje odwołany i najprawdopodobniej rozstrzygnie się dopiero jutro..."

FootManFan

FootManFan

 

Przyszłość sportu (na niepoważnie) #1 - piłka nożna...

Sport jest piękny. Oczywiście ten w najczystszej postaci, czyli taki, na który zbytnio nie wpływa technika. Jednak jej ciągły rozwój sprawia, że można zastanawiać się, jak będą wyglądać zmagania zawodników w różnych dyscyplinach za kilkanaście lat. Weźmy na warsztat piłkę nożną. Jest rok 2050... Wyobraźmy sobie jakiś mecz, np. Ligi Mistrzów. Zawodnicy niecierpliwie czekają, kiedy pierwszy raz wybiegną na murawę, w tunelu słychać ostatnie mobilizujące okrzyki, dzieci już ustawiają się przy piłkarzach, których zaraz wyprowadzą ku publiczności. W końcu nastaje ten moment, "kopacze" wybiegają na płytę boiska, a tam biologicznie zmodyfikowana trawa, najprawdopodobniej Made in China. To jeszcze nic. Ogromny stadion, wypełniony po brzegi przez kibiców obu drużyn, dumnie trzymających flagi z herbami obu ekip... a nie to tylko hologramy. Tak samo jak szaliki i inne gadżety, po przecież po co przejmować się jakimiś zbędnymi dodatkami skoro wyręczą nas nowe wynalazki. Na dodatek każdy kibic dzierży w dłoni specjalny pilot do ogromnych ekranów, na których wyświetlane są powtórki. Nie muszę dodawać, iż dzięki tym pilotom każdy widz może zatrzymywać i cofać obraz ,a także wypożyczać filmy bez wychodzenia z domu w każdej chwili. Pierwszy gwizdek rozpoczyna mecz... Zawodnicy już ustawiają się do odsłuchania hymnu Ligi Mistrzów. Każdy z nich ma przy sobie odtwarzacz MP3 i słuchawki w uszach. Rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania utworu na playliście. Czy każdy z kopaczy zdąży wcisnąć PLAY na własnym odtwarzaczu? Uff... udało się. Kapitanowie obu ekip spotykają się na środku boiska, witają się z arbitrami. Już za moment rozpocznie się losowanie stron. Sędzia główny wyciąga z kieszeni Ipoda, włącza aplikację, w której to potrząsając urządzeniem losowane są strony monety. OK, po losowaniu... ale zaraz, zaraz jeden z bramkarzy ma kłopot ze świecącym wprost w jego oczy słońcem. Żaden problem, arbiter z drugiej kieszeni wyciąga pilota i jednym przyciskiem "COFNIJ", sprawia, że słońce dopiero wschodzi. Wszystko gotowe? Możemy zaczynać... Ależ to było zagranie! Zawodnicy odziani w zaawansowane technologicznie stroje i specjalne buty z wbudowanymi, małymi silniczkami (hermesówki) rozpoczynają widowisko. Tutaj wszystko jest normalnie, należy skupić się jednak na specjalnej piłce, która to wbudowane ma chipy, piszczące, gdy footbolówka przekroczy linię bramkową. Znajdujące się przy tej małe czujniki, wysyłają fale radiowe do słuchawek arbitrów. Pada bramka i na stadionie... rozbrzmiewa wkurzający i charakterystyczny, gdy położymy dzwoniący telefon przy radiu, dźwięk. Kto zapomniał wyłączyć komórki !? Dobra, sytuacja opanowana, mecz toczy się dalej. Piłka wysyła również sygnał,gdy przekroczy linię boczną oraz końcową boiska, ale to chyba jest oczywiste. Walka toczy się 90 min, ale zawodnicy nie są zmęczeni, gdyż mają na głowach, tak zwane czapki-pitki. Urządzenie to zostało opracowane przez amerykańskich naukowców i jak wyliczył Tygodnik Kibica potwierdziły wszelkie eksperymenty napój zawarty w słomkach odchodzących z czapki uzupełnia wszystkie, stracone w czasie gry, płyny. Sędzia dolicza 3 minuty... Mecz dobiegł końca. Piłkarze zwycięskiej drużyny bawią się wraz z kibicami. Dla nich są to najpiękniejsze chwile w życiu. Przegrani natomiast, ze spuszczonymi głowami, kierują się w stronę szatni. Nie pomagają im nawet gromkie brawa dobiegające z trybun oraz puszki lecące w ich stronę głośne i dobrze znane nam śpiewy: "Nic się nie stało..." Jednak jest jedna rzecz, która może poprawić im humory - to sztab trenerski, który zamiast ręczników, podrzuca swoim podopiecznym nowe, przenośne konsolki Sony...

FootManFan

FootManFan

 

Życzenia Świąteczne

Życzę Wam pogodnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Oby nadchodzący Nowy Rok był dla Was wszystkich niezwykle udany i obfitował w wiele nowych i ciekawych gier. Najlepszego!

FootManFan

FootManFan

Sign in to follow this  
×