Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Star Wars i... II

Recommended Posts

Co do mieczy.. Tak owszem, jeśli patrzy się w ten sposób to nawet świetlny scyzoryk służy do obierania życia..

//Anakin został zagrany w II i III epizodzie wzbudza we mnie niesmak. Zniszczył te filmy. Mówię wam, nawet Frodo byłby lepszy :)

Taki mały Vaderek, ubrałby buty na koturnach i byloby git :) Przynajmniej pod względem aktorskim.

Link to comment
Share on other sites

Mógłbyś napisać coś więcej na temat tego, czemu Hayden Christensen, twoim zdaniem słabo zagrał postać Anakina? Ja nie widzę w tej postaci nic złego. Bardziej mi przeszkadza polski dubbing, który momentami brzmi okropnie. Przypomina mi się tu scena gdy Padme rozmawia z Anakinem przed finałowym pojedynkiem.

Link to comment
Share on other sites

Szczerze - dubbing jest dla mnie - jako dla fana SW - mniej krzywdzący.

Bronek,

The Dark Side has clouded your mind...

Zaślepia Cię Ciemna Strona i nie widzisz prawdy :)

O co mi chodzi?

Po pierwsze: mimika twarzy.

Jak widziałem, jak chłopak się stara, żeby wyrazić emocje nakazane screenplayem to ..

to nasuwa mi się scena z filmu let`s go to prison

//

- zrób groźną minę!

- (krzywi twarz)

- wyglądasz jakbyś robił kupę

// przesadził z tym, wygląda to nieomal groteskowo.. szczególnie po pierwszych pierdnięciach Ciemnej Strony (no offense, sam czuję się trochę Sithem..) , gdy zaczyna uwalniać swoje emocje.. miny które gość robi... PRZESADA. Jak małe dziecko w teatrzyku przedszkolnym.

Po drugie:

za ostatnią scenę w III epizodzie.

jak się wziął za duszenie Padme.. a potem zaczał ubliżać biednemu Obiemu...

Może to wina scenariusza, a raczej kwestii jakie kazali mu tam wygadywać..

ale w jego wykonaniu wygląda to jeszcze bardziej tragicznie..

to jest po prostu kabaret.

Wystarczy?

Link to comment
Share on other sites

Szczerze - dubbing jest dla mnie - jako dla fana SW - mniej krzywdzący.

Dubbing w SW to klapa totalna (i nie mówię tu o Binksie) - o ile parę postaci się broni (Padme na ten przykład), to cała reszta aktorów jest tak beznadziejnie podobierana, że już bardziej się chyba nie dało. Najbardziej kuleje chyba Obi, bo gdy przemawia głosem Inspektora Gadżeta, to się zwyczajnie nie da nie wybuchnąć śmiechem, nawet jeśli wygłasza dramatyczne kwestie o kochaniu Anakina itp. Drugi potężny minus dubbingu to samo tłumaczenie. Ba, w napisach też się trafi babol lub dwa, ale nie bolą tak bardzo, jak postać plotąca bzdety po polsku - choćby w scenie pościgu Kenobiego za Fettami, gdy Obi obwieszcza nagle "drgania sejsmiczne", a tymczasem łowca napiernicza w niego ładunkami robiącymi z pasa asteroid kosmiczny pył. Ale to nie wszystko: chwilę potem Jedi każe swemu astromechowi wyrzucić "dodatkowe zbiorniki paliwa", a robocik posyła w kosmos części zapasowe. Niby nic, a takich błędów jest pełno, co w połączeniu z rozśmieszającymi głosami czyni z oglądania któregokolwiek epizodu seans komediowy (i ponownie - nie mówię tu o Binksie). A już kosmiczną perełką jest finałowy dialog Vadera z Imperatorem.

- Wygląda na to, że w swym gniewie zabiłeś ją...

- Ja? Nie mógłbym! Ona żyła! Wątpię!

ocb? Jakie wątpię? o_O Dodam jeszcze, że Vader wcale nie brzmi jak półcyborg zamknięty w blaszanej puszce - brzmi jak normalny facet (do tego znudzony) czytający swą rolę z kartki, zresztą Palpatine podobnie. Jest to smutne, ale przy dobrej znajomości dialogów śmieszy jak jasny gwint! :D

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi i tłumaczenie, to chyba błędy w nim zawsze towarzyszyły filmom z dubbingiem. Bardziej przeszkadza mi głos niektórych postaci, albo sposób w jaki zagrali je, w niektórych scenach.

3m2oo5 No tak, niektóre sceny może i słabo zagrał, ale ogólnie to on (przynajmniej dla mnie) pasuje do tej roli. Dobrze zagraną postacią był jeszcze Darth Maul. Przypomnijcie czy w czasie I części powiedział jakąś kwestie.

Link to comment
Share on other sites

Yup. W rozmowie z Palpatinem na Coruscant mówił coś o Tatooine, a potem dodał jeszcze słynne "At last we will reveal ourselves to the Jedi. At last we will have revenge.", co daje mu w sumie jakieś 3 zdania łącznie. o_O Kto by jednak zwracał uwagę na jego dialogi, skoro gość tak wymiatał staffem i w ogóle wyglądał zarąbiaszczo! Zresztą Ray Park to jest niezły wymiatacz, jak nie oglądaliście G.I. Joe: Rise of The Cobra to polecam - chociaż tam nie powiedział ani jednego słowa, żeby było śmieszniej. :)

Link to comment
Share on other sites

chyba powiedział "tak Panie", raz nie więcej :)

a i tego nie jestem do końca pewien :)

rzeczywiście, jak na NT, Maul to doskonale zagrana postać :D

A teraz konkurs na najbardziej śmieszną kwestię w NT !

Mój typ (jakoś tak to leciało):

Obi: Anakin! I must stop you!

Anakin: You will try.. (..:D)

//edit: a tak w ogóle, z innej beczki.. nie chce mi się sprawdzać.. Darth Maul należał do rasy Zabrak?

Link to comment
Share on other sites

Tak, Maul był Zabrakiem. Więcej info o tej rasie tutaj. Swoją drogą natknąłem się niedawno na komiks, w którym Darth Maul przeżywa starcie z Kenobim (nie pytajcie jakim cudem przetrwał przecięcie na pół) i w takiej postaci tropi Obi-Wana po galaktyce, aż w końcu dopada go na Tatooine, gdzie panowie walczą ponownie. Zabrak tym razem ginie już na pewno, w czym swój udział zalicza także Owen Lars. Czytałem też o komiksie ze sklonowanym Maulem, który tym razem staje do walki z samym Vaderem - chętnie bym coś takiego zobaczył w filmie!

Żarty w NT? Ten rządzi. :P

Link to comment
Share on other sites

Co do dubbingu - przykład nowej trylogii dobitnie pokazał mi jak bardzo należy trzymać się od nich z daleka ^^ Nic a nic klimatu, ton nie pasujący do sytuacji, brak zaangażowania aktorów... znamy to, prawda? Dlatego też jedynym sprawiedliwym wyjściem są napisy - też buble się trafiają, ale jak ktoś zna angielski to prawdziwy sens zdania wyłapie ;D Jeszcze nt. filmów - kiedyś się zastanawialiście jak mogły by wyglądać filmy osadzone w SW po pokonaniu Imperatora? :=)

Link to comment
Share on other sites

Swoją drogą natknąłem się niedawno na komiks, w którym Darth Maul przeżywa starcie z Kenobim

Tutaj jest więcej o tym, że przeżył i potem toczył pojedynek z Obi-Wanem. Czytałem też kiedyś, że nie tylko Maul żył po tym, jak umarł.

Darth Sidious podobno też przeżył upadek do tego szybu reaktora z VI części

i powrócił jako duch, błąkając się po galaktyce. Więcej o tym można poczytać w tym miejscu. Co o tym myślcie? Jest to trochę przekombinowane, ale fajnie się o tym czyta. :)

Link to comment
Share on other sites

Przypomina mi się dyskusja fanów Star Wars'a na zeszłorocznym Pyrkonie w Poznaniu. Wyjaśniali, że po Starej Trylogii Palpatine umarł, ale zostawił swój skarbiec, z którego korzystał Thrawn. Jednocześnie były książki na temat klonów Imperatora, które miały jakąś tam rolę do odegrania. Jeden z uczestników dyskusji podsumował to mniej więcej tak:

"- Jak go zabijają, to niech robią to raz a dobrze, a nie klonują czy inaczej udziwniają..."

Ja sam czytałem parę powieści ze świata Wojen i przyznam, że niektóre pomysły są co najmniej dziwaczne. Niszczyciel Słońc, z ekstra mocną tarczą, silnikami i w ogóle, co to mu nawet Niszczyciel Gwiezdny krzywdy nie może zrobić? Bez sensu... Nie wiem sam, na co takie udziwnienia.

Link to comment
Share on other sites

Czytaliście komiks "Wskrzeszony" (Resurrection) napisany przez Rona Marza (rysunki - Rick Leonardi)? Również opowiada o pojedynku Maula - tym razem z... Darthem Vaderem! Komiks świetny, porusza wątek, że w Vaderze wciąż tkwi dobro, że nadal jest Jedi. Przytoczę cytat: "Nadal je w tobie widzę... Pojedyncze światełko w ciemności, którego nie chcesz zgasić".

Na końcu Maul zginął (choć prawie zabił Vadera).

.

Jaką polecacie serię książkowych Gwiezdnych Wojen? Mam w domu Dartha Bane'a, Moc uwolnioną, Posłuszeństwo, Czarnego Lorda i parę innych. Co najlepiej przeczytać?

Link to comment
Share on other sites

Polecam Komandosów, a jeżeli uwielbiasz ST to Trylogię Thrawna.

Nie wiem czemu tak się tak tego Hayden. Dla mnie spisał się dobrze... No może w II mógł postarać się lepiej, ale no panowie, chłopak musiał pokazać przejście na CSM jednego z najbardziej znanych czarnych charakterów w ogóle. Zagrał to tak jak powinien. Lucas chciał żeby Ani był aroganci i ogarnięty pychą. Był w Radzie, a dalej chciał więcej... Wszystko oczywiście przez Palpiego ;]

Wskrzeszanie postaci w SW to totalna porażka. No ile razy można zabijać Maula... A ta historia z Lukiem i mózgiem to bezsens do potęgi :) No ale wśród pięknych rzeczy trafi się parę... potknięć.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio czytałem : Mroczny Lord, Narodziny Dartha Vadera, i książkę z Mace'm Windu - Punkt Przełomu. Całkiem przyzwoite lektury.

Co do wskrzeszania postaci - też słyszałem o tym komiksie z Maulem i klonach Imperatora, ale uważam to za piramidalną głupotę.

Anakin był zagrany tak, że aż zęby bolały, ale już o tym wspominałem. Chociaż lubię scenę w Świątyni Jedi z zbliżeniem na jego oczy Sitha - rzadki widok w filmie, czegoś co jest nawiązaniem do części wyglądu "starożytnych" Sithów

Sam bym chętnie obejrzał raczej filmy właśnie o tych "starożytnych" czasach, mam wrażenie, że komiksy i książki dziejące się po VI części trylogii, nieco... hmm, jak to określić... po prostu dalsza historia Jedi i Sithów sprawia, przynajmniej mi, wrażenie walki dwóch szczeniaczków, zamiast zaprawionych w bojach wilczurów - na tle wszystkich zdarzeń poprzedzających finał VI części, dziejących się przez całe 20 000 lat.

Ktoś wspominał Quinlana Vosa - ok, balansował na granicy, ale wspominając Mace'a Windu, chodziło mi o Jedi balansujących na granicy ze względu na styl walki lub broń, a nie rasę, czy inne czynniki. W Uniwersum Star Wars, wiele razy się pojawia opinia, że miecz świetlny to broń elegancka, odpowiednia dla Jedi. Jednak podwójnym, znacznie łatwiej zabić, lub okaleczyć, nawet przypadkiem, stąd przychylam się do zdania, że to dlatego Jedi nie używali podwójnych, a nawet rzadko nosili 2 miecze. Miecz świetlny był czymś znacznie więcej niż bronią dla Jedi i sądzę, że podwójny, byłby jakąś pokusą wiodącą ku Ciemnej Stronie

Link to comment
Share on other sites

Ktoś wspominał Quinlana Vosa - ok, balansował na granicy, ale wspominając Mace'a Windu, chodziło mi o Jedi balansujących na granicy ze względu na styl walki lub broń, a nie rasę, czy inne czynniki.

Zawsze sądziłem, że to CZYNY Jedi zmieniają jego pozycję na wskaźniku Ciemnej i Jasnej Strony Mocy. Poza tym sugerujesz, że użytkownicy standardowego jednego miecza są jakoby mniej podatni na wpływy Ciemnej Strony - bo nie używają podwójnego ostrza - czemu raczej zdaje się przeczyć ciągłe przechodzenie Jedi na stronę Sithów.

W Uniwersum Star Wars, wiele razy się pojawia opinia, że miecz świetlny to broń elegancka, odpowiednia dla Jedi. Jednak podwójnym, znacznie łatwiej zabić, lub okaleczyć, nawet przypadkiem, stąd przychylam się do zdania, że to dlatego Jedi nie używali podwójnych, a nawet rzadko nosili 2 miecze.

Bo wiadomo, że Jedi machają swoimi mieczami i przypadkiem zdarzy im się kogoś trafić... Jednak miecze świetlne dostają do rąk Jedi, a nie ludzie z ulicy? Pamiętasz co mówił Obi-Wan?

"This was the formal weapon of a Jedi Knight. Not as clumsy or random as a blaster. More skill than simple sight was required for its use. An elegant weapon. It was a symbol as well. Anyone can use a blaster or a fusioncutter?but to use a lightsaber well was a mark of someone a cut above the ordinary." - Obi-Wan Kenobi.

Miecz świetlny był dobrą bronią, bo to kawałek skomplikowanej technologii. Do tego każdy Jedi sam robił sobie własny, unikalny miecz świetlny. Już walka jednoręcznym mieczem wymaga umiejętności. I to - zdaje się - był znak "wyjścia ponad przeciętność". O ile bardziej znaczące jest używanie trudniejszego stylu, stylu walki dwoma mieczami lub wręcz podwójnym mieczem? Sztuką jest opanować coś takiego, a zatem jest to jest to kolejny wskaźnik "niezwykłości". Jednak machać czymś takim trzeba umieć, ale to wcale nie znaczy, że machanie jednym mieczykiem też nie wymaga treningu. Dlatego dziwi mnie sugestia, że ktoś wysłałby Jedi z podwójnym ostrzem do walki, zupełnie nieprzygotowanego, albo raczej tak przygotowanego, że sam by się mieczem pociął. Albo kogoś. To samo dotyczy jednomieczowca - przecież on też mógłby tym mieczem świetlnym kogoś zabić lub okaleczyć, bo przypadkowo dostał do ręki broń i zrobił przypadkowy zamach... Chyba, że Jedi niczego nie robią przypadkiem i nie machają mieczami świetlnymi na lewo i prawo.

Link to comment
Share on other sites

Chociaż lubię scenę w Świątyni Jedi z zbliżeniem na jego oczy Sitha - rzadki widok w filmie, czegoś co jest nawiązaniem do części wyglądu "starożytnych" Sithów

Ktoś wspominał Quinlana Vosa - ok, balansował na granicy, ale wspominając Mace'a Windu, chodziło mi o Jedi balansujących na granicy ze względu na styl walki lub broń, a nie rasę, czy inne czynniki. W Uniwersum Star Wars, wiele razy się pojawia opinia, że miecz świetlny to broń elegancka, odpowiednia dla Jedi. Jednak podwójnym, znacznie łatwiej zabić, lub okaleczyć, nawet przypadkiem, stąd przychylam się do zdania, że to dlatego Jedi nie używali podwójnych, a nawet rzadko nosili 2 miecze. Miecz świetlny był czymś znacznie więcej niż bronią dla Jedi i sądzę, że podwójny, byłby jakąś pokusą wiodącą ku Ciemnej Stronie

Starożytni sithowie mieli rogi.. W ogóle nie rozróżnia się Sithów jako rasy.. Mroczny Jedi to Morczny Jedi a Sith to Sith, nie mam racji..?

Jak to w końcu jest :/ O ile mi wiadomo Sithowie to była oddzielna rasa, Mroczni przyjmowali w póżniejszych czasach (5000lat później? 10 000?) jedynie tytułu Lordów Sith..

A Prawo Dwóch wprowadził bodajże Darth Bane.

//Ja wspominałem Vosa :)

////Wyobraźmy sobie policjanta uzbrojonego w LKM, granatnik i dwa pistolety maszynowe..

Oraz terroryste z berretą i pałką oraz kajdankami..

Lanca to broń ciemnej strony, stworzona do zabijania i tylko do tego.

Link to comment
Share on other sites

Sith to w pradawnych czasach pewna rasa z określoną kulturą. Wraz z rozwojem technologi, odkrywaniem nowych planet itd do tej tradycji przyłączyli się inne istoty z różnych ras. No i wyznawcy tych ideologi zostali nazwani Sithami. Początkowo był to zakon, a później jedynie 2 Lordów.

Link to comment
Share on other sites

Jednak podwójnym, znacznie łatwiej zabić, lub okaleczyć, nawet przypadkiem, stąd przychylam się do zdania, że to dlatego Jedi nie używali podwójnych, a nawet rzadko nosili 2 miecze. Miecz świetlny był czymś znacznie więcej niż bronią dla Jedi i sądzę, że podwójny, byłby jakąś pokusą wiodącą ku Ciemnej Stronie

Przede wszystkim - łatwiej zabić i okaleczyć siebie... no cóż, mnie sie wydaje że walka dwoma mieczami, bądź mieczem podwójnym jest dużo trudniejsza i wielu Jedi mogłoby sobie z nią nie poradzić. Zresztą - podwójny jest bronią tak jakby przypisaną do ciemnej strony(Bastilia? Bastilia balansowała ze swoją arogancją między stronami). Dlaczego? A kij go wie.

Co do wskrzeszania postaci - też słyszałem o tym komiksie z Maulem i klonach Imperatora, ale uważam to za piramidalną głupotę.

Dlatego też słysząc historię po

śmierci Vadera

zawsze Rotfluje. ocb?! Jakie Klony? Że kto z kim? O ile historie BBY - zwłaszcza Exar Kun i KoTOR'owe są świetne i w mojej opinii lepsze od fabuły filmu(zwłaszcza I-III, bo stara w miarę się trzyma), to po prostu... a szkoda gadać :P

Czy was też śmieszy to przypisywanie kolorów jasnej bądź ciemnej stronie?

Starożytni sithowie mieli rogi.. W ogóle nie rozróżnia się Sithów jako rasy.. Mroczny Jedi to Morczny Jedi a Sith to Sith, nie mam racji..?

Z tego co pamiętam to Sithowie wyglądali mniej więcej jak Darth Maul.

Sithowie - rasa, Mroczni Jedi - przeszli z jasnej na ciemną stronę... Nie liczę tutaj Lordów Sith oczywiście. Z czasem rasa wymarła, a Sithami nazywano po prostu Mrocznych Jedi... Choć tak jakby Mroczni Jedi to szersza kategoria.

Lanca to broń ciemnej strony, stworzona do zabijania i tylko do tego.

Zależy kto jej używa! Nosz przecież jak ktoś nie chce zabić to i lancą nie zabije, a jak chce to i pojedynczym łeb utnie!

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się w 200% że Kotorowa Fabuła jest o wiele lepsza od filmowych..

Jajko kurę przerosło :)

Badzo spodobała mi się historie Exar Kun, Marka Ragnosa, Naga Sadowa i innych Sithów..

//Maul to Zabrak, już to wyjaśniliśmy :) Podobnie jak Bao-Dur z Kotora.

Wg Biblioteki Ossus:

Sithowie to gatunek czerwonoskórych humanoidalnych istot, charakteryzujący się wyrastającymi z czaszki rogami, który wyewoluował na planecie Korriban ponad 100 tysięcy lat przed bitwą o Yavin, a następnie stworzył Imperium Sithów. Uważa się, że istoty te wyginęły w okresie między przegraną wojną ze Starą Republiką a czasami Freedona Nadda. Od tego gatunku pochodzi nazwa grupy Mrocznych Jedi zwanych Sithami.

Wszystko jasne?

Link to comment
Share on other sites

Lanca to broń ciemnej strony, stworzona do zabijania i tylko do tego.

Any proof? Jeśli chcesz dawać takie aksjomaty bez czegoś na poparcie to od razu daj sobie spokój. Walka dwiema mieczami jest stylem stworzonym do zabijania? Bo to trochę jak walka człowieka z kijem z człowiekiem z mieczem - czy to, że kijem inaczej się walczy od razu czyni go "bronią ciemnej strony"? Na takiej samej zasadzie zwykły miecz świetlny także jest bronią Ciemnej Strony. Nigdzie nie ma napisane, że jest to broń Ciemnej Strony, tylko Jedi uważają ją za taką, ale przecież Jedi nie są nieomylni, prawda? Podążanie ścisłym Kodeksem lub drogą Sithów to w sumie chodzenie po wydeptanych ścieżkach "dla bezpieczeństwa", a nie prawdy objawione i jedyne. KotOR 2 całkiem ładnie to pokazał i wzniósł nieco głębi do tego płaskiego potrzegania świata.

Wszystko jasne?

Nie.

http://starwars.wikia.com/wiki/Sith

Ten artykuł powinien wyjaśnić wszystko.

Link to comment
Share on other sites

może Ciemna Strona zasłania mój umysł..

Mam jeszcze raz przytoczyć porównanie o policjancie i terroryście? :)

TO JEST MOJA PRYWATNA OPINIA :)

do czego służy pistolet a do czego służy ciężki karabin maszynowy albo granatnik?

O ile w przypadku pisteletu można powiedzieć, że do ochrony życia, tak ckm jest ewidentnie stworzony do masakry.

Tak samo jest z lancą.. Oczywiście można wykorzytywać ją jak pistolet, jako straszak, ale po co..

TO JEST MOJA PRYWATNA OPINIA :)

Link to comment
Share on other sites

do czego służy pistolet a do czego służy ciężki karabin maszynowy albo granatnik? O ile w przypadku pisteletu można powiedzieć, że do ochrony życia, tak ckm jest ewidentnie stworzony do masakry.

Szczerze mówiąc jakakolwiek broń palna została chyba stworzona do zabijania? Nawet pierwsze narzędzia kamienne służyły do polowań, czyli do zabijania? Być może nóż do krojenia chleba ma w zamyśle służyć do krojenia chleba, ale ile morderstw popełniono przy użyciu noża? I jak w ogóle wyglądały narodziny noża? Można mówić, że miecz służy do obrony, ale przecież tymi samymi mieczami Jedi i Sithowie się tną. Choćby z tego powodu twierdzenie, że miecz podwójny służy do mordu i jest ofensywny, a miecz zwykły służy do obrony uważam za śmieszne. Dla mnie to po prostu styl walki. Sam swoim postaciom wolę dobierać styl walki dwoma mieczami, bo nie ma czegoś na kształt halabardy.

Kazama - Darth Vader nawet jak był jeszcze Anakinem Skywalkerem używał jednoręcznego miecza. Wniosek? Miecz jednoręczny sprowadził go na Ciemną Stronę Mocy.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...