Jump to content

Dawid2207

Forumowicze
  • Content Count

    1,375
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

61 Dobra

About Dawid2207

  • Rank
    Togrutanin
  • Birthday 07/22/1997

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

10,289 profile views
  1. Toż to wybitna odpowiedź!
  2. http://niespodzianka.pl/presents/87d18edcd90c8f3b833f92b053687c95.jpg http://www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/107615_chmury_gory_zachod_slonca_preria.jpg Podpowiem, że to rebus dotyczący tytułu ;>
  3. Lovecrafta twórczość rozległa i ponura?
  4. Nie czytaliście "Braci Karamazow" Fiodora :c? Wolne
  5. Jeśli Boga nie ma, moralność nie ma uzasadnienia.
  6. Temat umarł :o Duchowny bierze w niewolę Jezusa i wykłada mu swoją teorię na temat trzech kuszeń
  7. Niestety nie. Jedynie Skyrim na nizszych moze dac rade, GTA IV - jest za slabo zoptymalizowane, a W2 i FC3 - beda sprawialy problemy. Ekhm, gram w Skyrima w rozdzielczości 1280x960, wysokie detale Tak, też jestem zdziwiony.
  8. Geforce gt630 2gb ddr3 128bit 2048mb 2 gb ram C2D E5200 2x2,51 ghz Windows XP Ruszą przyzwoicie GTA IV, Wiedźmin 2, Skyrim, Far Cry 3? Nie mam oczywiście na myśli grania w full HD, ultra i te sprawy.
  9. Łapka w górę, film cienki jak ostrze mieczy elfickich. Szczególnie, że po premierze obejrzałem rozszerzoną wersję WP, która jest przegenialna i świetnie oddaje klimat książki, czego o tym nowym potworku powiedzieć nie można. @Otton - a jak byś ocenił Niezwykłą Podróż 1-10?
  10. Jest drugi dzień Świąt, 21:22, czuję się po prostu wypompowany. Nie mam siły na wymyślanie zawiłego wstępu; zawsze przychodzi mi z wielkim trudem, toteż pozwolę go sobie ominąć, jeśli czytelnik pozwoli, i od razu przejść do rzeczy. W kinie dziś byłem. Na "Hobbicie". Jeśli po moim stylu pisania tego nie widać, spróbuję odnaleźć słowo najlepiej określające mój stan w czasie oglądania napisów końcowych i wsłuchiwania się w "I see fire" Eda Sheerana ( ). Zażenowanie? Nie, już jakąś godzinę wcześniej przeszło to uczucie na wyższy poziom, którego nazwać niestety nie potrafię. Rozbawienie? Broń Boże, to wcale nie jest zabawne. Rozczarowanie. Po prostu rozczarowanie.Film nie zadał sobie trudu bycia dobrym, więc nie widzę powodu, bym ja trudził się, pisząc pełnoprawną recenzję. Kiedyś już mówiłem, że tego nie lubię, a w tej chwili chyba nawet bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Po prostu powiem, dlaczego "Pustkowie Smauga" jest moim zdaniem najgorszą adaptacją Tolkiena, jaką widziałem. Uwaga, spoilery. 6) Wstęp i zakończenie. I nie chodzi o to, że są złe. Chodzi o to, że ich nie ma. Na samym początku oglądamy jakąś retrospekcję, która jest trochę bezużyteczna (bo nie przypomina odpowiednio, co się działo w "jedynce", a zakładam, że to było jej celem), ale to nic, jest w miarę w porządku, na dodatek zgodna z kanonem. Jednak o ile pierwsze chwile jakoś ujdą, to ostatnie są dla mnie nieporozumieniem. Żeby za dużo nie spoilerować - mamy cliffhanger rodem z "Zagubionych". Coś tam się dzieje, zbliżenie na twarz, epicki tekst, który będzie można wrzucić do zwiastunów następnych części i bach - napisy. 5) Wątek miłosny. Myślałem, że to będzie główna i jedyna wada filmu. Moje przeczucia się nie sprawdziły, co wcale nie oznacza, że wątek ten nie jest tragiczny. Rozumiem, że Peter Jackson chciał dodać swojemu dziełu nieco romantyzmu, ale na pewno nie udało się to poprzez żarcik z podtekstem seksualnym. Ani rozmowę krasnoluda z elfką o gwiazdach (taka tam pogawędka w więzieniu), przepełnioną niezwykle subtelnymi i głębokimi metaforami. 4) John Woo. Nie żebym miał coś do Johna Woo. Jeśli ktoś lubi sceny akcji rodem z filmów tego pana, nie mam nic przeciwko. Ale jeśli coś takiego znajduje się w filmie na podstawie Tolkiena, zaczyna się dziać coś niedobrego. Pamiętacie scenę z "Dwóch wież", w której Legolas ostrzeliwał orków surfując na tarczy po schodach? Wypadła widowiskowo, ale wiele osób jej nie lubi. Podobnie z zabiciem Olifanta w "Powrocie Króla". Mnie nie przeszkadzały, bo oprócz nich nie obserwowaliśmy właściwie niczego w tym stylu. A w "Pustkowiu" każda walka przypomina popisy Sparrowa z "Piratów z Karaibów". Dosłownie każda. Legolas sprawia wrażenie, jakby mógł bez problemu zmasakrować z pół armii Mordoru. Albo więcej. W "Niezwykłej Podróży" była np. taka scena, w której nieuzbrojony Bombur zepchnął brzuchem kilka goblinów w przepaść. W "Pustkowiu" toczy się w beczce i zbija w ten sposób kilkunastu orków jak kręgle. Dosłownie. Przykłady można mnożyć. Ogólnie rzecz biorąc: sceny akcji wypadają wręcz śmiesznie. 3) Tempo. Jest to o tyle dziwne, że w "Hobbicie" dzieje się jednocześnie za dużo i za mało. Sceny, które zasługiwały na rozwinięcie (Mroczna Puszcza), zostały skrócone do minimum. No właśnie, sceny w tym posępnym lesie wypadły naprawdę świetnie i dobrze wpasowały się w książkową wizję. Tylko dlaczego zostały tak skrócone?! Czy to ich kosztem został wprowadzony ten genialny międzyrasowy wątek miłosny? A może kosztem Beorna? Tutaj parę słów o tej postaci: mniejsza z tym, że wyobrażałem go sobie jako rosłego, grubego faceta o posturze niedźwiedzia, a zobaczyłem jakiegoś Wolverina. Jackson chciał go przedstawić jako kogoś dużo bardziej niebezpiecznego i nieprzewidywalnego, niż to zrobił Tolkien. Nie powiem, żeby to mi się podobało, ale ponownie: mniejsza z tym. Tylko dlaczego pojawia się na ekranie na niecałe 5 minut i jego postać nie wnosi absolutnie nic? Muszę też koniecznie wspomnieć o scenach, które ostatecznie przesądziły o mojej opinii na temat tego filmu. Mówię tu o chyba 30-minutowym berku ze Smaugiem. Walka tak nieprawdopodobnie głupiutka, infantylna, ale jednocześnie nudna (pomimo znakomitych efektów specjalnych), że chce się płakać. I tym akcentem zgrabnie przechodzimy do następnej wady.... 2) Zmiany względem oryginału. W "jedynce", wbrew pozorom, nie było ich tak dużo. Dodano parę rzeczy, ale mało co zmieniono. A tutaj? Jackson tworzy własną fabułę, o wiele mniej ciekawą od tolkienowskiej. Nielogiczności jest cała masa, Thorin z lojalnego, dostojnego dowódcy, jakim był w poprzedniej części, przeobraził się w niedbającego o towarzyszy bufona. Kili jest ranny? Nie ma problemu, odpuść sobie tę wyprawę, podlecz się (tak, pretekst do spotkania naszego lowelasa z elfką). Fili, zostań z nim, nie ma problemu. Bofur spóźnia się na statek? Płyńmy bez niego, tylko będzie przeszkadzał. Nie znaleźliśmy dziurki do klucza przez 1 minutę? Spadamy, nic tu po nas. Ten moment zszokował mnie najbardziej. Jestem ogromnym fanem "tolkienowskiego etosu rycerskiego". Uwielbiam to bezmyślne poświęcenie, jeden za wszystkich, itd... Ale żeby cała kampania wycofała się w jednej chwili, bo nie udało im się znaleźć cholernego zamka?! Prawdziwy Thorin prędzej wszedłby prosto w paszczę smoka, niż by się poddał. Poza tym kolejna irytująca sprawa: Legolas, Tauriel. Nie mam nic do tego, że te postaci wprowadzono. Tauriel co prawda nie ma osobowości (ale jest ruda i ładna, pewnie to miało wystarczyć), ale Legolas jest już o wiele ciekawszy. Tylko, że nie robi nic ciekawego. Miałem nadzieję zobaczyć elfią politykę, narady o ewentualnym dołączeniu do wojny... a to wszystko zamyka się w 2 zdaniach, zaś głównym zadaniem Legolasa jest... w sumie nie wiem, co. Podejrzewam, że dzięki niemu będzie można sterować 2 postaciami w LEGO: Hobbit. I powód nr 1)Brak ciepła. Powinienem powiedzieć: brak klimatu. Poza paroma dobrymi scenami (o nich zaraz), film twardo pozostaje bezpłciowy. Nie ma tu za grosz atmosfery Śródziemia, są kiepskie żarty, dużo akcji, w cholerę efektów specjalnych. Niestety, ale mamy do czynienia z typową popcornową rozrywką nastawioną na masową widownię. Widz przyjdzie, obejrzy, pośmieje się z Bombura, wyrzuci żarcie (wszak seans się bez niego obyć nie może) do kosza i zapomni. Przypomni sobie w czerwcu, jak będą reklamować następną część. "Pustkowie" nie ma Tego Czegoś. To taki "Atak Klonów" Władcy Pierścieni. Niby posuwa akcję naprzód, coś tam wprowadza, ale tak w gruncie rzeczy - lepiej, żeby go nie było. Wszelka inwencja twórcza w kwestii fabuły sprawiła tylko, że miałem ochotę walić głową w mur. I dalej mam, bo oczekiwałem czegoś więcej. Naprawdę nie spodziewałem się tak drętwych dialogów, które nadają się chyba tylko do zwiastunów. Skąd ta różnica między obiema częściami trylogii (czy one nie były kręcone w tym samym czasie?)? Nie mam pojęcia, ale faktem jest, że "Niezwykła Podróż" nie przestaje mnie zachwycać i pozostaje dla mnie ideałem filmu przygodowego, a jego sequel... Ech. A co mi się podobało? To tak pokrótce, bo i tak rozpisałem się bardziej, niż miałem zamiar. Świetne sceny w Mrocznej Puszczy. Ładna ucieczka z więzienia Elfów. Genialne efekty specjalne, to samo muzyka. Bardzo ciekawy wątek z Pierścieniem: mamy pokazane, jak powoli przejmuje władzę nad umysłem Bilba. Co jeszcze... smok fajnie wygląda. Tylko trochę mi zbrzydł po 30-minutowym berku, w którego bawi się z Krasnoludami. I niezły wątek Dol Guldur. Chyba tyle. PS Zdaje sobie sprawę, że być może moje myśli są chaotyczne i nie do końca poukładane, ale wcale nie chciałem spłodzić mocnego tekstu, a jedynie spisać szybko moje wrażenia i przestrzec was przed "Pustkowiem".
  11. Mam zwykłą wersję, nie chciałem płacić dwa razy tyle za 3 krótkie DLC, chociaż podobno HQ's Revange jest bardzo dobre. Dziękuję bardzo i proszę o zamknięcie tematu.
  12. Kupiłem Arkham City z serii Premium Games. Czy ktoś posiadający to wydanie mógłby mi powiedzieć, czy gra zawiera kampanię Kobiety Kot? Jeśli nie, to jak ją kupić (bo np. na steamie nie ma)?
  13. Dwa słowa: Ahsoka Tano. Już wiele razy pisałem, jak Clone Wars uwielbiam i nie mam nic do dodania. Oglądać. Koniec.
  14. Podobało mi się, że zarówno "ci źli" jak i wspaniali demokraci uczestniczą w pewnym tańcu wokół ogniska. Bardzo ładna historia, ale moim zdaniem nieco przereklamowana. Tak naprawdę to nic odkrywczego - coś jakby Robinson Cruzoe rozbił się z kilkunastoma pasażerami. Nie zrozumcie mnie źle, to bardzo dobra książka - ale do miana arcydzieła daleka droga. Szczególnie mnie denerwowało, jak "podprowadzone" są te wszystkie wydarzenia.
×
×
  • Create New...