Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Czego Teraz Słuchacie V-1

Recommended Posts

Ponieważ w starym temacie nie można było dodać ankiety, tworzę nowy ;]

Odsłona czwarta :) Zasady jak zawsze: piszcie coś więcej niż tylko autora + utwór, unikajcie ogólników, nie piszcie po sto razy tego samego wykonawcy choćbyście siedzieli nad jedną płytą/zespołem cały tydzień - napiszcie na nowo dopiero jak uznacie, że jest sens, wbrew zasadzie 'dzień bez posta na CTS to dzień stracony.'

Poza tym życzę dobrej... muzyki ;)

Sporo czasu minęło... Zakładam nową część.

Link to comment
Share on other sites

Drugi! :]

Ayreon - Universal Migrator Part 1 & 2

Od paru dni nie mogę przestać słuchać tego zacnego albumu (a zasadniczo dwóch albumów), który opowiadając wspaniałą kosmiczną historię łączy łagodne, klimatyczne melodie z cięższymi brzmieniami, a w dodatku za mikrofonami stanęły takie tuzy jak Johan Edlund, Andreas Deris czy Bruce Dickinson. Polecać nie trza!

Link to comment
Share on other sites

A ja sobie zapuściłem właśnie Killswitch Engage - Alive Or Just Breathing

Świetna płytka, ma wiele kawałków z bardzo wpadającymi w ucho refrenami (Numbered Days, Self Revolution, czy świetny jako całość My Last Serenade)

Głos Jessego Leacha fajnie się słucha, tak lekkoi zachrypiony ryk, ale potrafiący też świetnie zaśpiewać. Moja ulubiona płyta Killswitch Engage.

Link to comment
Share on other sites

Z okazji nowej odsłony, to i ja posta palnę; w zasadzie dawno tu nie spamiłem.

Anaal Nathrakh - Castigation And Betrayal

Bez wątpienia jeden z lepszych utworów wyrzyganych z anaalnych trzewi. Perka szaleje, wokalista pięknie zrywa struny głosowe, a gitary obryzgują nas słuszną porcją mięcha. Chaos, panie, czysty chaos! Dla fanów mocnych brzmień - w sam raz na budzik.

Link to comment
Share on other sites

Blue Öyster Cult - Veteran of the Psychic Wars

Słucham już dziś tego kawałku nie wiem dokładnie który raz i wciąż przestać nie mogę. Świetny tekst, cudowne solo... Jeden z moich ulubionych utworów :) Dobry na dobry początek dnia, a widzę, że słoneczko uśmiecha się zza chmurek.

Link to comment
Share on other sites

Satyricon - K.I.N.G

Mimo tego, że black metalu nie cierpię, to ten utwór mnie urzekł. Genialna melodia przewodnia. Ależ ten utwór mógłby być wspaniały, jakby wokalista nie brzmiał jak zarzynany prosiak...

Link to comment
Share on other sites

Embryo - No God Slave

Płytę nabyłem niejako "z rozpędu". Po prostu aby załapać się na promocję w sklepie potrzebowałem dokupić płytkę w danej cenie, aby wszystko się zaokrągliło. Kolega powiedział, że skoro lubię melodic death metal, to ta płyta powinna mi się spodobać. I bardzo mi się podoba. Nie jest to może standardowy melodic death, ale fajnie się tego słucha. Nowoczesne brzmienie, delikatne klawisze w tle (nienachalne) i świetny wokal. No i perkusja ma bardzo fajne, mocne brzmienie.

Link to comment
Share on other sites

Tak jakoś naszła mnie przemożna chęć przesłuchania albumów Behemotha od Thelema.6 wzwyż, co też czynię :]. Nie jest to moja ulubiona kapela, ale zdecydowanie dają radę. Szczwgólnie jeśli chodzi o melodykę. Imho, bardzo charakterystyczną. Co prawda nie mam takiego skrzywienia, jak przy Demigod (pół roku non-stop tego słuchałem), ale nadal z chęcią wracam do ich muzyki.

Link to comment
Share on other sites

Mięęęczaaakiii. Popuścilibyście w swoje pieluszki, gdybyście posłuchali takich blastów jak ja - np. Lady zGaGi.

Akuratnie The Number Twelve Looks Like You - Nuclear.Sad.Nuclear, później Converge - Axe To Fall i pozamiatane, po hiciorach lat 70. potrzebuję jakiegoś kopa w d... na rozpęd do roboty.

Ostatnimi czasy jaram się też południowohamerykańskim stonerem - na przykład rozkosznym Alabama Thunderpussy. Co jak co, ale tylko spocone rednecki z dwururami wiedzą, jak grać taką muzykę.

I, by nie odbiegać od mojego codziennego repertuaru, miodna dla uszu sieka w postaci Skinlessa razem ze zmuszającym do wywijania tyłeczkiem def'n'rollem - Six Feet Under. Wcześniej miałam tylko ichniejszy Death Rituals, a dopiero ostatnio weszłam w posiadanie coveru całego Back In Black. Dobrrre.

@47 - a ja dorzucę, że Anaale (swoją drogą, ilu ludzi sprawdziło, co znaczy ich nazwa, a nie poprzestało na czarującym skojarzeniu z nieciekawym otworem w ciele?) są jednym z niewielu zespołów, które przypadły mi do gustu w całej rozciągłości swojej dyskografii. Dodatkowy plus za niektóre słodziaszne tytuły. I wish I could vomit blood on you... ...people. ;]

Link to comment
Share on other sites

Ja sprawdziłem nazwę już po pierwszych przesłuchaniach. Srogo się jednak zawiodłem na tłumaczeniu - miałem nadzieję na coś bardziej rektalnego. :/ Co do ichniej dyskografii; fakt są mocni, ale imo In the Constellation of the Black Widow im nie wyszło. Nie wiem, może jeszcze kiedyś się do tej płytki przekonam, na razie jednak brakuje mi w niej tego, co mają poprzednie: pałeru, szaleństwa i nienawiści!

Anaal Nathrakh - When Humanity is Cancer

Wybaczcie, że troszkę monotematycznie, ale jak tak patrzę na swojego lasta, to jest to w zasadzie jedyny zespół metalowy jakiego ostatnimi czasy słucham... Co z kolei powinno służyć wam za niezłą rekomendację. Naprawdę, jak ktoś nie zna to niech odpala jutube (tube tube) i jazda - warto jak... bardzo warto.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio wróciłem na bliższe moim uszom, delikatniejsze klimaty.

Hołd - Album: List do... i Album Powrót

Zapewne, ba, na pewno nie znacie. Ja jednak z Hołdem jestem od początku i do końca pozostanę. Przyznam, że bliżej im do hard rocka, a czasami nawet rocka, niż do metalu, jednak wybaczycie mi to jak posłuchacie ich melodie, te ich takie... charakterystyczne dźwięki (nie mogę znaleźć słowa...:)) i skrzypce... Jeny jak ja kocham skrzypce. :)

Pierwszy album, którzy jest nagrany bardzo amatorsko (muzyka jest cicha, wokale często inaczej śpiewane, niż w rzeczywistości i nie poprawione, a perkusja jest trochę w cieniu). To ich pierwszy krążek i błędy można wybaczyć, bo grają naprawdę dobrze.

Drugi, jest już porządniej stworzony. Dźwięki są czystsze, wokale wyraźniejsze, a perkusja nie jest już tłem i wyraźnie ją słychać. Mimo to Powrót oceniam dużo niżej od poprzedniego krążka.

Ciekawe w Hołdzie jest to, że zespół głosi wiarę poprzez muzykę. To grupa głęboko wierzących ludzi, którzy poznali się na spotkaniach kościelnych i w imię boga zaczęli tworzyć muzykę. Niczym Bob Marley! :)

Zresztą co ja będę dużo gadał - wbijajcie na MySpace! :P[TUTAJ]

Link to comment
Share on other sites

Nabyłem płytkę Solution .45 - For Aeons Past, którą oczywiście obecnie słucham.

Czuję się trochę oszukany... Miało być nowocześnie, supermelodyjnie, no po prostu ultramiodnie. A jak wyszło? Wokalista, czyli Christian Alvestam udzielał się wokalnie już w Scar Symmetry i robił to bardzo długo (na 3 płytach), przez co odbiór płyty Solution .45 jest taki, że czuję, jakby to było Scar Symmetry właśnie. Nawet trochę lżejsze Scar Symmetry. Ale właściwie nic nowego nie słychać na płycie. Chłopaki nie potrafią dać porządnie w ryja jakimś mocniejszym riffem, wszystko jest raczej stonowane. Może napisałbym, że przemyślane, ale co z tego? Płyta jest średnia, a wymagania co do niej miałem bardzo wysokie. Dlatego się zawiodłem.

Link to comment
Share on other sites

@Up: Nic dziwnego, w końcu Christian odszedł, bo ciągnęło go właśnią w tą lżejszą stronę, co niezbyt podobało się reszcie zespołu...

Black Comedy - Instigator

Hmm, co powiedzieć? Po prostu naprawdę fajna płytka dla fanów The Kovenant czy innego Sybreeda...

Link to comment
Share on other sites

Ostatnio (czyt. godzinę temu) sięgnąłem po klasykę. Zarówno polską, jak IRA z piosenkami Szczęśliwego nowego jorku, lub Nadzieja, jak również zagranicznego wykonawcę z lat 80-90, czyli Phila Collins'a wykonującego znaną pewnie każdemu piosenkę Another day in paradise. Za namową kumpla uszczypnąłem też Opeth (świetne połączenie Death i Progressive) oraz Epica(ktoś lubi Nightwish, albo Evanescence, to jest w domu).

Link to comment
Share on other sites

No, nie załapałem się na pierwszą stronę :P

Behemoth - Evangelion

Czyli co dzieje się z nieświadomym - czyli nie "tru" metalem - gdy zapuszcza sobie na dzień dobry krążek, który rozsadza ściany :P Powiem, że wejściówka Daimosa zmiotła mnie falą uderzeniową a dalej tylko czułem jak łeb przerabiany jest na mielonkę pałkami Inferno albo żuty w zębach Nergala :-) Ulubiony kawałek? To chyba będzie Ov Fire and Void, ale chyba dlatego, że wcześniej już obczaiłem piosenkę na YouTube. Dla fanów kapeli - wiadomo - pozycja obowiązkowa, IMO.

Link to comment
Share on other sites

Powiem, że wejściówka Daimosa zmiotła mnie falą uderzeniową a dalej tylko czułem jak łeb przerabiany jest na mielonkę pałkami Inferno albo żuty w zębach Nergala :-)

Ja jeszcze czułem jak kolejne fale plwociny Nergala uderzają mnie w twarz... :P Nie, ja sobie tą płytkę odpuszczę. Wystarczy mi jeden kontakt z nią na YouTube... :)

OverKill - Album: Ironbound

Nie znałem wcześniej tego zespołu, ale zachęcony recenzją ich najnowszej płyty, przeczytaną w HardRockerze, zainteresowałem się tym krążkiem. I... Jest świetny!

Szukałem czegoś, co będzie dobrym odpoczynkiem od melodyjnej i progresywnej muzyki, jaką zwykle słucham. Slayer ze swoim najnowszym krążkiem mi nie podszedł, ale OverKill - wciągnął bez reszty. Polecam. :)

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...