Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Czego Teraz Słuchacie V-1

Recommended Posts

Aria - Cherez Vse Vremena

Kolejny bardzo dobry album legendy rosyjskiego metalu. Jest spokojniej, dojrzalej i ogólnie bardziej różnorodnie, ale bez zmian pozostaje jedno - to wciąż kawał znakomitej muzyki!

Oprócz tego w ziemię wgniotło mnie nowe CETI, dla mnie to niewątpliwie polska płyta roku 2014 w kategorii metal, niesamowite jest to, ile można wykrzesać z tak ogranego przecież gatunku, i na jakim poziomie! No ale Kupczyk to Kupczyk, więc tu nie ma co się co dziwić.

Link to comment
Share on other sites

Guest michaszenko

KSU- Dwa Narody, z typowego punk rocka już wyrosłem ale jako "bieszczadzkie dziecko" KSU zawsze zostanie w moim sercu. Na nim się wychowałem i KSU słuchały pewnie będą i moje dzieci. Co można powiedzieć o nowym krążku? Po sporej przerwie pomiędzy albumami wreszcie się doczekałem i warto było czekać. Od pierwszego przesłuchania urzekła mnie muzyka, tekstowo też jest bardzo dobrze. Kawałki takie jak "Moje stąd" czy tytułowe "Dwa Narody" urzekają. Niestety obawiam się, że to już ostatni krążek ustrzyckiej kapeli. Zobaczymy.

Link to comment
Share on other sites

Behemoth - The Satanist

Ten album to moim zdaniem swoista trampolina, który wybiła Behemotha na czołówkę albumów 2014. W porównaniu do poprzednich krążków nieco zmienione brzmienie, chociaż płyta sama w sobie nadal zachowuje podstawowe elementy blackowego uderzenia. Behemoth nigdy nie stronił od bycia małokontrowersyjnym, więc możemy sobie wyobrazić jakiego rodzaju teksty znajdują się na krążku. Jakbym miał wymienić moje dwa ulubione tracki to byłyby to Ora pro nobis Lucifer i Furor Divinus.

Ładnie też zaprezentował się singiel Nieboga Czarny Xsiądz - chociaż proponuję go poddać osobistej opinii.

Link to comment
Share on other sites

Civil War - Bay Of Pigs

Jako że w październiku jadę na koncert Powerwolf'a, gdzie Civil War też będzie grać, postanowiłem sobie ich obczaić. Ta jedna piosenka. Ta jedyna. Słucham jej już drugi dzień bez przerwy. Power Metal w najlepszym wydaniu \m/.

Polecam i pozdrawiam, Piotr Fronczewski.

Link to comment
Share on other sites

The Agonist - Eye of Providence

Pierwszy album z nową wokalistką, a zarazem czwarty w karierze zespołu, wywarł na mnie bardzo pozytywne

wrażenie. Największe obawy miałem odnośnie wokalu na tej płycie, ale zupełnie niepotrzebnie. Vicky świetnie

sobie radzi, szczególnie z czystymi partiami, których jest zdecydowanie więcej niż na poprzednich albumach.

Barwa jej głosu bardzo mi odpowiada i przy dłuższym słuchaniu nie drażni, jak co u niektórych wokalistek.

Muzycznie jest lżej niż poprzednio, ale za to bardziej zróżnicowanie. Szybsze utwory świetnie kontrastują z

bardziej spokojnymi kawałkami, a jest też nawet balladka, zaśpiewana tylko czystym wokalem wspieranym

przez gitarę akustyczną. Ogólnie jestem zadowolony z takiego obrotu spraw. Alissa dobrze radzi sobie w Arch

Enemy, a Vicky godnie ją zastąpiła w The Agonist. Oby więcej tak dobrych albumów.

Link to comment
Share on other sites

Żyje ten temat jeszcze?

mewithoutYou "Pale Horses"

Wsiąkłem kompletnie od pierwszego przesłuchania. Nie znałem tego zespołu wcześniej, ale po przesłuchaniu tego krążka - spowodowanego przypadkowym natknięciem się na recenzję - zdecydowanie zapoznam się z pozostałymi ich dokonaniami. Klimatyczne granie, z wolniejszymi i szybszymi momentami, w dodatku bardzo fajnie złożonymi w całość. Zwykle skaczę od utworu do utworu, ale "Pale Horses" składa się nie tylko z samych dobrych utworów, ale w dodatku składających się świetnie w całośc.

God Is An Astronaut "Helios/Erebus"

Dopiero się do niej przysiadam, ale wydaje mi się, że się nie zawiodę. Pierwsze utwory brzmią jak solidna, konsekwentna sytuacja ich muzycznej mysli, a to dla mnie wystarczająco dobry powód, żeby poświęcić jej trochę czasu.

Link to comment
Share on other sites

Pochwalę się, może temat odżyje.

Exodus - Pleasures of the Flesh, Fabulous Disaster

Tak naprawdę to ostatnio nie słucham prawie nic innego prócz utworów zespołu Gary'ego Holta i nie mogę się nadziwić, że zespół nie odniósł takiego sukcesu jak choćby Slayer. Dla mnie każda ich płyta to kopalnia świetnych riffów, kompozycji i solówek. Naprawdę, jeśli szukacie czegoś, do czego chcecie wariacko młócić głową, to lepszego zespołu do tego celu nie znajdziecie. Wyróżniłem Plasures... i FD, ponieważ z początku nie wszystkie utwory z nich pochodzące mi przypadły do gustu, jednak teraz blokada "odpadła" i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co dokonali na nich Holt i spółka. Bo to, że Bonded By Blood, Tempo of the Damned czy Exhibit B kopią siedzenie, tego chyba pisać nie muszę. Ech, czemu zamiast nich w Wielkiej Czwórce jest Anthrax, tego nigdy nie pojmę...

Link to comment
Share on other sites

Pochwalę się, może temat odżyje.

Nie licz na to...

Ech, czemu zamiast nich w Wielkiej Czwórce jest Anthrax, tego nigdy nie pojmę...

Ja tam za bardzo nie wiem, co tam robi także Megadeth...

Sam w tej chwili przesłuchuję (oczywiście w słuchawkach) BABYMETAL. K, wiem że ten projekt, to wymysł Amuse, Inc., ale kupili mnie swoją koncepcją mall-core. Poza tym, po katowaniu się Throneum i Besatt (ale się zepsuli - masakra) mam ochotę odetchnąć. A na aggrotech, EBM czy inną elektronikę nie mam teraz ochoty.

Link to comment
Share on other sites

O, czego teraz słucham. 

Morowe. Blindead. Behemoth. Plaga. Massemord. Ulver.

Tak w skrócie, bo już nie pamiętam.

Morowe ma w sumie słabe teksty. Ale to nie teksty grają tam pierwszoplanową rolę, a muzyka. Desperacja, cierpienie, ból, rozpacz, pożoga, krew, wino.

Czyli wszystko to, co kocham w black metalu. Plaga ma o wiele ciekawsze teksty, bardziej rozbudowane, bardziej liryczne. 

Massemord to wściekłość. 

Behemoth to wszystko w jednym. W ogóle Behemoth to fenomen. Bo ludzie tego słuchają, a 2/3 odbiorców nie rozumie tego, co autor ma na myśli.

Ulver i Blindead to bardziej eteryczna i nastrojowa muzyka. Wprowadza w nostalgiczny nastrój, wywołuje poczucie smutku i niepewności. 

No i jest jeszcze Katatonia, mistrzowie melancholii. No i "Silent Enigma" Anathemy.

Co do Katatonii, akutalnie płyta "Dance of December Souls". Piękna płyta, pisana nie dla szerokiego grona odbiorców, a dla ludzi, którzy po prostu czują muzykę sercem, a nie portfelem.

Tak samo z Anathemą. Te pierwsze płyty są zawsze o wiele bardziej surowe, o wiele bardziej bezpośrednie, mają jaja. 

Potem zdobywają popularność.

 

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...