Jump to content

araevin

Forumowicze
  • Content Count

    606
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

13 Neutralna

About araevin

  • Rank
    Elf
  • Birthday 01/22/1994

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Hej, mam pytanie do gitarzystów. Planuję kupno nowego sprzętu: głowa + kolumna. Chce dokonać solidnego zakupu i nie żałować pieniędzy (czytaj: oszczędzać dłużej, wydać więcej, ale mieć pewność, że było warto). Do tej pory grałem na Peavey Vypyr 75. Odradzam każdemu, który uległ pochwałom sprzedawców w sklepach muzycznych. Wzmak jest fajny do cichego grania, ale im głośniej się go rozkręca, tym gorszy ma dźwięk. Nie nadaje się na próby, a o koncertach nie wspomnę. Masa wbudowanych efektów to pic na wodę, bo się ich zwyczajnie nie używa. Szukam czegoś do na prawdę ciężkich brzmień, ale umożliwiających granie melodyjnych solówek (ciężkie riffy i melodyjki, coś jak brzmienie Michaela Amotta). Myślałem o Randallu, ale może ktoś z was może mi doradzić coś ciekawszego. Zakres cenowy to około 1500zł, ale jeśli mam wydać 2000 i mieć dużo lepszy efekt, to wolę zaoszczędzić więcej. Sprzęt ma się nadawać na próby i na scenę. Mówimy o sprzecię używanym
  2. Do takich stron nie trudno dojść... Ale nie kupię płyty na "Encyklopedii" Chodzi mi CD store'y i tego typu rzeczy.
  3. Hej, mam pytanie. Słyszał ktoś z Was o zespole Catch 22? Kiedyś kupiłem Hardrockera i dodali do niego płytkę "Awakened Through Time" tej kapeli. Świetna muzyka, ale jest pewien problem. Nigdzie nie mogę dostać ich płyt. Ba! Trzeba się mocno naszukać, żeby cokolwiek o nich poczytać, albo posłuchać. Istnieje aktualnie inny zespół o tej samej nazwie, a o "metalowym" Catch 22 internet milczy... Nigdzie - Amazon, e-bay, nie ważne, nigdzie nie ma ich krążków... Na prawdę strasznie mi zależy na zdobyciu ich muzyki, więc świetnie by było, gdyby ktoś pomógl mi w poszukiwaniach. Dla wzrokowców przykładowe okładki:
  4. Jakby nie było, nie spotkałem się jeszcze z książką, która byłaby pozbawiona wad. Największy problem z książkami Martina jest taki, że "Storm of Swords" podniosło poprzeczkę tak mocno, że dwa kolejne tomy wydaja się słabe w konfrontacji z trzecim. Zwłaszcza 4 część, kiedy to czytelnik jest pełen emocji po poprzedniczce, a tutaj akcja zwalnia i nie jest tak bogata w fajerwerki (i trupy). Emocje trochę opadają, a to prowadzi do rozczarowań.
  5. @Tzar Dzięki za podsunięcie fajnie zapowiadających się lektur! Z pewnością sięgnę po obie pozycje, bo opisy brzmią bardzo zachęcająco. Miło, że zauważyłeś moje upodobania : ) @lordeon Dzięki za opinię, nawet nie wiedziałem, że to jest jakaś seria książek. Myślę jednak, że na jakiś czas je sobie odpuszczę.
  6. Doradźcie mi Panie i Panowie. Szukam dobrego Science Fiction i mam na oku kilka pozycji, ale nie wiem, którą wybrać. Ostatnio mam pecha do kupowanych książek. Nie chce wydać kasy, a potem żałować. Oto, co rozważam. 1. Gene Wolfe "The Book of the New Sun" 2. Orson Scott Card "Ender's Game" 3. Herbert George Wells "The War of Worlds" 4. Robert Heinlein "Stranger in a Strange Land" Słyszałem o każdej pozytywne opinie. Co Wy sądzicie?
  7. Aktualnie czytam "Starter" Lissy Price i jestem załamany. Książka pisana dla nastoletnich dziewczynek. W zasadzie trudno powiedzieć tu o jakiejkolwiek fabule, bo mimo iż pomysł ma potencjał (choć dla mnie występuje tu skrajna nielogiczność już na samym początku), autorka skupia się na rozterkach miłosnych, makijażu i kreacjach bohaterki. Beznadziejne, nienaturalne dialogi i "płascy" bohaterowie. No i oczywiście infantylne granie na uczuciach co trzecią stronę - "kiedyś byliśmy szczęśliwi, ale wtedy przyszła wojna i wszystko się zmieniło". Poza tym czytam świetnie napisaną książkę Volkera Ullricha "Hitler narodziny zła 1889-1939". Dobrze napisana biografia, nie nuży, nie zasypuje datami, a zamiast tego przybliża postać największego (choć moim zdaniem wcale nie największego) zbrodniarza znanego z kart historii. A na sam koniec postanowiłem odświeżyć sobie "A Song of Ice and Fire" Georga R.R. Martina. Sądziłem, że jeśli czytałem już wszystkie napisane do tej pory tomy i wiem, co zdarzy się za chwilę, nie będę się dobrze bawi. Wręcz przeciwnie rereading jest bardzo przyjemny, odkrywam to, co umknęło mi przy pierwszym czytaniu. W niedalekiej przyszłości mam zamiar kupić "A World of Ice and Fire".
  8. Sam Martin zawsze powtarza: "My books are not for everyone." W którymś z wywiadów autor powiedział, że fakt - mógłby wywalić wszystkie te opisy, które dla wielu czytelników są nużące, ale to tak, jakby malarz pozbawił swój obraz kolorów, bo przecież każdy wie, jaki kolor ma jabłko, czy gruszka. Moim zdaniem tempo akcji jest odpowiednie. Gdy czytałem cały cykl nie odniosłem wrażenia znudzenia dłużyznami. Tak samo nie rozumiem stwierdzenia, że autor nie radzi sobie z wielowątkowością swojej powieści. Być może ta seria nie jest zwyczajnie dla Ciebie Svarog. Nie podoba Ci się? Masz ku temu prawo, ale nie zgadzam się, by Martin był złym autorem, lub że nie radzi sobie ze swoją książką.
  9. Z ogromnym żalem i rozczarowanie pozwolę sobie wkleić tu moją opinię z lubimyczytać.pl odnośnie książki "Do światła" Andrieja Diakowa. Rozważałem, czy nie dać tej książce oceny "1", ale mam ją zarezerwowaną na te pozycje, których nie dałem rady skończyć (np. dla "Achai" Ziemiańskiego - koszmar). "Do światła" to jedno z większych rozczarowań w moim książkowym życiu. Zacznę od tego, że ta książka nie ma prawie nic wspólnego z Metrem 2033. Glukhovsky stworzył enigmatyczny, klaustrofobiczny świat, pełen tajemnic i duchoty tuneli moskiewskiego metra. Andriej Diakow chyba zapomniał czym był pierwowzór jego książki. Przez całą lekturę zmuszałem się, by przerzucać kolejne strony. Fabuła jest tutaj żenująca (zapominałem momentami, po co właściwie bohaterowie robią, to co robili). Postaci są płytkie i żadnej nie da się polubić. Główny bohater to moim zdaniem kompletne nieporozumienie. Jeśli autor bierze na swoje barki pisanie z perspektywy dziecka, to powinien się dwa razy zastanowić, czy da radę to udźwignąć. Diakow dał plamę. Towarzysze Gleba i Tarana to skończeni debile i cały czas zastanawiałem się, dlaczego autor wciąż określa ich mianem "doświadczonych stalkerów". Pseudo-psychologiczne wstawki działały mi na nerwy. Dialogi były nienaturalne i "drewniane". Zwrot akcji na końcu denny i nie wzbudził emocji (w dodatku finalna walka przyprawiła mnie u pełen politowania uśmiech, jej absurdalność powala na łopatki). Na prawdę jestem zły, bo kolejny raz wydałem kasę na darmo. Jeśli to jest "największy sukces Uniwersum Metro 2033", to ja się boję sięgnąć po inne pozycje z tej serii. Nie - na bank po nie nie sięgnę. Z mojej strony powiem na koniec tak - omijajcie tą książkę z daleka.
  10. @UP Zdecydowanie warto. I powiem z całkowitym przekonaniem, że "Futu.re" stoi o wiele wyżej od Metra 2033 (2034 nie czytałem). Styl jest dużo lepszy, historia dojrzalsza, no i, cholera, to jest mój ukochany cyberpunk! : ) Szczerze polecam Ci "Futu.re", bo to jedna z najlepszych książek, które czytałem.
  11. Zakupiłem grę na Steamie. Jestem pewien, że powinna chodzić płynnie, a jednak tnie się niemiłosiernie. Po włączeniu biały ekran, nie miałem cierpliwości czekać aż jakikolwiek film się pokaże (tylko biały ekran i jakieś szumy). Cała gra zamula totalnie. Myszka jeździ z opóźnieniem już w samym menu głównym. Po włączeniu "nowej gry" film początkowy oczywiście "przeklikałem" (za długo by to trwało), a sama gra idzie tak topornie, że przycinki uniemożliwiają rozgrywkę. Jestem pewien, że gra taka jak Baldur's Gate powinna chodzić u mnie super płynnie. Szukałem pomocy w necie, ale jedyne co znalazłem to "kup grę ze starszych edycji i zainstaluj modyfikacje". Tak - to pewnie byłoby dobre, ale jednak wydałem już pieniądze na Enhanted Edition i chciałbym grać właśnie w to! Czy istnieją jakieś łatki lub cokolwiek, co upłynni rozgrywkę? Jeśli tak - gdzie je znaleźć?
  12. Przeszedłem do tej pory pierwszą mapę w grze (sprawa Jake'a i tak dalej). Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. Dla mnie ogromną zaletą cRPG-ów są dialogi. Te w Divinity Original Sin są niby rozbudowane, niby na ich podstawie kreujemy naszą osobowość i niby ciekawe są dialogi pomiędzy dwoma głównymi bohaterami. Ale jest problem, linia dialogowa zmusza nas zwykle do "przeklikania" wszystkich możliwych opcji (to ja już wolę kultowe "kontynuuj" w starszych grach). Podobało mi się, że wykonanie głównego zadania możliwe jest na różne sposoby. Gra zdecydowanie nie jest liniowa. Niestety fabuła jest nieco banalna. Przynajmniej do tej pory. Słyszałem opinię, że z czasem się rozkręca. Ale przy swojej cukierkowości niespecjalnie chce mi się przechodzić to dalej. Właśnie! Cukierkowość. Męczy mnie na każdym kroku i przy każdym dialogu...
  13. Aktualnie czytam 3 książki naraz. Taka jakaś się u mnie maniera narodziła. Trudno powiedzieć dlaczego. Jak coś mnie wciągnie bardziej, to czytam własnie to, a reszta zostaje na potem. I tak jest nieźle, bo bywało, że czytałem 5 naraz A więc: Inne pieśni Dukaja. Teraz chcę ją skończyć, więc pewnie dociągnę ją do końca. Niezykle ciekawa książka, polecam! W kraju niewiernych też Dukaja. Ostatnie dwa opowiadania na horyzoncie. Świetna lektura. Jestem jego fanem, więc nie chcę tutaj rozwodzić się nad jego geniuszem. Moja ocena i tak jest mocno wykrzywiona przez różowe okulary, przez które na niego patrzę Gardens of the Moon Eriksona. Tutaj niestety chyba spasuję. Przestało mi się podobać takie fantasy... Czemu? Nie wiem. Może to kwestia przesytu, co za dużo to niezdrowo. Czyta się mi siermiężnie i męcząco. To nie kwestia tego, że treść jest po angielsku, bo mam ten język opanowany w wysokim stopniu, ale zwyczajnie autor nie umie mnie do siebie przekonać. Połowa książki za mną i spróbuję dokończyć, ale cholernie ciężko mi się za to zabrać.
  14. Z przyjemnością przedstawiam Paniom i Panom "najnowszą powieść autora Metra 2033". Uwaga, uwaga! FUTU.RE! Jestem w szoku! Jestem w szoku, gdyż powieść rosyjskiego autora zwaliła mnie na kolana pod wieloma względami. Stworzył on świat nieprawdopodobnie wiarygodny, ciekawy, mroczny, AUTENTYCZNY, a później zasiedlił go żywymi postaciami, w które gotów byłem uwierzyć, że są, że żyją, że to nie tylko zbiory liter. Miałem wrażenie, że Glukhovsky opisuje ludzi dobrze mu znanych, bo ci z książki byli naprawdę nieprawdopodobnie szczerzy. Byłem głodny soczystego cyperpunku, czekałem nań odkąd przeczytałem Czarne Oceany i oto dostałem go. Prawdziwy, dojrzały, pełnokrwisty cyperpunk. Ponura atmosfera, przeludnienie, nowoczesna technologia, miasta-molochy, drapacze chmur (a właściwie drapacze gwiazd!). A teraz dość reklamy! Książka mnie wciągnęła. Uważam, że to jedna z najlepszych pozycji jakie czytałem. Pod względem klimatu stawiam ją na drugim miejscu (tuż tuż za Lodem Dukaja). Czytając ją, wsiąka się do tej nowoczesnej Europy i przedziera się przez tłumy wiecznie młodych obywateli. Czułem narastającą we mnie klaustrofobię i ksenofobię... Tak! Umiem się wczuwać, dla tych, którzy również o umieją, to pozycja idealna. Główny bohater jest genialny. Można go polubić lub nie, ale zachowuje się wiarygodnie, targają nim prawdziwe emocje, walczy ze swoimi słabościami, walczy z otaczającym go ponurym światem, boryka się z przeszłością, co odbija się na jego psychice i pozostawia na niej bolesne szramy. Powiem Wam szczerze, że wiem jak w prawdziwym świecie zachowuje się taka osoba (pełna lęków, strachu przed tłumem itp.) i autor podjął się trudnego zadania. Moim zdaniem - udało mu się. Historia Jana Nachtigalla to smutny opis smutnego świata. Mam niestety wrażenie, że mniej więcej w połowie książki poziom spadł. Rozmyła się, zacząłem przekładać kartki trochę na siłę. Autor zaczął przeciągać, trochę rozwlekł akcję. To się na szczęście skończyło i ostatnie 150-200str to powrót do początku, szybka, dynamiczna, pełna emocji powieść. Nie chcę się tutaj specjalnie rozwodzić, pogadamy w kolejnych postach, wymienimy banie. Na sam koniec napiszę, że to powieść bardzo dojrzała, pełna trudnych tematów, niełatwych zagadnień, które skłaniają do refleksji. Uważam, że to powieść dla ludzi o mocnych nerwach. Napiszę też, że miałem wrażenie, że to powieść napisana dla mnie, i że nie bez przyczyny moja dziewczyna wypatrzyła ją, gdy byliśmy razem w księgarni. Nie bez kozery miałem ją w rękach i spotykałem tam obrazy, które dotykały mnie bardzo osobiście. Łezka nie raz zakręciła się w oku. Polecam Wam ją szczerze i zapraszam do dyskusji!
  15. Moim zdaniem to właśnie opowiadaniami Wiedźmin stoi. A podejście wspomnianej koleżanki jest moim zdaniem dość...dziwne (z braku lepszego słowa). W trylogii husyckiej (którą uważam za o wiele lepszą od Wiedźmina) czułem, że poziom jest równy. W Wiedźminie - absolutnie nie. Z każdą częścią miałem wrażenie, że autor robi krok o stopień w dół.
×
×
  • Create New...