Jump to content

SerwusX

Akademia CD-Action [GAMMA]
  • Content Count

    2,026
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

SerwusX last won the day on January 22

SerwusX had the most liked content!

Community Reputation

174 Znakomita

About SerwusX

  • Rank
    Naczelny Deregulator

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array
  • Skype
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Recent Profile Visitors

17,216 profile views
  1. Wtedy to były inne czasy, budżet był z kieszonkowego, jakichś urodzin i liczyło się każdą złotówkę. :V Poza tym nie 500, a prawie 800! I nadal uważam, że to był świetny wybór. :d Kojarzę jakieś stare i7 za kwoty 4k+. Piątek w ogóle nie biorę pod uwagę. Ta siódemka wygląda OK, ale szczerze mówiąc, jest względnie niewiele tańsza od tej dziewiątki. Jakiego rzędu mogą to być obniżki? Kilkaset, tysiąc? Zawsze mam wrażenie, że biorę się za upgrade w złym momencie, tak jak 10 lat temu kilka miesięcy po zakupie wyszedł i5 2500k, ale kto mógł przewidzieć.
  2. Mój obecny procesor jest w komputerze już 10 rok i jeszcze się trzyma. Kiedyś właśnie procesory były drogie, a teraz za 2k+ można mieć coś takiego... Nie chciałbym raczej za rok musieć wymieniać i karty, i procesora, dlatego pomyślałem, że po prostu kupię od razu lepszy procesor. Nie planuję wymieniać procesora przez przynajmniej kilka lat (liczę, że przynajmniej 5). Do tego czasu zmieni się zapewne podstawka i będę musiał również wymienić płytę główną, a w międzyczasie pewnie wejdzie inny standard RAM. A chciałbym, żeby procesor dał sobie do tego czasu spokojnie radę nawet z kartami, które nie zostały jeszcze zapowiedziane. EDIT: Może faktycznie z tym procesorem to przegięcie. Zadowoli mnie coś, co spełni założenia wymienione powyżej, nie musi to być i9 ani Ryzen 9.
  3. Witajcie ponownie, po prawie 10 latach zwracam się ponownie z prośbą o pomoc w wybraniu konfiguracji. Obecnie posiadam komputer taki, jak w podpisie. Mam do niego zapasową kartę graficzną, więc w nowej konfiguracji znajdzie się na pewno mój obecny GTX 970. Za rok lub dwa wymienię go na coś lepszego. Raczej nie planowałbym wymieniać nowej konfiguracji procesora, więc chciałbym wziąć coś możliwie dobrego. Budżet: ponad 4 000 PLN, ale nie miałbym większych problemów przeznaczyć więcej, oczywiście w granicach rozsądku. CPU – Wstępnie widziałbym w tej konfiguracji AMD Ryzen 9 3900X albo Intel Core i9-9900K Czy to duża przesada? Bo zaraz okaże się, że zmieniają podstawkę i upgrade bez zmiany płyty głównej będzie bezcelowy. Niestety, nie siedzę ostatnio w tym temacie. RAM – 16GB, z możliwością rozszerzenia do 64GB MOBA – coś, co będzie pasować do reszty GPU – brak Zasilacz – coś, żeby potem mi na elektrodzie nie pisali, że z czarnej listy. Chciałbym mieć pewien zapas mocy na ewentualną zmianę karty graficznej (nie planuję dwóch GPU). Obudowa – coś ładnego, może z oknem, ale niekoniecznie jakieś cuda na kiju Dysk – SSD 1TB Chłodzenie – raczej powietrzne? Planuję później kupić albo 3 monitory i ustawić je na sztorc, albo jeden wielki, jeszcze nie zdecydowałem. Na razie mam Iiyama 2410HDS, o ile dobrze pamiętam model. Czy jest obecnie sens zwlekać z zakupem? Kiedy wychodzą jakieś nowe karty/procesory/cokolwiek, mogące wpłynąć na cenę zestawu?
  4. Mam wiele zastrzeżeń do serialu, ale najbardziej boli mnie przedstawienie Brokilonu. Tani zabieg z reflektorem dającym po oczach jest żałosny, ale już zdegradowanie driad do bandy przemądrzałych dzikusów, siedzących na tyłkach i nie robiących kompletnie nic, woła o pomstę do nieba. Zauważcie, że cały ten fragment można bo spokojnie wyciąć i nie miałoby to absolutnie żadnego znaczenia.
  5. Witam wszystkich bardzo serdecznie w kolejnym, 2020 roku. Tym razem ponownie pobiliśmy rekord dni, które udało nam się przeżyć, chciałbym zatem złożyć na Wasze dłonie moje szczere gratulacje! Cóż, skoro nasze elitarne grono zebrało się i jesteśmy wreszcie w komplecie (lub nie, ale nie będziemy dłużej czekać na spóźnialskich!), przedstawmy zatem krótkie podsumowanie minionego roku w wykonaniu Serwusa! Oddaję mikrofon. Dziękuję, dziękuję. Wiem, że wszyscy pragniecie usłyszeć w co moje skromne moi grało i co porabiało przez ostatnie dwanaście miesięcy. *Wyciąga kartkę i bierze oddech* Moi mili! Na początek garść statystyk. Ukończonych zostało 13 gier. Jedna z nich została zaczęta jeszcze w roku 2018, natomiast napisy końcowe w każdym przypadku zostały osiągnięte w roku A.D. 2019. We wszystkich grach łącznie spędzono 36525,95 minut, co daje łącznie 608,77 godzin, czyli 25,36 dnia, średnio ok. 1 godzinę 40 minut dziennie. Tak, wiem, nie mam życia, ale na co komu życie, gdy mamy gry! Jakkolwiek rekord z poprzedniego roku raczej nie został pobity, tak niestety nie dysponuję pełnymi statystykami. Już miałem powiedzieć, że ani jedna gra, które ukończyłem nie miała premiery w zeszłym roku, ale na szczęście dostrzegłem to w porę i nie popełniłem tego błędu. Brawa dla Catherine Classic, ponieważ gra została wydana 11 stycznia 2019! *Na sali słychać szybko niknące, pojedyncze oklaski, ktoś nerwowo kaszle. Serwus wypuszcza resztę powietrza z płuc i bierze kolejny, świszczący oddech.* A teraz to, na co czekało miliony moich fanów. Lista gier z zeszłego roku, wraz z ocenami oraz krótkim opisem. Kolejność od moim zdaniem najsłabszej do najlepszej, której nadany zostanie tytuł gry roku. Zapraszam! *Oczywiście jest problem z przejściówkami, cholerne Apple! Po chwili jednak na planszy z tyłu sceny pojawia się obraz. W tle słychać muzykę z openingu Looney Tunes.* Miejsce 12. Penumbra: Requiem Listę otwieramy zdecydowaną porażką. Największym problem tego tytułu jest to, że po ograniu poprzednich części można było się spodziewać godnego zakończenia rozpoczętych wątków. Requiem natomiast jest po prostu zbiorem dziwnych, czasami nielogicznych łamigłówek przestrzennych. Najgorsze jest jednak to, że gra nawet nie jest horrorem. Dla mnie wielkie rozczarowanie. Ocena 3+/10 Miejsce 11. A Way Out O grze było głośno z dwóch względów. Po pierwsze, jest to tytuł czysto kooperacyjny i nie było opcji przejścia go w pojedynkę. Po drugie, wystarczyło, że tylko jedna osoba kupiła grę, żeby móc cieszyć się pełną zawartości. Co nie zagrało? Przede czynności wymagające interakcji obu osób, sztucznie urozmaicające rozgrywkę, np. otwieranie bramy czy przepychanie obiektów większych obiektów. Dodatkowo eskalacja skali działań również wydawała się co najmniej dziwna – etap w dżungli był naprawdę przerysowany. Zakończenie gry natomiast było autentycznie niespodziewane i jak dla mnie uratowało ten tytuł – w końcu prawdziwego mężczyznę można poznać po tym jak kończy, a nie jak zaczyna! Ocena: 6+/10 Miejsce 10. Deltarune Po przejściu Undertale'a pozostał wielki niedosyt, więc Deltarune pochłonąłem poniekąd z marszu. Nie była to historia emocjonalnego kalibru poprzedniczki, ale miło znowu było zobaczyć znajome twarze. Historia była naprawdę wciągająca, motywy bohaterów zrozumiałe i w każdym z nich było coś, z czym można było się utożsamić. Pozostaje mieć nadzieję, że Toby Fox nie porzuci tworzenia gier i pewnego dnia światło dzienne ujrzy jeżeli nie kolejna gra w tym uniwersum, to coś równie przyjemnego. Ocena: 7+/10 Miejsce 9. Amnesia: A Machine for Pigs Amnesia: A Machine for Pigs często jest ukazywana jako ta gorsza Amnesia w porównaniu do genialnego Mrocznego Obłędu. I chociaż jako horror straszy gorzej od poprzedniczki, to jest to spójna i emocjonalna wędrówka Oswalda Mandusa we wnętrze rzeczonej Maszyny dla Świń oraz własnych wspomnień. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że to nie potwory straszyły w tej grze, ale filozofia jaką obrał protagonista w obliczu horroru nadchodzącego stulecia (i tradycyjnie ktoś nie zrozumiał, że nowy wiek zaczyna się pierwszego stycznia PIERWSZEGO a nie zerowego roku). Ocena: 7+/10 Miejsce 8. Catherine Classic Gra od wielu lat chodziła mi po głowie i szczęśliwy zbieg okoliczności (wydanie na komputery osobiste oraz kupno gry przez kumpla ;)) pozwolił mi wreszcie zapoznać bezpośrednio z tym tytułem. Pomijając czasami niezbyt przekonujące zachowanie bohaterów, wszystko w tej grze zagrało: historia, przyjemny styl graficzny, muzyka i łamigłówki. Żałuję tylko, że dodatek Full Body nie ukazał się w wersji pecetowej. Ocena: 7+/10 Miejsce 7. Starcraft II: Wings of Liberty Fakt przejścia tej gry przeze mnie można skwitować krótko: wreszcie. Istotnie zabierałem się do tego jak pies do jeża, ale w końcu się udało. Uważam grę za całkiem przyzwoitą, a przede mną jeszcze całe dwa dodatki. Chociaż gra miała swoje mankamenty (dla mnie był to niezbyt czytelny interfejs graficzny - dlaczego wszystkie jednostki Terran na miniaturach wyglądają praktycznie identycznie?), to finał jak i poszczególne misje były na tyle satysfakcjonujące, żeby zapewnić Starcraftowi II wysokie miejsce na tej liście. Ocena 8/10 Miejsce 6. Penumbra: Czarna Plaga Chociaż moim zdaniem Przebudzenie straszyło bardziej, to Czarna Plaga rozwinęła rozgrywkę poprzez dodanie nowych nowych przeciwników, urozmaicenie lokacji oraz wprowadzenie genialnego motywu choroby głównego bohatera, objawiającej się pod nazwą Clarence. Uważam, że dla fana gatunku jest to pozycja obowiązkowa (wspomniane wcześniej Requiem można sobie spokojnie odpuścić – ani to straszne, ani ciekawe). Ocena: 8/10 Miejsce 5. GTA: San Andreas Ileż ta gra napsuła mi nerwów. Wystarczy powiedzieć, że pierwszy raz zagrałem niedługo po premierze, a ukończyłem ją właśnie dopiero zeszłym roku. Zawsze kończyłem ją w identycznym momencie: w misji z lataniem samolocikiem po mieście. I to bynajmniej nie przez poziom trudności, ponieważ późniejsze misje z pełnowymiarowymi samolotami był nieporównywalnie trudniejsze. Nie mogę nie docenić wysiłku włożonego w stworzenie praktycznie otwartego świata. Pomimo, że podstawowe działanie praktycznie wszystkich niefabularnych NPCów w grze sprowadza się do spacerowania, to mnogość reakcji na wydarzenia jest po prostu przytłaczająca. Ocena: 8+/10 Miejsce 4. Outlast Gra innowacyjna pod tym względem, że głównym elementem generującym strach są nie siły nadprzyrodzone, lecz ludzie. Nie obyło się też bez kilku nielubianych przeze mnie jumpscare'ów. Ich znaczenie blednie jednak przy natężeniu poczucia osaczenia, narastającego przez całą grę. I to jest właśnie to, co lubię w horrorach: nie same straszaki, ale całą tę klimatyczną otoczkę. Gra odrobinę zdewaluowana przez scenę jutuberską, ale nie ma się co przejmować, stąd zasłużone wysokie miejsce. Ocena: 9/10 Miejsce 3. Twierdza HD Wkraczamy na podium, a na nim, na miejscu trzecim, znana i lubiana Twierdza. Coś w sobie ta gra ma, że regularnie do niej wracam. Ma to niewątpliwie związek z tym, że swego czasu moim ulubionym gatunkiem były strategie czasu rzeczywistego posiadające aspekt ekonomiczny – Faraon, Alien Nations, Cultures 2, Wyprawa na Północ, Age of Empires 3, Settlers: Dziedzictwo Królów i oczywiście wspomniana Twierdza. Spędzając dziesiątki godzin na zielonych łąkach kampanii poznałem taktyki, o jakich się mało komu śniło! I nie mogę się nie pochwalić, całą kampanię (poza jedną, jedyną misją) ukończyłem na najwyższym poziomie trudności. Ocena: 9/10 Miejsce 2. Outlast: The Whistleblower Wydawało się to niemożliwe, ale w tym przypadku dodatek przebił podstawową wersję gry pod każdym względem. Weźcie wszystkie wymienione przeze mnie zalety Outlasta i podnieście je do kwadratu. Do tego dochodzą jeszcze mocne sceny gore, które naprawdę potrafiły zjeżyć włos na głowie. Ocena: 9+/10 Miejsce 1. (Ex aequo) Planescape: Torment Pierwsze miejsce dla prawdziwego nestora gatunku, znanego wszystkim klasycznego erpega. Nie mogę powiedzieć, że Planescape: Torment urzekł mnie od samego początku w każdym aspekcie. Gra powstała na drugiej wersji systemu Dungeon & Dragons (ujemny pancerz, ha!), w dodatku bardzo toporna walka i momentami niezbyt czytelna grafika nie ułatwiała odbioru tego arcydzieła. Tak, uważam, że gra jest arcydziełem. I jak z każdą wielką rzeczą, obcowanie z tym tytułem nie jest proste. Gwarantuję jednak, że jeżeli przebrniecie przez powierzchowną siermiężność, zostaniecie nagrodzeni przez niezwykle bogaty świat. W dodatku niepodobny do niczego, co widzieliście, ale i nie uderzający w oczy swoją dziwnością. I jak to jest, że świat w grze o wręcz symbolicznej grafice potrafi urzec i utkwić głęboko w pamięci, a współczesne tytuły uderzają wręcz swoją nijakością i prymitywnością? Dlaczego w takim Mass Effecie 2 po 15 godzinach gry nie jestem w stanie zapamiętać imion głównych bohaterów? Ocena: 10/10 Miejsce 1. (Ex aequo) Undertale I tutaj niespodzianka, bo najwyższy stopień podium musi pomieścić jeszcze jedną grę. Nie mogę powiedzieć, że była to miłość od pierwszego spojrzenia. Do Undertale miałem chyba ze trzy podejścia na przestrzeni dwóch lat. Gdy tylko wyszedłem z Ruin, wsiąknąłem tak mocno, że całość ukończyłem praktycznie za jednym zamachem. Wiem, może i mam słabość do tego typu krótkich, niecodziennych produkcji, ale gra jest zaiste czymś, czemu warto dać szansę. A nuż wkręcicie się równie mocno? Nie mogę nie docenić też twórczej sceny fanowskiej, której efekty objawiają się w postaci modyfikacji, ale i tworów wykraczających poza medium – złożonych interpretacje tej bądź co bądź prostej gry, rozważanie alternatywnych zakończeń, komiksy... Powstał nawet musical, dostępny w całości na jutubie. Ocena: 10/10 Jeszcze słów kilka... W tym miejscu muszę (acz z niechęcią) napomknąć o jeszcze jednym tytule, a właściwie trybie, czy może nawet wydarzeniu: Diablo 3: Ciemność nad Tristram. Niestety, nic nie odda mi moich pięćdziesięciu trzech minut życia, która mógłbym poświęcić na sen, drapanie się po nosie czy choćby wpatrywanie w sufit. Granie w ten tytuł można porównać jedynie do zbijania much klapką – przez chwilę się męczysz, a gdy widzisz, że to generalnie nie ma sensu, wyciągasz raid preparat biobójczy i załatwiasz sprawę. Moja ocena za ten bezczelny gwałt na legendzie to okrągłe 0. Porażka, tragedia, blamaż. Szerzej o tym tytule wypowiedziałem się w innym miejscu i czasie, dlatego nie będę dalej wgłębiał się w ten temat. Na zakończenie, chciałbym jeszcze pomówić o rzeczach bardziej przyjemnych! W tym roku udało się: Przejechać ponad 850 kilometrów na rowerze (wiem, niektórzy robią tyle w tydzień, ale i tak jestem dumny!) Przepłynąć prawie 50 kilometrów Polecieć samolotem (drugi (i trzeci) raz w życiu i pierwszy (i drugi) raz rejsowym) Odwiedzić Grecję Przepracować cały rok na pełen etat Zakończenie Dziękuję wszystkim serdecznie za tak liczny udział w gali. Muszę, acz z niechęcią, w tym miejscu napomknąć, że darmowy poczęstunek, którym was zwabiłem na salę nie odbędzie się z uwagi na cięcia budżetowe. Do następnego roku! *W tle słychać gwizdy i buczenie, Serwus kłania się, zwija sprzęt i pośpieszenie opuszcza scenę. Oddziały ZOMO zaprowadzają porządek*
  6. Osobiście nie chciałbym, żeby wzorowali się zbytnio na walce z drugiego i trzeciego Wiedźmina, gdzie turlanie się było odpowiedzią na wszystko.
  7. A Way Out A Way Out jest grą polegającą na Quick Time Eventach, a opowiada o dwóch mutantach, którzy są w stanie przyjąć wiadro ołowiu na klatę, a potem się zregenerować. Czas gry: 408 dni Średni czas gry na dzień: 55 sekund 59 setnych sekund Czyli średni wynik jest nawet niższy od tego z GTA:SA! Grę przeszedłem w coopie z kumplem, na jego kopii. Zakończenie:
  8. GTA: San Andreas Statystyki z przejścia niniejszej gry nie będą pochodził z programu Gameplay Time Tracker z prostej przyczyny. W momencie rozpoczęcia gry jeszcze z niego nie korzystałem. Mamy więc do czynienia z kolejną grą, którą przechodziłem naprawdę długo, w tym przypadku przeszło rok. Jest to jednak przypadek specjalny, ponieważ GTA: San Andreas przechodziłem praktycznie prawie od jej premiery w 2005 roku, czyli niemalże 14 lat. Ale nie uprzedzajmy faktów. Czas rozpoczęcia: ciężko stwierdzić, ale przyjmijmy dzień, w którym kupiłem całą paczkę gier z serii GTA na Steam, czyli 11 lutego 2018 r. Czas ukończenia: 5 listopada 2019 r. Czas gry: 632 dni. Ile to godzin w grze: 35h Średni czas gry na dzień: 3 minuty 19 sekund 36,7 setnych sekund Zakładając, że grę przechodzę od momentu jej premiery oraz to, że łącznie spędziłem w niej ok. 100 godzin: Czas rozpoczęcia: europejska data premiery na PC, czyli 10 czerwca 2005 Czas ukończenia: 5 listopada 2019 r. Czas gry: 5261 dni. Ile to godzin w grze: 100h Średni czas gry na dzień: 1 minuta 8 sekund 42,8 setnych sekund Na koniec tradycyjnie garść zrzutów ekranu. Uwaga na potencjalne spojlery!
  9. Penumbra: Requiem Tym razem ukończyłem trzecią, ostatnią już część serii Penumbra. I tym razem nie mogę pochwalić się żadnymi zrzutami ekranów, z tego samego powodu, co ostatnio. Narzędzie do ich robienia znowu odmówiło posłuszeństwa. Nie ma za wiele do dodania, zatem niech przemówią statystyki. Czas gry: 11 dni. Znalezione statuetki: 4/9
  10. SerwusX

    Słowacki eMSM

    To jakaś polska seria?
  11. Penumbra: Czarna plaga Czas gry: 43 dni. Znalezione notatki: 20/20 Znalezione statuetki: 6/10 Niestety, ale nie mam żadnych screenshotów, ponieważ wbudowane narzędzie windowsowe tym razem odmówiło współpracy w tej kwestii. Nie ma jednak czego żałować. Tym razem nie znalazłem żadnego easter egga godnego uwiecznienia, a i w trakcie rozgrywki nie napotkałem żadnych wybitnie szokujących scen. Drugi rozdział Penumbry okazał się być znacznie prostszy pod względem konfrontacji z adwersarzami, za to jedna zagadka praktycznie z samego końca gry, związana z zapadła mi w pamięć. Albo coś pomyliłem/pominąłem, albo polegała ona na Na plus tradycyjnie zaliczam klimat, chociaż odniosłem wrażenie, że Czarna plaga straszyła zauważalnie słabiej od poprzedniczki, pewnie z powodu mniejszej konieczności konfrontacji z przeciwnikami. Pozostały mi jeszcze do przejścia dwie gry studia Frictional Games: ostatnia gra z niniejszej serii, czyli Penumbra: Requiem oraz SOMA. Do zobaczenia wkrótce, być może w przyszłym roku, choć niekoniecznie.
  12. Deltarune Poniżej garść zrzutów ekranu (uwaga na potencjalne spojlery).
  13. StarCraft II: Wings of Liberty Czas gry: 87 dni Odblokowano i ukończono sekretną misję
  14. To bug, ale chyba niegroźny. Wydaje mi się, że po prostu system z jakiegoś powodu dostał błędny timestamp (liczbę sekund od 1 stycznia 1970 do jakiegoś tam momentu) i po prostu przyjął wartość domyślną, czyli 0.
×
×
  • Create New...