Jump to content

MajinYoda

Zwycięzcy Smugglerków
  • Content Count

    940
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

MajinYoda last won the day on May 31

MajinYoda had the most liked content!

Community Reputation

804 Znakomita

3 Followers

About MajinYoda

  • Rank
    Elf
  • Birthday 06/27/1990

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Wyróżnienia Smugglerkowe
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

11,903 profile views
  1. Polecam dla klimatu . Dla mnie - niestety - graficznie strasznie te gry się zestarzały. Ja miałem niedaleko mojego domu sklep, w którym stał tam m.in. automat z Metal Slugiem. Było to gdzieś w ~1996 roku, więc miałem jakieś 6 lat . Sporo złotówek tam zostawiłem. Gry z tej serii i emulator mam na palmtopie z Win95 . Skubaniec nadal działa.
  2. Cieszę się, że mimo wszystko udało Ci się grać z przyjemnością w grę sprzed lat. Ja - niestety - mam przeciwne doświadczenia. Fakt, mogę pograć kilka godzin w takiego SWAT 3 (kupionego na gog), ale krótko... To samo mam z serią Gothic czy nawet z Oblivionem. Dla mnie te gry został raz na zawsze zamknięte w moich wspomnieniach. Choć czasem lubię wracać do Metal Sluga z emulatora NeoGareX pod Win95 . Nawet, jeśli mam te same gry na STEAMie .
  3. Dawno nie omawiałem żadnej książki naukowej, więc należy to nadrobić, nie sądzicie? Jakiś czas temu wpadła w moje ręce pozycja z 2017 roku zatytułowana „Patologie gier cyfrowych. Studium z zakresu polityki kryminalnej” autorstwa Wojciecha Andrzeja Kasprzaka. Zainteresowała mnie z trzech powodów – po pierwsze: została wydana przez Wydawnictwo Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie - a to już coś znaczy. Po drugie – Autor jest prawnikiem, a ci, jak wiemy, nigdy nie kłamią. A po trzecie - zainteresował mnie fragment ze wstępu, który przytoczę za chwilę. Jednakże, ta książka jest tak bogata w treści godne zarówno MSMa jak i MoG, że postanowiłem opisywać ją w częściach. Jeszcze nie wiem jeszcze ilu :P. Na pewno kolejna pojawi się za trzy tygodnie :). Treści jest tu wystarczająco dużo… Gotowi? Zapamiętajcie te słowa. Bo - musicie przyznać – brzmią zachęcająco. Wreszcie ktoś zwraca uwagę na takie „szczegóły”. Pełny nadziei zajrzałem do książki, od razu do podrozdziału zatytułowanego „Zabójstwo na tle gier”… i możecie się domyślić co się tam wydarzyło… Wstęp jest jak najbardziej okej – zgadzam się z Autorem, choć przydałoby się zdefiniować słowo „dziecko’, szczególnie w kontekście dalszej części podrozdziału. Bo brak umiejętności rozróżnienia dobra od zła nie jest – niestety – tylko domeną osób poniżej 18 roku życia. Znów się zgadzam, choć – moim zdaniem – dość ważne jest to, że zadaniem gracza jest zabić tylko cel (lub cele) – w dodatku bandytę(ów). Brzmi to strasznie, ale w końcu to tylko gra. Jednakże Autor dale pisze: Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Przede wszystkim – nie ma żadnych dowodów na „znieczulicę emocjonalną” spowodowaną grami komputerowymi per se. Dalej, jak już kiedyś pisałem – jeśli ktoś w rzeczywistości działałby jak Agent 47 to sądzę, że już przy pierwszym zleceniu zostałby albo aresztowany albo zabity. W kolejnym akapicie Autor zwraca - całkiem słusznie - uwagę, że gry z serii Hitman mają oznaczenia 18+, ale zauważa, że PEGI jest jedynie „dodatkowym opisem produktu”. I byłoby spoko, ale i na tym Autor nie poprzestał. Opis jest okej – może wyłamują się tu części takie jak Vice City, San Andreas czy „piątka” – ale niech będzie. Tu już jest dużo gorzej – punkty w GTA skończyły się wraz z przejściem serii na 3D (mówię o „dużych” GTA). Od „trójki” zbieramy pieniądze, ale nie dostajemy ich za bezmyślne mordowanie – chyba, że Autor ma tu na myśli pieniądze podniesione z ciał przechodniów itp. Ale jakoś w to wątpię. Źródło W dalszej części podrozdziału Autor opisuje dziesięć przypadków „z grami w tle”. Nie mam na to miejsca, więc dziś ograniczę się do trzech. Zresztą – dwa z wymienionych w tekście opisywałem już na tym blogu – przypadek Daniela Petrica oraz Maksymiliana Z., więc wezmę inne. Jednakże, Autor wzbogaca ten drugi przypadek o pewne ciekawe wątki, więc też go opiszę – w przyszłym wpisie o tej książce. A póki co - trzymajcie się mocno! Brzmi dość ciekawie, nie? Zanim skomentuję poznajcie przebieg zdarzenia: To straszne prawda? Zwyrodniały, młodociany gracz rzuca się z nożem na kolegę, który siedzi obok, podrzyna mu gardło i próbuje ukraść konsolę! Potwór, nie człowiek! Źródło Sęk w tym, że Autor najzwyczajniej w świecie kłamie. Część rewelacji prawdopodobnie wziął z artykułu… Faktu, a część sobie zmyślił – nie widzę innego usprawiedliwienia dla jego słów. Poszperałem w Sieci i w trzech różnych brytyjskich źródłach (BBC, Daily Mail, Daily Record) znalazłem kilka ciekawych faktów (nomen-omen) dotyczących tej sprawy. Po pierwsze – do zdarzenia nie doszło 2 maja 2013 roku, lecz 14 kwietnia 2012 roku. Po drugie – ofiara przeżyła – nie mam pojęcia dlaczego Autor ją uśmiercił… jednak mam – dla zwiększenia dramatyzmu sytuacji. I po trzecie primo ultimo – do ataku nie doszło w domu, lecz POD domem jednego z przyjaciół ofiary. Dodatkowo, sprawca nie chciał zabrać konsoli (bo niby jak?), lecz rzucił tylko „Nie umieraj!” i odszedł. To także jest straszne, ale przynajmniej nie jest kłamstwem – i przedstawienie tego w sposób, w jaki się to faktycznie odbyło lepiej dałoby do myślenia, niż posługiwanie się takimi chwytami. A tak – wyszło jak zawsze w spychologii – byle zgodnie z tezą. Źródło Choć najśmieszniejsze jest to, że w całym akapicie poświeconym temu wydarzeniu nie ma ANI JEDNEGO PRZYPISU! Tu już jest lepiej – choć nie idealnie. Nie ma praktycznie żadnych informacji, ale powód był prosty – Autor zaczął od tego, by przedstawić pewną znaną graczom postać: Moim zdaniem to za mało powiedziane. Nie widzę sensu (ani nie mam na to miejsca) w opisywaniu całej gry (choć – jeśli chcecie – to wrzucę opis do kolejnego wpisu – dajcie znać w komentarzach ;)). Innymi słowy - p. Thompson jest zdrowo walnięty, ale – co gorsza – Autor go gloryfikuje: To może zamiast proponować stworzenie gry, w której zabija się pracowników branży gier wideo to nie wiem – może stworzyć grę bez przemocy, w którą będą grały miliony graczy? Bo skoro takie nie istnieją to należy wypełnić tę niszę? Bo nie wiem w jaki sposób gry miałyby piętnować brutalność w grach. Chyba, że jak w Postal 2, gdzie przeciwnicy gier napadają zbrojnie na studio. Bo chyba tego właśnie chciałby pan Thompson. Który, o czym Autor nie wie, zapomniał, albo nie pasowało mu to tezy, został usunięty z palestry w 2008 roku! Halo, Autorze – proszę się do tego odnieść! Idźmy dalej – ostatni na dziś przykład: Teraz wszyscy, którzy lubili tę postać w GTA V – czytać! Będzie o Was: Mało Wam? Czytajcie dalej: Uff… dotrwaliście? Zanim Wam opowiem całą historię (bo znalazłem ją w Sieci), ale najpierw jeszcze kilka słów od Autora: Wisienką na torcie tej opowieści jest opis Trevora: Skąd takie założenie? Jakieś pomysły? Czy to samo dotyczy filmów i wszelkie produkcje typu Ojciec Chrzestny, Kasyno, Upadek (ten z Michaelem Douglasem) czy Lśnienie powinny pójść do kosza? Źródło Inna sprawa, że Autor znów trochę nakłamał – mniej niż wcześniej, ale jednak. Przede wszystkim nie wiem czemu wciągnął w całą sprawę GTA V – autentycznie, nie mam pojęcia. Bowiem chłopak grał w gry o zabijaniu zombie. Ba, oglądał też filmy o zabijaniu zombie. A wiecie dlaczego? Bo jego ojciec był uzależniony od środków przeciwbólowych (więc nie był „tylko” alkoholikiem) szykował się na… apokalipsę zombie. Według zeznań matki Eldona (nota bene - też uzależnionej od środków przeciwbólowych i mającej za sobą kilka prób samobójczych) ojciec uczył synów jak zabijać zombie z użyciem noży i broni palnej. Co zaś się stało owego dnia? Ojciec Eldona najpierw wyszedł przed dom i zaczął strzelać z .45 myśląc, że apokalipsa się zaczęła. Następnie pokłócił się z synem, który strzelił do swojego ojca. Kula trafiła go w brzuch. Ojciec wczołgał się do pokoju młodszego z braci... Reszta opisu zgadza się z tym, co Autor napisał (hura!). Z jednym, drobnym wyjątkiem – Eldon nie przygotował tej zbrodni. Dlatego został skazany za: zabójstwo drugiego stopnia (ojca) oraz pierwszego stopnia (brata). Skąd tu więc się wzięło GTA? Nie wiem. A skąd mam powyższe informacje o przebiegu zdarzenia? Z bazy danych zawierającej wyroki sądów w USA! Tak jest! Doktor prawa nie zadał sobie trudu szukania prawdy i oparł swój tekst o tej sprawie na… zgadnijcie – jaka była liczba przypisów w tym fragmencie? Podpowiem, że w książce cały opis zajmuje dwie strony. I tu dochodzę do końca dzisiejszej części dotyczącej tej książki. Zostawiam Was z pewnym pytaniem – dlaczego ja, magister dziennikarstwa, znalazłem wszystkie potrzebne informacje w Sieci i nie zajęło mi to dłużej niż godzinę? Czy Autor - doktor prawa - sądził, że nikt nie sprawdzi czy to, co napisał jest prawdą? Do zobaczenia za tydzień!
  4. W poniedziałkowym poście na Facebooku Smuggler poruszył dość ciekawy temat. I choć szykowałem inny wpis (do Przemyśleń) to chętnie go nieco opóźnię ;). Choć, co muszę przyznać, moja lista nie jest zbyt długa… Kolejność alfabetyczna: Age of Empires 2 (HD) Gdy mam ochotę pograć w RTSa od razu odpalam AoE2 i gram aż nie nabiorę ochoty na coś innego ;). Jest to też chyba jedyna gra w wersji HD, którą toleruję (patrz – jeden z moich starszych wpisów). Źródło Assassin’s Creed Odyssey Najnowsza gra w zestawieniu. Wracam do niej cyklicznie – robię tygodniowe zadania (szczególnie, gdy trzeba zatopić wrogi statek) i powoli przechodzę ostatnie DLC. Mam jednak cichą nadzieję, że nadchodząca Valhalla będzie jeszcze lepsza . Cities Skylines Jedyny city-builder, który zdołał mnie do siebie przekonać. Wielość budynków, możliwości budowy miasta i opcji sprawia, że wracam do tej gry od czasu do czasu i nigdy nie czuję, że gram w coś nudnego. Fallout 4 Do tej produkcji wracam gdy tylko najdzie mnie ochota na strzelankę… oraz na budowanie :). Wiem, nie jest to najlepszy shooter (ani RPG) jaki kiedykolwiek powstał, ale ma pewną magię, która wciąż mnie przyciąga. Źródło Might and Magic: Heroes 7 Choć za najlepszą część cyklu uważam „czwórkę” (patrz – jedna z moich list) to obecnie najczęściej wracam do najnowszej odsłony cyklu. Wiem, że nie jest doskonały (brak Inferno…), ale z tą grą mam dokładnie tak samo, jak z Fallout 4 – nie potrafię się od niej oderwać, mimo jej mankamentów. Total War: Rome 2 Muszę przyznać, że nieco się wahałem przy tym tytule, bo równie chętnie wracam do Shoguna 2. Jednakże, zmagania w Japonii potrafią mi się czasami znudzić, podczas gdy Starożytne tłuczenie Rzymian i Greków – nigdy. Na koniec miejsce honorowe Skyrim. Honorowe, ponieważ mimo wszystko gra potrafi mi się znudzić… albo uderzy mnie nagle w potylicę jakimś irytującym błędem (np. nie mogę zostać tanem Windhelm, bo nowy jarl nie chce pełnić swoich obowiązków). A do jakich gier Wy najchętniej wracacie?
  5. Rok 2020 zaczął się niewesoło – pożary, koronawirus, (prawdopodobny) upadek CD-Action… ale osobiście się nie załamuję, bo wygląda na to, że ten rok jeszcze pokaże mi swoją dobrą stronę. Ba, są nawet zwiastuny tego. Przede wszystkim mam nadzieję, że Mount&Blade Bannerlord wyjdzie z Early Access (bo z założenia nie kupuję gier „niedokończonych”) i będę mógł pograć w pełnoprawną grę. Szczególnie, że strasznie pociągają mnie zmiany, jakie zaszły w tej serii. Źródło Ale M&B musi ustąpić pola innej grze. Jak wiecie uwielbiam serię Assassin’s Creed i – moim zdaniem – Valhalla zapowiada się wręcz genialnie. Szczególnie, że Odyssey przypadł mi do gustu. Choć tak naprawdę najbardziej cieszą mnie inne kwestie. Pierwszą jest możliwość stworzenia własnego Eivora… czy raczej – własnej Eivor (bo zamierzam grać kobietą, co moi stali czytelnicy mogli założyć z góry :)). Szkoda, że Ubisoft nie pokazał pełnego kreatora postaci, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Jednocześnie, o ile sam temat Wikingów średnio mnie interesuje to bardzo jestem ciekaw jak Ubisoft to przedstawi – bo IX-wieczna Anglia, z czasów Alfreda Wielkiego też wydaje się super miejscem dla tej serii. Ciekawy też jestem mechaniki osady i pływania drakkarem. Ciekawe kiedy Ubi pokaże coś więcej? Równie ważne w kwestii nowego Asasyna jest dla mnie coś jeszcze – powrót Jaspera Kyda jako kompozytora muzyki do gry. Muszę przyznać, że jego kompozycje o wiele lepiej zapadły mi w pamięć (choćby genialny utwór z jedynki), niż jakiekolwiek późniejsze dzieła innych autorów. Ostatnia dobra wiadomość pochodzi sprzed zaledwie kilku dni. Jak wiecie nie lubię remasterów i tym podobnych „wersji HD” (choć niedawno przekonałem się do nich - w pewnym stopniu), jednak tym razem zdecydowanie zrobię wyjątek. Oto trzy części Mafii dostaną odświeżoną wersję. I powiem Wam, że bardzo chętnie zobaczę „nową” jedynkę. Oby twórcy zachowali klimat i modele zniszczeń. A jak Wam zapowiada się reszta 2020 roku pod względem gier?
  6. Przedsłowie - zgodnie z wynikami ankiety (7 do 2 do 1) na obu blogach (tym i tym na bloggerze) będą pojawiać się pełne teksty moich wpisów. Jakiś czas temu zapowiadałem, że na blogu pojawi się świeżutki artykuł o grach. Wprawdzie miał być to inny tekst, ale ten wydał mi się ciekawszy. Przed Wami Marcin Miller (nie, nie ten disco-polowiec ) i jego książka pt. „Bezpieczne funkcjonowanie w mediach społecznościowych ze szczególnym uwzględnieniem zagrożenia sieciowymi grami komputerowymi”, która została wydana w 2019 roku (a od marca 2020 dostępna za darmo na ore.edu.pl – link na końcu). Sam tekst jest mocno nierówny – jest trochę całkiem mądrych treści (stąd tag MoG), ale – niestety – Autor napisał też dużo MSM-owych treści. Niemniej, będzie trochę tego i trochę tego . Gotowi? Interesujące stwierdzenie – niestety, Autor nie podaje żadnych danych na poparcie swoich słów. Trochę szkoda, bo chętnie bym się z nimi zapoznał. Od tego miejsca Autor zajmuje się głównie e-sportem i to jest super. Naprawdę - dobrze, że to tym pisze, dostrzega rolę trenera itp. Nie znam się na e-sporcie, ale - moim zdaniem - Autor poradził sobie z tematem. Dalej pisze o polskich firmach produkujących gry komputerowe: Jest to ciekawe wtrącenie, ale potem Autor jednak wraca do e-sportu i gier MMO... Wprowadza to chaos do tekstu. Najlepszy przykład: To jest okej - w kolejnym akapicie Autor opisuje czym jest rozwój postaci, zdobywanie wyposażenia itd. po czym pojawia się taki fragment: Kompletnie nie rozumiem dlaczego Autor najpierw pisał o grach stricte multi, by potem wrzucić fragment o grach singleplayer - powoduje to, że ostatnie zdanie jest bzdurne. Przecież zamiast „Wieśka“ mógł napisać o WoWie, Guild Warsie czy jednym z wielu innych gier MMORPG. Szczególnie, że na samym początku książki (we Wstępie) dał do zrozumienia, że zna tego typu tytuły... Dalej jest o... uzależnieniu od gier. Zupełnie nie wiem jaki ma to związek z wcześniejszą częścią książki, ale okej - warto o tym pisać. Jednakże to co się dzieje dalej... Wszystko super, są nawet przypisy... ale takie badania pojawiają się od lat. A poza przypadkami, gdzie obwiniano gry (bo to najłatwiej zrobić) nie ma masowych morderstw dokonywanych przez graczy. Chyba, że o czymś nie wiem . Źródło Autor - oczywiście - powołał się także na badania przeprowadzone przez pracowników mojej alma mater, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie podaje przypisu... Dziwne... Idźmy dalej: Tego tematu też nie mogło zabraknąć. Rzućcie jeszcze raz okiem na tytuł książki i na ten akapit. Dziwne, prawda? Dziwniejszy jest jednak dobór daty - dlaczego, na Innosa, 2015? Przecież pierwsza gra o Larrym Lafferze pojawiła się w 1987 roku! Nie wspominając już o młodszych grach - typu Gothic 2 czy pierwszy Wiedźmin. Szczególnie, że dalej Autor pisze: Sięgnąłem pamięcią do GTA 2 i nie przypominam sobie scen erotycznych w tej części... Chyba, że Autor uważa, że seria zaczęła się od „trójki“: Aż mnie to zaciekawiło i postanowiłem to sprawdzić - tak, Autor tekstu przekonał mnie do sprawdzenia czy w GTA V da się obejrzeć scenę seksu w aucie . I wiecie co? Albo ja jestem ułomny i nie potrafiłem umieścić kamery w odpowiednim miejscu, albo Autor odkrył jakąś tajną kombinację klawiszy, która umożliwia obejrzenie sceny seksu w aucie. To drugie wydaje mi się prawdopodobne, bo wszelkiej maści spychologowie są znani z odkrywania takich rzeczy w grach . Hmm... moim zdaniem w tym kontekście warto byłoby podkreślić coś innego - NIECH RODZICE PATRZĄ NA **************** OZNACZENIA PEGI I NIE DAJĄ SWOIM MAŁYM DZIECIOM GTA DO GRANIA!!!! Już nawet pomijam słowo-wytrych „może“. Autor kolejny raz powołuje się na grę 18+... Oczywiście - z jakiegoś tajemniczego powodu - nie wspomina o tym, że W3, GTA i podobne tytuły są przeznaczone dla DOROSŁYCH graczy. Co gorsza - w moim odczuciu sugeruje, że te gry są kierowane do dzieci i młodzieży, co jest oczywistym kłamstwem. Na tym zakończę. Powiem Wam, że najbardziej zadziwia mnie, że Autor w książce wymienia wszystkie znaki PEGI. Jednak co z tego, skoro w tekście tego nie widać? Obiecany link. Do zobaczenia za tydzień!
  7. MajinYoda

    CDA RIP?

    Dzięki- każdy głos się liczy . Moim zdaniem to nie jest plagiat . Ale - dla spokoju Twojego sumienia - zaraz zmienię opisy i będzie git .
  8. Jak już zapewne wiecie magazyn CD-Action powoli (i mocno przedwcześnie) kończy swój żywot, dlatego uznałem, że muszę napisać te kilka słów.. Dwadzieścia lat spędzonych z pismem to niemal 2/3 mojego życia i niezmiernie mi żal, że czasopisma już nie będzie. Z CDA wchodziłem w świat gier i komputerów, chodziłem na lekcje i zajęcia. Do tego zawdzięczam mu tematy moich prac naukowych - licencjackiej i magisterskiej. Oraz - co oczywiste - istnienie tego bloga (a w zasadzie dwóch, ale w tych okolicznościach lepiej nie rozgrzebujmy tamtej sprawy ). Mam nadzieję, że Redaktorzy pozostaną w branży i nadal będą publikować swoje teksty. Pozostaje jednak kwestia Forum i bloga. Nie jestem pewny przyszłości FA, zatem postanowiłem przenieść się (póki co częściowo) na nowy adres: https://nowykacikyody.blogspot.com/. Na chwilę obecną blog się tam odbudowuje, zatem proszę o sugestie. Naturalnie, proszę Was o zaglądanie tam, komentowanie i ocenianie moich tekstów. Pierwszy tekst pojawi się zgodnie z planem - w sobotę 09.05.2020 roku. Na koniec, mam do Was prośbę o wypełnienie krótkiej (jedno pytanie, max. 2 minuty) ankiety związanej z blogiem: https://forms.gle/6sWNc6B7qLWsuWQ67.
  9. MajinYoda

    Zaorane

    Z tego co pamiętam jest całkiem niezły - na pewno da się ustawić fryzurę i ubrania. Oraz wybrać płeć. Tyle pamiętam . Za to nie wiem czemu Twój komentarz nie wyświetlił mi się na stronie bloga (miałem pokazane 0 komentarzy).
  10. To ja też dorzucę swoje trzy grosze. CDA kupuję od stycznia 2000 roku ("Shogo" - mój pierwszy pełniak!). Pismo zawsze będzie się wiązało ze wspomnieniami - choćby z gimnazjum, gdy zawsze brałem je ze sobą na WF (gdy nie ćwiczyłem) i czytałem z innymi . Do tego obie moje prace naukowe - licencjacka i magisterska - zawdzięczają swoje istnienie właśnie CDA. A także mój blog, który wciąż funkcjonuje na Forum Actionum. Szkoda, że to się kończy - trzeba tak postawić sprawę. Uwielbiałem kupować pismo w drodze do szkoły i na uczelnię. Nawet oczekiwanie na upragniony numer przy skrzynce budził emocje. Całej redakcji, wpółpracownikom i innym osobom, które przez te lata tworzyły to wspaniałe czasopismo chcę złożyć wyrazy uznania i powiedzieć jedno słowo: DZIĘKUJĘ!
  11. Cóż, spróbuję .
  12. Tak, najlepiej jakby było na Netfliksie . Obecnie oglądam Smoczą pilotkę - bo mi Netflix to polecił . I całkiem mi się podoba. OPM i BL dopisuję do listy . Ogólnie szukam różnych gatunków (poza horrorami). Nawet jak czegoś nie obejrzę teraz, to spróbuję obejrzeć w przyszłości .
  13. Niedawno sprawiłem sobie Netfliksa. Na rozgrzewkę postanowiłem obejrzeć serial fantasy, który wiele osób chwali – szczególnie, że bardzo spodobał mi się trailer i aż nie mogłem się doczekać aż wreszcie będę mógł go obejrzeć. I wiecie co? Wcale się nie rozczarowałem. Disenchantment to najnowszy serial Matta Groeninga, twórcy Simpsonów i mojej ulubionej Futuramy. Zresztą, netfliksowa produkcja bardzo mocno przypomina tę drugą produkcję. Co więcej - w Rozcarowanych pojawia się mnóstwo nawiązań do tej serii (np. Fry i Bender pojawiają się osobiście). Serial przedstawia przygody księżniczki Tiabeanie (w skrócie Bean) - alkoholiczki i awanturniczki. Bean jest córką króla Zøga, władcy Dreamlandu (w tej roli znakomity John DiMaggio). W podróżach towarzyszą jej elf Elfo i demon Luci. Źródło Przez kolejne odcinki przewija się sporo postaci pobocznych i praktycznie każda z nich ma swoje tajemnice, które są powoli odkrywane. Oczywiście, ma to na celu utrzymanie nas przy serialu, ale - w sumie - jest to niezbyt potrzebne . Największą różnicę, jaką zauważyłem, między Rozczarowanymi a innymi serialami Groeninga jest ciągłość akcji. W takiej Futuramie odcinki były luźno powiązane ze sobą. Tu z kolei tworzę całość i niektóre wydarzenia są przypominane lub pokazywane z innej perspektywy. Jest to całkiem dobry zabieg, moim zdaniem. Brakowało mi tego w przygodach Fry'a, tak szczerze pisząc . Dostępne dwa sezony oglądało mi się świetnie. Animacja i grafika jest typowo "groeningowa", więc nie mam się czego przyczepić. Podobnie humor - fani Futuramy będą usatysfakcjonowani, bowiem to właśnie do tego serialu zauważyłem najwięcej nawiązań (szczególnie do Bendera). Oczywiście pojawiają się też inne gagi (niektóre pojawiają się w trailerach) i jeśli ktoś lubi nieco absurdu to jest to serial dla niej/niego. Po tej krótkiej recenzji pora na ocenę. Moim zdaniem serial w tym momencie zasługuje na 5. Teraz nie pozostało mi nic innego, jak czekać na 3 sezon. A w międzyczasie obejrzę jakieś anime. Polecicie coś? Do zobaczenia za dwa tygodnie!
  14. Sądzisz, że Autorkę (i jej podobnym) obchodzą jakiekolwiek gry? Bo moim zdaniem wystarczy im, że rzucą kilka ogólników i już - tekst gotowy... Merytoryczny brak sensu im nie przeszkadza - w końcu jest skierowany do takich samych "ekspertów" jak oni, więc nie ma czym się przejmować. A punkty za publikację lecą . Właściwie to nie do końca rozumiem czemu w ludzkiej świadomości zakodowane jest, że "film/serial animowany=dla dzieci". Wielokrotnie odwoływałem się tu do przykładu South Park czy nawet Dragon Balla. Oba leciały przez jakiś czas w paśmie dla dzieci (bodajże Puls i RTL7/TVN7), ale przecież nie powinny być przez nie oglądane. Z drugiej strony powtórzę - Autorka nie podała nawet jednego tytułu. Masz rację, mój błąd . Nie wiem skąd mi się wzięły te dodatkowe 2 lata... Zaraz poprawię .
  15. MajinYoda

    Zaorane

    Korzystając z konieczności siedzenia w domu postanowiłem sprawdzić przetestować wreszcie grę, którą kilka miesięcy temu Epic Games Store rozdawał za darmo. Mam tu na myśli Farming Simulator 19 - w końcu musiałem sprawdzić „o co w tym wszystkim chodzi”. Szczególnie, że kiedyś – w ramach „badań naukowych” na potrzeby pracy magisterskiej – grałem w wersję Classic. Przyznaję - wówczas (tj. w 2013) miałem wrażenie, że ta seria nie ma najmniejszego sensu. Bo co może być ciekawego w powolnym oraniu, sianiu i robieniu podobnych rzeczy? Możliwe, że moje myśli wiązały się z faktem, ze jestem „mieszczuchem”. Jednakże, pustka i praktycznie bezcelowość "Classica" sprawiła, że bez problemów odłożyłem tę grę na półkę - obok innych tytułów do magisterki. Przynajmniej dzięki niej miałem choć jedną produkcję pozbawioną jakiejkolwiek przemocy, więc wyszło na plus . Źródło Z zamierzchłych czasów mojego dzieciństwa pamiętam inną grę o podobnej tematyce – Harvest Moon. Mój brat bardzo ją lubił, ale dla mnie była dość nudna. Czekać cały dzień, by coś podlać i potem znowu czekać? Dla 10 lub 11 latka było na to dobre określenie - nuuuuda! Aczkolwiek, co muszę przyznać, podobała mi się grafika – wyglądała jak w Pokemon Red (a może tylko ją tak zapamiętałem?). Niestety, niewiele więcej pamiętam z tej produkcji. Jednak moje próby pogrania „rolnikiem” na tym się nie skończyły, o nie. Kilka lat temu kupiłem Stardew Valley, która - przynajmniej tak mi się wydaje - nawiązywała do HM. Pograłem kilka godzin i znowu nic – nie dałem rady. Szkoda, bo teraz bardzo lubię budować i tworzyć. Może warto dać jej jeszcze jedną szansę - jak myślicie? Wracając do Farming Simulator 19 – od momentu, gdy zapowiedziano, że będzie dostępna za darmo byłem sceptyczny. Ba, nawet w czasie pobierania myślałem „co ja robię? Czy nie szkoda mi miejsca na dysku?”. Ale co tam – raz się żyje. A za darmo spróbować można, prawda? Jednakże, po stworzeniu postać (oczywiście, kobiecą) zobaczyłem ogromną mapę. Wówczas postanowiłem pograć i wreszcie dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. I może to nawet polubić. W końcu dopiero przy Fallout 4 polubiłem klimaty postapokaliptyczne. I wiecie co? Po wyłączeniu tempomatu podczas orania pola i osiągnięciu jakiś 30 km/h wiedziałem co zrobić dalej. Ta myśl pojawiła się w mojej głowie nagle, ale została na dłużej. W tej sytuacji była to zresztą jedyna sensowna opcja. Tak jest – obejrzałem odcinek „Top Gear” (s09e05), w którym prowadzący kupili traktory, by zasiać „ekologiczne paliwo”. Czas minął mi bardzo miło i było go na tyle dużo, by z mojego dysku zniknął wszelki ślad po Farming Simulator 19. Może to i lepiej? Do zobaczenia za tydzień !
×
×
  • Create New...