Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

enki

"Anioły i demony" (2009), Ron Howard

Recommended Posts

Anioły i demony

post-37766-1242590561_thumb.jpg

Zomg, Dan Brown to przeżytek! ...mógłby powiedzieć ktoś, sięgnąwszy wcześniej do słownika współczesnej polszczyzny. Od czasu wydania "Aniołów i demonów" oraz "Kodu Leonarda da Vinci" jakby o nim przycichło. Wszelkie kontrowersje przedyskutowano, część egzemplarzy spalono i sprawa rozeszła się po kościach. Świat nadal stoi, a Brown rozpala w kominku banknotami.

I oto Ron Howard po raz drugi powraca do jego książki, tym razem ekranizując tę wcześniejszą (mówi się, że lepszą) - "Anioły i demony". W rolę Roberta Langdona ponownie wciela się Tom Hanks, w tej odsłonie na złamanie karku przemierzając kolejne kościoły i kaplice Rzymu. Towarzyszy mu przy tym Vittoria Vetra, włoska naukowiec z CERN-u grana przez Ayelet Zurer (to ta wredna terrorystka z "8 części prawdy"). Ewan McGregor wciela się w rolę kamerlinga Carlo Ven... wróć! Particka McKenna (podejrzewam, że nazwisko postaci zmieniono z uwagi na pochodzenie aktora), a gburowatego szefa Gwardii Szwajcarskiej Richtera gra mistrz gburowatości Stellan Skarsgard.

Dobrze pamiętam jak te kilka lat temu czytałem obie książki, każdą pochłaniając w dwa wieczory. Pamiętam, jak poza śledzeniem akcji lubiłem znajdować w nich mniejsze i większe ciekawostki na temat różnych symboli i ich roli naszej historii, nawet jeżeli był to tylko taki "salceson" sprawnie spreparowany przez dobrego rzemieślnika (że Brown rzemieślnikiem, a nie pisarzem jest, można się przekonać czytając inne jego książki - postacie, wydarzenia i struktura fabuły odbite są w nich jak od sztancy). W filmie, siłą rzeczy, na tego typu wstawki miejsca nie ma. Nawet mimo tych swoich 138 minut cały czas widz karmiony jest raz szybciej, raz wolniej toczącą się akcją, która dla mnie - czytelnika oryginału - nie była już tak interesująca. Tym bardziej, że widziałem już podobny film - "Kod da Vinci" dwa lata temu. Słowem - rzemieślnicza robota na innym rzemiośle. Mimo, iż oba dobre same w sobie, wyszedł mi z tego flmowy odpowiednik... mebla. Tak, mebel, oto moja recenzja tego filmu. Nie wiem, co znaczy, ale pasuje jak ulał.

Żeby jednak nie było tak stolarsko, jest jednak coś, co wyniosłem z projekcji "Aniołów...". Zdecydowaną chętkę na przesłuchanie soundtracku Zimmera :D (wiem, kolejny rzemieślnik, ale, cholera, swój zawód sprowadził do rangi sztuki).

reżyseria: Ron Howard

scenariusz: David Koepp, Akiva Goldsman

obsada: Tom Hanks, Ewan McGregor, Stellan Skarsgard, Ayelet Zurer

szczegóły: kryminał, thriller

kraj: USA

rok produkcji: 2009

czas trwania: 138

Link to comment
Share on other sites

Książkę czytałem film zapewne również obejrzę . Mam tylko nadzieje że nie będzie taki nudny jak KOD.......

Choć jak czytałem cytuje : " Reżyser Ron Howard z głośnej powieści Browna zrobił Hollywoodzki thriller , który trzyma w napięciu do ostatniej minuty "

Film zapowiada się optymistycznie :teehee:

Link to comment
Share on other sites

A mnie się podobał film. I tak jak książkę "Anioły i Demony" uważam za najlepszą w dorobku Dana Browna, tak tą ekranizację uważam za lepszą od "Kodu Da Vinci". Niezła sensacyjna fabuła, dobrze zagrana, z ciekawymi efektami, niezłymi powiązaniami historyczno-artystycznymi. Mimo pominięcia paru wątków, film ogląda się dosyć dobrze i o ile "Kodu Da Vinci" po obejrzeniu nie miałem ochoty kupować na DVD, tak "Anioły i Demony" na pewno zakupię.

Link to comment
Share on other sites

"Kod Leonarda" oglądałem i może się myle, ale wydaje mi się że mial podtekst bardziej psychologiczny, niż sensacyjny. Książki nie czytałem i tak samo "Aniołów i Demonów" nie czytałem, ale film zapewne oglądne z czystej ciekawości.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli idzie o książki to Anioły i Demony podobały mi się o wiele bardziej niż Kod Da Vinci. Znacznie bardziej przypadł mi do gustu klimat o wiele bardziej autentycznego zagrożenia, no i cała intryga tak zgrabnie poprowadzona. Jak tylko zobaczyłem trailery filmu od razu zachciało mi się sięgnąć po książkę (nawet mojej babci bardzo się podoba :)). Film w każdym razie na pewno obejrzę, a jeśli już chodzą słuchy, że jest lepszy od Kodu, to z pewnością tego nie pożałuję. :)

Link to comment
Share on other sites

Guest Marrio94

Film napewno obejrzę. Ksiązka "Anioły..." była moim zdaniem zdecydowanie lepsza od "Kodu...". I cikawą informację przeczytałem na jednym z portali internetowych... czy ktoś z was wiedział, że "Anioły i demony" to kontynuacja "Kodu..." :D:D

Link to comment
Share on other sites

Niedawno wróciłem z tego filmu i muszę powiedzieć, że to świetna produkcja nie tak jak Kod Leonarda tu w każdej minucie coś się działo na DVD na pewno kupię i muszę jeszcze książkę przeczytać po tym filmie mam na nią ochotę jutro idę do księgarni i kupuję. Ostatnimi czasy był to jedyny film na którym się nie nudziłem siedząc w kinie z wielką ciekawością oglądałem każdą minutę filmu nie rozczarowałem się nawet zakończeniem, które było bardzo nieprzewidywalne.Po prostu ten film trzeba zobaczyć :happy:.

Link to comment
Share on other sites

VoltkeMan i padzioch - żebyście nie zużyli za szybko klawiatury przypisaniu postów....

Byłem zaskoczony, gdy delegaci Watykanu po przedpremierowym pokazie uznali fuilm za zwykłą, zmyśloną historyjkę nieszkalującą Kościoła. Biorąc pod uwagę co się działo w książce - Brown im nie żałował, chociaż też nie powinni tego brać tak do siebie. A tu co się okazało? Najbardziej skandalizujące wątki wycięto. Gdzieś 1/3 opowieści nie znalazła się w filmie. To dobrze czy źle? Z jednej strony, nie ma co przedłużać, a film specjalnie na tym nie ucierpiał i yakotako się kupy trzyma, bynajmniej kupą nie będąc. Z drugiej strony, znając fabułę książki, nie czułem się zaspokojony. Podświadomie czegos brakowało, dociśnięcia gazu.

Film jest średni. Ot, taki filmik na lato. Wejść, zjeśc popcorn, i wyjść. Bez myślenia i zaangażowania, tylko obejrzeć. Aktorsko ok, muzyka dinamiczna i nie zapadająca w pamięć, montaż dla mnie za szybko. Jak tylko pojawiało się trochę dłuższych ujeć i szerokich planów film łapał klimat Wiecznego miasta, jednak przeważnie widziało się je w postaci poziomych mazów. Dobre efekty specjalne, palenie kardynała o dziwo pokazano wyjątkowo soczyście.

Nie polecam specjalnie, ale te nie zniechęcam - przy obecnej posuszee w kinach i tak nie ma nic lepszego. A jak dadzą dobry popcorn, to i się fajnie ogląda...

Link to comment
Share on other sites

Do kina raczej się nie wybiore bo przygodówek nie lubie.Kod LdV oglądałem w telewizji i też mnie nie zachwycił.Należe do odbiorców kina akcji i hollywodzkich popisówek w wykonaniu Brucea Willisa więc film najprędzej zobacze z ciekawości jak będzie na HBO albo Canal +.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie wróciłem z ,,Aniołów i Demonów''. Sam jestem zaskoczony, jak bardzo mi się podobało. Film trzymał w napięciu. Niestety, dla równowagi fabuła nie trzymała się kupy.

Rzecz jest o spisku Iluminatów, którzy porywają podczas Konklawe 4 kardynałów z największymi szansami na zostanie Papieżem. Zapowiadają, że od 20 co godzinę będą któregoś zabijać, a o północy wybuchnie bomba antymaterii z Zderzacza hadronów (sic!), która zmiecie cały Watykan.

Rzecz w tym, że roi się od nielogiczności, i odgadłem po pół godzinie kto jest szwarcharakterem, i o co w tym wszystkim chodzi.

Od pierwszych scen z kamerlingiem podejrzewałem go o spisek, i trafiłem. Odgadłem, ze iluminatów nie ma. Nielogiczności - niech mi kto wyjaśni, czemu ten duchowny podczas sceny śmierci szefa Gwardii rzucił się na McGregora? Bo zaczął wrzeszczeć insynuacje bez pokrycia? Nie zauważył, że ma za sobą wkurzonych ludzi z gnatami? Bez sensu.

Czemu nikt nie zauważa zabójstwa dwóch gwardzistów na ulicy, a potem wrzucenia kardynała przywiązanego do wielkiego kawału żelastwa do fontanny> Bez sensu.

Czemu Landon, gdy krzyczy o pomoc w wyłowieniu go, otrzymuje ją po minucie? Bez sensu.

I jakim trzeba być fanatykiem, by zamordować człowieka, któremu zawdzięcza się WSZYSTKO? BEZ SENSU!

I tak daję 8/10. Wyłączcie mózg, a będziecie się dobrze bawić. Film o wiele lepszy od Kodu da Vinci.

Link to comment
Share on other sites

Ja bym film obejrzeć chciał bardzo. Ale najpierw chyba książkę przeczytam. Bo jak na odwrót zrobiłem z Kodem to się trochę zawiodłem. Ciekawe czy Zwodniczy punkt i Cyfrowa Twierdza też kiedyś zostaną zekranizowane. :)

Link to comment
Share on other sites

Wczoraj byłem w kinie i..... Film zaskoczył mnie bardzo pozytywnie . Akcja akcja cały czas AKCJA [no prawie] to był klucz do sukcesu . W żadnym momencie nie nudziłem się jak przy przegadanym Kodzie wszystkie ciekawostki historyczne pokazane były tak że słuchałeś ich a nie jak w poprzedniku błagałeś żeby skończyli gadać i się ruszyli . Co prawda zakończenie takie niemrawe bo film tylko bazował na podstawię książki a nie wiernie odwzorowuję , dla mnie to jednak było minusem ale innym mogło się podobać . Rozwaliło mnie jak zobaczyłem tvn nie no to porostu była BOMBA :happy:

Link to comment
Share on other sites

Mój kolega to dobrze ujął : "Film jest za mądry dla dresów, ale za głupi dla pseudo-intelektualistów"

Jedno mi nie daje spokoju. Jest to koniec w którym udaje się zapobiec rozwaleniu Rzymu. Jest on co najmniej nielogiczny. Skoro ta antymateria mogła spokojnie rozwalić połowę Rzymu to niby dlaczego nie zmiotło placu Św. Piotra ? I niemożliwe było też to, że ten ksiądz (nie pamiętam jak się nazywał

:P) wzleciał tym helikopterem na taką wysokość, żeby nikomu nic się nie stało. Musiałby mieć rakietę...

Link to comment
Share on other sites

Mój kolega to dobrze ujął : "Film jest za mądry dla dresów, ale za głupi dla pseudo-intelektualistów"

Trochę się z tobą nie zgodzę . Na takie filmy chodzi się żeby odstresować się i wyłączyć szare komórki a nie żeby od razu dla dresów :) Więc nie szukajmy w nim różnorakich mądrości lecz dobrze się bawmy :happy:

Link to comment
Share on other sites

Film mnie pozytywnie zaskoczył. Ani przez chwilę się nie nudziłem, była akcja, było napięcie. Świetne efekty i obsada, a co do fabuły - majstersztyk. Ale to już zasługa Dana Browna :)

Link to comment
Share on other sites

Byłam wczoraj, zobaczyłam, wróciłam. "Anioły i demony" zdecydowanie lepsze, niż Kod Da Vinci. To oczywiste ;]

Już od początku filmu byłam zakochana w muzyce. Nic dziwnego.

Intryga nieźle pokręcona.

Pamiętam, jak kamerling stanął bohatersko w obronie milionów ludzi, zabrał ze sobą antymaterię i wzleciał helikopterem w niebo. Wtedy na sali było słychać jedynie mnie, koleżankę i nasze wyrazy uwielbienia wobec postawy kamerlinga (cóż chceta? McGregor był idealny ;]). W dodatku przeżył! A jakże się zawiodłyśmy, kiedy okazało się, że z bohatera stał się mordercą. Plus ta śmierć w płomieniach... Szkoda. Niefajnie to wyszło ;P

Film naprawdę bardzo mi się spodobał. Akcja, efekty, aktorzy (Hanks jest jednym z moich ulubionych aktorów^^). Brakowało mi możliwości dowiedzenia się więcej o symbolach pojawiających się w filmie. Ale i tak mi się podobało.

Nawet TVN się nawinął... (:

Link to comment
Share on other sites

Mi się film w miarę podobał :laugh:. Niektóre momenty lepsze, niektóre gorsze, jednym słowem-można przeżyć. Dan Brown pisze kontrowersyjne książki, na podstawie których kręci się kontrowersyjne filmy. Ogólnie chodzi o pojedynek dobra ze "złem" (:starwars: hehehe). Film skłonił mnie do grzebania w poszukiwaniu wiadomości o Iluminatach (jako że interesuję się historią tego typu żeczy pochłaniają mnie całkowicie). W każdym razie na filmie nie można było zasnąć (ze wstydem przyznaję się, że ostatnio w kinie przycinałem komara), budził emocje i trzymał w napięciu (ale tylko momentami). Jednym słowem duże brawa dla reżysera, z niedopracowanej książki stworzył dopracowany film. :thumbsup:

Link to comment
Share on other sites

W końcu zobaczyłem film i mogę się wypowiedzieć na jego temat.

Wrażenia ogólnie pozytywne, fajnie grali Tom Hanks, Evan McGregory i Goya, którego nazwiska nie pamiętam :sweat:

Fabuła dosyć przewidywalna, wbrew pozorom. Jak zwykle okazało się, że

ten dobry co się zachowywał jak zły, wydawał się naprawdę zły, ale potem się okazywał dobry, a ten dobry, co się zachowywał jak dobry był zły...

Jan Paweł II wyglądał jak nie on, ale o to trudno się czepiać. Natomiast zabójca, którego wynajęli 'Iluminaci' był jakimś cholernym terminatorem chyba, z nieskończonym magazynkiem :rolleyes:

Podobał mi się soundtrack. Fajne były też zdjęcia.

Jak już pisałem - pozytywnie, ale bez rewelacji.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...