Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

niziołka

Sesja Dawn of Ages

Recommended Posts

Od 40 prawie lat królestwo Erd, ostatni cywilizowany kraj na kontynencie walczy z zamorskimi najeźdzcami.

Wyklęci, jak zostali nazwani, porywają latem mieszkańców nadmorskich osad, w sobie tylko znanym celu.

Pojawiają się i znikają w mgnieniu oka, atakują przypadkowe wioski i byli nie do zatrzymania.

Byli, ponieważ 29 lat temu cesarz Perenn poświęcił własne życie by dzięki pomocy przeklętej, pradawnej magii uruchomic armię golemów, tkwiących dotąd pod zamkiem w swym kamiennym śnie. Duch Perenn'a utkwił w krysztale kontroli, dzięki któremu golemy zamiast niszczyc wszystko na swojej drodze, podporądkowały się jego woli.

Dziesięc tysięcy golemów ruszyło na południe i ustawiło się na wybrzeżu, stając się jego cichymi strażnikami.

Na 27 lat wybrzeże stało się znów w miare spokojne. Letnie patrole odnajdywały co pewien czas szczątki najeźdzców u stóp golemów, z czasem było ich coraz mniej.

Lecz dwa lata temu do uszu cesarza Deimusa zaczęły dociarec niepokojące wieści. Odnaleziono kilka golemów zniszczonych przez inne golemy. Jeden z nich zaatakował patrol i byłby go wybił, gdyby nie został zniszczony pzrez dwa inne golemy.

Na zachodnich rubieżach królestwa, leżacych przy granicy ziem znisczonych w Wojnach Magii, zaczęły znikac całe osady.

Deimus postanowił wysłac nad morze arcymaga Teliena aby zbadał co się dzieje z golemami.

Na zachód zaś posłał z małą armią swojego jedynego syna, Aylena, który powinien przejmowac sprawy królestwa od starzejącego się ojca.

W zeszłym roku przestały przychodzic regularne raporty od Aylena. Zaniepokojony cesarz wysłał ekipę poszukiwawczą za swoim synem. Wrocili jesienią ubiegłego roku, znalazłwszy na ziemiach zniszczonych jedynie pole bitwy, pełne zbroi, broni ale bez jakicholwiek ciał. Deimus popadł w depresję po stracie jedynego syna. Nie był już młody, a dodatkowo osłabiony ostatnimi wydarzeniami zmarł na początku zimy. Trzy dni po obchodach końca zimy wrócił arcymag Telian. Gnany wiadomością o śmierci cesarza, spieszył by złożyc złe wieści cesarzowej Tiguli. Otóż duch Perenn'a, zamknięty w krysztale kontroli zaczął się powoli wypalac.

Jedynym ratunkiem byłoby poświęcenie się potomka Perenn'a aby wzmocnic ducha w krysztale, któremu zostało jeszcze rok lub półtora czasu. Niestety stało się to niemożliwe z powodu śmierci Deimusa i zaginięcia Aylena.

Cesarzowa postanowiła większośc wojska przesłac na wybrzeże, gdyż rybołóstwo zapewniało wyżywienie nadmorskiej części kraju.

Zaś za namową Teliana postanowiła ustanowic znaczną nagrodę dla śmiałków którzy odważą się powędrowac za zniszczone ziemie w poszukiwaniu Aylena badź jakiegoś artefaktu po Dawnych Magach, który mógłby wzmocnic ducha Perenn'a.

Fort Asht jest najdalej wysuniętym przyczółkiem na granicy ziem zniszczonych. To właśnie stąd, około czterdziestu dni temu, wyruszyła większa część grup poszukiwaczy przygód, udających się na poszukiwania zlecone przez cesarzową Tigulę.

Wasza grupa spędziła tam więcej czasu niżby chciała, gdyż zabrakło ekwipunku, ufundowanego przez cesarzową, który miał wspomóc poszukiwaczy. Gdy transport nowego wsparcia dotarł na miejsce, został wam oddany niedawno zbijany, dwukołowy wóz zaprzężony w muła. W wozie znajdowały się dwie duże beczki wody (75l każda), 3 skrzynie pełne suszonego mięsa (45kg mięsa każda), sześć koców, zapasa drewna (na około 10 ognisk), trzy snopki siana, siekiera, trójnóg z podwieszanym garnkiem (6 litrów), zapasowe koło i oś. Tak zaopatrzeni wyjechaliście. Podróżowaliście dziewięć dni, cały czas na wschód. Niemal nie naruszyliście zapasów wody i jedzenia, gdyż wystarczały wam oczka wodne i upolowana dziczyzna. Dzisiejszego dnia, trochę po południu, natrafiliście na coś co mogło być tylko polem bitwy. Niektóre ciała z daleka wyglądały na świeże. Zatrzymaliście się przy nim.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

Wyszedłem z wozu i rozejrzałem się po pobojowisku. Od długiej jazdy rozbolały mnie kości. Zawołałem resztę i poszedłem sprawdzić czy ktoś przeżył, w nadziei że powie nam co tu się stało. Jeżeli będzie na to zbyt ranny to Deik go trochę odświeży. Ciekawe co tu się mogło wydarzyć...

Link to comment
Share on other sites

Morrigan Szary Cień

Mój wilk już od dawna wydawał się bardzo niespokojny. Stąd pomyślałam, ba, byłam pewna, że przed nami jest coś, co nie bardzo chcę widzieć. Im bardziej się zbliżaliśmy, tym bardziej nie podobał mi się zapach okolicy. Wyraźnie zaczynało pachnieć śmiercią. Lokinus rzucił się w kierunku pobojowiska. Że niby sprawdzić, czy ktoś nie przeżył. Jasne. Pewnie zwłoki ograbi ten obrzydliwy elf...

Kazałam mojemu wilkowi iść ze mną. Sama wolę się przejść po obrzeżach. Nie bardzo mnie interesują martwi. Gorzej, jak w pobliżu są jacyś maruderzy. Dokładnie sprawdzam ślady, smakuję powietrze tej okolicy. Jak ktoś tu się gdzieś czai, to go znajdę. Ja, albo wilk. Nie odzywając się do reszty, opuściłam pobliże wozu i udałam się na mały rekonesans.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

Pomimo przeszukania wielu ciał, nie znalazłeś nikogo przy życiu. Ciała zostały zmiażdzone i zostawione na pastwę losu. Nie zostały nawet ograbione. Wyczuwasz od ciał resztki jakiejś demonicznej esencji. Zauważasz także, że ciała zostały pozbawione krwi. W księdze, która kiedyś wpadła ci w ręce, był rozdział o zastosowaniu krwi w wiązaniu demonów. Przy jednych ze zwłok które przeszukiwałeś, znalazłeś grawerowany, srebrny sztylet (ostrze srebrne, 35 cm., grawerunek przedstawiający sosną, uchwyt obłożony skórą) . Gdybyś zebrał kości z kilku ofiar, to pewnie byłbyś w stanie stworzyć szkielet, myślisz, ekwipunek dla niego też by się tu znalazł.

Morrigan Szary Cień

Wilk był wyraźnie niespokojny. Zaprowadził cię w miejsce, gdzie oprócz ludzkich zwłok, znajdowało się także sześć zniszczonych wozów. Zauważyłaś że były zatrzymane w okręgu, co znaczy że walka miała miejsce w czasie spoczynku, bądź rano, jako że znajdowały się tam także niedopalone szczątki ogniska. Na wozach nie znalazłaś nic przydatnego, oprócz ocalałego koła zapasowego do wozu i kołczanu zatrutych strzał (kołczan skórzany, na pasie pozwalającym nosić go jak pochwę miecza, znajduję się w nim 12 całych strzał długości 75 cm, z lotkami z piór pawia, o ząbkowanych, potrójnych grotach z kości, pokrytych smolistą trucizną). Ciała ofiar, ponadgryzane przez mniejsze zwierzęta, zostały dosłownie zmiażdżone, jak gdyby spadł na nie głaz. Przeciwnik zostawił wyraźne, okrągłe ślady o promieniu około 50 cm. Znalazłaś także wiele złamanych strzał i bełtów. Nie wydaje ci się że walczono tutaj z wieloma przeciwnikami, tylko z jednym, ale naprawdę potężnym.

Link to comment
Share on other sites

Deik Calamos

Długa podróż bardzo mnie zmęczyła. Kiedy nasz wóz zatrzymał się ucieszyłem się, lecz radość szybko mnie opuściła po tym co zobaczyłem; ogromne pobojowisko i ciała poległych. Kiedy wyszedłem z wozu zacząłem szukać kogoś, kto przeżył tą masakrę. W myślach byłem przygotowany do ratowania niedobitków, lecz nie obiecywałem sobie zbyt wiele.

Link to comment
Share on other sites

Morrigan Szary Cień

- Gdybyś był większy, to bym przytroczyła do Ciebie to koło - rzekłam do mojego wilka - A tak, to będę musiała wrócić po resztę. Zapasowe koło zawsze się przyda, a sama nie dam mu rady.

Zabrałam kołczan.

- Szkoda, że strzały mają kościane groty. - wysyczałam.

Sądząc po wielkości śladów, jakie ta bestia zostawiła, sama jest ogromna i pewnie gruboskórna. Jeśli ją zaskoczę z odpowiedniej odległości, strzała powinna się przebić... Ale jeśli nie zaskoczę, zostanę zmiażdżona... Ta myśl zaważyła na mojej decyzji. Trzeba powiadomić resztę, że to, co tutaj się znajduje, a sądząc po śladach, to daleko nie odeszło, może się jeszcze wrócić, jak nas wywącha. Jeszcze szybko rozejrzałam się po najbliższej okolicy, przywołałam swojego wilka i powoli, ostrożnie zaczęłam wracać do swojej kompanii.

Link to comment
Share on other sites

Deik Calamos

Same ciała. Przeraziło cię to. Wszyscy zabici w ten sam sposób. Zmiażdżeni ogromną siłą, tak wielką że zniszczyła nawet zbroje płytowe, które były na niektórych zwłokach, a kości obróciła w drzazgi. Wszystkie zwłoki które obejrzałeś były pozbawione krwi. Już zacząłeś podejrzewać o to wampira, lecz nie znalazłeś na żadnych zwłokach śladów kłów. Co więcej, czułeś jakby z krwią pozbawiono zmarłych także dusz. Zawiedziony brakiem ocalałych, wróciłeś do wozu.

Morrigan Szary Cień

W drodze powrotnej naszły cię złe przeczucia. Gdy już dotarłaś do wozu, zastałaś tam Thaedona, który najwyraźniej go pilnował. Zauważyłaś że Deik i Lokinus już wracają.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

Szukam wśród ciał całych i najtwardszych kości i ekwipunku, aby móc stworzyć szkieleta. Morrigan trochę się na mnie krzywo patrzy, no ale mówi się trudno. Blisko zwłok panuje nie miła, można powiedzieć że mrożąca krew w żyłach, atmosfera. Srebrny sztylet który znalazłem wygląda na taki do odprawiania rytułałów, i to nie tych dobrych.

-Wygląda na to że odprawiono tu jakiś rytułał.- powiedziałem do reszty- Najprawdopodobniej przyzwanie jakiegoś demona.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

Udało ci się znaleźć dość kości, by stworzyć szkielet. Do wyekwipowania udało ci się zgromadzić pęknięty miecz dwuręczny ( 4 kg, 1,2 m długości, w tym 0,8 m ostrza), wgnieciony napierśnik ( 6 kg, wgnieciony poniżej klatki piersiowe, prawie wgięty do środka, ale szkielet może założyć), czubek halabardy ( 2 kg, 70 cm, szpic na górze i z tyłu głowni, tępe ostrze, może być użyty jak topór bądź nadziak), strzaskany hełm garnczkowy ( 1kg, dziura z lewej strony, tak duża że nie chroni przed atakiem z tej strony).

Link to comment
Share on other sites

Deik Calamos

Kiedy stałem koło wozu, myślałem o

braku krwi oraz duszy w ciałach

.

Bardzo mnie to zaciekawiło, gdyż nie znałem żadnych istot zdolnych do czegoś takiego.

Uklękłem koło wozu i zacząłem modlić się o

wiedze na temat tego co tutaj zaszło

Link to comment
Share on other sites

Morrigan Szary Cień

- Ty już powinieneś wiedzieć to najlepiej, elfie - rzekłam do Lokinusa.

Zapach i aura tego miejsca przyprawiały mnie o depresję. Ale dlaczego? Przecież już widziałam niejedne pole bitwy...

- Słuchajcie, widok tego pobojowiska nie przyprawia was pewnie o pogodę ducha, ale to wcale nie najlepsza część tego tortu. Niedaleko stąd odkryłam mały obóz. Oczywiście, wszyscy byli martwi. A obozowisko było kompletnie zniszczone. Chciałabym jednak, byście się tam ze mną wybrali. Jedno z kół od wozu tam leżącego jest w idealnym stanie. Przyda się, tym bardziej, że czeka nas jeszcze długa droga. Ale zanim się tam wybierzemy, musicie wiedzieć, że znalazłam ślady czegoś naprawdę bardzo dużego. Niepokoi mnie to, że tych śladów nigdy nie widziałam wcześniej. jeszcze bardziej niepokojące jest to, że to coś w pojedynkę zniszczyło cały tamten obóz. A kto wie, czy tych tutaj także nie utłukło. Jeszcze gorsze jest to, że ślady są świeże. Mają najwyżej kilka godzin. Możliwe, że to coś wciąż jest tutaj w pobliżu i możemy się na to natknąć. A nie bardzo chcę wiedzieć, co to jest. Jakoś ta nieświadomość mi w ogóle nie przeszkadza.

Pokazałam ręką kompanii kierunek, gdzie leży zniszczone obozowisko i czekam na podjęcie przez nich decyzji.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

-Nie wiem skąd ta antypatia do mnie z twojej strony Morrigan. - powiedziałem do jaszczuroludki.- O twojej rasie też mógłbym wspomnieć parę ciekawych rzeczy. Ale będą to tylko, jak każdy inteligentny osobnik zauważy, stereotypy. Więc wiedz że nie każdy demomanta jest zepsuty do szpiku kości a nie każdy jaszczurolud ten szpik wysysa. Twój wilczek nie będzie miał chyba żadnych obiekcji jeżeli przestaniemy na siebie syczeć i umilimy podróż rozmową na poziomie. No ale na razie chodźmy tam gdzie proponujesz.

Link to comment
Share on other sites

Thaedon

- Przejdę się z wami. Rozprostuje kości. Nie będe sterczał tu jak ten stalagmit. A nuż przyjdzie kogoś zakatrupić. Tylko Moriggan, zostaw tu wilczka. Jak cuś się tu stanie, to do nas przybiegnie i ostrzeże.

Deik Calamos

Bogowie odpowiezieli na twe modły. W umyśle ujrzałeś wielki cień, niby człowieka, górujący nad wami, przepełniony złem i potężną magią.

Link to comment
Share on other sites

Morrigan Szary Cień

- Sami widzicie, jak sprawy się mają. Nie wygląda to ciekawie. Moim zdaniem, prócz tego koła, nie ma tutaj już nic ciekawego. Proponuję je wziąć i zanieść do naszego wozu. Zanim się jednak zbliżymy, poczekajcie chwilę, aż sprawdzę, czy w okolicy nie pojawiło się coś niepożądanego.

Odłączyłam się od grupy i zaczęłam okrążać zniszczony obóz, w poszukiwaniu świeżych śladów. Bardzo nie chcę być zaskoczona w sytuacji, gdy będziemy skupieni na przetransportowaniu koła.

Link to comment
Share on other sites

Deik Calamos

Przez całą droge myślałem o tym co ujrzałem podczas modlitwy, gdyż było to bardzo dziwne. Kiedy doszliśmy na miejsc ujrzałem to, co wcześniej opisała Morrigan. Kiedy nasza grupa zatrzymała się zwróciłem się do Lokinusa:

- Nie wyczuwasz tutaj żadnych mrocznych mocy demomanto ?

Po wypowiedzeniu tych słów mocno chwyciłem swój kij i czekałem na powrót Morrigan.

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

-Tak czuję wyraźne wibracje powietrza pod wpływem magii, i to niekoniecznie tej dobrej.- Powiedziałem do Deik'a.- Czytałem o przypadkach związania krwi ofiar z przyzwanym demonem. Nazywają te demony Dewami. Są straszne i mroczne, potrafią panować nad umysłami i żywią się bólem i cierpieniem ludzi...... Ale mogę się mylić.- Ostatnie zdanie wypowiedziałem z szyderczym uśmiechem.

Morrigan poszła sprawdzić czy nie ma zagrożenia.... to może ja też się ubezpieczę.

Przygotowałem wszystkie ingrediencje i zacząłem odprawiać rytuał kontroli szkieletu.

Link to comment
Share on other sites

Thaedon

Sam dam radę donieść to kółeczko do wozu. Wpierw jednak se te zewłoki przeszukam, może jakąś broń lub zbroję da się odratować.

Morrigan Szary Cień

Okrążyłaś jeszcze raz całe pobojowisko wokół wozu. Udało ci się znaleźć ślady, które wyraźnie oznaczają że napastnik przybył z północy i na północ odszedł.

Deik Calamos

Stałeś sobie, przyglądając się jak Thaedon przeszukuje ciała.

Lokinus Afilios

Bijąc się z myślami odprawiłeś rytuał. Poszło ci dużo łatwiej, niż przypuszczałeś. Zupełnie jakby kości których użyłeś nie miały kilku tygodni, a co najmniej kilkaset lat na wytracenie resztek esencji duszy z nimi związanej. Szkielet udał się znakomicie. Wysoki na niemal 1,8 metra, posiadający wszystkie kości i gotów na twe rozkazy.

Thaedon

Przy zwłokach nie znalazłeś nic, co nadawałoby się do dalszego użytku.

Zebraliście się i zaczęliście wracać do wozu. Thaedon niósł koło. Morrigan rozglądała się, wyglądając zagrożenia. Uszliście niemal pół drogi, która zajmowała wam więcej czasu z powodu obciążenia Thaedona, gdy nale poczuliście że ziemia lekko drży w miarowych odstępach czasu. Zupełnie jakby coś wielkiego szło. Z czasem drżenie zaczęło się wzmagać. Z północy kroczyła do was zguby poprzedników. Wysoki na niemal 4 metry golem. Promienie słońca odbijają się od jego pokrytego niezakrzepłą krwią ciała. Wielkie nogi z wydają się z trudem dźwigać jego ciężar. Przechylony na prawą stronę, ponieważ posiada tylko prawą rękę, zakończoną bezpalczastą łapą przypominającą młot. Dzieli go od was 500 metrów. Według Morrigan nawet gdybyście zostawili koło i popędzili do wozu, i tak mu nie uciekniecie, bo muł się zmęczy, a golem może iść za wami cały czas. Zostało wam kilka cennych minut zanim do was dotrze. Musicie się przygotować do walki. To jedyne co wam zostało.

Link to comment
Share on other sites

Thaedon Rozdarta Dłoń

O żesz w mordę, jaki wielki! - powiedziałem na widok zbliżającego się golema i upuściłem niesione przeze mnie koło. No chodź tu maleńki, daj się połaskotać moim młotkiem! - krzyknąłem w stronę przeciwnika. Zdjąłem z pleców mój młot bojowy, odpiąłem od pasa kufel, otworzyłem i wychyliłem co nieco złocistego napoju. Tego mi właśnie brakowało - rzekłem do pozostałych. Ku chwale Rozdartej Dłoni! - zamachnąłem dwa razy orężem w powietrzu. Następnie przetarłem ręką zakurzoną, dawno nie używaną w boju broń i powiedziałem do niej: Mam nadzieję kochana, że jesteś gotowa! Po tych słowach rzekłem do reszty drużyny: No co tak stoicie jak te kołki! Nie macie chyba zamiaru przyglądać się jak samodzielnie skopię tyłek temu golemowi! Następnie stanąłem w pełnej gotowości bojowej, nie ruszając się ani troszkę. Wlepiłem swój wzrok w golema starając się zapamiętać sposób jego poruszania się..

Link to comment
Share on other sites

Morrigan Szary Cień

Widok zbliżającego się golema wstrzymał mi na chwilę akcję serca.

- Jasna cholera! - wykrzyknęłam. I pojawiła mi się w głowie głupia myśl. Gdybym miała włosy, stanęły by mi ze strachu...

- Słuchajcie, mamy przesrane. Stwierdzenie tej oczywistości mnie nieco otrzeźwiło. Podbiegłam kilka kroków bliżej i zaczęłam się bacznie przyglądać zwalistej istocie. Ona musi mieć słabe punkty! Byle tylko nie była przesadnie opancerzona, bo strzały na nic mi się zdadzą. Zobaczyłam, że ma jedną górną kończynę i...

Link to comment
Share on other sites

Lokinus Afilios

Staram się przyzwać średniego demona związanego z żywiołem ziemi.

-Dobra postaram się wyskubać troszkę więcej czasu, nie wiem czy to się uda ale spróbuje zatrzymać go moim demonem. Na razie zrobię z niego coś w stylu muru. Mam nadzieję że to nam da chwilę na lepsze przygotowanie.- Powiedziałem do reszty.

Szkielet ma na razie się nie ruszać, przyda się póżniej

Link to comment
Share on other sites

Thaedon Rozdarta Dłoń

Golem w brew swoim rozmiarom porusza się szybko. Zauważasz że gdy idzie, kroki prawą nogą wykonuje szybciej niż lewą.

Morrigan Szary Cień

Przypomniałaś sobie widok połamanych strzał. Zauważyłaś że ruchy golema, oprócz tego że nie są mechaniczne, wydają się być co najmniej zaburzone. Spostrzegłaś pewną prawidłowość. W momencie podnoszenia prawej nogi, przechyla się na prawą stronę.

Lokinus Afilios

Wypowiedziałeś niezbędną formułkę i poczułeś napływ obcej woli w swoim umyśle. Jak na średniego demona była dość silna, ale i tak udało ci się ją nagiąć do swojej woli. W momencie gdy wymiary zetknęły się na ułamek chwili i demon przeszedł, był już tym sługą.

Deik Calamos

Bogowie wysłuchali twych modłów.

Golem podążał w waszym kierunku. Gdy był bliżej, niecałe sto metrów, okazało się że nie tyle jest pokryty krwią, co krew jakby pokrywała jego ciało płynnym pancerzem. Pośrodku tułowia, spod krwi dochodził szkarłatny błysk, będący najprawdopodobniej okiem golema. Thaedon i Morrigan podbiegli kilka kroków. Morrigan wyglądała niepewnie, zaś od Thaedona biła żądza krwi. Deik cofnął się o krok i zaczął się modlić. Lokinus recytował w tym czasie jakiś tajemny i jednocześnie plugawy tekst. W momencie gdy wydawało się, że brakło mu już tchu, koło niego urosła mroczna postać. Wyglądała jak prawie dwumetrowy kopczyk ziemi pełen ostrych kamieni. Kilka sekund po tym, jak się pojawiła, rzuciła się w kierunku golema, wydając dźwięk ludzi ginących pod lawiną kamieni, momentalnie wyprzedzając Thaedona i Morrigan i lokując się miedzy nimi a golemem. Mniej więcej w tym momencie Deik zakończył modły. Nagle było można usłyszeć świst. W prost z nieba na miejsce gdzie z tułowia golema powinna wyrastać głowa spadło kowadło, ukruszyło trochę materiału z którego jest zbudowany i zsunęło się za niego. Ukruszony kawał golema, wielkości ludzkiej głowy, spadł tuż obok miejsca gdzie wylądowało kowadło, potoczył się i zastygł, cały pokryty krwią. Jednak krew zaczęła spływać z tego fragmentu i wijącą się strugą wracać do golema. Sam golem, najwidoczniej tym co się stało zaskoczony, zatrzymał się i zaczął odwracać aby zobaczyć, o ile on może widzieć, co go zraniło, o ile można go zranić.

(Sytuacja: Golem jest od was odwrócony, 25m od niego znajduję się biegnący do niego demon Lokinusa. 25m od demona, koło siebie stoją Thaedon i Morrigan. Zaś 10m za nimi jest Lokinus. Deik stoi metr za Lokinusem.)

Link to comment
Share on other sites

Ci magicy zaczynają mnie już denerwować! - powiedziałem do stojącej obok mnie Morrigan. Czy oni wszystko zamierzają załatwiać na dystans? Morrigan - masz jakieś propozycję co do ataku tej kupy złomu? Czekamy aż nasi magowie wyczarują coś jeszcze, czy atakujemy od razu? Po tych słowach odwróciłem się w kierunku Deika i Lokinusa. Zobaczyłem że zastosowane przez nich czary wywołały u nich niemałe zmęczenie..
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...