Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

niziołka

Niezwykłe Przygody Barona Munchausena - kuluary

Recommended Posts

W rzeczy samej, ja natomiast posiadam 3, a teraz już tylko dwie, monety. Swoją drogą czemu to waszmościowie nie włączają się do gry i siedzą ukontentowani samą opowieścią? Czyżbyście skąpili kilku monet, by uczynić zabawę jeszcze bardziej interesującą?

Link to comment
Share on other sites

Ach, widzę że drogie panny jak i szlachetni panowie macie pewne problemy z monetami. Jest to zapewne spowodowane wyłącznie tym, iż zwylkiście pozostawiać te przyziemne sprawy swym doradcom, a sami zajmujecie swe myśli sztuką, poezją, prozą... Wyjaśnię zatem raz jeszcze na ostatnich przykładach, jako że sam wiele lat poświęciłem na studiowanie zasad rządzących matematyką królową nauk.

W pierwszej chwili zauważyłem pewną nieścisłość w opowieści naszej drogiej hrabiny Draciuli, ta jednak szybko ją wyjaśniła włączając do swej opowieści. Ja miałem 4 monety, ona 5, aby zgłosić swą wątpliwość przesunąłem jedną na środek stołu. Hrabina wzięła ją więc mi pozostały 3, ona zaś miała 6. Póki co wszystko jest proste. Przy okazji, mogła też zwyzywać moją wiedzę geograficzną i położyć własną monetę.

Następnie ja i jak i nasz wspólbiesiadnik z niderlandów zasugerowaliśmy hrabinie wydarzenia dotyczące dalszego ciągu opowieści. Rozważając sytuację po kolei Draciula wspomniała dalej o gorylu z którym to się siłowała. Tym samym miała 7 monet (a ja 2). Niemniej stada rozjuszonych słoni do opowieści nie włączyła, tym samym musiała oddać jedną ze swych monet, co oznacza, że Lukas zarówno odzyskał swoją, jak i otrzymał kolejną (nie pamiętam stanu początkowego, ale jeśli miał 5 to teraz ma 6, jeśli więcej to należy ich liczbę zwiększyć o 1). To chyba tyle, dziękuję za uwagę.

Link to comment
Share on other sites

Moi drodzy, ponieważ niektórzy z nas mogą być już szacownego wieku, a reszta może nie mieć umiejętności zapamiętywania naraz najważniejszych informacji wymaganych od szlachcica posiadającego pewną ogładę i szczegółów dotyczących naszej maleńkiej zabawy, toteż pozwoliłam sobie zapisać na pergaminie szczegóły dotyczące rozgrywki. Jeśli ktoś tylko chce sobie przypomnieć szczegóły dotyczące kolejności opowiadania, posiadanych funduszy tudzież kolejnych opowieści, wystarczy, by sięgnął po pergamin złożony na środku stołu <wskazuje na pierwszą stronę tematu 'kuluary'.>

Link to comment
Share on other sites

Ja tak, ale stan mojej sakiewki prezentuje się nadzwyczaj biednie. Liczyłem, że w czasie mojej opowieści ktoś zechce mi poprzeszkadzać, ale widać, że szanowni współgracze jeszcze nie wyrobieni :P

Link to comment
Share on other sites

Ach, tak, podsumowanie, na śmierć o nim zapomniałem. Swoje pozostałe dwie monety gotów jestem przekazać Lukassowi, jako że opowieści morskie zawsze należały do moich ulubionych, choć przyznać trzeba, że i inne były niezwykle wręcz pasjonujące.

Link to comment
Share on other sites

Jak widzę rozpoczęło się kolejne podsumowanie. Ale żeby już dłużej nie przedłużać i tak już bardzo późno je zauważyłem. Moje siedem monet oddaje mości doktorowi hazardziście, który pokazał swoją opowieścią że ogromna wiedza pomaga podczas przygód.

Link to comment
Share on other sites

Najpierw wszyscy musieliby podsumować i ostatnią serię opowieści. Ze względu na rozpoczynającą się w najbliższym terminie sesję na studiach, poprzedzoną zaliczeniami(a także kończenie semestru w szkołach, rozjazdów z powodu ferii itd), proponuję jednak zrobić pewne odroczenie do połowy lutego z oczekiwaniem na wszystkie podsumowania i zebranie nowej serii.

Link to comment
Share on other sites

Ja również z radością podzielę się z wami kolejnymi opowieściami. To by chyba oznaczało że mamy regulaminową piątkę nawet jeśli wielce szanowna Imperatorka zrobi sobie przerwę. Czy jednak mógłbym prosić wszystkich graczy z poprzedniej rundy o przedstawienie swoich głosów na najlepszą wśród równych opowieść?

Link to comment
Share on other sites

Ja się zgłaszałem wcześniej, kochani. A moje podsumowanie dam teraz, pozostając oczywiście krytycznym wobec siebie samego. Lukass - przygoda była ciekawa, ale nie intrygująca, nie fantastyczna. Ot, przecz która może przydarzyć się każdemu z dużą dozą szczęścia. Hrabino, Twoja historia była może mniej ciekawa od poprzedniej, jednak Czarny Ląd zawsze był fascynujący i historia hrabiny również, dalej, nie tracąc czasu - P_aul przedstawił nam niezwykle zajmującą opowieść o Anicie, i przyznam, zaskoczyło mnie Twoje pochodzenie Lordzie, zaiste niespotykane. Wreszcie Imperatorka, której dzieje są najniezyklefantastyczne, lecz nie wiem, czy gospodarzowi wypada wręczyć sakiewkę przez służącego, dlatego sam ją podam... I czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg naszych przygód, oby się nie kończyły. I były jak najbardziej niezwykłe

Link to comment
Share on other sites

Grupa ludzi mówiący bliskowschodnim akcentem wdarła się na teren posiadłości Lorda Klnępieczarki- Borówka, wyważyła drzwi i pokonując pomocników Lorda uwięziła go. Jeden z nich, przywódca, zbiegł do piwnicy, złapał leżącą w kącie łopatę, a szablę zaczął systematycznie wbijać w ziemię. Nagle usłyszał jęk. Rzucił broń w kąt i zaczął kopać. Po kilku minutach wyciągnął wysokiego, rudego mężczyznę z kilkudniowym zarostem, ubranego lniane gacie i koszulę. Jedynie śnieżnobiałe zęby wskazywały szlacheckie pochodzenie tej ubłoconej, czarno- czerwonej, łapczywie chłonącej powietrze istoty. Szejk uśmiechnął się.

- Witamy z powrotem, Hrabio Munchausenie.

Znaczy po ludzku, zważając, że ostatni post napisano 7 miesięcy temu, postanowiłem odgrzebać temat i spytać: korzystamy z wakacji i prowadzimy kolejną rundkę rozgrywki?

P.S: Wybaczcie moje grafomańskie wybryki... :D

Link to comment
Share on other sites

Nagle w pomieszczeniu pojawia się... tak, to dobre określenie dla kogoś kogo w jednej sekundzie nie było a drugiej nagle się pojawia wprawiając w osłupienie narządy zmysłów*... i leniwym wzrokiem rozejrzała się po okolicy. Całą postać skrywały czarna jak heban ubrania wliczając w to obowiązkowy kaptur chowający twarz w mroku. Biła od niego niesamowita aura tajemniczości i sam fakt, że pojawił się znikąd świadczy, że raczej nie przybył z Nowego Świata ani Europy.

- Witajcie. Przybyłem zwiedzić wasz świat - odrzekł cicho.

Inaczej... czy jednak nikt nie skusi się na inną wersję Muchausena, ale z inspiracji Kinga? Klub opowiadaczy, te sprawy... szczegóły w karczmie są ;)

*Chyżwar anyone?

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...