Jump to content

Goloman

Forumowicze
  • Content Count

    1,672
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About Goloman

  • Rank
    Initializing Robot Uprising
  • Birthday 05/15/1995

Sposób kontaktu

  • AIM
    Array
  • Strona WWW
    Array
  • ICQ
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array
  1. Nie wydaje się, aby ten złoczyńca w którymś z dostępnych pokojów. Aby zamaskować tak potężną aurę magiczną potrzeba czegoś niezwykłego, jakiejś potężnej nadnaturalnej siły. Nie wiem, nie znam się na tym. Ale pomysł Boenroda jest dziwnie zachęcający. - Masz rację. Z kłamstwa nigdy nic dobrego nie wyszło, możemy więc powiedzieć prawdę. Ja to z chęcią załawię! Jeśli nikt nie wyrazi sprzeciwu, podejdę do drzwi i zapukam. Po nieuchronnym powtórzeniu pytania powiem głośno i wyraźnie: - Jesteśmy ze Starego Przymierza i przyszliśmy skopać pewien czarnoksięski tyłek. A teraz otwieraj się, ty przygłupia furtko, albo będziesz zbierać swoje zawiasy z podłogi!
  2. Faolan Cooney Propozycja Barclaysa bardzo mnie zadowoliła. Być może miało to coś wspólnego ze wzmianką o moim wilkołaczym nosie. - Jasne, i tak nie mam nic innego do roboty. Chętnie się zabiorę z tobą i Lutherem. Ale wstąpmy po drodze do jakiegoś fast-fooda. Szykuje się duża sprawa. Z chęcią wezmę w niej udział. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć coś przeciwko tym wampirom. Jestem pewien, że mają z całą sprawą o wiele więcej wspólnego niż dają po sobie poznać.
  3. Goloman

    Sesja Warfare

    Dan spojrzał na kaprala. - Wracamy tą drogą, którą przyszliśmy. Powinna być czysta. Marines dotarli do punktu ewakuacji bez najmniejszych problemów. Po chwili odlecieli w Ospreyach.
  4. Krisa Nie mam zielonego pojęcia, co się właśnie stało. To oczywiste, że to nie my byliśmy celem. Ktoś chciał zamknąć usta naszym nowym przyjaciołom. A ponieważ rozmawialiśmy z nimi o naszym pracodawcy, a ten się nas spodziewa, na niego padają wszystkie podejrzenia. Wypowiedź medyka rozczarowała mnie. Chciałam spędzić chwilkę sam na sam z naszymi informatorami, ale w obecnej sytuacji będzie to niemożliwe. No cóż, nie planuję wydać się z moimi hobby. - Dobrze, ruszymy do przodu. Wydaje mi się, że to nasz gospodarz zaplanował ten bałagan. Nie wiem jak wy, ale ja bym z chęcią z nim o tym porozmawiała. Ruszajmy! A tak właściwie, Rognan... Co ty masz tu do roboty? Nie byliśmy tu wystarczająco długo abyś zdążył sobie coś znaleźć.
  5. Faolan Wypowiedź Burnsa nie napawała optymizmem. W wielkim skrócie: przed nami gotuje się kocioł szajsu, a my nie mamy zielonego pojęcia co z nim zrobić. Nikt inny też nie miał żadnych informacji, na których moglibyśmy działać. Dopóki Verret nie przyniesie jakiś wiadomości, nie pozostaje nam nic do roboty. Nic oprócz przesłuchania tego psychola z portu. - Jedyny Graal o którym ja słyszałem, to ten od Jezusa. Ale chyba nie o tym mowa. Skoro i tak mamy siedzieć na tyłkach dopóki Verret nie zaszczyci nas swoją obecnością, może zrobimy coś pożytecznego i pójdziemy przesłuchać tego drania? Bo jak nie, to ja bym chętnie coś wrzucił na ząb. Moje śniadanie nie było dzisiaj zbyt obfite.
  6. Dziwna rzecz, ale nie mamy czasu aby się nad nią zastanawiać. Musimy zarąbać czarownika, a ten pewnie nie będzie cierpliwie czekać aż go znajdziemy. - Dobrze, kompania. Proponuję jak najszybciej dorwać czarownika. Filozofowaniem o tym dziwnym czymś zajmiemy się jak już będziemy podpici po zwycięstwie. Teraz proponuję przejść przez tamtą bramę. Powinniśmy znaleźć go za największymi drzwiami. Jak ktoś ma taki zamek, to pewnie nie po to, aby siedzieć w schowku na miotły.
  7. Krisa Wysłuchałam wszystkich, po czym odwróciłam się do elfa. - Fearionie, nie ma żadnej potrzeby straszyć tych przemiłych panów. Oni po prostu wykonują swoją pracę. Nie zdają sobie oni niestety sprawy z tego, że w interesie ich pracodawcy leży, abyśmy posiadali wszystkie możliwe informacje. Mam jednak nadzieję, że teraz, gdy już są tego świadomi, powiedzą nam wszystko, co chcemy wiedzieć. Groźby nie są najlepszym rozwiązaniem w cywilizowanym towarzystwie, jakie na pewno stanowi tych dwóch panów. To o czym chcecie nam powiedzieć? - zwracam się do ochroniarzy. --- Rzut na dyplomację. Dobry glina, zły glina... te sprawy.
  8. Goloman

    Sesja Warfare

    - Spooky, tu Mastiff. Pomogłoby jakbyście zrobili rozwałkę przed bazą wroga. Jest tam kilku nieprzyjaciół, ale nam zależy na tym, żebyście rozwalili linie energetyczne. Dajcie nam odrobinkę uprzedzenia przed ostrzałem, odetniemy drugą linię i wejdziemy przez tylne drzwi jak tylko prąd przestanie działać. Po odpowiedzeniu Dan odwrócił się do Marines. - Panowie, słyszeliście wszystko. Nie musimy wychodzić przed budynek. Przygotujcie się do odcięcia tej linii!
  9. Goloman

    Sesja Warfare

    Na szczęście nie mieliśmy żadnych problemów z dojściem do celu. Pojawił się jednak nowy problem. O ile linia na tyłach budynku nie powinna sprawiać problemów, o tyle tej na głównej ulicy nie można chyba pozbyć się niezauważenie. Den westchnął i odwrócił się do reszty Marines. - Panowie, mamy problem. Rozwalimy tą linię, a potem musimy zająć się tą z przodu. Od kiedy otworzymy ogień do nieprzyjaciół przed budynkiem będziemy musieli się spieszyć. Chciałbym wykonać misję zanim zwali nam się na głowy cała armia. Proponuję złapać przeciwników w krzyżowy ogień, odciąć prąd, a potem szybciutko załatwimy co trzeba w budynku. Jakieś pytania?
  10. Goloman

    Sesja Warfare

    - Spooky, tu Mistiff, przyjąłem. Poradzimy sobie na razie bez waszego wspracia. - Den Donalds odwraca się do reszty - Dobrze, posłuchajcie panowie. Operacja powinna przebiec szybko, i powinniśmy uniknąć wykrycia do ostatniego momentu. Zakradniemy się w pobliże bazy wroga, i postaramy się zidentyfikować linię dostarczającą zasilanie do tego budynku. Wtedy dokonamy sabotażu i wejdziemy do budynku. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, wyjdziemy z pilotem zanim przeciwnicy zorientują się, co się dzieje. Sierżant pokazuje na mapie planowaną drogę podejścia. - Te ulice powinny być nieoświetlone. Powinniśmy bez problemu dojść do bazy. Zatrzymamy się na tym podwórku, i poszukamy linii zasilania. Jakieś pytania? Herbert, przekaż rozkazy do Mistiffa 2. Zobaczymy, czy mają jakieś sugestie.
  11. Faolan Cooney Pod koniec dnia byłem wyczerpany. Pseudowampir stawiał niezły opór. Ciekawe, jak ta sprawa się rozwiąże. Co tam właściwie robiły te wszystkie wampiry i wilkołaki? No cóż, tym zajmę się jutro, teraz pora spać. Obudziłem się i spojrzałem na zegarek. Cholera, zaspałem! Po wczorajszych zdarzeniach musiałem przespać budzik! Szybko przygotowałem się do pracy i wrzuciłem coś na ząb. Na szczęście nie było dużych korków, i do wydziału dotarłem tylko lekko spóźniony. Niemalże wbiegłem do sali odpraw, która okazała się być pusta. Kolejne kilka minut zajęło mi ustalenie właściwego miejsca spotkania, a gdy przybyłem, Luther właśnie kończył sprawozdanie. Wysłuchałem go do końca, i dodałem troszkę od siebie. - Nie wiem, czy już to odkryliście, ale ten gość nie pachniał jak wampir. Jest metaczłowiekiem, ale chyba był ugryziony przez wampira. Możliwe, że miało to miejsce w magazynie ? streściłem jeszcze krótko, co wywąchałem. - A, właśnie. Przesłuchaliście już chłopaka?
  12. Krisa: Przez całą drogę panowała troszkę niezręczna cisza, ale nie przeszkadzała mi ona zbytnio. Pogrążyłam się w rozmyślaniach, i długi dzień minął jak z bicza strzelił. Większość południowego postoju spędziłam ćwicząc łucznictwo. Po nieznacznym posiłku ruszyliśmy w dalszą drogę. Nim się spostrzegłam zapadł zmrok, a nasza wesoła ekipa dotarła do karczmy. Towarzyszyłam reszcie, gdy zdobywaliśmy pokoje i siedliśmy przy stole. Pamiętając wczorajszy ból głowy zamówiłam tylko szklankę wody. Z napojem w ręku rozejrzałam się po otoczeniu. Karczma była przytulna i gwarna. W takim miejscu mogłabym się dłużej zrelaksować. Siedziałam z przymkniętymi oczami, powoli popijając wodę, gdy moją uwagę zwróciła pobliska rozmowa. Najwyraźniej udało nam się trafić na pracowników barona. Przysłuchiwałam się dopóki dwójka pracowników barona nie wyszła, a następnie wysłuchałam propozycji efla. - Oczywiście, sama też jestem ciekawa, o co właściwie chodzi ? biorę łuk i ruszam za eflem. W drzwiach odwracam się do medyka. - No, idziesz czy nie? Podczas rozmowy z ochroniarzami trzymam się troszkę z tyłu. Nigdy nie wiadomo, jak się skończy, a magowie nie są zbyt dobrzy w zwarciu.
  13. Goloman

    Sesja Warfare

    Den Donalds podszedł do radia. - Mastiff 2, tu Mastiff 1, wasz plan brzmi dobrze. Przed lądowaniem zejdźmy niżej, żeby uniknąć wykrycia. My zabezpieczymy wschód a wy zachód. Jak się podzielimy będzie szybciej. Pasuje wam to? Odbiór. Po otrzymaniu odpowiedzi, Richard Lee zapytał sierżanta. - Wiemy coś więcej o celu? Nie wiem, zprawdzę, Spooky powinien coś wiedzieć - Sierżant wrócił do radia. - Spooky? Jaka będzie najlepsza droga podejścia od południa? Odbiór.
  14. Nasilający się ból głowy uniemożliwił mi odwiedzenie elfa. Przygotowałam prosty lek i położyłam się spać. Rano obudziło mnie stukanie w szybę. Czułam się znacznie lepiej, ból głowy ustąpił i nie powinien mi przez dłuższy czas przeszkadzać. Zapowiadał się bardzo ładny dzień. Mój pierwszy dzień jako Cienia. Stukanie powtórzyło się. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Do środka wleciał czarny kruk, i przekazał mi wiadomość. Wypuściłam ptaka, i przeczytałam wiadomość od Rakkasa. Szybko ubrałam się, i wyruszyłam na miasto. Pierwszym miejscem, które odwiedziłam był kartograf. W końcu nie wiadomo, czy reszta grupy pamiętała o odebraniu mapy. Później szybko przeszłam się po twierdzy robiąc podstawowe zakupy i uzupełniając zapas strzał. Na końcu kieruję się do wschodniej bramy, gdzie tłumaczę się Fearionowi z mojej nieobecności, oraz, jeśli wszyscy są już gotowi, proponuję wyruszenie w drogę.
  15. Jakim cudem ten drań wstał? Strzała jeszcze wystawała mu z oka. Nikt nie powinien chodzić z takim kawałkiem drewna w mózgu. Co za diabeł trzymał go przy życiu? Na dodatek był wkurzony. Rozejrzałem się szybko, i zawołałem do najbliższego krasnoluda: - Ej, ty! Zbierz naszych i postaraj się zabezpieczyć kawałek terenu! Ludzie z innych oddziałów potrzebują miejsca na przegrupowanie! Jak skończyłem mówić, dobiegł mnie głos Boenroda. - Zetrzyj mu ten uśmiech z twarzy, przyjacielu! Wrócę z Jorahem! O co mu chodziło? Spojrzałem na olbrzyma. Ten zdążył ruszyć w stronę Lilith! Elfka właśnie uratowała mi tyłek, trzeba odpłacić się tym samym! Uniosłem topór i z wrzaskiem rzuciłem się w stronę przeciwnika. Ktoś nieznający krasnoludzkiej kultury mógłby mnie nazwać nieuczącym się na błędach głupcem. Ale krasnoludy w ten sposób rozwiązują problemy. Jak się nie uda, spróbować jeszcze raz. I tak do skutku. Mam nadzieję, że zdołam odwrócić uwagę giganta od Lilith, dopóki Boenrod nie wróci z Jorahem.
×
×
  • Create New...