Jump to content
Sign in to follow this  
niziołka

Niezwykłe Przygody Barona Munchausena - kuluary

Recommended Posts

Pomijam milczeniem poniektóre wesołe przypadki, które nas przy takich to okazjach spotykały, mam bowiem chętkę opowiedzieć wam, panowie, o co ucieszniejszych i osobliwszych myśliwskich przygodach.

Nie zda się to wam dziwne, żem zawsze lgnął do zacnych kompanów, którzy wolną, bezkresną leśną dziedzinę należycie umieją szacować. Zarówno rozmaitość rozrywek, jak i niezwyczajne wprost szczęście, które towarzyszyło każdemu mojemu poczynaniu, sprawiły, iż po dziś dzień z rozkoszą to wszystko wspominam. Kiedyś, o świcie, ujrzałem przez okno mej sypialnej komnaty, iż stadko dzikich kaczek, rzekłbyś, pokryło całkiem wody ogromnego stawu, który leżał nie opodal. W mgnieniu oka pochwyciłem z kąta skałkówkę, szusnąłem ze schodów na łeb, na szyję i najnieopatrzniej w świecie trzasnąłem głową o framugę drzwi. Alem się ni na moment nie zatrzymał, choć zdało mi się, żem iskrami i gwiazdami z oczu sypnął.

Przykładam broń do oka, celuję i patrzcież, do licha! Wraz z tylko co doznanym gwałtownym wstrząsem odleciał krzemień od kurka! Co miałem czynić? Nie sposób było czas tracić. Szczęściem miałem jeszcze w pamięci, co mi się świeżo z oczami przydarzyło. Odrywam tedy panewkę, celuję do dzikiego ptactwa i walę się pięścią w oko. Starczyło w nim jeszcze iskier! Huknął strzał. Trafiłem kaczek par pięć, cztery cyranki i parę kurek wodnych.

Przytomność umysłu jest mężnych czynów podnietą. Żołnierze i żeglarze wielekroć zawdzięczają jej swe ocalenie, a myśliwi swe szczęście.

Moi drodzy! Ja, niemiłościwie wam współpanująca Wszechimperatorka Zjednoczonych Wysp Zuolii i Nikczemnii, nieodkrytych jeszcze przez nikogo poza moją skromną osobą i rzeszami poddanych, a które w naturalny dla szarych eminencji sposób pozwalają mi rządzić całym światem, chciałam się was zapytać, zgromadzeni tu lordowie, a nawet ludzi niżej postawionych, czy zechcielibyście uraczyć nas wszystkich opowieściami o swoich legendarnych przygodach. Nie bójcie się tego czynić, albowiem odkąd mój przyjaciel od wczesnych lat dzieciństwa, Szlachetny Baron Munchausen, rozpuścił kolejną plotkę o swej rzekomej śmierci, co jak wiemy, dzięki jego niezwykłym umiejętnościom jest niewiarygodne, możecie dzielić się swymi opowieściami bez strachu, iż od razu napotkacie kogoś nieporównywalnie lepszego od was. Oczywiście, aby zadanie wasze łatwiejszym się stało, ja również skorzystam z kobiecego prawa słuchaczki, aby pozwolić wam zainteresować mnie waszymi życiowymi perypetiami. Aby jednak utrzymać pewność, iż żaden bądź żadna z was, drodzy panowie i panie, bez urazy oczywiście, nie jest obrzydliwym łgarzem, utrzymajmy pewne zasady dotyczące sposobu przedstawianie swej historii.

O co tu chodzi:

Zabawa polega na opowiadaniu sobie niesamowitych historii i spożywaniu nieprzyzwoicie dużych ilości napojów... różnych. Na historiach jednak się skupmy. Każdy gracz przystępuje do gry z sakiewką zawierającą tyle monet, ile jest graczy. Do czego one... za chwilę. Pierwsza osoba proponuje temat historii szlachcicowi siedzącemu po jego lewicy według formułki "Opowiedz nam szlachetny <tu_wstaw_tytuł> o tym jak to..." po czym następuje temat np. "przepłynąłeś Atlantyk do dyspozycji mając jedynie swą wierną szabelkę i parę starych spodni". Osoba zagadnięta może temat przyjąć i rozpocząć opowieść lub może się wymówić tłumacząc, że zaschło jej w gardle. Wtedy powinna zadbać o gardło nie tylko swoje ale i współbiesiadników (tak nakazuje dobre wychowanie). Następnie może zaproponować temat osobie po swej lewicy.

W trakcie opowiadania historii pozostali mogą dokonywać zakładów i zastrzeżeń. Polega to na zgłoszeniu konkretnej wątpliwości (np. "Ależ Baronie, w tym oceanie nie występują żółwie tej wielkości", lub "O zakład pójdę drogi baronie, że okręt, który zobaczyłeś na horyzoncie był francuski i te wredne żabojady cię nie wpuściły"). Jednocześnie gracz zgłaszający musi wysunąć na stół jedną ze swych monet. Opowiadający może monetę przyjąć i wpleść uwagę do swej historii lub odeprzeć zarzut dokładając do stawki własną monetę i rzucając wyszukanym wyzwiskiem w oponenta (np. "Widać, że nauczyciele, którzy uczyli cię, szlachetny hrabio, morskiej fauny kiepską pracę wykonali, albowiem kompletnie nie znasz się na gatunkach Atlantyk zamieszkujących"). Następnie zgłaszający wątpliwość może przyjąć stawkę, lub dołożyć kolejną monetę i skontrować obelgę... Jedyna wątpliwość jakiej zgłaszać nie wolno to "Czy wtedy zginąłeś", bo oczywistym jest, że nie.

Jeśli któryś z graczy obrazi pochodzenie, rodzinę lub prawdomówność innego honor wymaga, aby wyzwać obrażającego na pojedynek. Ten odbywa się na szable, pistolety, inna broń do wyboru przez wyzywanego (jak nakazuje zwyczaj) lub trzy rundy gry w papier-nożyce-kamień. Zwycięstwa zabiera całą zawartość sakiewki przeciwnika.

Po tym jak wszyscy opowiedzą swe historie (lub też wykpią się stawiając napitek) następuje podsumowanie. Każdy przekazuje całą zawartość swojej sakiewki graczowi, który opowiedział najlepszą historię (oczywiście nie wolno głosować na siebie). Otrzymujący nie bierze od razu monet, to nagroda, która przyjmie dopiero po zakończeniu podsumowania. Ten kto zdobędzie najwięcej monet zostaje ogłoszony zwycięzcą, a za zdobyte pieniądze powinien zakupić napoje dla całego towarzystwa.

W krainie słowa pisanego obowiązują następujące modyfikacje:

Rozgrywka będzie podzielona na rundy. Do danej rundy przystępuje dokładnie pięciu graczy, a co za tym idzie zawartość sakiewki każdego gracza to 5 monet. Po tym, jak cała piątka opowie swoje historie runda zostaje podsumowana zgodnie ze zwykłymi zasadami, po czym wybierani są nowi gracze.

Oryginalna rozgrywka jest niezwykle dynamiczna i postanowiliśmy przenieść ten dynamizm na forum. Dlatego po pierwsze, i najważniejsze, przed zgłoszeniem się upewnijcie się, że będziecie mieli czas aby sprawdzać forum kilka razy dziennie w trakcie trwania rundy.

Gracze opowiadają swe historie w kolejne dni tygodnia, w kolejności zgłoszeń (chyba że ktoś poprosi o zmianę, ale jeszcze przed rozpoczęciem rundy; jeśli komuś coś wyskoczy w ostatniej chwili musi wykręcić się od opowiadania i tym samym stracić szansę na zwycięstwo). Pierwszym proponującym temat jest pierwszy zgłoszony, więc pierwszym opowiadającym drugi ;) Temat dla każdego gracza musi pojawić się przed godziną 16.00, jeśli tak się nie stanie gracz ma prawo opowiadać o tym, co sam wymyśli. Graczowi przysługuje pięć postów. Pierwszy powinien być umieszczony nie później niż o godzinie 17.00. Kolejne muszą być umieszczone nie wcześniej niż godzinę po poprzednim i nie później niż dwie godziny. To oznacza, że opowieść tak czy siak kończy się najpóźniej o pierwszej w nocy. nie dotrzymanie terminów jest równoznaczne z zanudzeniem reszty w oryginalnych zasadach  Ponadto każdy post ma limit długości - ok. pół strony A4 czcionką 12. Jest to mniej więcej 250 słów. Wyraźne przekroczenie limitu to również zanudzanie współbiesiadników.

Między postami opowiadającego można rzucać wyzwania i zakłady zgodnie ze zwykłymi zasadami. Każdy ma prawo do jednego, a opowiadający w swoim kolejnym poście może dowolnie włączyć w opowieść wybrane przez siebie sugestie, lub odbić piłeczkę znieważając osobę ją zgłaszającą zwracając się do niej na starcie posta. W przeciwieństwie do zwykłej rozgrywki tu nie ma kontr-zniewag, jako, że w między czasie historia poszła dalej...

Pojedynki, o ile do nich dojdzie, muszą być rozegrane wg. zasad Poligonu, w trybie błyskawicznym (przez komunikator). Wynik pojedynku ogłasza sędzia. Sędzia nie musi być aktualnie aktywnym graczem w danej rundzie.

Wreszcie na końcu każdego posta każdy z graczy ma obowiązek podawać aktualny stan swojej sakiewki.

Chętni do rozsławienia swojej chwały, niech zgłaszają się czym prędzej ? pięciu pierwszych rozpocznie opowiadanie swoich historii, kiedy tylko zgromadzą się i zostaną uznani jako prawdziwi szlachcice. Kiedy zaś każda z pięcioosobowych grup zakończy swoje opowiadanie i wyłonimy zwycięzcę, będzie miał on okazję zmierzyć się w przedstawianiu swoich historii z pozostałymi najlepszymi.

Przypominam wam także, moi szlachetni współbiesiadnicy, iż szeroka wiedza o naszej współczesności, XVIII wieku, może być niezmiernie przydatna w waszych opowieściach, uwiarygodniając ją... lub pomagając wam wykryć drobne nieścisłości w historiach waszych przeciwników, ujawniające ich jako pospolitych kłamców, chociaż oczywiście jestem pewna, iż takie nieporozumienia nie będą się zdarzały w naszym zacnym towarzystwie; chociaż uważam więc was, moi drodzy, za osoby wykształcone i zainteresowane światem, przypomnę wam, że nie tak dawno bracia Montgolfier odkryli balon, który napełniony powietrzem unosi ludzi i zwierzęta w górę; Stephenson odkrył czajnik poruszający się na kółkach, niczym wóz; prześmieszni Francuzi mają straszny bałagan w relacjach szlachta ? służba, a Anglia rośnie w siłę.

Lukasss-> 17 październik, 7 monet, "O wyprawie do nowego świata"

Dracia -> 24 październik (?), 6 monet, "jak to podczas pobytu w najdzikszej części Afryki zostałaś pojmana w niewolę przez członków jakiegoś prymitywnego plemienia i jak udało ci się z tej niewoli uciec"

FrankSlade->25 październik, "O ucieczce z bezludnej wyspy"

P_aul-> 31 październik(?), 2 monety

niziołka-> 1 Listopad (?)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja, żeby zarezerwować sobie prawo do pierwszego pomysłu na historię od razu się zgłaszam do gry. Oczywiście tym samym przekreśliłem szanse was wszystkich na wygranie tej rundy, bo wiadomo, że historie opowiadam najprzedniejsze, ale zgłaszajcie się, by choć powalczyć o drugie miejsce :D

A może jednak by się szanowny jegomość przedstawił? Bo skąd mamy wiedzieć, iż jesteś godzien zasiadać przy tym stole wraz z posiadaczami prawdziwej błękitnej krwi, hm? - NZK (Niemiłosiernie Zła Kwizytorka)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle znikąd pojawił się ktoś tak szlachetnie urodzony, że aż niemożliwe......Szejk arabski usiadł po turecku na poduszce, poprawiając szablę, a dwaj jego słudzy podali mu nargila i zaczęli go wahlować.

-Jam szejk arabski, co wraca z wyprawy po Europie. Mniemam, że mnie czymś zaciekawicie<<wkłada na nos okulary>>szlachetny panie i nadoban niewiasto.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W międzyczasie przybył szlachetny Francuz co wzbudziło w pannach i niektórych dżentelmenach drżenie serca. Usiadł po europejsku na fotelu i rzekł:

-Jestem Jean Baptiste i nie mam pojęcia jak tu trafiłem, choć może to mieć jakiś związek z kulą armatnią oraz sillnym prądem morskim, to dosiąde się i podziele się z Waszmościami i Waćpannami moimi prawdziwymi przygodami chociaż nie pogardzę też wysłuchać cudzej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, zaszczyt witać was w naszych bogatych progach! Chętnie wysłuchalibyśmy historii o waszych niesamowitych przygodach, jednak ponieważ podejrzewam, iż historie te będą naprawdę bardzo wciągające, nie ma potrzeby, abyście powtarzali je wielokrotnie pojedynczym osobom... Dlatego też, jeśli znacie innych szlachciców, których uważacie za godnych dołączenia do naszego wspaniałego grona, wyślijcie po nich sługów - chętnie wysłuchamy wszyscy! Potrzebujemy jeszcze choć dwóch wysoko urodzonych, by rozpocząć nasze opowieści!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do sali wchodzi blada dziewczyna ubrana w czarną,stylową suknię. Od razu widać,że krew jej jest błękitna - na jej bladej skórze widać każdą z najdrobniejszych, błękitnych żyłek. Wachluje się powoli wachlarzem z czarnych, strusich piór. Powoli podchodzi....nie,zdaje się,że podpływa do fotela, na którym siada z gracją. Odgarnia z czoła kosmyk czarnych włosów, spogląda na obecnych znad wachlarza swymi brązowymi, dużymi głębokimi oczami...

-Vitam vas,szlachetni. Jestem hrabina Lady Draciula Anastasia Yedda Olga Albertina Lacyann Irmine von Schatten-Drache. Vidzę,że zebrał się tutaj kwiat podróżników z całej Europy. Jako że zawsze rada jestem słuchać i opoviadać historie- nimniejszym dołączam do was. Reszta balu v tym zamku jest vybitnie nudna, nigdy nie przepadałam za tutejszym rodzajem tańców. A vszystko vskazuje na to,że tu coś będzie sie działo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sabahelher, Milady. Witam Cię w naszym gronie. I tak będzie się działo: w ramach oczekiwania<<pstryka palcami i znikąd pojwia się najemny połykacz ognia oraz żongler>>na ostatniego, zabawmy się.<<słychać muzykę>>

_____________________________

miniofftop: z paulem jest nas pięcioro. NIe wystarczy? Chyba, że ma się przedstawić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(OoC - nie wiedziałem, że w kuluarach roleplujemy :P A, i nie będę w samej grze "doktorzył", żadnych niebieskich budek :D)

Szybkim ruchem zdejmuję maskę i odpowiadam:

- Dziwne, że nie poznałaś mnie po głosie, droga przyjaciółko, wszak dziecięciem jeszcze będąc nazywałaś mnie swym wujkiem... Ale, że towarzystwo nam się zacne zbiera, brakiem kultury byłoby nie przedstawienie się. Jestem Lord Paul Smith, zwany często Doktorem, a to ze względu na ilość nauk, jakie studiowałem. Pochodzę, jak się domyślacie, z Wielkiej Brytanii, dokładniej z malowniczego miasteczka Gallifrey w Irlandii, które jest centrum mych posiadłości.

Po tych słowach łypię jeszcze niechętnie na francuza, ale cóż poradzić, czasem nawet takich jak oni wpuszczają na salony.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy zgromadzeni w sali rozmawiali między sobą do sali wkroczyła nowa persona.Okazała się ona Niderlandzkim kupcem. -Spotkałem dzisiaj szejka arabskiego (który jak widzę już przybył),powiedział mi on o waszym spotkaniu tutaj i celu dla jakiego się tu zebraliście.Więc jeżeli pozwolicie chciałbym się do was przyłączyć i opowiedzieć parę historii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widze że zebrało się już spore grono wybitnych postaci, prócz pewnych wyjątków (tu znacząco spoglądam na Brytyjczyka). Pozostało chyba tylko czekać na znak naszej wspaniale niemiłującej Wszechimperatorki Zjednoczonych Wysp Zuolii i Nikczemnii. Już nie mogę się doczekać jakież przygody spotkały szlachetnego Szejka arabskiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowni zgromadzeni. Jest mi niezmiernie przykro ogłosić, iż ważne sprawy zmuszają mnie do opuszczenia waszego towarzystwa. Jak niektórzy wiedzą wybieram się na nauki do odległego kraju, a mój dyliżans już czeka. Gdy zgłaszałem się do rozgrywki liczyłem, że nieco szybciej się rozpocznie i tym samym będę mógł w niej wziąć udział, w tej jednak sytuacji zmuszon jestem odstąpić swe miejsce przy stole innemu zacnemu opowiadaczowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Mam nadzieję, iż jednak vrócisz pevnego dnia i znóv zasiądziesz vśród nas.Spraviasz vrażenie zacnego opoviadacza. Jeśli vsród tomóv i oceanóv viedzy znajdziesz trochę czasu na opovieści....Od czegóż mamy takie istoty jak gołebie pocztove?

Poza tym mam vrażenie, że nasze opoviadanie będzie rozpędzać się jeszcze viele dni. Ale jest to zrozumiałe. V końcu nasi zacni opoviadacze to szlachcice, szlachcic ma zavsze viele vażnych sprav na głovie. Vłości, vojny, złoślivi sąsiedzi,możni tego śviata,vilkołaki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wtem! (dawno nie było) otwierają się drzwi po raz kolejny, a zebranych otacza przyjemna woń pieczonego kuraka przygotowanego z niezwykłymi ziołami. Przyczyną i źródłem tej woni, przywodzącej na myśli najlepsze kuchnie Europy ale i świata, jak długi on i szeroki, jest postawny, potężno-kościsty, dobrze ubrany szlachcic w białej peruce.

-Mniemam, szlachetni kompani i szlachetne kompanki, że przy tym jakże uroczym i pojemnym niby żołądek bawołu stole znajdzie się miejsce dla waszego uniżonego etcetera etcetera Ottona von Dunkelstrudel, lorda i hrabiego starego odłamu habsburdzkiej dynastii, którego rodzina od wielu pokoleń trudniła się jakże niebezpieczną sztuką ważenia piwa i gotowania gęsich podrobów na czeskiej ziemi, gdzie też stoi mój pałac. Jeśli nie znajdzie się głos przeciwny, wtedy z chęcią, uraczony piwem, wasz uniżony etcetera etcetera Otto Von Dunkelstrudel opowie niejedną, ale i nie dwie historie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze - teraz, kiedy ponownie zebraliśmy się wszyscy, aby rozpocząć, niechaj pierwszy zgłoszony poda najbliższy termin, który mu odpowiada do rozpoczęcia swojej opowieści! Jednak jeśli ktoś inny mógłby zacząć już np. jutro, najpóźniej w poniedziałek, niech również da znać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako że od 1 września wzywają mnie nowe obowiązki prosze jeszcze o trochę cierpliwości co do podania daty oczarowania Waszmościów i Waćpanny moimi przygodami do czasu uporządkowania spraw organizacyjnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze względu na rozpoczynające się dla wielu z was obowiązku, prawdopodobnie opowiadać będziemy w czasie dni wolnych dla wszystkich - sobót i niedziel ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Jestem za, mimo vszystko przygodovanie dobrej opovieści nie jest zadaniem łatvym, potrzeba do niego czasu i skupienia-do nauki takoż, a jako że v viększości pojaviliśmy się tu vciąż będąc na naszych vojażach w poszukivaniu viedzy i nie możemy rozdzielić się na dvie odrębne istoty...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro wszyscy zabierają głos w tej sprawie ja też dorzucę swoje trzy grosze.

Z początku myślałem że uda się pogodzić obie czynności naukę i snucie opowieści.Jednak po przeczytaniu słów mojej poprzedniczki zgadzam się z nią.Nie możemy jak napisała "nie możemy rozdzielić się na dvie odrębne istoty" bo nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jutro weekend i chciałbym się dowiedzieć czy coś się wydarzy w tej materii. I prosiłbym jeśli łaska żeby ktoś bardziej doświadczony ode mnie opowiedział historie abym mógł zobaczyć jak to ma wyglądać. Oczywiście jeśli to nie problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyjmując z ust nargila, szejk mówi

-Pozwolicie panowie i panie, iż zgodnie z regulaminem zabawy, jako pierwszy przybyły, ogłoszę iż jutro będę opowiadać...Oczywiście, jeśli gospodyni nie ma nic przeciwko...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jutro wieczorem, kiedy wszyscy zasiądziemy, jeszcze przed godziną czwartą po południu przedstawię Jaśnie Brylantowi, jakież to niestworzone historie krążą o jego podróżach. Chyba, iż jest waćpan porannym ptaszkiem i wcześniejsza godzina panu odpowiada - jeśli tak, wyślij pan do mnie sługę z informacją. Wtedy odeślę własnego sługę z informacją o plotce. Od tej pory ma pan, panie szejku, godzinę na zebranie myśli i przypomnienie sobie, jak to było. Następną część opowiadania musi pan zamieścić godzinę do dwóch po poprzedniej, a słuchacze pomiędzy każdą częścią opowieści mają godzinę, aby zgłosić swoje sprzeciwy,

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adamnus - podaj tylko godzinę, która ci pasuje, aby brylant [ew. ja] zdążył podać ci temat plotki :)

Jeśli zaś chodzi o podsumowanie - póki co jestem jak najbardziej zadowolona z rozgrywki :) Co prawda trochę za mało przechwalania się i niesamowitości, ale każdy ma własny styl. Mimo wszystko, radzę jednak zainteresować się książką i filmem o Baronie Munchausenie :)

I przypominam, że każde z was powinno pisać pod swoimi postami ilość aktualnie posiadanego złota.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×