Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Kondycja polskiego kina


Grimmash

1,396 views

 Share

Stan polskiego kina

kiler_2_400.jpg

Niejednokrotnie przemieszczając się między półkami z filmami na DVD i Blue-ray słyszałem głosy o polskim kinie. Były to zdania o niechlubnym rodzimym kinie, które nie wiadomo kiedy wyjdzie z stęchłego bagna. Najżywszy przykład w mojej pamięci to opinia pewnej pani o filmie Wymyk (świetny, zaskakujący i wciągający film), brzmiała ona miej więcej tak: ?kolejna polska szmira, kiedy oni się nauczą??. Oczywiście pani Wymyku nie widziała, ale pluła na swojskie kino dla zasady. Czy słusznie? Postaram się udowodnić, że całkiem nie słusznie, bo nasza kinematografia obecnie ma się bardzo dobrze. Parę ostatnich lat zmieniło oblicze produkcji made in Poland. Nie będę się zagłębiał za bardzo w poszczególne filmy, gdyż w życiu nie skończyłbym pisać tego tekstu. Może kiedyś opiszę poszczególne tytuły osobno, ale na dziś chcę wyrazić swoją opinię w szerszym kontekście.

Polskie kino przełomu wieków to przede wszystkim popularne i przesiąkające do powszechnego języka potocznego komedie ? Kiler (1997), Chłopaki nie płaczą (2000) i Poranek kojota (2001). Wówczas rodzima kinematografia gorzej radziła sobie z tematyką poważną a rozbudzony popyt na komedie wśród polskich widzów był zaspokajany przez producentów i reżyserów. Latka mijały i trafiały się obrazy dobre i lepsze jak Testosteron (2007). Tyle, że dobry humor na ekranach gościł coraz rzadziej i z czasem produkcje stawały się coraz gorsze np. Idealny facet dla mojej dziewczyny (2009), Ciacho (2010), Wyjazd integracyjny, Jak się pozbyć cellulitu (2011). I to nie wspominając o wylewie komedii romantycznych. Z odwrotem społeczeństwa od nie śmiesznych komediowych wybryków i żałosnych prób aktorskich kino zaczęło przesiąkać coraz to lepszym filmem ambitnym. Szalę goryczy przelała Kac Wawa (2012) wzorowana na amerykańskim Hangoverze kompletnie zaprzepaściła zaufanie widzów do polskich komedii. Od tamtego czasu nie ani widu ani słychu o tym gatunku w Polsce.

Pierwsze zakusy na dobre produkcje nie rozrzucające pieniędzy na prawo i lewo z ciekawym scenariuszem gwarantującym frapujący spektakl to dla mnie tytuły z roku 2009. Wcześniej nie brakowało dobrych scenariuszy, ale ich realizacja zawsze kulała. A przecież da się za mały budżet zrobić wciągający film. Dom zły (2009), Wszystko, co kocham (2009) i Rewers (2009) rozpoczęły trend smacznych produkcji, Erratum (2010) zaś go utrwaliło. Protoplaści dzisiejszego stanu kinematografii wielu osobom mogą się wydać bledsi w porównaniu do niektórych wcześniejszych widowisk będących wyjątkami od tej proponowanej przeze mnie koncepcji jak Dług (1999), Dzień świra (2002), Symetria (2003), Komornik i Skazany na bluesa (2005) czy Boisko bezdomnych (2008). Dziś dobrych filmów jest więcej i ich średnia jakość podniosła się znacznie: Różyczka (2010), Kret (2010), W ciemności (2011), Róża (2011), Lęk wysokości (2011), Wymyk (2011), Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł (2011), Imagine (2012), Mój rower (2012), Obława (2012).

5630177fc69043a6fffa50bbcdda6ca9d8b08b70_6.jpg

W tym okresie zdarzały się również historie nie spełniające pokładanych w nich nadziei takie, które zapowiadały się bardzo dobrze a wyszły jak zawsze. Big Love (2012), to jest najlepszy przykład takiej produkcji, ale poza nim są inne filmy już nie oceniane tak jednoznacznie, jak obraz pani Białowąs, czyli Sala samobójców (2011) i Jesteś Bogiem (2012). Pierwszy z nich zawiódł mnie na całej linii (narracja, animacja komputerowa, fabuła i gra aktorska), drugi ma świetne pierwsze pół godziny potem całość się gubi i zamiast filmu o muzyce i Paktofonice mamy chaotyczny jednoosobowy wątek Magika. Zabrakło scen z koncertów i powstawania muzyki. Opowieść o zespole zamienia się w one man show i wcale nie w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie rozumiem też fenomenu świątecznego obrazu pt. Listy do M. (2011). To zwykła kalka wzorców zaczerpniętych z kina zachodniego. Mało tego jest kiepsko zagrana, banalna i nie śmieszna.

W latach ?90 prócz komedii to kino sensacyjne święciło triumfy Sara (1997), Psy (1992). Patrząc na to zjawisko szerzej od tamtej pory kino gatunkowe u nas kuleje. Film rozrywkowy na przestrzeni lat doczekał się różnej maści projektów. Zdecydowanie słabszych mimo potencjału: Operacja Samum (1999), Vinci (2004), Trick (2010). Zwyczajnie niedocenianych, które przeszły bez większego echa, mimo że były bardzo udane: Demony Wojny wg Goi (1998), Palimpsest (2006). Dla mnie najważniejsze są jednak te najodważniejsze próby podjęcia się kina rozrywkowego. Dwa najlepsze przykłady to Sęp (2012) i Drogówka (2013). Na Sępa czekałem od momentu ukazania się pierwszego zwiastuna i wiązałem z nim duże nadzieje, które się w większości spełniły i mimo nielicznych mankamentów to dobre przeniesienia na nasze realia kina policyjnego łączącego thriller i kryminał. Drogówką się nie martwiłem, bo wiadomo było, że Smarzol to jedyne nazwisko w Polsce, na które można liczyć. Jest na fali i jest jak dotychczas bezbłędny w tym co robi. Poza tym zdarzyły się inne dość niespodziewanie dobre opowieści jak: 80 milionów (2011), Uwikłanie (2011), Yuma (2012). Niestety, każdy z nich nie uzyskał takiego uznania na jakie zasłużył i tyczy się to również Uwikłania.

wymyk7.jpg

Uważacie polskie kino za chłam niegodny waszego czasu? Wyjdźcie z tych szufladek to nic nie kosztuje, a może coś was zaskoczy? Polska doczekała się dobrego okresu w swojej filmografii. Nastały lepsze czasy i co roku pojawiają się na to kolejne dowody (w 2013 to np. Chce się żyć). Wiem, że wymieniłem tu wiele filmów często jedynie je wyliczając, bez wdawania się w szczegóły, ale uwierzcie mi widziałem je wszystkie (prócz Chce się żyć).

Kino to sprawa podlegająca subiektywnej ocenie, więc zgadzać się ze mną nikt nie musi. Nie staram się też narzucić własnego zdania, bo takie stanowiska mnie denerwują. Dzielę się jedynie własnymi spostrzeżeniami. Na koniec, słynne powiedzenie przekształciłbym w taki sposób - cudze chwalicie, swoje krytykujecie, a nie znacie.

 Share

18 Comments


Recommended Comments

"Polskie kino będzie Polskie albo żadne" - jak rzekł kontrowersyjny krytyk o nazwisku Kałużyński.

I miał rację, bo nasze kino obecnie z pewnością jest "żadne" z pewnymi pięknymi wyjątkami (Smarzowski, "Ida").

A co do starego kina sprzed 2000 roku... - niektóre dzieła są genialne. Ładnie trafiłeś z wpisem, bo jak wieść niesie sam Martin Scorsese będzie niedługo uczył mieszkańców USA polskiego kina poprzez serie festiwali/pokazów. Ino się cieszyć. I doceniać. Ale i narzekać można.

  • Upvote 6
Link to comment

Bardzo się cieszę, że nie atakujesz mnie i mojego zdania a piszesz co ty sam myślisz. Ja się rzecz jasna nie zgodzę, bo widzę w naszym kinie postęp.

Scorsese uczy naszego kina zapewne dlatego, że sam kiedyś mówił jak się na nim wzorował.

Link to comment

Ok. Film mi się strasznie podobał, ale wiele ludzi jęczało (jeszcze przed premierą), że "gejowskie, wulgarne i w ogóle antychrześcijańskie to".

Nie wiem skąd wzięli ten antychrześcijanizm, bo nic takiego w filmie nie było, ale dobra... Na razie jest to mój ulubiony film PL.

Link to comment

Póki co komentarz na szybko - napisałeś, że po Kac Wawa nie widać w polskiej kinematografii komedii - a wchodzący do kin film Machulskiego "Ambassada" ? (podobno słaby, nie widziałem, ale w zamierzeniu komedia). To raz, a dwa, że się nie zgodzę, że takie filmy jak "Boisko bezdomnych" trzymały poziom bo choćby w tym filmie był spory chaos, różne dziwne wątki i historia jakich było wcześniej milion. A polskie kino kładą aktorzy (te tzw. gwiazdki, z nielicznymi wyjątkami jak Kot czy Więckiewicz), nie scenarzyści i reżyserzy oraz zły system finansowania.

Link to comment

NoobGod

Narobiłeś mi smaka na ten film

Rorschach

Odnośnie Boiska bezdomnych to twoja subiektywna opinia - moim zdaniem film bardzo dobry. A, że pierwsza od dawna komedia przedarła się przez media o czymś świadczy. Poza tym sam piszesz, że słaba co utwierdza mnie w moim przekonaniu.

Zgadzam się, co do twojej opinii o gwiazdkach, ale mamy też talenty światowego formatu jak Dorociński i Więckiewicz.

Link to comment

Ja uważam, że Polakom najlepiej wychodzą komedie. Nie tylko nasze klasyki, ale również te współczesne. Z niewiadomych dla mnie względów jednka przestano je kręcić, przerzucając się na romatyczną i moim zdaniem nieśmieszną, szmirę. Wolę po raz "n"-ty obejrzeć "Killera", badź "Chłopaki nie płaczą" albo "Pieniądze to nie wszystko", niż po raz któryś zobaczyć uśmiechniętą gębę Karolaka na TV. Serio, skąd oni go wzieli, z ruskiej łapanki ?

Nie oglądam kina "poważnego", jak w "W imię..", czy "Dom Zły". Po co mam się dołować historiami z kina, skoro oglądając "Interwencję" lub inny program w ten deseń, zobaczę rzeczy dużo gorsze, nie zmyślone, lecz jak najbardziej prawdziwe. A po drugie wyznaję zasadę, że życie samo w sobie jest dołujące, nie ma sensu jeszcze oglądać go na ekranie.

  • Upvote 1
Link to comment

Chłopaki nie płaczą (ale mężczyźni już tak :D ) i Killery były ostatnimi polskimi filmami które oglądałem i mi się podobały. Wszystko pozostałe to marne durnawe komedie romantyczne.

Dom zły jest ponoć niezły ale go nie widziałem.

Niech te kino już umrze w spokoju, i tak nic go nie uratuje.

  • Upvote 1
Link to comment

rumbur masz na myśli, że dobre komedie wychodziły kiedyś, dzisiaj uśmiać się nie bardzo można, bo nie ma z czego. Co do komedii romantycznych zgadzam się w 100%. Uwielbiam kino wymagające i przemawiające do widza tak już mam na dobre i złe. Fascynuje mnie odkąd obejrzałem w gimnazjum Requiem for a dream. Takie filmy kształtują opinie i światopogląd, wzbogacają człowieka.

Darkstar181 moim zdaniem błądzisz, nic go nie uratuje? Ono nie wymaga ratunku. Kino polskie to nie tylko komedie dobre czy złe. Film w Polsce ma się lepiej wystarczy zajrzeć na portale filmowe i się przekonać. Jest coraz więcej pozytywnych głosów. Ale jak już ktoś wspomniał nie dla każdego są te zmiany.

rapandmgsfan w Domie złym nie chodzi tylko o jakąś prawdziwość, ale też o przewrotność życia, jego brutalność i ciekawy styl prowadzenia historii, który wielu osobom skojarzył się z Tarantino. Pewnie masz rację, że takie kino trzeba lubić. Przecież nie każdy musi.

Link to comment

W polskiej kinematografii boli mnie głównie to, że nie potrafi się zrobić porządnego blockbustera. Mimo że mamy utalentowanych grafików, animatorów, scenarzystów itd. żadna wytwórnia nie jest w stanie wyłożyć kasy żeby stworzyć jakieś lekkie fantasy, porządne science fiction, czy z braku budżetu jakiś naprawdę dynamiczny i sprawnie zrealizowany film akcji albo trzymający w napięciu horror/thriller. Zamiast tego co chwile słyszymy albo o nowym dramacie, filmie obyczajowym, komedii (romantycznej), komedii durnowatej, jakimś psychologicznym syfie i innych tworach, których na trzeźwo nie da się oglądać. Co prawda od czasu do czasu ktoś tam próbuje coś zrobić, ale wychodzą szmiry pokroju Wiedźmina. Kiedyś takie "rozrywkowe" filmy były domeną US i Hollywood, teraz nawet Szwedzi i Norwedzy potrafią zrobić porządne kino rozrywkowe. Dlaczego nie można pokazać że Polak też potrafi, zamiast tego pokazywać Bitwę pod Wiedniem, albo kolejny film o Powstaniu Warszawskim.

  • Upvote 3
Link to comment

Nic dodać, nic ująć. Kino to nie tylko komedie czy filmy sensacyjne o czym ludzie zwykle jednak zapominają.

P.S. Z dobrych polskich filmów z okresu rzekomej "bryndzy" polecam "Pogodę na Jutro" oraz "33 sceny z życia"

  • Upvote 1
Link to comment

b3rt zgadzam się z tobą, ale na blockbustera to już jakiś budżet byłby potrzebny a w Polsce ciężko pewnie tyle kasy uzbierać. Sci-fi i fantasy zatem odpada, ale moim zdaniem kino przygodowe albo western dałoby się zrobić.

Ponkolo jak dla mnie Weekend był słaby.

piotrekpk19 ciężko z tobą dyskutować, ale zgadzam się co do seriali zwyciężają ten najgłupsze i bezmyślne przez co Misji Afganistan i Paradoksu już nie zobaczę.

Amdarel Thumbs up!

Link to comment

Potworna muzyka, słabe efekty i aktorstwo. Do tego jeszcze prosta fabuła i zupełnie nie śmieszny. Zwyczajnie słaby i totalnie nie rozumiem podobieństwa do Chłopaki nie płaczą.

Link to comment

Muzyka może i tak, słabe efekty? A to jest potrzebne do dobrego filmu czy może "Chłopaki nie płaczą" mają też dobre efekty? Prosta fabuła, ponieważ jest podobna do innych? Stawiam, że fabuła miała trafić do młodzieży, ale też do tych starych wyjadaczy sof ;)

Link to comment

Nawet nie żartuj :D, film Chłopaki nie płaczą nie potrzebował żadnych efektów, a o ile dobrze pamiętam akcja w Weekendzie podparta była efektami, a gdy tylko się takie sceny pojawiały gołym okiem było widać braki w realizacji. Może i miała trafić do młodzieży, ale chyba nie trafiła patrząc na komentarze na temat tego filmu :P

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...