Jump to content

Amdarel

Forumowicze
  • Content Count

    773
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Amdarel last won the day on June 21 2014

Amdarel had the most liked content!

Community Reputation

360 Znakomita

About Amdarel

  • Rank
    Elf
  • Birthday 09/23/1990

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Recent Profile Visitors

5,286 profile views
  1. Dostałem dość trudne zadanie z VBA. Zwłaszcza biorąc pod uwagę że na większości zajęć z powodów zdrowotnych mnie nie było. Od razu zaznaczam że nie chodzi mi o gotowy kod (po to robię ten projekt żeby się czegoś nauczyć) - raczej o wskazówki jak to ugryźć, na jakie czynniki pierwsze rozłożyć, z jakich funkcji skorzystać plus gdzie znaleźć najlepsze materiały online do nauki języka VBA (może znacie coś lepszego niż z czego ja korzystam). Załóżmy że mamy tabelę jak na zdjęciu (miasta mogą być losowe). Makro ma: - odczytać wszystkie miasta i stworzyć z nich tabelę - następnie w tej tabeli (miasta zarówno 1 wierszu jak i kolumnie) wyświetlić odległości pomiędzy nimi. Ilość komórek liczy się za 1. W przypadku miast nie w tej samej kolumnie/wierszu obliczenie przekątnej z pitagorasa. Będę wdzięczny za pomoc w ugryzieniu tego
  2. Przetestowalem i... musze przyznac ze swietny program. Na dodatek radzi sobie dobrze z rozpoznawaniem drobnych błedów, braku akcetów (testuje francuski) czy literówek i ucina za to część punktów. Stały gość mojej komórki od dzis.
  3. Old news. Fandom fantasy od premiery przekazuje sobie tego linka z podpisami typu "wszyscy jesteśmy Korwinistami"
  4. 1. MajinYoda 2. bielik42 3. CorniC
  5. Jak co roku tradycji musi stać się zadość. Tak jak bez płonącej tęczy nie wiedzielibyśmy, że już 11 listopada, tak święta i sylwester to czas wszechobecnych przepychanek na linii lekarze - Ministerstwo Zdrowia. I w tym roku Minister - tym razem w tej roli "Agent" Bartosz Arłukowicz, niczym Herakles walczący z Hydrą, próbuje w imię dobra pacjentów okiełznać chciwych lekarzy, którym to mamona zasłoniła dobro pacjenta! Że niby mnie poniosło? Cóż być może, jednak z każdym kolejnym dniem coraz bardziej tak zaczyna przypominać relacja w mediach. Większość publicystów i komentujących zgodnie kibicuje Arłukowiczowi. Już słychać doniesienia o matkach wiozących dzieci z 40 stopniami gorączki do powiatowych szpitalu jadąc PKSem przez kilkadziesiąt kilometrów. Jedynie PiS cicho, bardziej z przekory w stosunku do PO niż z przekonania broni lekarzy. Trochę to zresztą głupio wychodzi, gdy w pamięci ma się "kamasze" i "pokaż lekarzu co masz w garażu". Zacznijmy jednak od początku. W połowie roku ministerstwo zdrowia wyskoczyło z pomysłem pakietu onkologicznego. Wybitnie nieprzemyślanego programu, który trochę krzyczał "Jestem dobrym ministrem! Nie zmieniajcie mnie!". Pakietu - dodajmy- szeroko krytykowanego przez środowisko. Już wtedy większość właścicieli POZtów zgłaszało do niego zastrzeżenia. Pakiet ten przerzuca część zobowiązań wobec pacjenta ze szpitali i specjalistów na lekarzy rodzinnych. Jednocześnie jednak zdaniem właścicieli przychodni i lekarzy rodzinnych jest on niedofinansowany. Na dodatek tandem MZ&NFZ narzuca w nim absurdalne wręcz założenia jak np. obowiązek procentowej wykrywalności nowotworów. Skąd lekarz, który pacjenta u którego widzi niepokojące objawy ma wiedzieć, że to na 100% nowotwór przed badaniami, tak by nie spaść poniżej wymaganej wykrywalności? Tego MZ już nie mówi. Idźmy dalej - wśród tych nowotworów pewien procent ma być... złośliwy. Znowu wymagamy od lekarza czegoś, czego się nie da przewidzieć wcześniej. A jak akurat będzie mieć pecha? Kary, niewypłacanie środków Panie. Takie umowy przecież podpisali! Ciekawostką może też być, że by zrealizować swój flagowy projekt Ministerstwo ucięło kontrakty wielu oddziałom szpitalnym. A dyrektorzy szpitali jako ludzie z nadania politycznego pracujący przecież w jednostkach do państwa należących je podpisali - nie mieli innego wyboru. Poza niedoinformowaniem zastanawiam mnie jednak jak w przypadku lekarzy - nawet u wolnorynkowych publicystów jak Marcin Celiński z Liberte, nagle ukazują się poglądy rodem z socjalizmu. Okazuje się, że właściciel przychodni ma przez wzgląd na pacjenta podpisać nieatrakcyjny finansowo kontakt z NFZ. Nieatrakcyjny, nie znaczy, że zamiast 30 tys miesięcznie zarobi "tylko 25 tys". Może to oznaczać, że będzie on wychodzić na 0 lub na minus. A zatrudnionych lekarzy, pielęgniarek i rejestratorek nie będzie obchodzić że robi to dla dobra pacjentów. Podobnie jak banku w którym ma kredyty czy właściciela budynku w którym ta przychodnia się znajduje. Po drugie, nagle przestają tu działać prawa wolnego rynku. Czy znacie inny przypadek w którym społeczeństwo poparłoby próbę szantażu społecznego do podpisania przez obywateli niekorzystnych dla nich umów o pracę? Ja nie. Tu jednak logika zawodzi, zaś wchodzi słynne "lekarz to nie zawód, to misja". I oczywiście zaczyna się cytowanie przysięgi Hipokratesa/Przyrzeczenia lekarskiego skrzętnie zapominając o tym, że jest tam wyraźnie wskazane, że za dobrą pracę lekarzowi należy się dobra płaca. A dobra płaca to taka jaką dyktuje rynek, a nie ministerstwo i opinia publiczna. Oczywiście pacjenci mają prawo być zdenerwowani. Jednak zastanówmy się - kto tu powinien być obwiniony? Podmiot, który dostając składki nie wywiązał się z zapewnienia usługi (MZ&NFZ) czy może pracownicy którzy nie chcieli podpisać niekorzystnych dla nich ich zdaniem umów? Polscy lekarze mają wiele za uszami (o tym przy innej okazji) jednak w tym wypadku narracja prowadzona przez opinię publiczną i polityków jest po prostu niesprawiedliwa. Skoro mają w naszym kraju limuzyny w garażach i wille z basenami za nic, to czemu współczynnik medyków per capita jest u nas najniższy w Unii Europejskiej? Zastanówcie się - chcielibyście by was szantażowano opinią publiczną w celu podpisania czegoś, co wam się nie podoba?
  6. A jak z jakością wykonania? Miałeś okazję mieć ten model fizycznie w ręce? Mój obecny to Lenovo (fakt że ze znacznie niższej półki cenowej) i niestety obudowa miała tendencję do "rozłażenia się" (choć przyznaję, że serwis zawsze to naprawiał bez mrugnięcia okiem) Ew. jakaś sensowna i równie wydajna alternatywa?
  7. Cześć, Potrzebuję pomocy przy wyborze laptopa pod normalną pracę oraz w miarę komfortowe granie zarówno w produkcje single player jak i multi (np. SWTOR) Wymagania: - min 8 gb ram - i5 lub i7 - ekran o przekątnej 15-18' - jak najlepsza karta graficzna - (opcjonalnie) dysk ssd + sata Może być bez systemu operacyjnego - posiadam już takowy z programu dreamSpark. Moje propozycje: http://www.x-kom.pl/p/214811-notebook-laptop-17-3-lenovo-z710-i7-4702mq-16gb-1000gb-win81-gt840m.html http://www.x-kom.pl/p/214035-notebook-laptop-15-6-dell-latitude-3540-i5-4210u-8gb-1281000-7pro64x-fhd.html http://www.x-kom.pl/p/204508-notebook-laptop-15-6-dell-latitude-3540-i5-4210u-8gb-128500-7pro64x-fhd.html
  8. MrYoshi powinieneś to skwitować słowami "A teraz wypad stąd"
  9. Zgłaszam cykl Gajdzińskie Pamiętniki gdyż jego większość przypadła na ten rok: http://forum.cdaction.pl/index.php?app=blog&module=display&section=blog&blogid=3049&showentry=44286
  10. Whisky jest ok 2x tańsze. Co do jedzenia, to nie jest ono 3 do 5 razy droższe. Popełniasz błąd porównując te same towary, bo to co u nas sprzedaje się masowo na kilogramy w Japonii jest towarem znacznie gorzej dostępnym i często sprowadzanym z zagranicy. Nie zapominaj jednak, że jest także na odwrót i dostosowując dietę do ichnich standardów wcale nie wywalasz na utrzymanie 5x więcej, a wiele towarów kupisz znacznie taniej niż w Polsce. Przykładem niech będzie sushi, gdzie jedząc je w sushi barze płacisz po 3 zł za talerzyk sushi lepszy niż w niejednej Polskiej restauracji, która za takowy liczy sobie po 15-25 złociszy. Na koniec: nie zapominaj, że ceny zawsze przyrównujemy do siły nabywczej mieszkańców. A ta w Japonii jest znacznie większa. Another bullshit. Zwyczajowa kaucja (zwrotna) to opłata w wys. 1-2 czynszów. Do tego dochodzi faktycznie dodatkowa opłata "grzecznościowa", ale zwykle wynosi ona 1 do max 2 czynszów. Nie zaś 12. A co do jedzenia - sushi i sashimi są bardzo dobre, ale Japońska kuchnia nie ogranicza się tylko do nich. A trudno powiedzieć o potrawach takich jak Takoyaki, okonomiyaki, ramen czy curry by były oparte na surowiźnie i mało doprawione.
  11. @mongol13 Zgodzę się ze wszystkim co napisałeś, poza tekstami które podesłałeś. Kilka moich zarzutów: "Kolejny przykład może nie do końca jest odpowiedni ale też obrazuje problem: Ktoś pyta gdzie jest jakaś ulica w mieście w którym się urodziłeś. Co robisz? Sprawdzasz na swoim smartfonie, na mapie. Wiem, że nie każdy musi mieć mapę miasta w głowie, ale wypadało by wiedzieć gdzie są ulice w miejscu z którego pochodzisz." Czyli jak mam słabą orientacje w terenie to jestem idiotą? Pewnie, że znam główne ulice, albo te z których korzystam codziennie, ale nie mam pojęcia jak nazywa się 90% ulic w dzielnicy na końcu miasta. Jak muszę tam dojechać to po prostu sprawdzam. Inteligencja to nie sucha wiedza a umiejętność wykorzystania dostępnych narzędzi. "Oto dowiadujemy się, że gimnazjalista ma obowiązek przeczytać pięć książek w ciągu roku, czyli mniej więcej tyle, ile w tym wieku powinno się czytać w tydzień. " Nie wiem jakie książki czytał autor tego artykułu, skoro dobijał do 5 tygodniowo. Czytanki z obrazkami się nie liczą. "Są pewne nieprzemijalne wartości, których książki takie jak ?Pan Tadeusz? czy ?Potop? uczą (pomijam fakt, że są to pozycje po prostu świetne), nawet jeśli w powszechnej opinii zaczynają jawić się jako przestarzałe lub coraz bardziej niewspółmierne z obecnym kierunkiem wykształcenia młodych Polaków." Człowiek na studiach humanistycznych nazywający książki Sienkiewicza świetnymi. Brak mi na to komentarza. Sienkiewicz jak to określił autor faktycznie świetnych dzieł - Witold Gombrowicz, to "pierwszorzędny pisarz drugorzędny". Fajnie się czyta, ale nic poza tym. Na dodatek aż kipi tam przesadnym wybielaniem Polaków a oczernianiem wszystkich innych. Mogę Ci z miejsca wymienić 10 pisarzy, dawnych czy współczesnych, którzy w swoich książkach mają przynajmniej sensowne przesłanie. Co do Pana Tadeusza - tu jest lepiej, choć też za nim nie przepadam. Może dlatego, że z tej książki aż kipi satyrą na zachowania szlachty, ale spróbuj do głośno powiedzieć o epopei narodowej. Uwielbiam za to "Dziady". Z drugiej strony nie cierpię Konrada Wallenroda, który jest imo pochwałą bycia niewdzięcznikiem, zdrajcą ludzi, którzy Cię wychowali jak swojego itp. Jak wbijasz przyjacielowi nóż w plecy w imię "Polskości" (dziś często źle pojętej) to Cię bóg wynagrodzi. Cel uświęca środki. Efekty tego wychowania widzimy dziś przed teatrami. Stan Polskiej edukacji jest mizerny. Ale argumenty autorów tych 2 tekstów są co najmniej częściowo nietrafione.
  12. Amdarel

    Moja własna religia

    Religia graczy. To ma sens! Każdego krytyka mówiącego o brutalności , infantylności gier bądź ich negatywnym wpływie moglibyśmy oskarżyć z artykułu 196 KK. Koniec z Jonalistami!
×
×
  • Create New...