Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    916
  • views
    177,956

Nie chcesz - nie kupuj?


Sergi

762 views

 Share

Mikropłatności stają się powoli normą. Z rzadko spotykanego rozwiązania rozrosły się i pojawiają się w prawie każdym gatunku (shootery, moba, wyścigi, simy, strategie, symulatory) i na każdej platformie (PC, komórki, FB, konsole). Wydawcy stosujący takie "ulepszenia" liczą kasę i twierdzą, że gracze lubią tak płacić. Przepraszam, "klienci". Ci ostatni są podzieleni - jednych oburza astronomiczny wzrost faktycznego kosztu gier, inni nie widzą problemu.

Nie kupuj!

"Głosuj portfelem", "Nie chcesz - nie kupuj" - Te dwa hasła dominują we wszystkich dyskusjach na temat gier, które kosztują przez cały czas grania. I tylko pozornie takie pomysły wyglądają na faktycznie rozwiązania czy argumenty.

Lubicie czekoladę, kawę albo herbatę? Wybierzcie dowolny smakołyk, który zjadacie w dużych ilościach i wyobraźcie sobie, że każda kostka/torebka/papieros kosztuje 5 złotych, a pomiędzy kupnem kolejnych musicie odczekać 24H. Oczywiście to tzw. dobra luksusowe, więc można się bez nich spokojnie obejść. Tylko czy niekorzystanie z danego dobra w jakikolwiek sposób poprawia jego jakość/dostępność/cenę albo nasze samopoczucie? To tylko powrót do punktu wyjścia.

A pozostali?

Powiedzmy, że wykazałem się silną wolą i tej gry nie kupiłem. Jaki to będzie miało efekt (poza tym że w nią nie zagram) ? Mam w garażu maszynę kwantową, i sprawdziłem co się stało w alternatywnym świecie, gdzie uległem i kupiłem grę.

Oto wyniki sprzedaży, gdy grę kupiłem:

wykres.png

A te, gdy jej nie kupiłem:

wykres.png

Dla firmy sprzedającej rocznie 100 milionów gier nie jestem nawet pikselem. Jeden gracz nie ma żadnego wpływu na politykę firmy. Nawet utrata zysków z takiego kraju jak Polska nie spowoduje zmiany kierunku firmy o 180 stopni.

Są jeszcze inni

Teoretycznie na wolnym rynku jakim są gry wideo, działa niewidzialna ręka, i firma która oferuje lepszy lub tańszy produkt wygrywa z tą wyciągającą od klientów więcej pieniędzy. Teoretycznie, bo w praktyce firmy (a właściwie gry) konkurują tylko w pewnym stopniu. Oczywiście, tytuły wydane w tym samym okresie konkurują o klienta, ale duże marki, z wyrobioną renomą są na substytuty uodpornione - Ktoś, kto czeka dwa lata na nowego Battlefield nie kupi nagle Call of Duty, bo BF np. każe płacić za pojazdy. Zagryzie zęby i kupi grę mimo to.

Rozwiązanie

Niestety, nie ma uniwersalnego rozwiązania, a problem nie jest na tyle prosty, by można było rozwiązać go jednym zdaniem - "kupuj labo nie kupuj". Ale Bleszinski ma po części rację - tylko to nam pozostaje. Możemy bawić się z producentami na takich warunkach, albo nie bawić się w ogóle.

Obiecuję, że to ostatni taki pesymistyczny wpis. Przynajmniej na jakiś czas smile_prosty.gif

 Share

16 Comments


Recommended Comments

Najbardziej podobała mi się wypowiedź według której ''ludzie lubią mikrotransakcje". Do tej pory 99% opinii z którymi się spotkałem są negatywne, a pozostały 1% to typowi poglądowi kastraci albo nasz forumowy EA marketer ze swoimi uniwersalnymi i biernymi ''widocznie tak musi być, trzeba widzieć dobre strony" fuj. Jak już wiele razy pisałem - ludzie potrafią robić niesamowite dramy jeśli chodzi o zakończenie gry, ale nie potrafią zrobić czegoś choćby minimalnie większego, gdy próbuje się ich dymać na kasę.

Pewnie, sprzedaż gier to biznes, ale czy naprawdę ktoś musi w tym biznesie być tak wyrachowany i paskudny jak to nieszczęsne EA? Nawet Capcom ostatnio nie stosuje tak ułomnych praktyk. Nie wiem też czy niektórzy są tak głupi żeby wierzyć EA i temu, że mikropłatności zawsze będą opcjonalne i nie urosną do rozmiaru kolejnego gamingowego absurdu, ja nie wierzę ani trochę.

Niech cheaty w grach wrócą. Chcę kiedyś przeczytać że cheaterzy niszczą branżę i że każdy kod na przedmiot zabiera EA trochę pieniędzy trollface.gif

Link to comment

"Nie chcesz, nie kupuj" w odniesieniu do mikropłatności nie działa też z innego powodu. Ze względu na umieszczenie mikropłatności w grze całkowitej zmianie podlega jej balans. Twórcy muszą zmienić grę do tego stopnia, żeby zachęcić gracza do płacenia.

Przykład tego nieszczęsnego Real Racing 3. Gra nie tylko jest pozbawiona niektórych elementów ze względu na przyjęty model (bezpośrednia rywalizacja w sieci), ale również wypłaty nagród za wyścigi są zbyt niskie, żeby normalnie grać bez płacenia. Do tego dochodzą obligatoryjne wydatki na naprawy czy konieczne do osiągnięcia postępu w grze nowe części. Ograniczenie surowców w grze daje graczowi dwie opcje. Po pierwsze grind. Jest to nużące, czyni z gry mękę (a tak być nie powinno) i może być utrudniane przez dodatkowe mechanizmy (oczekiwanie w RR3). Druga opcja jest prosta - płać.

Zacząłem śledzić na twitterze Bleszinskiego. Gościu zaczyna mocno podlizywać się EA do tego stopnia, że nie zdziwię się jeśli dołączy do jakiegoś studia EA/założy pod nimi nowe. Najbardziej śmieszy mnie ten agument "gry są kosztowne do zrobienia, musimy szukać nowych źródeł zarobków". Robienie gier kosztuje drogo ze względu na sztuczne rozdmuchiwanie kosztów. Zbyt duże ekipy, długie cykle produkcyjne, nieprzemyślane decyzje, MARKETING. Na litość boską Slightly Mad robi CARS za niecałe 4 miliony euro. 4 platformy sprzętowe, jedna z najlepiej wyglądających gier na PC pomimo tego, że to dalej beta), licencje. 4 miliony euro. Forza 4 kosztowała 60 milionów dolarów, a GT5 ponad 100.

Link to comment
Niech cheaty w grach wrócą. Chcę kiedyś przeczytać że cheaterzy niszczą branżę i że każdy kod na przedmiot zabiera EA trochę pieniędzy trollface.gif

Spoko, i do tego dojdziemy - za dodatkowe $10 możesz wpisywać cheaty w singlu, w multi $15, w MMO - $20. To jak - PayPal, karta?

"Nie chcesz, nie kupuj" w odniesieniu do mikropłatności nie działa też z innego powodu. Ze względu na umieszczenie mikropłatności w grze całkowitej zmianie podlega jej balans. Twórcy muszą zmienić grę do tego stopnia, żeby zachęcić gracza do płacenia.

No właśnie. Jeszcze pół biedy, kiedy za kasę dostajemy jakieś duperele niekonieczne do szczęścia, gorzej jak odrąbuje się koniowi nogę, a potem daje opcję jej odkupienia.

Gościu zaczyna mocno podlizywać się EA do tego stopnia, że nie zdziwię się jeśli dołączy do jakiegoś studia EA/założy pod nimi nowe

To po co te cyrki z Ubi? Chociaż już sam nie wiem kto gorszy, więc nie wiem, gdzie bym go wolał.

Link to comment

My tu nie mamy nic do gadania, bo zawsze znajdzie się banda 14-letnich degeneratów z rodzicami posiadającymi dostatecznie zasobny portfel aby zaspokoić wszelkie, durne potrzeby swoich "pociech".

Właśnie dlatego z tym rynkiem nie da się walczyć...

Link to comment
No właśnie. Jeszcze pół biedy, kiedy za kasę dostajemy jakieś duperele niekonieczne do szczęścia, gorzej jak odrąbuje się koniowi nogę, a potem daje opcję jej odkupienia.

I ja już teraz niemal gwarantuje, że tak będzie. Na początku jakieś pierdoły rodem z DS3 zupełnie niepotrzebne nikomu do szczęścia, a za jakiś czas kupisz grę za 200 zł i będziesz musiał wydać następne 100 żeby móc w nią komfortowo grać.

Link to comment

Bardzo jestem ciekaw jak EA rozwiąże SimCity. Naprawdę mam na grę ochotę, bo pomimo paru uproszczeń wygląda cudownie, ale jeśli pojawią sie minidodatki, które będą oferować przewagę to grę oleję. Już bonusy przedpremierowe po cichu to potwierdzają. Te pakiety miast brytyjskich, francuskich i niemieckich nie są tylko kosmetycznym DLC. Wieża Eiffla szybciej przyciąga turystów, francuski posterunek policji oferuje lepszą ochronę, niemieckie dodatki zwiększają efektywność kolei, a brytyjskie transportu drogowego.

Link to comment

Najbardziej śmieszy mnie ten agument "gry są kosztowne do zrobienia, musimy szukać nowych źródeł zarobków". Robienie gier kosztuje drogo ze względu na sztuczne rozdmuchiwanie kosztów. Zbyt duże ekipy, długie cykle produkcyjne, nieprzemyślane decyzje, MARKETING. Na litość boską Slightly Mad robi CARS za niecałe 4 miliony euro. 4 platformy sprzętowe, jedna z najlepiej wyglądających gier na PC pomimo tego, że to dalej beta), licencje. 4 miliony euro. Forza 4 kosztowała 60 milionów dolarów, a GT5 ponad 100.

Słowa mądrości zostały wypowiedziane - przecież obecnie więcej kasy idzie na na marketing niż na same gry. Dodatkowo wyrzucanie kasy na outsourcing oraz wywalanie i przerabianie całych segmentów w grach - i tak bańka się nadmuchuje. Jestem ciekaw, kiedy w końcu ona pęknie tak, że nikogo poza największymi wydawcami nie będzie stać na zrobienie gry AAA. Może wtedy studia spróbują wybić się na niezależność i zaczną robić tytuły mniej nagłośnione, ale lepsze.

Link to comment

Zgadzam się z Twoim zdaniem w całości.

Wszyscy narzekają, że DLC do COD-ów są do niczego, a do tego bardzo drogie.

Jak Treyarch zapowiedział nowe DLC do BO2 o nazwie "Revolution" to wybuchł hejt.

A wczoraj wchodzę do multi, pojawia się nowa zakładka z wyborem trybu gry i jest nowy, nazwany "revolution".

Niby nic szczególnego, ale graczy posiadających ten dlc wyświetliło mi ponad 5 tysięcy.

Tak to jest, że ludzie hejtują, marudzą, ale i tak kupują, gdy nikt ich nie widzi.

Zaś co do danej korporacji typu EA/Acti/Capcom/Sega/Ubi i tak dalej, to wszystkie stosują podobne praktyki, mające na celu wyciągnięcie od nas kasy.

Link to comment

Nie mam nic przeciwko, gdy studio siedzi sobie już po wydaniu gry i konstruuje jakieś dodatki w formie płatnych DLC. Tylko krew się we mnie gotuje jak widzę, że tego samego dnia mamy już DLC, albo w dniu premiery jest jakaś wersja special edition, gdzie są jakieś bonusowe opcje podczas rozgrywki. To znaczy, że twórcy wycinają całe fragmenty gotowej gry, żeby później na nich dodatkowo zarobić.

Gracze korzystają z tych mikropłatności nie dlatego, że lubią. Po prostu są fani, którzy po prostu muszą mieć jakieś DLC do Mass Effecta, bo uwielbiają ten świat. Płacenie małych sum jest mniej dostrzegalne, nawet jeśli po zsumowaniu tego wszystkiego wychodziło, że taniej byłoby po prostu zakupić całość w sklepie.

Link to comment

Pół biedy jak jeszcze w dniu premiery mamy DLC, gorzej jest jak znamy tytuł i content samego DLC przed premierą właściwej gry.

A dzieje się to coraz częściej, niestety.

A co do samych DLC, to byłem przeciwny, jednak po świetnym The Missing Link do Deus Ex: HR oraz DLC do Saitns Row The Third i Sleeping Dogs przekonuję się do tego zjawiska.

Mowa oczywiście o DLC fabularnym, dodatki typu nowe bronie itp. olewam gorącym moczem.

Link to comment

DLC miało trudny start (zbroja dla konia - kto jeszcze to pamięta?), ale powoli się stabilizuje i coraz częściej ilość contentu jest proporcjonalna do ceny, może tak będzie z mikrotransakcjami?

Jeżeli chodzi o Cliffa, to w tym co mówi jest trochę prawdy, problem w tym, że większość nastawia się, jak Sergi "co z tego, że nie kupię, jak kupią inni" - przez to nie uda nam się postawić na swoim i EA zdominuje rynek, tak jak Valve, które robi z graczami co chce i jak pomyślę sobie, o przyszłości według Steamu to mnie dreszcz przechodzi...

PS Ubi robi ze swoich gier f2p i dowala mikrotransakcje, a EA wali do płatnych gier to samo, więc chyba U jest lepsze co? :) Chociaż po tej akcji z Raymanem to spadli do poziomu tego co pies na chodniku nam zostawi...

Link to comment

Jeżeli chodzi o Cliffa, to w tym co mówi jest trochę prawdy, problem w tym, że większość nastawia się, jak Sergi "co z tego, że nie kupię, jak kupią inni" - przez to nie uda nam się postawić na swoim

To nie jest tylko kwestia nastawienia - Ja gier EA w ogóle nie kupuję, a DLC czy dodatki sporadycznie, gdy są naprawdę dobre i w umiarkowanych cenach.

tak jak Valve, które robi z graczami co chce i jak pomyślę sobie, o przyszłości według Steamu to mnie dreszcz przechodzi...

Greenlight, wersja na Linuxa, wyprzedaże - faktycznie, spać po nocach nie można.

Link to comment

Zacząłem śledzić na twitterze Bleszinskiego.

7573_630c.png

CliffyB w pigułce. Ktoś założył temat o jego wpisie na blogu. Ten przyszedł, ponarzekał trochę na forumowiczów (ze dwa posty napisał) i uciekł na Twittera do kółka wzajemnej adoracji. Podczas gdy sami forumowicze rzeczowo i kulturalnie skontrowali jego argumenty jeden po drugim.

Najwidoczniej widzi on sens w dyskusji tylko, gdy druga strona się z nim zgadza (że nawiążę do tego, co ostatnio tweetnął o tym temacie).

Link to comment
PS Ubi robi ze swoich gier f2p i dowala mikrotransakcje, a EA wali do płatnych gier to samo, więc chyba U jest lepsze co? smile_prosty.gif Chociaż po tej akcji z Raymanem to spadli do poziomu tego co pies na chodniku nam zostawi...

Niekoniecznie, bo po pierwsze gier tych jako tako nie ma, jeszcze, poza wersją beta.

Po drugie skąd wiesz, że będzie to f2p, a nie p4w?

Jak wszyscy zaczną robić gry na zasadzie f2p to przestanę grać, bo wystarczy zobaczyć co Bioware zrobiło z serii Command & Conquer.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...