Jump to content

GamesWorld

  • entries
    13
  • comments
    65
  • views
    7,281

Nieziemska przygoda z Far Cry 3


Enigmato

1,501 views

 Share

Pierwszy Far Cry był świetną produkcją, podbił moje serce świetnym klimatem i piękną grafiką. Nie ustępował też w treści, przez co można go zaliczyć do gier idealnych(dobrych pod każdym względem). Z kolejną częścią serii nie było zbyt kolorowo. Dosłownie. Miejsce akcji przeniesiono na afrykańskie tereny, na dodatek twórcy powołali się na stworzenie innowacyjnych gameplay'owych rozwiązań. Problem w tym że wszytko to było przekombinowane, ponadto brakowało satysfakcjonującej, efektownej rozgrywki i specyficznego tropikalnego klimatu. Aż w końcu nadszedł Far Cry 3 mający łączyć w sobie szaleńczy klimat, piękny, otwarty świat i wszystkie atuty poprzednich odsłon. Tak też się stało

pnl_mex_farcry3.jpg

Trzecia część Far Cry to majstersztyk zarówno wśród fpsów, jak i gier open-worldowych. Wyróżnia się na każdej platformie game designu, łączy najambitniejsze i najefektowniejsze elementy wykorzystywane w grach wideo. Nie wprowadza innowacyjnych rozwiązań, lecz mimo to ma się wrażenie że gramy w zupełnie świeżą, nowoczesną produkcję.

Brudny Jason

Naszą przygodę zaczynamy jako Jason Brody, który wraz ze swoimi znajomymi wybrał się na wycieczkę w okolice Oceanii. Zabawa była przednia, a bohaterom towarzyszył ciągły uśmiech na twarzy, wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie schlali się w pierwszym lepszym barze. Okazało się że wyspa na którą wylądowali, jest zamieszkała przez największych bandziorów pozbieranych z całego świata. Po wybornym upojeniu okazuje się że banda piratów porwała wszystkich towarzyszów wyprawy, naszym zadaniem więc jest uciec spod rąk przeciwników i ocalić najbliższych.

Podczas naszej podróży będziemy świadkami nagłych zwrotów akcji i wielu zapadających w pamięć wydarzeń. Szczególnie pamiętliwe są interaktywne fragmenty rozgrywki, podczas złudzeń i

psychicznych zaburzeń, misje te charakteryzują się dużą oryginalnością i ciekawą strukturą. Właściwie cały wątek fabularny to naprawdę mocne akcje i gra na uczuciach. Często stawiani jesteśmy przed trudnymi chwilami, a po tych zdarzeniach łapiemy się za głowę i krzyczymy "defuq?!". Wątek jak i scenariusz zaskakuje. Nie ma tu mowy o przewidywalności czy niezadowoleniu. Gdy wydaje nam się że wszystko już za nami, nagle dostajemy kłodę pod nogi.

Już od samego początku jesteśmy świadkami mocnych chwil i co jakiś czas mamy wrażenie że zostało tak niewiele do odniesienia sukcesu. Takie myśli szybko są zakopywane przez lawinę zdarzeń rujnujących nasze dotychczasowe cele. Mimo tropikalnej wyspy, pięknych krajobrazów, Far Cry 3 nie jest grą spokojną i luźną pod względem treści, wręcz przeciwnie, tkwimy w bagnie po uszy, jednak musimy powstać i iść dalej.

Największą zaletą trzeciej odsłony tej serii jest zdecydowanie charakter naszego bohatera. Na początku gry Jason zupełnie sobie nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją, wypowiada dziwne monologi, a po każdym zabójstwie z obrzydzeniem wykrzykuje "f'uck". Z czasem staje się coraz twardszy, bardziej pewny siebie, aż w końcu pragnie zemsty, a każde morderstwo satysfakcjonuje go jak prezent na gwiazdkę. Od tego momentu Jason staje się prawdziwym wojownikiem, przyczyniamy się do tego również my, ulepszając jego uzbrojenie i umiejętności.

Czynnikiem składowym unikalnego klimatu w trzeciej części serii Far Cry jest szaleństwo, które stało się znakiem rozpoznawczym w materiałach zapowiadających grę. Tak też jest podczas samej rozgrywki, jednak w nieco niższym stopniu. Gra jest bardzo brutalna i wcale się tego nie wstydzi, przez co oskórowanie zwierząt nie powinno być czymś nadzwyczajnym(zaskakujące prawda? za zabicie jednego szczura w Call of Duty sądzili Treyarcha o motyw znęcania się nad zwierzętami)

Nie jest to jednak coś nadzwyczajnego, gdyż gier dla ludzi o mocnych nerwach i wytrzymałej psychice mamy sporo. Ubisoft posunął się nieco dalej i tworząc grę inspirował się serialem Zagubieni, dzięki czemu jesteśmy światkami wielu szalonych akcji i chorych zachowań poszczególnych bohaterów, którzy to zostali świetnie scharakteryzowani, i niesamowicie wyreżyserowani. Do tej pory pamiętam zwariowane słowa Vaasa, rewelacyjną, oszałamiającą Citre, czy twardziela Sama.

Screenshot0142.png

Tropikalny Skyrim

Nowa produkcja Ubisoftu posiada w pełni otwarty sandboxowy świat. Chwilę po ukończeniu startowych misji otwierają się przed nami wrota wielkiego tropikalnego archipelagu. Wyspy na których znajduje się nasza postać, są w pełni otwarte i interaktywne. Eksploracja otoczenia sprawia tak dużo frajdy że czasami na kilka godzin można zapomnieć o misjach fabularnych. Bardzo łatwo zakopać się w "piaskownicy" jaką jest interaktywny świat. Zaryzykuję stwierdzenie, iż twórcy stworzyli najciekawszy system eksploracji świata z jakim do tej pory się spotkałem w dzisiejszych grach. Misje które dostajemy są odległe od aktualnego punktu stacjonowania o szmat drogi, przeważnie w miejscach których do tej pory nie odkryliśmy i nie mamy ich mapy. W tym wypadku jakże ważne jest wspięcie się na punkt widokowy- wieżę sterowniczą, na którą wejście jest małą zagadką wymagającą spostrzegawczości, gdyż jej stan techniczny z reguły nie wygląda obiecująco. Po zwiedzeniu tego miejsca (które samo w sobie działa na tej samej zasadzie co w Assassins Creed) odkrywamy daną część mapy z zaznaczonymi posterunkami przeciwników do podbicia. Przejęcie posterunku wiąże się z odblokowaniem misji dodatkowych, a właściwie tablicowych ogłoszeń dostępnych z tego miejsca, które same w sobie nie są wyjątkowo zróżnicowane, bo ograniczają się do zabicia człowieka/upolowania zwierzęcia, jednak bardzo satysfakcjonują i motywują do perfekcyjnego podejścia do sprawy. W międzyczasie możemy natknąć się również na wiele rozrywkowych mini-gierek, czy standardowych misji przynieś-wynieś-pozamiataj. Po drodze spotkamy jeszcze wielkie magiczne kamienie sygnalizujące tzw. "próbę Rakyat" w której mamy przenosimy się do wyznaczonego miejsca, a naszym zadaniem jest zlikwidować jak najwięcej przeciwników w wyznaczonym czasie, korzystając z konkretnego oręża. To jest coś!

Oczywiście są tu również znajdźki i to nie mało! Możemy zbierać boskie, kamienne figurki kultu ludu Rakyat, listy zaginionych Japończyków, znajdowane przy wystygłych trupach, jak i karty pamięci. Każdy znaleziony artefakt, jak i wszystkie nowo poznane rzeczy/miejsca czy nawet ludzie, są opisane w ciekawy, często bardzo zabawny sposób, więc czytanie ich nie jest straconym czasem.

Far Cry 3 korzysta z wielu typowo RPG'owych elementów. Nie obce więc jest tu zbieranie łupów z zabitych przeciwników, jak i ze zwierząt!. Zabijając zwierzęta zyskujemy skóry wykorzystywane do craftingu. Dzięki nim możemy stworzyć większy plecak, torby na amunicję, bronie i mikstury tworzone z kwiatów. Sprawdza to się naprawdę nieźle, dodaje survivalowego charakteru rozgrywce i dodaje oryginalności. Natomiast irytować może nieco umieszczenie ogólnego okna craftingowego w podstawowym menu. Jest to nieco niepraktyczne, by umieszczać typowe podręczne opcje jak wspomniane menu wykonywania przedmiotów, ekwipunek i okno zarządzania umiejętnościami zaraz obok podstawowego menu gry.

Warto zwrócić uwagę również na arsenał broni. Rozsiane po mapie budki z zaopatrzeniem, pełniące funkcję sklepu umożliwiają kupno nowego oręża i jego modyfikowanie, zwykle ograniczone do celownika i pojemności magazynku. Oficjalnie kupujemy wszystko za pieniądze zbierane podczas eksploracji, jednak z czasem postępów w grze, artykuły dostępne w sklepie odblokowują się zupełnie za darmo, warto z takiej opcji skorzystać, mimo że kasy jest w bród, możemy je przecież lepiej wykorzystać.

Screenshot0132.png

"Shoot me motherf'ucker!"

Rozgrywka w trzeciej części Far Cry sprawia ogromne ilości frajdy i satysfakcji. Przyczynia się do tego oczywiście otwarty, interaktywny świat, jak również mechanika gry. Najbardziej imponuje prowadzenie rozgrywki na własny sposób, które wraz z wspomnianymi elementami tworzy niesamowicie widowiskową akcje. Zabijanie wrogów. Z pozoru zwykła czynność w grach, jednak tutaj możemy to robić na kilka sposobów, z których każdy dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Nie obce więc jest prowadzenie zwykłego otwartego pojedynku, czy cichego eliminowania oponentów. Mało? Dołóżmy więc coś rzadko spotykanego w grach. Zwierzęta.

Które nie dosyć że żyją, chodzą, to jeszcze polują na słabsze osobniki, którymi często są ludzie. Możemy więc wykorzystać drapieżne zwierze jako żywą broń. Nie obce więc jest uwolnienie tygrysa z klatki by wygryzł pół armii przeciwnika czy zwabienie przeciwnika w stronę rzeki, by dopadł go krokodyl. Dochodzi do tego jeszcze wykorzystywanie interaktywnej wyspy. Możemy wspiąć się na dach, ściągnąć wszystkich ze snajperki, czy zeskoczyć na rywala z nożem. Mamy możliwość również wyeliminowania piratów nalepiając c4 na samochód którym wpakujemy się w wioskę przeciwnika.

Alternatyw jest mnóstwo, w dodatku że wszystkie elementy rozgrywki sprzyjają wymyślnemu eliminowaniu wrogów.

Posterunki na które napadamy, same w sobie są świetnym pomysłem. Nie dosyć że możemy to robić na miliony sposobów to przejmując je niwelujemy wpływy piratów an wyspie, a to z kolei zmniejsza ilość patroli. Jak wspomniałem walki nie musimy wcale prowadzić otwarcie, jest możliwość zabawy w cichego zabójcę i właściwie można tak przejść całą grę. Takiemu sposobowi sprzyjają zarówno umiejętności bohatera, jak i elementy otoczenia. Co do samego systemu skradania mam pewne zastrzeżenia, gdyż abyśmy byli wykryci, wystarczy skoczyć, lub iść zwykłym krokiem, mimo że przeciwnik jest oddalony o kilkanaście metrów. Bardzo dziwnym zjawisko zaobserwowałem, gdy z daleka postrzeliłem przeciwnika strzałą z łuku. Osobnik nie zdążył paść na ziemię, a jego sąsiad od razu znał moją pozycję i natychmiastowo zaczął biec w moją stronę. Zaimponował mi system paniki pobliskich ludzi, jednak tak nagłe wytopienie mojego bohatera było trochę dziwne.

Screenshot0241.png

Feeling rozgrywki zapewnia w dużej mierze mechanika gry. Każda czynność wykonywana przez naszego bohatera jest niezwykle efektowna. Czy to rozmycie przy celowaniu, zmiana nachylenia karabinu pod wpływem ruchów, zwyczajne podcinanie gardeł nożem, czy lądowanie z przykucnięciem, wszystkie te czynności tworzą widowiskową rozgrywkę.

Swoje 3 słowa dopowiada również fizyka ruchów postaci. Najlepiej oddają to cutscenki, w których wszystkie animacje wykonane są bardzo dobrze, wręcz wzorowo, a biorąc pod uwagę rewelacyjne dialogi i szczegółową grafikę, mamy do czynienia z niezwykle ciekawymi przerywnikami filmowymi.

A jeżeli mowa już o grafice, ta w wersji PC jest wyjątkowo ładna. Dużo zawdzięczamy tropikom które jak wiadomo same w sobie tworzą piękne krajobrazy i zawsze będą budzić zachwyt.

Poziom wizualny na każdej płaszczyźnie trzyma wysoki poziom. Szczególnie wpadają w oko efekty takie jak promienie świetlne, czy fotorealistyczny ogień, który nie dosyć że wygląda naturalnie to jeszcze się rozprzestrzenia, wypalając spore fragmenty łąk, traw, a nawet drzewa!. Zaskakująco dobrze wygląda również praca latarki i oświetlane nią jaskinie. Nie często przyjdzie nam zwiedzać owe zakątki, jednak na ich widok serce roście. Szczerze, najbardziej obawiałem się jakości tekstur, jednak bardzo pozytywnie się zaskoczyłem, nie ma tu mowy o pikselozie czy rozpaćkanych ścianach. Ukłon w stronę twórców za takie dopracowanie. Nieco kontrowersji powodowała optymalizacja, którą jednak uważam za dobrą. Prawdą jest iż granie na jakości ultra wymaga już konkretnego piecyka, jednak kilkuletni komputer spokojnie pociągnie grę na średnich wymaganiach, a biorąc pod uwagę jakość grafiki, nie ma co narzekać, wręcz przeciwnie!

Screenshot0165.png

Uf uf uf... zapomniałbym o oprawie Audio.

Jakże wielki grzech popełniłbym nie opisując tego elementu. Poziom dźwięków jest naprawdę wysoki. Świetnie sprawdzają się odgłosy natury, eksplorując wyspę, poza standardowymi dźwiękami wiatru, ptaków, natykamy się na odgłosy zwierząt. Nie raz zaskoczył mnie głęboki ryk tygrysa czy syczenie węża, jednocześnie informujący nas o jego obecności. Oczywiście dźwięk zawsze dostosowuje się do rozgrywki, dzięki czemu przy skradaniu uraczeni zostaniemy klimatycznym spokojnym soundtrackiem a podczas otwartego ognia załączy się adekwatny, dubstepowy utwór.

Muzyka w tej grze niejednokrotnie udowadnia że jest ważnym elementem. Nigdy nie zapomnę momentu gdy przy paleniu plantacji zielska załączył się kawałek kolaboracji Damiana Marleya ze Skrillexem pt. "Make it burn" O cholera, to było coś!

Gra zawiera również tryb kooperacji i multiplayer. Ten pierwszy umożliwia grę 4 osobom, zarówno na split screenie, jak i online. Stawiani jesteśmy przed standardowymi zadaniami, nic ciekawego, jednak w czwórkę sprawia masę frajdy. Bardziej rozbudowany jest tryb wieloosobowy. Kładzie się tu duży nacisk na współpracę i gę zespołową. Wprowadzono okrzyki bojowe podnoszące morale pobliskich jednostek, a reanimowanie sojusznika punktowane jest dwa razy więcej niż zabicie rywala. W rzeczywistości jednak rozgrywka wygląda jak w Call of Duty, jest szybka i gwałtowna, nie ma więc czasu myśleć o koncentracji czy technice, każda broń radzi sobie podobnie, a postać ginie bardzo szybko. Sytuacji nie ratuje nawet finałowa akcja, w której lider zwycięskiej grupy decyduje o losie najlepszego zawodnika przegranej drużyny, ciekawy motyw, jednak nie tak efektowny jak zwiastowały zapowiedzi.

Poza standardowymi trybami gry w multi, znajdziemy również Ognistą burzę jak i Transmisję, które miały być bardziej innowacyjne, ciekawsze, jednak nadal głównym celem jest przejmowanie i zajmowanie punktów. Utrudniać życie może również brak serwerów dedykowanych, a co za tym idzie trudności z wyszukiwaniem odpowiedniego, odpowiadającego nam serwera. Poszargać nasze odczucia może też nieco nieintuicyjne menu, ciężko się w nim połapać,sama zmiana profesji możliwa jest dopiero po wciśnięciu "Esc" i wybraniu odpowiedniej zakładki.. Jest to jednak tylko dodatek do świetnego trybu dla jednego gracza. Równie dobrze mogłoby go nie być, ale jest i ma się nie najgorzej.

Screenshot0103.png

Ubisoft dokonał tego, co udaje się mało któremu studiu. Stworzył grę dobrą pod każdym względem, nie ustępującą na żadnej płaszczyźnie. Niesamowite jest to, że produkcja rzeczywiście zawiera najlepsze elementy z obu poprzednich odsłon, dodając do tego szereg ulepszeń zarówno contentowych, jak i gameplayowych. Gra urzeka również bardzo dobrą stroną wizualną, która łączy świetne efekty z ładnymi teksturami, a za to należy się uznanie. Mistrzowsko wypada otwarta na nasze poczynania wyspa Rook, na której ciągle coś się dzieje, nie zależnie od nas.

Rozgrywka sprawia mnóstwo frajdy, jest efektowna, fascynująca i często przyprawia o uśmiech na twarzy. Jeszcze bardziej wgniata w fotel zawartość treści gry i ciężko ocenić który z elementów rozgrywki jest najlepszy, bo wszystkie jest świetne. Zwariowany klimat, świetna fabuła w połączeniu z wzorową grywalnością i filmowością tej produkcji spowodują że w pełni ulegniesz imersji i przez kilkanaście godzin przeżyjesz przygodę życia.

Niesamowite przeżycia, nieziemska przygoda, majstersztyk wśród gier i nie ukrywam że mój główny kandydat do gry roku.

Ocena 10/10

Plusy

+ ciekawa fabuła i świetny scenariusz

+ piękna grafika

+ otwarty świat

+ motywuje do eksploracji

+ efektowna, sprawiająca mnóstwo frajdy rozgrywka

+ tropikalny, a zarazem szaleńszy klimat

+ funkcjonujące zwierzęta

+ crafting

+ łączy atuty dwóch poprzednich odsłon

Minusy

- kiepski tryb multiplayer

- nieintuicyjne menu

- nieco trudne skradankowe akcje

Gra w wersji PC dostępna jest w standardowej cenie (ok.120zł) Na dodatek w niektórych sklepach za tą cenę kupić można edycje z dosyć ładną podkładką pod mysz, nie jest może świetna, ale za darmo. Ponadto dostępna jest również Edycja specjalna, której cena to tylko 199zł, zawiera m.in. figurkę bubblehead, z głową Vaasa i kilkoma innymi dodatkami. Serdecznie polecam.

Paweł Piróg

 Share

6 Comments


Recommended Comments

Ja mam zastrzeżenie tylko do samego wydania, też kupiłem edycję z podkładką i jakbym spotkał tego kto kazał złożyć ją na pół to bym zabił. Na szczęście siła nacisku 70 numerów cdaction pomogła względnie ją naprostować. Plastik na pudełko też jakiś kiepskiej jakości, sprawia wrażenie jakby miał pęknąć.

Na szczęście gra to już inna sprawa. Wciąga okrutnie, a już polowania na zwierzaki to mistrzostwo, szkoda tylko, że na mapie nie są podpisane te kontury, bo jednak nie wszystkie człowiek zna. Trochę wkurza też, że jak się wchodzi do miasta to nie można broni używać nawet na granicy, a fajnie możnaby się tam zaczaić na wrogów. Ogólnie jednak to połączenie tego co najlepsze w jedynce z poprawionymi mechanizmami dwójki. Na razie jednak nie oceniam bo co to jest dziesięć godzin w takim tytule.

Link to comment

Far Cry 3 to gra dobra - nawet bardzo dobra. Ale w życiu nie zgodzę się że jest majstersztykiem. Począwszy od cukierkowej oprawy graficznej (gdzie są magiczne kucyki się pytam?), poprzez żenująco niski poziom trudności walki (co stawia pod znakiem zapytania wszelkie próby skradania - sztuka dla sztuki), na kiepskim balansie i feelingu broni (o tak, modowany czerwony Vector i nikt ci nie podskoczy). Ogólnie pisałem też o tym tutaj : http://tnij.org/t9v8 i tutaj: http://tnij.org/t9wb

Pewnie skończyłeś grę niedawno i jeszcze cię nosi po niej, może nie masz tyle doświadczenia a co za tym idzie i dystansu w grach że ci się aż tak ten tytuł podoba, a może po prostu masz zupełnie inny gust od mojego.

Whatever - osobiście dwójkę uważam za znacznie bardziej sugestywną grę. Trójka to takie każualowe popierdywanie na kanapie - fajne, owszem. Tylko że ja w grach szukam klimatu - a tego niestety w FC3 ciężko odszukać.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...