Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    916
  • views
    177,956

Jak dobrze być złym


Sergi

1,328 views

 Share

Od dłuższego czasu media pieją o nowym trendzie w serialach. Trendzie, który nie jest wcale nowy, ale właśnie teraz* zbiera największe żniwo.

Z jednej strony dostajemy bardzo wyraziste i ciekawe postacie w serialach, a z drugiej jest co najmniej moralnie dwuznaczne.

Mowa o negatywnych głównych bohaterach - House, Dexter i Walter White stali się już postaciami kultowymi, mimo że są źli.

Ale na ich zło gracze mogą odpowiedzieć donośnym "PFFFF". W końcu gdzie, jak nie na monitorze komputera pierwszy raz zobaczyliśmy stwierdzenie "Jak dobrze być złym"?

Mario_and_Stalin_Comparison_1_by_DrSVH.j

Ale żarty na bok - Od czasu rodziny Soprano scenarzyści kombinują jak by tu jeszcze przesunąć granicę tego, co jest wprawdzie z prawem niezgodne, a jednak ma aprobatę widzów. Oglądamy więc cynicznych lekarzy, przykładnych chemików dorabiających produkcją nielegalnych specyfików czy mścicieli wymierzających sprawiedliwość na własną, zakrwawioną rękę.

-Nie od Soprano, tylko Corleone, a więc czasów, kiedy komputery dopiero raczkowały.

I tak oto wpadamy w koleinę rozmów o negatywnych postaciach w twórczości - mafia. Jeśli mamy być dokładni, to Ojciec Chrzestny jest ekranizacją książki, a nie dziełem scenarzystów filmowych.

Zresztą idzie nie o to kto był pierwszy, a kto poszedł w tej całej zabawie dalej. I w jaki sposób te zmiany zachodziły.

comp-1.png

Jeden z nich wyzywa i jest nieetyczny, drugi strzela, kradnie i ucieka

Jeżeli mówimy o kierowaniu "tym złym" to jako pierwsze przychodzą nam do głowy dzieła studia Rockstar - seria GTA, Bully, Manhunt. To oni pokazali jak dobrze można się bawić antyspołecznymi zachowaniami, ale to nie oni byli w tej materii pierwsi.

-To niby kto?

O krok przed Rockstar był Peter Molyneux, wówczas ze studiem Bullfrog. W kwietniu 1997 wydali Dungeon Keepera - nietypową strategię, w której całkowicie odwrócono role, zachowując jednak mechanikę RTSa. Budujemy więc loch (zamiast niszczyć), napełniamy skarbiec (zamiast rabować), trenujemy potwory (zamiast je zabijać) i dajemy odpór blond włosym rycerzom w lśniących zbrojach.

Całość podlano parodystycznym klimatem i puszczano do gracza oko, żeby gra nie była za ciężka (torturowanie potworów w celu ujawnienia sekretów, sado-maso damy etc.).

-Jak wspomniałeś o sir Peterze to przypomniałem sobie inną jego grę.

Faktycznie, Molyneux już wcześniej eksperymentował z ciemną stroną, podążał jednak wtedy po utartej ścieżce. Mowa o Pirates! i kolejnym archetypie: pirata-zawadiaki, który ucieka z więzień, zatapia statki i uwodzi seniority, ale nie sposób go nie lubić.

comp-2.png

Jeden produkuje narkotyki żeby zapewnić byt rodzinie, drugi złamie każdy paragraf, dzięki któremu się dorobi

-Dobra, telewizja, książki i gry ścigają się w przemocy, co w tym takiego odkrywczego?

Nie chodzi tylko o przemoc i nie tylko o jej ukazywanie. Gdybyśmy skupili się tylko na tym, to należałoby się cofnąć do Mechanicznej Pomarańczy albo wnet do Zbrodni i Kary.

Brudny Harry i Charles Bronson już swoje zrobili. My możemy się z tym tylko zgodzić lub nie. Sytuacja ciekawa socjologicznie pojawia się gdy gra daje nam wybór, jak chcemy postąpić. Albo jeszcze krok dalej - pozwala nam robić wszystko. Cały wirtualny świat, w którym możemy robić co nam się żywnie podoba, a nikt nam nic nie zrobi, nikt nam nie zabroni ani nie skrytykuje. Bo cóż mogą te śmieszne NPC, kiedy mamy pancerz wspomagany i wyrzutnię rakiet, a do tego skradamy się na 200%?

-No to przyznać się, który podkładał ludziom na pustkowiu bomby zegarowe w kieszeniach?

comp-3.png

Jeden z nich stara się wykorzystać swój uraz żeby czynić dobro, drugi mimo kolejnej szansy od losu nadal zabija i niszczy

Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to w grach jesteśmy naprawdę sobą. Robimy to, co chcemy, bo nie ogranicza nas prawo ani społeczne konwencje.

-Jesteśmy źli z natury i tylko cywilizacja trzyma nas w ryzach, tak?

Nie całkiem. W końcu rozjeżdżanie, mordowanie, burzenie i sianie chaosu w końcu się nudzi, i na dłuższą metę wolimy grać według zasad.

-Lubimy być tymi złymi i pociąga nas chaos, ale w głębi jednak jesteśmy dobrzy i skłonni do uporządkowania?

Coś w tym rodzaju.

A na koniec coś dla growych moralizatorów i prof.s.jonalistów :

http://0.asset.soup.io/asset/3120/8224_0e98.jpeg

* - "Teraz" dla mainstreamowych mediów oznacza często od 6 miesięcy do 2 lat temu :trollface:

 Share

22 Comments


Recommended Comments

IMO House nie jest postacią negatywną, więc to troszkę przesada. To, że przekracza istniejące zasady dla uzyskania oczekiwanego rezultatu nie czyni z niego postaci złej, dlatego do wymienionych postaci bym go nie zaliczył.

Link to comment

Kaliber jest inny, ale zasada ta sama - dla osiągnięcia swoich celów nie cofnie się przed niczym, łamie zasady dla własnej korzyści, generalnie nie jest przykładem godnym do naśladowania. Zresztą w jednym szeregu z Dexterem i Walterem stawiają go dziennikarze, ja tylko analizuję to podejście.

Link to comment

Jednakże człowiekiem złym nie jest. Mimo, iż wzbarnia się od uczuć to jednak je ma i się nimi kieruje. Ewolucja tej postaci od pierwszej serii do ostatniej dobitnie świadczy o tym, że nie można go uznawać za osobę całkowicie negatywną, czy też złą :P

Link to comment

O, postaci całkowicie złych nie ma w ogóle :) "Nie ma ludzi złych, są tylko chciwi i szaleni", jak ktoś mądrze powiedział. Dexter kocha Harrisona, Walter troszczy się o Jessiego, Niko ratuje Romana itd. itd.

Link to comment

Cos w tym jest. Letho, glowny antybohater W2, a nie do konca taki zly, dzialal w slusznej sprawie. Saren z Mass Effecta? Niby zly, ale

w koncowce widac bylo, ze chcial dobrze, tylko bylo juz za pozno.

Grayson Hunt z Bulletstorma. Niby pirat i banita, a jednak tez mial w sobie dobroc i tez walczyl ze zlem. GLaDOS? Wiekszosc obu czesci zla i msciwa AI, a okazalo sie, ze

ma jakies poklady emocji i uczuc Caroline, skoro wypuscila glowna bohaterke.

Moglbym tak w zasadzie bez konca.

Link to comment

@up

Zło, jak i ciemność to ogólne określenie pewnego stanu rzeczy. Możesz być zły, jednak czy jesteś tak samo zły, jak inna osoba, która zrobiła coś gorszego od ciebie, coś nieetycznego, niemoralnego? Tak samo jest z ciemnością.

Dlatego moim zdaniem określenie House hasłem tak ogólnym jest nieco naciąganym ;]

Link to comment

Ciemność to brak fotonów w danym miejscu docierających z danego miejsca. 0 luksów to maksymalna ciemność. To akurat łatwo sprawdzić i porównać.

Zło jest trudniejsze, najogólniej można by je nazwać postępowanie wbrew prawu moralnemu. Przez rozbieżność prawa moralnego, czyli tego, co dozwolone przez ogół z prawem sądowym mamy negatywnych bohaterów. Wpojono nam, że to, co robią jest be, ale na jakimś poziomie rozumiemy ich sytuację i odczuwamy empatię.

Dużo trudniej jest wyjaśnić (przynajmniej mnie) dlaczego bawią nas np. gierki House'a.

Link to comment
Ciemność to brak fotonów w danym miejscu. 0 luksów to maksymalna ciemność.

Mówiłem w znaczeniu ogólnym. W sprawy fizyczne to się nie będę zagłębiał :P

Dużo trudniej jest wyjaśnić (przynajmniej mnie) dlaczego bawią nas np. gierki House'a

Wszystko jest w tym, że nie jest bezwzględnie czarnym charakterem. Jest sprytny, pewny siebie, elokwentny i często jego działania czynią więcej dobrego, niż złego i robi to jeszcze widowiskowo. Działa dla dobra łamiąc część zasad, które uważa za zbyt problematyczne, by ich przestrzegać.

Jest osobą, którą wiele z nas chciałoby po części być. Dlatego tak się podoba :D

Link to comment
Mówiłem w znaczeniu ogólnym.

Lol'd :trollface: Pusta retoryka +1

Działa dla dobra spełniania chorej ambicji łamiąc część zasad, na które uważa za zbyt problematyczne uwłaczające jego osobie, by ich przestrzegać.

Link to comment
Ciemność to brak fotonów w danym miejscu. 0 luksów to maksymalna ciemność. To akurat łatwo sprawdzić i porównać.

Your argument is invalid. :trollface:

Czarna dziura jest ciemniejsza. Bo tam żadne światło nie jest w stanie nic rozświetlić. Tam po prostu światło nie ma prawa bytu.

Zaraz przyjdzie jakich pan mądraliński astronom, co mi tu będzie swoje teorie prawił. Powiadam Wam: zabraniam!

Moja racja jest najmojsza. :tongue:

Wiadomo, że lipne porównanie, ale liczy się to, że napisałem coś fajnego. Srsly? :cool: Jestem fajny i to się liczy. Będę takim drugim Hrabulą, dobrym trollem. :rolleyes: Kończę z poważnym blogiem, wystarczy mi aczików i traz będę wkurzał ludzi. :laugh:

Serio.

Link to comment

@Drangir

Złe sformułowanie xD Dobra się czepiaj, poczuj się lepszy Drangirze :trollface:

Działa dla dobra spełniania chorej ambicji łamiąc część zasad, na które uważa za zbyt problematyczne uwłaczające jego osobie, by ich przestrzegać.

To też, ale to co napisałem jest również prawdą xD

Link to comment
Na czarnej dziurze jest pewnie bardzo dużo światła, ale nie ma jak dotrzeć

To akurat wywołało u mnie wielkie LOL :trollface:

Jak coś może być na czarnej dziurze Drangirze? :ohmy:

Ja nie czuję, ja to po prostu wiem.

+1 do samooceny ;p

Link to comment

@up

-_-

Wiesz, jak działa czarna dziura lub inaczej, jak to w ogóle jest, że istnieje?

Ma tak silne oddziaływanie grawitacyjne, że pochłania nawet światło, co jest nawet sprzeczne z E=mc^2. Dlatego nadal głowią się na jakiej zasadzie działa...

Link to comment
Wiesz, jak działa czarna dziura lub inaczej, jak to w ogóle jest, że istnieje? Ma tak silne oddziaływanie grawitacyjne, że pochłania nawet światło, co jest nawet sprzeczne z E=mc^2. Dlatego nadal głowią się na jakiej zasadzie działa...

Guzik. Czarna dziura nie jest sprzeczna z teorią względności, ale wręcz z niej wynika. Dlatego też wujek Albert przewidział ich istnienie, jeszcze zanim byliśmy w stanie natrafić na ich ślady. To dlaczego światło nie może uciec spoza horyzontu zdarzeń nie jest zagadką, a zwykłą implikacją działania grawitacji. Ogromnej - zakrzywiającej płótno czasoprzestrzenne do nieskończoności. Tajemnicą jest natomiast, co znajduje się za horyzontem zdarzeń i jak rozwiązać paradoks informacyjny. Choć tym poniekąd zajął się już Leonard Susskind.

BTW. Dlaczego piszę o tym pod tym wpisem? =)

Link to comment
BTW. Dlaczego piszę o tym pod tym wpisem? =)

Bo to bardzo dobry temat na dyskusję? Bo to bardzo dobry temat w ogóle? Chętnie przeczytałbym wpis w całości poświęcony dziurom, skoro już mam Twą uwagę :trollface:

Link to comment

@...AAA...

No dobrze, ale i tak to nie zmienia faktu, że potrzebna by była większa prędkość ucieczki, niż prędkość światła by się wydostało z oddziaływania grawitacyjnego czarnej dziury :trollface:

PS. Popełniłem gafę. Tak oddziaływanie grawitacyjne jest tak silne ze zakrzywia czasoprzestrzeń i po prostu prędkość światła, jak powiedziałem wyżej jest za mała by uciec od czarnej dziury.

Tajemnicą jest natomiast, co znajduje się za horyzontem zdarzeń i jak rozwiązać paradoks informacyjny. Choć tym poniekąd zajął się już Leonard Susskind.

Jednak to raczej tylko w teorii, czy może coś więcej(ten Leonard)?

Link to comment
Chętnie przeczytałbym wpis w całości poświęcony dziurom, skoro już mam Twą uwagę :trollface:

Jak będziesz cierpliwy to się doczekasz =).

Jednak to raczej tylko w teorii, czy może coś więcej(ten Leonard)?

Ten Leonard znalazł bardzo zgrabne wyjaśnienie (choć skomplikowane jak życie seksualne pand) na pytanie jak ma się zasada zachowania informacji do czarnych dziur. Przecież intuicja nam podpowiada, że czarna dziura niczym niszczarka, całkowicie niszczy to co przechwyci, ale skoro tak, to nie byłoby możliwości odzyskania utraconej w ten sposób informacji. Było to sprzeczne z naszym rozumieniem fizyki, a teoria holograficzna Susskinda zdaje się dawać odpowiedź.

Nie myśl, że dam radę ją z marszu, w dwóch zdaniach wyjaśnić =).

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...