Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    916
  • views
    177,956

Decyzja należy do Ciebie!


Sergi

768 views

 Share

Zadajmy sobie pytanie - ile zależy od gracza? Nie, nie pytam o samą grę (choć to też dobry temat do rozważań), pytam o cały rynek.

To przecież proste, prawda? Twórcy robią grę i ją wydają, to, co się spodoba przenoszą do drugiej części, a resztę zmieniają. Gracze kupują dobre serie, a słabe są porzucane.

Ostatnio miało jednak miejsce kilka wydarzeń, które każą inaczej spojrzeć na ten proces.

TO NIE JEST TWOJA GRA

DRM, ograniczona ilość aktywacji, kody online, przypisanie do konta, zawartość na serwerach, brak możliwości odsprzedaży - tego wszystkiego kiedyś nie było. Raz kupioną grę można było sprzedać, oddać albo zainstalować w Mozambiku. Ba! Twórcy wydawali wersje Shareware, których dyskietki krążyły po ludziach, i jeszcze dziękowali za to, że raczyliśmy się zainteresować ich grami. A przecież konkurencja była wtedy praktycznie żadna - na rynk mógł wejść każdy, kto potrafił skrobać w BASICu.

Teraz sytuacja się odwróciła - twórcy użyczają nam gry, na ściśle określonych warunkach. Następuje ciekawy paradoks - rynek gier powinien od dawna zmierzać do konsumenckiego, ale pomimo stałej nadwyżki dóbr w stosunku do popytu, staje się coraz bardziej producencki.

KOPSNIESZ PIĄTALA?

Dla równowagi należy też wspomnieć o zjawisku pozytywnym, jakim jest kickstarter.

Zdarza się czasami, że gra, pomimo wysokich ocen i dobrego przyjęcia przez graczy, nie sprzedaje się dobrze. I mimo że autor myśli o sequelu, a fani wylewają żale na forach, nie można uruchomić wielkiej machiny, bo się po prostu nie opłaca. Nie wydamy gry, bo nie mamy kasy, a nie mamy kasy, bo nie sprzedajemy gry, i krąg się zamyka.

Przydałby się kredyt, najlepiej taki nieoprocentowany. I tu wkracza Kickstarter (zapłon? starter? kopka?) - gracze deklarują wpłaty na stworzenie gry*, a gdy w odpowiednim czasie zebrana zostanie zadeklarowana kwota, prace ruszają.

Wszyscy wygrywają: Twórca realizuje projekt bez ponoszenia kosztów, a gracze dostają grę, której inaczej by nie było. Jak to wygląda w praktyce? Patrząc np. na nowego Shadowrun (nieco ponad 260% budżetu w momencie pisania tego tekstu), działa doskonale. Czyżby nowy sposób tworzenia gier i zapowiedź schyłku branżowych gigantów?

UM, OKEJ, ZMIENIMY ZAKOŃCZENIE

Normą stało się już informowanie graczy o postępach w tworzeniu gier. Dev-diary, dev blogi, wywiady z twórcami, zbieranie opinii to norma. Ciekawa sytuacja następuje gdy twórcy zdecydują się na krok, który zdecydowanie nie podoba się graczom, a ci drudzy dają temu wyraz. Powstaje dylemat - ugiąć się pod naporem krytyki i zrezygnować ze swojej wizji, czy twardo obstawać przy swoim i stracić potencjalnych klientów. Tak przynajmniej sytuacja wyglądała do niedawna. Najwięksi gracze na rynku postanowili jednak zmienić zasady - wydajemy grę taką, jak chcemy, a w razie potrzeby zmieniamy. Przykład? Kontrowersyjne sceny w kolejnych Call of Duty - wypuszczamy gry ze scenami, które szokują, robi się szum, przepraszamy i wycinamy jeden level. Co tam, ludzie już i tak zapłacili.

Trudno jednoznacznie ocenić to zjawisko. Tylko od producentów zależy czy bardziej właściwym słowem na to będzie 'manipulacja' czy 'elastyczność'.

POCZEKAJ, MAMY WAŻNIEJSZE SPRAWY

Robienie gier trwa. Klient może, ale nie musi o tym wiedzieć, wystarczy podać mu datę premiery, żeby wiedział, kiedy do sklepu pójść (a czasem nawet i nie - wystarczy że preordera kupi, gra sama odblokuje się gdy trzeba). Taką datę można zresztą wielokrotnie przekładać, w jedną i w drugą stronę. Gry mają bowiem to do siebie (podobnie jak filmy, książki i muzyka), że dany produkt może wydać tylko jedna firma, klient przeżyje bez niego**, a i tak będzie cierpliwie czekał. Nie słyszałem bowiem nigdy o badaniach nad stratami jakie ponieśli twórcy w wyniku zlewania klientów i opóźniania premiery z błahych powodów. Za to takich nad piractwem jest na kopy :wink:

"No dobrze, przecież Prey powstawał 11 lat, to nic nowego, że trzeba czasem długo czekać". Zgadza się - "powstawał". Obecnie premiery przesuwa się z dużo bardziej poślednich przyczyn - Zbliża się gwiazdka, przytnijmy kilka etapów i wydajmy jeszcze w grudniu, potem najwyżej w DLC pójdą; W czerwcu premierę ma X, nie będziemy z nim konkurować, wydamy w lipcu; Y wypuści niedługo nowy procesor/dysk/monitor, podpiszemy z nimi umowę i powiemy że gra robi z niego użytek; etc.

A to, że Wy kupilibyście tak czy inaczej? Za mało was, żebyście się liczyli.

Czyli co - świat schodzi na psy, a rynkiem gier rządzą korporacje? Lepsze jutro było wczoraj?

Nie do końca. Rozwiązania, do których przywykliśmy, już się nie sprawdzają, nie opłacają, albo zwyczajnie się znudziły. Rynek gier jak każdy inny podlega trendom i się zmienia. A my, czy tego chcemy czy nie, musimy płynąć z prądem i, w pewnym stopniu, na niego wpływać. Bo do tego co było możemy wracać, ale już nie sprawimy że będzie tak jak wtedy :wink:

* - I nie tylko, dzięki Kickstarterze można zebrać fundusze na film, muzykę, sztukę lub inny produkt.

** - Czyt. dobro luksusowe.

 Share

6 Comments


Recommended Comments

UM, OKEJ, ZMIENIMY ZAKOŃCZENIE

<łapie się za głowę, coś w stylu fejspalma> Mam nadzieję, że nie miałeś na myśli ME3? :P Jeżeli m.in. tak, to skocz do tematu na forum o serii ME albo jakiegokolwiek news i poczytaj ostantich kilkadziesiąt stron, by wtajemniczyć się w sprawę. :) Zresztą sam o tym psiałem na blogu. Jeżeli nie - sorry, nie było rozmowy. :P

Zdarza się czasami, że gra, pomimo wysokich ocen i dobrego przyjęcia przez graczy, nie sprzedaje się dobrze.

Bulletstorm to idealny przykład. Gdyby dorzucili sensowne multi może byłoby lepiej... A cholerna szkoda. Tak świetna i innowacyjna gra poszła do piachu bo ludzie wolę humburgerowe Call of Kotlet.

Zbliża się gwiazdka, przytnijmy kilka etapów i wydajmy jeszcze w grudniu, potem najwyżej w DLC pójdą; W czerwcu premierę ma X, nie będziemy z nim konkurować, wydamy w lipcu; Y wypuści niedługo nowy procesor/dysk/monitor, podpiszemy z nimi umowę i powiemy że gra robi z niego użytek; etc.

Słowa idealnie odwzoruję obecną sytuację w branży. :)

Nie ma co dramatyzować tak ogółem. Wciąż powstaje wiele świetnych tytułów, ale najlepiej też niestety nie jest.

Generalnie bardzo fajny tekst, szkoda, że nie okraszony zawartością wizualną.

-------------------------------

@ DOWN - nie chce już mi się mielić jęzorem, że nie została dotrzymana umowa twórca -> klient (co do ME3), a nie "zmieniamy, by się przypodobać", ale więcej nic nie napisze, bo a) po kilku tygodniach tłumaczenia mam dość (pewnie jak i inni) b) wszystkim co napisałem o endingu można by zapełnić chyba Wielki Mur Chiński. :P

Link to comment

Miałem dodać obrazki, ale już tyle nad tym dłubałem że miałem dość. Taka sama sytuacja z wydźwiękiem - chciałem znaleźć po równo plusów i minusów, ale czasem słowa strasznie nie idą, że się tak wyrażę.

UM, OKEJ, ZMIENIMY ZAKOŃCZENIE

Już każdy zinterpretuje jak będzie chciał ;)

W każdym razie - dzięki za komentarze.

Link to comment

Fajny tekst, ale myślę, że akurat przesunięcie premiery ze względu na grę, która może sprzedać się lepiej jest rozsądne. Każdy chce zarobić, to normalne.

Link to comment

Ostatnio kickster z fajnego pomysłu do wskrzeszania gier niedocenionych i zapomnianych stał się jakimś wielki targiem pełnym żebraków. Co rusz słychać, że ktoś rusza z nowym projektem na który nie ma kasy i prosi uprzejmych graczy o kaske, niby fajnie, ale kiedy to osiągnie granicę absurdu i w końcu nas wkurzy?

Link to comment

@Abyss

To jest dobre, bo jak ktoś graczy wkurzy to kasy nie dostanie.

@Vantage

Biedny Bulletstorm :( Multi byłoby świetne. Kopanie NPCów razem z kolegami jest świetne, ale kopanie kolegów byłoby jeszcze lepsze :trollface:

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...