Skocz do zawartości

Spaczona Przestrzeń

  • wpisy
    111
  • komentarzy
    806
  • wyświetleń
    65291

Odpowiedzialność.


Holy.Death

430 wyświetleń

"Take heed and bear witness to the truths that lie herein [...]".

Diablo I, The Great Conflict.

UWAGA! Tekst zawiera pewną ilość prawdy, która w niewłaściwej dawce może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu. Przed przeczytaniem skonsultuj się z lekarzem, psychiatrą, specjalistą od public relations lub szamanem.

Przeczytałem dzisiaj tekst o fotografii, który poruszał temat jak bardzo można się posunąć w publikacji drastycznych zdjęć i co właściwie należy fotografować (m.in. była zabawna, w swej absurdalności, fotografia kilkunastu reporterów stojących nad trupem z aparatami w dłoniach). Gdzieś pod koniec, kiedy padło pytanie o granice etyczne, uruchomiły mi się w głowie trybiki. Przecież rolą fotografii jest dokumentacja, uwiecznianie. Biorąc to pod uwagę zauważam pewien dualizm - z jednej strony chce się przedstawiać pewne wydarzenia, a z drugiej media starają się nie publikować zbyt ostrych zdjęć. Jak bardzo owa cenzura "w trosce o dobro czytelnika" może być szkodliwa dla faktów i dla ludzkiej odpowiedzialności? Przecież to od człowieka na dobrą sprawę zależy czy chce coś obejrzeć lub nie. Dawno temu ukułem pewne sformułowanie: "Mogę ci powiedzieć prawdę, ale to ty musisz podjąć decyzję czy jesteś gotów ją usłyszeć". Jeśli osoba sięga - mniej lub bardziej świadomie - po coś takiego to jest to jej wola i jej problem. Ochrona ludzi na siłę jest bezsensowna także z innego powodu; wielokrotnie wspomina się młodym, że życie dorosłe i dojrzałe polega na odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli jednak chronimy ludzi cały czas przed konsekwencjami ich działań, to gdzie w tym wszystkim jest miejsce na odpowiedzialność i dorosłość? W przypadku prasy mamy do czynienia z sytuacją, w której nie publikuje się wstrząsających zdjęć w trosce o dobro odbiorcy. Traktuje się go jak dziecko.

No właśnie. Czy ludzie nie są przypadkiem wielkimi, kłamliwymi dziećmi? Sytuacja zasłyszana z drugiej ręki: Pewna dziewczyna chciała, żeby sprawdzić jej angielskie tłumaczenie. Usłyszała szczerą odpowiedź, że jest do kitu. Jaki był skutek? Otóż dziewczyna stwierdziła, że w takim razie sama sobie poradzi i się obraziła. Jakiś czas potem przepraszała za swoje zachowanie. Czy to nie idealny przykład dziecinnego podejścia do sprawy? Ktoś oczekuje opinii, przedstawia swoje dzieło i po usłyszeniu negatywnej opinii zabiera zabawki do innej piaskownicy... Być może ludzie podświadomie pragną kłamstw, nie chcą znać prawdy i z radością karmią się jej pozorami? Ja nigdy, samemu będąc twórcą, nie obrażałem się na krytykę, jeśli nie polegała tylko na zbluzganiu pracy i jej autora oraz stwierdzeniu, że lepiej niech się tym nie zajmuje. Krytyka nie ma łamać ludzi - nawiasem mówiąc to ja jestem z takiego materiału, że prędzej złamie się osoba pisząca, aniżeli ja - tylko pomagać im w rozwoju. Jeśli ktoś nie jest w stanie jej zdzierżyć to nie powinien prosić o opinię. Także sytuacja z ludźmi, którym nagle zaczęło się powodzić jest interesująca. Jeśli ktoś buduje się na terenie zalewowym i nie ubezpiecza się to czy w przypadku zalania ma jakiekolwiek prawo do pomocy pieniężnej? I po co tak w ogóle są ubezpieczenia, jeśli w razie czego państwo i tak da pieniądze tym, którzy byli na tyle nierozsądni, że osiedlili się na terenach zagrożonych zalaniem? Gdzie tutaj jest odpowiedzialność za swoje czyny?

To prowadzi także do innego problemu - skoro ludzie są kłamliwymi dziećmi, które nie chcą znać okrutnej prawdy, i które trzeba chronić przed odpowiedzialnością i konsekwencjami ich własnej głupoty, to może lepiej okłamywać ich ile wlezie? Powodzi nie ma, dziury budżetowej nie ma, nie ma słabych prac, chorób, śmierci... Dorosłych, odpowiedzialnych ludzi też nie ma. Powstaje jednak pytanie. Czy warto?

22 komentarzy


Rekomendowane komentarze

W tym tekście jest tyle prawdy i tak mądrych rzeczy że wybaczam na cały tydzień wszystkie głupoty ,wszystkim nie najmądrzejszym ludziom !

A tak na poważnie to opisałeś jak to jest w socjalizmie, komunizmie a czego ludzie nie rozumieją i nie chcą rozumieć.

Link do komentarza

gmork - Po kolei:

1. To twój ostatni komentarz na tym blogu, jeśli nie nauczysz się poprawnej interpunkcji w stopniu przynajmniej znośnym. Widziałem próbkę twoich umiejętności na profilu i nie życzę sobie upośledzania komentarzy w ten sposób. Ponadto mam zasadę, że nie czytam na forum wypowiedzi ludzi, którzy nie znają zasad interpunkcji w stopniu przynajmniej podstawowym. Mam tutaj na myśli wiedzę, że po kropkach i przecinkach stawia się spację. Nie musisz znać interpunkcji idealnie, ale ma to być co najmniej znośne.

2. Głupota nie ogranicza się tylko do socjalizmu i komunizmu. Głupota jest ponadnarodowa, ponadklasowa i ponadsystemowa. Choćby z tego powodu sugerowanie, że to są wyłącznie wynaturzenia socjalizmu i komunizmu - jak zdajesz się twierdzić - uważam za nie do końca trafione. To są wynaturzenia ludzkiego rozumu. Obnażam hipokryzję oraz kłamstwa rodzaju ludzkiego jako całości.

Link do komentarza
W przypadku prasy mamy do czynienia z sytuacją, w której nie publikuje się wstrząsających zdjęć w trosce o dobro odbiorcy. Traktuje się go jak dziecko.

To raczej dlatego, że do prasy mają dostęp nie tylko dorośli ale też dzieci. Jakoś nie widzę oznakowań na gazetach "+18". W sumie to na Playboyu też nie ma, ale gołe cycki na okładce są nad wyraz wymowne ;)

Jeśli ktoś buduje się na terenie zalewowym i nie ubezpiecza się to czy w przypadku zalania ma jakiekolwiek prawo do pomocy pieniężnej? I po co tak w ogóle są ubezpieczenia, jeśli w razie czego państwo i tak da pieniądze tym, którzy byli na tyle nierozsądni, że osiedlili się na terenach zagrożonych zalaniem? Gdzie tutaj jest odpowiedzialność za swoje czyny?

Gdyby powódź zalała 1 (słownie: jeden) dom, to raczej właściciel by nie dostał odszkodowania. Tu chodzi o klęskę żywiołową i na taką skalę nikt nie mógł jej przewidzieć.

To, czy ktoś jest dzieckiem, które chce słyszeć kłamstwa zależy od intelektu. Nie każdy jest durniem, a przynajmniej w taki świat chcę wierzyć. Chyba, że w ten sposób okłamuję się i jestem dzieckiem.. hmmm :P

Link do komentarza
To raczej dlatego, że do prasy mają dostęp nie tylko dorośli ale też dzieci.

A czym jest ochrona dzieci? Myślisz, że owe "dzieci", którym nie mówi się nic na temat seksu - z czego potem może wynikać problem aborcji, bo ludzie nic na ten temat nie wiedzą - to nie będą tego robić? Wycina się z gier i filmów treści wulgarne (paradoksalnie raczej z gier niż z filmów), a jak się słyszy takie pociechy na ulicy to uszy puchną. Do tego stopnia, że język "Wiedźmina" zaczyna brzmieć jak język inteligencji, bo tam nawet mniej znajdziesz wulgaryzmów stosowanych w formie "przecinków". Wbrew pozorom nie chodzi tu o ochronę dzieci, tylko o pieniądze (w przypadku prasy), o pranie mózgów (w przypadku seksu) i zachowanie pozorów w sytuacji, w której tajemnicą poliszynela jest, że wszyscy przeklinają, tylko nie każdy publicznie (np. politycy).

Gdyby powódź zalała 1 (słownie: jeden) dom, to raczej właściciel by nie dostał odszkodowania. Tu chodzi o klęskę żywiołową i na taką skalę nikt nie mógł jej przewidzieć..

Któż mógł przewidzieć, że nastąpi powódź na taką skalę? Racja. Przecież nikt nie mógł przewidzieć, że powódź znów może zalać Polskę, skoro była wielka powódź w 1997... Prawda jest taka, że choć ryzyko było - skoro zdarzyło się raz to może i drugi - to nic nie zrobiono w kwestii zabezpieczenia kraju przed powodzią. Jest to wina wszystkich dotychczasowych rządów oraz demokracji, która uniemożliwia i wręcz sama skłania do działań krótkowzrocznych, doraźnych, bo nie kontynuuje się jakiejś jednej polityki, tylko każdy nowy rząd ma własną. Do tego odszkodowania wypłaca się, choć istnieją ubezpieczenia, a pieniądze państwa to pieniądze wspólne, czyli nas wszystkich - politykom NIE OPŁACA SIĘ nie szastać kasą na lewo i prawo, bo to nie są ich pieniądze, więc nie mają oporów, a dzięki temu mogą kupić głosy zalanych wyborców. Dzięki zaś kupnu głosów mogą się utrzymać na stołkach i zarabiać następne kilka lat. Nie myśli się o zapobieganiu, tylko leczy się skutki powodzi. A potem będzie kolejna powódź i kolejna. To jest patologia. Patologie trzeba zwalczać. Demokracją jako systemem promującym patologię (nieważne czy lewicową czy prawicową, dostanie się równo każdemu, jeśli na to zasłuży) zajmę się szerzej na blogu w czwartek po południu lub piątek, bo to materiał na szerszy wpis.

Link do komentarza
Czy ludzie nie są przypadkiem wielkimi, kłamliwymi dziećmi?

Nie. Są wielkimi, kłamliwymi debilami. To pewna różnica, bo dziecko może ze swojego zachowania, z braku lepszego słowa, wyrosnąć - "dorosły" debil nie. Poza tym, nie wszyscy, nie wszędzie, nie zawsze, ale to chyba oczywiste.

Link do komentarza

Najgorsze jest co innego... Sami do tego "doprowadziliśmy".

Prawda... Tak gazeta była :) I owszem, prawdę przekazywała - datę.

A dlaczego nie publikuje się ohydnych zdjęć? Żeby chociaż trochę nie spowszedniały i nie stały się normą (wszak zdjęcie człowieka z trzewiami na wierzchu jest bardziej "ohydne" od rozsmarowanej maszkary w grach) i by zachować jakieś pozory walki o "moralność". Co innego, czy to ma sens, jak większość pokolenia, które dopiero co weszło w dorosłość, chwali się znajomością filmów pokazujących... po prostu rzeźnię na świadomych ludziach.

No, a bez moralności... nie chciałbym tak żyć.

No i do ludzi trzeba mieć takt. To nie jest tak, że się jest albo kłamcą, albo bez ogródek mówi się, że jest do chrzanu. Kłamać nie ma co, bo to raczej skutku nie przyniesie, ale z ludźmi zadawać się trza umieć.

Czy to nie idealny przykład dziecinnego podejścia do sprawy?

Jako że przeprosiła, to nie.

A gdzie jest odpowiedzialność polityków, którzy mieli działać, a nie działali.

Za rok znowu powódź. Może nie na taką skalę, ale i tak będzie... I tak aż do u...nego końca lub wystąpienia odpowiedzialności u posiadających władzę. No chyba, że ktoś mi powie, że środków nie ma?

(...) trzeba chronić przed odpowiedzialnością i konsekwencjami ich własnej głupoty (...)

Czasem... Jak ktoś jest młodym dzieciakiem/młodziakiem, to trzeba chronić, żeby na dorosłość głupot nie czynił... A że nie chronią (kryzys wychowania?), to potem i dorośli d..., kiedy trudności kupa.

Zabawne... prawda zabija kontakty szybciej niż kłamstwo (oczywiście opiniowa, nie poglądowa (o ile takowa istnieje)) ... I na tym opiera się nasza cywilizacja?

Link do komentarza
Wycina się z gier i filmów treści wulgarne (paradoksalnie raczej z gier niż z filmów), a jak się słyszy takie pociechy na ulicy to uszy puchną.
To, że dzieci przeklinają i ru**ają się w słoneczkach jest po prostu winą wychowania. Nie widzę powodu, żeby nagle w prasie były zdjęcia zwłok, a w grach przekleństwa i gołe cycki na co drugim kroku tylko dlatego, że "dzieci i tak widziały gorsze rzeczy".

Wbrew pozorom nie chodzi tu o ochronę dzieci, tylko o pieniądze (w przypadku prasy)

Sorry ale przemoc i seks sprzedaje się najlepiej, więc tu chodzi o resztki etyki, a nie o kasę.

Pisałeś, że prasa ma obowiązek informować. Racja, gdy zginie ktoś tragicznie to można napisać o tym normalnie, a nie "zginął masakrycznie, rozczłonkowany i spalony PATRZCIE ZDJĘCIA".

Co do prania mózgów, to rodzice chcą chronić swoje dzieci, a to, że im sie nie udaje, to inna sprawa... Gdybyś mi pokazał pornola w wieku 9 lat, to bym siedział w kącie i płakał przez dwa tygodnie :P Myślę, że warto tą resztkę porządnych, niewinnych dzieciaków chronić.

Któż mógł przewidzieć, że nastąpi powódź na taką skalę? Racja. Przecież nikt nie mógł przewidzieć, że powódź znów może zalać Polskę, skoro była wielka powódź w 1997...

Wiesz co? Jakoś nie sądze, żebyś przejmował się wałami przecipowodziowyi przez ostatnie 13 lat. Dopiero teraz, gdy zalało, nagle każdy mówi:"to się dało przewidzieć, przecież powódź w 1997...blablabla".

Przed potężną zimą też nie potrafiliśmy się obronić. A podobna była chyba 20 lat temu. To są siły natury i raczej ciężko z nimi walczyć. Prawda jest taka, że Ci z terenów zalewowych powinni albo spie*dalać stamtąd czym prędzej albo ubezpieczać się na duże pieniądze. Najchętniej też bym powiedział "było się ubezpieczyć" ale szkoda mi tych ludzi i niech dostaną cokolwiek (bo ci co się ubezpieczali raczej dostaną dużo więcej). A poza tym, to gdzie się kończy teren zalewowy? pól kilometra od rzeki? kilometr? dwa? Skąd wiesz, że ty nie mieszkasz na terenie zalewowym? :)

Co do polityków to spójrz na to z innej strony. Wróćmy do roku..powiedzmy 2003. I w tym roku politycy mówią (sytuacja hipotetczna): "zrobimy takie wały przeciwpowodziowe, że nie będzie ch**a we wsi". Co na to ludzie? "Eee, powodzi nie było od 6 lat, weźcie się za nfz albo bezrobocie". I tacy politycy by stracili posady. Z głupim społeczeństwem nie da się normalnie rzadzić. W sumie to pisałeś, że to wina polityków i demokracji i ja się zgadzam.

EDIT: behemort dobrze mówi

Link do komentarza
Prawda... Tak gazeta była. I owszem, prawdę przekazywała - datę.

Może zatem inaczej, w sposób nieco bardziej skomplikowany - czy coś w tym tekście jest świadomym kłamstwem, nieprawdą, oszczerstwem lub też mówieniem fałszywego świadectwa?

A dlaczego nie publikuje się ohydnych zdjęć? Żeby chociaż trochę nie spowszedniały i nie stały się normą (wszak zdjęcie człowieka z trzewiami na wierzchu jest bardziej "ohydne" od rozsmarowanej maszkary w grach) i by zachować jakieś pozory walki o "moralność"

Rodzi się w takim razie pytanie o sens walki pozorowanej. Powinno się chyba albo walczyć, albo nie walczyć. Walka pozorowana w takim wypadku jest okłamywaniem siebie i innych. Ponadto czy tu tak naprawdę chodzi o moralność w telewizji komercyjnej?

No i do ludzi trzeba mieć takt. To nie jest tak, że się jest albo kłamcą, albo bez ogródek mówi się, że jest do chrzanu. Kłamać nie ma co, bo to raczej skutku nie przyniesie, ale z ludźmi zadawać się trza umieć.

Nie jest moją intencją skupianie się na opakowaniu. Ja zmierzam do wnętrza. Otoczkę każdy może sobie wybrać jak chce, ale podstawowych spraw, których opisanie tu było moim celem, nie zmieni to w żaden sposób.

Jako że przeprosiła, to nie.

Nie chodzi mi o fakt przeprosin, tylko o fakt obrażenia się. Naprawienie błędu - choć jest rzeczą właściwą - nie sprawi, że postępowanie tego typu (tzn. obrażanie się na prawdę, o którą się samemu prosiło) nie jest samo w sobie niewłaściwe i dziecinne.

A gdzie jest odpowiedzialność polityków, którzy mieli działać, a nie działali.

Ależ krytyka polityków jest. Może mniej wyeksponowana i raczej w komentarzu do bloga, a nie w samym wpisie, ale jest. Za już niedługo planuję poświęcić politykom specjalny wpis. Zasłużyli.

Czasem... Jak ktoś jest młodym dzieciakiem/młodziakiem, to trzeba chronić, żeby na dorosłość głupot nie czynił... A że nie chronią (kryzys wychowania?), to potem i dorośli d..., kiedy trudności kupa.

A nie jest przypadkiem na odwrót? Brak ochrony skłania do niezależności, bo nikt ci nie pomoże, a nadmierna ochrona skłania do bierności, bo w razie czego i tak ci pomogą. Młodych należy nie tyle chronić, ile nauczyć, żeby potrafili sami siebie chronić. Jeśli tego nie potrafią to jest to wskazówka od ewolucji, że dany osobnik nie powinien de facto istnieć, bo by go okrutna natura pożarła żywcem. Z jakiegoś powodu przeżywały jedynie jednostki najlepiej przystosowane.

Sorry ale przemoc i seks sprzedaje się najlepiej, więc tu chodzi o resztki etyki, a nie o kasę.

Obawiam się, że jesteś w błędzie. Przemoc i seks sprzedaje się najlepiej, ale teoretycznie prawo zabrania sprzedaży seksu (choćby ten nieszczęsny Playboy czy jakieś inne pisma w tych klimatach) osobom niepełnoletnim. Oznacza to mniejsze zyski, niż gdyby gazetę mogli kupować zarówno dorośli i dzieci. Dlatego śmiem twierdzić, że nie chodzi tu wcale o etykę, a o pieniądze i może częściowo jest to hipokryzja ludzka, która każe człowiekowi zamykać oczy i udawać, że nic się nie dzieje.

Co do prania mózgów, to rodzice chcą chronić swoje dzieci, a to, że im sie nie udaje, to inna sprawa... Gdybyś mi pokazał pornola w wieku 9 lat, to bym siedział w kącie i płakał przez dwa tygodnie :P Myślę, że warto tą resztkę porządnych, niewinnych dzieciaków chronić.

Kiedy ochrona dzieci staje się ich mimowolnym krzywdzeniem? Poza tym nie mówienie o problemie nie sprawia, że problem znika, więc jak ktoś chce "chronić" swoje dziecko to powinien z nim dyskutować na te tematy, bo inaczej ryzykuje, że dowie się tego z innego źródła (niekoniecznie dobrego) lub wręcz zechce sprawdzić to w praktyce. Matka polewająca każdą rankę dziecka wodą utlenioną w obawie przed bakteriami może oczyści ranę, ale przecież szczepionka - wstrzykiwanie pewnych słabych drobnoustrojów - też jest formą ochrony. Nie mówię, żeby pokazywać od razu pornole, ale unikanie dyskusji na temat seksu i antykoncepcji to nie jest żadne rozwiązanie, a do tego to się obecnie sprowadza. Jeśli komuś wiara zabrania antykoncepcji to niech nie stosuje, ale wiedza o niej go nie zabije, a w razie czego może mu pomóc, jeśli kiedyś zmieni poglądy. Ponadto pokazanie brutalności może być szokujące, ale jestem zdania, że tego typu pokaz czasem może bardziej trafić do wyobraźni ludzi (zarówno młodych jak i starych) niż półśrodki, które spływają po ludziach jak woda po kaczce.

Wiesz co? Jakoś nie sądze, żebyś przejmował się wałami przecipowodziowyi przez ostatnie 13 lat. Dopiero teraz, gdy zalało, nagle każdy mówi:"to się dało przewidzieć, przecież powódź w 1997...blablabla".

Jestem zwykłym obywatelem. Nie należy do moich obowiązków dbanie o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, ani bezpieczeństwo obywateli, bo nie jestem w rządzie, którego OBOWIĄZKIEM jest o tych ludzi dbać. Staram się jednak wykonywać swoje obowiązki, jeśli takowe mi akurat przypadają, jak jestem w stanie najlepiej, kiedy wiąże się z tym los innych osób, bo wtedy jestem za nie odpowiedzialny.

Przed potężną zimą też nie potrafiliśmy się obronić. A podobna była chyba 20 lat temu. To są siły natury i raczej ciężko z nimi walczyć.

Nie wiem jak z zimą, ale z wodą da się jeszcze walczyć.

Najchętniej też bym powiedział "było się ubezpieczyć" ale szkoda mi tych ludzi i niech dostaną cokolwiek (bo ci co się ubezpieczali raczej dostaną dużo więcej).

Możesz wesprzeć ofiary powodzi. Mnie nie podoba się nie tyle samo wspieranie, ile oddawanie tym ludziom rządowych pieniędzy. Od czego są instytucje specjalizujące się w pomocy ludziom w potrzebie i instytucje charytatywne? Może to są obywatele Polski, ale jeśli zalałoby jeden dom to, jak sam przyznałeś, pies z kulawą nogą by nie zajrzał, a jak objęło to nieco większą liczbę osób to od razu włączył się syndrom pomocy ofiarom, który za najefektowniejsze tragedie i wypadki przyznaje rodzinom bonusy pieniężne, których nie dostają ludzie zmarli w mniejszych wypadkach. Nie uważam tego za sprawiedliwe. Poza tym to wyciąganie pieniędzy podwójnie - raz wydaje się pieniądze podatników, a drugi raz samemu się pomaga. Nie widzę dla tego usprawiedliwienia. Może niech rząd finansuje Orkiestrę Świątecznej Pomocy w podobny sposób?

A poza tym, to gdzie się kończy teren zalewowy? pól kilometra od rzeki? kilometr? dwa? Skąd wiesz, że ty nie mieszkasz na terenie zalewowym?

Jak ktoś mieszka tuż obok wału przeciwpowodziowego to chyba jasne, że to teren zalewowy. Ponadto obowiązkiem odpowiednich instytucji było, zdaje się, zakazywanie osiedlania się na terenach zalewowych (inna sprawa, że się nie wywiązywały) i niektóre miasta wręcz otwarcie ostrzegały, że to jest osiedlanie się na terenie zalewowym?

Link do komentarza
Może zatem inaczej, w sposób nieco bardziej skomplikowany - czy coś w tym tekście jest świadomym kłamstwem, nieprawdą, oszczerstwem lub też mówieniem fałszywego świadectwa?

Nie, dlaczego? To było tylko napomknięcie lekko historyczne, mało związane z tekstem.

Nie wszystko co piszę jest suche i odnosi się wyłącznie do tematu i niehumorystycznej polemiki.

Rodzi się w takim razie pytanie o sens walki pozorowanej. Powinno się chyba albo walczyć, albo nie walczyć. Walka pozorowana w takim wypadku jest okłamywaniem siebie i innych. Ponadto czy tu tak naprawdę chodzi o moralność w telewizji komercyjnej?

Ba. Toż to ulubione narzędzie ludzkości - walka i działania pozorowane. Tak jak napisałeś - ludzie lubią słuchać, że wszystko jest cacy i być okłamywani.

O moralność? Nie... Moralność (w mediach) umarła już dawno. Teraz liczy się jeno pieniądz (i popularność). Ja pisałem o POZORACH... Tak, żeby nikt się do niech nie przyczepił, że są amoralni...

Nie jest moją intencją skupianie się na opakowaniu. Ja zmierzam do wnętrza. Otoczkę każdy może sobie wybrać jak chce, ale podstawowych spraw, których opisanie tu było moim celem, nie zmieni to w żaden sposób.

Zauważyłem (że nie jest). Co nie zmienia faktu, że ludzie lepiej przyjmują daną rzecz w sposób lepiej przyswajalny niż w gorszy. A to tylko niewielki wysiłek ze strony przekazującej krytykę.

Oczywiście, nie ma co zmieniać sedna. Ale skoro już mówisz, że każdy może sobie wybrać otoczkę jaką chce, to zważ, że większość (o ile nie wszyscy) będzie wolała to zło (prawdę) usłyszeć łagodniej niż ostrzej. Oczywiście w zależności od sytuacji należy postąpić tak lub tak lub inaczej. Ale ogólnie ludzie wolą takt. A i uprzejmość CZASEM owocuje.

Nie chodzi mi o fakt przeprosin, tylko o fakt obrażenia się. Naprawienie błędu - choć jest rzeczą właściwą - nie sprawi, że postępowanie tego typu (tzn. obrażanie się na prawdę, o którą się samemu prosiło) nie jest samo w sobie niewłaściwe i dziecinne.

Owszem, nie sprawi, ale mnie chodziło o całość sytuacji, zamknięte zdarzenie, zakończenie tematu i o to, że powinno się docenić ten pierwszy krok, który zrobiła - przeproszenie. Kiedyś to było podstawą i normą... Ówcześnie to zanika...

A gdzie jest odpowiedzialność polityków, którzy mieli działać, a nie działali.

To było raczej takie pytanie retoryczne w powietrze. Ale, jako że powiedziałeś, że wpis odnośnie nich zrobisz, to i mnie apetyt nań zrobiłeś.

A nie jest przypadkiem na odwrót? Brak ochrony skłania do niezależności, bo nikt ci nie pomoże, a nadmierna ochrona skłania do bierności, bo w razie czego i tak ci pomogą. Młodych należy nie tyle chronić, ile nauczyć, żeby potrafili sami siebie chronić.

W zasadzie... Bywa i też na odwrót.

A ja po swojemu - pójdę środkiem. I niedomiar, i nadmiar są złe.

Trzeba przed niektórymi rzeczami bronić dzieciaki. Na przykład przed pornograficznym wypaczaniem, grami i filmami zdecydowanie nie dla nich i innymi "kuszeniami" tego świata, które dotykają coraz to młodszych. Coraz to za młodszych.

Ale w trudnej sytuacji i owszem - trzeba uczyć młodych postępować samemu. Ale uczyć, a nie rzucić na głęboką wodę i odpłynąć. Raczej rzucić na głęboką wodę i poczekać w łódce obok. A jak się załamuje (wszakże człowiek to istota WIELOPŁASZCZYZNOWA), to mu pomóc, przytulić, poradzić. Proste, a skuteczne.

This... is... not... Sparta!

Jeśli tego nie potrafią to jest to wskazówka od ewolucji, że dany osobnik nie powinien de facto istnieć, bo by go okrutna natura pożarła żywcem. Z jakiegoś powodu przeżywały jedynie jednostki najlepiej przystosowane.

Tyle, że spora część ludzkości dba o jednostki słabe i daje im szanse. Człowiek się znacząco od natury oddzielił i umożliwia życie wszystkim jednostkom. Wszakże człowiek może się zmienić i z płaczka, niepotrafiącego rozwiązać zadania czy przeciwstawić się agresji, może wyrosnąć wartościowy człowiek. Nie wyrywajmy chwastów, bo może wyrwiemy i dorodny kłos.

Link do komentarza

argomaxer : Po pierwsze przepraszam cię bardzo, jeśli tak uważasz.

Ostatnio większość mojej uwagi zajmują wybory i powódź, a jeśli się coś czyta to myślisz o tym o czym myślisz.

I dalej, przeczytałem o odpowiedzialności i postanowiłem skomentować to co przeczytałem, więc napisałem to co miałem na myśli po przeczytaniu wpisu. Wierzę, że takimi prawami żądzą się komentarze.

Holy.Death: Naprawdę nie widzę gdzie mógłbym zasugerować tą wyłączną przynależność. To była by ciężka nadinterpretacja, a to jest wyłącznie moja opinia.

Link do komentarza
Przemoc i seks sprzedaje się najlepiej, ale teoretycznie prawo zabrania sprzedaży seksu (choćby ten nieszczęsny Playboy czy jakieś inne pisma w tych klimatach) osobom niepełnoletnim.

Rzeczywiście Playboy ledwo żyje i zaraz ogłosi upadłość... Jakoś nie widzę, żeby panie z kiosku kazały nastolatkom pokazywać swoje dowody, zanim da mu do rączki CKMa.

Jestem zwykłym obywatelem. Nie należy do moich obowiązków dbanie o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, ani bezpieczeństwo obywateli, bo nie jestem w rządzie, którego OBOWIĄZKIEM jest o tych ludzi dbać.

Tylko, że jest to jeden z MILIONA ich obowiązków. A spośród miliona można wybrać co najmniej 100 ważniejszych rzeczy niż wały przeciwpowodziowe. Łatwo jest krytykować, trudniej zrozumieć.

Jak ktoś mieszka tuż obok wału przeciwpowodziowego to chyba jasne, że to teren zalewowy.

Tak, rzeczywiście zalało tylko parę metrów w pobliżu rzek;/

Oszacowanie dokładnej przestrzeni, która jest zagrożona powodzią to raczej ciężkie zadanie.

Link do komentarza
Tylko, że jest to jeden z MILIONA ich obowiązków. A spośród miliona można wybrać co najmniej 100 ważniejszych rzeczy niż wały przeciwpowodziowe. Łatwo jest krytykować, trudniej zrozumieć.

Rząd to nie jest 5 osób, które myśli o wszystkim, to politycy którzy tworzą ustawy (itp.) i całe tysiące, dzięki naszym politykom, ludzi którzy z osobna zajmują się chociażby tymi wałami. I płacone jest im z pieniędzy które można by teoretycznie wydać na wały.W tym przypadku odpowiedzialnym jest Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. A nawet ono ma swoje pododziały :

..."Do podstawowych zadań RCB należy dokonywanie pełnej analizy zagrożeń, w oparciu o dane uzyskiwane ze wszystkich możliwych ?ośrodków kryzysowych" funkcjonujących w ramach administracji publicznej oraz w oparciu o dane od partnerów międzynarodowych.:...

Więc chyba jest jasne, że zawalili swoją robotę. I właśnie dlatego łatwo jest krytykować i dlatego trzeba krytykować.

I trzeba dodać, że wały są też problemem miasta czy gminy.

Link do komentarza
Oczywiście, nie ma co zmieniać sedna. Ale skoro już mówisz, że każdy może sobie wybrać otoczkę jaką chce, to zważ, że większość (o ile nie wszyscy) będzie wolała to zło (prawdę) usłyszeć łagodniej niż ostrzej. Oczywiście w zależności od sytuacji należy postąpić tak lub tak lub inaczej. Ale ogólnie ludzie wolą takt. A i uprzejmość CZASEM owocuje.

Moje poglądy na żywo nie różnią się od tych prezentowanych na forum, ale moja osoba nadaje im sympatyczności i uroku. Tutaj specyfika Internetu pozostawia surową substancję myślową, której nie jestem w stanie łagodniej ubrać w słowa pisane. Piszę to, co myślę i staram się, żeby istotna była sama treść komunikatu, a nie jego forma. Efekty są takie, że ludzie uważają mnie za wypranego z emocji robota i mylą się.

Tyle, że spora część ludzkości dba o jednostki słabe i daje im szanse.

Nie mówię o jednostkach słabych, tylko głupich. Różnica polega na tym, że jednostkę słabą zabija wrogie środowisko. Jednostka głupia zabije się sama, swoją głupotą.

Holy.Death: Naprawdę nie widzę gdzie mógłbym zasugerować tą wyłączną przynależność. To była by ciężka nadinterpretacja, a to jest wyłącznie moja opinia.

Tak to wygląda w komentarzu. Mogłem oczywiście odnieść mylne wrażenie, ale w taki właśnie sposób wyglądało to dla mnie, kiedy przeczytałem twoją uwagę; że to są wypaczenia komunizmu i socjalizmu.

Rzeczywiście Playboy ledwo żyje i zaraz ogłosi upadłość... Jakoś nie widzę, żeby panie z kiosku kazały nastolatkom pokazywać swoje dowody, zanim da mu do rączki CKMa.

Po pierwsze - ponoć sprzedaż Playboy'a ciągle spada. Po drugie - nie znam się na sprzedaży pism erotycznych nastolatkom, ale ponoć przeglądanie tego typu treści w naszym kraju jest dozwolone od osiemnastego roku życia, więc czysto teoretycznie wyklucza ludzi przed osiemnastką. To jak jest rzeczywiście prowadzona sprzedaż to już inna sprawa, ale zakładam, że jakieś konkrety za tym stoją? To szczególnie ciekawa sprawa także dlatego, że w naszym kraju sprawy cielesne ogólnie są tematem tabu. Dlatego jeśli masz jakieś informacje to zachęcam do podzielenia się.

Tylko, że jest to jeden z MILIONA ich obowiązków. A spośród miliona można wybrać co najmniej 100 ważniejszych rzeczy niż wały przeciwpowodziowe. Łatwo jest krytykować, trudniej zrozumieć.

Bez żartów. Raz, że była jedna powódź, więc sygnał był. Dwa, że rząd ma ludzi od tego. Trzy, że najważniejsze jest zdrowie i życie ludzi. Gadanie o obowiązkach to tylko łagodna wymówka dla lat zaniedbań na tym polu i tego nie da się podważyć. Może można byłoby stwierdzić, że nikt nie mógł tego przewidzieć przed powodzią z roku 1997, ale po niej ta wymówka przestała być prawdziwa i w dalszym ciągu sprawę olano.

Tak, rzeczywiście zalało tylko parę metrów w pobliżu rzek;/ Oszacowanie dokładnej przestrzeni, która jest zagrożona powodzią to raczej ciężkie zadanie.

Jak wał puści to po ptakach, to raz. Powodzie stulecia to tylko argument, żeby budować się jak najdalej od rzek. Zadaniem gmin powinno być, podczas wydawania pozwolenia na budowę domu, informowanie o ryzyku i choć może to być ciężkie zadanie to jednak innej bezpieczniejszej opcji dla zabezpieczenia się przed powodzią za bardzo nie ma, niż budowanie się daleko od terenów zalewowych, a najlepiej od rzek w ogóle. Wały i zbiorniki to też jakieś rozwiązania dla domów już zbudowanych na terenach zalewowych i ochrona ogólna przed wylaniem rzek na tereny zamieszkane, ale jeśli zawiodą to może być źle.

Link do komentarza
Dlatego jeśli masz jakieś informacje to zachęcam do podzielenia się.

Mogę powiedzieć to samo.

Bez żartów. Raz, że była jedna powódź, więc sygnał był.
Tornado też było i co z tego?

Powodzie stulecia to tylko argument, żeby budować się jak najdalej od rzek.

Tak, najlepiej w Puszczy Białowieskiej

Link do komentarza
Mogę powiedzieć to samo.

Wątpię. Co ma szerszą paletę odbiorców - ogólnodostępna gazeta czy gazeta erotyczna z ograniczeniem wiekowym?

Tornado też było i co z tego?

Jakby to powiedzieć... Człowiek mądry uczy się na błędach. Człowiek głupi powtarza ten sam błąd.

Tak, najlepiej w Puszczy Białowieskiej

Marna próba wykpienia argumentu.

Link do komentarza

Podświadomie pragniesz kłamstw, nie chcesz znać prawdy i z radością karmisz się jej pozorami:)

EDIT: Nie znasz wszystkich faktów, a i tak wynosisz konkluzje, jakbyś wiedział wszystko. Gdy pokazuję Ci (z dużej litery, bo mimo, iż się z Tobą nie zgadzam, to Cię szanuję) logiczne błędy, to Ty się bronisz, zamiast to rozważyć i po przebiegu naszej wymiany poglądów wnioskuję, że będziesz mi dalej wbijał na siłę swoje poglądy, a to przecież POGLĄDY. Równie dobrze moglibyśmy debatować na temat wyższości koloru czerwonego nad niebieskim. Zarówno w przypadku prasy, jak i powodzi i polityki nie mamy wszystkich informacji. Snujemy tylko domysły, które się w znacznym stopniu różnią. To dobry moment na skończenie dyskusji ale możemy to pociągnąć jeszcze przez jakieś 133951238139 komentarzy :)

Link do komentarza
Nie znasz wszystkich faktów, a i tak wynosisz konkluzje, jakbyś wiedział wszystko.

Nie da się poznać wszystkich faktów, to prawda, ale da się z niektórych wyciągnąć pewne wnioski.

Gdy pokazuję Ci (z dużej litery, bo mimo, iż się z Tobą nie zgadzam, to Cię szanuję) logiczne błędy, to Ty się bronisz, zamiast to rozważyć i po przebiegu naszej wymiany poglądów wnioskuję, że będziesz mi dalej wbijał na siłę swoje poglądy, a to przecież POGLĄDY.

Zarzucasz mi, że nie reaguję na błędy logiczne w moim rozumowaniu. Uważam twoje uwagi za błędne - z paru powodów - same w sobie i z tego powodu ich wynik także uważam za błędny. Jestem w stanie zgodzić się z innymi, jeśli widzę, że mają rację. Jednak nie zgodzę się z nimi, jeśli uważam, że tej racji nie mają. To nie kwestia poglądów - raczej logiki, pewnego rozumowania połączonego z faktami.

Zarówno w przypadku prasy, jak i powodzi i polityki nie mamy wszystkich informacji. Snujemy tylko domysły, które się w znacznym stopniu różnią.

To, że zalało pół Polski jest faktem. Ponadto pojawiały się informacje, że ochrona przeciwpowodziowa jest przestarzała i rząd obiecywał - oczywiście po powodzi - że to usprawni. Na obietnicach się skończy, bo tak już raz zrobiono. Efektem jest druga powódz. Być może to "tylko domysł", który "snuję", ale myślę, że ma pokrycie w rzeczywistości. Podobnie z polityką i prasą. Ja nie piszę z powietrza, tylko staram się robić to na podstawie moich obserwacji świata.

To dobry moment na skończenie dyskusji ale możemy to pociągnąć jeszcze przez jakieś 133951238139 komentarzy

Dyskusja skończy się, kiedy się skończy. Dopóki dyskusja jest na jakimś przyzwoitym poziomie to nie mam zamiaru nikomu bronić wyrażać swojego zdania, choć mogę z tym zdaniem próbować polemizować.

Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...