Jump to content
  • entries
    15
  • comments
    87
  • views
    15,368

About this blog

Rzadko coś tu będzie, ale będzie coś.

Entries in this blog

 

Kartele naftowo-chemiczno-farmaceutyczne i Codex Alimentarius.

Witam forumowiczów. Dziś pokażę wam coś co zmieni wasz pogląd na to co działo się w 20 wieku. To co naprawdę się stało podczas Drugiej Wojny i co do dziś się dzieje, to opowie wam austriacki uczony Dr. Rath w swoim wykładzie: A to o Codexie Alimentarius mówi Dr. Rima E. Laibow i Michael Shaw (i ktoś tam jeszcze na końcu): Przeraziło? Powinno! Proszę o komentarze w tych sprawach. I jeszcze jedno. Następnym razem dam poprawioną i lepszą wersję mojej recki Starcraft 2 (bez zbędnych rzeczy).

Maciejka01

Maciejka01

 

Starcraft 2- W końcu!

Witam forumowiczów. Dziś dostałem swoją kopię Starcraft 2. Spodziewajcie się mojej recki na temat tej epickiej produkcji. Będzie to recka i angielskiej i polskiej wersji. Zaprawdę, jest to fajna rzecz i będę się w nią zagrywać naprawdę długo.

Maciejka01

Maciejka01

 

Wznawiam działalność.

Po wyjątkowo morderczej sesji (która skończyła się dla mnie kampanią wrześniową z gramatyki opisowej a zaliczeniem ze wszystkich pozostałych przedmiotów), wznawiam swoją działalność. Tak więc oczekujcie drodzy forumowicze mojej osobistej recki Starcafta 2 (pre-order zamówiony), ciągu dalszego o grach które definitywnie zasługują na kontynuację i wstęp do mojej dość ambitnej opowieści (nie, nie coś w stylu o gościu z samotnych krain Aidaru, pijącego wyłącznie sok z jagód). Tak więc dozobaczyska, a to z kolei na dobry początek:

Maciejka01

Maciejka01

 

Uwaga, uwaga!

W związku ze zbliżającymi się sesjami, działalność bloga zostaje zawieszona do wakacji. Sorka Na pocieszenie zaserwuję parę obrazków parodiujących Techno-Kapłanów i Marines z Warhammera 40000:

Maciejka01

Maciejka01

 

Gry które definitywnie zasługują na kontynuacje (część druga).

Kontynuacja mojego poprzedniego wpisu. Mam nadzieję że wam się spodoba. 6. SHOGO M.A.D. : Bardzo stara i bardzo udana gra Monolit (ci sami co AvP 2 i F.E.A.R. nam dali). Strzelanka ta zdobyła duże uznanie wśród graczy i czasopism dla graczy (nie wiem ile dostała w CD-Action, ale sądze że bardzo pozytywnie ją ocenili). Gra stylizowana na mangę i anime, możliwość walki jako bohater gry Sanjuro (wersja ludzka) lub za sterami olbrzymiego mecha (cztery do wyboru) i 20 rodzajów broni ( w tym czasie to sporo było tego). Bardzo fajna fabuła (dwa różne zakończenia) oraz niezły Multi sprawił że gra zyskała rzesze fanów. Dodać do tego trzeba że w pozostałych produkcjach Monolit pojawiają się easter egg-i sugerujące powrót gry (koszulka SHOGO 2 w F.E.A.R. 2). Nie wiem jak wy, ale będę czekać na sequel. 7. Warhammer 40000 Dawn of War (cała seria + dwójka z Chaos Rising): Jedyna ze wszystkich strategii która nie splamiła honoru marki WHK 40K. Jedynka- rewelacja + Marines, Marines Chaosu, Orkowie i Eldarzy. Dodatek Winter Assault- doprawia to co jedynka oferowała + daje pod dowództwo Imperialną Gwardię. Dark Crusade, dodatek samodzielny- sporo zmian + Tau i Nekroni. Tylko Soulstorm nie dał rady (sam nie wiem czemu ale pomysł z latającymi jednostkami to beznadziejny pomysł [Nekroni dostali przynajmniej Oszusta C?tan])- dawał za to Siostry Bitwy i Mrocznych Eldarów (Eldarzy którzy wyglądają jak fani death metal skrzyżowani z Emo, punkami i Imperator wie czym jeszcze). Dawn of War 2 zmniejsza skalę akcji w multi, daje na wzór Diablo 2 kampanię dla jednego gracza i cztery armie- Marines, Orków, Eldarów i wielkich nieobecnych, których zabrakło w jedynce- Tyranidów (Zergowie ze Starcrafta to jakieś niepozorne pszczółki w porównaniu do tych maszyn do zabijania). Chaos Rising poszerza możliwości w dwójce i wprowadza na powrót Marines Chaosu. W końcowej sekwencji outra, pojawia się bohater Marines Chaosu Abaddon Profanator i padają takie słowa od przyszpilonego do łóżka(?) Elifiasza: ?Lordzie Abaddon, będzie jak obiecałem. Krwawe Kruki upadną!?. Od razu widać że kroi się dodatek ( a może sequel?). Czekam! 8. Command & Conquer (bez Red Alert i Generals): To co EA zrobiło z ostatnim C&C to skandal!!!! I nie powiem jak bardzo zniesmaczony jestem ostatnią odsłoną tej kultowej serii. Wolałbym żeby jakaś inna firma niż EA wzięła pod swoje skrzydło C&C i opowiedziała całą historię w zupełnie nowym wydaniu (najlepiej z filmikami w formie komiksu ala Frank Miller). Z drugiej strony pomysł z Crawlerami jest niczego sobie (ale tyberium w formie kontrolowanej, rozgrywka prawie podobna do tej z Red Alert 3 i limit populacji to za mało by opisać moje niezadowolenie). Najlepiej by ktoś zakupił markę C&C, dał to co najlepsze z poprzednich serii (głównie z Wojen o Tyberium i Gniewu Kane?a), to co najlepsze z Tyberiańskiego Zmierzchu (tylko Crawlery), całkowicie zniszczalny teren, upgrade?y (duuużo) i voila! Gra godna marki C&C. Ale i tak wiem że to tylko marzenia (choć wypada mieć nadzieję że to się stanie?.. w dalekiej przyszłości 2090 [czyli nigdy]). 9. Supreme Commander (seria): Godny następca Total Annihilation. Gra na olbrzymią skalę (i w przenośni, i dosłownie), stała się dowodem na to, że niepotrzebne są rushe i bliztkriegowy styl jaki jest obecny w np. Starcraft. Jedynka i dodatek ?Forged Alliance? były świetne. Do dziś pamiętam jak w pierwszej misji dodatku rozwaliłem wroga szarżą eksperymentalnych jednostek (ze wsparciem jednostek trzeciego poziomu). Dwójka jakoś krótka była (mniejsza, prostsza graficznie i w poziomie trudności), ale pomysł z odblokowywaniem nowych ulepszeń i jednostek pasował. Po outrze widać że wyjdzie dodatek. Pytanie jednak pozostaje: Kiedy SupCom który będzie równie dobry co jedynka (najlepiej dać to co było w poprzedniej części, odblokowywanie technologii z dwójki i większy rozmach)? 10. Heroes of Might & Magic: Seria HoMM należy do najbardziej znanych i lubianych w naszej ojczyźnie. Co sprawia że wszyscy tak lubią tą serię? Klimat fantasy, połączenie RPG z turowym RTS, możliwość werbowania do armii naszych bohaterów stworów różnej maści, rozbudowa miast i nauka coraz to bardziej potężniejszych zaklęć. Wybierasz z każdym osiągniętym poziomem nowe talenty, umiejętności i etc. Najlepszą częścią nadal zostaje trójka, a piątka jest jej udanym remake?iem (o niesławnej czwórce nie będę wspominał, powiem tylko że zbytnie wysilanie się na oryginalność nie wyszła jej na dobre). Ubisoft ponoć pracuje nad online-ową wersją, choć wolałbym aby wydali szóstkę (i żeby była jeszcze fajniejsza od piątki). To be continued....

Maciejka01

Maciejka01

 

Gry które definitywnie zasługują na kontynuacje (część pierwsza) .

Witam was drodzy forumowicze. Trochę minęło od mojego ostatniego wpisu i naprawdę muszę odpracować ten brak aktywności na blogu. Dziś podam wam parę ulubionych tytułów które moim zdaniem definitywnie zasługują na kontynuację. Jeżeli macie jakieś swoje ulubione tytuły na myśli, to w komentarzach napiszcie jakie to tytuły i dlaczego. 1. Ultimate Spider-Man: Gra która naprawdę stała się jedną z najlepszych egranizacji komiksu. Gra jest na podstawie komiksu pod tym samym tytułem i dzieje się w jednym z alternatywnych uniwersum Marvel Comics. Gracz wciela się w Spider-Man-a i uczestniczy w nafaszerowanej akcją historii. Oprócz głównego Hero, w co drugiej misji fabularnej wcielamy się w Venom-a i idziemy ścieżką zniszczenia do celu (pożerając przy okazji obywateli Nowego Jorku i przeciwników na tyle głupich żeby walczyć z mroczną wersją pajęczaka). Fabuła została stworzona przez Briana Michela Bendisa, więc spodziewać się można było naprawdę dobrej historii. Gra zachwycała również fajną muzyką, grafiką stworzoną za pomocą technologii cell-shading i bardzo dobrze odwzorowanym Manhattanem i Queens . System walki nie jest skomplikowany, a walka Spideyem lub Venomem sprawia że gracz czuje się jak prawdziwy kozak. Ponoć Activision-Treyarch tworzy kontynuację (patrz: http://www.cdaction.pl/news-5974/bedzie-se...pider-man.html). Jeżeli to prawda, to kiedy? Czas pokaże. 2. Prototype: Gra w której naprawdę czuć moc. Tajemniczy wirus atakuje Nowy Jork infekując i zamieniając ludzi w mutanty. Gracz wciela się w Alex-a Mercer-a, który to w niewytłumaczalny (na początku) sposób zdobywa umiejętność totalnej kontroli nad biomasą swojego ciała (inaczej: może zmieniać formy). Bohater zyskuje potężne moce, które sprawiają że może zamienić się ludzką wersję czołgu, zamienić swoje ramię w destruktywne ostrze, a nawet przejąć tożsamość, wspomnienia i umiejętności każdego zabitego (prócz mutantów). Ale akcja gry przenosi nas osiemnaście dni później (retrospekcja), gdzie bohater budzi się w kostnicy pod budynkiem Gentek. W tym czasie gracz rozwija umiejętności bohatera i wykonuje misje fabularne. Gra oferuje również takie rzeczy jak wyścigi, skoki, szybowanie do celu, wyzwania polegające na eksterminacji przeciwników i pożeranie osób uwikłanych w epidemię wirusa na Manhattanie. Pogłoski krążą że druga część jest w produkcji. Ale czy to prawda? Zobaczymy. 3. Zone of the Enders (oraz The 2nd Runner): Dobra, przyznam bez bicia że w te gra nie grałem i znam je z walkthrough na YouTube (obie części są na Playstation 2, a ja nawet jedynki, ani trójki nie mam [już o innych konsolach nie wspomnę]). Obie gry sygnowane są nazwiskiem Kojima (fanom serii Metal Gear imię to nie jest obce, choć twórca Metali nie brał czynnego udziału przy obu częściach). Pierwsza część gry odniosła duży sukces z powodu dema Metal Gear Solid 2 (i gdyby nie to, to nie sprzedałaby się za dobrze). Wadą jedynki było to że tempo rozgrywki było lekko ślamazarne (nie oznacza to że gra była powolna, ale nie miała dość werwy), a fabuła z mojego punktu widzenia była zbyt melancholijna. Dwójka stała się do bólu liniowa (nie miała otwartego świata jak jedynka) i?.. wyszło jej to na dobre. Tempo walki zostało podkręcone do zawrotnych prędkości (w porównaniu z jedynką, tempo wzrosło drastycznie), fabuła stała się ciekawsza i pojawił się większy użytek z broni pomocniczych (innymi słowy: dwójka bije jedynkę we wszystkim). Na stronie CD-Action napisane jest że Hideo Kojima zacznie tworzyć nową grę po najnowszym Metal Gear (czyżby Zone of the Enders 3?). Tak czy inaczej żal że obie części nie wyszły na PC. Dla fanów anime i robotów produkcja obowiązkowa (pod warunkiem że mają Playstation 2). 4. Seria Dungeon Keeper: Zabawna i bardzo udana produkcja firmy Bullfrog (w której to produkcji sir Peter Molyneux brał czynny udział). Prawdopodobnie pierwsza gra, w której gra się tym złym (no bo ile można ratować księżniczki/królestwa/ludzkość/świat?). Wcielasz się tutaj w zarządcę lochu i twoi władcy wysyłają cię na podbój krain na powierzchni. Powiększasz swój loch o nowe sale i sprowadzasz nowe potwory które będą dla ciebie walczyć/pracować/wykonywać brudną robotę. Budujesz pułapki na wścibskich herosów którzy nic innego do roboty nie mają jak tylko plądrować to co z trudem stworzyłeś i wynajdujesz coraz to nowsze i bardziej destruktywne zaklęcia. Słychać było że EA próbuje wskrzesić serię tworząc Dungeon Keeper 3. Czy się okaże to wszystko prawdziwe? Zobaczymy. 5. MDK 1&2 (plus Armageddon): Tych gier nie trzeba nikomu przedstawiać (a jak któryś z was nie wie co to MDK, to wtedy wstydźcie się). Seria sama w sobie nafaszerowana została toną akcji, jeszcze większą dawką humoru, zabawnymi bohaterami i wieloma sposobami eksterminacji wrednych obcych którzy to najechali na Ziemię w celu totalnej anihilacji rodzaju ludzkiego. Jedynie główny Hero gry - Kurt Hectic - i jego kompadres - Dr. Hawkins i cztero ręki robo pies Max - mogą powstrzymać inwazję i uratować ludzkość. Seria bardzo liniowa była, choć z drugiej strony oferowała naprawdę fajną rozgrywkę. Ponoć Interplay (twórca jedynki [na współę z Shiny], twórcą dwójki był BioWare [też z Interplay]), planuje stworzyć kontynuację (ale uwzględniając to, że firma jest cieniem swojej dawnej świetności nie napawa zbytnio nadzieją że kiedykolwiek to się stanie). Tak więc czekamy. Ciąg dalszy nastąpi.

Maciejka01

Maciejka01

 

Chaos Rising- Pierwsza recka w kraju (chyba [i jeszcze zanim ją CD-Action zrecenzował]).

W końcu, doczekałem się dodatku do DoW2 (naturalnie musiałem poczekać aż gra odblokuje się na Steam-ie). Moje pierwsze wrażenia z gry są takie jakie spodziewałem się. Relic jednak wykonał kawał dobrej roboty z nową kampanią i przyznam wprost, jest lepiej niż w podstawce. Historia dodatku (tak jak mówiłem w jednym z wpisów), rozpoczyna się rok po wydarzeniach opowiedzianych w podstawce. Po pokonaniu Tyranidów, nasi bohaterowie zabrali się wraz z pozostałymi Krwawymi Krukami za naprawę szkód w podsektorze Aurelia (chodzi o eksterminację pozostałych przy życiu Orków, Eldarów i Tyranidów). Jednakże coś dziwnego się dzieje, mianowicie planeta Aurelia na powrót wyłoniła się ze Spaczni. Otóż tysiąc lat temu, planeta Aurelia była niegdyś niczym diament w platynie w podsektorze Aurelii (od tej planety wzięła się nazwa sektora). To że nie stała się planetą-stolicą podsektora było wynikiem tego, że Aurelia była blisko szalejącej burzy Spaczeniowej. Burza w pewnym momencie rozszalała się jeszcze bardziej, co spowodowało zmianę orbity po których planety się poruszały. Wspomniana Aurelia została dosłownie zamrożona i połknięta przez Spacznię, skazując tym samym tych co nie uciekli na przerażającą zgubę. Teraz planeta powróciła i sygnał jest emitowany z jej powierzchni. Tutaj właśnie zaczynają się pierwsze kroki. Lądujesz na wspomnianej planecie wraz z sierżantem Syriuszem i jego rekrutami. Po rozwaleniu pierwszej przeszkody zostajesz zaatakowany przez Gwardzistów, poczym natykasz się na sierżanta Avitusa i później na Tarkusa. Już z kompletną drużyną kierujesz się do źródła przekazu (następuje potem atak artylerii i musisz przetrzymać atak Gwardzistów). W drugiej misji spotykasz nowego członka drużyny, wkrótce po wyeliminowaniu tych do kroćset przeklętych Eldarów. Jonasz Orion (bo tak on się nazywa) jest Bibliotekarzem, potężnym (po pewnym czasie jeszcze potężniejszym) psionikiem, który jest wstanie uzbroić się w różnej maści księgi dające mu różne szalenie przydatne moce i specjalny osprzęt który wzmacnia jego zdolności (nie tylko statystyki). Dopiero w trzeciej misji pojawia się prawdziwy wróg- zdradzieccy Marines Chaosu z Czarnego Legionu z Elifiaszem Pogrobowcem na czele (weterani Dark Crusade z pewnością pamiętają go). Lord Chaosu powrócił aby zemścić się na Krwawych Krukach i nie pozwoli żeby ktokolwiek jemu w kaszę dmuchał. Sama obecność adwersarza Daviana Thule-a jest dość straszna, gdyż posiada on zwariowane (destruktywne)moce. Podczas trzeciej misji dostajemy do zasmakowania pierwszych moralnych wyborów w postaci zepsucia/odkupienia (naturalnie oparłem się pokusom mrocznych bóstw i byłem wierny Imperatorowi). Zepsucie oddziałów pomimo że moralnie degeneruje drużynę, to daje nowe możliwości eksterminacji, a wymienia aktualne zdolności na ich mroczne odpowiedniki (ryzyko ze strony pełnego spaczenia jest takie, że oddział może zbuntować się i będzie trzeba go pokonać). * Od strony graficznej, gra nie zmieniła się za bardzo. Dodano nowe scenerie do gry: wspomnianą planetę Aurelię z jej śnieżnymi obszarami i wnętrza Kosmicznego Hulk-a (Komuś co świta na dźwięk tej nazwy? Nie? To przejdźcie pierwszą misję w Hulk-u jako drużyna terminatorów, to się przekonacie). Naturalnie przyjdzie nam odwiedzić stare śmieci (Calderis,Typhon i Meridian po inwazji Tyranidów), zmienione trochę przez panującą tam i ówdzie herezje. Od strony muzycznej twórcy dodali ścieżkę dla Marines Chaosu. Jest ciężka, mroczna, innymi słowy, świetna i klimatyczna. W grze znalazło się trochę nowego loot-u w formie dział laserowych, melta broni i energoszponów dla terminatorów (parka) i dla normalnych osobników (sztuk jeden [oraz wspomniany osprzęt dla bibliotekarza]). A wszystko to również w wersji do 30 poziomu. O nowych jednostkach dla pozostałych ras pisałem w moim poprzednim wpisie, ale przypomnę jakie to jednostki. Marines dostali wspomnianego Bibliotekarza który może tworzyć bariery, miotać piorunami i rzucać wrogami jak szmacianymi lalkami. Eldarowie dostali Upiornych Strażników strzelających czarnymi dziurami i których możliwości rosną jeżeli da im się czarownika to drużyny. Orkowie dostali Dziwolonga (orkowy psionik, odpowiednik ciężkiej artylerii który eksploduje kiedy zostanie krytycznie zraniony). Tyranidzi dostali natomiast Strażnika Tyrana (super potężna jednostka defensywno-ofensywna) i Genokradów (elitarna jednostka walcząca wręcz o wampirycznych zdolnościach). Nowością są sami Marines Chaosu posiadający trzy nowe klasy bohaterów (Lord Chaosu- rzeźnik morderca, Czempion Nurgla- wszelkiej maści choroby i zdolności defensywne, Czarnoksiężnik Chaosu- psioniczne wsparcie artyleryjskie). Armia Chaosu jest inaczej skonstruowana niż w pierwszym DoW. Mamy do dyspozycji Heretyków(którzy są wykorzystywani jako tanie mięso armatnie, budowniczowie kapliczek Chaosu [możliwości zależą od klasy bohatera], chodzące bomby (tylko Lord Chaosu) i żarcie dla demonów), Taktycznych Marines Chaosu (mogą wybrać między znamieniem Khorne-a [piły łańcuchowe], a Tzeentch-a [amunicja inferno]), Pustoszycieli (działka automatyczne [znamię Khorne-a], działa laserowe [Tzeentch]), Marines Plagi (kawały gnijącego mięcha które łatwo nie poddają się [ani też nie poruszają]), Drednota Chaosu (dodatkowa pięść [Khorne], rakietnica [Tzeentch]), Drapieżnika Chaosu (czołg, mogący mieć lepsze statystyki bojowe [Khorne], działo laserowe [Tzeentch], lub zwiększone zdrowie [Nurgl]+ kosztem zmniejszonej mobilności), Krwiopuszczów Khorne-a (nazwa mówi sama za siebie), Krwiogniota (Krwiopuszcz na demonicznym mecha-byku Juggernaut) i super jednostki typu Wielki Nieczysty (wielki demon Nurgla, wymiotujący żrącą maź, przyciągający wrogów do siebie za pomocą jelit, masakrujący wrogów plagami i muchami oraz w wypadku braku energii, konsumujący sojuszników [stąd Heretycy]). Marines Chaosu gra się podobnie jak normalnymi Marines, z tą różnicą, że trudniejsze mają początki w Multi (jednak jak rozpędzą się, to stają się poważną siłą). Dodać należy nowych bohaterów do trybu Last Stand. Są nimi Tyran Roju (super monstrum przywołujące innych Tyranidów) i Czarnoksiężnik Chaosu. Wybrałem na początek Czarnoksiężnika, ze względu na to że fajnie się nim eliminuje wrogów. Podsumowując, Relic w kwestii kampanii się postarał i nie schrzanił sprawy. Chwała mu więc i niech postara się żeby następny dodatek (jeżeli mają taki w planie) był równie dobry. Plusy: -Ciekawsza kampania (niemonotonne misje i brak misji obronnych) -Nowy osprzęt do kampanii -System spaczenia drużyn -Nowe funkcje multiplayer (Free for All, Team Free for All) -Nowi bohaterowie The Last Stand -Marines Chaosu (wraz z ich ścieżką dźwiękową) Minusy: -Tylko 15 misji? -Jakoś nie kodeksowi ci Marines Chaosu (gdzie Slaanesh?) -Tak mało jednostek dali (gdzie Jeździec Landa?, gdzie reszta aspektowych Wojowników?, gdzie wielki Mek i Władca Roju?) -Tylko Wielki Nieczysty (co było nie tak z Krwiopijcą?)** Ogólna ocena: 9 Maciejka01 *Sorka za zdradzenie części fabuły (nieznaczna część, ale i tak sorka) **Wiem, wiem dali go ze względów fabularnych, ale serio, to nie jest to co trzeba. Co takiego ma coś, co wygląda jak kawał gnijących flaków i co Wielki Demon Khorne-a nie ma (tęsknię, może kiedyś go na powrót dadzą [ :-( ])!?!?!?

Maciejka01

Maciejka01

 

Chaos Rising- dziś granie!

No, dostałem drodzy Forumowicze jeszcze przed premierą swoją kopię Warhammer 40000: Dawn of War 2 Chaos Rising. Naturalnie Steam, jak to Steam, ściąga aktualizacje do podstawki (robi to w iście ślamazarny sposób, ale nie poddaję się, będę wytrwały i będę w tą grę grał jeszcze dziś). Nie mogę się doczekać tego systemu zepsucia, Jonasza Oriona w kampanii (jest on nowym herosem w drużynie + jest on Bibliotekarzem [Marine-sowym Psionikiem mający bardzo destruktywny arsenał mocy psionicznych]), dwóch nowych bohaterów w The Last Stand i obecnych w dodatku Marines Chaosu (czy wspominałem już o nowej liście loot-ów w kampanii? / nie? / to teraz powiedziałem). Tak więc nowe lokacje do spenetrowania/zrównania z ziemią, nowi adwersarze do zmasakrowania, nowe bronie/pancerze/gadżety do zebrania oraz nowe jednostki dla pozostałych ras i nowe tryby Multi. Dla wielbicieli bitewniaka i RTS-ów (jeżeli lubicie obie te rzeczy to tym bardziej), tytuł idealny. Maciejka01 Ps1: For th Emperor!!!!!!! Ps2: For the Dark Gods!!!!!!! Aktualizacja: Udostępnienie dodatku dopiero 12.03.2010 (sic!).

Maciejka01

Maciejka01

 

Mortal Kombat na PC (z powrotem na blaszaka to chcę!).

Dziś miałem do wyboru dwa tematy do wpisu. Miałem z tym trudny dylemat, mianowicie do wyboru miałem: Games for Windows Live (oraz bezczelno/skandaliczne oświadczenia Microsoftu) i to czy Midway mógłby na wzór Capcom-u stworzyć Mortal Kombat na PC. Jak wielu z was pamięta, seria ze swoim romansowanie z PC-tem zakończyła na liczbie 4. Od tamtego czasu wychodziły różne dziwadła, mutanty i Bóg wie co jeszcze na konsole sygnowane marką Mortal Kombat. A dla tych co nie wiedzą co to Mortal Kombat, to ujmę w prosty sposób: Pierwsza naprawdę brutalna bijatyka której pierwsza część pojawiła się w 1992 r. Jak widzicie seria jest naprawdę zasłużona i to co Midway obecnie z nią robi to po prostu nie do pomyślenia (tak na marginesie to nie wiem czy wiadomości sprzedaży marki przez wspomnianą firmę są prawdziwe, ale z pewnością zmiana twórcy dobrze zrobi Mortal-owi). Gdyby jednak ktoś miałby możliwość przywrócenia serii na blaszaki, to gra powinna być nie kontynuacją mutacji spin-off-a sequela prequela, tylko dosłownym restartem serii, opowiedzeniem gry od samego zupełnie początku w innej wersji i historii fighterów (żeby to było tak samo jak to Marvel Comics udało się z Ultimate Spider-Man). Do tego dochodziłoby odświeżenie wyglądu postaci (serio, Shao-Khan-a dawali zawsze w butach, gatkach, masce + inne badziewy [zamiast tego powinni dać go w pełnej zbroi segmentowanej, z 2,5 metrowym mieczem i młotem, ze straszniejszą kościaną maską i z bardzo soczystym, złowrogim głosem), wynalezieniem od nowa fatality (każda z postaci miałaby dziewięć naprawdę fajnych ruchów [3 normalne fatality, 3 z udziałem oręża i 3 uniwersalne, związane z areną na której fighterzy walczą]), grafą komiksową (aka: cel-shading [niektórym to się spodoba, innym nie, ale to są wasze judgementy]), fajnymi arenami (duże, epickie, zniszczalne w każdym calu) i najważniejszym: żeby ketchup i sok malinowy (krew) lały się strumieniami (najwyżej Niemcy i Australijczycy nie mieliby dostępu do tej gry). Z mego punktu widzenia, to Mortal Kombat powinien powrócić na łono PC-tów (najlepiej z naprawdę dobrą muzą, szybkimi kombosami, jeszcze bardziej spektakularnymi fatalities, ładną grafą, plus wyrywaniem części ciała podczas walk). Jest tylko jedno ale ?.. prawdopodobnie minie 40000 lat (lub dłużej) zanim doczekamy się powrotu serii na PC. Na zakończenie wpisu, szkice postaci do ósmej części (nad którymi prace zawieszono [czy raczej anulowano?]). Maciejka01

Maciejka01

Maciejka01

 

Chaos Rising: Hit czy Kit?

Witajcie Forumowicze. Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie nadchodzącego (bo w czwartek tego tygodnia) samodzielnego dodatku do Warhammer 40000: Dawn of War 2. Fabuła dodatku przeniesie nas z powrotem do podsektora Aurelii (rok naprzód), kiedy to nasi bohaterowie pokonali Tyranidów z Floty-Roju Leviathan nad planetą Typhon. Sektor już odbudował większość znaczących strat. Są obecne jeszcze resztki sił Xenos na wszystkich trzech planetach Aurelii i nasi Marines dostali zadanie oczyszczenia terenów z Orków, Eldarów i Tyranidów. Jednak coś się dzieje wyjątkowo dziwacznego ze Spacznią (mianowicie zaczyna się cofać). Efektem tego jest ujawnienie planety Aurelii (od której wspomniany podsystem się nazywa), która niegdyś była pełnym życia światem rolniczym, bliskim Krwawym Krukom. Ale w efekcie dziwnych anomalii Spaczeniowych planeta zmieniła pierścień po którym się poruszała wokół swojego słońca, co doprowadziło do tego że prawie wszystko zamarzło w błyskawicznym tempie. Mało tego, sama planeta została dosłownie połknięta przez szalejącą burzę Spaczeniową. Teraz planeta Aurelia wynurzyła się ze Spaczni po tysiącu lat z jednym małym ale (powiedzmy że z czymś co jest niemiłe, a nawet gorsze od Tyranidów i Orków razem wziętych). Tak zaczyna się akcja dodatku. Najbardziej zauważalne na dzień dobry jest dostępna nowa siła (Marines Chaosu) i oddziały (Marines- Bibliotekarz [gdzie się podziewał?], Orkowie- Dziwolong,Eldarzy- Upiorni Strażnicy, Tyranidzi- Strażnicy Tyrana i Złodzieje Genów), piętnaście nowych misji do kampanii (ponoć fajnie skonstruowanych), nowy loot do zebrania w kampanii (broń melta, energo-szpony, działa laserowe [gdzie one były do diabła?]), nowe lokacje (wspomniana Aurelia i wąskie, klaustrofobiczne korytarze kosmicznego Hulk-a [Złodzieje Genów będą wyskakiwać ze wszystkich stron]), nowe mapy do Multi, nowe tryby gry (free for All i team free for all) oraz dwóch nowych bohaterów The Last Stand (szalenie silny i wytrzymały Tyran Roju oraz Czarnoksiężnik Chaosu [ze swoim potężnym arsenałem psionicznym]). Jak będzie się grało? Tego nie wiem i nie wiem też czy obietnice twórców że gra będzie bardziej urozmaicona sprawdzą się, ale po ujrzeniu filmów i gameplay-ów mogę stwierdzić że gra może naprawdę być lepsza od podstawki. Z drugiej strony nie podoba mi się to, że dali dla Chaosu Wielkiego Nieczystego Nurgla zamiast Kick-Ass-owego Krwiopijcy Khorna (serio, co kawał gnijącego mięcha posiada takiego co żądny krwi über topornik nie ma?). Ale cóż, zobaczymy to w czwartek. Maciejka 01 Ps: Blood for the Blood God!!! Skulls for the Skull Throne!!! Maim!!!, Kill !!!, Burn!!! Maim !!!, Kill !!!, Burn!!! MAIM!!!, KILL!!!, BURN!!! (pozdro dla Kharna Zdrajcy i Pożeraczy Światów).

Maciejka01

Maciejka01

 

Steam, lovable Steam, wonderful Steam (pozdro dla Monty Python?s Flying Circus) .

Od momentu gdy założyłem swoje konto na Forum, to non-stop słyszałem skargi propos Steam-a (nawet znacznie wcześniej o nich słyszałem, ale parę pozytywnych opinii się też trafiło). Jest to dla mnie kompletnie niezrozumiały fenomen ze względu na to że racja, Steam nie jest doskonały i posiada swoje wady. Wszystkie te wady jednak bledną przy dwóch jego mocnych stronach (poważniejszych wad, prócz tego że od czasu do czasu następuje crash [ale to jest na niektórych machinach], to jeszcze nie znalazłem). Pierwsza to taka że jeżeli Polska wersja gry jest twoim zdaniem schrzaniona, to możesz w opcjach Steam (dział gry) zmienić język na angielski (gdyby cholerny Battlenet miał coś takiego to bym zagrywał się w angielskiego Diablo 2, a tak to zarejestrowałem na Polski i nic nie mogę z tym zrobić [dodać trzeba że polonizacja mnie odstrasza]). Druga to taka że automatycznie ściąga potrzebne patch-e, dzięki czemu nie trzeba ściągać ręcznie najnowszych upgrade-ów do swojego ulubionego tytułu. Dodatkowo system jest całkiem dobrym sposobem na piratów i można gry ściągać (ale nadal część cen jest zaporowa). Tak więc drodzy forumowicze, nie rozumiem w pewnym stopniu czemu część z was tak gardzi Steam-em. Powinniście traktować go jak błogosławieństwo niż jako przekleństwo. Gdyby była taka możliwość, to z wielką chęcią widziałbym wszystkie tytuły na Steam-ie. Lecz cóż mogę poradzić, to do końca nierealne. Również część z was będzie się ze mną nie zgadzać, ale cóż, każdy swoje zdanie posiada. Maciejka01

Maciejka01

Maciejka01

 

Zbrodnia Katyńska

Drodzy forumowicze, dziś jest dość smutna sytuacja. Albowiem (bo 05.03.1940) jest dzień w którym Stalin (niech gnije w piekle) podpisał decyzję o wymordowaniu 20000 więźniów (oficerów, policjantów, księży i wielu innych ważnych rangą i statusem) w lasach w okolicach Katynia (mordu ostatecznie dokonano w kwietniu, 1940). Najgorsze w tym że Rosjanie mówią że to nie było ludobójstwo, a rodziny ofiar po dziś dzień nie doczekały się sprawiedliwości a ci co tych mordów dokonywali po dziś dzień żyją. Powiem wprost: Bycie Polakiem w tych czasach jest trudne (nic nie jest ogólnie łatwe na tym świecie), dodatkowo historia nasza jest dosłownie zapisana krwią , a Niemcy i Rosjanie widzą w nas tylko przeszkodę. Oni po prostu nas nienawidzą (Niemcy-bo ich ziemie to dla nich za mało/Rosjanie-bo zawsze nam zazdrościli dobrobytu i wielu innych udogodnień). I gdyby nie Hitler, to Stalin nie zaatakowałby Polski, a sama ojczyzna zupełnie inaczej by wyglądała. A dokładniej, czemu więźniowie Katyńscy zginęli? Prosta odpowiedź: BO BYLI POLAKAMI! Tak więc drodzy forumowicze, pamiętajcie, żeby pamiętać o tych co odeszli i być dumni z tego że jesteście Polakami. Ci wszyscy zamordowani zginęli, bo nie dali się komunistom, bo nie chcieli zdradzić ojczyzny. Tak więc pamiętajcie o tym, dowiedzcie się więcej ze strony http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_katy%C5%84ska i innych źródeł o tym tragicznym dla nas zdarzeniu. Maciejka01

Maciejka01

Maciejka01

 

Penny-Arcade to jest coś!

Z pewnością wielu z was słyszało o tym internetowym komiksie prowadzonym przez Mike?a Krahulika i Jerry-iego Holkinsa. Komiks opowiada o przygodach dwóch kumpli. Gabe?a (alter ego Krahulika) i Tycho (alter ego Holkinsa) oraz jak to robią jaja z różnych absurdów w branży rozrywkowej, z realu, z samych siebie i ukazują różne elementy gier i ważnych wydarzeń w humorystyczny sposób. Mają gadającego DivX-a (który pije na umór), robota który chędoży non-stop owoce (raz to się trafi zombi) i wyjątkowo barwnych kumpli. Ci dwaj bardzo lubią gry i naprawdę wiedzą jak się dobrze bawić. Ale dobra, czas co nieco o samych bohaterach. Johnathan ?Gabe? Gabriel Gabe jest energetycznym, wolnym strzelcem który ma niestety zadatki aby non-stop się wściekać (i to ostro). Na prawym ramieniu ma tatuaż z Pac-Manem i tatuaż ku czci SNK na plecach. Ma niebieskie tęczówki i czarne (hebanowe?) włosy. Zawsze nosi żółtą koszulkę z Pac-Manem i w jednym z odcinków wspomniał że ma szklane oko (efekt pewnego incydentu z Warcraft 2), chociaż nie potwierdzono tego. Jest zafascynowany jednorożcami (sic!), zadedykowanym fanem Spider-Mana i Gwiezdnych Wojen oraz proklamował że piosenka ?Jessie?s Girl? jest najlepszą na świecie i w ogóle. Ćwiczy ostro stepowanie z Hotsteppersami z Kansas i jest diabetykiem, pomimo tego że zawsze konsumuje dużo produktów z dużą zawartością cukru. Ma dziwne powiązanie do tuby kartonowej z którą występuje od czasu do czasu jako samuraj w feudalnej Japonii (tzw.: Legenda o Samuraju Kartonowej Tuby). Przez pewien czas był uzależniony od Tribes (czy ktoś tą grę jeszcze pamięta?), ale z tego wyrósł. Dodatkowo ma obsesję na punkcie swoich genitaliów i prawdopodobne tendencje homoseksualne ( przez pewien czas bardzo zainteresowany był Patrickiem Swayzem), ale pomimo tego jest ukazywany w komiksie wraz z żoną i synkiem. W porównaniu do Tycho i jego przeogromnego słownictwa, Gabe używa proste słowa codziennego użytku. Tycho Erasmus Brahe Tycho (nazwany tak przez autora na cześć astronoma Tycho Brahe) jest sarkastyczny. Ma oczy koloru wypalonej sienny (taki pigment z żelaza o ciepłym odcieniu brązowego), kremowo blond włosy i zawsze ma na sobie sweter z paskami. Kocha książki, RPG-i (i te papierowe i te na PC), olbrzymie światy i upuszczanie powietrza z nadętego ego swojego kumpla Gabe-a. Jest również fanem Harrego Pottera (straszne) oraz uwielbia grać w D&D. W paru odcinkach nawiązywał do swojego dzieciństwa w którym matka obwiniała go za odejście ojca przez to że jego ciało wręcz ?pociło się złem? (w rzeczywistości było zwykłe niechlujstwo), jak również to że na wakacje wyjeżdżał do takich miejsc jak największa ?farma ekskrementów? w Idaho. W komiksie jest powiedziane że jego ciotka myśląc że on jest gejem przysyłała mu materiały o tematyce homoseksualnej. Ma problemy z piciem i od czasu do czasu zostaje przejęty przez złego ducha mieszkającego w jego ciele (czerwone oczy to sygnalizują). Późniejsze odcinki ukazują że ma zboczenie seksualne w formie niezdrowej obsesji na punkcie zwierzaków o długich szyjach: w pewnym momencie wierzy że jego żona zobaczyła że posiada materiały pornograficzne z żyrafami na jego komputerze. Ten komiks jest genialny, tylko tyle powiem. PS: Dokładny opis bohaterów przetłumaczony na żywca z Wikipedii. To jest odcinek z 05.03.2010. Ten z kolei jest moim ulubionym i jest z 20.02.2004 (prawdopodobnie nawiązuje do Ninja Gaiden albo Tenchu). Rocznik 08.03.2004 - kompletne nawiązanie do Ninja Gaiden i naprawdę zabawny. Chętnym polecam główną stronę komiksu http://www.penny-arcade.com/

Maciejka01

Maciejka01

 

Warhammer Fantasy Roleplay (wizja wersji PC)

Ze względu na to, że mój wpis o Dark Heresy na PC bardzo spodobał się części użytkowników Forum, to teraz napiszę o pomyśle stworzenia innego RPG, też spod znaku Młota Wojennego. Tyle że to nie będzie gęste od mroku 41 Millenium, a Stary Świat (wraz z Nowym Światem) ze swoimi mrocznymi kniejami, majestatycznymi miastami, ruinami dawnych cywilizacji i Pustkowiem Chaosu. Mowa o Warhammer Fantasy Roleplay i powiem wam tyle, że gdyby jakiś łebski osobnik wpadł na pomysł przerobienia papierowej edycji na PC-tową wersję, to nawet Dragon Age miałby problemy z grą takiego kalibru. Fabularnie gra zaczynałaby się parę lat po wydarzeniach z globalnej kampanii Korona Nemezis która wystartowała dzięki GW (jej wyniku nie znam, ale przypuśćmy że ten absurdalnie potężny i kozacki krasnoludzki artefakt z kamienia spaczeniowego, stworzony przez Alarica Szalonego został zniszczony przez siły Ładu). Stary Świat przez krótką chwilę (naprawdę krótką chwilę) odpoczywa i leczy swoje rany po walnych bitwach które rozegrały się o wspomniany artefakt. Ale, jak to bywa w tym uniwersum, zawsze coś gdzieś idzie fatalnie nie tak. Okazuje się że pomimo Korona Nemezis została zniszczona (i tu rozpoczyna się moja imaginacja), to co nastąpi to będzie jeszcze większy bałagan niż wyprawy do Lustrii i Sztorm Chaosu razem wzięte. Korona mianowicie sprzężona została z barierą runiczną produkcji wspomnianego Alarica, która miała trzymać na dystans niewiarygodnie potężnego demona imieniem Nerh?kath?ui mającego naprawdę moc pochłonięcia całego świata i przerobienie go na modłę Chaosu. Korony już nie ma, ale sam demon przez wiele lat w niewoli osłabł drastycznie (bariera runiczna wyssała prawie całą jego moc), dlatego potrzebuje kilku potężnych artefaktów które mogłyby przywrócić go do dawnej chwały. Tak więc resztkami sił tworzy nowe kulty po całym Warhammerowym świecie puszczając swój niecny plan w ruch. Następują wypady plemion Nordów, Kurganów i Ungołow (Hordy Chaosu), z lasów stada Zwierzoludzi robi zamieszanie na terenach państw ludzkich. Na widok tego Mroczne Elfy, Orkowie i Gobliny, Skaveni, Hrabstwa Wampirów widząc zamęt i znów wybieraja się po władzę/niewolników/bogactwa. Gracz naturalnie o tym nie wie jeszcze, ale z czasem wraz z towarzyszami będzie odkrywać nowe elementy układanki. Sam początek (po utworzeniu postaci) będzie preludium do tych wydarzeń i zanim pójdziemy główną osią fabularną, to wcześniej wytropimy i rozgryziemy jeden ze wspomnianych kultów (wtedy zacznie się prawdziwa zabawa) i w tym samym czasie np.: uratujemy córkę pewnego barona od zamiany w wampira, przetrzepiemy futro wyjątkowo upierdliwemu Szaremu Prorokowi + jego Skaveńskim pomagierom w kanałach pod Altdorfem, zaserwujemy sprawiedliwość zielonoskórym za kradzież relikwii związanych ze Valdenem (aka: Wywyższonym Sigmara) i zatopimy jedną z mrocznych barek Druuchi (złe emo elfy), wcześniej uwalniając niewolników których to krewniacy elfów z Ulthuanu zabrali na drogę powrotną do Naggaroth (dodać do tego trzeba że zwiedzimy jeszcze Bretonnię, Kislev, wspomniany Ulthuan, Lustrię, Karaz-a-Karak i wiele innych kultowych miejsc z Fantasy Battles). Tworzenie postaci będzie identyczne jak w tradycyjnym Fantasy Roleplay, z tą różnicą że będą tu tylko klasy typowo bojowo/dowódczo/magiczno/awanturniczo/skrytobójczo/złodziejsko/etc. nastawione (serio, czy ktoś widział kiedyś by świat był uratowany przez śmieciarza?). Ras byłoby więcej, bo prócz tradycyjnego kwartetu Człowiek, Elf, Krasnolud, Niziołek (inaczej Frodopodobni), to dołączyć można by było choćby Jaszczuroludzia (tak, tego JASZCZUROLUDZIA, a prócz niego też i mniejszego jego krewniaka ? Skinka [Kroxigora nie daję, bo wtedy gra byłaby zbyt łatwa]). Gracz losowałby/wybierał cechy swojej postaci i zdolności (dodatkowo zaklęcia maga lub umiejętności kapłana). Ważne że wybrana rasa, płeć, klasa i pochodzenie miałaby bardzo odbić się na grze (bardziej niż to było widoczne w Dragon Age). Przykładowo gracz tworzy Łowce Wiedźm i ukazana zostaje mu historia postaci którą stworzył (powiedzmy że wspomniany Łowca jest z rodu szlacheckiego i imię rodowe to von Steinholz). Gracz poznaje swojego Łowcę jako?. szesnastolatka który spędza swoje lata na dworze swoich rodziców, wraz z młodszym rodzeństwem (siostrą i bratem). Krążą o nim dobre opinie. Jest bardzo lubiany, rodzeństwo bierze z niego przykład i nigdy nie odmówił nikomu pomocy. Wydarzenia z przeszłości mają służyć w grze jako samouczek i zapoznać gracza z mechaniką. Ta idylla zostaje jednak brutalnie przerwana przez nagły najazd Zwierzoludzi którzy równają wioskę należącą do rodziny bohatera i zdradę złego wuja który to parał się potajemnie mrocznymi mocami. To jednak małe piwo. Bohater patrzy zasypany pod gruzami resztek swojego domu jak bestie brutalnie mordują/gwałcą/pożerają jego rodzinę, a jak monstra odnajdują go, to zamiast podzielić los rodziny zostaje on uratowany przez nikogo innego jak przez? samego Mathiasa Thulmanna (dla tych co pierwszy raz słyszą o tej postaci, jest on najbardziej rozpoznawalnym Łowcą Wiedźm w Imperium [Zelota]+każda postać gracza z danej rasy spotka najsławniejszych bohaterów którzy do niej należą). Bohater nie mogąc znieść zdrady zazdrosnego (dodać trzeba złego) wuja-czarnoksiężnika prosi Mathiasa o to aby wyszkolił go na Łowcę Wiedźm. Überzelota początkowo nie chce się zgodzić, ale widząc nieograniczony gniew w oczach bohatera (spowodowany tym że bezsilnie przyglądał się rzezi rodziny i tym jak zły wuj wykradł wszelkie pamiątki rodzinne) oraz głęboką wiarę w Sigmara (bo to nie może być zwykły zbieg okoliczności że bohater Imperium go od tak sobie uratował), sprawia że bierze młodego bohatera pod swoje skrzydło. Teraz ten sam młodzik powraca już jako 26-letni Łowca Wiedźm. Wraz z kumplami których poznał w zamierzchłych wykonuje zadanie rozbicia kultu Chaosu w Wurtbardzie (tam też akcja powieści ?Poszukiwacz Wiedźm? miało miejsce). Jest twardy, wredny i litość nie figuruje nawet w jego słownictwie(w kapitule zyskał przydomek ?Mały Mathias?, na cześć swego równie bezlitosnego mentora). Po odnalezieniu kryjówki (i wyrżnięciu w pień mutantów, kultystów i jednego Krwiopuszcza-minibossa) okazuje się że kultem kieruje zły wuj naszej postaci (przez te dziesięć lat trochę wygląd mu się zmienił od ciągłego romansu z Chaosem). Po pokonaniu pierwszego poważnego bossa (zły wujek czarnoksiężnik) zbieramy pamiątki rodzinne i pierwszy artefakt . Od tego momentu zaczyna się główna fabuła. W jakim stylu gra ma wyglądać? Myślałem wcześniej żeby to przypominało inne RPG-i spod znaku BioWare, ale w tym wypadku walka ma odbiegać od standardów i będzie przypominać coś między Mass Effect i bardziej tradycyjnymi RPG (znaczy się RPG w wydaniu TPS), ze względu na jednoczesne machanie mieczem i strzelanie np.: z automatycznej kuszy lub pistoletu (lub jego minigunową wersję którą to Imperialni Outriderzy dzierżą). Prócz aktywnej pauzy byłaby możliwość drastycznego spowolnienia czasu żeby nie tracić tempa akcji. Grafika z kolei jest tu trudnym tematem. Mianowicie wybrać engine z Unreal 3, czy ten sam engine na którym hula Prince of Persia (naturalnie odpowiednio mroczny, pozbawiony tej bajkowości i cukierkowości). Jeżeli chodzi o dodatki do fabuły to nie przewiduje żadnych wątków romantycznych ( chyba że z córką wspomnianego barona którą ratować trzeba od klątwy wampiryzmu). Dodatkowo romanse międzyrasowe nie są akceptowane w tym uniwersum ( to nie D&D lub najnowsze uniwersum twórców Baldura lub jakiekolwiek inne które posiada taką możliwość). Z drugiej strony fajnym rozwiązaniem byłoby wyhodowanie swego pupilka (ostateczna bitwa z głównym bossem na wyhodowanym przez gracza gryfie/hipogryfie/pegazie byłaby naprawdę fajna). Tak więc wygląda moja wizja PC-towego Fantasy Roleplay. Piszcie szczerze i otwarcie. Maciejka01 PS: Trochę się rozpisałem i nie sądzę że przyciągnę w ten sposób dużo osób do komentarzy, ale sami przyznajcie że tekst robi wrażenie.

Maciejka01

Maciejka01

 

Warhammer 40000 Dark Heresy na PC:

Cześć wam wszem i czołem. To mój pierwszy wpis i blog w moim życiu, a dotyczyć ma czegoś co jest powiązane z uniwersum w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Mowa o Warhammer 40000. Uniwersum to jest rozpoznawalne praktycznie wszędzie. Pierw pojawiło się w formie gier planszowych i opowieści. Powoli gra zaczęła zdobywać grona fanów i nie minęło zbyt dużo czasu aż zaczęto tworzyć gry na PC sygnowane marką 40K(z większym/mniejszym rezultatem, z naciskiem na to drugie). Dopiero prawdziwe trzęsienie ziemi wywołała seria Dawn of War która odnowiła wiarę w możliwość stworzenia PC-towej adaptacji mrocznego 41 millenium. Teraz obecnie tworzone są action RPG/hack?n?slash Space Marine i Warhammer 40000 MMO, ale czy nie warto byłoby zrobić czegoś co by było dobre jak choćby taki Mass Effect (1&2) i Dragon Age (plus dodatek The Awakening )? Tak więc pomyślałem sobie, a może by tak Warhammera 40K zaserwować w konwencji czysto RPG? W ten sposób marka 40K nie ucierpiałaby (bo w całej historii romansu WHK40K z PC to od groma RTS-ów i taktycznych gier, nie licząc nieudanego do końca Fire Warrior). Wręcz przeciwnie, zyskałaby bardzo dużo. Fabuła komputerowego Dark Heresy rozpoczynałaby się kilkanaście lat po wydarzeniach opisanych w podręcznikach wydanych do papierowej edycji. Grę zaczynalibyśmy jako młodociany Akolita jakiegoś kozackiego Lorda Inkwizytora. Po latach morderczych prób, treningów i nauki dostajesz pierwsze samodzielne zadanie (banalne na pierwszy rzut oka). Mianowicie wraz z grupą oddanych kamratów wybierasz się do Sektora Calixis (to tu się dzieje akcja papierowej edycji) w Segmentum Obscurum aby sprawdzić czy nie ma aktywności Sekt Chaosu i zrobić ogólną aktualizację sytuacji politycznych na planetach. Dopiero po dotarciu do Sektora okazuje się że coś, gdzieś poszło przerażająco nie tak. Na głównych planetach wybuchają zbrojne powstania i herezja zbiera swoje krwawe żniwo. Demony i mutanty wszelkich rozmiarów i maści sieją śmierć , zniszczenie i pożogę. Dodatkowo sytuacja rozrasta się na dwa sąsiednio położone sektory. Żeby było gorzej, to jeszcze szaleńczo tytaniczny Kosmiczny Hulk z Tyranidami i Orkami jako pasażerami pojawia się ze Spaczni (wraz z kilkoma statkami należącymi do Marines Chaosu). Tylko ty i twoja wesoła kompania możecie za pomocą ciągle rozrastającego się arsenału mocy psionicznych, broni białych, spluw i zdolności specjalnych znaleźć tych co pociągają za sznurki, po czym zaserwować sprawiedliwość Imperatora w iście Inkwizytorski sposób (poprzez rozgniecenie heretyckich czaszek Inkwizytorskim butem). Na początku gry stworzylibyśmy postać według systemu obowiązującego w papierowej edycji (wybieramy typ świata z którego postać pochodzi, płeć, klasę, losujemy/wybieramy cechy, dodajemy zdolności specjalne, jak spotkaliśmy naszego Inkwizytora, nadajemy imię naszemu herosowi i gramy). Klas w grze jest kilka, ale każda może z doświadczeniem uzyskać nową rangę, po czym stać się może nową, bardziej morderczą klasą. Gracz mógłby stać się Adeptem (logika, wiedza, inteligencja, okupione średnimi możliwościami bojowymi), Imperialnym Gwardzistą (chłop wie jak dać czadu swoimi działami), Skrytobójcą (Vindicare + snajperka Exitus = Death comes from shadows.), Łotrem (nieczyste zagrywki to jego specjalność), Arbitrem (walka i przesłuchania w stylu KGB to jego hobby), Imperialnym Psionikiem (możliwość nauki mocy ze szkół Biomancji, Telekinezy, Telepatii, Pirokinezy i Wróżbiarstwa), Klerykiem (święty z niego osobnik), Techno-Kapłanem (spec od wszelkich ustrojstw i techno-świrus w jednym) lub Siostrą Bitwy (Iron Maiden that burns everything). Naturalnie nic nie stoi na przeszkodzie aby stworzyć takiego Inkwizytora jakiego znamy z gier i książek. Bądź co bądź, można byłoby również dać możliwość stworzenia postaci Kosmicznego Marines-a i poprowadzenie go na jednej z typowych dla tego osobnika ścieżkach kariery (Szturmowy/Taktyczny Marine, Dewastator, Bibliotekarz, Kapelan, Konsyliarz, Tech-Marine). Mechanika gry Marine-em zależałaby również z jakiego zakonu pochodzi (inaczej grałoby się Ultramarine-sem, inaczej Krwawym Krukiem, a kompletnie inaczej Szarym Rycerzem). Z drugiej strony można byłoby zwerbować do drużyny również Eldara (dostęp do klas Aspektowych Wojowników, Czarnoksiężników i Obieżyświatów), Tau, Kroota i Vespida (odpowiedniki niektórych klas jak u ludzi). Dodać trzeba że fabuła z punktu widzenia Marine lub któregoś z przedstawicieli Xenos byłaby diametralnie inna i ukazywałaby całą akcję z innej perspektywy. Akcja samej gry przerastałaby to co widzieli gracze w Dragon Age czy też w Mass Effect (posoka lałaby się strumieniami), fabuły (z punktu widzenia Inkwizytora, Marine lub przedstawicieli Xenos) byłyby wielowątkowe i miałyby trudne, niejednoznaczne decyzje. Naprawdę, z czymś takim Dark Heresy byłby świetny. Tak więc czekam na komentarze w tej sprawie. Piszcie jak najszczerzej. Ps: To z tym Marine-em to wziąłem z Warhammer 40000 Deathwatch. Trochę to nie tak, ale fajnie by było pograć jako Terminator Szarych Rycerzy.

Maciejka01

Maciejka01

×