Ajaje kokodżambo

  • wpisy
    109
  • komentarzy
    1082
  • wyświetleń
    95577

O blogu

blok

Wpisy w tym blogu

SanchoPansa

Metal Gar Solid V to gra mająca swe wczesne części, kolejna już w serii o numerze 5. W polscke te gry są mało znane, bo ludzie nie mieli mało konsol i niedużo osób grało w gry z kraju kwiecistej wiśni. Ponadto należy zaznaczyć równierz, że numeracja jest pomylona a fabularna zawiłość tej serii nie służy jasnemu jej odbiorowi przez graczy. Zapraszam na recezje.

Na początku zaznaczę, z czysto kronikarskiego obowiązku, że gra nawiązuje do poprzedniejszych części. Ale ja ich nie znam, więc nie będą brane pod uwagę w finalnej oceanie. Fabularnie jest restropsektywa, gdzie jesteśmy w szpitalu i goni nas niezniszalny diabeł bojący się hydrantów. Walczymy z nim za pomocą wody, równacześnie poznając mechanikę gry. Graficznie wygląda to bardzo dobrze, głównie za sprawą naprawdę dobrych tekstur w wysokiej rozdzielczości, bo jak przyjżeć się z bliskośći skałom, to są one niestety mocno płaskawe. Następnie trafiamy do iraku, gdzie o dziwo, nie ma żadnych irakijczyków - tylko samu rosjanie.

 

Gra głónwnie jest o skradaniu, mamy sporo gadżedtów, które można zakupować. Można grać na wiele sposobów, albo strzelając do wszystkiego, albo udając, że nas nie ma być jak cień. Gra bardzo wciąga, otwarty świat zachęca do głębokiej deflooracji całej mapy w poszukiwaniu ukrytych sektetów. Można jeździć na koniu, mieć psa oraz kobietę z karabinem szczelającą. Mnie ona bardzo zagłębiła i poświęcałem jej tyle czasu, że na porządku dziennym były kłótnie z moją realistyczna dziewczyną o brak porządku. Miała głównie pretensje o niesprzątanie.

 

Jeżeli chodzi o porównanie do innych gier to głównie do Far Cry 3. Ze względu na numeracje można porównać do gta 5, ale niepodobne poza numerem jest. Jest widok zza pleców jak w wiedźminie.

 

Finalizując - gra jest warta świeczki, a nawet lampki porządnej. Na końcową ocean wpływa dodatnio - grywalność, grafika, koń, kobieta i irak ładny. Zapraszam i polecam do grania w nią.

Ocean: 9.77/10.1

SanchoPansa

Witam, dzisiej recenzja witcher 3. Poprzedniejsze części tej gry to witcher I, a także Witcher 2.

maxresdefault.jpg

Witcher niestety padnął ofiarąkonsol i jest kiepska grafika kamieni.

Długo czekaliśmy na część 3 gry, dużo dłużej niż na część 2 i 1 które były wcześniej. Odrazu można powiedzieć, żę warto było bo moszna jeździć na koniu. NIestety dużym minusem jest że nie można zmienić koniu nazwy.

w grze chodzi o zabijanie i robienie zadań - jest ciągłość z poprzednimi częściami oraz nawiązania do książek których nie czytałem bo nie lubię. Jak idziemy miastem to zbieramy zadaania a potem je robimy.

Fabuła jest wielopoziomowa. Gra jest bardzo konsekwentna, konsekwencje nieraz ponosimy po długim czasie od podjęcia decyzji - ja w życiu, kiedy wybierzesz złe gimnazjum a poterm przez to nie doastajesz się na studia jak ja.

Warband_mods7.jpg

w grze można jeździc koniem Płotka co jest pozytywnym plusem.

Grafika jest baredzo łądna, chociaż nie wystają kamienie. Konie mogą chodzić pod wodą co mija się z prawdą historyczną o koniach. Potwory są zaprojektowanie poprawnie i można je rozpoławiać. Niestety nie zaprojektowano efektu łopocącegho szalika a szkoda bo w grze ciągle wieje i wyglondałóby to efektywnie. Koniowi nie do konca realistycznier faluje grzywa.

Koń się dobrze rozpędza. Walka przyjemna, można zmieniac zbroje i czarowac. Duzym plusem są nagie sceny rozbierane co znacznie podnosi koncową ocenę i niweluje problem z nazwaniem konia.

maxresdefault.jpg

lasy są obecne.

Z minusów: koń się czasem mi blokował. Grafika wymamgająca mimo braku kamieni wystających, czasem błendy w grze i trudna walka na poziomie trudnym

Podsumowując - Witcher to gra warta świeczki. Na każdym poziomie, poza kamieniami i koniami, jest dopracowana i wypieszczona. Warto w nią grać, tym bardziej że jest z naszego kraju. Poza tym daje satysfakcję i osobiste spełnienie.

ocean: 13.76 / 14

SanchoPansa

Czechy - dziesięciomilionowy kraj, który dał mi tyle dobrych rzeczy. A to jest wpis, w którym cztery z tych rzeczy wymieniam i minirecenzuję. To nie jest żaden top, piszę tutaj o rzeczach niewymiernych, nieocenialnych i niebanalnych. Dość tego wstępu, wpis czas zacząć.

1) Keczup OTMA

ShotType1_328x328.jpg

Poezja zamknięta w szklanej butelce. Wymarzone towarzystwo wszelkich potraw, przystrajające swym smakiem, ale nie nachalne. Idealne proporcje kwaskowatego smaku i słodkości pomidorów. Otwierając butelkę, przygotuj się na wspaniałe smakowe przeżycie. Wiem, że niektórzy mogą mi tu wyjechać z jakimś słoikowym Włocławkiem, którego nikt nigdy na oczy nie widział. Inni powiedzą, że nie ma szlachetnego pochodzenia, produkowany jest w fabrycznym kotle. Nie ufajcie takim typkom. Moim zdaniem Bóg stworzył Czechów, aby mogli dać nam ten keczup.

2) Musztarda "Czeska"

483246_p.jpg

Muszę przyznać - jest mi wstyd. Nie wiem, kto ją robi, nie wiem nawet jak się nazywa. Stoi skromnie w anonimowym słoiczku bez etykietki, czekając na mnie w pobliskim sklepie. Zawsze tam jest, czeka, żeby ją docenić. A ja o niej pamiętam, bo nie sposób zapomnieć tego smaku. Ciężko znaleźć słowa, żeby ją opisać. Ostra, wyrazista, pyszna - te określenia wydają się zbyt banalne. Podejrzewam, że należałoby użyć języka Heleny Vondráčkovej, aby opisać ten doskonały dar Republiki Czeskiej.

3) Kofola

ShotType1_328x328.jpg

Rok 1960 okazał się przełomem dla światowego przemysłu produkującego napoje bezalkoholowe. To wtedy właśnie powstała Kofola. Można się spierać, czy napój ten jest dziełem czeskich, czy słowackich inżynierów. Ja uznaję ją za produkt czeski, gdyż oryginalna receptura została opracowana w Instytucie Roślin i Przetworów Zielarskich w Pradze. Znacie sentencję o uczniu, który przerósł mistrza? Nie do końca ma ona przełożenie na historię Kofoli, bo ta powstała jako odpowiedź na pewien kapitalistyczny napitek. Dostrzegam tu jednak pewne analogie, bo i w tym przypadku uczeń (Kofola), jest po stokroć lepszy od mistrza (C-C). Jeżeli nie mieszkasz blisko granicy, albo sklepu z czeskimi produktami, to radzę nie próbować. Obrzydną ci inne marne napoje, obrzydnie nawet woda. Tak, uwielbiam Kofolę.

4) Škoda Favorit

8073077600_1313234726.jpg

Zasłużona legenda motoryzacji. Tytułowe pięć polskich złotych, jest przy niej sumą równie śmieszną co sto tysięcy. Pięciobiegowy, pięcioosobowy, siedemdziesięciokonny wóz idealny, obowiązkowo w kolorze ciemnej wiśni. Niezawodny środek lokomocji, dobrze radzący sobie w każdych warunkach. Wyprodukowano tylko 783 167 egzemplarzy, jej posiadacze to kolekcjonerzy pierwszej wody. Trasę Warszawa - Praga jest w stanie pokonać w niespełna 12 godzin. Piękna linia nadwozia wywołuje u dzierlatek daleko idące myśli o charakterze matrymonialnym, związane z posiadaczem wehikułu.

Dziękuję, Sancho.

SanchoPansa

miniRencezja Hotline Miami

Hotline Maimi to gra pochodząca z kontynentu pracowitych chindusów, czyli takzywana Indie. Jest to jedna z najbardziej lepszych gier tego roku, nie tylko jesli chodzi o gry dla biedaków (Indie) ale moim zdanie w ogóle. Zapraszam do ręcezowania!

hotline-miami-1_22649.nphd.jpg

Opowieśc gry opowiada o człowieku ktury nosi nietypowe nakrycia głowy. Ludzie się z niego śmieją a on ich za to zabija i strzela do nich. Czasem rozmawia przez telefony ze swoją matką, ale nie wiem o co chodzi bo nierozumiem języków.

Hotline-Miami-2-610x381.jpg

Teraz słowo o "rozkosznym gameplayu i feelingu płynącym z siania mordoru i boomhetszotów", których tu nie widac bo gra jest z góry i ma grafikę kwadratową jak minekraft tylko widziany z góry. Gra się niezwykle dobrze i satysfakcjonująco, do tego stopnia że nawet kiludziesięciokrotne powtarzanie leveli nie nuży. Mimo że na początku gra wyfaje się mało skomplikowana to ilośc możliwości na przejście poziomów jest bardzo duża, a dzienki maską się nawet podwaja.

Grafika w tej grze nie wymaga akceleratora 3d.

Ocenea: 14/14

plusy: +dużo różowego w grafice

minusy: - chyba troche za dużo różowego

SanchoPansa

miniRęcęzja wakacji

Wakacje były też w tamtym roku i dwa temu. Można powiedziec ze zdażają się regularnie od pewnego czasu w odstempach dziesięciu miesięcy, chyba że jestes studentem. To wtedy odstempy są inne. Zapraszam do recęzji!

tropikalne-wakacje.jpg

Zdjencie mojej dziewczyny, pszepraszam za jakośc, ale robilem telefonem.

Wakacje ogólnie były ok chociaż nie było co do robienia. Na początku trochu padało i za to muszę obniżyc końcowa ocenę, ale były też burze i to też obniża note bo tata mi kazał kompa wyłaczac. Ogólnie była możliwośc lezenia na hamaku i można było jeśc truskawki a to lubie. Grafika na wakacjach tych byłą ok, wszystko z fotorealizmem, lepiej niż w far craju.

Ocean: 11.22/14

SanchoPansa

Ręcęzja Saint Row the 3

Saint Row The Third to trzecia część serii gier, której pierwszą i drugą częścią jest Saints Row i Saints Row 2. Pomimo tradycyjnego wstępu, wpis będzie poważny - bez krzty humoru, błędów i zapewne komentarzy pod nim. Zapraszam do recenzji!

d0434d5d0ecf8704f2f63f17ad6420d7,61,1.jpg

Pani zdradza wysokie zainteresowanie lufą gangstera.

Podchodziłem do nowego Saintsa jak Korwin Mikke do świadczeń socjalnych. Zwyczajnie nie spodobały mi się poprzednie części. W zapowiedziach, a w końcu i w recenzjach wyczytałem, że wiele się nie zmieniło - nadal rubaszny humor jest tu obecny w ilościach hurtowych, są tu jakieś wykręcone postacie i ogólny chaos. Nie wyglądało mi to na ciekawą grę, z którą można spędzić mile czas. Zagrałem u kolegi. Następnego dnia kupiłem swój egzemplarz.

Słowo o fabule. Nieważna. To najlepsze słowo określające historię, dla mnie kompletnie nieistotną, bo i niezbyt ciekawą ani odkrywczą. Zamiast podążać jej drogą, wolałem biegać po mieście i obezwładniać przechodniów. Jakiś tam motyw walki gangów się chyba przewija, jest kilka śmiesznych inaczej dialogów, ale w tym temacie grze wiele brakuje.

20120118112619-3d09c_4f169e4ebb64f.jpg

Co do obezwładniania przechodniów - to naprawdę przyjemne i proste - biegniemy, wciskamy jeden z przycisków myszki, gdy jesteśmy koło jakiegoś ludzia i możemy podziwiać jedną z kilku(nastu) animacji. Bardzo fajnych animacji. Ja spędziłem w ten sposób, po prostu bawiąc się grą i nie ruszając żadnych zadań głównego wątku, kilka pierwszych godzin gry. Prowokuje do tego też wielkie miasto, które już od samego początku stoi przed nami otworem. Naprawdę przyjemnie się je zwiedza, zarówno pieszo jak i na rowerze samochodem*. Model jazdy jest bardzo zręcznościowy i przyjemny - nie ma problemu z wchodzeniem w zakręty na pełnym gazie.

Ale hola, hola! Wypadałoby jednak napisać coś o zadaniach, jakie czekają na nas podczas gry. Misje to standard, trzeba gdzieś dojechać, rozpętać strzelaninę i takie tam, a całość przeplatana jest mniej lub bardziej śmiesznymi cutscenkami. Jednak zdarzają się i lepsze, bardziej efektowne. Zdobywanie apartamentu na szczycie wieżowca, poprzedzone skokiem z helikoptera (oczywiście ze spadochronem), a to wszystko przy akompaniamencie kozackiej muzyki.

361562497_cff9559a46_z.jpg

Typowy bullshot, ta gra niestety tak nie wygląda

confused_prosty.gif

Późniejsza część tego zadania to zwykła rozwałka. Zastanawia mnie to - połączenie kilku elementów, z których na pozór żaden nie jest dla mnie interesujący, tworzy coś co przyciąga i sprawia czystą przyjemność.

Ciekawie rozwiązane są walki z wrogimi gangami. Na początku atakują nas normalne jednostki, zwykli żołnierze. Gdy zabijemy odpowiednią ilość przeciwników, pojawia się mini boss w postaci dużego osiłka z minigunem, miotaczem ognia lub granatnikiem, a nad nami zaczyna latać helikopter ze snajperami. Sporo zabawy.

Saints-Row-3-First-Screen-Details.jpg

Grafika jest bardzo dobra. Ogromne, kolorowo oświetlone wieżowce robią wrażenie i są niezłym tłem dla wydarzeń dziejących się na ulicach miasta. Model zniszczeń samochodów jest taki sobie, nieźle wygląda efekt rozjeżdżania ich przez czołg. Strzelaniny wyglądają dosyć efektownie, chociaż jak każda rzecz w tej grze są mocno przesadzone i przerysowane. Dzielny chwat, którym przychodzi nam sterowac (dla gimbusów oglądających Roja i lubiących jego liczne wtrącenia wyrazów obcojęzycznych - "protagonista, dzięki któremu możemy pogłębic feeling płynący z gameplaya i zakosztowac słodkiej imersji, może byc kustomizowany") może przebierac zarówno w szatach, jak i w skórkach. Twórcy nie widzieli przeszkód, przez które nie moglibyśmy pokierowac facetem z gigantyczną głową kota na... głowie. I to się chwali.

Podsumowując...

Ta gra ma się tak do GTA, jak GTA ma się do Mafii. Jest mniej poważna, bardziej zręcznościowa i zabawna. Seria Rockstara z każdą kolejną częścią staje się bardziej dorosła, skupia się na opowiadaniu ciekawej historii, choć nie traci również swojego charakterystycznego humoru. W Saints Row nie ma powagi, ta gra jest szalona, nieraz nierealistyczna do granic i dzięki temu znakomicie wpasowuje się w lukę, jaką pozostawia GTA. Myślę, że choć ta część wciąż ma wady, i mimo szczerych chęci muszę przyznać, że znajduje się o klasę niżej, niż GTA lub Mafia, to dzięki następnej części Volition pozbawi mnie wątpliwości i pozwoli uznać swoją grę za produkt z najwyższej pólki.

Ocena: 7.13/10

SanchoPansa

Ręcezja Battelfield 3

Batlefield III to gra, która miała popszednie części i będzie miała następne części. Zapraszam do ręcezji!

10368L.jpg

W grze mozna narobic dymu i dostempne są elementy RPG (role plaing games).

Gra jest opowiadająca o wojnie w bliskim kraju wschodu, takim jak Irak. Są też inne miasta Europejskie,. Polega ta gra nastrzelaniu do arabskich wyznawców.

Podczas walki wydziela się masa męskiego cholesterolu, taka jest realnie pokazana. Pociski rąbią iskry, dobrze brzmią bronie. Grafika jest na najwyższym poziomie świata, lepszym niż w Skyrimie, ale są mniejsze mapy. Nie występują też mamuty. Można szczelac z wielu broni. Przeciwnicy upadają w zgodzie z fizyka, zsuwają się po schodach, a szyby można niszczyc. Nie ma cywiliów do strzelania do nich zazwyczaj.

battlefield-3-e3-screenshots-impress.jpg

Rasz!

Wystempuje też tryb multiplajer który polega na krzyczeniu do mikrofonu 'rasz rasz rasz'. Wtedy wszyscy zaczynajom szybciej biegac i giną, a ty jak się schowassz to przeżywasz i wygrywasz. Można grac z kolegami za pomocom internetu.

Z minusów trzeba wymienic przedewszystkim brak mamutów i ciężko się gra. Za dużo jest sztrzelania w tej grze, a za mało takich atrakcji jak jeżdżenie, zbieranie, gadanie z kolegami. Minusem jest tesz to, żę musiałem grac na małych detalach.

gogogo.jpg

Ani jednego mamuta w całej grze nie ma.

Podsumowywując gra jest o strzelaniu, więc jak ktoś to lubi to nie widzę problemów. Wole chyba bardziej Kalofdjuti, ale nie wiem.

Ocean: 11.99/14

Wkrótce bedzie inna recezja innej gry.

SanchoPansa

Recęzja Skirym

We Skirymie gramy uczestnikiem gry, który jest spokrewniony ze zwierzętami smokami. Skyrim to następna częśc gry poprzedzająca części wcześniejsze, których nie do końca znam, może tylko Obliviona i Morołinda. Zapraszam do recęzji.

Skyrim-screenshots-E3-2011-05-627x352.jp

Siedze na koniu.

W grze Elder Scrolls 5 Skyrim można ulec zjawisku impresji ze światem przedstawionym. Historia jest ciekawa i o smokach. Walczymy z nimi i z luźmi, ze zwierzętami i niedźwiedziami. Jest możliwośc zabijania krów w tej grze, ale lepiej żęby tego strzżnik nie widział bo będzie nas zabijał za to. Fabuła zapetla się raczej z innymi częściami gry, więc dobrze jest znac inne części tej gry. Można w niej czytac książki, ale kto to robi, tym bardziej jeszcze w grze je czytac. To jest złe.

z9729211Q,The-Elder-Scrolls-V--Skyrim-.j

Nie wiem czy tak ta gra wygląda bo gram na low i u mnie mamuty są kwadratowe.

Jeżeli chodzi o rozwój postaci, to można ją rozwijac. Można też walczyc z toporami, mieczami i łukami. Można byc magiem, albo kimś innym. Można gadac z ludźmi i jeździc na koniu. Jest też możliwośc mania kompana do walczenia. Jak założysz komuś garnek na głowe, powstaje możliwośc szerszej wymiany handlowej, ale gdy wciśniesz ALT to możesz szypciej biec.

10368L.jpg

Batlefield 3 ma lepszom grafike.

Grafika jak na polskie realia jest stanowczo dobra. Dziwnie wyglądają krowy, ale to nie szokuje. Jak się ucina głowe to ona spada jak w prawdziwym świecie. Dobrze widac gdzie jest wylana benzyna, żęby ją podpalic. Wszędzie jest śnieg.

Podsumowując; jak ktoś jest graczem i lubi grac w takie gry, to może swobodnie iśc do sklepu w celu żeby tą grę kupic. Jest ona ciekawa, wciąga na długie godziny (sam gram już 3 godziny i nie mogę sie oderwac). Polonizacja jest dobra, ale niestety sa w niej czasem rarzące błędy ortograficzne, co boli mnie. Głosy też są dobrane dobrze.

Ocean: 13.73/14 + znaczek jakości Sancza

SanchoPansa

- smakuje mi krem NIVEA i czasem trochę zjadam jak kremuję twarz
- kiedy idę chodnikiem to tylko po tych kwadratach, tak żeby nie nadepnac na linie
- lubię patrzeć jak się pierze!
- wącham swojemu psu nogi, ale nie wiem dlaczego
- zanim zasnę muszę kilkanaście razy poprzewracać poduszkę, żeby spać na ,,zimnej'' stronie
- jak przechodzę przez ulicę lub wracam wieczorem sama, robie rachunek sumienia i mam nadzieję, że jeszcze zdążę się poprawić


- jak mi sie odbije, nawet jak jestem sama, to musze powiedziec, chocby pod nosem, "przepraszam", inaczej mam jakby wyrzuty sumienia
- jak polewam kibelek domestosem to wyobrazam sobie jak bakterie i takie robale, jak w reklamie umierają
- jak z kims ide to musze miec "prawą rękę do środka"
- zawsze rano budzi mnie to, że sobie w nosie dłubię przez sen
- ciągle oglądam sobie pod cyckami czy nie mam kleszcza


- nie zasnę gdy nie mam skarpetek na nogach
- nie usnę jak są brudne naczynia w zlewie.
- ktos napisał, że wącha stopy swojego psa- ja wącham stopy swojego kota a inawet czasem całe futerko (zalatuje jak chomik)
- w łazience jak siedzę na sedesie to gadam z lampą i opowiadam jej wszystkie szczegóły z mojego życia
- kiedy się kąpię, patrzę, czy obie nogi, ręce są jednakowo namydlone, bo się martwię, że jeśli jedna będzie bardziej namydlona od drugiej, to tej mniej namydlonej będzie przykro



To są tzw. autentyki z forów stron: kafeteria.pl, kfd.pl. Bez korekty.
SanchoPansa

Każden jeden człowiek, którego znam ma skojarzenia. Kojarzą nam się różne rzeczy - szkoła z nudami, banan z seksem, koza z rosołem. Kojarzą się również piosenki. Są te budzące pozytywne odczucia, przypominające o czymś przyjemnym i te, których z jakiś względów nie lubimy, źle nam się kojarzące.

Muzyka ma tą magiczną właściwość, że potrafi budzić emocje, nastrajać człowieka. Dodaje energii lub łączy ze znajdującym się w nas smutkiem. Potrafi podkreślać ważne momenty (konsumpcja placków z jagodami w towarzystwie muzyki Beethovena - bezcenne), stanowić tło pięknych wydarzeń.

Dobra, koniec tego żałosnego wstępu! Oto lista piosenek. Uważam, że warto ich posłuchać, może któraś z nich trafi na waszą poranną listę odtwarzania.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Niezwykle zakręcony owadzi zespół. Grająca Łąki Funk ekipa jest kopalnią oryginalnych i zabawnych utworów, które są tak różne, że krzywdzące wydaje się być umieszczenie na tej liście tylko jednego z nich...

-------------------------

Czy w przypadku zespołu The Doors, jakikolwiek komentarz jest na miejscu? Chyba nie, dlatego ograniczę się do jednego sformułowania - SOLIDNY KOPNIAK W ZASPANY ZADEK!

-------------------------

Kolejna legenda. Znów, aby nie popaść w małostkowość, polecam jedynie wcisnąć play.

-------------------------

Kawałek znany zapewne fanom gry Borderlands. Z rana może zastąpić płatki - dostarcza dwa razy więcej energii, niż jedna solidna porcja kornflejksów.

-------------------------

I tu o skojarzenia się rozchodzi. Jak mogę nie lubić piosenki, traktującej o najzmyślniejszym baranku jakiego znam? Do tego jeszcze zwierzęco dobra animacja. Palce lizać!

-------------------------

Nie ukrywam - utwór poznałem dzięki KIll Bill'owi, jednemu z moich ulubionych filmów. Jak każe dzieło Tarantino, opowieść o losach Czarnej Mamby oprawiona została we wspaniałą ścieżkę muzyczną. Co do piosenki - głowy nie urywa, ale jest naprawdę niezła.

-------------------------

Budzące pozytywne odczucia granie. Uwielbiam takie klimaty, a Arctic Monkeys dają mi mnóstwo dobrej muzyki.

-------------------------

Ta pozycja może nie pasować do reszty w zestawianie. Muzyka elektroniczna jakoś do mnie nie przemawia, ale przemawia do mnie to, co tworzą Chemical Brothers. Ponoć ich muzyka stosowana jest przy rehabilitacji osób całkowicie sparaliżowanych i daje niezwykle dobre efekty. Nic w tym dziwnego, nawet ja mam ochotę na Robo Dance, kiedy tego słucham.

-------------------------

Nie ma nic lepszego na śniadanie od mocnego grania. A mocne granie w wykonaniu zespołu Metallica jest wyjątkowo mocne i dobre. Nie pij enerdżi drinków, lepiej jest słuchać tego!

Daję gwarancję, że po przesłuchaniu powyższych utworów, będziecie z rana bardziej naładowani energią, niż stado korsykańskich bawołów!

PS. Dzięki za 14k wyświetleń!

SanchoPansa

Typowy wpis porzegnalny

Witam, spędziłem z Wami Moi Drodzy Czytelnicy tego bloga sporo czasu. Były łzy i śmiechy ale ja jusz nie czuje weny i nie wiem co pisac na blogu. Pewnie i tak nikt tego nie czyta. Żegnam z tutejszego miejsca wszystkich tych którzy wiernie czytali to co ja pisałem, a oni to czytali. Pewnie i tak nikt tego nie czyta. Nie czuje juz potrzeby, żeby pisac bo wpisy poprzednie były ciekawe i nie chce pisac nic bez sensu. Dziękuje moim stałym czytelniką i choc pewnie i tak nikt tego nie czyta to się żegnam!

Żegnajcie! (pewnie nikt tego nawet nie przeczytał)

SanchoPansa

Moja lista jest odpowiedzią na promowany wpis Castiela, w którym poleca on seriale (moim zdaniem) nieco kiepskawe. Dlatego, kiedy już zmarnujecie trochę czasu na takie kaszanki, jak Breakout Kings, czy inne Prison Brejki, polecam zapoznać się z czymś (moim zdaniem) lepszym ;)

Kolejność seriali na tej liście jest przypadkowa. Zawiera ona zarówno perełki i małe dzieła sztuki, jak i seriale, które służą jedynie dostarczeniu prostej rozrywki. Oczywiście 10 miejsc to zbyt mało, żeby zmieścić wszystko, co godne uwagi, dlatego lista jest tak naprawdę niepełna.

Polecam wam obejrzeć materiały, które wrzucę tu z YouTube'a, dzięki nim być może poczujecie odrobinę klimat tych seriali. Oczywiście moje opisy są bardzo pobieżne, dlatego gorąco polecam samodzielne zapoznanie się z każdym z obecnych na liście. Zapraszam do czytania!

------------------------------------------------------------------------------------------------

Breaking Bad *

breaking20bad20banner.jpg

Pierwsza pozycja na mojej liście i już mocne uderzenie! Ten serial zaliczam do grona perełek. Pozwólcie, że zrobię dla niego wyjątek i przybliżę nieco (naprawdę nieco) jego fabułę.

Walter White, wiodący nudne życie nauczyciel chemii, dowiaduje się, że jest chory. Diagnoza brzmi: rak w trzecim stadium zaawansowania. Prognozy nie są dobre, Walter ma przed sobą w najlepszym razie 2 lata życia. Ta diagnoza sprawia, że przeżywa on całkowitą przemianę. Postanawia zabezpieczyć finansowo jego, mającą się wkrótce powiększyć, rodzinę. W jaki sposób? Gotując metamfetaminę.

Znakomita gra aktorska, znakomity scenariusz, świetny montaż. Ten serial ma w sobie to, co najlepsze. Nie jest przeładowany akcją, zdarzają się odcinki bardzo spokojne. Ale kiedy akcja się rozkręca, stratą czasu wydaje się każde mrugnięcie okiem.

Naprawdę polecam - emocje gwarantowane!

---------------------------------------------

Hoży doktoży

0000063651_20100112113i78t.jpg

Co tu dużo pisać, jeden z niewielu naprawdę oryginalnych i śmiesznych seriali komediowych ostatnich lat. Zabawne perypetie początkujących lekarzy przeplatają się z poważniejszymi sprawami, tworząc naprawdę dobry miks. Serial do pośmiania, a czasem nawet do pomyślenia.

---------------------------------------------

Rodzina Soprano *

TheSopranos.jpg

Mafia, bardzo ciekawy (choć nieco zużyty) temat, został tu potraktowany po mistrzowsku. W przeciwieństwie do wielu innych dzieł, tutaj mafiozi zdają się być naprawdę ludzcy. Zabójstwa, brudne interesy, przekręty mieszają się tu ze zwykłym życiem rodzinnym. Doskonale przedstawione problemy mafijnego szefa, świetna fabuła i humor, czynią z tego serialu kolejną perełkę na mojej liście.

---------------------------------------------

Dexter *

1011670896.jpg

Mój ulubiony serial.

Dexter Morgan, główny bohater, na co dzień jest ekspertem od badania śladów krwi w wydziale zabójstw. Stara się on wieść normalne życie u boku swoich bliskich, jednocześnie będąc seryjnym mordercą.

Znakomicie nakreślona główna postać, wciągająca fabuła, klimat, świetna ścieżka dźwiękowa - to tylko część plusów. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście to szybko naprawcie swój błąd. Warto!

---------------------------------------------

Miasteczko Twin Peaks *

miasteczko_twin_peaks.jpg

Absolutna magia. Nie wiem co napisać, żeby nie popaść w małostkowość. Dzieło to poraża klimatem i złożonością, pełne jest znakomitych kreacji aktorskich. Ludzie mówią, że słowo "kultowe" straciło na znaczeniu. Zgadzam się z tym twierdzeniem. To słowo powinno być zarezerwowane tylko dla tak niezwykłych zjawisk, jak ten serial!

---------------------------------------------

Kompania Braci *

bandofbrotherslarge.jpg

Ten serial nie daje doznań. On daje przeżycia. Prawdziwe historie, prawdziwi bohaterowie z krwi i kości, prawdziwa walka i cierpienie. Kiedy wszedłem w posiadanie edycji DVD, nie było innej opcji poza jedną - obejrzeniem wszystkich odcinków niemalże ciągiem.

---------------------------------------------

Californication

calif_title.jpg

Zabawny, ale w inny sposób niż setki podobnych do siebie sitcomów. Prowokujący, ale nie robiąc tego w tani sposób. Ciekawy, pomimo tego, że wałkuje w zasadzie cały czas te same tematy. Opowieść o prowadzącym hulaszczy tryb życia pisarzu naprawdę wciąga.

---------------------------------------------

Oz

oz.jpg

Dosyć kontrowersyjny obraz więziennego życia. Dużo mocnych scen, brutalność. Pokazuje do czego naprawdę zdolni są ludzie i jak bezwzględni potrafią być. To nie Prison Break, ten serial jest jego całkowitym przeciwieństwem. I to powinno wystarczyć, jeżeli o rekomendacje chodzi.

---------------------------------------------

Detektyw Monk

banner.jpg

Staroszkolny serial komediowo-kryminalny. Genialny detektyw rozwiązuje kolejne zagadki kryminalne, będąc w międzyczasie sprawca wielu zabawnych sytuacji, spowodowanych głównie przez to, że ma nerwicę natręctw.

---------------------------------------------

Sześć stóp pod ziemią *

sfu.jpg

Serial, którego zaletą na pewno nie jest lekki klimacik. Nie oznacza to jednak, że nie uświadczymy tu humoru i to tego najlepszego, bo czarnego. Co może się podobać w opowieści o rodzinie prowadzącej zakład pogrzebowy? Przede wszystkim aktorstwo (genialne) i scenariusz (genialny).

------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak oto kończy się mój wpis o serialach. Jest on taki, jaki powinien być - więcej tu do oglądania, niż do czytania. Mam nadzieję, że pomimo moich skromnych komentarzy, zapoznacie się chociaż z ich częścią.

* - seriale oznaczone gwiazdką uważam za szczególnie godne polecenia.

A zupełni poza konkurencją znajduje się...

uid_0f1795f80d8152200bad5b999f52a8ca1220

Poruszająca historia. Zaangażowanie najlepszych aktorów i scenarzystów, dźwiękowców i reżyserów. To musiało się udać. I udaje się nieprzerwanie od 1997 roku. Z odcinka na odcinek serial staje się lepszy. Łazienki są zamknięte, do domów wpadają bandyci, Ryśkowi psuje się taksówka. Jeżeli szukasz naprawdę dobrego serialu, to już go znalazłeś. Jest nim Klan.

SanchoPansa

We wiedźminie 2 gramy tym samym wiedźminem, co był wiedźminem we wiedźminie 1. Wiedźmin 2 to druga częśc gry, która pierwsza była Wiedźmin 1. Zapraszam do recęzji!

the-witcher-2-screenshot-12.jpg

Osławiony wiedźmin Geralt walczy z osamotnioną osiornicą.

W Witcheru wcielamy się w postac tytułowego Geralta, który się interesuje zabójcami królów. Nie chce zdradzac fabuły, bo jej nie znam i dużo nie grałem, żeby ją poznac, a pozatym wy powinniscie ją sami poznac. Ogólnie nie kolizjuje ona z artykułami z książki Sapkowskiego, a wiem to bo czytałem Sagę. Wszystko może się podobac, dialogi są z przekleństwami i humorem.

nws_Wiedzmin2_009_0.jpg

Tris jest identyczna, jak w książce Adama Sapkowskiego pt "Wiedźmin"

Jeżeli chodzi o rozgrywke to walka jest bardzo inna niż w pierwszej części. Tu bardziej stawia się na zręcznośc, a kolesi z tarczami ciężko w ogóle ugryźc z każdej ze stron. Grafika się zmieniła, wiedźmin ma kucyka. Ma na imię Płotka. Jak każdy kucyk, którego wiedźmin miał.

Krew dobrze pryska i z przeciwników nie wylatują cyferki jak w pierwszej części co było nierealne. Grafika jest na europejskim poziomie dobrym, wszystko jest w kolorach. Jest lepiej niż w konkurencyjnym Oblivionie. Wiedźmin może skutecznie biegac.

nws_Wiedzmin2_009_0.jpg

W grze są dostępne miecze.

W tej grze spotykamy dużo Niezależnych Postaci Czekających (NPC), można z nimi ucinac pogawędki, albo ucinac im głowy. Mamy wpływ na losy fabuły, w grze jest seks. Zadania są ciekawe, głosy aktorów dobrze są dobrane. W muzyce z gry nie ma zastrzeżeń. Długośc gry jest nie wiem jaka, bo jeszcze jej nie skończyłem.

W2_3.jpg

Takie tam, z gry...

Wiedźmin 2 to naprawdę godnie zrobiona gra, która jest godna poleceń dla ludzi lubiących grac w gry. Można iśc po nią do sklepu, bo naprawdę jest dobra i można w nią dobrze pograc. Polecam.

Ocean: 13.88/14

Mam nadzieje że recęzja okazałą się pomocna i, że namówiła was do kupienia gry.

SanchoPansa

Plis, oceń wpis

Jak zauważyliście, ostatnio zacząłem pisać nieco normalniejsze wpisy (o problemach z moczem, rondach i mój ulubiony, który nie wiem dlaczego nie znalazł się w promowanych - o keczupach). Z czystej ciekawości chciałbym zapytać osoby, które odwiedzają mojego bloga, co sądzą o jego poziomie. Proszę was o oceny i wypowiedzi w komentarzach. Nie robię sondy , bo każdy przecież wie, że wszyscy je klikają na "chybił - trafił".

Chciałbym wiedzieć, czy spamujecie na moim blogu, bo nie macie co robić, czy może chociaż trochę podoba wam się to, co robię.

Dzięki!

SanchoPansa

Objaw 1. Idziesz do toalety, wszystkie kabiny zajęte, a przy jednym z czterech pisuarów ktoś stoi. Rezygnujesz i wychodzisz, wiedząc, że na tej przerwie nici z odcedzenia kartofelków.

Objaw 2. Idziesz do toalety. Hurrra, cały ustęp wolny, w kiblu ani żywej duszy! Możesz wybrać dowolną kabinę! Wchodzisz, rozpinasz rozporek... i nagle słyszysz, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Zapinasz rozporek i wychodzisz. Z pełnym pęcherzem.

Objaw 3. Jesteś na dyskotece, wypiłeś kilka kokakol. Wiadomo, ciśnienie jest niemiłosierne. Oczywiście idziesz się odlać na parking, obok swojego zaparkowanego (specjalnie na tą okazję w ciemnym rogu) samochodu.

Objaw 4. Idziesz z kimś przez, dajmy na to, centrum handlowe. Zachodzisz do WC w celu opróżnienia pęcherza, a ta druga osoba mówi: "to ja na ciebie poczekam". Wchodzisz do kibla, poprawiasz włosy przy lustrze, liczysz pryszcze na swych licach i wychodzisz.

Sprawa wydawać się może śmieszna, ale niektórym osobom naprawdę uprzykrza życie. Wyobraźcie sobie pracę, spotkania towarzyskie, wyjazdy na wakacje, kiedy macie taki problem. Nieprzyjemne.

+ Paruresis to trudność oddania moczu w sytuacjach, w których są obecne inne osoby.

+ Tylko w Stanach Zjednoczonych na paruresis cierpi 17 mln osób.

+ Paruresis może wystąpić u osób w każdym wieku, niezależnie od płci i orientacji

seksualnej.

+ Przypadłość tą można skutecznie leczyć.

DSC02999.jpg

Zdjęcie dedykowane wszystkim cierpiącym na Paruresis.

przydatne strony:

http://paruresis.republika.pl

http://www.paruresis.org/

SanchoPansa

Pytanie 1. Kto wie, co Hitler miał jedno?

Mój krótki wpis będzie traktował o pięknym, okrąglutkim wynalazku, co rondo się zwie. Ronda rosną nam w polskich miastach, jak pieczarki na pierwszej klasy końskim łajnie.

Pytanie 2. Co mają wszystkie kapelusze i niemal wszystkie ośrodki ludzkiej działalności w Polsce?

Ronda to w teorii bardzo dobre rozwiązanie, ale w praktyce bywa różnie. Bywa tak, że ronda wciska się wszędzie, jakby były one remedium na wszystkie problemy. Nieważne, czy jest źle usypane, usytuowane, niewymiarowe - widać władze uważają, że duża ilość rond jest gwarantem płynnego ruchu w mieście. Nie wiem, dotacje z Unii na nie mają, czy jak?

Pytanie 3. Które miasto ma najwięcej rond? Ile ich jest?

Pięknie, że budują. Zawsze też położą przy okazji kawałek nowego asfaltu, estetyczniej to wygląda itd. Ale ja mam wrażenie, idąc przez miasto w którym się akademikuję, że jeszcze niedawno w wielu miejscach, gdzie rond nie było, ruch przebiegał jakby nieco bardziej płynnie. Jak to jest?

Poza tym - po co budzić strach w osobach nie umiejących poprawnie korzystać z tego przybytku?

Jeśli poprawnie udzielicie odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania, możecie dzisiaj oglądać telewizor do 23/ nie myć wieczorem mlecznych zębów/ zjeść na kolację czipsy (wybierzcie, co wam najbardziej odpowiada).

PS. Tytuł jest przejęzyczeniem, jakie popełniłem dzisiaj w rozmowie z kolegami. Strasznie fajne są te przejęzyczenia ...

SanchoPansa

Retro rower

Ostatnio w ogóle nie chce mi się pisać na tym zasmarkanym blogu. Ale też nie mam ochoty go usuwać. Dlatego wymyśliłem sobie, że będę tu wrzucał zdjęcia i opisywał przygody, jakie będą towarzyszy mi przy restaurowaniu starego, znalezionego w szopie roweru.

Docelowo ma on wyglądać [beeep]iście, ale będzie to wymagało ode mnie sporych nakładów pracy i nieco grosza, dlatego troszkę to potrwa i aktualizacje mogą nie być częste i regularne.

Dobry pomysł?

skladak.JPG

Nie, to nie ten rower. Zdjęcia - wkrótce!

SanchoPansa

Splinter Cell Chaos Teory (czyt. splinter sel kejos teory) to kolejna część gry, która miała poprzednie części. Zapraszam do recęzji!

download-tom-clancy-s-splinter-cell-chao

W grze można sprawdzać czy przeciwnicy mają czyste uszy, ale nie widać tego.

Ta gra jest świetna, mówi ona o skradaniu się w cieniu. Sam Fiszer jest skradającym się w cieniu działającym na tajne zlecenie agentem służb.

W cieniu nie widzą nas przeciwnicy, więc dobrze jest się w nim skradać. Jest to małe realne, ale godne zaakceptowania.

Splinter_Cell_-_Chaos_Theory.jpg

Sam pokazuje coś pistoletem zamiast palcem.

Gra należy do gatunku skradanek. Grafika jest fajna i robią się kałuże, a kombinezon mokry. Jak się wejdzie w kurtynę to ona się odgina jak w realistycznym świecie naszej planety.

Przeciwnicy są mondrzy, ale mają niedobór wotaminy A, bo po zmroku mało widzą, a w cieniu to wogóle nic, dlatego najlepiej jest sięw nim skrada. Jak głośno tupiemy to mogą nas usłyszec.

splinter-cell-chaos-theory.jpg

Jakiś rok picia...

W fabule o nic chyba nie chodzi, jakaś klijena cały czas nawija do słuchawek, ale nie wiem. Walczymy z teroryzmem chyba.

Podsumowując godna pozycja z tych przygód Sama Fishera, polecam!

Ocean: 12.42/13

Moj własnoręczny gameplay:

SanchoPansa

W sobotę byłem. Zazwyczaj trzymam się z daleka od takich miejsc, ale dałem się namówić. Myślałem, że może coś poderwę, tak, jak robią to ponoć moi koledzy. Starannie wystylizowałem włosy, ubrałem się w najlepszy ciuch i poszedłem na dysko.

Więc wchodzę do środka. Głuche dudnienie, które przed chwilą atakowało uszy, zmienia się we wściekły łomot...

Już tu kiedyś byłem. Ale to miejsce zmieniło się z podrzędnej hulajbudy na kawałek naprawdę dobrej imprezy. Niezła muzyka, trochę bardziej cywilizowane towarzystwo. Może to właśnie tu poznam pannę, którą będę mógł przedstawić rodzinie, a nie tylko zapraszać ją do mojego obskurnego akademika na "film".

Ludzie dzielą się na tych, którzy dobrze bawią się bez znieczulacza, i na normalnych. Będąc - przynajmniej w swoim mniemaniu - normalny, udałem się do baru.

Na obserwacji nietrzeźwych twarzy w kolejce spędziłem następne 15 minut. I kiedy miałem już składać zamówienie poszczęściło mi się. Ktoś "wepchnął" się przede mnie.

Była to blondynka o naprawdę ciekawej aparycji. Tego wieczora naprawdę miałem szczęście, taka sytuacja to idealna okazja do nawiązania nowej znajomości. Żeby było jeszcze lepiej, dziewczyna sama zaczęła rozmowę, uśmiechając się niewinnie.

Rozmowa toczyła się mile. Okazało się, że to głód nikotynowy zmusił ją do takiego zachowania przy barze. Przynajmniej ona tak twierdziła.

Przy całym ogromie minusów, jakie niewątpliwie posiadają palące dziewczyny, jest jeden mały plusik. Żeby zapalić, muszą wyjść do miejsca, gdzie jest dużo ciszej i kameralniej, niż na dyskotekowych salach. A w takich warunkach dużo łatwiej nawiązać bliższy kontakt.

cdnn.