Jump to content
Turambar

Sesja Warfare

Recommended Posts

Świat, który zaczął zwycięsko wychodzić z ponad dwuletnich turbulencji gospodarczych, staje na granicy wybuchu bliskowschodniej beczki prochu. Przedłużająca się obecność sił NATO w Iraku i Afganistanie wzmaga eskalację przemocy oraz natęża bardziej śmiałe ataki partyzantów. Idea świętej wojny trafia na coraz podatniejszy grunt. Administracja w Kabulu i Bagdadzie powoli traci resztki kontroli nad sytuacją opierając się tylko na pomocy sił okupacyjnych a te, z dnia na dzień, ponoszą straty. Nie ustają również napięcia między Izraelem a Palestyną co skutkuje dalszymi walkami m.in. w Strefie Gazy oraz Zachodnim Brzegu. Hezbollah, na skutek kryzysu zdobywający coraz większe poparcie polityczne, również nie próżnuje i śmiało atakuje północną część państwa żydowskiego. Tą wybuchową mieszankę dopełniają Syria oraz Iran, znane ze swoich antyizraelskich oraz antyzachodnich ideologii. Nieoficjalnie wspierają irackich rebeliantów i talibów wysyłając zaopatrzenie, własnych bojowników i prowadząc obozy szkoleniowe w ciężko dostępnych terenach. Na dodatek Iran, który w ostatnich miesiącach jeszcze bardziej zradykalizował swój stosunek do Zachodu, może posiadać lub rozpoczynać produkcję bomby atomowej. Dane wywiadowcze są w tej sprawie niejasne, ale bardzo niepokojące.

Głównie z inicjatywy USA, NATO podjęło działania. Uformowano ?skrytą? koalicję na Bliskim Wschodzie złożoną z Turcji, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Izraela, Pakistanu (który dodatkowo musi radzić sobie z terrorystami na pograniczu z Afganistanem) z wsparciem Zachodu (zarówno w strukturach politycznych jak i militarnych). Uzyskano zapewnienia o neutralności w przypadku otwartego konfliktu od Jordanu, Omanu, Jemenu, wobec, których mogły występować wątpliwości. Za namową Białego Domu, rząd w Ankarze dopiął tymczasowego porozumienia z Kurdami dzięki czemu NATO mogło stworzyć kilka baz lotniczych pod koniec 2009 roku w południowo-wschodnich terenach Turcji m.in. w prowincjach Şirnak oraz Hakkâri? Jest kwiecień 2010r. Nikt z wojskowych ani polityków nie wie dokąd zaprowadzi ich zaistniała sytuacja. Mimo że prawie każdy obawia się potencjalnego konfliktu, który rozsadziłbym Bliski Wschód, wydaje się on być nieunikniony.

WSZYSCY

8 kwietnia 2010 roku, godzina 9:42 czasu lokalnego

28oC, zachmurzenia

Turcja, gdzieś w prowincji Ş?rnak

Baza lotnicza NATO ? kryptonim "Juno 2"

Minęło dopiero kilka godzin od waszego przylotu tutaj po nagłej decyzji dowództwa w sprawie przeniesienia. Nie znaliście jeszcze szczegółów ani powodów zaistniałego stanu rzeczy, ale nie bez znaczenia pozostaje fakt obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Większość zdawała sobie sprawę z rosnącego napięcia. Od czasu przylotu zdołaliście zapoznać się z ?konstrukcją? bazy oraz spotkać z kilkoma członkami personelu naziemnego. Wasza grupa miała stawić się dopiero o 13:00 w budynku dowodzenia, oddalonego tylko o kilkanaście metrów od baraków pilotów. Reszta personelu latającego albo rozpoczynała swoją służbę albo właśnie byli w powietrzu, bo w stołówce siedzieliście sami ? nie licząc słuchającego muzyki kucharza, głównie popijając kawę.

Link to comment
Share on other sites

Arash "Madafaka" Crushewski

Kończąc kawę, uznałem, że takie bezproduktywne czekanie jest bezsensowne. Wstałem, przeciągnęłem się i wyszedłem z kantyny. Skierowałem swe kroki w do hangarów. Idąc, naszła mnie myśl, że ten, co wykombinował kryptonim bazy to koneser kina. A może po prostu myli "e" z "o"? Nie ważne. Przekroczyłem wrota hangaru i podszedłem do swojego F-22. Kurdę, postawię komuś gigantyczny kufel piwa, za to, że go tak wypolerował. Aczkolwiek wygląd to nie wszystko. Podeszłem do najbliższego mechanika i zapytałem o wyniki przeglądu.

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

Siedząc w stołówce i spoglądając po pilotach nie widziałem osoby nadającej się na lidera. Dlaczego? Ponieważ nie widziałem żadnego z nich w akcji. Miałem nadzieje, że to się zmieni. Zauważyłem, jak jeden z pilotów wyszedł ze stołówki. Czym było to spowodowane? Nie wiem. Wiedziałem jedno. Bez sensu będzie siedzieć i sie do siebie nie odzywać ...

- Witam panowie. Nazywam się Nick Wazalski. Jestem pilotem Ef-111A Raven. Myślę, że dobrze będzie, jak się poznamy.

Spojrzałem na właśnie wychodzącego bez słowa żołnierza. Myślałem, że my piloci nie tylko w powietrzu musimy trzymać się razem ...

Link to comment
Share on other sites

Charles ?Chabee? Rickenbacker

Spojrzałem na żołnierza, który właśnie się odezwał:

- Nazywam się Charles Rickenbacker, ale możecie mówić na mnie "Chabee". Nie toleruję żadnych prywatnych pytań, ani o pochodzenie mojego przezwiska. W powietrzu trzymajcie się mojego F-22 Raptor, a włos wam z głowy nie spadnie.

Po tych słowach dokończyłem moją herbatę. Całe szczęście, że nie dysponują tu tylko kawą. Chyba narzygałbym do własnego kokpitu. Zaspokajając swoje pragnienie udałem się na świeże powietrze, aby zrobić kilka przebieżek. W czasie biegu trzymały się mnie dziwne myśli. Czy ci ludzie nadają się na świetnych pilotów tak jak ja? Mam nadzieję, że nie będę musiał im co chwila ratować tyłków. Jednak dopóki wszyscy są w miarę bezpieczni, skupię się na kopaniu tych bliskowschodnich tyłków.

Link to comment
Share on other sites

Krzysztof "Wingman" Sikorski

Siedzę spokojnie popijając swoją kawę. Ta lura już dawno przestała na mnie działać. Nawet ta Turecka. Choć wojsko to wojsko, cudów nie ma i nie będzie. Spoglądam jeszcze raz na papier dzięki któremu się tu znalazłem. Z Polski do Turcji. Człowiek wreszcie wraca do ojczystego kraju to go zaraz wypieprzają gdzieś za granicę... I dlaczego właśnie ja? Przecież mamy tylu cholernie dobrych chłopaków w samej tylko 31. BLT. No ale panowie z góry zawsze wiedzą lepiej. Moje przemyślenia przerywa jeden z siedzących wraz ze mną w kantynie pilotów. Po prostu wstał i wyszedł. W sumie czemu nie? Bezproduktywne siedzenie tutaj jest co najmniej stratą czasu. Już miałem się podnieść i również wyjść, gdy nagle inny się odezwał i przedstawił. Nick Wazalski... Czy ja tego gościa skądś aby nie znam? Wydaje się jakby wszędzie go było pełno, ale jakoś nie mogę skojarzyć... Przenoszę wzrok na kolejnego który wstał i rzucił kilka butnych zdań. Też wyszedł. No to już wiem na kogo w powietrzu trzeba uważać. Szykuje mi się zarozumiały dureń, co to myśli że jak ma Raptora to jest Bogiem. Kiedy i on wyszedł spoglądam z powrotem na, wydaje się, lekko skołowanego wszystkim Wazalskiego. Wstaję i zabieram głos, mówiąc spokojnie i beznamiętnie:

- Krzysztof Sikorski. Jestem Polakiem choć większość czasu służyłem w USAF i w jednostkach powietrznych NATO. Przyjaciele mówią mi "Wingman", co chyba mówi samo za siebie - uśmiecham się lekko pod nosem na myśl o dawnych czasach - pilotuję co popadnie choć ostatnio latałem na F-22 i F-16. -wskazuję kciukiem za siebie w kierunku drzwi - Panowie, mam tylko nadzieję, że nie wszyscy jesteście nadęci jak tamten burak co właśnie wyszedł - ironiczny uśmieszek nie złazi mi z twarzy - bo wtedy wszyscy mamy przesrane. Mam nadzieję na dobrą współpracę. Czym będziemy latać to tylko dowództwo wie. Raptorów nie ma jak grzybów po deszczu, a niektórym się chyba wydaje że to podstawowe maszyny na wschodzie - przewracam oczami. - Nie popełnijcie tego błędu. Tymczasem tyle mojego monologu. Idę na szluga. Ktoś chętny? - spoglądam na pozostałych. Jak się nikt nie zgłosi, idę na zewnątrz opieram się o ścianę budynku i odpalam Davidoffa starą dobrą benzynową zapalniczką, na której w Afganistanie jeden mechanik wyrył mi nożem napis - "Fighting for peace is like screwing for virginity".

Link to comment
Share on other sites

Gregory "Dregor" Slavsky

Poza jednym gościem, który natychmiast wyszedł, wszyscy zaczęli się przedstawiać - po monologu Shikorsky'ego (co za nazwisko) zapadła chwila ciszy i zrozumiałem że chyba pora na mnie.

- Gregory Slavsky - rzuciłem. - Od lat latam na "Guźcach". Nie są to zabawki za miliony dolarów - spojrzałem na pilotów F22 - ani też wycofany z obiegu złom - spojrzałem znacząco na tego co wspomniał o EF-111A - ale jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, tak samo jak nie zawiodły moich kumpli.

Uśmiechnąłem się i założyłem okulary przeciwsłoneczne.

- Nie będę udawał że transfer mnie cieszy bo nie cieszy. Mimo to mam zamiar zrobić co trzeba.

Wyszedłem na zewnątrz - o pierwszej zjawię się na briefingu, a do tego czasu zapoznam się z rozkładem bazy.

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

Moment moment. Czy ktoś nazwał mojego Ravena złomem? No cóż, z historią to u niektórych słabo, u innych jeszcze gorzej z szacunkiem do innych, a niektórzy, to tylko liderami chcieli by być. Ravena wycofali z produkcji, bo był strasznie drogi, ale to nie znaczy, że te które pozostały, to ledwo kupy się trzymają. Ku mojemu zaskoczeniu, polak okazał się bardzo miły i spokojny. To jednak chyba bujdy, co o nich mówią. Wyszedłem zaraz za Sikorskim na fajkę, po czym wyciągnąłem Camela. Odpaliłem, po czym zaciągnąłem się nim jak upragnionym tlenem. Tego było mi trzeba. Wingman, a możesz mi coś powiedzieć na temat tych F-16? Ciekawi mnie, bo różne opinie o nich słyszałem, a z racji, że latałem głównie Raven'ami, to o F-16 niezbyt dużo wiem. Mówię oczywiście o pilotowaniu.

Link to comment
Share on other sites

Arash "Madafaka" Crushewski

Po sprawdzeniu stanu maszynki, takiego mego codzienego rytuału, postanowiłem wrócić do kantyny zaznajomić się z towarzyszami. Bo nie ważne, jak dobry masz samolot-ważne, kogo masz na lewym bądź prawym skrzydle. Przed wejściem zobaczyłem 3 pilotów palących papierosy. Uśmiechnęłem się- niby każdy wie o ich szkodliwości, a tylu pali. W tym ja Jeden miał polską flagę na mundurze. Pozostali byli z USAF. Podeszłem do nich, zapalając L&m'a SuperLight'a.

-Witam was. Jestem Arash "Madafaka" Crushewski. Mam nadzieję, iż będzie się nam dobrze współpracować.

offtop: nie wiem, ale chyba Nick nie opisał wyglądu.

Link to comment
Share on other sites

Maciek "Strzała" Wawer

Baza niczego sobie, lecz jakaś taka bez życia może przez to, że wszyscy gdzieś polecieli. Uśmiecham się sam do siebie

Przedstawienie jak widać idzie na całego.

-Jestem Maciek Wawer i jestem pilotem śmigłowców nie przejmujcie się Chubaką, to dość zadufany mały człowieczek. Ja latam na śmigłowcach transportowych i bojowych i że tak powiem, niezgorsza mi to wychodzi. No, ale tak czy inaczej zobaczymy, jakie graty tutaj teraz dostaniemy do lotów.

Po tych słowach biorę kubek z herbatą i powoli pije rozglądając się na reakcje innych

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

- Witam w szeregach palaczy - powiedziałem do Crushewskiego. - Ja jestem Nick Wazalski, ale mówicie mi "Quick". Przyzwyczajenie z poprzednich misji. Szybkość to podstawa. Tak samo jak pseudonim. - mówiąc to uśmiechnąłem się, po czym wydmuchnąłem dość sporą smugę dymu. Oczekiwałem rozkazów, a nie palenia i nudzenia się, lub oglądania jacy to niektórzy z pilotów są silni i potężni. Jeżeli ktoś nie jest dobry w tym, co robi, to znaczy że musi to nadgonić gadką. Przynajmniej kiedyś tak było ...

offtop:

Wygląd zewnętrzny:

Ogolony na 12mm, wysoki ok. 190, dobrze zbudowany, oczy brązowe, wąsy, bródka i drobny zarost na szyi i policzkach. Na ramieniu tatuaż przedstawiający samolot zrzucający bombę, na której pisze "Sory Mate". Myślę, że tyle wystarczy xD :P

Link to comment
Share on other sites

Krzysztof "Wingman" Sikorski

Palę swojego ćmika beztrosko rozglądając się po okolicy, patrząc na zabudowania bazy i pas startowy. Ludzie się krzątają, ciężarówki gdzieś coś wloką, śmigłowce stoją nieporuszone. Zupełne wakacje. Więc co tu się znowu szykuje? . Z zamyślenia wyrywa mnie swoim pytaniem Nick, który, jak odnotowałem, również wybrał się na karmienie skorupiaka. Spoglądając przed siebie zaciągam się po raz kolejny i wypuszczając dym z ust mówię:

- Widzisz, Falcony to takie śmieszne zabaweczki. Strasznie delikatne. Byle cholerny pyłek na pasie startowym może im zrobić krzywdę. Jeśli chodzi o pilotowanie są całkiem znośnie. Ładnie dają się prowadzić, są całkiem zwrotne i szybko można nimi nabrać prędkości. W walce manewrowej są niezbyt łatwym przeciwnikiem w rękach naprawdę dobrych pilotów. Choć to bujda co mówią, że to miecz na MiGi 29'te. Tak naprawdę stare poczciwe Migacze mielą silnikami żużel, skręcają w miejscu, a i uzbrojenie mają niezgorsze. F-16 to po prostu dobry myśliwiec. Ale nic nadzwyczajnego na obecne czasy, jeśli mam być szczery.

Nim skończyłem ostatnie zdanie podszedł jeden z pilotów, o ile mnie pamięć nie myli ten, który wyszedł na dzień dobry. Przedstawił się, ja w tym czasie rzuciłem peta pod nogi i przydepnąłem go czubkiem buta. Na dźwięk ksywki nie mogłem się powstrzymać od uśmieszku. "Madafaka"... zaraz jak to szło? A tak: "Jestem Madafaka zaje#*$i mi składaka". A mówią, że Polacy się nie znają na rzeczy... Żeby mu tylko samolotu nikt nie gwizdnął bo chyba nie wyrobię... Dobra, nie zachowuj się dziecinnie facet.... Z dużym trudem przywracam normalny wyraz twarzy. - Krzysztof Sikorski. Miło, że zechciałeś wrócić ze swojej eskapady w nieznane. - Spoglądam znów w przestrzeń - Dobra Panowie, do 13 jeszcze trochę czasu, a ja nie lubię bez produktywności. Skoczę się rozejrzeć trochę po bazie zobaczyć co tam po hangarach stoi. Bo jak słyszę teksty o trzymaniu się czyjegoś "Raptora" jakbyśmy mieli tu ze 3 eskadry tej zabaweczki to mnie szlag trafia.

Odbijam się lekko od ściany i idę w kierunku hangarów.

Link to comment
Share on other sites

Arash "Madafaka" Crushewski

- Trzy eskadry, dobry kawał. A co do szeregów palaczy-staram się rzucić.

Rozglądam się po okolicy. Kurdystan....taka piękna kraina. Nie dziwię się Kurdom, że tak o nią walczą. Patrzę za odchodzącym Polakiem. Ja już tu jestem zorientowany, a jakoś nie mam ochoty oprowadzać nikogo. Gaszę szluga i pytam się

-Ilu tu jest jeszcze pilotów?

Link to comment
Share on other sites

Jake "Howdy" Robinson

- ?Juno 2?? Cóż, nie mogę powiedzieć, żebym nie widział dziwaczniejszych nazw...

Tya, mądrze, kowboju. Gadasz do siebie pierwszego dnia i to jeszcze przed służbą, to ci na pewno przysporzy masę nowych, interesujących znajomości. Hmm... a może poznam jakąś gorącą kobitkę z Marines? Jak ta ostatnia, szkoda tylko że musiała iść na służbę, bo bym z chęcią pokazał jej tylne siedzenia mojego Black Hawka... To by dopiero było ?Hoo-ah?.

Śmieję się do siebie. Zanim moje oczy przywykły do ciemniejszego światła przy wejściu do pomieszczenia usłyszałem głosy rozmawiających. Słyszałem chyba Polaków. Pracowało się przy Black Hawkach z niektórymi podczas starych-dobrych czasów w Iraku.

- Csześszć ? mówię po polsku, zanim orientuję się, jak głupio to brzmiało. Resztę dokańczam po angielsku ? Wybaczcie, mój polski jest tragiczny ? chichoczę ? Nazywam się Jake Robinson i jestem dumnym członkiem 160-tej SOAR ? mówię z niewielkim uśmiechem.

Hoo-ah ? okrzyk używany głównie przez piechotę ?oznaczający/odnoszący się do wszystkich i wszystkiego za wyjątkiem słowa ?nie??. Czasem niekoniecznie okrzyk. W tym wypadku użyte jako przymiotnik opisujący przyjemność doświadczenia.

----

Wygląd: 183 cm wzrostu, smukła budowa ciała, brązowe włosy ścięte bardzo krótko. Czasem nosi okulary przeciwsłoneczne.

Link to comment
Share on other sites

Arash "Madafaka" Crushewski

F-22, wylegując się w cieniu hangaru, wyglądał raczej jak maszyna na wystawę a nie narzędzie zdolne siać zniszczenie. Obok niego kręcił się właśnie jeden z personelu naziemnego - ludzie od napraw, czyszczenia i uzbrojenia. Niewdzięczna, logistyczna robota. Kiedy zapytałeś się o stan maszyny, dziwnie się na ciebie spojrzał. Po chwili ciszy odparł na twoje pytanie:

- Z tym cackiem wszystko gra. Nie jest często używany, więc mogę pozwolić sobie na dopieszczanie tej maszyny. Zawsze jakiś plus od pilota - po chwili przerwy dodał. - Chyba jesteś nowy w bazie, zgadza się? - kiwnąłeś głową. - To przekonasz się, że dowództwo nie daje na dzień dobry takich maszyn. - wskazał palcem stojącego za jego plecami Raptra - Nowi w bazie latają głównie na F-16... a zresztą sam się przekonasz. Chętnie bym jeszcze pogadał, ale mam kilka innych maszyn do sprawdzenia.

Idąc do kantyny dosłyszałeś jeszcze:

- "Madafaka"? Ma kompleks Edypa czy jak? - najwidoczniej sława cię wyprzedzała.

Charles ?Chabee? Rickenbacker

Zdołałeś zrobić kilka rundek wokół baraków nim Słońce zdołało ci wystarczająco dopiec i sprawić, że spociłeś się jak mysz. Rozglądając się po okolicy widziałeś, że ruch w bazie dopiero zaczyna się rozkręcać i na pełne obroty wkroczy za kilka godzin. Dostrzegłeś też hangary a w jednym z nich chyba nawet ukochane F-22. Zawsze kiedy spoglądałeś na tą maszynę ogarniało cię przeczucie, że w twoich rękach jest jedną z najlepszych rzeczy jaką ma armia amerykańska.

Około 10:30 podszedł do ciebie niejaki starszy sierżant Dukes i oznajmił, że odprawa odbędzie się wcześniej. Nie zwlekając ruszyłeś do "centrum dowodzenia".

Nick Wazalski, Krzysztof Sikorski, Gregory Slavsky, Arash Crushewski, Maciek Wawer, Jake Robinson

Mimo że większość nie pałała zbytnim entuzjazmem do pomysłu zwiedzania bazy to jednak perspektywa leniwego oczekiwania na odprawę wydała się wam bardziej odpychająca. Powoli ruszyliście za "Wingman'em". Prawie wszystkie zabudowania bazy znajdowały się przy końcu pasa startowego tworząc coś na kształt półksiężyca; nie postanowiono nic naprzeciwko pasa aby niepotrzebnie nie utrudniać pilotom zadania. Pas kierował się w południową stronę - również w tą będziecie startować. Obecnie byliście na lewej stronie bazy*. Znajduję się tutaj stołówka i baraki dla pilotów, kantyna oficerska, centrum dowodzenia oraz wieża kontrolna. Wyznaczone są też tutaj dwa lądowiska dla helikopterów. Jedno z nich okupował właśnie Black Hawk z insygniami 160th SOAR. Po drugiej stronie ustawiono szereg hangarów oraz budynek, który jest "obserwatorium" bazy a wysokością prawie przewyższa wieżę kontrolną. Monitoruje to co dzieje się na terenie lotniska wojskowego oraz reaguje w przypadku dostania się na teren obiektu niepożądanych osób. Są też wieże strażnicze. Nie zdołaliście zajść daleko kiedy dobiegł do was jeden z żołnierzy.

- Informacja od dowódcy. Odprawa została przesunięta na 10:30. Macie rozkaz natychmiast stawić się w budynku dowodzenia. - powiedział po czym odwrócił się i ruszył z powrotem do siedziby HQ. Czym prędzej wykonaliście rozkaz.

Wszyscy

Siedząc w niezbyt wygodnych krzesłach w sali odpraw czekaliście aż pojawi się ktoś kto wprowadzi was w meandry waszej misji. Dowódca tej bazy nie kazał długo na siebie czekać. Po chwili otworzyły się drzwi i do środka wkroczył oficer w randze pułkownika. Na oko miał jakieś 180cm wzrostu, ostre rysy twarzy, barczysta postawa. Zasalutowaliście i zamieniliście się w słuch.

- Witam panienki w bazie "Juno 2". Jestem pułkownik Davis Doughan i siedzę w tym burdelu od ponad 20 lat. Pewnie chcielibyście wiedzieć dlaczego akurat wysłali was tutaj, ale zmartwię was, sam nie mam pojęcia. Pomijając jednak administracyjny bałagan... - chrząknął i kontynuował. - ... od teraz będziecie wykonywać służbę NATO i dzielnie służyć swoim krajom właśnie tutaj. I ma być to służba dzielna, honorowa oraz pełna poświęceń, zrozumiano? Mam także w głębokim poważaniu kto jaki ma stopień. Jeżeli to ma podbudować męskość między waszymi nogami to dla mnie możecie być nawet szefem połączonych sztabów. Myślę jednak, że nie powinno być tego problemu. Wszyscy z was skończyli na rangach senior NCO. W kwestii informacji, w prowincji Hakkari znajduje się baza Queen 2 mająca głównie bombowce, ale i AWACSy; natomiast w Siirt mamy bazę logistyczną Romeo 9 - transportowce a także tankowce m.in KC-10. Te siły tworzą powietrzny Task Force 191. Przy okazji, tureckie wojsko pomaga nam w obronie baz. Teraz do rzeczy.

Davis przeszedł do dosyć rozległej mapy terenu obejmującej południową Turcję, wschodnią Syrię, Irak i zachodni Iran.

- Planowałem wysłać was do akcji trochę później, ale najwidoczniej ci cholerni rebelianci lubią wcześnie wstawać. Dla każdego z was, panienki, znajdzie się robota. Arash i Charles, w hangarze czwartym czekają na was świeże F-16. Macie wykonać patrol powietrzny przez prowincje Dahuk, Ninawa oraz Al Anbar. Uzbrojenie głównie na cale naziemne, ale będziecie mieli czym się bronić. Szczegóły otrzymacie w powietrzu. Wykonać.

- Yes sir!.

- Jake i Maciek - nie bez problemu wymówił polskie imię. - W tej chwili powinien lądować drugi Black Hawk, wersja DAP*. Bierzecie obie maszyny i lecicie do Mosulu w prowincji Ninawa. Po drodze będziecie musieli pobrać resztę załogi oraz pasażerów z tymczasowego Camp Elvis na północ od celu. Dalsze rozkazy otrzymacie na miejscu. To wszystko, wykonać.

- Yes sir!

- Nick, Gregory i Krzysztof - dowódca znowu namęczył się z wymową. - Hangar 7 i 8. Dwa F-15E Strike Eagle (uzbrojenie air-to-air) oraz A-10 (uzbrojenie GBU-39) czekają już na was. Wasze zadanie brzmi: patrol powietrzny nad Bagdadem i okolicami. KC-10 lub 135 będą zapewniały wam tankowanie w powietrzu. Będą kręcić się w pobliżu. Dalsze szczegóły otrzymacie na miejscu. Planowany czas patrolu - pięć godzin. To wszystko. Wykonać.

- Yes sir.

(* - MH-60L Direct Action Penetrator (DAP), info lub pytać się boromira)

(** - jesteście pilotami myśliwców/helikopterów a nie jednej maszyny więc niech ktoś mi spróbuje narzekać, że nie dałem F-22 to skończy źle)

(*** - NCO, enlisted airman, dla informacji)

Link to comment
Share on other sites

Arash "Madafaka" Crushewski

Podchodzę do towarzysza z patrolu. Słyszałem już o nim to i owo.

- Jesteś "Chabee", tak? Jestem Arash "Madafaka" Crushewski. I jedno -moze Ci się wydawać, że w porównaniu do 22-ek "szesnastki" to starocie, ale to i tak znacznie ekonomiczniejsza broń. To co, idziemy do hangaru, nie? Ale jedno mnie zastanawia....Jakie są RoE*? Pewnie i tak dowiemy sie w powietrzu.

Idę do hangaru przygotowywać się do lotu.

____________________________________

*- RoE- Rules of Engagtment- zasady podejmowania walki.

Link to comment
Share on other sites

Charles ?Chabee? Rickenbacker

"Panienki"? Ojciec go nie kochał? Mści się na starość za spi*one dzieciństwo? A może jakieś kompleksy? Moje rozmyślania nad problemami pułkownika przerwał Crushewski. Jakie są RoE? Przecież to misja patrolowa, więc walkę nawiązujemy tylko w konieczności i za pozwoleniem dowództwa. Myślenie boli?

- Rickenbacker, imię i pseudonim znasz. To patrol, więc nie patrz za często w stronę spustu.

Ruszyłem przygotować się do lotu.

Mamy lecieć na F-16. Cholera. Myślałem, że mam wystarczające rekomendacje, aby z marszu dostać Raptora. Do tego dochodzi powrót do Iraku. Miałem nadzieję, że nie wyślą mnie znowu do tego bagna. Przynajmniej znajdę się znowu w powietrzu i jeśli szczęście nie poskąpi, to udowodnię, że zasługuję na F-22.

Gdy wyszedłem na zewnątrz, ponownie uderzyło we mnie suche powietrze, od którego za chwilę zostanę odcięty. Wokoło krzątał się personel naziemny, abyśmy mogli bez problemu wzbić się w niebo. Każdy ma swoje miejsce, każdy musi spełniać swoją rolę, a ja muszę zabijać. Wszyscy muszą się dostosować do mnie. Fajne uczucie.

W hangarze ujrzałem swoje "świeże F-16". F-16? Na pewno. Świeże? Nie poręczyłbym, ale innego wyboru nie mam. Wsiadłem do maszyny i powoli zacząłem uruchamiać. Silniki zawarczały. Słodkie dźwięki. Kryjcie się, Charles "Chabee" Rickenbacker powraca.

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

Podszedłem do mojej grupy pilotów. Zespół miałem całkiem dobry, zobaczymy, czy i w powietrzu wszystko będzie w porządku.

- No witam panowie. To może od razu przejdźmy do rzeczy i idźmy w stronę hangarów, by nam przydzielili co trzeba.

Nie uważałem, aby misja miała być ciężka. Jedyne, co mamy robić, to patrolować. Ale jak to mówią "Spodziewaj się niespodziewanego".

Link to comment
Share on other sites

Krzysztof "Wingman" Sikorski

Z kamiennym wyrazem twarzy wysłuchuję rozkazów dla kolejnych zespołów. Kiedy nasz niedoszły pilot Raptora dostał F-16 nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. A nam przypadła stara dobra piętnastka. Dawno nie latałem na niej, ale nie pogardzę. To świetna maszynka, mimo że wersja SE ma trochę inne przeznaczenie, to nie ma problemu. I tak zawsze wspominałem loty na niej z pewnym sentymentem. . Gdy usłyszałem już co i jak wstałem, zasalutowałem pułkownikowi i odwróciłem się na pięcie. Nie odmówię sobie jednak pewnej przyjemności... . Gdy świeżo upieczeni piloci Falconów rozmawiali podszedłem do mojego nowego ulubieńca, klepnąłem go w ramię i z wrednym uśmieszkiem powiedziałem: - Co tam Rickenbacker? Dzisiaj się Ciebie nie potrzymamy, ale nie ma żalu. Falcony to całkiem zgrabne maszynki. No i nie wiem jak Ty, ale zawsze lepiej brzmiało jak mówiłem kumplom, że idziemy rozgrzewać szesnastki - uśmiecham się szelmowsko, po czym odchodzę nim pilot dostanie apopleksji. Albo wylewu. Już się w nim w końcu gotowało po tekście pułkownika. Co on kurna, pierwszy raz w armii jest? Nastrój ewidentnie mi się trzymał. Podszedłem do Nicka, z którym mam wykonać patrol. - Dobra Nesquick... ekhm, wybacz, Nick - uśmiecham się przepraszająco - lecimy razem. Ponieważ szanowne dowództwo nie raczyło określić, czy nasza misja to BARCAP* czy też DCA**, to wychodzi na to, że skoro leci z nami A-10 robimy za eskortę. Póki co jeśli nie masz nic przeciwko poprowadzę start. Jeśli dowództwo planuje inny układ, o czym raczy nam powiedzieć dopiero w locie - przewracam znacząco oczami - Co jest totalną paranoją - to najwyżej zmienimy układ. Jak nie masz nic do roboty, to chodź. Ładujemy co nasze i w powietrze.

Wychodząc z pomieszczenia i kierując się w stronę hangarów zapalam ćmika. Skorupiak też jeść musi. A w samolocie nie można palić. [sic!] Po wejściu do hangaru w oczy rzuca mi się piękna sylwetka Eagle'a. Ciemne malowanie. Moje ulubione. Znów uśmiecham się do siebie. Spoglądam w papiery upewniając się, który jest mój. Po określeniu już tego detalu kieruję się do samolotu. Widzę, że o schodki opiera się inny żołnierz. Pewnie mój strzelec. Podchodzę do niego. - Witaj... - spoglądam na naszywkę - Traviz - wyciągam rękę, którą ten uścisnął serdecznie - Krzysztof Sikorski, mów mi Wingman. Latamy razem, więc jeśli nie masz nic przeciw, szykuj się i spadamy.

Szybko przebraliśmy się w szatniach w kombinezony lotnicze i wpakowaliśmy do kabiny. Pasy, hełmy, a teraz procedura startowa...

No dobra, jak to szło?. Zamykam owiewkę, włączam hamulec postojowy. Włączam akumulatory. Światła pozycyjne, oświetlenie wewnętrzne. No dobra, teraz część główna... . Mieszanka paliwowo-powietrzna do silników. Zapuszczam najpierw lewy, później prawy. Znajomy warkot obwieścił, że oba chodzą i są gotowe. Cudnie. Czysta muzyka. . Powoli załączam i kontroluję wszystkie systemy. Awionika, elektronika, uzbrojenie, środki defensywne, szmery bajery... . HUD*** rozjaśnia się na fluorescencyjnie zielony kolor. Znów ten zielony? No litości... . Zmieniam kolor pokrętłem na niebieski. Tak lepiej. . Spoglądam na samolot obok, gdzie Nick powinien już kończyć te same procedury. Gdy zobaczę znak, że wszystko gotowe, zwalniam hamulce i delikatnie popychając przepustnicę powoli wytaczam się z hangaru. Hamuję na zewnątrz, przełączam komunikację radiową na kanał wieży kontroli lotów. Przedstawienie czas zacząć!

- Bravo 6-1, request taxi

- Bravo 6-1, Taxi clear to runway 1-9. Hold short.

Coś ma lądować? Interesujące. Znów delikatnie popycham przepustnicę i toczę się po drodze doprowadzającej do pasa startowego. Zatrzymuję się na wyznaczonej linii i czekam. Z nudów przeprowadzam jeszcze raz kontrolę wszystkich systemów. Wygląda na to, że wszystko działa... . Po chwili moją uwagę przykuwa jedna mała czerwona kontrolka. Pacnąłem się w czoło. - Obyś nie była potrzebna... - po czym uzbrajam mechanizm katapulty. Czerwona kontrolka zgasła. Po chwili przed owiewką przewala mi się sylwetka Herculesa. No proszę, dostawa. . Z zamyślenia wyrywa mnie komunikat ATC****.

- Bravo 6-1, Juno 2 Tower, Runway 1-9, position and hold.

Przetaczam się na początek pasa startowego. I znów prośba do wieży:

- Bravo 6-1, request clearance for departure.

- Bravo 6-1, Juno 2 Tower, you are clear for take off, runway 1-9. Depart heading: 1205.

No to jazda! Dociskam przepustnicę na max, czuję jak przyspieszenie wbija mnie w fotel. Po prostu kocham to uczucie. Po chwili odrywam samolot od płyty lotniska, chowam podwozie, wyłączam światła pozycyjne i przesuwam Master Arm na pozycję "on". No, prezenty uzbrojone. What is not to like? . To teraz jeszcze poinformować AWACS'a że jesteśmy do dyspozycji. Wybieram częstotliwość latającego radaru.

- Sentry 1, Bravo 6-1, checking in.

- Bravo 6-1, Sentry 1, copy.

No to wiedzą gdzie mnie szukać. Wchodzę na wysoki okrąg nad lotniskiem, redukując prędkość do przelotowej i czekam aż reszta zespołu wzbije się w powietrze. W słuchawkach słyszę jak mój strzelec zaczyna nucić "It's a long way to Tipperary", do czego przyłączam się skwapliwie, przełączając radio na nasłuch. Cholera, już lubię tego gościa.

______________________________________________________________________________

* - BARCAP - Barrier Combat Air Patrol, przygraniczny patrol powietrzny mający uniemożliwić wrogowi naruszenia wewnętrznej strefy powietrznej. Ograniczony, uniemożliwia pościg nad terytrium wroga. Podlega kontroli AWACS'a, bez którego zgody nie można zakończyć misji.

** - DCA - Defensive Counter Air - defensywny patrol powietrzny, obejmujący całą przestrzeń pod kontrolą wojsk własnych/sojuszniczych. W odróżnieniu od BARCAP'a umożliwia naruszenie wrogiej przestrzeni powietrznej. Również podlega pod kontrolę AWACS'a.

***- HUD - Head-Up Display - główny wyświetlacz celowniczy we wszystkich jednostkach latających.

**** - ATC - Air Traffic Control - To chyba mówi samo za siebie ;)

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

Wingman pośpiesznie podszedł do swojego myśliwca i zaczął rozmowę ze strzelcem. Tymczasem do mnie podszedł pewien żołnierz:

- Sir Nick Wazalski? - zapytał. - Melduje się pański strzelec Johnson. Mamy pójść przebrać się w kombinezony, po czym udać się do F-15E.

Johnson wydawał się bardzo stanowczy lub bardzo zestresowany.- Dobrze, więc prowadźcie.

Przebranie się nie trwało więcej niż 5 minut. W drodze powrotnej widziałem dość sporą liczbę różnych myśliwców, między innymi F-16. Niestety nie widziałem nigdzie żadnego Raprota. Biedny Chabee, musiał być smutny ...

- Johnson, dalej właźmy, nie ma czasu do stracenia.

Usiadłem za sterami. Pierwsze co to hamulce oraz owiewki.

- Bravo 6-2, request taxi.

- Bravo 6-2, taxi clear to runway 1-9.

- Bravo6-2, request clearnece for departure.

- Bravo 6-1, Juno 2 Tower, you are clear for take off, runway 1-9. Depart heading: 1205.

W tym momencie dociskam co trzeba, by poziom adrenaliny podniósł się dość wysoko. Drobne wbicie w fotel oraz sławetne "Yeeehaaa" wydobywające się z moje gardła może oznaczać jedno: jest tak, tak uwielbiam.

- Sentry 1, Bravo 6-2, checking in.

- Bravo 6-2, Sentry 1, copy.

- Bravo 6-2 to Bravo 6-1. Wingman, what's Your status. Over.

Czekam na odpowiedź.

Link to comment
Share on other sites

Gregory Slavsky

"Patrol powietrzny w trzy samoloty? Uzbrojenie air-to-air oraz GBU39? Czyżby tajna misja typu interdiction? Dowiemy się na miejscu..."

Z uzbrojenia wywnioskowałem że piętnastki mają robić za osłonę powietrzną. Prawdę mówiąc, nie czułem się całkiem pewnie lecąc w pierwszą misję z nieznanymi mi pilotami całkiem pozbawiony siły air-to-air, ale szybko uciszyłem wątpliwości. Poszedłem sprężystym krokiem do szatni, gdzie sprawnie wcisnąłem się w kombinezon pilota, po czym skierowałem się do hangaru z moim A-10.

Na miejscu uśmiechnąłem się szeroko, a gdy tylko zajrzałem do kokpitu, potwierdziły się moje przypuszczenia - dostałem tu A-10C, czyli najnowszy wariant, pełen elektroniki z tzw. "glass cockpit". Być może dzięki zbiegowi okoliczności, albo dalekosiężnemu planowaniu nie tak dawno przechodziłem szkolenie w pilotażu "C", więc bez dalszego ociągania się usadowiłem się na fotelu.

Zapiąłem pasy, założyłem hełm. Zasilanie, owiewka, silniki... Dobra. BIOS wskazuje że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przełączyłem się na kanał wieży kontrolnej i wyjechałem ostrożnie z hangaru - obok zobaczyłem że jedna piętnastka już była na pasie, a druga właśnie kołowała, więc zgłosiłem się do kolejki.

- Wolf Three, comms check, request taxi.

Po chwili zaszumiało mi w uszach:

- This is Juno Two Tower, Wolf Three, you are clear to taxi to runway one, nine, hold.

Potwierdziłem:

- Wolf Three, taxi to runway one, nine, hold, copy.

Kilka chwil potem byłem na miejscu i po zgłoszeniu się patrzyłem jak startuje druga z "piętnastek". Zaraz potem przyszła kolej na mnie:

- Wolf Three, clear to take off, heading one two five, wind at twelve.

Przepustnica do oporu, silniki ryczą, a ja zostaję skutecznie dopasowany do fotelu przez przyspieszenie. Gdy osiągam optymalną prędkość, ciągnę drążek do siebie i wznoszę się w powietrze.

- Wolf Three airborne - zgłaszam wieży, po czym przełączam częstotliwość na kanał AWACS i melduję się również im. Chowam podwozie, wspinam się na odpowiednią wysokość i kierunek... Procedura startowa ukończona, HUD już w trybie nawigacyjnym. Przełączam nawigacyjny MFD w tryb mapy, na drugim lokalizuję Bravo 6-1 i 6-2, po czym ustawiam się w bezpiecznej odległości za nimi.

- Wolf Three to Bravo Six. Proceeding in formation - dałem znać. - Jakiś dowcipniś zapomniał załadować mi AtA więc jestem w waszych rękach - dodałem z uśmiechem

Link to comment
Share on other sites

Krzysztof "Wingman" Sikorski

Lecąc beztrosko nad lotniskiem i nucąc starą piosenkę, oczekując na reakcję AWACS'a doszedł do mnie komunikat od drugiej piętnastki. Przestaję nucić, przełączam radio.

- Bravo 6-2, Bravo 6-1 - Attitude: 20.000 feet, Speed: 495 knots. Wector: 140. All systems functional. Out.

Nim zdążyłem ponownie wywołać Eagle'a, doszedł też komunikat od A-10.

- Wolf 3, Bravo 6-1 - Proceeding in formation, copy. Proceed to attitude 18,000 feet, get and maintain speed 300 knots. Meet point at nav point 2. Copy that, over.

Krótko po tym, nim nadejdzie odpowiedź od A-10 wywołuję jeszcze raz piętnastkę.

- Bravo 6-2, Bravo 6-1 - Wolf 3 has joined the flight. Escort in progress. Rejoin formation on my right wing. Get and maintain attitude 20.000, reduce speed to 305 knots after rejoin. Meet point with Wolf 3 on nav point 2. Copy that, over.

Czekając na potwierdzenie od obu pilotów, redukuję prędkość, utrzymując wysokość i kieruję się nad drugi punkt nawigacyjny, gdzie mamy się zebrać. Do chwili wyjścia z nad bezpiecznego terenu mam spokój. Później trzeba będzie parę rzeczy zmienić. Przełączam prawy MFD na mapę nawigacyjną z uwzględnieniem potwierdzonych danych o systemach przeciwlotniczych, a prawy na radar, gdzie wyszukuję A-10, ale nie namierzam jej bezpośrednio. Radar przeniesie informację o jej położeniu na mapę, co pozwoli mi się z nią połączyć tam gdzie chcę. Piszczenie RWR'a* potrafi wnerwić. Przecie nie jestem świnia.... a przynajmniej nie bez powodu. Patrzę na pozycje naszych samolotów na mapce. Ładna chmara. To teraz niech mi jeszcze AWACS powie czy wszystko gra i w sumie zaczynamy zabawę.

______________________________________________________________________________

* - RWR - Radar warning receiver - System ostrzegania, wychwytujący skierowane na samolot fale radarowe. W przypadku namierzenia generuje ostrzegawcze piski, których ton i natężenie zależy od radaru namierzającego. W zasadzie RWR reaguje inaczej na niemal każdy typ samolotu czy rakiety kierowanej [air-to-air czy ground-to-air].

Link to comment
Share on other sites

Nick "Quick" Wazalski

Słysząc wskazania Wingmana odpowiadam:

- Copy that Bravo 6-1. Over.

Ustawiam odpowiednią wysokość oraz prędkość. Z kokpitu widzę lecącego Wingmana oraz wbijającego się na odpowiednią wysokość Slavsky'ego.

- Johnson, w razie czego Twoje strzały będą nas chroniły. O resztę się nie martw.

- Tak jest sir ! - powiedział Johnson. Tym razem w jego głosie pełno było pewności. To lubię.

Link to comment
Share on other sites

Jake "Howdy" Robinson

Wyszedłem z sali odpraw i od razu skierowałem się do lądowiska. Faktycznie, druga śliczna maszynka wylądowała niedaleko pierwszej. Ale ja już upatrzyłem sobie tą poprzednią. Podszedłem tylko po to, by zobaczyć, że dziecinka nie ma jeszcze uzbrojenia, prócz dwóch karabinów w drzwiach i jednego pod nosem. Zaczepiłem jakiegoś technika kręcącego się w pobliżu.

- I want double M261?s Hydra launchers mounted on the double. One armed with seven WP?s, and the other with seven flechette warheads. Fill up the rest with HE?s.

Biegnę szybko przebrać się. Po chwili namysłu zabrałem też okulary do kieszeni i z uśmiechem wróciłem na lądowisko. Pierwsze zadanie, ciekawe co będzie się działo. Idąc do mojej dziecinki zobaczyłem, że stoi przy niej jakiś typek. Kiedy tylko mnie zobaczył stanął na baczność.

- Airman Michael Huksley, sir! I was ordered to be your co-pilot from now on.

Mierzę go wzrokiem. Uśmiecham się nieco kwaśno.

- How old are you, Mike?

- Um, 21, sir.

- Straight from the academy, right?

- Yes, sir.

- Cool. Allright, newbie, concentrate and do your job and we?ll might get out of this one alive.

Po takim podtrzymaniu go na duchu wsiadłem do mojej ulubionej maszynki i usadowiłem się w fotelu głównego pilota. Mike zajął miejsce obok. Założyłem hełm z mikrofonem.

- Charlie 1 to Tower, requesting permission to takeoff, over.

- Charlie 1 permission denied. State your mission, over.

- Wha... you know, flying Camp Elvis, picking up our men and... didn?t anyone inform you or what?

- I AM informed, Charlie 1, but you have used the wrong callsign. *sigh* Your unit is designated Sierra.

- Oh... Copy that... ? zniżam głos - ... you smartass...

- Sierra 1, repeat please I didn?t get the last one.

- Nevermind. This is Sierra 1, requesting permission to takeoff, over.

- Permission granted, Sierra 1. Good hunting.

- At last... I mean, roger, over and out.

Nie cierpię tego mówienia kodami. Jakby nie można było po ludzku. Zauważyłem, że Mike dziwnie się na mnie patrzy.

- Don?t look at me like that. I?m not interested.

- Sir?

- Nevermind...

Pokręciłem głową. Po kilku chwilach, kiedy i drugi śmigłowiec był gotowy uruchomiłem silniki. Płaty śmigieł zaczęły się poruszać. Zwiększyłem ciąg stopniowo aż do oderwania się od ziemi. Przyjemne uczucie. Chwilę później mój Black Hawk wyruszył do celu.

-----

M261 ? wyrzutnia rakiet Hydra. Mieści 19 pocisków.

WP ? white phosphorus ? głowice fosforowe, tu wersja służąca do rażenia piechoty. Fosfor powoduje oparzenia.

Flechette ? strzałkowe odłamki umieszczone w pocisku. W wyniku wybuchu rozpryskują się dookoła rażąc okoliczne cele. Do zwalczania piechoty.

HE ? high explosive ? głowica wybuchowa przeznaczona do atakowania piechoty i celów nieopancerzonych, lub lekko opancerzonych i umocnień.

Link to comment
Share on other sites

Bravo 6 & Wolf 3 (Krzysztof, Nick, Gregory)

Kiedy już wasza grupa znalazła się w powietrzu, radio odezwało się ponownie.

- Sentry 1 to Bravo 6 and Wolf 3. I've got you on my scopes. Good hunting. Proceed. Over and out.

Wywiad na temat sytuacji w powietrzu mieliście już zapewniony a po kilku minutach znaleźliście się nad przestrzenią powietrzną Iraku. Na tej wysokości istniała mała szansa, że ostrzelają was rebelianci i z pewną dozą spokoju oczekiwaliście na dalszy rozwój wydarzeń zostawiając za sobą coraz większe połacie pustyni. Mimo że przez obecność A-10, F-15 nie mogły osiągnąć swojej maksymalnej prędkości to po jakichś trzydziestu minutach minęliście Samarrę, miasto położone jakieś sto kilometrów na północ-północny-zachód od Bagdadu. Krótko po tym odezwało się radio:

- Tanker 4 to Bravo 6 and Wolf 3. I need to refuel you guy's, word from HQ. Get at 30,000ft and circle around near your current position. I'll be there in a moment.

KC-10 pojawiła się niedługo potem.

- Allright gentlemen. One after another.

Kiedy szykowaliście się do tankowania, odezwało się dowództwo.

- HQ to Bravo 6 and Wolf 3, we've got a situation here. Proceed to city of Samarra as soon as possible. Over.

Wyglądało na to, że przedstawienie zaczyna się na dobre.

Bravo 4 (Charles, Arash)

W kilka minut po waszym starcie znaleźliście się już nad przestrzenią powietrzną Iraku. Chwilę potem odezwało się radio:

- Sentry 3 to Bravo 4, got you on the radar. Proceed with mission.

Przecinając powietrze z podwójną prędkością dźwięku błyskawicznie znaleźliście się nad prowincją Ninawa. Tym razem w radiu odezwało się HQ.

- Bravo 4, this is HQ. Wasze zadanie na dziś to patrol zachodniej granicy Iraku od prowincji Ninawa aż do Pustyni Syryjskiej. Ostatnimi czasy to pogranicze jest coraz gorzej strzeżone co daje możliwość dla rebeliantów do przetransportowania wyposażenia lub bojowników na teren Iraku. Macie zatrzymywać lub niszczyć podejrzane konwoje. Unikajcie niepotrzebnego otwierania ognia. Najpierw strzały ostrzegawcze* a jeśli to nie da skutku to dopiero wtedy macie wolną rękę. W przypadku stawiania oporu i próby ostrzelania eliminujcie zagrożenie od razu. Trzymajcie się jakieś piętnaście kilometrów od granicy z Syrią, nie chcemy żadnych incydentów. KC-10, kryptonim Tanker 8 zapewni wam tankowanie w powietrzu. To tyle. Wykonać. Over and out.

Pierwszy przelot nie przyniósł żadnych efektów. Na granicy było cicho i spokojnie, żadnego podejrzanego ruchu. Piach, piach i jeszcze więcej piachu. Jednak po kilku minutach od zawrócenia z Pustyni Syryjskiej radary F-16 coś wykryły. Wyglądało to na konwój, który właśnie przekraczał granicę około dwadzieścia kilometrów od waszej pozycji. Ruszyliście w jego stronę. Po kilku chwilach mieliście zidentyfikowane cele - kolumna pojazdów składała się z czterech ciężarówek, prawdopodobnie Urali a na przedzie trzymał się BTR-80 oraz przerobiona wersja UAZ z karabinem maszynowym na pace. Jeszcze nie mieli o was pojęcia.

(* OoC - przypominam, że F-16 ma Vulcan gatling gun)

Sierra 1 (Jake, Maciek)

Chwilę po wejściu w przestrzeń powietrzną Iraku, zgłosił się AWACS.

- Sentry 1 to Sierra 1, got you on my radar. Proceed. Over and out.

Po kilkunastu minutach kiedy zostawiliście za plecami prowincję Dahuk, w radiu zgłosiło się HQ.

- Sierra 1, this is HQ. Po podebraniu reszty załogi i żołnierzy z Camp Elvis. Wysadzicie ich na zachód od Republican Hospital i będziecie zapewniać wsparcie z powietrza. Sytuacja w mieście zrobiła się naprawdę gorąca. Rebelianci dokonali kilku ataków na siły NATO i obecnie okupują wspomniany szpital. Im szybciej ich stamtąd wykurzymy tym szybciej cywile, którzy ucierpieli w walkach, otrzymają niezbędną pomoc medyczną. Wykonać. Over and out.

Jakiś czas potem, po otrzymaniu zezwolenia, wylądowaliście w bazie oczekując na dalsze rozkazy. Strzelcy M134 już się zameldowali a piechota, którą mieliście podwieźć dopiero się zbierała na placu. Wygląda na to, że wyniknie jakieś opóźnienie. Jeden z nich załogantów zagadał do was.

- Jesteście z Task Force 191? Miło was poznać. Macie szczęście, że Turcy chronią wasze plecy. Te cholerne pastuchy minimum raz na tydzień ostrzeliwują nas z moździerzy. - po chwili dodał. - Słyszałem, że lecimy do Mosulu. Nasi mają tam całkiem niezłą przeprawę, ale z naszą siłą ognia - uśmiechnął się spoglądając na uzbrojenie BlackHawk'a - nie mają najmniejszych szans. Liczę na to, że dacie się załatwić głupiemu pastuchowi z RPG. 160-ta do czegoś zobowiązuje.

Skończył po czym zapalił papierosa.

- Chyba dostaniemy dodatkowy czas wolny. Piechota i jej cholerne problemy organizacyjne... - mruknął.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...