Jump to content
Black Shadow

The Gamers

Recommended Posts

...42

Nie, nie, nie! To za mało, to ostatnia część...!

...PAMIĘTAJ...!!! NIEEEEE!!!

...*DUM*...*DUM*...*DUM*...

Ciemność.

* * *

ylSmy.png

...central OS starting up...

...server running...

...mainframe loaded...

...template loaded...

...textures loaded....

...models loaded...

...scripts initialized...

...connection estabilshed...

...firewall security activated...

...LOADING...

..............100%.................

...WELCOME...

* * *

Ciemność. Poczucie świadomości zawieszonej w pustce. Brak procesów myślowych. Brak ciała. Przed wirtualnymi oczyma tylko pustka.

- Witajcie w centrum wirtualnych rzeczywistości zwanym także... Kuźnią Światów!

Tak jak ludzki umysł nie wie, kiedy wyszedł ze snu tak teraz Ci zamknięci w ciemności nie wiedzieli ile czasu minęło nim przemówił do nich głos (*1). Kobiecy głos. Gdzieś byli... istnieli... ale jakby nie do końca... to zawieszenie...

- Jestem Valerie, sztuczna inteligencja jaka będzie waszym przewodnikiem po Kuźni. - po chwili dodała a w jednej chwili ciemność zamieniła się w niemalże oślepiającą biel. Nadal jednak nic nie istniało. - Przewodnikiem krótkim, ponieważ wasz świat został już wybrany i właśnie zakończyło się ładowanie ostatnich komponentów. Pozostaje mi tylko życzyć wam udanej zabawy i pamiętajcie... dostarczana jest ona przez...

Ostatnia część zdania została zakłócona. Albo nigdy nie została wymówiona. Głos zniknął. Biel znów przeszła w czerń.

* * *

Nie sposób powiedzieć, kiedy wszechogarniająca czerń zamieniła się w trójwymiarowe, ruchome tło. O dziwo było namalowane ręcznie i przedstawiało krajobraz... fantasy. Różne rasy w tym i ludzie stojące ramie w ramię, ich ekspresja, tabuny bezimiennych żołnierzy jakie robiły za tło sprawiało wrażenie jakby szykowali się do wielkiej bitwy. Gdzieś na niebie zdawała się migotać cienista sylwetka.

Pośrodku obrazu, przed nim, pojawiło się nowe okno przed każdą z obecnych świadomości. Miało ogłoszenie:

Witaj w procesie tworzenia postaci!

Nim będziesz mógł/mogła zagłębić się we wspaniały i ogromny świat pełen wyzwań musisz uformować swojego bohatera/bohaterkę. Zacznijmy od wyboru jednej z pięciu dostępnych ras.

Oraz odrobinę się zmienił. Zostały stojące w jednym szeregu postacie, jedna sztuka na daną rasę, natomiast tło zostało zamazane. Dodatkowo wzrokiem albo impulsem świadomości można było podświetlić jedną z sylwetek aby dowiedzieć się do jakiej rasy należy. Od lewej stali: charr, człowiek, norn, asura i sylvari (*2). Było dosyć jasne, zważywszy na poprzednią wiadomość, że trzeba było wybrać jednego z nich.

Żadnego przycisku wyjścia, anulowania, wylogowania. Tylko to.

---

1 - tak, w tym momencie mówię tutaj o graczach biggrin_prosty.gif

2 - :3

Link to comment
Share on other sites

Kuźnia...czego?

Coś mówiła, ale czy to było do mnie? Nie, chwila...lepiej nie zaczynać od pytań, bo jest ich za dużo. Czym jestem, gdzie jestem, po co tu jestem. Trochę by się tego znalazło, chociaż na to ostatnie chyba odpowiedziała. Dobra zabawa?

Wszystko zaczęło się zmieniać. Nagle, albo stopniowo, wał wie. Jakiś widoczek, wojsko, coś na niebie. Trochę przytłaczające, zważając na fakt, że nie wiem co się w ogóle dzieje wokół mnie. O coś mogę wybrać. Futrzane coś, dwa razy po mniej zarośniętych postacie, mały szary ludek i...roślina postać? Sylvari? To chyba mi się podoba. A jeśli się podoba, to i jest zabawa. Chyba.

Link to comment
Share on other sites

Wygląda na to, że mam wybrać jedną z tych postaci... ale czemu? Mam mnóstwo pytań, ale myślę, że lepiej będzie je zostawić na później. Tymczasem przyjrzyjmy się każdej z sylwetek.

Zacznijmy od lewej: futrzane koto- podobne coś. Postać wyglądająca jak zwyczajny człowiek. Oo... człowiek odziany w futro jakiegoś zwierzęcia i mający na twarzy jakieś malowidła. A to co? Ten śmieszny, niski i długouchy stworek? Słodki. W dodatku mimo swojego wzrostu wygląda na kogoś kto potrafi o siebie zadbać. Tak. Myślę, że już wiem kogo wybiorę. Moim wyborem jest przedstawiciel rasy: Asura.

Link to comment
Share on other sites

Co do...

O, jaki miły głosik. Valerie, tak? Że coooooooooooooooo... Ktoś może wyjaśnić co się stało? Nie? Miło... Dobra co my tu mamy. Poza tym, że ktoś życzy dobrej zabawy. Jakieś postacie. To pewnie te wspomniane rasy. Przyjrzyjmy im się. Nieco przerośnięty kocur. No, ale futerko to ma fajne. Latem pewnie mu ciepło. Człowiek. Standard. Dalej, następny człowiek, tyle, że ten przypomina mi Wikinga. Norn... to nie dla mnie. Asura. Budzi ciekawość, ale też nie. Sylvari... nawet nie wiem co to jest. Dziękuję, postoję. Eee... to co by tu wziąć... Aaaaaa, najprostsza decyzja będzie najlepsza. Biorę zwykłych ludzi.

No to teraz wystarczy czekać na tę dobrą zabawę, o której była wcześniej mowa.

Link to comment
Share on other sites

Świat został wybrany... Ale jaki? Co się wydarzyło, gdzie się znajduję? Nie zanosi, bym otrzymał jakiekolwiek wyjaśnienia. Ta Valerie mówiła coś o wybraniu postaci. Pięć różniących się od siebie sylwetek. Co my tu mamy? Kotów nigdy nie lubiałem, więc te koto-coś odpadało. Te małe asury też mi nie podchodzą... Kto w ogóle chciałby być czymś takim? Zaś norn... O tak, kawał opancerzonego, zarośniętego bydlęcia. Wybór był prosty.

Teraz jestem ciekaw, czym jest ta dobra zabawa, o której wspominała ta Valerie. Mam nadzieję, że to nie był eufemizm.

Link to comment
Share on other sites

Patrząc na okno wyboru rasy staram się sobie coś przypomnieć, jednak nic nie wchodzi mi do głowy. Nie pamiętam nic, nie mam żadnego punktu uczepienia. Wiem, że jestem tu i teraz, a do tego każą mi wybierać jakąś. . . rasę.

Z wachaniem podświetlam pokazane mi postacie. W końcu zatrzymuję przy Sylvari. Czuję, jakby moim przeznaczeniem było stać się jednym z nich. . . śniących braci i sióstr. Bez wachania potwierdzam mój wybór i oczekuję na odpowiedź.

Jestem. . . jak to ona powiedziała, hmmm. . . w Kuźni Światów. Nie rozumiem dlaczego, jednak to co widzę jest dla mnie znajome, a do tego umiem rozpoznać każdą z tych ras, chociaż można by przysiąc, że widzę je pierwszy raz w życiu. W tej chwili raczej nie uzyskam żadnej odpowiedzi na dręczące mnie pytania. . . trzeba będzie poczekać, aż zakończy się ten proces ,,tworzenia postaci".

Link to comment
Share on other sites

Moment, czy to jest jakaś... rzeczywistość wirtualna? Cały ten świat, który powstaje na moich oczach, niezwykłe stworzenia... czy to jest sen? Kuźnia Światów. Czyli że to co widzę to tylko jeden z możliwych wielu światów. Myślę że od tego wszystkiego rozboli mnie głowa. O ile mam jeszcze głowę. Dobra, z braku lepszych... jakichkolwiek innych możliwości, podejmę się tej "gry". No, to co tu mamy. Dwójkę różnie wyglądających ludzi. Nie wiem jak to jest możliwe, ale gdy tylko na nich patrzę, tak jakby przed oczyma pojawiają się napisy, "Człowiek" i "Norn". Czyli są to rasy. Małe, skrzatopodobne stworzenie, "Asura". Nie wiem dokładnie co, ale coś podpowiada mi że nie jest to wybór dla mnie. Dalej, potężny humanoidalny kot. Z rogami. "Charr". Jeśli on jest typowym przedstawicielem swojej rasy, to pewnie każdy kotowaty co do jednego to wojownik. Takie przynajmniej sprawia wrażenie. A na końcu stoi... sam nie wiem co. Co prawda wyskoczyła nazwa, "Sylvari", ale nic mi to nie mówi. Osobnik wygląda jak roślina. I znów, coś podświadomie mówi mi abym i z tej rasy zrezygnował.

W takim razie pozostaje mi wybrać, ludź, czy ludź. Trudny wybór. Wiem. Wybiorę Charra. Tak, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Niech więc będzie kotowaty.

Link to comment
Share on other sites

Gra podziękowała za dokonanie wyboru i chwilę potem otworzyła nowe okno, jak się okazało służące do spersonalizowania/ucharakteryzowania swojej postaci wedle własnego widzimisię. Spektrum wyboru było ogromne, zaczynając od tak trywialnej opcji jak płeć (*1), jak i również bogactwo opcji, można było edytować, zmieniać wszystko np. w przypadku sylvari można było zdecydować się czy mają być niemalże jak chodzące rośliny z grzybami na głowie czy też bardziej przypominać ludzi z egzotycznym wyglądem albo biorąc pod uwagę charrów można było zrobić z nich łagodne kociaki albo niemalże dzikie bestie. System w każdym razie postarał się aby potencjalni chętni do zabawy w Kuźni Światów mogli stworzyć postać swoich marzeń.

Kiedy tenże punkt został zrealizowany gra raz jeszcze podziękowała i przeszła do następnego punktu (*2). Okazał się nim wybór profesji. Było ich osiem i wedle najbardziej bazowego podziału miało się do wyboru: dwóch ciężko opancerzonych żołnierzy - inaczej: mających dostęp do ciężkich pancerzy -, trzech średnio opancerzonych podróżników oraz trzech lekko opancerzonych uczonych (*3). Do pierwszej kategorii zaliczał się strażnik i wojownik, do drugiej inżynier, złodziej oraz ranger, z kolei do ostatniej elementalista, mesmer i nekromanta. Każdy z nich prezentował inny styl rozgrywki, pewien specyficzny mechanizm jak np. adrenalina budowana u wojownika albo zwierzęcy towarzysz rangera. Gra informowała też, że pomimo pewnego nacechowania klas ku konkretnym stylom rozgrywki - choćby w przypadku strażnika zakłada się rolę defensywną i wspierającą - jej specyfika oferuje wiele możliwych ścieżek rozwoju nawet zupełnie odwrotnych od idei danej klasy.

Kolejne wybory, huh...

---

1 - OoC, kwestia podświadomości, dla was jako graczy jest to świadomy wybór, ale dla postaci w świecie przedstawionym wybrana płeć w grze równa się tej w prawdziwym świecie smile_prosty.gif

2 - spokojnie, po prostu w jednym odpisie chciałem abyśmy załatwili dwie rzeczy naraz

3 - za moje ew. złe tłumaczenie "scholar" przepraszam ;p

Link to comment
Share on other sites

Płeć, huh? Kobieta. Tylko trzeba trochę poprawić wygląd teraz, żeby trochę to pasowało. Może trochę tutaj. I tutaj...i jeszcze tutaj...

Gotowe! Przyjemne to było, chociaż przy okazji chwilę zajęło. Przede mną stała, niewysoka i średnio zbudowana, dziewoja. Trochę podobna do zwykłego człowieka, ale jej nogi, czy ręce wyglądały rzeczywiście niczym wyjęte z jakiegoś drzewa. Zresztą, na głowie miała coś, co sprawiało wrażenie gałęzi z kwitnącej wiśni, czy czegoś w tym stylu. Pokryte jasnoróżowymi kwiatkami i młodymi listkami. Całe jej ciało miało podobną kolorystykę, jak...włosy, złożoną z jasnych różów, zieleni i do tego bieli. No i na wykończenie, ciekawski uśmiech i oczy na twarzy. Mogę przejść dalej.

Moment po zaakceptowaniu wyglądu, pojawiło się następne okienko. Wybór klasy, oczywiście obowiązkowy. I oczywiście znowu sporo opcji do wyboru. Taka ładna roślinka, to te czołgi z kupą żelastwa na sobie odpadają. Podróżnicy? Niby ciekawość bije z oczu...ale nie, to też nie to. Lekkie klasy, uczeni i całkiem fajne wdzianka. To jest to! To teraz wybrać z tych trzech...nie wiem, powiedzmy, że mesmer. Fioletowy pasuje mi trochę bardziej do reszty kolorystyki, niż w pozostałych przypadkach. Dziwaczne kryterium wyboru, ale to ma być przecież zabawa, więc co mi szkodzi. Akceptuj!

Link to comment
Share on other sites

Płeć? Nie mam nic do kobiet z Północy, wręcz przeciwnie, lubię je, ale nie pasowały do mojej wizji bohatera, który ma być przecież potężnym wikingiem. Natomiast co do wyglądu - nic nie zmieniałem, poza dodaniem wąsisk, jak na poddanego Odyna przystało. Nie dla synów Północy zabawy w przebieranki czy stanie przed lustrem.

Prostym wyborem okazał się również wybór profesji. Z mięśni trzeba robić użytek, toteż bez wahania wybrałem ciężko opancerzonego wojownika. Na moich oczach ukazał się potężny osiłek zakuty w pancerz i rogaty hełm. Akceptowałem, będąc pewny słuszności swego wyboru. Co dalej?

Link to comment
Share on other sites

Wybór płci mojej postaci jest trudny i nie mogę się zdecydować. Plebiscyt ten wygrywa jesnak kobieta. Tak, moja Asura będzie kobietą. Czas więc przejść do edycji jej wyglądu. Hmmm, od czego by tu zacząć? Zacznijmy od podstaw, włosy. Przjerzyjmy kilka fryzur, może wpadnie mi coś w oko. Hahaha - bardzo śmiesznie w niej wygląda, ale nie. Mojej postaci przyda się nutka tajemniczości.

O, jest! Tak, ta będzie dobra. Teraz czas na oczy. Podstawowe są moim zdaniem trochę za duże, zmniejszmy je... teraz powinno być ok. Nos i usta zbliżmy trochę do siebie. Ok, myślę że tak już pozostanie. Po skończonym procesie edycji wyglądu moja Asura wygląda tak:

AsuraFemale_Variety1.1_crop-243x300.jpg

Co do profesji... Asurowie są bardzo inteligentni i sprytni. Myślę, że najlepiej do tego gatunku pasuje Inżynier.

Link to comment
Share on other sites

Płeć? Oczywiście, że męska. Dalej leci wygląd... Hmm... Powiedział bym, że raczej normalny. Ciemne, nie za długie, ani nie za krótkie włosy. Postawa dość zwykła, może nawet dobra. Nie typ wielkiego kulturysty, ale też nie chuderlak. Raczej wysoki, ale też bez przesady. Więcej nie trzeba.

Co teraz?

Profesja... Trochę ich jest. Co było by najlepsze dla mnie? Niech pomyślę. Ciężko opancerzeni wojownicy nie pasują do mnie. Podobnie jak uczeni. Pozostaje jedna kategoria. Inżynier? Podziękuję, ale to nie to. Ranger? W sumie mógłby być... Nie. Najlepszy będzie złodziej. Ciemne kolory i pozostawanie w cieniu będzie w sam raz.

Link to comment
Share on other sites

Pojawiła się u mnie chwila wahania. . . bo tak naprawdę to, z kim się utożsamiam?

Po mimo niezdecydowania, jakby instynktownie wybór padł na żeńską strażniczkę.

Wzrost najniższy z możliwych, jak i niezbyt muskularna, lecz smukła i zgrabna budowa, czyniły wrażenie kruchości i delikatności postaci przede mną wyświetlonej. Jednakże wybrana przeze mnie profesja miała wręcz temu zaprzeczyć, bo przecież strażnik miał pełnić rolę obrońcy, chroniącego swoich sojuszników. Była to postać, która ze swoja wytrzymałością była w stanie przyjąć na siebie o wiele więcej ciosów, niż inne profesje. Podświadomie czułam, że moim powołaniem jest chronić słabszych, dlatego też wybrałam tak, a nie inaczej.

Moja postać z wyglądu była zaś lekko podobna do człowieka, jeśli nie liczyć liściastych błękitnych włosów opadających na twarz o delikatnych rysach, jak i kończyn, które wyglądały, jak nawarstwiające się liście. Jej ciało miało też lekko szarawo-blady odcień, jednak w ciemności zdawałoby się otaczać je delikatna niebieska poświata. To wszystko dopełniały całe białe, jak śnieg źrenice, które spoglądały wewnątrz duszy każdego nieopatrznego, który zechciałby zagłębić się w ich jasnym obliczu.

Poczułam się, jakbym odzyskała część siebie. Nie wiedziałam, kim, czym jestem, a teraz już wiem. . . jestem albo raczej będę strażnikiem Sylvari. Pozostaje, jednak pytanie dlaczego tak, a nie inaczej. . .

Link to comment
Share on other sites

No, to skoro już wybrałem kotka, to czas go przerobić tak aby wrogowie umierali z przedawkowania słodyczy. Oczywiście będzie to kocur. Na początek pozbądźmy się tych... tego poroża, czy cokolwiek to jest. Wygląda na to że dla Charrów są one niczym dla ludzi uszy. Hm. Głupie porównanie. Mniejsza, udało mi się zdjąć te rogi. Jak ktoś będzie się pytał gdzie się podziały, powiem że straciłem w walce czy coś. Dobra, to teraz futro. Może Śnieżnobiałe w czarne pręgi, jak u tygrysów syberyjskich. O, świetne! Dodam jeszcze bliznę przechodzącą z góry w dół przez lewe oko, które pozostawię nienaruszone. Nieźle. Hm, dodajmy jeszcze trochę wzrostu. Upodobnić jeszcze pysk, tak aby miał w sobie coś z tygrysa i... voila!

To teraz klasa postaci. Podróżnicy odpadają, Strażnik, Nekromanta i Mesmer też. Wojownik czy Elementalista... Z jednej strony mógłbym być wielkim wojownikiem w zbroi, w drugiej potężnym magiem... w sumie, to nie wiem jak działa ten świat. Dobra, bez ryzyka nie ma zabawy, wybieram Elementalistę.

Link to comment
Share on other sites

Po zatwierdzeniu ostatnich wyborów zniknęły wszystkie okna, tło przygasło a chwilę potem w świadomościach graczy rozbłysło białe, bezgłośne, oślepiające światło. W jednej chwili zamiast dziwnej niepewności i zawieszeniu w pustce mieli swoje - wirtualne, ale zawsze - ciała jakimi mogli poruszać...

Mogli zobaczyć nie tylko jak w ruchu prezentuje się ich wybór co do wyglądu postaci, ale wreszcie zorientowali się w pełni, że nie są tutaj sami. Grupka sześciu istot prezentowała także parytet płciowy a oprócz tego nie powtarzała się żadna klasa co mogło okazać się przydatne. Ważniejsze jednak było to, iż wreszcie znaleźli się w samej grze wygenerowanej chyba przez Kuźnię Światów lądując od razu w centrum czegoś co po paru chwilach obserwacji sprawiało wrażenie ogromnego miasta handlowego, większość budynków jakie widzieli była zrobiona na kształt albo po prostu z łodzi. Na paru z nich przewijała się także nazwa Lion's Arch, więc pewnie tak zwało się to ogromne miasto. W dodatku puste. Poza nimi na ulicach nie kręcił się absolutnie nikt. Brakowało zarówno innych graczy - o ile jacyś byli - jak i NPCtów jacy powinni typowo służyć za robienie tłoku i symulowanie życia metropolii w świecie fantasy. Tego brakowało. Odpowiedź na pytanie "Dlaczego?" pojawiła się chwilę potem.

* * *

- Witajcie, witajcie, witajcie moje kochane króliki doświadczalne!

Znikąd w powietrzu zmaterializowała się holograficzna sylwetka dosyć młodego, dobrze wyglądającego faceta wystrojonego w szyty na miarę garnitur. Z jego prostokątnej twarzy biła pewna szalona radość, pewność siebie oraz jakaś doza arogancji. Powyższy obraz kłócił się trochę z jego czarną fryzurą ułożoną w stylu Mohawk. Po chwila grupa dostrzegła jeszcze jedną rzecz, jego oczy miały kolor metalicznej żółci, zapewne posiadał cybernetyczne wszczepy.

- Jak miło mi was znowu widzieć... a nie! Powinienem powiedzieć poznać! - zachichotał. - Od czego to ja... A tak, nie przejmujecie się, że wiecie co to Mohawk albo, że posiadam wszczepy, to kwestia podświadomości... no i moich magicznych palców. Właściwie jednego i drugiego, ale nie o tym chciałem mówić! - jego ton wskazywał, że doskonale się bawił i występował jako komik przed wielotysięczną publiką. Mówił szybko, z miksem ironii i śmiechu. - Właściwie o czym to chciałem? Powtarzać wam kolejny raz, że robię to dla waszego i swojego dobra? Że gwarantuję wam nieśmiertelność umysłu w tym wspaniałym, wirtualnym świecie? Że mimo tego wciąż próbujecie uciekać i ja wciąż muszę wynajdować dla was nowe kary? Eh... na przyszłość muszę się zastanowić czy za każdym razem wymazywać wam pamięć. Albo nie, mam lepszy pomysł! Po prostu nagram odpowiednie kwestie, które przy następnym początku wpadną magicznie do waszego ekwipunku! Jestem geniuszem! Hah!

Jemu nie przeszkadzało śmianie się z własnego dowcipu.

- Żarty na bok, mamy przed sobą dużo pracy. Wy robiąc co do was należy, ja was obserwując i pilnując, żeby żadne głupie pomysły nie wpadły wam do głowy. A gdybyście wiedzieli... no, czyli jednak dobrze robię robiąc czystki w pamięci, wasze niektóre pomysły były naprawdę odpałowe. W każdym razie pomyślmy, pomyślmy, pomyślmy... Dlaczego w sumie... A tak, już pamiętam! Tym razem zamiast robić wam wielką tajemnicę i czekać aż sami odkryjecie prawdę stwierdziłem, ze nie ma co się czaić jak szczerbaty na suchara i powiedzieć wam na czym stoicie. A sprawa wygląda tak: z waszej strony jesteście od cholera wie jak dawna więzieni w tym fałszywym, wirtualnym świecie, odmawia się wam podstawowych praw i wolności obywatelskich, bla bla bla... Z mojej strony za to daję wam ogromny plac zabaw, miejsce nieskończonych możliwości, przygodę i akcję jakiej nigdy nie zaznalibyście w tym niby "prawdziwym" świecie. Przede wszystkim daję wam nieśmiertelność! Nieśmiertelność! Wiecie co to oznacza? - nie czekając na odpowiedź dodał: - No, najwyraźniej nie wiecie skoro tyle razy próbowaliście uciekać. Mam nadzieję, że tym razem zrozumiecie co dla was dobre i będziecie po prostu się bawić.

Jego sylwetka zaczęła się rozmywać, ale na odchodne rzucił jeszcze dwoma rzeczami:

- Nie martwcie się, że nie wiecie co robić. To jest jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina nawet jeśli zły geniusz czyści wam pamięć. Hah! ...Aaaaale, że ktoś z was może narzekać za chwilę w waszym magicznym ekwipunku, tzn. bezdennej dziury bez dna... eh, masło maślane... w każdym razie pojawi się instrukcja obsługi. Ta, wiem, kto w dzisiejszych czasach czyta instrukcję obsługi? No, ale, żeby nie było. Mam dla was także jeszcze jeden prezencik...

Wyszczerzył zęby w szerokim i bardzo nieprzyjemnym uśmiechu.

- Aby było jeszcze ciekawiej podzielę się z wami informacją... a właściwie odpowiedzią na pytanie jak to jest, że ostatnim razem - a może i nie tylko? - przegraliście i wciąż jesteście tutaj? Brutus, milordowie i milor...dzianki? Dziuchy? W każdym razie ktoś z was robił dla mnie! Ktoś to jest? Spoiler! Czy robi dalej? Czy będzie robił? Czy to zawsze ta sama osoba? Czy mówię prawdę? Któż to wie. Żegnam się na razie z wami tymi słowami: Tabula Rasa.

Link to comment
Share on other sites

Kim on do cholery jest? O czym on mówi? Nie, to nie może być prawda. Rozglądam się dookoła, miasto niczego mi nie przypomina, a moi towarzysze? Nie wiem kim oni są i skąd się tutaj wzięli. Tak samo jak ja zresztą.

Co ten człowiek miał na myśli mówiąc, że to już nas któryś raz? Niczego nie pamiętam, nie wiem co mam teraz robić...

- Wiecie o czym on w ogóle mówi? - zwracam się do towarzyszy - Gdzie jesteśmy? Chodźmy może rozejrzeć się po tym mieście. Jeśli będziemy mieć szczęście to może dowiemy się czegoś o tym świecie. A przy okazji dowiemy się czegoś o sobie i zastanowimy się co teraz zrobimy. Aha, zapomniałabym. Mówcie mi Yenna.

Link to comment
Share on other sites

Przede mną, jak i resztą zgromadzenia, wystąpiło coś. W skrócie, określę go jako pajac, wygodniej mi będzie. Ów pajac się pojawił, szybko pogadał o czymś co podobnież się wydarzyło, ale my o tym nie pamiętamy i zwiał. Lepszego punktu zaczepienia w tej chwili nie ma, więc można przyjąć, że przynajmniej częściowo, ten pajac mówił prawdę. Króliki doświadczalne...cóż nie kojarzy mi się to zbyt dobrze, szczególnie po usłyszeniu tego z ust pajaca.

Krótkie milczenie po tym całym przemówieniu przerwało małe szare stworzenie. Asura, tak to się zwało, jeśli mnie moja pamięć nie myli. Zaczęła, to wypadałoby się przyłączyć i przedstawić. Chociaż średnią mam pewność, że to co przychodzi mi na myśl jako imię, rzeczywiście nim jest.

-Feilea jestem. Jeśli chodzi o mnie, to mam pustkę w mojej łepetynie aktualnie. - podrapałam się po moich górnych gałązkach ? Pomysł z szukaniem jakichś wskazówek nie jest zły, ale też nie wiadomo co na nas może czekać przy okazji. Bądź co bądź, wolę nie być bezbronna wobec jakiegoś roju pszczół, które zechcą się dobrać do moich kwiatków, hehe...

To chyba zabrzmiało trochę głupio. Ale mimo wszystko to jest realne zagrożenie. Tak myślę.

-Może i ta instrukcja jest od tego dziwacznego pajaca, ale obadać ją nie zaszkodzi. Tylko...ten no...wie ktoś jak znaleźć ten ekwipunek w ogóle?

Link to comment
Share on other sites

- Zephir - powiedziałem bez chwili zastanowienia - To moje imię.

Rozejrzałem się dookoła. Nic nie wyglądało znajomo, na czele z osobami, wśród których się znajdowałem. Nie wspominając nawet o tym pajacu, co przed chwilą odstawił swój występ.

- Myślę, że powinniśmy rozejrzeć się za jakąś bronią, czy czymś takim. Nie wiadomo co nas czeka... Zresztą to całkiem tu pusto.

To było podejrzane. Miasto wyglądało na opustoszałe. Raczej nie wróżyło to dobrze, ale nie mam co nad tym teraz rozmyślać. Tak samo jak nad tym co on powiedział. Brutus. Jeśli dobrze pamiętam zdrajca Cezara, ale równie dobrze to mogą być tylko fałszywe informacje przesłane przez tego gościa. Tak czy inaczej z tego co wynika ktoś z nas jest na usługach pajaca. Albo był. Bo nie ma pewności, że nasze wspomnienia nie zostały zmienione. To mogłem być nawet ja, skoro nic nie pamiętam. Ehh, nie ma co nad tym teraz rozmyślać.

- Ekwipunek, co? Pomyślmy, może trzeba jakoś pomachać ręką, lub... - przypomniało mi się coś - Nie wiem na ile to prawda, jako, że nie za bardzo możemy polegać na naszej pamięci, ale kojarzę urządzenia, które przy używaniu wykorzystywały zbliżanie i rozsuwanie dwóch palców.

Link to comment
Share on other sites

Paradoksalnie, wypowiedź tego... dziwnego coś, dała zarówno mi, jak i całej reszcie więcej pytań niż odpowiedzi. Teraz wiedziałem tylko, że nazywam się Herjalf. Ten jegomość napomknął tylko kilka słów o paru sprawach, o których nie miałem najmniejszego pojęcia i najzwyczajniej w tym dziwnym "świecie" znikł.

Dość! Teraz musiałem się skupić przede wszystkim na poszukiwaniu jakiejś broni, bo bez niej przeciwko potencjalnym przeciwnikom nawet mój groźny wygląd nie zadziała. Miasto wyglądało na opustoszałe, więc tak jak proponował ten... no... Zephir, może można byłoby przeszukać parę domostw. Tylko jak dostać się do ekwipunku? Mamy co prawda instrukcję obsługi, ale wątpię, żebyśmy tam znaleźli odpowiedzi na frapujące mnie pytania.

Link to comment
Share on other sites

Przemowa tajemniczego mężczyzny nie wywarła na mnie większego wrażenia. On to zdradził swoje zamiary i ewidentnie dał nam do zrozumienia, że jesteśmy w jego władzy. Pewny siebie, arogancki, jednak poirytowany i zdaje się, że musieliśmy mu napsuć krwi. Jeśli rzeczywiście jest tak, jak mówi to nie widzę sensu trzymania nas tu w nieskończoność. Ile można kogoś testować? Mówił, że już kilka razy próbowaliśmy uciec? zatem ile już tu jesteśmy uwięzieni.

Bez słowa machnęłam swoją prawą ręką, jakbym chciała kogoś odepchnąć oczekując, że da to jakiś efekt.

- Popieram pomysł Ze?zephira- powiedziałam po chwili, gdy już wszyscy co mieli coś do powiedzenia się wykazali- Killeen urodzona w czasie cyklu Księżyca- wyrecytowałam, jakby z pamięci, kłaniając się z gracją.

Jest nas tutaj sześcioro. Jednak nie znaczy to, że podobnych nam uwięzionych w tym sztucznym świecie nie jest więcej. Czemu? zostaliśmy poinformowani o tym, że się zbuntowaliśmy, jeśli chce nas tutaj zatrzymać. Jego intencje są niejasne.

- Brak żywej duszy w okolicy oznacza pewnie , że ten ,,ktoś? to zaplanował. Wydaje mi się, że jak wejdziemy dalej w metropolię wszystko powinno wrócić do normy, o ile można ,,to? nią nazwać- powiedziałam, gdy część niejasnych informacji ujawniło się w mojej pamięci.

Link to comment
Share on other sites

Dobicie się do ekwipunku jak i ogólnie menu okazało się całkiem proste oraz intuicyjne. Wystarczyło machnąć prawą ręką aby je wywołać, najwidoczniej gra odczytywała także dokładnie impulsy elektryczne mózgu i była w stanie na żądanie myśli pokazać ekwipunek bądź, jeżeli ktoś chciał, ekran statusu postaci, lista osiągnięć, znajomi, gildia itd. Naturalnie w środku znajdował się przedmiot nazwany "poradnikiem" i w momencie jego kliknięcia... każdy z członków grupy otrzymał porządny, kilkunastu minutowy wideo-wykład na temat mechaniki gry, jak podzielony jest świat, level scallingu, walki z potworami* i tym podobne. Oprócz tego każdy miał podstawowy pancerz odpowiedni dla klasy, podobnie i broń.

Gdy jednak chcieli ruszyć na zwiedzanie opustoszałego miasta tuż przed ich nosami wyskoczył komunikat:

Proszę czekać. Za moment nastąpi przekierowanie na właściwy serwer...

Chwilę potem wirtualne miasto dookoła zaczęło się rozpadać jak potłuczone szkło. Gracze spadli we wszechogarniający mrok.

* * *

Zanim powrócili do świata fantasy czekała ich jeszcze jedna rzecz. Film wprowadzający. Szereg ruchomych, udźwiękowionych obrazów, ręcznie rysowanych opowiadających historię świata Tyrii...

Wprowadzenie nie było porywające i miało bardziej ogólnikowy charakter, wspominało o wielu wyzwaniach z jakimi musiały sobie radzić ludy tego świata wliczając w to smoki. Nie zapomniała wykazać, że generacja za generacją bohaterowie stawali do walki o dobro i sprawiedliwość a wreszcie wspomniała, że nowi herosi - w domyśle obecni gracze - będę musieli zetknąć się z największym wyzwaniem do tej pory. Szaleni naukowcy z Inquest wprowadzili w życie swój najbardziej niszczycielski pomysł próbując zawładnąć czasem. Ich wynalazek o mało nie doprowadził do apokalipsy, zamiast tego siłom Paktu udało się zminimalizować straty. Gdzieniegdzie pojawiły się wyrwy w czasoprzestrzeni, czasami także przewijają się tornada czasu zostawiające po sobie abominacje z innych światów i tak dalej... niemalże natychmiast potrzeba dodatkowych rąk do opanowania kryzysu. Dla uwięzionych graczy świat miał jeszcze jedno...

Niektóre rasy nazywają ich Strażnikami Świata, inni Obserwatorami, inni Zwiastunami Zagłady czekającymi na odpowiedni moment. Można ich wielbić, zignorować albo próbować walczyć. Ośmiu takich czeka na śmiałków gotowych zmierzyć się z potęga. Każdego z nich poprzedza jednak potrzeba pokonania ich czempionów, trzech z nich ma fragmenty klucza jaki pozwoli dostać się do samego Strażnika. A oni sami mogą mieć coś co pozwoli graczom znaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania...

* * *

Znów w Lion's Arch. Tym razem jednak pośród setek jeśli nie tysięcy NPCtów symulujących życie w tej metropolii fantasy. Żadnych widocznych graczy w pobliżu, pusty dom aukcyjny, brak widocznych gildii na jakichkolwiek listach... Nie wiadomo na jak długo, ale na razie cała Tyria była tylko dla nich. Dla świeżo upieczonej grupki pierwszo poziomowych postaci z podstawowym ekwipunkiem oraz brakiem grosza przy duszy...

---

*skille może jakiś z GW2 będą, ale True Action Combat z TERA wydaje się me gusta biggrin_prosty.gif

Link to comment
Share on other sites

Rozglądam się dookoła i mówię: - Wow, z tymi wszystkimi postaciami do miasto prezentuje się o wiele lepiej. Ten poprzedni świat służył chyba temu tylko, by ten kto nas tu więzi mógł wzbudzić w nas wątpliwości co do nas samych.

Przyjrzyjmy się mojemu ekwipunkowi... Hmm, na dłuższą metę nic się tym nie zdziała, ale można się było tego spodziewać. W końcu dopiero tu zaczynamy naszą przygodę i spędzimy trochę czasu parając się różnymi zajęciami nim będzie nas stać na cokolwiek.

- Powinniśmy znaleźć coś do roboty jeśli chcemy zarobić trochę pieniędzy na nocleg, czy coś innego. Może rozejrzyjmy się po okolicy i popytajmy mieszkańców, czy nie znalazłoby się może dla nas jakieś zajęcie. Tylko, czy powinniśmy się trzymać wszyscy razem? Myślę, że w mniejszym grupkach łatwiej byłoby nam o pracę za rozsądną stawkę.

Link to comment
Share on other sites

- Nie - odparłem bez zastanowienia - Sądzę, że lepiej trzymać się razem, przynajmniej na początku. Nie wiemy co nas tu czeka. W grupie może być bezpieczniej.

Rozejrzałem się dookoła. Miasto teraz wyglądało jak prawdziwe z tymi wszystkimi mieszkańcami, jednak na pierwszy rzut oka nic nie dawało mi jakichkolwiek wskazówek od czego zacząć. Trzeba się ruszyć, bo inaczej nic się nie zdziała. Pytanie tylko co postanowią inni.

- Oczywiście możemy się rozdzielić i każdy pójść w swoją stronę. Więc, co robimy?

Link to comment
Share on other sites

Trochę suche te nagranie jakieś było. Chociaż to może lepiej, szczególnie zważając na wcześniejszy występ pajaca. Cóż, wypadałoby sprawdzić w praktyce, jak to się robi wsio. Jakiś sprzęt do wytworzenia magii chyba miałam i raczej leciało to w taki sposób. Raczej.

Nie przerywając sobie mojej zabawy z czarodziejską pałką, zwróciłam część swojej uwagi na wymianę opinii między człowiekiem i asurianką. Cóż, ważny temat sobie znaleźli, więc i swoje trzy grosze wypadałoby wtrącić.

- Głos na opcję łażenia wspólnie. W kupie siła, raźniej i tym podobne. No wiecie.

Po jakże wyczerpującym udziale w dyskusji, wróciłam do swojej magicznej pałki. Póki co nic się nie działo, oprócz pojawienia się fioletowych cosiów wokół ręki w której trzymałam różdżkę.

Uhhh, narzędzie mordu. Motylki.

Link to comment
Share on other sites

W końcu zostaliśmy przeniesieni do właściwego miejsca. Tysiące NPC-ów kręcące się w tą i z powrotem. Każdy z własną inteligencją, jednak zerowym pojęciem tego, co się tu naprawdę dzieje. Eh. Na razie raczej nie ma co liczyć na większe anomalie. . .

- Trzymanie się razem jest lepszą opcją. Indywidualnie nie będziemy w stanie daleko zajść, gdy pojawi się potrzeba walki ze znaczną liczbą przeciwników, a jestem pewna, że takiej uświadczymy.- powiedziałam wtrącając się do dyskusji.

Startowy ekwipunek był biedny i taki być pewnie musiał. Brakuje tylko czegoś, co możnaby nazwać startowym quest-em.

Trzeba by się porozglądać po mieście i zebrać trochę informacji na temat Strażników Światła. Może jest jakaś frakcja chcąca ich zgładzić, do której można dołączyć. Poczekamy zobaczymy.

- O spanie się raczej martwić nie musimy, jak i o jedzenie... Yenna. Można się rozejrzeć za podstawowymi zadaniami, jednak moim zdaniem, jeśli jesteśmy w grupie to moglibyśmy wziąć się też za coś trudniejszego w miarę naszych możliwości. O ile oczywiście coś znajdziemy- westchnęłam- co raczej nie będzie problemem.

Zaczepiam najbliższą spotkaną postać (NPC) i pytam się o kilka rzeczy. Przede wszystkim o to, czy zna kogoś kto szuka jakiejś pomocy. Gdzie można znaleźć dobre sklepy, jak i o lokalizację tawerny, bo mam pewne przeczucie, że można tam uzyskać sporo informacji i to za całkiem darmo.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...