Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Doman18

"Czarny Łabędź" Darren Aronofsky

Recommended Posts

7345525.3.jpg
Reżyseria
Darren Aronofsky
Główne role
Natalie Portman - Nina Sayers
Mila Kunis - Lily
Vincent Cassel - Thomas Leroy
Barbara Hershey - Erica Sayers (matka Niny)
Winona Ryder - Beth Macintyre


Skrót
Jedna z najlepszych scen baletowych w Nowym Jorku przeżywa kryzys. Producenci postanawiają wystawić klasyka - "Jezioro Łabędzie". Ponieważ poprzednia czołowa balerina Beth (Winona Ryder) została zwolniona o główną rolę w przedstawieniu ubiegają się wszystkie baleriny i zaczyna się bezwzględna walka o miejsce. Młoda, ambitna i bardzo zdolna Nina czuje że to jej wielka szansa jednak reżyser Thomas Leroy (Vincent Cassel) zdecydował się też na bardzo karkołomny krok. Główna balerina będzie odgrywać rolę zarówno delikatnego białego łabędzia ale też będzie zwodniczym kusicielskim czarnym łabędziem. Nina jest stworzona dla pierwszej roli ale kompletnie nie pasuje do drugiej. Wśród pretendentek jest też bardzo nieskrępowana i otwarta Lily (Mila Kunis) która świetnie pasuje do roli czarnego łabędzia. Która zostanie tym pierwszym łabędziem?

Opis
Filmów Aronofskiego nie trzeba rekomendować bo każdy kto łaknie dobrego kina zna je wszystkie - Pi, Requiem dla snu, Źródło, Zapaśnik. Po dość przeciętnym jak na tego reżysera Źródle wraca do wielkiej formy. Zamysł ponoć powstał już w trakcje kręcenia Requiem... ale ponoć były problemy z pieniędzmi. Tak jak w tamtych produkcja tak i tym razem reżyser bierze na tapetę ludzi targanych przez namiętności i ich walkę z nimi. Główna bohaterka toczy prawdziwą wojnę z własną psychiką która narzuca jej określony sposób myślenia i funkcjonowania. Nina jest pracoholiczką i perfekcjonistką, dąży uparcie i bez wytchnienia do bycia najlepszą i wejścia na szczyt. Ale jednocześnie jest osobą wrażliwą, ckliwą i dość delikatną. Właśnie owa mieszanka delikatności i służbistości trzyma w ryzach jej mroczną naturę którą musi wydobyć aby w pełni wczuć się w rolę czarnego łabędzia. Bohaterka z jednej strony czuje presję reżysera który bardzo wysoko podniósł poprzeczkę, z drugiej strony swoich koleżanek które liczą na każde jej potknięcie a z trzeciej w sidła destrukcji pcha ją swoja własna ambicja. Skumulowane namiętności i trudności w przełamaniu swojego charakteru zaczynają odciskać piętno w psychice Niny. W tym miejscu od razu trzeba wspomnieć Natalie Portman która wspaniale oddała te wszystkie rozterki. Widz czuje całym sobą każdą radość, smutek, obawę głównej bohaterki. Świetnie też się przygotowała do roli baleriny dzięki czemu jej występy wyglądają naprawdę profesjonalnie. Do tego dochodzi świetna praca kamery która podąża za bohaterką, tańczy z nią, kadruje kiedy Natalie walczy z emocjami lub swoimi demonami. Całość jest okraszona muzyką operową znakomicie dopełniającą dramatyczne momenty. Dużą rolę też odgrywają detale, jak pozytywka, wystrój pokoju bohaterki, wszechobecne lustra czy obrazy jej matki oraz jej pokój które dużo mówią o niej samej.

Ja siedząc cały czas się wierciłem bo całym sobą przeżywałem to co się działo na ekranie a w finałowym momence akcja tak nabiera tempa i dramatyzmu że w momencie kulminacyjnym chciałem wstać i bić brawo. Film mnie absolutnie urzekł, ba! wprost zachwycił! Genialnie gra na emocjach co chwilę zmieniając akcję, to na przemian dołując, denerwując (w sensie pozytywnym) czy nawet strasząc widza. Jest nawet bardzo namiętna i zmysłowa scena erotyczna z udziałem Portman i Kunis. Czarny Łabędź to wspaniała podróż bez trzymanki w głąb ludzkiej psychiki. Jak dla mnie jest to film roku i murowany pretendent do oskarów.

10-/10
Link to comment
Share on other sites

Nie czuję zachwytu wszystkich ludzi nad tym filmem. Pominę już, że średnio trawię Natalie Portman, ale samo wykonanie było nie więcej niż prawidłowo. Film nie jest ani dobrym thrillerem, ani porywającym dramatem, jest dziwnym miksem, który bardzo chciałby być lepszy, bardzo chciałby zachwycać. Dobry film jest sztuką, a ja oczekuję od sztuki, że łagodnie pozwoli mi się w siebie zagłębiać, coraz wyraźniej czuć jej klimat, delikatnie działać na moje zmysły. Tutaj trafiam na ograne sceny typu "straszak" (lustro...), aż nazbyt wymowne symbole towarzyszące przemianie białego w czarnego, wszystko jest zbyt ociosane, pokazane zbyt łopatologicznie, żeby było dobre. Jedyne co film ma wspólnego ze sztuką, to że akcja dzieje się w teatrze. Dobrą, przemyślaną rolę miał Vincent Cassel, który z całej tej niemrawości spisał się na medal i jest najjaśniejszą gwiazdą całego spektaklu.

Film jest taki, jak gra Natalie Portman - poprawny, nie ma w nim nic odważnego, subtelność schodzi na drugi plan, aby masy uczęszczające do kina miały podane wszystko na tacy, takie to wszystko odrobinkę dla pseudointelektualistów, którzy

będą zachwycać się, że zrozumieli o co chodziło, gdy główna bohaterka wyciągała sobie pierze z kupra

. Całość jest jednak ładnie nagrana, zdjęcia fajne, aktorzy zasłużyli na swoje pensje, nie można się do niczego przyczepić. Poza brakiem iskry i podszywaniem się pod coś, czym tak naprawdę się nie jest.

Link to comment
Share on other sites

Film bardzo mi się spodobał, lekko mnie zaskoczyły niektóre momenty. Trafny pomysł i dobre wykonanie, film mimo oczywistych elementów ma swoją aurę tajemniczości. Black Swan pokazuje, co się dzieje z człowiekiem, kiedy bardzo mocno czegoś pragnie, dąży do osiągnięcia celu i tutaj przedstawia negatywny tego aspekt. Jak dla mnie 8+/10 z zaznaczeniem, że jest to film godny polecenia. Oskar dla Natalie Portman się należy zarówno za świetną grę aktorką, jak i ogrom pracy włożony w przygotowania do głównej roli.

Link to comment
Share on other sites

Częściowo podzielam zdanie Fr0g'a. Film IMO swą wspaniałość bardziej tłumaczy nazwiskiem reżysera niż samą treścią. Nie jestem też wielkim fanem Portman, ale muszę oddać, że zagrała naprawdę świetnie i to jest najjaśniejszy punkt produkcji. Fabuła niestety kuleje troszkę.

Mamy balerine, która pod presją głównej roli popada coraz głębiej w chorobę pokrewną schizofrenii - demona jej przeszłości. Nie umie zagrać czarnego łabędzia, bo to taka swoista egzaltacja jej ciemnej strony. Tylko tak jak napisał fr0g, trochę to wszystko zbyt oczywiste. Do tego dochodzi zupełnie spaprany finał (tańcowanie z połową lustra w brzuchu to więcej niz lekkie przegięcie).

Ze wszystkich wątków najciekawsze wydają mi sie relacje między matką, a Niną. Szkoda, że nie zostało to trochę obszerniej przedstawione (+ roche więcej o jej przeszłości.

Film do wcześniejszych produkcji reżysera, pokroju Pi czy Requiem, a nawet Zapaśnika, nie bardzo się umywa. Trochę to wygląda tak jakby chciał, żeby film był zagadkowy i możliwy w interpretacji dla każdego jednocześnie. Tak sie niestety nie da i wyszło jak wyszło.

Link to comment
Share on other sites

Film do wcześniejszych produkcji reżysera, pokroju Pi czy Requiem, a nawet Zapaśnika, nie bardzo się umywa. Trochę to wygląda tak jakby chciał, żeby film był zagadkowy i możliwy w interpretacji dla każdego jednocześnie. Tak sie niestety nie da i wyszło jak wyszło.

Moim zdaniem taki jest właśnie styl Aronofsky'ego. On nie wplata w filmy jakiejś zawiłej symboliki, wręcz przeciwnie wszystko daje widzowi na tacy ale robi to z taką siłą żeby widza oszołomić, porwać, wstrząsnąć, żeby widz odpłynął razem z bohaterami, dał się ponieść opowiadanej fabule. Tak było w "Requiem..", "Pi" czy nawet "Zapaśniku". W tym ostatnim przecież mamy to samo co w większości filmów o sportowcach. Stary gościu poświęcił wszystko żeby zostać sportowcem a teraz tuła się po podrzędnych "ewentach" i jarmarcznych festynach a przy okazji próbuje odnowić kontakt z córką. Tylko że w większości filmów ów bohater odkrywa jakiś młody talent, zaczyna go trenować przy okazji walcząc z rodziną/znajomymi itp, później w końcu rodzina go wspiera a na końcu młody zdobywa mistrzostwo. Tutaj jest całkowicie inaczej

a histora wcale wesoło się nie kończy

. Tak samo w Łabędziu

Nina przez kilka minut dotknęła doskonałości, marzenia tak jak Ikar ale przypłaciła to życiem. I tu nie chodzi o życie w sensie fizycznym. Sam taniec ze szkłem w brzuchu też nie należy interpretować dosłownie. Zabijając w sobie to co było jej hamulcem sięgnęła doskonałości ale zabiła samą siebie bo od tej chwili słabej, ckliwej Niny i całego życia związanego z tą osobą już nie ma. Film w zasadzie powinien kończyć się w szpitalu kiedy Nina się budzi i pod względem charakteru jest drugą [bBeth. Wiem że jest to dość oczywista interpretacja ale Aronofski ubrał to wszystko w film prawie sensacyjny, czy nawet horror i dlatego ma on tak silne oddziaływanie.

Link to comment
Share on other sites

Powinienem napisać:"film genialny" i to wszystko, ale dopiszę jeszcze jedną dla mnie ważną rzecz.Niesamowite uczucie wczuwania się w role głównej bohaterki i podobnie jak w" zapaśniku"człowiek podąża nie tylko za kamerą ale czuje i oddech bohatera.Takie właśnie powinny być filmy.

Link to comment
Share on other sites

Nie widziałem wcześniejszych filmów Aronofsky'ego, nie interesuje się baletem, byłem niemal pewien, że zasnę w kinie. Nie zasnąłem, po prostu film wgniótł mnie w fotel. Dziękuję za uwagę.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Do kina poszłam z założeniem, ze raczej ten film nie przypadnie mi do gustu bo nie interesuje mnie balet.. Teraz? Cieszę się, że go obejrzałam. Jeden z lepszych filmów, Portman zagrała niesamowicie, dobrze przygotowała się do tej roli. Pomijając fakt, że te wszystkie zbliżenia na nogi etc przy tańcu to nie ona tańczyła, tylko podobno jakaś baletnica ale nie zmienia to faktu, że jeżeli chodzi od pasa w górę to było idealnie. Nie jest to też łatwa sztuka tak zagrać. Mila Kunis też dobrze zagrała, choć jedynie kojarzyłam ją z That '70s Show. Niektórych może obrzydzić ilość scen erotycznych ale jak dla mnie było ich w sam raz, Nina odkrywała siebie, swoje ciało, seksualność. Cały czas pod kloszem matki, która ją wykorzystywała. Chora psychicznie osoba, chciała być perfekcjonistką, wszystko robić idealnie. Niesamowity film, szkoda, że nie on dostał Oskara tylko "Jak zostać Królem", tak samo szkoda mi Aronofsky'ego który powinien dostać również Oskara. No ale wyszło jak wyszło, dostał reżyser który oprócz "Jak zostać Królem" nic ambitnego nie nakręcił, teraz ma wysoko postawioną poprzeczkę, czy temu podoła? Osobiście wątpie, no ale jego kariera dostanie niesamowitego rozpędu. Fincher też mógłby dostać, oni byli moimi faworytami.

Można byłoby się doszukać kilku błędów, które w prawdziwym balecie byłyby niedopuszczalne (na przykład tatuaż na plecach) ale to nie jest żaden film dokumentalny tylko Holywoodzka produkcja.

Ocena? Nie da się tego określić ale można okrzyknąć ten film mianem jednym z lepszych filmów ostatnich lat, choć i tak jeszcze muszę się wybrać na Fighter'a i inne produkcje które teraz wychodzą i są notowane dosyć wysoko.

Link to comment
Share on other sites

Niektórych może obrzydzić ilość scen erotycznych ale jak dla mnie było ich w sam raz, Nina odkrywała siebie, swoje ciało, seksualność

A ja zawszę mówię że jeżeli chcemy "stępić" sceny erotycznie w Łabędziu... to równie dobrze można by stępić scenę "ass to ass" z Requiem... a za nią scenę brania w żyłę na ręce która zaczyna już się psuć czy scenę z żyletką i szkłem w Zapaśniku. Bez tych scen po prostu nie ma tych filmów i kropka.

Link to comment
Share on other sites

Niektórych może obrzydzić ilość scen erotycznych ale jak dla mnie było ich w sam raz, Nina odkrywała siebie, swoje ciało, seksualność

A ja zawszę mówię że jeżeli chcemy "stępić" sceny erotycznie w Łabędziu... to równie dobrze można by stępić scenę "ass to ass" z Requiem... a za nią scenę brania w żyłę na ręce która zaczyna już się psuć czy scenę z żyletką i szkłem w Zapaśniku. Bez tych scen po prostu nie ma tych filmów i kropka.

nigdy wcześniej nie widzialem filmu w której aktorka się masturbuje (aktor ostatnio się masturbowal w tym nowym filmie co jadą na poród żony przez usa, samolotem nie mogą bo są na czarnej liście w związku z teroryzmem). Podobny do czarnego łabędzia film będzie na kanale CMAX 28 września o 20. Bodajże można zaryzykować że scenarzyści czarnego łabędzia mogli się wzorować na tym filmie (jest starszy, był pierwszy).

Link to comment
Share on other sites

A ja jestem za Wrestlerem, bo nie wsadzał sobie wiertarki w głowę, lodówka nie chciała go pożreć, nie podróżował w bańce i nie wyrosła mu łabędzia szyja. Z drugiej strony pewnie miał być taki przyziemny. Black Swan mi nie podchodzi. Z jednej strony cieszy mnie, że ten reżyser ma chyba coraz większą rzeszę fanów, oby na tym jednym się nie skończyło. Ja w sumie euforię miałem przed "Źródlem" - potem już mi opadło (Fountain było w sumie dobre). To trochę takie sprytne kino - coś jak Alejandro González I?árritu - goście znają sztuczki jak poruszyć widza - coś jak Spielberg czy Craven w straszeniu. Ogólnie wszystko i tak jest w PI, ale w sumie najbardziej poraża Requiem... Wrestler był dobry, bo wydawał się krokiem naprzód.

Link to comment
Share on other sites

Film zrobił na mnie olbrzymie wrażenie i chyba po raz pierwszy oglądając jakąś produkcję byłem jak zahipnotyzowany. Historia wciągnęła mnie niesamowicie. Wszystko tu pasuje do siebie idealnie. Portman przeszła samą siebie, Cassel też gra niczego sobie.

Reżyserowi temu po raz kolejny udaje się oddać w sposób atrakcyjny, możliwości ludzkiego umysłu i robi to w sposób popisowy.

Link to comment
Share on other sites

Obejrzałem niedawno i muszę przyznać, że się zawiodłem. Czekałem na porządny film dający do zastanowienia z punktem kulminacyjnym w stylu "Requiem dla snu". Zawiodłem się jednak, gdyż zobaczyłem dość płytką opowieść o pogrążeniu się w szaleństwie pod presją, co zbyt zaskakujące nie jest. Kilka zwrotów jednak mi się podobało.

Generalnie gdyby nie Portman oraz genialna muzyka dałbym najwyżej 5 na 10, ale za aktorstwo i ścieżkę dźwiękową podwyższam do 7+. Mogło być lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Strasznie dziwny film... fabuła IMO sztampowa nic nowego nie zostało pokazane. Film zdecydowanie ratuje gra Natalie Portman i Milli Kunis ale generalnie spodziewałem się zdecydowanie lepszego filmu, a wyszedł taki lepszy średniak...

Link to comment
Share on other sites

Zawiodłem się jednak, gdyż zobaczyłem dość płytką opowieść o pogrążeniu się w szaleństwie pod presją, co zbyt zaskakujące nie jest.

Prawda, ale w takim razie historia w "Requiem dla snu" jest tym bardziej płytka i zdecydowanie nie zaskakująca. Produkcje Darren A. nie są jakimiś dziełami z "3 dnami" i dla ludzi po filologii na UJ. Sama fabuła i przesłanie jest bardzo proste, lecz sposób w jaki to Aronofsky robi mnie przynajmniej urzeka.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...