Jump to content

Random Sanity

  • entries
    387
  • comments
    1,420
  • views
    251,910

TES nieznany - część 5, ostatnia

Sign in to follow this  
Rankin

1,630 views

Przyszła wreszcie pora na ostatni wpis w serii, który przedstawi garść najróżniejszych rzeczy, które nie mieszczą się do poprzednich kategorii, albo też o których zapomniałem napisać, albo też hintowałem długo, ale nie zmieściłem, itd.

Zbrojownia Tamriel

uVUJWuI.gif

time to get rrrrrrrrrrrrippppe

d

Pierwszą rzeczą, jaką rzuca się w oczy przy przeglądaniu asortymentu broni dostępnych dla bohatera jest multum materiałów, z jakich mogą być wykonane bronie. Za czasów TES Daggerfall nie było podziału na kategorie lekkie/ciężkie - a ściślej mówiąc, był, ale, jak wiele rzeczy w tej grze, bardzo niepraktyczny. Bohater mógł ubrać pancerz skórzany (gatunków 1), kolczugę (też tylko jedną), lub ogromne multum zbroi płytowych wykonanych ze w znacznej mierze znanych graczom TES materiałów. Postęp jakości materiałów był jednolity, bez podziału na alternatywne drzewa, i przedstawiał się następująco:

(skóra) < (kolczuga) < żelazo < stal < srebro < elfi < krasnoludzki < mithril < adamantium < ebony < orkowy < daedryczny

System klas / kreacji postaci pozwalał na zabronienie postaci ubierania jednego typu pancerzy lub konkretnych materiałów w zamian za szybsze levelowanie, co w przypadku zakazania pancerzy płytowych ograniczało pancerz postaci do maksymalnie 1/3 potencjalnej wartości pancerza (albo i 1/7, jeśli dodatkowo były zakazane kolczugi), co nie było zbyt miłe. Fakt, że większość co ciekawych domyślnych klas miała takie ograniczenia był jednym z powodów dla których osobiście nigdy w Daggerfallu nie korzystałem z quizu klasowego i skłonność do robienia własnych klas została mi na stałe. Ciekawostką może być fakt, że srebro spawnowało się w tak wąskim zakresie leveli, że kompletowanie srebrnych pancerzy (pancerz, hełm, dwa naramienniki, rękawice, nagolenniki, buty, tarcza, razem 7-8 losowo spawnowanych przedmiotów w paru wariantach) było swoistym sportem wśród graczy. A skoro już o srebrze mowa to ograniczenia typu "duchy można zranić tylko srebrem" były jak najbardziej obecne, ale nie tak wybiórczo - generalnie wielu wrogów miało ochronę przed wszelką bronią poniżej [X] - najbardziej to było uciążliwe w przypadku harpii, które wymagały minimum krasnoludzkiej broni, która była jeszcze dość rzadka gdy zaczynały się pojawiać, ale też starożytne wampiry i daedry mogły być problemem.

Morrowind wymyślił podział na wagi pancerzy, co wymusiło dorzucenie garści nowych materiałów i porzucenie odporności na bronie, za wyjątkiem stereotypowego srebra, aczkolwiek to już inna rzecz.

Ale to technikalia, jak rzeczy przedstawiały się od strony ~lore~?

Żelazo, Stal i Srebro są mniej-więcej takie same, jak i w naszym świecie.

Elfi sprzęt jest kanonicznie w Skyrimie wykonywany z kamienia księżycowego (moonstone) chłodzonego wodą morską/słoną. Jakkolwiek nazwa materiału sugeruje pośrednie połączenie z Lorkhanem, moonstone jest po prostu lekkim, łatwo obrabianym materiałem, znajdowanym w kopalniach. Podobnie jak w wypadku innych materiałów nie znam się na IRL metalurgii żeby zgadywać, jaki ziemski materiał mógłby być analogiem, choć istnieje IRL klejnot zwany kamieniem księżycowym (gatunek skalenia). Elfie bronie wymagają dodatkowo quicksilver, co jest jednym z terminów używanych w rzeczywistości do opisu, cóż, rtęci. Podobno quicksilver tamrielowy jest miękkim metalem o niskiej temperaturze wrzenia... czyżby altmerowie byli zbiorowo podtruwani oparami swojej własnej broni? Hmm.

Krasnoludzkia metalurgia jest nadal sekretem. W Tamriel można znaleźć rudy "krasnoludzkiego" metalu, ale wytopiony z nich materiał nie ma fantastycznych właściwości jak krasnoludzkie artefakty, dlatego też poprawny krasnoludzki w potocznym rozumieniu tego słowa materiał uzyskać można tylko poprzez przetopienie rzeczy faktycznie zrobionych przez krasnoludów. Prawdopodobnie ma to związek z hintowanym tu i ówdzie naginaniem samej rzeczywistości stosowanym przez Dwemerskich wytwórców. Prawo Imperium mówi, że wszystkie krasnoludzkie rzeczy są własnością Imperatora, ale oczywiście mało kogo to obchodzi, a czarny rynek rejestruje ogromne obroty.

Mithril jest enigmą. Rzeczy mithrilowe pojawiają się w Arenie, Daggerfallu, Battlespire i Oblivionie, co wskazuje na zachodnią/południową część Tamriel. Czy ma to związek z występowaniem materiałów, czy też z know-how, ciężko powiedzieć, żadne materiały ingame nie zagłębiają się w ich temat. Mój prywatny dziki zgadyw podpowiada mi potencjalne powiązanie z Akavirem, ale to na podstawie dzikiego łańcucha połączeń mithril TES->fantasy mithril->jedwab->Chiny>Akavir.

Adamant(|yn|yt) jest rzadkim, wytrzymałym, bardzo receptywnym na magię materiałem koloru zielonkawego. Altmerowie bardzo lubią ten materiał, z niego to jest wykonana sławetna Adamantowa Wieża. Od czasu Morrowind nieobecny w grach z tego czy innego powodu, lore o nim też dość niewiele napisano.

Orkowy sprzęt jest wykonany głównie z oryszalku, szarozielonego metalu, który jest technicznie rzecz biorąc gorszej jakości od adamantatytytatu, ale paradoksalnie oryszalkowy sprzęt wykonany orsimerową techniką jest zazwyczaj dużo lepszej jakości od adamanumamtu. Co ciekawe, sprzęt oryszalkowy nie jest historycznie ekskluzywny dla orków - Yokudanie zostali nim obdarzeni przez awatar HoonDinga i korzystali zeń z ogromną skutecznością do wybijania leworęcznych elfów. Czy oryszalk ma jakieś tajemne właściwości umożliwiające Pankratosword? Można tylko zgadywać.

Ciekawym zbiegiem okoliczności jest to, że najpotężniejsze przedmioty dostępne na Tamriel są wykonane z bardzo zbliżonych materiałów: zarówno Ebon, jak i "szkło" (Malachit) są szklistymi pochodnymi materiałów wulkanicznych i występują w formie kryształów. Ebon jest wprost nazywany krwią bogów (albo nawet konkretnie krwią Lorkhana) i choć Malachit nie ma takiej famy, niezwykła jakość przedmiotów zeń wykonanych, mimo ich pewnej kruchości, w połączeniu ze zbliżonymi miejscami występowania, również może wskazywać na pewne powiązanie z (d)aedrami, tym bardziej że, jak łatwo można sobie przypomnieć, największe pokłady obu materiałów występują w pobliżu Serca Lorkhana. Kluczowa różnica występuje w przygotowaniu obu materiałów: szklany sprzęt uzyskuje się najczęściej przez "oklejanie" pancerzy i broni wydobytym malachitem, natomiast ebon jest wprost przekuwany i przetapiany na finalny wyrób.

A daedryczne przedmioty? Cóż, to nic innego, jak ebon, do którego w enigmatyczny sposób została przywiązana dusza jakiejś daedry i z tego biorą się jego niesamowite właściwości. Ponieważ wiele daedr jest już uzbrojone w itemki daedryczne, powiązanie ebonu z bogami wydaje się tym bardziej prawdopodobne.

Pisałem już o tym, ale z obowiązku kronikarskiego warto wspomnieć jeszcze raz - od Areny po Oblivion można znaleźć w grze "Katany", "Dai-Katany", "Wakizashi" i podobne orientalne itemki. Technika ich wytwarzania przybyła do Tamriel wraz z inwazją z Akaviru, ściślej mówiąc, z Tsaesci. Tsaesci też, jako pierwsza na świecie potęga antysmokowa, opanowali technikę wykorzystywania smoczych łusek do produkcji pancerza o świetnych właściwościach, choć materiałów, z dość oczywistych powodów, przez długi czas zwyczajnie nie można było dostać.

Bohaterowie

"Bez Bohatera Nie Będzie Wydarzenia" - ciężko powiedzieć kto, pytajcie niejemfrytek

"Najlepsze Techniki Przekazują Ci, Którzy Przeżyli" - Gaiden Shinji, wczesna ofiara wojny z orkami

Detale na temat wielu herosów gier TES są bardzo mętne z dość oczywistych powodów. Czasem można jednak ustalić parę rzeczy. Oto one:

Redguard - Cyrus Niespokojny

ln27ZBW.png

Cyrus jest najłatwiejszym bohaterem do opisania, a to dlatego że jest bardzo konkretną postacią. Żył w Drugiej Erze w czasie podbojów Tibera Septima. Z urodzenia redgard, długi czas pracował jako najemnik, biorąc zlecenia od pewnego khajiita (to swoją drogą AFAIK pierwsze w chronologii wydania gier pojawienie się khajiita Suthay Raht). Kiedy doszła do niego wieść o zaginięciu jedynej siostry, wrócił na rodzimą wyspę Stros M'Kai, gdzie został wplątany w ruch oporu przeciw Imperium. W toku wielu fascynujących przygód zdobył miecz, w którym była zaklęta dusza prawowitego księcia wyspy, odratował siostrę z rąk Clavicusa, zabił w pojedynkę cholernego smoka, a wreszcie doprowadził do renegocjacji statusu Sentinel w oczach Imperium z dużo lepszym wynikiem końcowym. Po wydarzeniach Redguard słuch o nim zaginął, choć został unieśmiertelniony w żeglarskich szantach. Co do jego faktycznych działań w późniejszym życiu - Cyrus wspominał o chęci odnalezienia klejnotu zwanego Okiem Argonii*, w pewnym momencie mógł spotkać się z Vivekiem i skutecznie go zblefował aby zdobyć pewien cenny klejnot, ale poza tym - nic.

*Eye of Argonia miało być konsolowym sequelem TESA Redguard, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło.

Arena - Wieczny Czempion - "Talin"

XpxMOZt.png

he he cycki

Imię "Talin" może odnosić się do dwóch postaci w Arenie: Podręcznik nazywa tak postać gracza, a intro dla odmiany identyfikuje tym imieniem imperialnego generała, Warhafta (Talina Warhafta?). Czy jest to jedna i ta sama osoba? Zamydlając obraz powiem tak: Według outra wersji dyskietkowej gry Warhaft był uwięziony w tym samym miejscu co Uriel Septim i uratowany razem z nim. W wersji CD Warhaft w ogóle nie pojawia się w outrze. Mimo to uważam wersję generalską za mało prawdopodobną: znana jest data urodzin Bohatera (3E 370), a to oznacza, że w momencie uwięzienia Uriela Septima miał on zaledwie 19 lat, a "grę" kończył mając lat 29, trochę młodo jak na całego generała. Jakkolwiek by nie było, Talin przemierzył(a) Tamriel, zebrał(a) fragmenty Laski Chaosu, przebił(a) się przez Imperialny Zamek, stopił(a) Jagara Tharn i wyrwał(a) Imperatora z jego więzienia. Dalsze losy Wiecznego Czempiona są nieznane - Uriel obiecuje mu, że będzie rządził przy jego boku, ale nie sposób nie zauważyć, że jest dość nieobecny w pozostałych grach; pewniejsze w takim razie jest to, że po prostu powrócił do swojej rodzinnej prowincji i tam wypoczywał i korzystał ze statusu herosa.

Daggerfall - Agent, Bohater Daggerfall

pAXzL48.png

to też jest kanoniczne, przynajmniej przez jakiś czas

Agent jest największą enigmą spośród herosów, przede wszystkim dlatego że Akatosh akurat pod koniec jego misji dostał czkawki z fatalnymi skutkami dla Numidium, całego regionu zatoki, no i przede wszystkim samego herosa, który nie przeżył imprezy. Bohater Daggerfall na pewno urodził się w roku 3E 375 i na pewno w ten czy inny sposób wpadł w oko Urielowi Septimowi gdy ten został uwolniony. Być może ocalił jego syna, być może pomógł jego agentom, być może wreszcie był lojalistą uwięzionym przez Tharna, a Uriel miał jedną ze swoich Wizji. Tak czy siak, Agent wskutek wielu wesołych perypetii politycznych rozwiązał kwestię Lysandusa, znalazł Mantellę, przysłużył się wielu Daedrycznym Księciom, Królowi Czerwi, Underkingowi, a także dokonał tysiąca innych rzeczy: dość powiedzieć, że kanonicznie wydarzenia TESD są rozbite na dwanaście lat. Dla porównania, wszystkie pozostałe gry kanonicznie mieszczą się w ramach jednego roku (może poza Areną - nie pamiętam roku w którym zaczynała się gra, a w internecie nie mogę znaleźć nic konkretnego na ten temat, ale i tu jest maksymalnie niecałe 10 lat, jeśli uznamy, że Talin został uwolniony natychmiast po uwięzieniu). Tak czy siak, historia Bohatera Daggerfall kończy się w roku 3E 417. Wtedy to nastąpiło Zachodnie Rozerwanie i Bohater jednocześnie dostarczył Mantellę Wayrest, Orsinium, Daggerfall i Sentinel, cementując dominację tych królestw regionie, a także Imperatorowi, który umocnił swoją władzę, a także Underkingowi, który wreszcie znalazł ukojenie w śmierci, dezaktywując w konsekwencji Numidium, a także użył Mantellę osobiście, co doprowadziło do unicestwienia jego duszy w Eterze. Efekt był taki, że następnego dnia w zatoce Iliac były tylko cztery państwa pod bezpośrednią władzą Uriela Septima, Underking był wreszcie martwy, Numidium zostało unieruchomione i wykopane poza czas, a bohaterski Agent - cóż, nigdy więcej nie figurował w historii Tamriel. Smuteczek.

Battlespire - Uczeń/Uczennica

tjHD1Wv.png

Bohaterów Battlepsire jest para - Josian Kaid i Vatasha Trenelle. W zależności od wyobru płci w grze jednym z nich steruje gracz, a drugie jest o krok do przodu, podsyłając przydatne info i pomagając w inny sposób. Poza tym nic konkretnego na ich temat nie wiadomo, nawet rasa jest nieznana, jedynie tyle, że mieli uczyć się magii bojowej i byli w Battlespire podczas inwazji Mehrunesa Dagona gdy ten ubił deal z Jagarem Tharnem. Chociaż nie, rasa nie jest całkowicie nieznana - w grze nie ma rasy Imperialnych (bo jeszcze nie istniała), a także Khajiitów i Argonian, co naturalnie eliminuje te opcje.

Morrowind - Nerewaryjczyk

tVoSdTI.png

Nerewaryjczyk jest pierwszym bohaterem TES (nie licząc może Cyrusa jak ktoś chce się uprzeć), który nie jest po prostu właściwym człowiekiem w niewłaściwym miejscu, że zacytuję G-Mana. Jakakolwiek by nie była jego/jej płeć i rasa, Nerewaryjczyk jest bowiem reinkarnacją starożytnego bohatera Chimerów, horatora Indorila Nerevara. Nerevar został w tajemniczych okolicznościach zdradzony i zabity, co tak podkurzyło Azurę, że pomalowała wszystkich Chimerów na czarno - i to nie było jej ostatnie słowo! Obiecała, że Nerevar jeszcze wróci na Morrowind i wtedy Trójca na pewno go popamięta. I tak też się stało, Pewnego pięknego dnia roku 427 Trzeciej Ery imperialny statek przywiózł na Vvardenfell dwóch więźniów. Jednym z nich był święty Jiub, który wsławił się wybiciem vvardenfelskich Skrzekaczy (przypominam, że Skrzekacze wybiły i/lub przegoniły z Morrowind SMOKI). Drugim więźniem natomiast było, bardzo nieprzypadkowo tam zapakowane, najnowsze* wcielenie Nerevara. Nerewaryjczyk ów odzyskał pierścień Azury, aby nikt w Vvardenfell nie miał wątpliwości, za czyim przykazaniem ten outlander kopie tyłki, został zarażony magicznym super AIDS, został z niego wyleczony (albo "wyleczony", Divayth Fyr sam się mocno zdziwił że lekarstwo zadziałało), aż wreszcie zabił ostatniego żywego wiernego Nerevarowi, i przegonił serce Lorkhana z rzeczywistości. Doprowadziło to do utraty boskich mocy Trybunału, czy też Trójcy: w takiej sytuacji Vivek po prostu gdzieś polazł jakiś czas później, ale Almalexia zamordowała Sotha Sila i zamierzała to samo zrobić z Nerewaryjczykiem, dopóki on sam nie pofatygował się i nie zrobił jej kuku. Jakiś czas później bohater Morrowind zaplątał się też na wysepkę zwaną Solstheim, gdzie wziął udział w łowach organizowanych przez Hircyna (wygrał oczywiście). Ostatnie w miarę konkretne wieści o losach Nerewaryjczyka są takie, że udał się na Akavir, gdzie słuch o nim zaginął. Być może prędzej czy później pojawi się ponownie - ze względu na wspomniane ultra AIDS, Nerewaryjczyk nie starzeje się i jest znacznie, znacznie bardziej potężny od przeciętnego śmiertelnika.

*patrz mantling - nerewaryjczków było tak naprawdę wielu, ale obchodzi nas tylko ten, który dociągnął sprawę do końca

Oblivion - Bohater Kaczki Kwacza

1ktjbn8.png

Zbawca Brumy jest, hm. Podejrzany. Na papierze był po prostu kolejnym więźniem w zamku Imperialnym, który akurat był w pewnej celi pewnego dnia roku 3E 433. Podejrzane jest to, że był w tej celi, AFAIR jej używanie było zakazane z powodów które widać zaraz po rozpoczęciu gry, a także to, że mimo wszystko pojawiał się w snach Imperatora. Tak czy siak, przez niemal całą grę jest po prostu normalną osobą, która była w niewłaściwym miejscu (tej celi) i spadła na nią przez to ogromna odpowiedzialność: umożliwienie Martinowi Septimowi naprawienia dziury prowadzącej prosto do Otchłani, przez którą pchały się Daedry pod wodzą Mehrunesa. Po drodze co prawda udało mu się dokonać paru innych godnych podziwu czynów m. in. ubić wreszcie od dawna brużdżącego Króla Czerwi, a także dokonać reformacji zakonu paladynów. Naprawdę wesołe rzeczy stały się jednak gdy bohater Oblivion trafił na Shivering Isles: tam wskutek mantlingu stał się nowym wcieleniem Sheogoratha, boga Szaleństwa, którą to funkcję pełni po dziś dzień.

Skyrim - Dovahkiin

ffyujfN.png

Dovahkiin jest chyba najbardziej OP postacią w kanonie TES. O jego konkretnych kanonicznych wyczynach trudno powiedzieć coś konkretnego, gdyż nadal nie mamy następnej gry, z której można by wyszperać kanon, poza tym, że skopał tyłek Alduinowi (aczkolwiek nie pochłonął jego duszy!), rozwiązał w ten czy inny sposób fabułę Dawngwuard, a także walczył przeciwko Miraakowi, pierwszemu Dovahkiinowi, gdy ten próbował wykiwać Hermausa Morę. Co czyni go tak OP? Przede wszystkim to, że może pożreć dusze zabitych smoków, przez co smoki te nigdy się nie odrodzą, a on błyskawicznie wzmocni swoje Smocze Krzyki, to jest metodę naginania i łamania rzeczywistości za pomocą samego głosu. Ponadto dusza jego jest inna, niż dusze śmiertelników - pomijając to, że jest z natury smocza, przynajmniej częściowo istnieje ona poza granicami czasoprzestrzeni, dzięki czemu Dovahkiin może podejmować się rzeczy, które, delikatnie mówiąc, są niezwykle niebezpieczne dla zwykłych ludzi, na przykład czytać Elder Scrolls bez żadnych efektów ubocznych, albo też Oghmę Infinium.

Postacie historyczne

Vivek

6tNBKc3.png

Czym bądź kim u diabła jest Vivek? Vivek jest Chimerem (teraz Dunmerem), bliskim doradcą i przyjacielem (khe) Indorila Nerevara i członkiem Trybunału.

Vivek nie jest wcale żadnym Chimerem, a boską istotą, uczoną przez duchy jeszcze przed narodzinami, mężczyzną i kobietą, śmiercią i życiem, tym co było i co będzie, a także Panem i Nauczycielem Indorila Nerevara, jego wiernego sługi.

Jaka jest prawda?

y2pADTy.png

Któryś z nich po prostu użył boską moc Serca Lorkhana, aby połączyć obie linie czasowe, tą w której był Chimerem i tą w której był Bogiem w jedną, w której był zarazem jednym i drugim. Z tego zapewne bierze się jego dziwny wygląd, ta ciemna połowa jest po tą częścią, która rzeczywiście była Chimerem i która została pomalowana przez wk...oną Azurę. Poza tym Vivek jest niesamowitym narcyzem, wszystko co robi, robi po to, żeby pokazać, jaki to on nie jest przepotężny i cudowny. Dlatego właśnie doszło do tej sytuacji z Molag Balem, dlatego siedzi w mieście Vivek z palcem w swoim lewitującym tyłku, podtrzymując w powietrzu niesamowicie niebezpieczny meteor (ministerstwo prawdy w kamieniu kłamstwa, ekstra punkty za subtelność), zamiast się go pozbyć, dlatego zrobił wiele z rzeczy, które znajdują się w 36 kazaniach, albo dlatego nazmyślał wiele rzeczy z 36 kazań. Ale też dlatego stawiał skuteczny opór Imperium, a gdy Dagoth Ur zaczął blokować część jego mocy, nie pozwalając na dalsze odpieranie Septima, przynajmniej wynegocjował dobre warunki dla prowincji, ba, jako ostatni z Trójcy w ogóle cokolwiek robi dla Dunmerów i wydaje ogromne ilości swojej mocy, aby chronić Vvardenfell przed Dagoth Urem. Tak ogromne, że Nerewaryjczyk rzeczywiście jest w stanie go zabić, jeśli tylko dostatecznie się wykoksuje. Nie da się też ukryć, że Vivek nie bruździ bohaterowi TES Morrowind i w gruncie rzeczy mu pomaga, mimo, że dobrze wie, do czego to doprowadzi. Co się z nim teraz dzieje? Według nowej dunmerskiej wiary nie jest już bogiem, a zaledwie Świętym, czego się zresztą sam spodziewał. Podczas Oblivion przepadł w tajemniczych okolicznościach. Jedni mówią, że Nerewaryjczyk w końcu go zabił, inni mówią, że Vivek poszedł poza Mundus, do Eteru, inni wreszcie utrzymują, że porwały go Daedry. Ten ostatni wariant jest dość wesoły, jeśli wziąć pod uwagę Molag Bala. Parafrazując pewnego komentującego, może być tak, że Vivek jescze długo, długo nie będzie w stanie usiąść na swoich czterech literach chytry_prosty.gif.

Pelinal Whitestrake

ne937z4.png

Pelinal Whitestrake jest niesamowicie enigmatyczną postacią, o ile w ogóle był człowiekiem. Wiadomo, że pojawił się praktycznie znikąd, był praktycznie niepowstrzymany, praktycznie szalony i praktycznie wsparł Świętą Alessię w jej buncie przeciw Ayleidom. Jego nienawiść do elfów była tak ogromna, że wyrżnął niemal wszystkich Ayleidów, a także np. ogromne ilości Khajiitów za samo podobieństwo (jak do niego dotarło, że to jednak nie mery, zdołał się nieco powstrzymać). Nie zatrzymała go nawet nieśmiertelność Umarila, czempiona Ayleidów, aczkolwiek pokonanie go tak osłabiło Pelinala, że padł on ofiarą innych elfich lordów, którzy jako pierwsi przybyli na pobojowisko. Poza tym znany był z napadów szaleństwa, podczas których mordował wszystko, co mu się nawinęło pod miecz, a jak tego nie starczyło, wyżywał się na samej ziemi.

Natomiast jaka była jego prawdziwa natura? Cóóżżż... nie mówię, że był Terminatorem, ale był Terminatorem. Po pierwsze, posiadał niespodziewanie dokładną znajomość przyszłych wydarzeń, i to takich, które miały miejsce na długo po jego śmierci, ba, w jakiś sposób był powiązany ze smokiem czasu Akatoshem na tyle blisko, żeby czuć na sobie jego spojrzenie (i odgapiać się). Po drugie, w piersi miał sporą dziurę, przez którą było widać, że nie ma serca, a czerwony klejnot (niektórzy wnioskowali na tej podstawie, że jest powiązany z Lorkhanem, ale jeśli się o tym wspominało w jego obecności, dostawał szału). Po trzecie, imię "Pelinal" jest zniekształceniem "Pelin-El", co znaczy "Rycerz Zrobiony z Gwiazd".

Wspominałem już, że Pelinal był cholernie szalony? Pelinal był cholernie szalony. W ekstremalnym przypadku tak nabroił, że Aedry niemal opuściły Mundus z obrzydzenia.

Tiber Septim (+Zurin Arctus +Wulfharth)

zjMdrM9.png

Tiber Septim jest bardzo trudną postacią do opisania, jeśli chce się podejść do sprawy na poważnie. Jest tak głównie ze względu na konfundującą właściwość czasu i boskości w TES. Wersja oficjalna dla Imperium jest w miarę znana, Talos vel Tiber Septim vel Stormcrown vel Inne Przydomki, urodzony w Atmorze, przybył na Tamriel w drugiej erze i był taki super fajny i boski i w ogóle że podbił całe Tamriel, zaczynając Trzecią Erę.

Ciekawsza jest herezja: Tiber Septim wcale nie przybył z Atmory, bo na Atmorze od wielu, wielu lat nikogo nie było, a przynajmniej nikt stamtąd nie przybywał, sam czy nie sam. Tak naprawdę istniał Breton Nord z High Rock zwany Hjalti Wczesna-Broda, legitny Dovahkiin, ale wcale nie taki super. Przede wszystkim miał potajemne wsparcie Underkinga, Ysmira "Królotwórcy" Wulfhartha, legitnego avatara Lorkhana/Shora, a zatem sprzyjającego wszelkim ludziom. Niemniej Tiber Septim był pozbawiony wszelkich skrupułów, w ten czy inny sposób eliminując wszystkich stojących na drodze do cesarskiego tronu, w tym aktualnego, prawomocnego Imperatora. W końcu też obrócił się przeciw Wulfharthowi: za pomocą swojego Battlemage'a, Zurina Arctusa złapał duszę tego awatara Lorkhana i użył jej do zasilania Mantelli, artefaktu sterującego Numidium. Ysmir jednak nie padł tak całkiem bez protestu, ostatkiem sił obrócił Arctusa w pył. Tu się stała interesująca rzecz: o ile wcześniej Ysmir wracał po zabiciu, to tym razem wrócił Zurin Arctus, pod postacią licza przejmując miano Underkinga. Czy to był faktycznie Arctus, czy może marionetka Ysmira, trudno powiedzieć jednoznacznie, ale nie da się ukryć, że pracował on zarówno na konto Ysmira, a także w pewien sposób na konto Septima. Z Underkingiem pożegnaliśmy się w Daggerfall, gdzie Mantella została zniszczona, a jej zawartość uwolniona, co spowodowało ostateczną śmierć tego licza. Po śmierci (wszystkich trzech?) wspomnianych twórców nowego Imperium stało się jeszcze coś: zapełniona została znajdująca się w panteonie bóstw pustka po Lorkhanie. Wpasował się w nią tajemniczy Talos, oficjalnie obdarzony boskoscią Tiber Septim, ale większa szansa jest na jakiś dziwaczny wynik mantlingu, wskutek którego dusze Ysmira, Arctusa i Septima połączyły się w jedną, sprzyjającą ludziom postać.

Uriel Siódmy Septim (lel)

iA2cMDk.png

Uriel VII jest zdecydowanie najbardziej pechowym Imperatorem Tamriel w historii, nie licząc może tego Ayleida, który miał (nie)szczęście rządzić w czasach Pelinala. Choć sam w sobie był bardzo kompetentnym władcą, na dodatek obdarzonym pewną zdolnością do przewidywania przyszłych wydarzeń, dzięki której m. in. wypatrzył Agenta Daggerfall, posłał Nerewaryjczyka na Vvardenfell, a także zabrał ze sobą przyszłego Zbawcę Brumy. Niestety z przyczyn niezależnych od niego Imperium zaczęło ulegać rozkładowi. Najpierw jego miejsce, ba, całą postać uzurpował Jagar Tharn, niesamowicie czarny charakter, którego niekompetentne rządy doprowadziły do wybuchu wielu powstań i wojen domowych, destabilizując Tamriel. Próby opanowania sytuacji były tak wyczerpujące, że kompletnie wyłysiał, choć włosy w końcu mu odrosły, jak widać w TES Oblivion. Gdy próbował kontaktować się ze swoimi sojusznikami/poddanymi w zatoce Iliac, listy jego przechwyciła inna osoba, co, delikatnie mówiąc wcale nie pomogło sytuacji w regionie, już bardzo nierównej w wyniku wojny między Daggerfall a Sentinel i śmierci lojalnego Imperium Lysandusa, aczkolwiek po wielu latach sprawę rozwiązało Beknięcie w Zachodzie, stabilizując rejon i umacniając władzę imperatora w zatoce Iliac. To zresztą było chyba jedyne, a na pewno ostatnie, szczęśliwe zdarzenie, jakie się przytrafiło Urielowi. Niepokoje w Tamriel narastały, a zdrowie cesarza coraz mocniej zawodziło. Największym ciosem było zamordowanie wszystkich jego dzieci (poza Martinem, który był bękartem) przez kult Mehrunesa, który to kult niedługo potem zabił też samego Uriela VII, choć na "szczęście" był tam ktoś, kto mógł przejąć magiczny klejnot, którego bronił Uriel i zapobiec zniszczeniu Tamriel.

M'aiq Kłamca

g8vWAtk.png

M'aiq wie wiele rzeczy, o niektórych opowiada. M'aiq wie wiele rzeczy, o których inni nie wiedzą. Niektórzy mówią, że M'aiq jest kłamcą, a Talos nie jest bogiem, ale nie ma co im wierzyć! Ten Khajiit lubi opowiadać o wielu rzeczach. Od czasu do czasu nawet mówi prawdę i wtedy okazuje się, że wie o wielu tajemnych rzeczach, na przykład o tym, jak naprawdę Falmerowie stracili wzrok. M'aiqów jest tak naprawdę wielu, ojciec M'aiq też nazywał się M'aiq, i jego ojciec też... a przynajmniej tak twierdził ojciec M'aiq.

I takim akcentem kończymy serię, M'aiq chyba dość ciekawych rzeczy naopowiadał.

Niech skooma będzie z wami!

G0H5pNE.png

Sign in to follow this  


4 Comments


Recommended Comments

Bardzo podobała mi się ta seria. Dzięki niej postanowiłem dać szansę Morrowindowi, w którym spędziłem dotychczas może 15 godzin.

Ciekawe jest to, że na pierwszy rzut oka, grając w Skyrim czy Oblivion, nie zagłębiając się w czytanie książek historycznych, wydaje się, że uniwersum TES jest takie normalne, zwyczajne. Prawda zaś jest taka, że jest maksymalnie pokręcone, pełne szalonych i dziwnych postaci, historii czy przedmiotów. ;)

  • Upvote 4

Share this comment


Link to comment

Świetna seria. Chyba odpalę dzisiaj Skyrim. Dowiedziałem się naprawdę wielu rzeczy, a eksploracja fikcyjnych lore w internetach zawsze jest fajną zabawą, szczególnie jeśli światy generalnie znamy (Jak TES czy SW).

Dzięki, Rankin :D

  • Upvote 2

Share this comment


Link to comment

Szkoda że to już koniec tej serii. Jakbyś miał coś do dodania temacie The Elder Scrolls lub chciałbyś w podobny sposób opisać lore innej gry to się nie krępuj. ;-)

  • Upvote 2

Share this comment


Link to comment

Rewelacyjna seria, szkoda, że to już koniec. Niemniej czytało się ją z przyjemnością. Nic ni8e straciłeś z lekkości pióra Rankinie, bałem się, że te całe let's playe cię zmieniły, ale jakże miło mi powiedzieć, że się myliłem ! Czekam z niecierpliwością na twój nowy projekt.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...