Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

I need to know now, can you love me again? Recenzja Na skraju jutra


Grimmash

3,205 views

 Share

NaSkraju_zpsbfd5d7d2.jpg

Na skraju jutra/Edge of tomorrow

Na skraju jutra zabiera widza w ekstremalną wersję dnia Billa Murraya. Co by zrobił podstarzały komediant, gdyby został rzucony na wojenny front? Zamiast niego mamy przegryzionego i przerzutego przez Hollywoodzką maszynę Toma Cruise?a. Jednym już zbrzydł, innym wciąż nie przeszkadza. Mnie nie denerwuje, nie stał się jeszcze w moich oczach parodią samego siebie, ale przejdźmy już do filmu.

Oto spec od kontaktów z mediami, Bill Cage dostaje szansę żeby znaleźć się na froncie wojny z obcą rasą, która przybyła na Ziemię 5 lat temu. Taka przygoda do opowiadania wnukom w przyszłości. Facetowi od PR się ten pomysł wcale nie podoba, odmawia wizyty na froncie za co zostaje aresztowany i wcielony siłą do oddziału J. Uznany za dezertera mężczyzna ledwie sobie radzi z lądowaniem na plaży, nie wie jak walczyć w egzoszkielecie. Nie potrafi nawet odbezpieczyć broni palnej, a jednak zabija jednego z Mimików. Jak się potem okazuje wcale nie takiego zwykłego. Jego krew daje mu moc resetowania dnia. Za każdym razem kiedy umiera, odradza się na nowo.

edge_of_tomorrow_2014-wide.jpg

Sam pomysł na ?Dzień Świstaka? w cieniu zagłady ludzkiej cywilizacji jest interesujący, ale i bardzo łatwy do spartaczenia. Akcję posuwają na przód kolejne przełomy w walce z obcymi. Protagonista odkrywa, że nie on jeden wie o istnieniu niezwykłej mocy. Rita zwana ?Full Metal Bitch? kiedyś doświadczyła tego co on. Razem planują, jak pokonać rasę Mimików, nim tego dokonają będą musieli przeżyć bitwę wielokrotnie i odnaleźć jedną, jedyną właściwą ścieżkę. Cage się szkoli, odkrywa plany wrogiej armii i zakochuje się. Postać Toma uwięziona w pętli czasowej staje się coraz większym wymiataczem, przewiduje ataki obcych i wie co się za moment stanie. Doug Liman nie chciał zbytnio grać na motywach filmu, do którego wiedział, że będzie porównywany. Szybko wychodzi poza kameralne ramy tych samych sytuacji i rzuca bohatera w nowe zdarzenia, nowe spotkania i miejsca. Mamy w kampanii reklamowej słowo ?Powtórz?, nie wiedziałem, że tak mało będzie tego powtarzania, a to za sprawą sprytnych wyborów scenarzystów, których widz nie dostrzega i wcale nie kwestionuje.

Twórcy serwują publice warte całej masy pieniędzy efekty specjalne. Na szczęście nie zapominają też o grze aktorskiej, operatorzy bardzo często trzymają się wąskich kadrów, wypełnianych przez dwójkę głównych bohaterów. Emily Blunt w roli wojowniczki przyszłości tworzy coś niezapomnianego. Jest połączeniem wdzięku dobrze urodzonej szlachcianki z prawdziwą żyletą, wygadana i bardzo niebezpieczna. Dla Cruise?a to nie pierwsza potyczka z obcymi, więc daje sobie radę bardzo dobrze.

edge-of-tomorrow-emily-blunt-636-380.jpg

CGI nie służy tutaj jednemu słowu, jakim jest spektakularność. Wręcz przeciwne służy fabule, trzymając się aury teatralności tak skutecznie utrzymywanej przez pracę kamery. Oczywistym skojarzeniem z produkcją są gry komputerowe. Przecież główny bohater za każdym razem zaczyna w tym samym momencie i walczy z hordą obcych istot. Utrzymanie filmu w ryzach wymagało wielkiej samodyscypliny reżysera, który stosując fabularne skróty musiał zakładać, że widzowie będą mieli wystarczająco wiele szarych komórek do uzupełnienia brakujących elementów. Udało się przyprawić obraz z gatunku sci-fi komedią i subtelnie solidnym wątkiem romantycznym. Lekkość poruszania się między tymi sferami mnie osobiście powaliła. Zaskakująco lekki film jest jednocześnie obrazem z wieloma agrumentami na ekranie.

Na skraju jutra wbrew pozorom nie jest banalnym, żeby nie użyć angielskiego sformułowania ?no brain movie?, widowiskiem, a jako takie sprawdza się naprawdę fenomenalnie. Nie spodziewałem się, że sezon letnich block busterów tak dobrze się zacznie. Najpierw Godzilla, potem X-Men a teraz kolejna ekranowa inwazja obcych z miłym urozmaiceniem - pętla czasowa. Dodatkową frajdą jest zaskakująco dobre i całkiem niespodziewane zakończenie. Wystarczy posłuchać piosenki po ostatnim kadrze, I need to know now.....

 Share

18 Comments


Recommended Comments

Chciałem obejrzeć film, a potem przeczytałem, że syf. A teraz czytam, że nie syf. Szkoda, że dowiedziałem się dlaczego on ten dzień powtarza, bo byłem ciekawy jak to rozwiązali spece od scenariusza. Krew specjalnego kosmity? Słabo.

Link to comment

Za każdym razem, kiedy ktoś mi mówi o tym, że Na Skraju Jutra to dobry film:

1) Zmienili tytuł ze świetnego (All You Need Is Kill) na najbardziej sztampowy tytuł sci-fi, jaki w życiu słyszałem.

2) Wrzucanie na siłę mordy Tom Cruisa. Chcę patrzeć na chore designy kombinezonów, nie obchodzi mnie ten koleś. Założyć na niego hełm, na wczoraj.

Link to comment
Wrzucanie na siłę mordy Tom Cruisa. Chcę patrzeć na chore designy kombinezonów, nie obchodzi mnie ten koleś. Założyć na niego hełm, na wczoraj.

To idź do Muzeum Wojska Polskiego. Tam masz mundury i zbroje bez niepotrzebnych twarzy. "Na skaju jutra" to film, a w filmach grają aktorzy, nie wiem czy wiesz.

Dobre, amerykańskie strzelanie do kosmitów. Byłem pozytywnie zaskoczony sporą ilością humoru.

Link to comment
"Na skaju jutra" to film, a w filmach grają aktorzy, nie wiem czy wiesz.

Więc Iron Man i Dredd filmami nie są, bo tam pozostali wierni materiałowi źródłowemu i dali normalne zbroje, które nie wyglądają idiotycznie na rzecz pokazania aktora? Co więcej, Iron Man cały problem pominął poprzez dodanie widoku "z wewnątrz", co udowadnia, że można tego nie zepsuć.

Link to comment

zoldator nie rozumiem twojego oburzenia, to nie zbroja tylko egzoszkielet, mówi się że taki sprzęt to przyszłość armii i nie ma to nic wspólnego z komiksowymi zbrojami.

Cruise'a można nie lubić owszem, ale nie kumam problemu z "zbrojami"

Link to comment

W książce jest pełny pancerz, zasłaniający całe ciało. Fakt, że usunęli to na rzecz idiotycznie wyglądającego kasku motocyklowego, bo trzeba pokazać aktora, jest jednym z trzech powodów (obok tytułu i faktu, że jestem w połowie książki), dla których nie mam zamiaru patrzeć na ten film, dopóki nie wyjdzie na DVD. Nie obchodzi mnie Cruise, tak samo jak nie obchodziłby mnie Justin Bieber, gdyby tu grał i robił to dobrze. Zasłonić mu twarz, dać normalną zbroję, tyle.

Niech mi jeszcze ktoś powie, czy w filmie jest przepołowione dziecko, zdychanie we własnych odchodach i wymiotowanie wnętrznościami? Chciałbym wiedzieć, czy do tych powodów mam doliczyć cenzurę.

  • Upvote 1
Link to comment

Niech mi jeszcze ktoś powie, czy w filmie jest przepołowione dziecko, zdychanie we własnych odchodach i wymiotowanie wnętrznościami? Chciałbym wiedzieć, czy do tych powodów mam doliczyć cenzurę.

O panie święty. To ty nawet nie widziałeś tego filmu.

To teraz przedstawię ci z jaką produkcją masz do czynienia:

"Na skraju jutra" to wakacyjny film rozrywkowy ze znaną, choć upadłą, gwiazdą w roli głównej. Lekki, przyjemny, bezpretensjonalny. Nie bez powodu na plakatach i tych tekturowych wycinankach w kinach masz pokazanego Cruise'a i Emily Blunt. To film o tych postaciach, a nie o przepoławianych, zdychających we własnych odchodach, dziecięcych zbrojach zasłaniających twarz. W ogóle aż tak często w tych zbrojach nie biegają.

Rozumiem, że możesz czuć się zawiedziony, bo przemieniono absurdalnie brutalną (patrząc na twój opis) książkę w bardzo często zabawny film o strzelaniu do kosmitów. Takie było założenie i fajnie jakbyś kiedyś spojrzał na ten film jak na dziełko samodzielne.

Wiecie, fani wszelkiej maści, nie ma co się głupio burzyć, bo coś nie jest takie, jakie sobie wyśniliście. Polecam podchodzenie do zmyślonych historyjek z dystansem, większość z tego jest tylko rozrywką i szkoda sobie odbierać kolejne możliwości zabawy, bo nie zostały spełnione jakieś prawdy wiary.

Link to comment
Nie bez powodu na plakatach i tych tekturowych wycinankach w kinach masz pokazanego Cruise'a i Emily Blunt. To film o tych postaciach, a nie o przepoławianych, zdychających we własnych odchodach, dziecięcych zbrojach zasłaniających twarz.

Dobrze, nazwij go "Tom Cruise i Emily Blunt Movie", nie "All You Need Is Kill". A nie, czekaj. Nawet tego nie zrobili. Robisz film na bazie książki, w której dziecko zostaje przecięte w pół zaraz po tym, jak jej dziadek jest dekapitowany? Zgadnij, czego oczekuję.

przemieniono absurdalnie brutalną (patrząc na twój opis) książkę

Nie jest super brutalna, Wiedźmin był po mojemu brutalniejszy (bardziej szczegółowe opisy). O Pieśni Lodu i Ognia nie wspominając. Niemniej, rzeczy się dzieją.

Takie było założenie i fajnie jakbyś kiedyś spojrzał na ten film jak na dziełko samodzielne.

Zmień tytuł, skończ udawać, że jesteś na bazie książki. DmC też by było lepszą grą, niż jest, gdyby nie udawało DMC. Ale udaje.

Link to comment

Koleś...

Wiecie, fani wszelkiej maści, nie ma co się głupio burzyć, bo coś nie jest takie, jakie sobie wyśniliście. Polecam podchodzenie do zmyślonych historyjek z dystansem, większość z tego jest tylko rozrywką i szkoda sobie odbierać kolejne możliwości zabawy, bo nie zostały spełnione jakieś prawdy wiary.

To jest twoja lekcja na dziś. Nie chciałem się powtarzać, dlatego napisałem o Łowcy Androidów, ale jak widzę nie rozumiesz i trzeba bezpośrednio.

Link to comment

Ciężko zrozumieć przykład, kiedy nie oglądałeś ani filmu, ani nie czytałeś książki, ani cie żadne z nich nigdy nie obchodziło.

Skończ udawać, że jesteś rzeczą, którą nie jesteś. - Twoja lekcja na dziś.

Link to comment

Skończ udawać, że jesteś rzeczą, którą nie jesteś. - Twoja lekcja na dziś.

Na szczęście "Na skraju jutra" nie udaje, że jest czymś więcej niż lekką rozrywką na motywach.

EOT

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...