Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    469,253

Słowo na niedzielę - Dlaczego gardzę MMORPG


bielik42

1,675 views

 Share

Słowo na niedzielę - Dlaczego gardzę MMORPG

mmorpg.jpg

MMORPG niszczy komputerową rozgrywkę! ? zakrzyknę, patrząc z niesmakiem na milionowe dochody World of Warcraft i tysiące jego podróbek, starających się podczepić pod sukces chwiejącego się w posadach giganta. Masowe migracje, zaprzeczenia przejścia na model F2P, który przecież tylko zwiększa popularność i inne kłopoty, z którymi borykają się możnowładcy Azeroth. I nadal życzę im podobnej sytuacji.

the-warlords-man-city.jpg?ec9f9b

Zacznijmy od tego, że ten tekst może być największą hipokryzją, jaka kiedykolwiek na tym blogu się pojawiła, gdyż ciężko uznać mnie za człowieka obeznanego w tym gatunku - a dlaczego, to zaraz wyjaśnię. Moim pierwszym MMO była popularna wśród polskich graczy produkcja pt. ?Runes of Magic? (choć nie, kłamię, wcześniej w podstawówce patrzyłem, jak koledzy jarają się jakąś ?Tibią?), z której skorzystałem, bo była na płycie CDA, bo inni koledzy (trzech dokładnie) też zaczęli grać, no i chciałem się wreszcie przekonać ?o co w tym całym MMO chodzi?.

mmorpg.jpg

Na nieszczęście dla poczciwego ?RoM?a? podłoże, na które trafił było najfatalniejszym z możliwych ? bowiem byłem zatwardziałym cRPGowcem, który ponad niebiosa wynosił ?Planescape: Torment?, a moim prezentem na komunię była pudełkowa ?Icewind Dale II? (w big boxie!). Do tego całego WoWa miałem za największą pomyłkę gier video, głosząc wszem i wobec przekonanie, że trzeba być szalonym, by płacić za grę również po jej zakupieniu, a cena 50 zł za miesiąc wydawała mi się być nieosiągalna dla istoty mojego pokroju. I tak wyszło, że do dziś nie postawiłem stopy w Azeroth, choć samo konto posiadałem (znalazłem używaną kopię na pchlim targu w Rotterdamie, a w środku? karteczkę z passami). Zważywszy jednak na fakt, że wreszcie spróbowałem, zdarzyć się mogło wszystko.

cabal_online_postac_original.jpg

I nie zdarzyło się nic ? brzydki, niezwykle sterylny (jak na mój gust) świat, topornie ciosana grafika, masa opcji w interfejsie, dziwaczny rozwój postaci i dialogi tak nudne, że nawet nie chciało mi się ich czytać! Dodać muszę, że mam dziwaczną chorobę, jeśli chodzi o takie sprawy ? jeżeli nie wiem o co chodzi w moim zadaniu, nie znam motywacji, to po prostu nie czerpię satysfakcji z gry, obawiając się, że coś pominąłem, coś ważnego (dlatego taki Deus Ex, czy wszelkie gry sandboxowe są dla mnie torturą). To schorzenie było tylko jednym z powodów, dla którego tak znienawidziłem gatunek MMO, ale nie uprzedzajmy faktów.

04211443.jpg

Bo jak wyglądała sama rozgrywka? Trafiłem do jakiegoś skupiska ludu, z kilkoma pajacami z wykrzyknikami nad głową. Zlecali mi różne zadania, a gdy zacząłem biegać po lesie w celu wyrwania dziesięciu ogonów z lisich dup zatrzymałem się na chwilę i powiedziałem, do szarżującego na mnie przesłodkiego grzyboida: ?Co ja tu robię??. Grzyb nie raczył mi odpowiedzieć na to niezwykle interesujące pytanie i zmuszony zostałem do dwukrotnego kliknięcia ?1? na klawiaturze, by pozbyć się natręta. Wtedy odezwał się do mnie mój nieco zakurzony głos poszukiwacza przygód ? ?Graj, może dalej czekają cię lepsze przygody!?. Zgodziłem się z nim, co czynię nadzwyczaj rzadko, i grałem dalej. Po dwóch godzinach jedyną zmianą był kolor mojej szaty i fakt, że tym razem wyrywałem ogony z dup niedźwiedziom. I tak przez kilka następnych dni.

Runes_of_Magic_mmorpg_screenshots_4.jpg

Ostatecznie swoją przygodę w RoMku zakończyłem na 21 poziomie, po około 20-25 godzinach grania, z tragicznym wyposażeniem i kawałkiem świata, który zobaczyłem, zanim zadziobały mnie gigantyczne kruki (chyba) w kolejnym świecie. Do tego dowiedziałem się, że mój mag został zrobiony partacko i powinienem szukać porad w internecie, by stworzyć idealny zestaw umiejętności etc. etc. Z uśmiechem wróciłem do prowadzenia swojej drużyny po bezkresach Sigil. Zdarzyło się jednak, że mój najlepszy przyjaciel zaraził się chorobą znaną pod nazwą ?Guild Wars? i spędzał z nią bardzo dużo czasu, zasypując mnie informacjami o świecie, rozwoju, gildiach i innych tego typu bzdetach. Rok temu wyszła druga część, na którą mnie mój znajomy namówił, w ramach darmowego weekendu. Nie chcąc robić mu przykrości (no i przecie to giewu dwa było tak niesamowite) spróbowałem. I wiecie co? Nie zmieniło się nic.

Guild%20Wars%203.jpg

Świat znów zajarzył się żywymi kolorami, zmęczone miniony znów zapełniły całkiem puste pola, tabuny rozwrzeszczanych smarkaczy znów tłoczyły się wokół biednych stworzeń, szlachtując je na kawałki, dziwni ludzie znów biegali od kamienia do kamienia, klikając przy nich i patrząc, jak wspaniałe robi się ich życie od tego zwiększającego się miarowo paska postępu. Pół godziny zabawy mi wystarczyło, zwłaszcza, że dialogi znów wiały nudą, a zadania znów polegały na ?przynieś, zabij, porozmawiaj?. Tyle czasu spędziłem w Tyrii i nie mam zamiaru tam wracać.

guild-wars-2-20121019050901119.jpg

Powiecie mi ? ?Ej,ej,ej, kolego, zagalopowałeś się nieco. Grałeś ledwie pół godziny, a już krytykujesz.?. I będziecie mieli rację, bo zapewne po jakimś czasie te wszystkie okienka stają się przydatne, jacyś ludzie interesują się tym, co robisz, może kolorki się zmieniają, a z wchodzenia do dungeonów ma się jakąś frajdę. Ale nie miałem zamiaru czekać pół roku, aż takie rzeczy zaczną się dziać. Żeby dobrze bawić się w MMO trzeba mieć prawdziwą masę wolnego czasu, który przetapia się na bezsensowne klikanie na krzywych potworach i gapienie się na rosnące paski (craftingu, poziomu itd.). Gdzie w tym jest zabawa?

guild_wars_2_2.jpg

Może to ludzie tworzą zabawę? Może to te gildie, do których można dołączyć nadają sens rozgrywce, może wtedy faktycznie coś się dzieje i można sobie rzec ? moje piksele są dużo lepsze od twoich. I cieszyć się, gdy jakiś nieszczęśnik po drugiej stronie kabla zapluje monitor, bo jego wirtualne alter-ego padło na piach, wyrzucając z siebie wnętrzności. Jaka była największa innowacja GW2? Publiczne eventy ? tj. w świecie zaczyna się coś dziać i jak Ty weźmiesz w tym udział, to otrzymasz nagrodę. Skończyło się to zaś tak, że prawdziwe bandy graczy koczują w odpowiednim miejscu na wystartowanie zdarzenia, po czym rzucają się w wir walki. Takim gigantycznym eventem są też słynne polowania na smoki, polegające głównie na tym, że każdy, za przeproszeniem, napieprza wszystkim co ma. I to się tak różni od zwykłej rozgrywki w MMO, że ja nie mogę!

tera-online-5.png

Najbardziej cieszę się z gry, gdy daje mi ona możliwość wyboru, wykazania się swoim intelektem, albo sprytem ? niestety każde MMO jest zaprzeczeniem tego typu zabawy, bo jedyne, co ma nam do zaoferowania, to rozwiązanie najwłaściwsze i najmojsze ? jedyne. Nie cierpię, gdy twórcy każą nam coś robić zapewniając nas, że wyniknie z tego jakakolwiek satysfakcja. Skąd właściwie te wyznania? Ano stąd, że ostatnio zacząłem grać w Terę, gdyż moje drogie koleżanki-graczki potrzebowały healera, a że można w Terze zrobić postać niemalże wyciętą z Anime, to postanowiłem zrobić sobie elfkę z wielkim biustem (brak opcji powiększania biustu!) i spróbować z MMO na nowo. Nie udało się, ale grać będę, bo przecie koleżanki są najważniejsze.

TERA_ScreenShot_20120902_143932.png

Nie cierpię MMO, nie podoba mi się ich stylistyka, ich mechanika i ich nazwa, która z ?RPG? to ma wspólne chyba tylko znaczenie, z pewnością nie tą magię, która kiedyś spowijała gry RPG. Teraz zaś jak ktoś gra w RPG, to ma za sobą setki godzin bezsensownego klikania na potwory i kamienie, i jeszcze się z tego cieszy! Życzę temu gatunkowi szybkiej śmierci, albo gruntownych zmian. Jedno z dwóch, a tymczasem będę się trzymał od MMO z daleka. I wam też to polecam.

Youtube Video -> Oryginalne wideo
 Share

16 Comments


Recommended Comments

noob lrn2play report gg

A tak na serio: dobry tekst. MMO wygląda tak: masz całą górę kupy i gdzieś w niej jest zakopany brylant. Ale by się do niego dostać, musisz się przekopać, niczym górnik, przez tę całą kupę.

Dla mnie tym brylantem był polski server fabularny w WoW (tak, piracki, byłem zmuszony tak grać bo hamburgery nie potrafią odgrywać na takich serverach). Wraz z ekipą siedzieliśmy w karczmie i opowiadaliśmy o tym jak "taaaakieeego" orka ubiliśmy, potem zrobiliśmy wyprawę (pieszą!) z Stormwind do Ironforge i również przewędrowaliśmy (na dziesiątym poziomie doświadczenia) cały kontynent w pionie. Dobre czasy...

Link to comment

Mam dość podobnie. Znaczy, nie nienawidzę MMO, ale po prostu niezbyt je rozumiem i nie wiem czemu niby mają sprawiać mi frajdę. Żeby sprawdzić co i jak pograłem trochę w Rift. Patrzyłem też sporo jak kumpel gra w jakieś inne coś, co z mojej perspektywy zaczęło wyglądać jak druga praca. Zrobię jeszcze tylko kampanię, areny, zmówię modlitwę, puszczę zwiadowców i do 21 mam wolne, bo wtedy mamy wojnę.

Jak dla mnie masakra.

Zapewne może to sprawiać jakąś przyjemność gdy człowiek włączy się do społeczności, ale mnie samego kompletnie to nie pociąga.

Wolę pograć w takiego WoTa, do którego mogę usiąść na godzinkę i fajnie się bawić przez pięć, czy sześć starć z całkiem losowymi graczami, bez konieczności łączenia się w jakieś gildie, czy inne plutony.

  • Upvote 1
Link to comment

A ja lubię MMO i naprawdę potrafią mnie one wciągnąć. Był WoW, był RoM, był SWTOR (tylko nie mogę niestety odzyskać mojego konta i rwę włosy z głowy), a aktualnie gram namiętnie w TERA.

Link to comment

No właśnie. :]

Zresztą, zawsze dziwię się ludziom, którzy marudzą na grę przez jej znoobiałą społeczność gimbusów i niewychowanych trolli. Przecież od tego wszystkiego bardzo łatwo jest się całkowicie odciąć i czerpać przyjemność z samej tylko gry.

Link to comment

Nie udało się, ale grać będę, bo przecie koleżanki są najważniejsze.

Chyba trafiłeś u nich do kategorii friendzone. Zdradzę Ci, że niepotrzebnie się starasz :trollface:.

  • Upvote 6
Link to comment

wpis powiedział:

Nie udało się, ale grać będę, bo przecie koleżanki są najważniejsze.

Chyba trafiłeś u nich do kategorii friendzone. Zdradzę Ci, że niepotrzebnie się starasz trollface.gif.

Aleś ty jest spostrzegawczy :P (dodajmy na to, że są obecnie ok. 1k km ode mnie, a to jedyne, jakie jeszcze mam, więc głupio by było porzucić szansę chociażby pogadania)

Link to comment

(dodajmy na to, że są obecnie ok. 1k km ode mnie, a to jedyne, jakie jeszcze mam, więc głupio by było porzucić szansę chociażby pogadania)

Wiesz, że teraz żadne tłumaczenie się, już Tobie nie pomoże :]?

Btw., to trochę smutne...

Link to comment

@NoobGod

Tak jak myślałem - to ludzie tworzą tą grę ciekawą. Dla mnie śmierdzi to lenistwem twórców, którzy w sumie tworzą ogromny plac zabaw, ale to od kolegów zależy, czy będziesz się dobrze bawił, czy ktoś wsadzi ci twarz w psią kupę.

@Nerv0

Heh, jak już należysz do Gildii, to MUSISZ się stawić o danej godzinie, bo zawiedziesz wszystkich i Cię wyrzucą, pozbawiając wszystkiego. Poza tym jest jeszcze to nieszczęsne przywiązanie do własnego dorobku - nigdy nie zapomnę, gdy w miastowej gazecie znalazłem artykuły o zuchwałej kradzieży krów z Farmville i złodziejach statków w Eve Online :D

@Stillborn

Smutne, nie smutne - takie są fakty. Głupio się odcinać od takich znajomości, a jak widać Tera już mi się zwróciła, dając powód do napisania artykułu :P

  • Upvote 2
Link to comment

Najpiękniejszy wpis o MMO jaki kiedykolwiek widziałem.

Jedyne DOBRE MMO w jakie grałem to Tibia do wersji 7.6, później zaczęło się cudownie z jakimiś magicznymi różdżkami, petami i innym sraniem. Gra straciła swoją największą zaletę - prostotę.

Przerobiłem WoW'a - darmowy okres wystarczył, żeby mieć ten syf tak głęboko w nosie, że aż spod ogonka wypadł. Przerobiłem Lineage 2 - najgorzej spędzone chwile życia. Grałem w Aiona, tu już lepiej, ale wciąż nuda, nuda, nuda!

Jedyny dobry RPG, nad którym z uśmiechem na ustach można siedzieć dłużej niż 20h to pokemony... Rzekłem!

Link to comment

aViKZB7.jpg

Tak jak powiedziałeś, to zależy od ludzi, z którymi grasz. Granie samemu w MMO mija się z celem i naprawdę dziwi mnie, że oczekiwałeś, że w takiej sytuacji Cię to wciągnie xd. Dla mnie największą zaletą WoWa było to, że mogłem sobie pooglądać lokacje, które znałem z Warcrafta 3, z bliska, tak więc jakaś znajomość świata też pomaga. Gorzej, gdy dane MMO jest niezwiązane z żadnym uniwersum.

  • Upvote 3
Link to comment

Jak ja nie lubię MMO TFU! nie MMO, ale ludzi co grają i ograniczają kontakt z rówieśnikami.

Ja tu raz odwiedzam kumpla, i go się pytam jak leci a ten wkurzony że mu właśnie przeszkadzam w raidzie.

Link to comment

Altek1600: "ograniczają kontakt z rówieśnikami"- 10/10.

Ja jak gram w MMO, to tylko ze znajomymi.

Nie jestem fanem tego typu gier. Nie podoba mi się ich mechanika, jedyną radość z gry można czerpać grając z przyjaciółmi. Zazwyczaj wygląda to u mnie tak, że z kolegami instalujemy wybrane MMO i po 2-3 tygodniach kończymy.

Inna rzecz to LoL. Ostatnio, po dwuletniej przerwie, wróciłem. Znajomi tyle w to grają, że w końcu postanowiłem spróbować. Tym razem mi się spodobało, choć dalej irytuje mnie stopień skomplikowania. I dziwią mnie ludzie, którzy potrafią zapamiętywać wszystko o grze, chociażby buildy. Mimo wszystko, z kumplami gra się bardzo przyjemnie.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...