Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Riddick... are you afraid of the dark?


Grimmash

1,030 views

 Share

RIDDICK

riddick-debut-trailer-deals-death-in-the-dark.jpg

Dosłownie złamany i załamany bohater ląduje na planecie pełnej niebezpieczeństw i wie żeby przetrwać musi na powrót stać się drapieżnikiem. Prostuje sobie sam złamaną nogę, obserwuje tutejszą faunę i florę, zauważa wreszcie równiny w oddali, które wydają się być środowiskiem znacznie bardziej od skał i gorących źródeł przyjaźniejszym, bo to w nich czai się stworzenie stanowiące dla niego wyzwanie. Jak się okazuje po ucieczce na równinę to nie jedyny problem... deszcz na tej planecie niesie ze sobą coś prawdziwie morderczego, a ucieczka z planety możliwa jest tylko jeśli specjalnie wezwie się na nią łowców nagród.

Po pierwsze ten film przypadnie do gustu osobom, którym nie podobała się space opera z poprzedniej części, spodoba się z pewnością fanom Pitch Black ponieważ to ten film najbardziej przypomina. Na szczęście jest wiele różnic dzielących te dwa obrazy. Zresztą obie poprzednie części znajdują swój dalszy ciąg w tej produkcji. Wszyscy powinni być zadowoleni, no może poza tymi nie przepadającymi za Riddickiem wcale.

Jak na film, który kosztował tylko 38 milionów trzeba przyznać, że efekty specjalne w nim są pierwszej klasy i nie odstają w żaden sposób od pierwszej Hollywoodzkiej ligi. Ale przy 33 milionach wyniesionych z kas jeszcze się nie zwrócił ? szkoda oby to się zmieniło niedługo. Twórcom udało się stworzyć interesujący i klimatyczny tytuł przywołujący jednocześnie nostalgię i świeżość. Doskonale skrojony scenariusz na tak nie wielki budżet został zrealizowany z prawdziwą maestrią. Nie ma tu zbędnie wydanego dolara, a efekty pracy moim zdaniem sugerują, że budżet mógł być wyższy ? są tak dobre.

Fabuła jest całkiem przyzwoita i nie pozwala widzowi na nudę. Reżyser drażni się z widzem, a nawet bawi w zgadywankę pod tytułem ?co zrobi Riddick??. Trzeba przyznać, że wychodzi z tej gry zwycięsko i to w dobrym stylu dając widzowi przemyślane rozwiązania, niejednokrotnie zaskakujące. Nie w stylu ?o wow, jestem w szoku? bardziej jak ?o tego się nie spodziewałem? itp. Można oczywiście obstawiać co się za chwilę stanie i czystym trafem zgadnąć, ale chyba nie o to tu chodzi. Kino traci magię a projekcja ucieka. Sporo jest puszczania oka do widza i użycia paru wysłużonych schematów, które umieszczono w charakterach postaci i tym jak się zachowują oraz kim są. Szef, który dużo i odważnie gada, jest ofiarą losu. Igranie z wątkiem silnej kobiety narażonej na gwałt ze strony kolegów po fachu i parę innych. Najważniejsze są jednak te mrugnięcia puszczane w stronę fanów serii i głównego bohatera.

W widowisku zaskakujący jest wątek i relacja bohatera z jego nowym towarzyszem. W miarę trwania projekcji rodzi się między oboma relacja niespotykana jak na widzącego w ciemnościach twardziela. W drugiej połowie filmu czuć przywiązanie do niego i żeby wiele więcej nie zdradzać również widz może poczuć lekką satysfakcję z dokonanej na ekranie zemsty.

Bardzo lubię kino science fiction w skrzyżowaniu z survivalem w dzikim otoczeniu, z polowaniem itp. Zresztą każde starcie dzikiego zwierzęcia z człowiekiem pobudza wyobraźnię w niemal każdym wydaniu jak choćby w The Ghost and The Darkness, Jurassic Park, Anaconda, Jaws. Wszystko to są obrazy wybitne i bardzo dobre (może poza Anacondą, ale nawet ona zdaje pod wieloma względami egzamin) jeśli robione przez odpowiednich ludzi z odpowiednim zaangażowaniem, takie coś jak Piranha 3D idzie prosto do lamusa, co najwyżej na jednorazową projekcję. Wszystko może być jeszcze ciekawsze kiedy nie tylko mamy starcie drapieżnika z myśliwym, ale też myśliwego z myśliwym. Filmy z Predatorem i właśnie przygody Riddicka są jednymi z ciekawszych wydań takiego scenariusza, który mnie odpowiada. Kwestia gustu.

riddick-banner2.jpg

Na koniec jeszcze jedna sprawa przeglądając internet zauważyłem, że wiele osób zadaje pytanie skąd wzięła się nazwa Riddick i co może oznaczać. Powstało parę teorii. To moja, nie podpatrzona nigdzie jeśli tak to nieświadomie. Otóż może to być od angielskiego słowa ridicule jako, że bohater lubi ośmieszać swoich przeciwników (eng ridicule - naigrawać się; wyśmiewać się; wykpiwać; szydzić; wyszydzać).

8/10

Ps Nie spodziewałem, że bielik42 umieści recenzję tego samego filmu co ja. Anyway napisałem tekst zanim on opublikował swój. Nie jest to ani próba kopiowania kogoś, ani też próba rywalizacji.

 Share

8 Comments


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...