Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    916
  • views
    177,951

Papo and Yo, czyli indyk zaangażowany


Sergi

870 views

 Share

BCxu7VkP3eMK7DgFj0HKYwRKP.jpg

Rzecz trochę spóźniona, bo gra wyszła na PS3 już w sierpniu 2012 roku, ale na dobre gry nigdy nie jest za późno. Będą spoilery, ale gra została już tak nagłośniona, że prawdopodobnie dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, o co idzie (zwłaszcza, że stosunkowo szybko w grze idzie się połapać o co biega).

Ale od początku.

Papo and Yo to pierwsza gra kanadyjskiego studia Minority, ufundowana z pomocą Sony.

Główny bohater, mieszkający w brazylijskich fawelach Quico znajduje przejście do magicznego świata. W tej alternatywnej rzeczywistości kwadrat narysowany kredą na ścianie staje się drzwiami, a przesuwanie kartonów umożliwia poruszanie całymi budynkami. To świat dziecięcych fantazji, gdzie wszystko jest możliwe. Kiedy poznamy już zasady, pojawia się pomagający nam robot Lula, tajemnicza dziewczynka, która wydaje się znać ten świat dużo lepiej od nas i Potwór. Potwór jest tu postacią kluczową - Sam w sobie nie jest groźny, często nawet umożliwia nam przejście dalej, jeśli odpowiednio pokierować go owocami. Niestety, ma tę wadę, że gdy zje żabę (a te są wyjątkowo duże i lubią wyskakiwać z kanałów w najmniej oczekiwanym momencie) staje się agresywny i atakuje wszystkich wokół. Pomóc może mu zepsuty owoc, przynajmniej dopóki nie złapie następnej żaby.

Highres_Screenshot_00005.jpg

Naszym celem jest więc wyleczenie Potwora z jego przypadłości, a do tego czasu musimy wykorzystać zalety i jakoś radzi sobie z wadami potwora. Kolejne poziomy to coraz bardziej skomplikowane zagadki z rodzaju "wymyśl i doskocz", które sprawnie łączą gimnastykę szarych komórek z ćwiczeniami palców. Przenosimy żaby, wciskamy narysowane zębatki w odpowiednie miejsca i skaczemy na brzuchu śpiącego stwora. Uroku zabawie dodaje Unreal Engine 3, którego miękkie cienie i przyjemne bloomy świetne podkreślają klimat rozgrywki. Swoje pięć groszy dorzuca też lekka, etniczna muzyka pojawiająca się momentami. Ale oprawa to rzecz drugorzędna.

Dojście do finału zajmuje ok. czterech godzin, ale przesłania w nim zawartego zaczynamy domyślać się dużo wcześniej. I to właśnie ze względu na nie warto na grę zwrócić uwagę. Potwór to tak naprawdę ojciec Quico, który go bił, żaby to alkohol a Lula jest tylko zabawką. Nie można sprawić, że potwór przestanie być potworem, tak jak dziecko nie sprawi, że dorosły przestanie pić. Nie jest to może bardzo górnolotna przenośnia, ale sprawdza się.

Papo-Yo-E36.jpg

Pomimo bajkowych dekoracji, gra opowiada o całkiem realnym problemie, i właśnie dlatego ma szansę się wybić i zasłużyć na określenie 'zaangażowana'. O co mi chodzi?

Mamy protest songi, filmy fabularne traktujące o prawdziwych problemach, nawet komiksy opisujące ważne okresy w historii. Dlaczego więc nie mamy takiego odpowiednika w grach? Ratujemy kosmos, wybijamy zombie albo zdobywamy puchar świata w jakiejś dyscyplinie. Rzeczy zupełnie oderwane od rzeczywistości, eskapizm.

Oczywiście, nie ma w tym nic złego, od tego właśnie są gry: żeby mieć ucieczkę od prawdziwego świata, ale - przynajmniej dla mnie - świadectwem dojrzałości branży jest to, o czym gry mówią. O czym deweloperzy potrafią nam powiedzieć. Może to pogląd niepopularny, idący pod prąd polityce wielkich wydawców, ale gry mogą być czymś więcej, że użyję znowu wypowiedzi gości z Plastic Desgin "my tu kręcimy pornole".

I Papo and Yo jest jednym z pierwszych kroków ku takiej przyszłości.

 Share

5 Comments


Recommended Comments

Podpisuję się oburącz pod przedostatnim zdaniem. W grę niestety jeszcze nie grałem, ale zagram. Po lekturze tekstu mam na to jeszcze większą ochotę.

Link to comment

Tak się zastanawiam dlaczego jeszcze o tym nie słyszałem, no nic. Motyw tatuśka alkoholika pojawia się we wszystkich mediach dość często (to w sumie trochę przerażające) i na wydaje się, że ludzie nie postrzegają go już tak jak kiedyś, teraz to norma (jeszcze bardziej przerażające). Ostatnio pogrywałem sobie w Catherine z plusa i na dobrą sprawę tam też zawarli kilka ważnych wątków, od związków międzyludzkich i takie tam. Tyle, że w konwencji gry jakoś tak to się wszystko rozmywa, nie wiem czemu.

Bardzo podoba mi się fakt, że gra potrafi poruszyć jakiś problem bez przesadnie pretensjonalnej i głębokiej otoczki. Dajmy na to takie The Path, które mimo iż może miało tam jakieś głębsze przesłanie, to posługiwało się mechaniką gry i metaforami w taki sposób, że nie wytrzymałem dziesięciu minut spotkania.

Dojście do finału zajmuje ok. czterech godzin, ale przesłania w niego zawartego

w nim* ? smile_prosty.gif

Link to comment

Dzięki. Początkowo też zamierzałem o Catherine wspomnieć, ale po kilku posiedzeniach stwierdziłem, że to jednak trochę inny przypadek. Choć równie ciekawy, socjolog mógłby palnąć niezły wykład o całej tej otoczce uczciwości i decyzji. Może jak się wreszcie przebiję przez drugiego potwora, to coś o tym skrobnę.

Link to comment

Za indykami nie przepadam i grałem tylko w niektóre najgłośniejsze tytuły, ale Papo &; Yo rzucił mi się w oczy podczas przeglądania nowości, i od razu czułem że to może być ciekawa produkcja. Podoba mi się symboliczna kreacja świata, a już najbardziej to że gra porusza poważny temat w nietypowy sposób. Póki co poczekam z zakupem do letniej wyprzedaży, ale na pewno prędzej czy później zagram w ten tytuł!

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...