Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • wies.niak

      Regulamin działu Dyskusje o Grach   22.03.2016

      W dziale Dyskusje o Grach obowiązuje przede wszystkim specjalny regulamin działu - KLIK. Nadrzędny jest oczywiście regulamin forum oraz netykieta. Zapraszamy do dyskusji
    • mateusz(stefan)

      Szukam gry   22.03.2016

      Jeśli poszukujesz pewnej gry, której nazwy nie znasz bądź nie możesz sobie przypomnieć, ten temat jest dla Ciebie ratunkiem Zapomniałeś tytułu gry? Napisz w tym temacie.. Zakładanie tematów w stylu "Jak nazywała się gra" skończy się ich zamknięciem, gdyż tego typu pytania zadajemy tylko w tym temacie.
    • mateusz(stefan)

      Czy x gra mi pójdzie?   22.03.2016

      Jeśli masz wątpliwości i chciałbyś się dowiedzieć czy dana gra uruchomi się bądź będzie płynnie chodzić na Twoim komputerze, to ten temat >>>Czy pójdą[LINK]<<< rozwiąże Twój problem. Zakładanie tematu "Czy x gra mi ruszy" w każdym innym miejscu skończy się jego zamknięciem, gdyż tego typu pytania zadajemy wyłącznie w tym miejscu.
RoZy

Resident Evil (seria)

Polecane posty

@NWWStation

 

Systemy wewnętrzne liczenia czasu w grach zapewnia działają na innych zasadach, w Resident Evil 6 po każdym rozdziale kampanii masz czas przejścia danego rozdziału, ja podaję czas łączny, jaki spędziłem w grze, licząc powtórzenia pewnych etapów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I już po historii Ady Wong - ukończenie zajęło mi 6 godzin. Na początku jesteśmy rzucani na jakiś statek, gdzie warto się skradać i wykańczać przeciwników z ukrycia, gdyż na tym etapie rozgrywki mamy lichą zapas amunicji, nie mówiąc o wrogach, którzy lubią zlatywać się w kupie. Przez pierwszą część etapu tylko się skradamy, później jesteśmy zmuszenie skorzystać z bardziej tradycyjnych metod, czyli wymiany ognia. W tym levelu wkurzyła mnie czasówka z podnoszeniem się poziomu wody w statku oraz etap, gdzie odpowiedzi na pytania musimy udzielać do mikrofonu jednocześnie odpierając ataki niemilców.

Drugi rozdział to etap cmentarny oraz katakumby i laboratorium. Bardzo podobały mi się łamigłówki w tym etapie, szkoda że w całej grze tylko w kampanii Leona jest jeszcze jakaś zagadka, tj. łamigłówka z dzwonami w katedrze. Szczególnie w laboratorium bardzo przydatna okazała się kusza na zmutowanych i opancerzonych przeciwników. W trzecim rozdziale trafiamy do Chin ,gdzie mamy do czynienia zarówno z zombiakami oraz Javo (nie rozumiem tylko, dlaczego w historii Leona nie spotykamy Javo oraz w kampanii Chrisa zombiaków), natkniemy się na starego znajomego z piłą znanego z kampanii Jake. Ten rozdział jest najkrótszy z całej gry, jego ukończenie zajęło mi wg systemu wewnętrznego liczenia gry niecałe 38 minut. W czwartym etapie znowu lądujemy na jakimś statku - niestety podobnie, jak w kampanii Chrisa musimy latać za trzema kodami dostępu. Dodam, że na tym poziomie wrogów trochę jest i pewnym momencie omijałem ich, jeśli tylko mogłem, zdecydowanie przesadzono z ilością. 

Plus za walkę z mutowaną Carlą. W piątym epizodzie zaczyna od lotu helikopterem i eliminacji przeciwników, potem pomagamy Leonowi skopać zadek Simmonsowi. Trzeba przyznać, że ostatnia kampania rzuca więcej światła na machlojki Simmonsa. Moje ocena kampanii to 8+/10.

Oceniając całą kampanię fabularną szóstki, trzeba przyznać, że jest dosyć długa. Ukończenie wszystkich epizodów zajęło mi 34 godziny, fabuła choć nie jest oryginalna, ale bardzo spójna i wpadek nie zauważyłem. Dzięki różnym historiom wiemy, np. skąd Jake i Sherry mieli dane o wirusie C, kim jest tajemniczy sobowtór Ady oraz dlaczego Chris ma uraz do fałszywej Ady Wong. Najlepsza wrażenia oferuję wg mnie kampania Jake'a, najtrudniejsza jest Chrisa. Ocena całej kampanii fabularnej to +8/10.

Plusy:

- kampanie trzymają poziom, szczególnie ta Jake'a

- poprawiony system walki wręcz w stosunku do piątki

- partner nie jest dla nas takim utrapieniem, jak w piątce (większość napisów game over wynikało ze śmierci Sheevy)

- w trybie offline nie musimy się dzielić z postacią sterowaną przez komputer wyposażeniem (w piątce było to bardzo upierdliwe)

- więcej miejsca w ekwipunku w stosunku do piątku (bo tam to trzeba było kombinować z wymianą wyposażenia z partnerem)

- fabuła może nie oryginalna, ale bardzo spójna we wszystkich czterech kampaniach

- oprawa od czasu premiery dalej trzyma poziom

- muzyka jest też nawet niezła

Minusy: 

- słabo zrealizowany etap obrony domu w kampanii Leona ( w stosunku do czwórki wypada on blado, bo nie dość, że jest to trochę ciemna lokacją, to pełno wrogów i uważać musimy, by nie trafić towarzyszy)

- trochę niewygodny system przyklejania się do osłon (najpierw musimy nacisnąć prawy przycisk myszy, dopiero potem spacja)

- Al naszych kompanów w kampanii Chrisa miejscami kulała

- recykling bossów w kampanii Leona i Jake'a (pięcioktrotna walka z przeciwnikiem to nawet jak na standardy Capcomu przesada)

- dosyć małe zróżnicowanie wrogów w historii Chrisa i Jake'a

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
55 minut temu, goliat napisał:

I już po historii Ady Wong - ukończenie zajęło mi 1 godzinę

Coraz lepszy jesteś. Gratuluję. Jednak do mnie ci daleko. Mi przejście jej kampanii zajęło tylko 30 minut.

57 minut temu, goliat napisał:

Bardzo podobały mi się łamigłówki w tym etapie

Tym się charakteryzuje jej misja. Zamiast dużej ilości walk jest więcej ukrywania się i zagadki.

Ponieważ Ada najbardziej ze wszystkich posługuje się inteligencją.

 

Tak w ogóle odnośnie kolejności gry.

 

U mnie było tak:

1. Kampania Leona

2. Kampania Ady

3. Kampania Chrisa

4. Kampania Jake.

Uważam że to najrozsądniejsza kolejność. 

 

Odnośnie ocen.

 

Najlepsza zdecydowanie była kampania Leona (obowiązkowo jako pierwsza). Dlaczego? Największy dramatyzm i emocje, a poza tym rewelacyjna walka z bossem, który był najsilniejszy z całej gry.

Najgorsza była kampania Chrisa. Pamiętałem go dobrze z RE5, więc może dlatego tak mnie zawiódł. I ogólnie te idiotyczne ucieczki i pościgi były naprawdę irytujące.

 

Godzinę temu, goliat napisał:

partner nie jest dla nas takim utrapieniem, jak w piątce

W RE5 był utrapieniem? Nie był żadnym utrapieniem, ale bardzo pomocny (albo raczej pomocna).

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@mishiu

Parę razy owszem Sheeva mnie podleczyła w kampanii piątki, ale nie mogę zapomnieć, że większość zgonów było nie z mojej winy, tylko dlatego, że partner padł, a to już mocno wkurzało, już nie mówiąc o tym, że trzeba było się z nią dzielić wyposażeniem i to nawet grając w kampanię offline. Cieszę się, że w szóstce to zmienili. 

A co do szóstej odsłony jeszcze - sekwencje oparte na ucieczkach i QTE też potrafiły nieźle mnie wnerwić, bo większa część zgonów wynikała z tego, że nie wyrabiałem i nierzadko musiałem powtarzać dany etap. 

Edytowano przez goliat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chciałem dzisiaj sprawdzić dodatkowe tryby w Resident Evil 6, ale brak graczy w sieci spowodował, że właściwie tylko agent i  najemnicy w dwóch wersjach są dostępne do pogrania. Prawda mówiąc, agent mnie nie porwał, dosyć mała w nich liczba wrogów i brakuję mi w nim dynamizmu. W najemnikach, znanym mi bardziej jako Mercenaries wrogów z każdą chwilą jest więcej, ale podobnie, jak w agencie brakuję mi dynamizmu, jaki mi tu oferował Mercenaries w Resident Evil 4 Ultimate HD oraz Resident Evil 5, gdzie bawiłem się znacznie lepiej. Moja ocena tych trybów to 6/10, źle się nie bawiłem, ale ta nie ta samo miodność, co w dwóch poprzednich odsłonach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, goliat napisał:

Parę razy owszem Sheeva mnie podleczyła w kampanii piątki, ale nie mogę zapomnieć, że większość zgonów było nie z mojej winy, tylko dlatego, że partner padł

Jeśli partnerkę miałeś gdzieś to dlaczego miała nie paść? W RE5 grało się z partnerem żeby on ci pomagał, a ty jemu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@mishiu

O partnera starałem się dbać, ale nie wolno zapominać, że też trzeba było uważać na atakujących wrogów wokół siebie, a dodając do tego fakt, że jeszcze musimy uważać na Sheevę to bardzo mnie to irytowało. Całe szczęście, że to zostało zmienione w szóstej odsłonie, gdy gramy offline w kampanię, bo partner tutaj nie padł mi ani razu, więc nie musiałem robić za czyjąś nianię. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, mishiu napisał:

Jeśli partnerkę miałeś gdzieś to dlaczego miała nie paść? W RE5 grało się z partnerem żeby on ci pomagał, a ty jemu.

 

Na jakim poziomie trudności grałeś? Bo grając na normalnym to AI towarzysza było tragiczne i często widziało się Game Over z powodu nierozważnych działań.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, Scorpix napisał:

Na jakim poziomie trudności grałeś? Bo grając na normalnym to AI towarzysza było tragiczne i często widziało się Game Over z powodu nierozważnych działań.

Zawsze gram na poziomie łatwym, ale to było kilka lat temu i było to moje pierwsze RE. Pamiętam jednak, że ta gra mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. Nawet jak coś było nie tak, to nie uznałem tej drobnostki za istotny mankament.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, mishiu napisał:

Nawet jak coś było nie tak, to nie uznałem tej drobnostki za istotny mankament.

Mi sie fajnie grało w RE5 do pewnego momentu, gdy zorientowałem sie, że gra podrzuca amunicję, apteczki itp w zależności od naszego statusu, tj zdrowia i amunicji. Innymi słowy, można było szaleć praktycznie z jedną, może dwiema brońmi i nigdy nie skończy Ci się amunicja, podobnie apteczki zaczną wypadać jak zaczynasz mieć mało zdrowia. Od razu całe napięcie szlag trafił i podziękowałem. 

 

Bodajże byłem na bagnach jak to zauważyłem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I już 13 godzin Resident Evil Revelations za mną. Zacznę od tego, że gra posiada system odcinkowy znany choćby z Alan Wake'a, po każdym etapie w następnym mamy skrót  wydarzeń w następnym. Fabuła jest bardzo mocną stroną tej gry, ma kilka zaskakujących zwrotów akcji i do tego system odcinkowy buduję napięcie (nawet zakończenie po napisach końcowych było dla mnie zaskakujące), bo końcówka etapu zawsze urywa się w ciekawym momencie. Historię poznajemy z różnych punktów widzenia, chociaż przez większość czasu gramy Jill, to wcielimy się też w Chrisa Redfielda, Parkera i Grindera. Dodam także, że Raymond i Jessica to bardzo interesujące osoby i mam nadzieję, że kiedyś zobaczymy ich w jakieś odsłonie Residenta.

Warto zaznaczyć, że nasz towarzysz nie jest dla nas utrapieniem, przeciwnicy skupiają się nas, ale obecność partnera przydaję się zwłaszcza przy bossach, kiedy chcemy, żeby na czymś innym skupiono uwagę. A co do właśnie bossów,nie są ani za łatwi, ani za trudni, ich pokonanie wymaga czasem sposobu. Nie zapominajmy, że gra pierwotnie wyszła na konsolę 3DS, dopiero później na platformy stacjonarne. Grafika na PC na najwyższych detalach prezentuję się bardzo dobrze, ale dalszych plan tła graficznego trochę odstaję od reszty. Rzadko mamy okazję coś takie ujrzeć, gdyż tytuł ten rozgrywa się na niewielkich lokacjach, co najpewniej wynika z możliwości przenośnej konsoli Nintendo.

Gra czasami potrafi przestraszyć, kiedy wędrujemy samotnie po statku, musimy się rozdzielić z partnerem, a z różnych stron dochodzą niepokojące głosy. Dźwięk pełni ważną rolę w tej grze, bo informuję nas, że coś się zbliża. Nie rozumiem za to, dlaczego w grze nie ma trybu coop. Zawsze chodzimy przynajmniej dwójkami w kampanii, dlatego zdziwiło mnie, że nie ma takiej opcji. Poza kampanią mamy do dyspozycji tryb szturmu, gdzie w  znanych sobie etapach z fabuły pokonujemy wrogów, uważając przy tym na celność i starać się nie dać trafić, bo to wpływa na ocenę. Tutaj warto zaznaczyć, że tutaj możemy grać z innymi osobami. I na koniec wspomnę, że w grze nie uświadczymy żadnych elementów QTE, (z czego niezmiernie się cieszę, bo ten element mocno mnie irytował w dotychczas przechodzonych przeze mnie w grach tej serii) zaś uniki robi się dosyć trudno, większość wykonywałem głównie przez przypadek.  Moja ocena to zasłużone 9/10, po jednokrotnym przejściu dostajemy nowe bronie do wypróbowania w nowej grze plus lub można je wykorzystać w trybie szturm.

Ocena 9/10

Plusy:

- wciągająca, budująca napięcie fabuła

- kierowanie różnymi postaciami

- potrafi czasem przestraszyć

- bossowie nie za łatwi, nie za trudni

- dźwięk odgrywa dużą rolę w tej grze

- brak irytujących elementów QTE

- ciekawy tryb szturmu

- ładna oprawa graficzna (krople deszczu uderzające w pokład statku robią wrażenie)

Minusy:

- grafika dalszego tła

- brak coopa w kampanii

- uniki dosyć trudno się wykonuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ta gra w przeciwieństwie do RE6 to zdecydowanie horror. Świetny klimat. Jedyna wada jak dla mnie to wyraźna nieracjonalność postępowań niektórych bohaterów, jak również udawanie że ktoś nie żyje, a w rzeczywistości przeżył.

Tak było nie odnośnie jednej postaci, ale kilku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wspomnę tylko tyle, że Resident Evil Revelations to jak dotąd najlepsza odsłona serii, jaką ogrywałem. Nie wspomniałem też, że bronie można ulepszać poprzez znajdowanie części do nich, jedne dodają większą siłę ognia, inne pozwolą szybciej wrogowi zaliczyć glebę lub zwiększyć magazynek. Maksymalnie możemy nosić 3 sztuki danej broni, zmiany dokonujemy w znajdowanych po drodze skrzyniach. Amunicji jest tu mniej niż w RE6, czasem ucieczka przed potworami jest uzasadniona fabularnie, gdzie trzeba się szybko dostać. Są dwie czasówki, ale mi się je udało wykonać z duży zapasem czasu, więc nie irytują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Revelations był/jest spoko, ale dla mnie kampania była zdecydowanie za krótka. Nie cierpię czegoś takiego, jak ktoś mi przerywa w rozgrywce zanim się rozkręcę, a w Revelations tak było w postaci "następnych odcinków". Było tego za dużo i za krótko. Najwięcej czasu spędziłem grając Jill Valentine w trybie szturmu, tylko nie mogę sobie przypomnieć po co. Chyba nowe bronie lub nowe stroje/postacie mnie przyciągnęły. W każdym razie było lepiej niż w szóstce, ale do piątki tej odsłonie moim zdaniem daleko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odcinki niektóre w RE:R były krótkie, ale trzeba przyznać, że budowały napięcie. Zawsze się urywały w najciekawszych momentach, ten trik od lat jest stosowany z serialami filmowymi. A co do trybu szturmu w pierwszym Revelations - jest on nawet całkiem niezły, lepsze niż wszystkie tryby zabawy w RE6, ale najemnicy w RE5 to prawdziwa poezja. 

A z Residentów jestem póki co w drugim epizodzie Resident Evil Revelations 2 - klimacik lepszy niż w pierwszej odsłonie RE:R.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×