Jump to content

goliat

Akademia CD-Action [ALFA]
  • Posts

    3,437
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    42

Everything posted by goliat

  1. @Bull3t Ten XPG Summoner wygląda bardzo ciekawie, na x-kom kosztuję niecałe 400 zł, a spełnia wszystkie moje wymagania. Zdecyduję się na wersję Red, poczekam na Black Friday, może coś upuszczą z ceny. W każdym razie temat można zamknąć. W każdym razie liczę, że klawisze mi się za szybko nie wytrą, jak w klawiaturze z Modecom.
  2. @Bull3t Z myszki jestem bardzo zadowolony, ma szybki czas reakcji, jest taka gładziutka w dotyku, ma fajne podświetlenie, trochę możliwości konfiguracji. A co do klawiatury, już na paru przyciskach schodzi farba, m.in. ze spacji, literka A jest już wytarta, podobnie jak Z, ze strzałek kierunkowych też powoli schodzi farba, prawy shift też już taki zamazany.
  3. Jak już mówiłem na wstępie, budżet mogę zwiększyć, jeśli będzie warto. Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby farba łatwo nie schodziła.
  4. Chciałbym przed świętami nabyć porządną klawiaturą gamingową, przedział cenowy mogę trochę podnieść jeśli będzie warto. Zależy mi, żeby klawiatura miała: - fajne, kolorowe podświetlenie - nie schodziła z niej łatwo farba (obecny model od Modecom, który kupiłem w tamtym roku tym właśnie się charakteryzuję, chociaż zaznaczam, że od czasu do czasu używam na niej sprężonego powietrza, żeby ją przeczyścić) - dominujący kolor to czarny, nie przepadam za modelami w srebnym lub białym kolorze - fajnie by było, gdy określony model miał podkładkę pod nadgarstek (tak się to chyba nazywa) - dźwięk wciskanych przycisków nie może być zbyt głośny
  5. goliat

    Lektury szkolne

    Z lektur to bardzo mnie wciągnęła Mistrz i Małgorzata, Zbrodnia i Kara oglądałem z klasą na telewizorze.
  6. Wyprzedaż na gogu z okazji 13 urodzin, do sprzedaży w promocyjnej cenie wrócił pierwszy Legacy of Kain: Blood Omen!
  7. @SunsofDay Tylko wystarczyć postraszyć ich sądem i z Valve to już inna rozmowa. Bo jak najbardziej można wyznaczyć spadkobierców do swojego konta na Steamie lub innego typu platform, Valve nie angażuję się się procesy i idzie w takim przypadku pogrożenia dochodzenia swoich spraw w sądzie na rękę.
  8. @Bull3t Z twoich propozycji to najbardziej pasuję mi SPC Gear GEM Plus, Mountain Makalu 67 odrzucam, gdyż nie lubię otworów w myszce. PS. Zdecyduję się na SPC Gear GEM Plus, temat do zamknięcia.
  9. Jako, że moja wysłużona mysz od A4 Tech powoli schodzi farba i jest już wysłużona naszła mnie ochota na kupno nowej myszki.. Przedział cenowy, jak w temacie. Oto moja wymagania co do myszki: - musi mieć ładny wygląd, klasyczny czarny design oraz dziurki w myszce mnie nie pociągają - chwyt całą dłonią, chociaż czasem używam opuszek palców - gram w takie gatunki, jak przygodówki, RPG, strategie, gry akcji - musi mi wystarczyć na parę lat - mysz optyczna lub laserowa, bo takie są teraz na topie
  10. Chociaż GTA Vice City i San Andreas to odrębne produkcje to jedna sporo osób traktuję je jako dodatek do trójki. W każdym razie Vice City to jedna z najlepszych odsłon serii i mam nadzieję, że szóstka odsłona będzie się dziać w tym mieście.
  11. Chociaż Anno 1404 to jedna z najlepiej przyjętych odsłon serii to miała swoje mankamenty. Zaliczyć do nich można m.in. brak sabotaży (a przecież w końcowej misji kampanii nasz rywal stosuję truciznę) czy też absurd z żebrakami. Niby możemy ich nie przyjąć, ale po paru odmowach mogą nagle zając nam jakąś wyspę, gdzie produkujemy np. piwo. Wyjścia mamy dwa, wysłać wojsko lub zapłacić im i przyjąć ich do miasta. Tylko skąd do licha żebracy nie posiadający niczego wytrzasnęli nagle broń i zbroje? Na szczęście dodatek Wenecja naprawia to, grając w niego żebracy nagle niczego nam nie zajmują, zaś w dodatku wyższe sfery płacą nam określoną sumkę, aby ich nie wpuszczać do miasta. Poza tym możemy w końcu robić sabotaże, bo jak mawiał śp. EGM "Dobrze podłożona świnia jest najlepszym przyjacielem człowieka". Wywołanie pożarów, trucizny, czy też zamieszki mogą stać się chlebem powszednim dzięki naszym staraniom. A warto wspomnieć, że po raz pierwszy w serii wprowadzono tutaj tryb multiplayer, obecnie serwery są do niego wyłączone od 1 czerwca bieżącego roku. W Wenecji przyczepić się można tylko do braku klasycznej kampanii, ale spora liczba scenariuszy z nawiązką nam to wynagradza. Jak przyznają twórcy pierwszego Bioshocka, "Opowiedzieli w nim wszystko, co chcieli". W drugiej odsłonie granie dużym "tatuśkiem" było bardzo przyjemne, to jednak fabuła nie należała do mocnych stron. Brakowało w niej jakieś "twistu" fabularnego, jak w jedynce, zaś jedna z najważniejszych postaci uniwersum Brigid Tenenbaum (pracowała nad substancją ADAM) nagle znika nam na początku sequela twierdząc, że ma do załatwienie ważną sprawę. W kontynuacji brakowało przede wszystkim wojny ideologicznej jaką prowadzili między sobą Andrew Ryan, a Atlas. Nasz główna pomoc doradcza, czyli Sinclair miał tyle charyzmy, co czerstwy chleb, zaś główna antagonistka nie umywała się do założyciela Rapture. Poza tym łatwo się było domyślić tożsamości obiektu tożsamości Delta, audiologów dających nam jasne wskazówki było aż nadto. W Minerva's Den graliśmy już nowym "tatuśkiem", ale jego prawdziwe oblicze poznaliśmy dopiero pod koniec rozgrywki. Wojna na argumenty, jaką prowadzą w swoich dziennikach audio Pan Porter i Wahl przypomina sytuację z pierwszej odsłony. Poza tym sytuacja obracająca się wokół tajemniczej, cudownej maszyny intryguję. Samo odkrycie prawdziwego oblicza obiektu Sigma sprawa uczucia plaskacza w twarz, w tym pozytywnym sensie. Dodajmy jeszcze charyzmatyczną doktor Tenenbaum i już odczucia dotyczące historii było o wiele lepsze niż w podstawowym Bioshock 2. Warcraft 3 to cudowna gra, jedna z niewielu produkcji, które daję najwyższą ocenę w skali dziesiętnej. Czy mogło być jeszcze lepiej? Okazuję się, że tak. W podstawowym Warcraft 3 kończyliśmy historię kampanią nocnych elfów, tym razem tą rasą fabułę zaczynamy w nowym pakiecie misji. Głównym mankamentem tej rasy był brak silnej jednostki, ludzie mieli rycerza na koniu, umarli smoka ożywieńca, zaś orkowie Taurenów. Najmocniejszą jednostką przed The Throzen Throne był Druid Szponów, w porównaniu do wyżej wymienionych jednostek sprawiał się średnio i to pomimo transformacji. Dopiero dodatek naprawił ten stan rzeczy, do dyspozycji dostaliśmy potężnego kamiennego golema, nie dość, że robił wrażenie posturą to potrafił mocno przywalić. W The Frozen Throne orkowie doczekali się odrębnej historii, ale nawet tutaj wprowadzono innowacje. Położono jeszcze większy nacisk na bohaterów, rzadko kiedy kierujemy jednostkami podstawowymi, zaś zielonoskórzy doczekali się wreszcie potężnego czaru leczniczego. Prawdziwym majstersztykiem była misja w stylu przeciągania liny, kiedy musieliśmy odbić Illidiana, mój ulubiony epizod z Tronu Mrozu. Sama nazwa kampania ludzi wprowadza nieco w błąd, bo to tak naprawdę historia Krwawych Elfów , mają oni ciekawą jednostkę Łamacz Zaklęc, która pozwala przejąć manę przeciwnika i wykorzystać przeciwko wrogowi. Poza tym od drugiej misji nie mamy możliwości rekrutowania pewnych jednostek, więc musimy posiłkować się wężami rasy Naga oraz z czasem jednostkami z Draenoru. A jakie wy dodatki do gier wspominacie najlepiej i uważacie je za lepsze od podstawki?
  12. Dzisiaj o nowych historiach fabularnych do np. Skyrima mówimy DLC, ale kiedyś funkcjonowało pojęcie dodatek do gry. Jedne wymagały podstawowej wersji, inne nie. Z jakością to bywało różnie, ponieważ za takie add ony odpowiadały zupełnie inne studia, czasem pierwotny zespół pełnił rolę konsultanta, ale główną siłą napędową były firmy trzecie, szczególnie widać to były w latach 90 XX wieku i pierwszej dekadzie XXI. Ranking dotyczy dodatków, które miałem okazję osobiście zagrać, więc zaczynajmy wyliczankę. Na początek warto wspomnieć o Ressurection of Evil do Dooma 3 przygotowane przez studio Nerve Software (mają na koncie rocznicowe, konkretnie dwudziestoletnie wydanie gry Duken Nukem 3D). Oryginalna trójka miała swoje zalety, jak bardzo dobra grafika (moja ówczesna karta graficzna Geforce 2 bardzo się dusiła wyświetlając wspaniałą wówczas oprawę), świetna muzyka, czy też fajne bronie, ale parę rzeczy tutaj nie grało, konkretnie jako horror Doom 3 wypadał słabo, ponieważ zbyt często słyszeliśmy demoniczny śmiech doktora Betrugera, brakowało ikonicznej broni - dwururki, poza tym granaty było średnio przydatne, gdyż pomieszczenia były bardzo ciasne, a ryzyko zranienia się było wysokie, gdyż ta broń odbijała się od ścian. Ressurection of Evil sprawił, że wizerunek serii Doom nieco się ocieplił, gdyż głos Betrugera słyszeliśmy rzadziej i muszę przyznać, że można było dostać dreszczy, zaś dwururka pokazała dlaczego fani tak bardzo ją kochają. Poza tym warto wspomnieć o lepszej optymalizacji tytułu w stosunku do pierwowzoru, ciekawych bossów (całą trójkę plus doktorek pamiętam do dziś), zaś nowy artefakt dawał możliwość spowolnienia czasu, co przydawało się nie tylko podczas potyczek z wrogami. Ponarzekać mogę tylko na ostatniego bossa, który jest naprawdę trudny do ubicia oraz konieczność posiadania podstawowej wersji Doom 3. Kojarzycie może firmę Xatrix Entertainment? Jeśli coś mówi wam nazwa Kingpin Life of Crime to jesteście na właściwym tropie. Pierwsze Call of Duty było dobrą grą, ale z pamiętnych momentów to utkwiła mi tylko w pamięci misja w Stalingradzie, w dodatku była ona słabiej zrealizowana niż plaża Omaha w Medal of Honor Allied Assault. Firma Xatrix pokazała, co należy rozumieć pod pojęciem intensywność rozgrywki w samodzielnym dodatku o nazwie United Offensive.. Na sam początek wrzucani jesteśmy w skórę amerykańskiego żołnierza, który musi odeprzeć chmarę "szkopów" nacierających na jego pozycję (a sprawy nie ułatwiały czołgi), było bardzo zażarcie, przez co łatwo tutaj o zgon. Z kampanii brytyjskiej zapamiętałem misję ostrzeliwania z samolotu wrogich maszyn wroga, potem po zestrzeleniu musimy m.in. bronić lotniska za pomocą działka przeciwlotniczego. W pamięć wryła mi się scena ucieczki przez małe sycylijskie miasteczko. Na koniec prawdziwy majstersztyk, w kampanii rosyjskiej uczestniczymy w bitwie pod Kurskiem (największa bitwa pancerna w historii II wojny światowej), zaś na koniec szturmujemy dworzec kolejowy w Charkowie. O ile pierwsze Call of Duty było tylko przystawką, to United Offensive oferowało "miód i delicje", jeśli chodzi o wrażenia płynące z rozgrywki. Marka Gothic cieszy się u nas niemałym kultem, ale druga odsłona sprawiała wrażenie, że coś w niej brakowało. Fani narzekali w Gothic 2 na niski poziom trudności (za pierwszym razem się tego nie zauważało, ale drugie i kolejne podejście sprawiało, że rozgrywka była banalna) i podobnie jak w jedynce twórcy ewidentnie nie zdążyli z daną zawartością (można się było o tym przekonać znajdując piracki kordelas w podstawce). Sytuacje ratował Noc Kruka wydany już w 2003 roku w Niemczech, my musieliśmy poczekać do początku 2005 roku (nie tylko polscy gracze byli w takiej sytuacji, gdyż winę za taki stan rzeczy ponosiła firma JoWooD - wydawca serii Gothic). Wprowadzono piratów, zaś poziom trudności wzrósł, będąc najemnikiem na 14 poziomie mogłem stłuc nawet orka elitę w podstawce, teraz w Nocy Kruka pojedynczy, zwykły ork z łatwością przetrzepał nam skórę. Wydawać punkty umiejętności trzeba było uważniej, gdyż im wyższy mieliśmy np. współczynnik siły, tym więcej nauka nas kosztowała, przykładowa przy 90 punktach siły każdy dodatkowy punkt do tego atrybutu kosztował nas aż 3 punkty umiejętności. Sytuacje ratowały tabliczki, które można było znaleźć m.in. w nowej krainie Jarkendar (przy czym warto zaznaczyć, że nie mieliśmy dostępu do niej od razu, trzeba było odnaleźć fragmenty artefaktu do portalu). Powrócili starzy znajomi, jak Saturas, Thorus, Fisk, czy też Kruk. W dodatku scena dialogowa podczas spotkania z Dexterem jest zmieniona, pierwotnie Bezimiennego każą mu zabić Poszukiwacze, w dodatku jest mowa już o jego przełożonym. Dokończenie w drugiej części artykułu.
  13. Dzięki za odpowiedź, chociaż już się w tym połapałem. Na Morrowinda trzeba poszukać trochę informacji w sieci, żeby grać w niego komfortowo. W każdym razie już awansowałem na 2 poziom, a gra uprzednio mnie o tym poinformowała.
  14. Pomimo, że polski rynek growy z roku na rok przybiera na wartości to w dalszym ciągu tytuły od niektórych wydawców lub serie nie otrzymują u nas oficjalnych lokalizacji. Poza za PES 6 gry Konami nie doczekały się w kraju nad Wisłą oficjalnych tłumaczeń, sprawa dotyczy też wyrobów od firm japońskich, które wydawcą jest firma Square Enix, seria Borderlands mimo sporej popularności w Polsce dalej nie ma w ofercie dla nas języka polskiego. Na szczęście z tym faktem bardzo często nie zgadzają się zapaleńcy, którzy bardzo często postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i własnoręcznie dokonać fanowskiego tłumaczenia, zaś osoby gorzej lub niewładające językiem Szekspira zagrać w ulubiony tytuł. Zacznijmy od gorącego przypadku - kiedy Cenega ogłosiła, że Capcom zrezygnował z wersji PL Resident Evil Village w polskiej sieci zawrzało. Seria od czasów premiery czwórki na PC zawsze oferowała minimum polskie napisy, zaś o tym, że Cenega planowała wersję PL REV świadczą grzebanie w plikach przez fanów i odkrycie, że gra bez problemu obsługuję polskie znaki. W dyskusjach na Steam polscy gracze po angielsku i po polsku grozili masowo, że bez wersji PL Capcom może zapomnieć o dobrym wyniku sprzedażowym w Polsce. REV w dziale dyskusji Steam został masowo zalany takimi tematami, zaś negatywne emocje ucichły, kiedy ogłoszono prace nad fanowskim spolszczeniem. Prace nad tym projektem trwały niecały miesiąc i efekt prac trzech osób można podziwiać odpowiednio wcześniej instalując stosownego moda. Jak zaznaczył autor tłumaczenia, brakuję tłumaczeń związanych z teksturą, prawdopodobnie trzeba byłoby głębiej dobrać się do plików lub nawet kodu gry. Nie zawsze jednak prace nad fanowską wersją PL idą tak szybko. Dobrym przykładem jest tutaj produkcja L.A. Noire od Team Bondi, zaś której wydawcą był Rockstar. Fanowskie tłumaczenie pojawiło się dopiero 4 lata od premiery gry w Polsce, zaś prace nad przekładem prowadziły dwie ekipy, ostatecznie dzieło ukończyło grupa BDiP (ich hasło przewodnie to "Tłumaczymy w rytmie serca"), które samo przyznało, że miało z tą produkcją masę roboty. Do lokalizacji było około 20 000 (dwadzieścia tysięcy!) stron A4 i to napisane drobnym drukiem. W dodatku sprawy nie ułatwiał fakt, że pełno w niej było fachowego słownictwa związanego z prowadzeniem śledztw , więc bardzo często proszono o sugestie społeczność, jak przetłumaczyć dane wyrażenie. A trzeba jeszcze wspomnieć o masie czasu poświęconego na testy, które trwały miesiącami. Ostatecznie spolszczenie wyszło w roku 2015 i spotkało się z ciepłym odbiorem, chociaż trzeba było przyznać, że jego instalacja sprawiło sporej grupie osób niemałe problemy. Rzadkim, ale jednak zjawiskiem są fandubbingi. Dobrym przykładem jest tutaj pierwsze Diablo, które doczekało się aż dwóch takich lokalizacji! Jak wogóle doszło do takiej sytuacji? Otóż w grupie Noktis Workshop doszło do rozłamu, gdyż nieporozumienia, jacy aktorzy będą podkładać głos pogrzebały wspólne prace. Ostatecznie wersja od Noktisa wyszła już w roku 2013, zaś ta od WiA Parker dopiero w 2020 roku. A to nie koniec niespodzianek, gdyż Noktis pracuję nad nową wersją fandubbingu, pojawią się nowi aktorzy, zaś ta wersja do działania z goga nie będzie potrzebna stosowna łatka. Największym sukcesem Noktisa jest pełna polonizacja Warcraft 2 w wersji Battle. net Eddition. Gwiazdą tego projektu jest Grzegorz Borowski, który mistrzowsko wcielił się w narratora, szczególnie widać to w kampanii orków. Zacytuję słowa Smugglera "I choć to jest projekt amatorski – i w pełni darmowy! – to efekt końcowy wcale amatorsko nie brzmi. Żeby wszystkie profesjonalne wersje robiono równie starannie i z wyczuciem klimatu oryginału". Czasem spolszczenie może się nie instalować, nie działać poprawnie nie z winy jego twórców. Za przykład niech posłuży nieistniejąca już grupa Iron Squad, która przełożyła choćby Spec Ops: The Line. Prace nad Borderalnds 2 bardzo się przeciągały z powodu bardzo częstych aktualizacji, co sprawiało, że choćby zmiana czcionki powodowała czasem zawieszenie prac. W innym przypadku to pojawiające się błędy w przekładach dwóch DLC do GTA IV, czyli The Lost and Damned oraz The Ballad of Gay Tony wynikały z pomyłek popełnionych przy lokalizacji przygód Nikola Bellica, a to tłumaczenie robiła inna ekipa. Aktualizacje gier lubią sprawiać problemy twórcom spolszczeń, bo ostatnio twórca fanowskiego przekładu Nier Automata musiał wydać zaktualizowaną wersję z powodu ostatniej łatki na Steamie. Czasem może to także prowadzić do krótkiego zawieszenia prac, o czym przekonał się twórca Port Royale 4 PL. Bardzo ważny jest udział społeczności w tłumaczeniach i zgłaszaniem uwag. W przypadku Port Royale 4 autor co jakiś czas prezentuje postępy odpowiednim filmikiem na którym można zauważyć brak odmian, typu Anglii, a jest Anglia (w oryginale tak jest, na przeszkodzie są kwestie technicze). Poza tym słowo steward w PR 4 u nas kojarzy się z obsługą samolotu, a nie z pracownikiem magazynu, więc o wiele stosowniej było to przetłumaczyć, jak zarządca. Instalujące spolszczenie, najczęściej trzeba wskazać plikowi instalacyjnemu katalog z grą, ale czasem sprawa wymaga większego zachodu, o czym przekonałem się instalując fanowskie przekłady Dead Space 2 i 3, musiałem nagimnastykować się ze zmianą nazwy plików. Bardzo często tłumaczy się nie tylko nowe produkcje, ale także te starsze. Dzisiaj możemy po polsku zagrać w takie klasyki, jak Grim Fandango, Sanitarium, Arx Fatalis, Unreal z dodatkiem, Psychonauts, czy też pierwszy King Quest! Warto o ludziach wykonujących taką społeczną robotę pamiętać, gdyż dzięki nim możemy powiększyć wachlarz tytułów, w które możemy zagrać nie obawiając się o znajomość angielskiego. PS. Dodałem linki do fanndubingu Diablo i Warcraft 2 oraz najnowszy film z postępu prac nad spolszczeniem Port Royale 4.
  15. Orientuję się ktoś może jak podwyższyć poziom postaci w Morrowind. Bo myślałem, że musi minąć 10 dni, aby awansować na wyższy poziom. Jednak mam napisane, że do następnego awansu jest napisane 11/10. Wiem, jak podnieść sobie reputację w gildiach, ale nie wiem, jak to zrobić z poziomem postaci?
  16. 1. Kiedy CD - Action stało się liderem pism o grach? Był to numer urodzinowy z kwietnia 1999 roku, wtedy magazyn obchodził trzecie urodziny (ówczesny nakład wynosił 120 000 egzemplarzy). Podmiot zajmujący się kontrolą i dystrybucją prasy potwierdził, że w tym momencie stali się największym graczem na rynku, jeśli chodzi o tematykę. Oczywiście pewne konkurencyjne czasopismo podważało te doniesienia, ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie poddawało się dobrowolnej kontroli nakładu czasopisma. CD-Action pozycji lidera nie oddało do dziś, ktoś powie, "co to za sztuka, jak na rynku zostały tylko Pixel i PSX Extreme", ale nie zapominajmy, że na przełomie XX i XXI wieku panowała zabójcza konkurencja, jeśli chodzi o periodyki o grach komputerowych, było ich w pewnym momencie nawet 12 pozycji (i to nie licząc pozycji zajmujących się tematyką gier na konsole). 2. Czy CD - Action było kiedyś najlepiej sprzedającym się magazynem dla Panów? Stało się to w numerze 10/2000, kiedy ogłoszono, że CD - Action sprzedaję około 50 tysięcy egzemplarzy więcej niż CKM (magazyn o podobnym profilu, co Playboy). Magazyn CDA sprzedawał w roku 2000 średnio ponad 140 000 sztuk, wtedy w tym numerze padło określenie "nawet Playboy nam nie podskoczy", zachęcając jednocześnie panie, żeby nabywały pismo, żeby wyprzedzić Pani Domu i Tinę. 3. Najdłuższa recenzja w historii magazynu? Była to kultowa gra Diablo 2 (w tym roku ma wyjść jej odświeżenie), niby tylko 7 stron, ale napisane bardzo drobnym druczkiem, więc stosując wtedy normalną czcionkę wychodziło ponad 10 stron. Autor recenzji - Marcin "Yasiu" Serkies musiał udać się do Londynu, aby zagrać w tą grę. Ten moment przeklinają ówczesne księgowe, gdyż redaktor pogubił wszystkie rachunki, zapanowała histeria w "żeńskiej rachunkowości", ostrzegano, żeby już nie wysyłać go w żadną delegacją, zaś tą podróż służbową, jak wspominał kiedyś Smuggler rozliczano bodajże z pół roku. Przygoda Yasia z Diablo miała jeszcze miejsce podczas prac lokalizacyjnych nad trzecią odsłoną. 4. Pierwsza ocena 1/10 w historii periodyku? Stało się to w numerze urodzinowym 04/99, była to gra Fly Hunter, wtedy się wydawało, że nie można upaść niżej. Jak czas pokazał, można jeszcze bardziej pokpić sprawę. 5. Najniżej oceniona gra w historii CD - Action? Była to produkcja Limbo of the Lost, która otrzymała ocenę -1/10 (słownie minus jeden na dziesięć)! Można powiedzieć, że autorzy projektu zbyt dogłębnie wzięli sobie do serca słowa "Naśladownictwo najwyższą formą uznania", podpierniczono elementy graficzne z takich gier, jak Painkiller (most), Oblivion (lada i półki z towarami), Morrowind (zbroja), plus efekty graficzne z intra ukradziono z pierwszego Ghost Ridera z Nicolasem Cage'em. To, co stworzono samodzielnie wołało o pomstę do nieba, zaś wam radzę nie oglądać nawet outra, gdyż to także skopano. Dodam, że znany youtuber NR Geek popłakał się widząc to zakończenie w "Zagrajmy w Crapa", zaś w moim przypadku dostałem ostrej biegunki po jego oglądnięciu, więc zakończenie radzę oglądać na własne ryzyko. 6. Najbardziej kontrowersyjne oceny w magazynie? W przypadku za nisko ocenionych gier dostało się ostro Berlinowi za Wolfenstein New Order (czytelnicy do dzisiaj mu to wypominają), 9kier za Binding of Isaack: Rebirth oraz Gemowi za Divnity II: Ego Draconis. Podczas, gdy średnia tego ostatniego tytułu oscylowała w granicy 80%, autor recenzji ocenił ją na zaledwie 3/10. O ile Berlina i 9kier tylko "znienawidzono", to w przypadku Gema czytając posty na forum CDA miało się wrażenie, że za to bluźnierstwo czytelnicy mają ochotę nabić go na widły i przyjść z pochodniami do redakcji. Jak sam przyznał wtedy Gem, "Oj, działo się". Co do za wysoko ocenionych gier, dotyczy to maksymalnej oceny, pierwsza produkcja to "egranizacja" filmu Potwory i Spółka (redakcja kalała się nad tą w wpadką w późniejszych latach) oraz ocena 10/10 dla wersji finalnej World of Tanks. W tym drugim przypadku żaden redaktor oprócz gema nie dał dychy w recenzji, ponadto wśród czytelników była popularna teoria, czy dycha nie jest zapłatą za rozdawnictwo kodów do tej gry, które w magazynie rozdawano parokrotnie. 7. Czy redakcja żałowała, że jakieś grze nie dano znaczka jakości? Stało się tak w przypadku pierwszej odsłony gry Gothic, sam tytuł otrzymał ocenę 9/10, ale w jednym z Tipsomaniaków głowiono, jak to się stało, że nie doceniono tego bardziej, uznano to za "tragiczne niedopatrzenie". 8. Czy była demo, której redakcja CDA bała się umieścić na coverach? Sprawa dotyczy produkcji Wet: Sexy Empire, demo było mocniejsze od samej gry, zaś sama redakcja obawiała się, że za jego umieszczenie zapłacą niemałą karę. Obawy nie były uzasadnione, gdyż jednemu z magazynów konkurencji wlepiono taką sankcję za "Umieszczenie coś tak obrzydliwego, jak Encyklopedia Seksu". Taka była odpowiedź Smuglera w AR Redaction w numerze 12/97 na temat braku dema Wet. Nie zapominajmy, że histeria na temat pornografii w latach 90 XX wieku była wtedy w Polsce duża, zaś samą wersję demonstracyjną planowano najwcześniej po 1 stycznia 2005 roku lub kiedy naczelny pojedzie na urlop. W każdym razie w 2005 roku dema nie można już było pobrać z sieci, wiem można powiedzieć, że problem sam się rozwiązał ;). 9. O co "oskarżano" CDA w latach 90 w AR? Jako, że lata 90 były dosyć szalone w magazynie, więc redakcja podpadła m.in. za umieszczenie Dark Colony na płytach (żona pewnego gracza żaliła się później za rozwalenie życia erotycznego), stwierdzenie "Od tej słodkości w AR dostaniemy cukrzycy", czy też Stwierdzenia "A to krowa ryknęła po bułgarsku", "A jakby co przechodzimy na japoński i bułgarski". W tym ostatnim przypadku mało co nie doszło do konfliktu międzynarodowego, gdyż te słowa przeczytał pewien Bułgar mieszkający od dłuższego czasu w Polsce. Na szczęście lektura beta testu Tzar: Ciężar Korony humor mu poprawiła, bo żadnych skarg później nie zgłaszał z tym incydentem. 10. Czy z którymś redaktorów redakcja pożegnała się z "jego winy"? Już w roku 2001 można było zauważyć brak Yasia w recenzjach. Jak wspominał Smuggler w AR, "Redaktor był trochę niezorganizowany, teksty oddawał często po terminie". Kiedy CD- Action budowało swoją pozycję na rynku pism o grach przymykano na to oko, ale z czasem wraz z uzyskaniem pozycji lidera zaczęło być to uciążliwe dla magazynu. Dawano redaktorowi parę szans, przez jakiś czas było w porządku, ale potem sytuacja wracała do normy. Takiej sytuacji widocznie szefostwo nie zamierzało tolerować dłużej i Yasiu musiał odejść. Obecnie pracuję w firmie lokalizującej gry, wcześniej pisał newsy i artykuły dla serwisy Gry-Online.
  17. Ja polecam stronę prawo jazdy 360, jeśli chodzi o teorię. Mają najaktualniejszą bazę pytań, ja dzięki temu zdałem za pierwszym razem. Dobrze jest też potrenować testy w twojej szkole jazdy plus trening w najbliższym WORDZIE. Przygotuj się też na to, że jedno pytanie zawsze będzie zawierało o policjanta kierującego ruchem oraz dotycząca tramwajów (najczęściej jest to pytanie, kiedy on nie ma pierwszeństwa na drodze). Na teorii miałem maksymalną ilość punktów, zaś warto zauważyć, co ci mówią instruktor lub instruktor podczas jazdy, bo w bazie WORD są pytanie, które nie wyciekają do publicznej wiadomości, w moim przypadku było to zdjęcie, czy kierowca prawidłowo patrzy się podczas cofania (w moim przypadku było nie, bo patrzenie się na boczne lusterka podczas cofania jest uważane za błąd).
  18. Wczoraj pobawiłem się trochę w zwykłą wersję Command and Conquer, muszę przyznać, że grafika nie wygląda jakoś dzisiaj źle, muzyka dalej jest taka bojowa i zachęca do działania, zaś filmiki całkiem nieźle się trzymają. Póki co bawię się przednio.
  19. Kiedyś Świat Wiedzy pisał o tzw. Chronicznym Zmęczeniu. Wpływa na to nie tylko stan zdrowia, ale to, jak choćby się odżywiasz, czy spacerujesz, uprawiasz sport, itp. Coraz więcej osób na świecie cierpi na tą przypadłość.
  20. Zanim nastąpiła era tanich serii gier warto wspomnieć o tzw. kioskowej dystrybucji. Z grami w edycji pudełkowej nie wszędzie dało się dotrzeć, pamiętajmy, że w latach 90 XX wieku ponad 30% ludności w Polsce mieszkało na wsi, o marketach i o porządnym sklepie z grami w okolicy i pobliżu można było pomarzyć, bardzo często musieli mieszkańcy wsi udawać się na zakupy do miasta lub sąsiednich miejscowości, aby zakupić rzeczy niezbędne do życia typu jedzenie, ubrania, środki higieniczne. Jak w takim razie przekonać mieszkańców wiosek do zakupu gier? Pierwszy z inicjatywą rozwiązania tego problemu wyszło wydawnictwo SoftPress, którego właścicielem był Jerzy "Fred" Kucharz, który był pierwszym redaktorem naczelnym magazynu CD-Action i jego pierwotnym właścicielem. Już na początku stycznia 1999 roku pojawił się pierwszy numer magazynu Cool Games, który w cenie za niecałe 30 zł zaoferował całkiem porządny i w dodatku premierowy tytuł, czyli 101st: Airborne in Normandy. Oprócz płytki z grą dostawało się instrukcję zawartą w krótkim magazynie, poza tym normą było, że Cool Games regularnie był reklamowany w czasopiśmie CD-Action. Bardzo często w Cool Games pojawiały się przedruki recenzji z CD-Action. Dostępność magazynu z grami była spora, bo nawet na najbardziej zapyziałych wioskach był przynajmniej jeden kiosk, więc z łatwością można było dostać ten magazyn. Cool games był wydawany w latach 1999-2000, w tym czasie dostarczył w tym czasie tak świetne gry, jak Knights and Merchants, Shogo Mobile Armor Division (pełniak ten był też w CDA później, ale bez polskiej wersji), Rage of Mages II Necromancer (gra twórców piątego Heroes of Might and Magic), Seven Kingdoms 2, pierwszy Unreal, czy też gra platformowa Tonic Trouble. W drugiej połowie 2000 roku można było zauważyć po reklamach w CD-Action, że z Cool Games dzieję się coś niedobrego, zaczęły być oferowane wydania zbiorcze, a to oznaczało zazwyczaj, że właściciel zwija interes. W tej serii na pożegnanie miała się ukazać gra Heart of Darkness, ale do tego nie doszło. Co były przyczyną zaprzestania działalności? W oficjalnej wersji Jerzy Kucharz tłumaczył się wtedy kłopotami osobistymi, ale sprawa może mieć też drugie dno. Pod koniec 2000 roku Silver Sharks został przejęty przez Brytyjską firmę Future Network i bardzo możliwe, że właściciel "Srebnych Rekinów" dostał przy odsprzedaży warunek zakazu konkurencji, dlatego Cool Games nie mógł być już dłużej wydawany. Życie nie znosi pustki i lukę po tytule SoftPress wypełniła tzw. Extra Gra wydawana przez CD Projekt w cenie niecałych 30 zł. Oprócz płyt z samą grą i cienkiej instrukcji zawierała ona składane pudełko. Czym to się różni od boxu w wersji premierowej? Pudełko z Extra Gry ma na końcu w dolnej środkowej części charakterystyczną dziurkę, której nie miały tytuły w wersji premierowej. Pierwszy numer ukazał się pod koniec 2000 roku, miał być to wg reklam w prasie branżowej Messiah, ale ukazał się do dopiero w drugiej kolejności, bo palmę pierwszeństwa przejął od niego zapomniały dziś tytuł Devil Inside. W przeciwieństwie do Cool Games standardem było tutaj wydawanie gier w polskiej wersji językowej (w wersji angielskiej kojarzę tylko Warcrafta 2 w wersji Battle Net Edition). Magazyn miał kilka odmian, była eXtra Gra 100% Sportu (w jej ramach wydano drugą i trzecią część Colin McRae Rally, Tony Hawks Pro Skater 4), eXtra Gra Wielkie Hity (takie tytuły, jak Atlantis II, Heroes 3 z dodatkami, czy też Najdłuższa Podróż mówią same za siebie, jeśli chodzi o jakość), eXtra Gra Premiery (tutaj debiutowały w Polsce tak kultowe tytuły, jak Robin Hood: Legenda Sherwood, Cold Zero: Ostatni Sprawiedliwey, Etherlords II, czy też Chicago 1930). Po 2006 roku można było zauważyć, że magazyn jest zaniedbywany przez CD Projekt, w 2007 roku ukazało się zaledwie 3 numery, w 2008 roku pięć. Wydawca skupiał się wtedy w tym czasie na swoich tanich seriach, więc Extra Gra odeszła trochę na bok. Rok 2009 był definitywnym pożegnaniem z magazynem, na osłodę dostaliśmy w wersji PL pakiet gier The Suffering (obydwie części w zestawie), Puzzle Quest, czy też RollerCoaster Tycoon 3 Złota Edycja. Szkoda, że na koniec uraczono nas słabą produkcją o nazwie Zgrywus 2: Nie ma zmiłuj oraz średnio ocenianą adaptacją znanego serialu Lost: Zagubieni. Swój kawałek tortu na rynku kioskowej dystrybucji próbowała też zdobyć firma Lemon Interactive, której szefem był Marek Tymiński. Firma rozprowadzała do kiosków tzw. Ultra Gra w cenie do 30 zł, najbardziej znane tytuły z tej serii to Evil Island: Klątwa Zagubionej Duszy oraz Aztec Empire. Seria charakteryzowała się tym, że pudełko z grą było w boksie charakterystycznym dla filmów DVD. Seria zaczęła swój żywot jeszcze w 2000 roku, skończyła się w 2004, kiedy Lemon połączył się z trzema studia tworząc City Interactive. Od 2004 roku wydawali w cenie do 20 zł budżetowe strzelanki typu Code of Honor oraz Terrorist Takedown. Zaprzestano tego typu działalności po nieoczekiwanym sukcesie pierwszego Sniper Ghost Warrior (jedynka do tej pory sprzedała się w nakładzie 3 milionów egzemplarzy). Swoich sił próbowało na tym rynku także Axel Springers, który w ramach serii Dobra Gra (wydawana w roku 2001, już po 2005 słuch o niej zaginął) wydawał gry w DVD boxach w cenie 20 zł (wyjątki to Painkiller z dodatkiem Battle Out of Hell, gdzie wydano je w kolorowej tekturowym opakowaniu). W jej ramach dostawaliśmy cienką instrukcję do gry oraz płyty z samą grą. Największym sukcesem była tutaj seria Skoki Narciarskie, która sprzedawała się na fali "Małyszomanii" w Polsce. Swój debiut zaliczyła też tam gra Chłopaki nie Płaczą, która była bezpośrednim sequelem kultowego polskiego filmu. O rynek kioskowej dystrybucji postanowił zawalczyć też trzeci wydawca CD-Action, czy firma Bauer. W 2004 roku pojawiło się coś takiego, jak Nova Gra w cenie 18,50 zł. Niestety, nie wytrzymało nawet rok na rynku. Główny zarzut nabywców "Po co mam kupować samą gazetkę z grami za 18,50 zł, skoro bardzo często ta gra w niecałe 3 miesiące pojawiała się na coverach CDA". Tak było choćby z The Suffering, czy też Starmaggedon 2. Jedyna gra, która nie ukazała się na płytkach CDA-Action z Nova Gra to produkcja I-Ninja. W dystrybucji gier niskobudżetowych wyspecjalizowała się zwłaszcza firma Play. W cenie magazynu do 10 zł nie należało oczekiwać wielkich hitów, chociaż czasem przyzwoite gry się trafiały, jak Warlords Battlecry III. Częściej mieliśmy z takimi potworkami do czynienia, jak Maluch Racer, Poldek Driver, Detektyw Rutkowski is back, , Nitro Family, Need for Russia,. Śmierć kioskowej dystrybucji należy datować na rok 2010, kiedy coraz częściej gry PC wymagały konta na Steamie, zaś w mieście i pobliżu małych miejscowości i wiosek nie brakowało już sklepów z grami. Warto o takich wydaniach gier pamiętać, bo niektóre tytuły zrobiły u nas furorę sprzedając się w takiej formie, przykłady to Evil Island, Najdłuższa Podróż, czy też Painkiller z dodatkiem.
  21. Kryzys gospodarczy na świecie spowodował, że w Polsce ludzie zaczęli ograniczać wydatki na różne przyjemności, w tym gry. Sporo na tym ucierpiał choćby polski wydawca CD Projekt, którego inwestycja w polską wersję Age of Conan: Hyborian Adventures się nie zwróciła (wydali na samą licencję milion euro), mimo, że w polskiej wersji mogliśmy usłyszeć takich aktorów, jak Krzysztof Banaszyk w roli Conana, Ryszarda Olesińskiego oraz Jarosława Boberka i Jarosława Kopczyńskiego i niski abonament wynoszący niecałe 30 zł na miesiąc, nie mówiąc o specjalnie przygotowanych serwerach polsko rosyjskich (CD Projekt umiejętnie wykorzystał animozje, jakie Polacy mają do Rosjan). Zostali zmuszeni do sprzedania sklepu gram.pl oraz zrezygnowania z czasem z niektórych wydawców, ja. np. Capcom (przykładowo Devil May Cry 4 w kinowej wersji z Platynowej Kolekcji pojawił się potem już w Pomarańczowej Kolekcji Klasyki u Cenegi) oraz Codemasters (ich katalog przejął od nich Techland, potem Koch Media Poland, obecnie są oni częścią EA, więc wyroby "mistrzów kodu" będą w Polsce dystrybuować polski oddział "elektroników"). Z czasem za wydawanie gier odpowiadała spółka cdp.pl w 2012, potem cdp, która wraz z cdp.pl uniezależnili się od CD Projekt w 2014. Sam CD Projekt skupił się z czasem na swojej spółce gog i CD Projekt Red. W 2011 roku, w momencie premiery gry Wiedźmin 2 Zabójcy Królów, oprócz zatrudnienia do polskiej wersji aktorów znanych z jedynki, m.in Jacka Rozenka i Jacka Kopczyńskiego, o wyrobie Redów zaczęto mówić w telewizji. Na pewno marketingowym strzałem w dziesiątkę było podarowanie edycji kolekcjonerskiej Wiedźmina 2 ówczesnemu prezydentowi USA Barackowi Obamie podczas wizyty w Polsce. To miało duży wpływ na sprzedaż, bo rozeszło się podobnie, jak w przypadku jedynki 200 000 kopii w Polsce. Niestety, zawartość polskich wydań gier w momencie premiery już po 2008 roku uległa pogorszeniu. Jak wspomina Michał Gembicki w jednym z podcastów Mateusza "Papkina" Witkacza na polskigamedev.pl "Staliśmy się ofiarą własnego sukcesu". Mogliśmy zapomnieć o dodatkach zarówno w wersji premierowej, jak i tanich seriach (przykładowo w Premium Games w 2008 roku pojawiła się bogate wydanie Tomb Raider Ultimate Edition, który zawierał wszystkie ówczesne odsłony wraz z niewydanymi w Polsce dodatkami, materiały dodatkowe oraz grubą instrukcję, w 2009 roku seria Premium Games strasznie straciła na jakości, bo zawierała tylko cienką instrukcję plus płytę z grą). Światowi wydawcy zaczęli po 2008 roku bacznie się przyglądać polskiemu rynkowi, bo zaczął być dla nich coraz bardziej atrakcyjny. Polski oddział Ubisoft mimo, że formalnie zaczął działać dopiero w 2009 roku, w 2008 roku wydał już samodzielnie choćby w pełni zdubbingowany Prince of Persia ( z kapitalną rolą Macieja Zakościelnego oraz Izabeli Bukowskiej Chądzyńskiej) , zaczął też wydawać własną tanią serię (więcej dowiedzie się we wpisie Historia tanich serii gier). Co ciekawe, Prince of Persia w wersji PL był dostępny nie tylko na PC, ale na Xbox 360 i PS3, co wcale standardem u nas nie było. W 2009 roku w polskiej wersje postanowiło zainwestować polski oddział Sony, wydając w tym czasie Infamous (u nas seria znana bardziej pod nazwą Niesławny, mogliśmy tam usłyszeć Roberta Tonderę, Mirosława Zbrojewicza, czy też Dariusz Odija), Uncharted 2 (z polskim podtytułem Pośród Złodziej z kapitalną rolą Jarosława Boberka), Killzone 2 (tutaj swoje roli zagrali Adam Bauman - polskim fanom Gothica znany z roli maga ognia Miltena oraz Piotr Zelt, którego polscy widzowie mogą kojarzyć z serialem 13 Posterunek, gdzie zagrał rolę Arniego) plus gra na konsolkę PSP Jack&Daxter Zaginiona Granica (tutaj zatrudniono choćby Cezarego Pazurę, czy też Zbigniewa Konopkę). Wogóle w 2009 roku to był rok przełomowy, jeśli chodzi o polskie wersje gier multiplatformowych na konsolach siódmej generacji, bo jeśli coś po polsku było na PC to było też na PS3 i Xbox 360. Nie wszyscy jeszcze tak robili, ale w 2009 roku taka praktyka było u nas powoli standardem. Sony musiało ostro promować się w Polsce, bo swoją mocną pozycję miała u nas konsola Xbox 360 w wersji Arcade, która kosztowała niecałe 600 zł, poza tym była często przerabiana, żeby grać w pirackie wersje gier, a poza tym polskich wersji gier, jeśli chodzi o tytuły na wyłączność nie brakowało. Przykłady to kinowe wersje Fable 2, seria Gears of War, Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts, seria Forza Motosport. Sony w 2010 roku ogłosiło program "Lokalizacje 2.0", który miał stawiać na wysoką jakość tłumaczenia oraz znane znane nazwiska, czego efektem były wersje PL God of War 3 (w roli głównej Bogusław Linda), Grand Tourismo 5 (Jacek Kopczyński jako pilot oraz Martyna Wojciechowska jako głos w samouczku), Heavy Rain (znane polskie nazwiska to Jacek Kopczyński, Adam Bauman, czy też Mirosław Zbrojewicz) i gry na PSP God of War Duch Sparty (ten sam polski aktor w głównej roli, co w God of War 3) i SOCOM: U.S. Navy SEALs Fireteam Bravo 3 ( z Waldemarem Barwińskim jako Toro). W 2011 po ataku hakerskim na serwery Sony skupiło się na ratowaniu swojej reputacji i zaniedbał wspierania swojej konsoli PSP skupiając się głownie na PS3. W Polsce efektem tego była polska wersja Ratchet and Clank: 4 za jednego, SOCOM: Polskie siły specjalne, Killzone 3, Uncharted 3, Little Big Planet 2 oraz gra ma PS Vita Uncharted Złota Otchłań (szkoda, że konsolka została szybko uśmiercona przez Sony, ale coraz większą konkurencję stanowiły mobilki ze smartfonów, poza tym ukrywanie prawdy o ataku hakerskim odbiło się Japończykom głęboką czkawką, przez co poszkodowani mogli przez jakiś czas pobrać za darmo jedną z kilku gier do wyboru). Wogóle przed 2009 rokiem premierowe wydania polskich wydań w wersji PC można było nabyć często za niecałe 100 zł, po 2008 roku ceny musiałby poszybować nawet o 40 zł w górę, zaś proces wyrównywania cen pecetowych i konsolowych zaczął się już w roku 2017. Światowi wydawcy zaczęli też decydować o formie polskich wersji, przez co pierwszy i trzeci Risen był u nas dostępny tylko w kinowej wersji językowe (za to należy "podziękować" wydawcy Deep Silver, choć Cenedze też się oberwało). W tym czasie choćby na forum CDA był duży "dym" z tego powodu, bo gry Pirahnia Bytes to u nas pewniak finansowy i zawsze się psrzedawały w minimum 100 tysięcy egzemplarzy. W 2012 roku Cenega wydała polską wersję Risen 2 Mroczne Wody, gdzie jedną z ról zagrał muzyk Adam "Nergal" Darski. Nie był to pierwszy przypadek, kiedy do roli aktorskiej zaprzęgnięto osobę z branży muzycznej, bo w Gothic 3 jedną z ról zagrał Rober Gawliński, lider zespołu Wilki. Nergal w przeciwieństwie do Gawlińskiego wypadł w roli aktorskiej całkiem przyzwoicie. Warto zaznaczyć, że wydanie premierowe Risen 2 Mroczne Wody było dosyć bogate, jak na panują ówczesne standardy, czyli soundtrack z grą, gruba instrukcja plus poradnik do niej. Na szczęściie, wyroby Pirahnia Bytes su nas ostatnio wydawane w pełnej polskiej wersji językowej, decyduję o tym już THQ Nordic, a przykłady to Elex i nadchodząca kontynuacja plus remake pierwszego Gothica. O polskim dubbingu decydowała też Bethesda w 2011 (mają od niedawna polski kanał na youtubie), czego efektem był Rage (m.in. Tomasz Marzecki w roli naukowca) oraz The Elder Scrolls V: Skyrim (nazwiska takie, jak Wiktor Zborowski, Krzysztof Kowalewski, Piotr Fronczewski przypominają czasy polskiego wydania pierwszego Baldura) oraz Activision, kiedy oprócz gier Blizzarda (warto zaznaczyć, że Diablo 3 w Polsce osiągnęło gigantyczny sukces w miesiąc sprzedając się w 180 000 egzemplarzy, polski wydawca prosił potem o kolejne pilne dostawy do Polski wydawcę światowego), kiedy w 2016 Call of Duty doczekało się polskiego dubbingu (co nie powinno być zaskoczeniem, bo każda odsłona Call of Duty sprzedaję się u nas w setkach tysiącach egzemplarzy, polski dubbing jest stosowany do dziś). Potencjał w polskim rynku zauważyła też Sega dodając polskie napisy do gier ze swoich zespołów (pomijam produkty japońskich zespołów), czego efektem jest polska okładka w nadchodzącym konkurencie serii Civilization Humankind. A czy w przyszłości możemy liczyć na więcej polskich wersji? Microsoft ostatnio postanowił się przyjrzeć sprawie i obiecał, że doda kolejne wersje językowe do swoich produkcji, bardzo możliwe, że będzie to polski język, bo jak sami przyznali włodarze z Redmond, najnowsza konsolka XSX/S sprzedaję się u nas powyżej oczekiwań, dlatego boli brak póki co polskich wersji nadchodzącego Psychonauts 2 czy też Age of Empires IV. Martwi działanie Capcomu w sprawie braków choćby polskich napisów w Resident Village (a Cenega podobno planowała pełną polonizację), seria Borderlands tylko w pierwszej odsłonie doczekała się polskiej wersji i to tylko w formie łatki polonizującej, gry od Kalypso ostatnio nie mają polskich napisów, mimo, że seria Port Royale i Tropico jest u nas popularna, dziwi też decyzja Koch Media Poland, że pewne tytuły polonizuję w pełni, jak Biomutant, a inne nie mają nawet wersji kinowej (tutaj warto wspomnieć o remastrze Kingdoms of Amalur w edycji Re-Reckoning). Dosyć często sytuację ratują fani, ale temat o nieoficjalnych polonizacjach to opowieść na osobny artykuł.
  22. @Spooky AlbertDzisiaj strzelanie jest toporne, ale w dniu premiery było ok. W każdym razie część etapów jest oparta bardziej na zagadkach, przykład to etap w Ghanie, więc sporo ciekawych poziomów przed tobą.
  23. 20 godzin Need fod Speed Shift za mną. Muszę wymienić kilka rzeczy, które mnie wkurzyły. Po pierwsze, to problem z uruchomieniem, pomogło dopiero podmiana plików i musiałem robić to raz na jakiś czas. Po drugie, gra nie ma samouczka, od razu rzucają cię do jakiegoś wyścigu, żeby określić twoje umiejętności i ustawienia auta. Po jakimś czasie zorientowałem się sam, jak zmienić widok samochodu i odnaleźć klawiszologię na klawiaturze, bo tytuł obsługuję sporo modeli kierownic. Po trzecie tytuł potrafi miejscami przyciąć, co przy wyrównanej walce potrafi wkurzyć. I wreszcie, po czwarte, gra jest podzielona na poziomy wyścigów, w pewnym momencie po przekroczeniu gwiazdek, które stanowią punkty reputacji od razu lądujemy w mistrzowskiej klasie. Problem w tym, że gra nie pyta nas, czy chcemy pojeździć od razu, tylko rzuca nas tam bez pytania o zdanie. Miałem z tym duży kłopot na początku, bo tam warto mieć samochód 4 klasy, a miałem dopiero 3 z wykupionymi wszystkimi ulepszeniami. Jak z początku odstawało się od konkurencji autem 3 klasy to warto powtórzyć wyścig, bo o dogonieniu konkurencji można wtedy pomarzyć. Z zalet warto wymienić zróżnicowane tory, niektóre zakręty mają dłuższą szerokość, co sprawia, że często wyprzedzałem konkurencję korzystając z driftu. Ponadto gra ocenia nas styl jazdy, jest precyzyjny i agresywny, z początku miałem duszę brutala, ale z czasem postawiłem na precyzję. Oprócz wyścigów mistrzowskim, czteropoziomowych, mamy jeszcze wyścigi najlepszych kierowców z ich ligą oraz jazdy na zaproszenie. Rodzaj tego drugiego wyzwania zależy od stylu, jaki jeździmy. Mamy tam próby czasowe (dostajemy określone auto), wyścigi producentów (wybór z aut dwóch określonych marek), eliminacja (odpada najsłabszy po danym okrążeniu), rodzaj eliminacji (tutaj odpada z najsłabszy czasem okrążenia), klasyczne wyścigi. Wchodząc w zakręt mamy podpowiedź w formie strzałek, czy nie przesadzamy z prędkością na danym zakręcie. O ile czasem warto podriftować to przy ostrym zakręcie nie warto tego robić. Mimo wszystko grało mi się przyjemnie, ale szkoda, że 3 poziom wyścigów ledwo liznąłem, z czwartym nawet się nie zapoznałem, a gra nie pozwala wrócić do niższych lig po zakwalifikowaniu się do ligi Need for Speed World. W każdy razie to tytuł warty wg mnie oceny 8/10. Plusy: - początkowy wyścig oceniający twoje umiejętności i ustawienia samochodu oraz ułątwiaczy - zróżnicowane trasy - dwa style jazdy - możliwość pościgania się różnymi, fajnymi modelami samochodów (gra ci czasem narzuca określony samochód lub samochody) - całkiem zróżnicowane tryby Minusy: - brak samouczka - kłopoty z uruchomieniem - kłopoty miejscami z płynnością - chamska zagrywka z niemożliwością powrotu do niższych lig
  24. Jako, że powoli kończę Need for Speed Shift postanowiłem wziąć się za The Elder Scrolls III Morrowind. Jako, że to gra Bethesdy natknąłem się póki co na 2 błędy. Pierwszy to po 18 minutach rozgrywki gra mi się wywaliła do pulpitu, oczywiście był to jeszcze moment samouczku, więc gry zapisać nie mogłem jeszcze. Więc po opuszczeniu statku czekam mnie wybór imienia i rasy, potem odpowiadałem na pytania przy pewnym urzędniku i wyszło mi, że jestem inkwizytorem. Po skończeniu samouka wyszedłem do miasta i po nawiązaniu dialogu z postacią przycisk koniec nie działał, więc musiałem się posłużyć menadżerem zadań. Samouk tłumaczy podstawowe zasady sterowania, ale nie, jak korzystać z mapy. Udałem się do miejscowości Behemor i czy jak je tam zwą i szukam jakieś karczmy, oczywiście gra ci nie tłumaczy, że można wykorzystać mapę klikając na przycisk odpowiadający za wywołanie ekwipunku i statystyk postaci, więc strasznie błądziłem po omacku. Dopiero, jak się skapnąłem, jak wykorzystać mapy to poczułem się lekko zirytowany. W każdym razie jestem ciekaw, co mnie jeszcze potem czeka.
×
×
  • Create New...