mishiu

Forumowicze
  • Zawartość

    397
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O mishiu

  • Tytuł
    Człowiek

Sposób kontaktu

  • ICQ
    0

Ostatnie wizyty

2895 wyświetleń profilu
  1. Amunicji było naprawdę dużo. Również ją szanowałem, a potem nie miałem wrogów na których mogłem, ją wykorzystać. Chociaż na dwóch pierwszych bossów to zużyłem prawie wszystko. No niestety i teraz jest problem jak w to zagrać (czekać na PS Now czy kupić PS4 pro). Chociaż przeczytałem streszczenie fabuły, czego trochę żałuję. Ale przynajmniej wiem, że dosłownie żadna inna gra nie miała takiej fabuły i emocji połączonej z takimi postaciami. Dosłownie żadna. Szkoda, że nikt podobnych gier nie robi, chociażby na PC. Nie ukrywajmy, ale fabuła RE7 jest tak złożona, jakby ktoś ją napisał na kolanie, jeśli porównasz ją do fabuły The Last of Us.
  2. Według mnie takie szybkie granie jest dziwaczne, ale co kto lubi. Grałem najdokładniej jak się dało. W gry gram tylko raz, ale maksymalnie dokładnie. U mnie nic takiego nie było, albo nie zauważyłem. Gdzie jest to prawdziwe zakończenie? W którym DLC? Wiadomo, że w tym mieszkaniu to czułeś się jak w pułapce, ale dobry klimat był przez całą grę. Na statku był również zdecydowanie klimat horroru. Co to za skrajność. Horror jest utrzymywany przez całą grę. Dwa razy dłużej to podstawa. Ta gra byłaby dużo lepsza, gdyby twórcy zrobili głębszą i dłuższą fabułę. Obcy Izolacja w niczym nie było lepsze od RE7. To całkiem inne gry. Zależy kto jaki typ i klimat preferuje. Oczywiście gra mi się spodobała. Na pewno dużo lepsze od RE7 jest The Last of Us, ale idioci wydali tą grę tylko na konsolę.
  3. Ukończyłem Resident Evil VII: Biohazard. Poniżej będzie dużo o fabule i trochę nawiązań do arcydzieła o nazwie RE Revelations 2. Czas przejścia RE7 to 20 godzin przy normalnej grze. Oczywiście gdybym pędził jak szalony, to ukończyłbym ją w około 10 godzin (albo raczej mniej), ale wtedy to najlepiej w ogóle nie grać. Poza tym jeśli ktoś pisze, że ta gra nie była straszna, to nie nadaje się do gry w żadne horrory, bo niby co mogło być straszniejszego? Może mogła być bardziej brutalna, ale tu nie o to chodzi (chociaż oprawa dźwiękowa słabo się spisała). Prawie w całej grze dominuje klimat grozy, tajemnicy i niepewności, a niektóre sceny zdecydowanie mogą przestraszyć. Cała gra ma wprost cudowny i niesamowicie wciągający klimat. Po prostu nie możesz się od niej oderwać. Grałem w RE7 wyłącznie w nocy, bo wtedy wiadomo jest cisza i możesz w pełni wczuć się w tą atmosferę. Grafika jest piękna. Już sam początek gry pokazuje przepaść wizualną w porównaniu do wszystkich wcześniejszych Resident Evil. Grałem na maksymalnych ustawieniach w 2560x1440 i było ciągle 60 fps. Jednak niestety to nie jest gra, którą mogę ocenić 10/10. To nie jest idealna produkcja jak Resident Evil: Revelations 2. Tamta gra, to prawdziwa perełka, a Resident Evil 7 jest tylko bardzo dobra, gdyż to co najważniejsze zostało częściowo zepsute. Pomysł na grę jest genialny, ale gorzej ze szczegółami wykonania. Jestem zdecydowanie zawiedziony jej rozegraniem i tym jak to wszystko się ostatecznie skończyło. Nie ma co ukrywać, ale sama fabuła była prosta i płytka. Zastanawiałem się dlaczego Japończycy nie postarali się trochę bardziej, a potem czytam "po raz pierwszy w historii serii scenariusz napisał twórca spoza Japonii – Richard Pearsey". Może dlatego odwalono coś tak płytkiego i jednowątkowego. Oczywiście najbardziej z całej gry to jestem zawiedziony tym co zrobili z Eveline. Po prostu mądrzy ludzie tej fabuły nie wymyślili. To było takie prostolinijne, że brak słów. Dosłownie żadnego drugiego dna, czyli po prostu Zakończenie totalnie denne, bo sądziłem że przynajmniej w złym zakończeniu będzie inaczej. Poza tym bardzo nie spodobał mi się kolejny pomysł odnośnie Eveline, czyli zrobienie z niej Wiadomo, że było to bardzo zaskakujące, bo nie sposób się tego domyślić przed końcówką gry, ale mogli wymyślić coś dużo lepszego. Jednym słowem to co najważniejsze w tej grze, czyli Eveline, to najbardziej mnie zawiodło i zirytowało, a muszę przyznać że bardzo ją lubiłem, mimo tego co zrobiła dla innych. Ten wygląd połączony z jej zachowaniem (szaleńczy śmiech i brak litości) bardzo mi się podobał (zawsze uwielbiałem w horrorach takie dziewczyny). Brakowało jakiejkolwiek głębi w jej wątku czy innego zakończenia, bo ona była tylko Na końcu powiedziała, że Twórcy gry jakby nie chcieli wzruszać widza w najmniejszym stopniu, gdy chodzi o Eveline. Dlatego właśnie zrobili ją w 100 procentach złą i okrutną, bez szans na inne zachowanie. Również nie pokazywali jej przeszłości, co mogło być wzruszające. Jedyne informacje to kilka notatek. Natomiast żeby na końcu gry nie pokazać walki Jak pisałem, jestem niesamowicie zawiedziony zakończeniami. W tej grze było tak naprawdę tylko jedno zakończenie. Wyglądało jakby twórcy sobie zakpili z graczy, bo nieważne którą wybierzesz kobietę to i tak praktycznie wszystko jest tak samo. Kto coś tak durnego wymyśla? Chyba jedynie leń, albo dureń. Byłem pewien, że jeśli wybiorę drugą bohaterkę, to pojawi się jakaś alternatywna ścieżka z nią związana, a nic takiego nie było. Po prostu po wybraniu No po prostu idioci coś takiego wymyślają. Potem nagle pojawia się Całkiem inny wybór, a dosłownie to samo odnośnie Mia Winters. Jedyna różnica była taka, że stała się Ten element gry ssie niesamowicie. Zalety: - świetna grafika (szczególnie tła) w porównaniu z wcześniejszymi RE - gra zdecydowanie potrafiła przestraszyć - cudowna atmosfera grozy, strachu i niesamowicie wciągający klimat (zdecydowanie 100 procentowy horror) - bardzo zagadkowa i tajemnicza fabuła (dosłownie dopiero przy końcu gry wyjaśniło się to co najważniejsze, więc w całej grze to nie wiedziałeś zbytnio o co tu naprawdę chodzi) - Eveline to poniekąd duża zaleta (pomysł na taką postać), a zarazem duża wada (gdy chodzi o wykonanie jej wątku i zakończenie). W Revelations 2 była dziewczyna w tym samym wieku (Natalia), ale tam wszystko wykonano świetnie, oferując dwa całkiem inne zakończenia z jej udziałem. Wady: - muzyka nie spisała się, jeśli chodzi o tworzenie klimatu (nie umywa się do tej, która była w Revelations 2). To znaczy mogło być zdecydowanie lepiej, ale źle też nie było. Postawiono na naturalne odgłosy otoczenia, co wcale nie było lepszym wyborem. - płytkość fabularna (i tylko jedno zakończenie bez względu na wybór bohaterki). Zobaczcie jak rewelacyjnie wymyślono chociażby w Revelations 2. Były tam dwie całkiem inne ścieżki dziejące się w półrocznym odstępie czasu, a obie świetne. To dopiero tworzyło wciągający klimat smutku i rozpaczy. - pomysły na postać Eveline to prostu dno. Poniekąd to bardzo zaskakujące, ale zarazem głupie, gdyż postępując w taki sposób, to twórcy celowo nie chcieli dać jakiejś alternatywy, gdy chodzi o jej wątek (mimo, że najważniejsza postać, to zarazem potraktowana bezmyślnie) - szkoda, że taka krótka. Przy bardzo wolnej grze czas przejścia to 20 godzin. Lepiej jakby zrobili dwa razy dłuższą grę, a zarazem rozszerzyli i pogłębili jej fabułę. Przecież taka gra to jak film. To wszystko powinno być bardziej złożone, wielowątkowe i emocjonalne. Czy Capcom to naprawdę, aż takie tępaki? Przecież wtedy o wiele więcej osób kupiłoby tą grę, a oni ciągle robią te swoje proste i króciutkie gierki. Nie jestem żadnym zwolennikiem otwartego świata (do horrorów się raczej nie nadaje), ale moglibyby naprawdę zrobić coś dłuższego i bardziej złożonego. Niestety tylko 8/10. Resident Evil: Revelations 2 była zdecydowanie lepszą i bardziej złożoną fabularnie grą z satysfakcjonującymi zakończeniami. Nawet nie wiedziałeś kiedy i jak mogłeś decydować o wyborze zakończenia, a w RE7 było to oczywiste. Właśnie zakończenie najbardziej mnie zawiodło w Resident Evil 7. Capcom chyba nie jest chętny do robienia bardziej złożonych czy dłuższych produkcji. Mimo, że gra jest bardzo dobra, to jednak miała zadatki na arcydzieło (cały etap w tej posiadłości).
  4. Ta gra była świetna. To najbardziej ambitna fabularnie produkcja ze wszystkich Wolfenstein, a zarazem jakby taka najbardziej życiowa (w miarę możliwości), bo skupiona głównie na ludziach. Też nie wiedziałem czego się spodziewać, ale byłem bardziej niż zadowolony. Super gra, gdy chodzi o przyjemność z walk. Fabuła zawsze była prosta w tych grach, ale jednak była. W Doom 2016 trzeba czytać te wszystkie notatki.
  5. O tym filmie? http://www.filmweb.pl/film/Rezydencja+diabła-1896-96472 Bo cała seria gier i filmów to nie jest żadna "Rezydencja Diabła".
  6. Evil to nie jest diabeł. Chyba nie znasz angielskiego. Tak, ale pisałem o tym która jest najlepsza w sensie jej siły. Dlatego ta broń ma bardzo ograniczoną amunicję. Nie koniecznie, ale to była oficjalna polska wersja. Co innego gdyby to było fanowskie tłumaczenie, a oficjalnie dostępna byłaby tylko po angielsku.
  7. Lepiej używać polskie nazwy, a nie angielskie. To polskie forum. Wiem o tym i dlatego pisałem, że ta broń jest świetna. Łącznie z Gaussem i BFG to najlepsza broń. Jednak nieskończoną amunicję to dopiero po przejściu gry uaktywniłem (gdyż potem trochę też grałem). Ładnie. Moja jest krótsza, bo nie chciałem się rozpisywać. http://forum.cdaction.pl/topic/3135-doom-seria/?page= 44
  8. Piszesz bzdury koleś. Wiele osób gra na niskich poziomach trudności, bo bardziej od samych walk interesują ich postacie i fabuła. To znaczy walki są tylko dodatkiem utrudniającym zrozumienie fabuły danej gry (chociażby Resident Evil). Oczywiście, że się da. Wystarczy tylko chcieć. No to musisz obowiązkowo zmienić monitor. Wiele osób uważa, że tylko komputer się liczy, a monitor to taki mało istotny dodatek. U mnie nominalna rozdzielczość monitora 32 cale to 2560x1440, więc nagrywam frapsem w połowie rozdzielczości czyli w HD.
  9. Ale mogłabyś używać jednak polskich nazw broni i potworów. Ja na nagrywam wszystkie filmiki przerywnikowe. Nie wszystkie walki były proste. Nie wszystkie mapy były takie proste. Nie gram na innych poziomach niż "łatwe". Widocznie w mojej grze łatwy był trudniejszy niż ultraviolence (używaj polskie nazwy. Pamiętam, że ta walka była trudna gdyż na etapie Cyberdemona to bronie nie były wystarczając wzmocnione. Znaczy ten pierwszy etap był łatwy, ale drugi (w piekle) już trudny. Na Królową Pająków mimo, że silniejsza to bronie miałem maksymalnie wzmocnione. Ta walka była prosta. W Doom 4 tak nie było. Bossy były silniejsze. Trudny boss jest taki, który nie wymaga sposobu żeby go pokonać (słaby punkt), a głównie szalonej walki czy ciągłych uników. Ja zawsze nagrywam frapsem przy ustawieniu na połowę rozdzielczości, czyli u mnie wychodzi 1280x720. I zapewne wiele osób. : ) Tylko, że wtedy gra naprawdę byłaby króciutka i chyba fani byliby zawiedzeni. Jednak grając pierwszy raz to faktycznie miało się wrażenie, że już końcówka gry. Ja tego nie robię, gdyż dla mnie najważniejsza jest fabuła. Jak twórcy chcą zrobić trudne walki to niech nie dają do wyboru poziomów trudności. Niech dadzą jeden poziom i wszystko. Nie mam zamiaru grać kolejny raz w tą samą grę (między innymi po to nagrywam filmiki przerywnikowe frapsem). Ja grałem w Diablo 2 kilkanaście razy i to różnymi postaciami na wszystkich poziomach trudności. Diablo 3 ukończyłem 1 raz. To znaczy tą idiotyczną fabułę, a walki były żenujące. Sam pomocnik (u mnie Zaklinaczka) był w stanie pokonać bossów. To znaczy nie musiałem w ogóle walczyć. Po prostu dno i głupota ze strony twórców Diablo 3. Trudności ze zginięciem nie ma nawet na łatwym. Wszystko zależy od tego jak się postarasz i jakie masz bronie, życie, tarcze. Chwilami wrogów było bardzo dużo. Nie chodzi za pierwszym razem, ale o to czy do 10 razu się udało. To akurat nie było trudne wyzwanie. Trudniejsze były te z konkretnymi wymaganiami. Chociażby bzdurne wymagania odnośnie zabójstw chwały z góry (a czas był krótki). Albo jeszcze było takie, że można tylko używać wyrzutni rakiet. Ginęło się głównie od swoich rakiet. W Doom 4 główny bohater był jakimś legendarnym wojownikiem i indywidualistą.
  10. Ale grałaś w polską wersję. No ja też do przeciętnych wrogów je używałem. Jednak na silnych to głównie maszynówę, albo Gaussa. Jest gdzieś zapisany czas gry w samej grze? Mi się wydaje, że grałem około 30 godzin. 13 godzin to musiałbym tylko pędzić przed siebie i nic nie zbierać. Nie wiem gdzie przyjemność z tak szybkiego grania. Nie rozwinęłaś bo nie chciałaś na to "tracić czasu". Bez przesady. Zginąć też można bez problemu na poziomie łatwym, a już na pewno silny był boss o nazwie Cyberdemon. Coś mi się wydaje, że tak większość osób robi, a niektórzy tylko udają że jest inaczej. To znaczy najpierw grę sami ukończyli, a dopiero potem wzięli się za nagrywanie. Nie jest za krótka. Pamiętasz moment kiedy spotkałaś tą złą kobietę? Już wtedy mogło się wydawać, że to koniec gry, a w rzeczywistości jeszcze było dużo do końca. W żadnym razie nie jest za łatwa. Nawet na poziomie łatwym nie było za łatwo. Zobacz co zrobili z poziomami trudności w Diablo 3. Tam to dopiero spartolili sprawę. Nieprawda. To byli bardzo silni i udani bossowie. Nie problem zginąć nawet na łatwym. Uważam, że grywalność na to nie pozwalała (wiele broni i ich modyfikacji, jak również ciekawe teksty do czytania), a ta prosta fabuła też wciągała.
  11. Tak broń tak się chyba nie nazywała w polskiej wersji. Na początku wystarcza, a przy silniejszych wrogach, żeby mieć łatwiej to należy go modyfikować. Jednak pamiętam, że na etapie kiedy ta broń pojawiła się po raz pierwszy, to była już bardzo silna. Chociaż działko Gaussa chyba najlepsze. Regularnie używałem tą maszynówkę, ale potężna była dopiero po pełnym zmodyfikowaniu i usprawnieniu. Gra to kilkadziesiąt godzin, podczas których można się wszystkiego nauczyć (są informacje jak modyfikować i ulepszać bronie), a recenzję piszesz po kompletnym ukończeniu gry.
  12. Lepiej byś napisała swoje zdanie na tym forum, żeby można podyskutować. Po co wklejać link do recenzji na youtube. 14:58 - Poza tym widzę, że nie umiesz grać w Doom 4. Chociażby mówisz w recenzji o przegrzewaniu się broni po modyfikacji, jakbyś nie wiedziała, że te wady można wyeliminować (gdy zrobisz daną bronią, to co ci każą). Tak samo można się poruszać używając nawet najpotężniejszych broni. Twórcy nie dają tego od razu, żeby nie było za łatwo.
  13. Ukończyłem Devil May Cry 2013 i muszę przyznać, że była to naprawdę świetna gra. To moja druga gra z tej serii. Kilka lat temu ukończyłem Devil May Cry 4. Zawiera 20 ciekawych misji na około 30 godzin i kilka misji Vergila na około 5 godzin. Odnośnie tej kontynuacji z udziałem Vergila to jestem trochę zawiedziony, bo misje były bardzo krótkie i już nie miały tak fajnego klimatu jak te z udziałem Dante (natomiast całkiem beznadziejnym pomysłem był ten komiksowy styl). Fabuła DMC 2013 była ciekawa i wciągająca, a grywalność również świetna. Jeśli chodzi o walki to stworzyli mnóstwo różnych ataków za pomocą kilku rodzajów broni i to samo sposobów przemieszczania się. Na początku łatwo nie było, bo sterowanie proste nie jest, ale po jakimś czasie można to opanować prawie do perfekcji. Pojedynki z bossami trudne nie były, ale bardzo proste też nie (jak się nie będziesz starał to zginiesz bez problemu). Również mocno urozmaicone, więc ten element także wypada świetnie. Poza tym za ogromną zaletę trzeba uznać nową bohaterkę o imieniu Kat. Dzięki niej grało się o wiele przyjemniej, mimo że pojawiała się prawie wyłącznie na filmikach przerywnikowych. Capcom dobrze rozumie, że ładne i młode dziewczyny są dużą zaletą, bo również w prawie wszystkich częściach Resident Evil pojawiają się podobne bohaterki (chociażby Sherry w RE6, Sheva w RE5 czy Moira w RE Revelations 2). Prawdę mówiąc sądziłem, że Kat w późniejszych grach również występuje, ale okazało się, że to całkiem nowa postać. Całe szczęście, że Więc podsumowując to była bardzo dobra i wciągająca fabularnie gra o świetnej grywalności. Szkoda tylko, że nie ma kontynuacji. 9/10 - misje Dante 6/10 - misje Vergila
  14. Nie walczyć z wrogami, którzy mają duży wyższy poziom niż twój i to wszystko.
  15. Możliwe, że tak. Jednak to proste i logiczne, więc raczej stanowcza większość graczy miała jako pierwsze to najlepsze zakończenie. W przeciwieństwie do takiego RE Revelations 2 gdzie Bad Ending był łatwiejszy do uzyskania niż Good Ending.