Jump to content

Fristron

Forumowicze
  • Content Count

    2,444
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

76 Dobra

About Fristron

  • Rank
    The Writer
  • Birthday 04/27/1992

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Recent Profile Visitors

17,384 profile views
  1. Obejrzałem pół PC Gaming Show... To był fajny pomysł, ale faktycznie raczej przypominało to relacje IGNu z E3 niż konferencję. Ożywiłem się tylko na parę chwil, jak pokazywali gameplay z Mankind Divided, ale nie był jakiś szczególnie spektakularny, ot, Deus Ex, jak włączę Human Revolution będę mieć dokładnie to samo, tylko z gorszą grafiką. Remaster Gearsów cringeworthy. Potem mi się już nie chciało oglądać, bo nudne to było jak segment sportowy EA. Prawdziwa konferencja PC będzie, jeśli Valve się na taką zdecyduje.
  2. My thoughts exactly - ale zrzuciłbym to na karby tego, że dużo wybuchów wygląda fajniej na trailerach. Mam tylko nadzieję, że innowacje w augach będą też dla stealtha.
  3. Ninny nie komentuję. Nie znam się, nie rozumiem, co w tym fajnego, nie moja bajka, nie obchodzi mnie. Włączyłem na chwilę, podrapałem się po głowie i wyłączyłem. SE 6/10, chociaż minimalnie lepiej niż Ubi. Pacing słaby, prowadzący miejscami straszni, ale dużo fajnego contentu. RotTR i DXMD pewnie będą odpowiednio dobrą i rewelacyjną grą, ale trudno mi hajpować na bezpieczne sequele z bezpiecznymi trailerami. Reveal nowego jRPGa od cholera wie kogo poprzez pokazanie pięciu conceptów i oczekiwanie oklasków... dafuq. KH3 looks like fun, ale nie rozumiem, czemu ta gra też wygląda jak z poprzedniej generacji - w porównaniu do Ratcheta, który jest w miarę w podobnej konwencji, niebo a ziemia. Brak Final Fantasy XV wymowny i niezrozumiały jednocześnie. To tak jakby Sony nie wzięło Uncharted albo Microsoft Halo. Ja wiem, czemu z TLG tak się dzieje - ale przez to jest problematyczną grą na showing off PS4. Poza tym TLG nie wygląda jak gra crossgenowa - wygląda jak gra z PS3, i to mniej więcej z tych czasów, kiedy gra została zapowiedziana. Overall 1. Sony 2. Beth 3. Microsoft 4. Square 5. Ubi ... 99. EA
  4. Wczoraj już zasnąłem pod koniec Uncharted, więc nie zdążyłem skomentować. Sony 9/10. Mam ochotę im trochę obniżyć za brak odpowiedzi na kompatybilność wsteczną Xboksa, ale... ten moment, kiedy zapowiedzieli FF VII remake i Shenmue 3. Naprawdę nie byłbym wtedy zdziwiony, gdyby następni na scenę wyszli Ancel i Gaben i zapowiedzieli BG&E2 i Half Life 3. Sony zagrało na oczekiwaniach fanów perfekcyjnie. Tho. Last Guardian nie powala. Na tę chwilę kojarzy mi się z jakimś Brothers czy inną nibylogiczną grą, w której trudność polega na wymyśleniu, co autor oczekuje, że zrobisz. I bije po oczach pastgenowością. Nie spodziewam się, że gra udźwignie swoje dziedzictwo i oczekiwania. Horizon. Hype. Nie lubię Killzone'a, ale zapomniałem to mniej więcej w połowie trailera. Kiedy płynnie przeszli do gameplayu, oniemiałem. Uniwersum wygląda strasznie ciekawie - koncept z Enslaved, realizacja art designerska jakby trochę... Wiedźmińska? Chcę więcej tej gry. Dreams. Not sure, czy rozumiem, co to właściwie ma być. Ale wygląda ładnie. FF VII i Shenmue 3 - podobnie jak przy TLG nie należę do osób czekających na te gry... ale trudno nie docenić jak dobrze Sony gra na feelsach graczy. Uncharted to pewniak. Po prostu. Nawet mi się nie chciało za bardzo tego gameplaya oglądać w sumie - ja w to chcę już po prostu zagrać, bo wiem, że i tak kupię. Dla mnie: 1. Horizon 2. Fallout 4 3. South Park (wyżej trochę niż zasługuje, bo to fajna niespodzianka) 4. Uncharted 4 5. Final Fantasy VII remake W zasadzie to i tak największy hype mam na nowego Mass Effecta, ale EA tak pokpiło sprawę, że udaję, że Andromeda nie została jeszcze zapowiedziana. Bo i tak w sumie nie wiem, co to za gra. PS W ogóle ten piękny troll, kiedy najpierw zapowiadali World of Final Fantasy w sposób, który początkowo mógł sugerować FF VII remake, potem wszyscy byli wkurzeni, że to jakaś pierdoła, i wtedy megatona.
  5. South Park wygrał konferencję. Znowu, najciekawsza gra w dwóch minutach trailera na samym początku - ale tym razem była niespodzianką, więc jest duży plus. For Honor wygląda w miarę interesująco, ale Ubi nieładnie zagrało sobie na moich nadziejach, bo najpierw liczyłem na jakiegoś soulslike. Jako zadeklarowany singiel - I'll pass. Plus za kota na ziejącym ogniem jednorożcu na tle trzech tęczy. Division wyjdzie i wreszcie sobie pójdzie. To dobrze. Anno będzie fajne, bo to Anno. R6 - wywiad z aktorką wcielającą się w postać. Still better than Pele. AC na szczęście mi się nie podoba. To dobrze, unikanie hajpu będzie łatwiejsze, niż myślałem - a po fatalnym Unity obiecałem sobie, że naprawdę, już nigdy więcej. Ghost Recon nigdy mnie nawet nie interesował, ale... to wygląda dobrze. Przylepienie grze marki, z którą nigdy nie miałem nic wspólnego jej nie pomogło, ale dalej jestem umiarkowanie zainteresowany. 6/10 Po 2/10 EA to nawet nieźle. Ciekawym, czy ktoś przebije Bethesdę, bo to trochę śmieszne, że Bethsoft robi swoją pierwszą prezentację, nawet nie ma tak wielu gier do pokazania, a i tak robi najlepszą konferencję.
  6. Nie jest niżej. Sam nowy South Park ustawia go wyżej. A tu jeszcze Anno. Nawet piszczący pan nie zmienia faktu, że konferencja jest zaskakująco znośna. No i data premiery The Division - Alleluja, wreszcie przestaną katować nas tą nudno wyglądającą grą na wszystkich targach. Byle For Honor nie przejęło pałeczki.
  7. EA powinno dostać dożywotni zakaz prowadzenia konferencji. Natychmiast. Pod zarzutem masowego mordu na nadziejach graczy, dobrym smaku i komórkach mózgowych widzów. Rok temu było źle. Teraz.. nie wiem, co to miało być w ogóle. Mieć trzy gry, które znajdują się w każdej topce najbardziej oczekiwanych na E3 i polec tak sromotnie można tylko przy naprawdę dużej ilości złej woli. Andromeda zajęła parę minut. Catalyst też. Tylko Battlefront się jakoś obronił, ale był na sam koniec, więc i tak wszyscy byli już zniesmaczeni. Tymczasem 70% konferencji zajęło EA Sports, w tym wywiad z Pele, do tego trochę mobile gaming! i jeszcze dorzućmy extensive gameplay z Plants vs Zombies. O ile chowanie Andromedy jeszcze rozumiem, gra wychodzi za półtora roku, to Catalyst ma być już w lutym... i nadal nie widzieliśmy NIC z tej gry. Zaczynam się... irytować.
  8. Ja przypomnę, że za brak kompatybilności wstecznej w PS4 miał nadrabiać PS Now. Nie zdziwiłbym się, jakby w centrali Sony właśnie trwały gorączkowe ustalenia kiedy ta usługa może wystrzelić i jak bardzo da się ściąć ceny.
  9. Beth 8/10. Nic zaskakującego, ale to była naprawdę fajnie zrobiona konferencja. Dużo mięska, pierdoły jak Battlecry i TESO ledwie wspomniane, oglądało się świetnie. A ja nawet nie lubię Beth. MS 7/10. Świetnie zaczęli - o ile Halo to po prostu Halo, to Recore i potem kompatybilność wsteczna mnie zmiotły. A potem się zaczęły nudy. EA ględzące o Accesie, więcej Fallouta 4 który już naprawdę został pokazany ile trzeba u Beth (obstawiam, że demo będzie też u Sony i po prostu przestanę wtedy oglądać), The Division i R6 #yawn. Indykami już całkiem mnie zanudzili, ocknąłem się tylko na Tacomę (no i Beyond Eyes brzmiało fajnie, ale okazało sie, że wygląda jak gra z PS2 - to nie jest fajna stylizacja). RotTR - "gameplay", który był de facto interaktywną cutscenką, meh. Ciekawiej zrobiło się przy Rare, to trzecia (po Recore i kompatybilności) miła niespodzianka, choć ta już oplotkowana, no i nie wiem, czym to SoT ma w ogóle być. Holocraft robił wrażenie, ale Minecraft mnie #wcale. Gearsy są dalej Gearsami - who's surprised? No one. Czyli w sumie niespodzianek więcej niż u Beth, gdzie wszystko wyciekło, brawa za kompatybilnośc i Recore, ale no... można było mając taki materiał zrobić to lepiej. Aha, notable: nie było pół godziny z CoDa. Thank God. Ale czy to oznacza brak specjalnego traktowania Xboksa?
  10. To coś jeszcze innego - posunąłbym się do stwierdzenia, że dwójce jest bliżej do Origins, niż Inkwizycji do którejkolwiek innej części (czy w ogóle gry BioWare, choć pewne elementy wprowadzone w DAI wzbudzają skojarzenia z BG). Tyle że to był bardzo dobry designerski ruch BioWare. No właśnie, był. W Inkwizycji na oko 80% dialogów nie posiada "filmowej" kamery, tylko po prostu blokuje ją na dwóch rozmawiających ze sobą postaciach z możliwością swobodnego obracania kamery. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że te dialogi są w dużej mierze... nudnawe. Tzn. nie nastała jakaś potężna zmiana w writingu (ani, niestety, w nieliniowości dialogów - poszli, jak już, raczej w ilość), jego poziom jak zwykle fruwa od okazjonalnej żenady do przebłysku geniuszu, ale filmowe środki prezentacji sprawiały, że dużo łatwiej było się zainteresować tym, o czym postacie mówią. Tutaj często się łapałem na tym, że przestawałem ich słuchać. Narzekam trochę w tym temacie, ale wytrwałem tydzień i zacząłem grę drugi raz. I już się zdążyłem za nią stęsknić. Feels good.
  11. Minęły trzy dni od premiery. Na Allegro idzie już wyrwać za 180 zł, a sądząc po ilości licytacji, cena będzie szybciutko pikować w dół. Jak się trochę uspokoi to kupię, szybko przejdę i odsprzedam. Pytanie do tych co grali: przeciwnicy poza bossami czymś się różnią, wymagają zmiany podejścia, czy typowa szara masa ładująca się pod spluwy? Also: na ile hejty, że połowa gry to cutscenki są prawdą?
  12. Przeszedłem sobie Inkwizycję. Rany boskie, co za bałagan. Pierwszy akt, jak to sobie nazywam - do znalezienia Skyhold - był dla mnie idealny. Dobre zawiązanie akcji, fantastyczny jej zwrot, epic epic much - BioWare w najlepszym wydaniu. Grałem na najwyższym poziomie trudności, i mimo iż zgadzam się z zastrzeżeniami do sterowania, dając sobie jakoś radę z utrzymywaniem magów i strzelca za tankiem bawiłem się fantastycznie. DAI robi masę rzeczy lepiej niż poprzednie części. Pomijając już lokacje, o których wiedzą wszyscy - podstawową wadą gameplayową serii był dla mnie nudny, mało zróżnicowany bestiariusz. Inkwizycja może nie jest pod tym względem idealna, ale to spory krok naprzód; przeciwnicy, których spotykamy potrafią się bardzo mocno różnić i wymagać odmiennych taktyk. Warto dodać, że nightmare jest naprawdę bezlitosny (koniec końców w połowie gry go zmniejszyłem na harda, ale o tym za chwilę) i wymusza przemyślenie tego, jak prowadzimy rozgrywkę. Innym wartym uwagi novum w DAI jest eksploracja. Często stajemy przed dylematem jak gdzieś się wgrzebać (szczególnie gdy polujemy na shardy) i gra robi naprawdę dobrą robotę z wymagania od nas kreatywnego podejścia do możliwości i ograniczeń, jakie mamy. Czyli tak: walka na wysokich poziomach trudności jest dobra, chociaż sterowanie jest upierdliwe; eksploracja jest niespodziewanym i ciekawym urozmaiceniem. Proste sidequesty są w jakiś sposób hipnotyczne i nie uważam ich za duży problem gry. Podsumowując, gameplayowo DAI to najlepsza odsłona serii i chyba najlepszy RPG, jakiego BioWare popełniło od czasu BG2. Tyle że gdzieś się w tym zagubiło to, w czym BioWare zawsze było najlepsze. Jak już wspomniałem, nie przeszkadzają mi nieskomplikowane side questy. Poważny problem mam natomiast w tym, że obszary poboczne nie mają porządnie zrealizowanych wątków głównych. Albo mają, ale i tak przez brak cut-scenek, rozbudowanych dialogów i jakiejś ładnej prezentacji robią wrażenie, jakbyśmy dalej zbierali shardy. Idealnym przykładem jest Crestwood - mamy tam mocny, wyraźny wątek główny z zamknięciem rifta pod jeziorem. Robiłby pewnie świetne wrażenie, gdyby ktoś się przyłożył do tego, jak ta historyjka została opowiedziana. Nikt się nie przyłożył. Więc nie robi. Narracyjnie to jest najgorsza gra BioWare. Jeśli coś trzeba poprzednim grom Kanadyjczykom przyznać, to to, że wiedzą, jak opowiadać historię; nawet jeśli fabuła nie jest najwyższych lotów, forma, jaką przybiera naprawdę wciąga. Wszystko to, z czego zasłynął najlepszy pod tym względem Mass Effect i co brałem już za pewnik i w DA po dwójce jest ograniczone wyłącznie do wątku głównego (który też ma problemy). Pal sześć w pierwszym akcie, gdzie w Hinterlandsach wątek główny i poboczne się przenikają, i wracamy do niego stosunkowo często. Ale potem, no cóż, faktycznie na niższych poziomach trudności z niektórymi obszarami pewnie po prostu dałbym sobie spokój. Exalted Plains czy Emerald Grove są po prostu nieciekawe, nawet jeśli eyecandy. Nudno się po prostu robi. Na tyle, że w którymś momencie przestało mi się chcieć spędzać na każdej walce po kilkanaście minut i zmniejszyłem poziom trudności. Wątek główny to inna kwestia. Też po znalezieniu Skyhold wyraźnie traci rozpęd. Misje z każdą kolejną też coraz mniej zachwycają - szczególnie mnie zawiodła ta na orlezjańskim balu, ze swoją oczywistością i banalnością (mimo fajnej mechaniki poparcia dla Inkwizytora wśród gości - to w sumie dobry przykład tego, jak Inkwizycja robiąc jeden krok naprzód często robi dwa kroki wstecz). Ogółem? Przez pierwsze 25h najlepszy Dragon Age, jedna z najlepszych gier BioWare i zdecydowanie gra roku. Potem całość się coraz bardziej rozmywa, wkrada się nuda i... dalej jest OK, ale już nie robi szału. Gra zaskakująco dobra tam, gdzie po BioWare nauczyłem nie spodziewać się za wiele, i zaskakująco przeciętna w tym, na co zawsze liczyłem. 8/10, bo jest w niej masa świetnych rzeczy, ale jestem jednak trochę zawiedziony. Równie dobra co DAO - mniej dopracowana, ale bardziej rozbudowana - ale moim ulubieńcem pozostaje ograniczone, niedopracowane, ale kreatywne i świetnie opowiedziane DA2.
  13. http://kotaku.com/xb...rica-1670098188 Stało się. Xbox One przed PS4 w USA. Po sukcesie Black Friday niewielkie zaskoczenie. Potwierdza się, że żeby wygrać w Stanach all you need is Halo. Still, myślicie, że to aberracja, czy się utrzyma? Z jednej strony pod względem exów PS4 tej jesieni stał słabo, spalony na premierze DriveClub nie mógł dotrzymać kroku Sunset Overdrive i Master Chief Collection. Z drugiej PS4 ma bardzo mocny Q1 przyszłego roku, z Orderem i Bloodborne... tylko nie jestem przekonany, czy te gry to system sellery. A od końca grudnia, od bety, ruszy pewnie pełną parą maszyna marketingowa Halo 5.
  14. Takie sobie właśnie, bo GoT od Telltale z GoT RPG nie ma nic wspólnego poza uniwersum. To nie jest seria. Gdyby nie miały dokładnie takiej samej nazwy to dostałyby osobne tematy. W tej sytuacji to tak jakby Jedi Outcast i KoTOR miały wspólny temat. Bardziej sarkałem na GoT, ale TFBL też mi średnio się widzi; owszem, historia jest powiązana, ale z drugiej strony gra niewiele ma wspólnego z Borderlandsami. Powody, dla których uważam, że temat zbiorczy dla gier Telltale byłby lepszym rozwiązaniem wymieniłem wcześniej. Z obserwacji odnoszę też wrażenie, że fani Borderlandsów mają w znaczącej większości na TFBL wylane, a grą interesują się głównie miłośnicy Telltale, co przy świeżym wciąż Pre Sequelu sprawia, że obie grupy mogą sobie wzajemnie przeszkadzać. Poza tym gry TTG są tak do siebie zbliżone, że trudno o jednej serii mówić bez odnoszenia się do drugiej (vide posty w temacie o GoT), a to powoduje ryzyko offtopa - w temacie zbiorczym o grach Telltale można by z serii na serię przeskakiwać swobodnie. Żeby nie było, dostosowuję się do decyzji, ale opinię swoją mam i chować się z nią nie zamierzam - IMO nieszablonowe podejście wobec nietypowego zjawiska, jakim są gry Telltale byłoby lepszym rozwiązaniem.
  15. Szkoda. Czyli o Grze o Tron mamy rozmawiać w temacie o RPGu, a o TFBL w temacie do serii o Borderlands? Trudno nie zauważyć, że szczególnie w tym pierwszym wypadku, powiązania są znikome.
×
×
  • Create New...