Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Kaiju, Jaeger, Mecha i Godzilla (oraz inne potworne sprawy)


Grimmash

1,221 views

 Share

kaiju-jaeger_zps2752bd47.jpg

Kaiju jap. Wielka bestia.

Jaeger niem. Myśliwy.

Takie napisy pojawiają się na początku seansu i szybko dają do zrozumienia o co chodzi i z czego, to jest ściągnięte. Kopia dwóch znaczących i popularnych w Japonii gatunków mecha oraz kaij?-eiga. To najkrótsze streszczenie filmu Pacific Rim jakie można wymyśleć. Osoby będące w temacie dobrze wiedzą, że japończycy lubią wykorzystywać język niemiecki w swojej twórczości. Stąd, choćby anime pt. ?Weiss Kreuz?, Quincy w ?Bleachu? oraz imię bohatera ?Shingeki no Kyojin? - Eren Jaeger. Czy tak otwarte przyznanie się do czerpania z innych tytułów usprawiedliwia kserokopię jakiej dokonał Del Toro?

Jedna z odpowiedzi może brzmieć - w żadnym wypadku. Kiedy zobaczyłem pierwszy zwiastun filmu od razu moje skojarzenia powędrowały w stronę japońskich dzieł. Na myśl przychodziły takie produkcje jak: ?Neon Genesis Evangelion?, ?Toshou Daimos? i ?Gojira?. Takich porównań do gatunków mecha i kaij?-eiga reżyserowi ciężko uniknąć.

215186-movie_powerrangers%20movie.jpg

Pierwszymi tytułami traktującymi o gigantycznych robotach były mangi ?Tetsujin 28-g?? z 1956 oraz wydany w 1958 Gigantor. Ukazanie się tych dwóch tytułów w tak krótkim odstępie czasu wywołało modę na podobne tytuły. Wprawdzie niemal każda seria ma inne spojrzenie na tę tematykę, ale zwykle w Japońskich produkcjach cała fabuła kręci się wokół osób pilotujących roboty. Kolejnym ważnym dla gatunku obrazem i protoplastą ?Pacific Rim" jest ?Godzilla vs. Mechagodzilla? z 1974 roku. Popularność serii o Godzilli pomogła wypromować koncept walki wielkich robotów z olbrzymimi potworami. Król potworów stanął naprzeciw legendarnego robota, który później powracał kilkukrotnie na ekrany, by stanąć w szranki z władcą jaszczurów. Popularność mecha przeniosła się szybko za ocean, stąd zabawki Hasbro popularnie znane jako ?Transformers". Nim jednak Optimus Prime osiągnął szczyt popularności dzięki filmom Michaela Baya, istotnym tytułem w kontekście starań Guillermo są ?Mighty Morphin' Power Rangers?. Serial owiany sławą w latach ?90 doczekał się nawet produkcji kinowej o tym samym tytule (z dopiskiem The Movie). Dzielni wojownicy pilotowali tam zordy służące im do walki z kolejnymi wielkimi maszkarami. Film zarobił 66 mln, które bledną jednak wobec miliardów zdobytych w wojnie między Autobotami i Deceptikonami.

Mecha to przeważnie duże i zazwyczaj humanoidalne, wojskowe roboty. Sterowane najczęściej przez pilotów znajdujących się w ich środku - zazwyczaj umieszonych w głowie maszyny. Klasycznie piloci obsługują mecha w różnej wielkości kokpitach, natomiast rzadko są zdalnie sterowane. ma kokpit umieszczony w głowie robota. Odmienne od tej koncepcji są żywe Autoboty i inne frakcje występujące w produkcjach firmy Hasbro. Mecha jak dobrze wiedzą fani M&A to również podgatunek sh?nen. Słowo pochodzi od japońskiego meka będącego skrótem angielskiego "mechanical" (mechaniczny). W zderzeniu z koncepcją przedstawioną przez Del toro mecha stają się jaegerami, myśliwymi polującymi na dużą zwierzynę.

transformers_3_optimus_prime-wide.jpg

Kaij?-eiga to japońskie filmy o potworach różniące się od amerykańskich "monster movies" głównie sposobem realizacji. W zasadzie cały gatunek spoczywa na barkach Godzilli. Nie tylko dlatego, że to najsłynniejszy potwór występujący w najdłuższej serii filmów, który doczekał się już drugiego remake'u made in USA, ale też z względu na uniwersalność historii króla jaszczurów albo proste przesłanie. Żeby nie było tak oczywiście słowo kaiju można tłumaczyć także jako ?dziwną bestię?. Wielka czy dziwna oba słowa pasują do japońskiej wyobraźni. A może Del toro się nie popisał i umknęło mu sformułowanie dai-kaij? (wielkie potwory).

W 1954 ataki nuklearne na Nagasaki i Hiroszimę były dobrze wyryte w pamięci obywateli kraju kwitnącej wiśni. Nie dziwi zatem jak na tamte czasy znakomita próba pokazania realizmu zniszczeń jakie sieje wielki potwór. Osoby, które nie zginęły pod gruzami zostały napromieniowane. Szpitale przepełnione są takimi ofiarami. Naukowiec Serizawa opracowuje tajną broń przeciw Godzilli. Broń ta rozkłada atomy tlenu, żywe organizmy umierają z uduszenia. Takim sposobem Ishir? Honda postanowił uśmiercić bestię a przynajmniej próbował.

Bioniccosmic.jpg

Często stwory, które miały własne filmy szybko trafiały na stół Godzilli jako jego kolejni przeciwnicy np. Mothra i Rodan. Gatunek niejednokrotnie wyśmiewany przez widzów i krytyków stał się wbrew wszystkiemu bardzo popularny. Ludzie potrafili przełknąć dużą dawkę kiczu i na chwilę zapomnieć, że dorośli faceci w gumowych kostiumach chodzą po makietach. Moment zapominalskiego odmóżdżenia pozwalał widzom poczuć magię kina. Zresztą cała ta naiwność i kicz miały swój urok. Gatunkowi nie brak też podtekstów społecznych i politycznych zwłaszcza w Godzilli z 1954 roku. Reżyser Honda zrównał przecież Tokio z ziemią, kiedy w pamięci Japończyków żywe były jeszcze wspomnienia z Hiroszimy i Nagasaki. Tamten film jest chyba najbardziej brutalnym z całej serii. Ciekawe czy zmieni to nowa, amerykańska produkcja. Rozmiar zniszczeń z dzieła Hondy stał się inspiracją dla Garetha Edwardsa i do dziś porusza wyobraźnię. Nie będzie też dużą przesadą, jeśli powiem, że dzięki Godzilli kino katastroficzne zyskało nowy fantastyczno naukowy wymiar. Wszędzie, gdzie pojawiały się te wielkie stwory rodziła się obawa o przetrwanie ludzkiej cywilizacji. Dystynkcja dzieła Del Toro polega na inwazji wielkich kreatur, które wyłaniają się z głębin oceanu, z tytułowego pacyficznego rowu. To naprawdę niewiele.

Pacific Rim od tych wzorców nie różni się dosłownie niczym w ich głównych założeniach, ba wypełnia je co do joty. Wracając do pierwotnego pytania - czy tak otwarte przyznanie się do czerpania z innych tytułów usprawiedliwia kserokopię jakiej dokonał Del Toro? ? można odpowiedzieć, że jest to swego rodzaju hołd dla wspomnianych gatunków i ich przedstawicieli. Pomimo tego, iż całkiem nieźle się bawiłem oglądając ten film w kinie to nie mogłem pozbyć się wrażenia, że gdzieś to wszystko już widziałem.

bg_2.jpg

Ludzie wobec zagrożenia ze strony Kaiju (Godzilla, anioły) budują ogromne roboty (Mechagodzilla, Evangelion), aby uratować ludzką cywilizację. Widzowie nie znający japońskich pierwowzorów są jednak rozgrzeszoni, gdyż widowisko jest przednie. Efektowne zapasy w głębiach oceanu, wśród wieżowców miasta i kosmosie powodować mogą wzrost adrenaliny. Obraz nie ustrzegł się powielania wielu znanych, filmowych klisz stąd nie trudno było przewidzieć co się za chwilę stanie ? śmierć postaci granej przez Rona Perlmana i wiele, wiele więcej. Humor to kolejny słaby element wysoko budżetowej produkcji. Usta niejednokrotnie mogą wykrzywić się w grymasie uśmiechu, ale będzie to uśmiech związany raczej z absurdem wielu sytuacji ? tak głupie, że aż śmieszne. Przyznać mogę wyższość ?Pacific Rim? względem dwóch ostatnich części ?Transformers?. Tutaj walki nie szaleją po ekranie, jedno dłuższe mrugnięcie nie powoduje zgubienia wątku. Choreografia walk jest przemyślana i dojrzalsza. Guillermo ustrzegł się ?napaćkania? jak największej ilości akcji w jak najkrótszym czasie. Reżyser ?Hellboy?a? wie, w którą stronę można przegiąć. Kreskówka z żywymi aktorami w pewien sposób wyśmiewa pazerne media XXI wieku. Kolejne, wygrane walki robotów napędzają ekonomię i propagandę wymyślonego świata. Taki mini kabaret nie trwa długo, reżyser zaniedbał dobry pomysł i zmarnował dobrą okazję, by wzbogacić swoje dzieło czymś co nie wiąże się z przerysowaną ściągą japońskiej popkultury.

Całkiem niedawno ukazał się drugi zwiastun Godzilli (2014). To on zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Po umiarkowanym komercyjnym i recenzyjnym sukcesie wspomnianej wyżej produkcji z 2013 roku (PR) przyszedł czas na prawdziwą zabawę. Internet huczy od teorii, plotek i nowinek. Jedni sugerują, że spadające z nieba myśliwce to zasługa Rhodana albo króla Ghidory. Inni mówią, że w nowym filmie pokazane będą potwory owadopodobne. Do sieci przenikają różne koncepty pochodzące z filmu. Coraz pewniejsze jest zatem pokazanie na wielkim ekranie walki między potworami. Zwiastuny dały nie tylko poczucie tego czym może być nowy projekt (powrotem do realizmu, do katastroficznego punktu widzenia), przede wszystkim pokazały związek z pierwszym filmem. Jawnie nawiązują do starej produkcji wspominając o nuklearnych testach, które tak naprawdę przeprowadzane były w celu zabicia jaszczura.

godzilla_zpse2b65582.png

Podoba mi się ton ustanowiony przez oba zwiastuny - mroczny, poważny. Zachwycony jestem obecnością Bryana Cranstona i Kena Watanabe. Narracja z offu Cranstona wywołuje u mnie ciarki. Wszystko, co widziałem i czytałem o tym filmie napawa mnie wielkim optymizmem również dlatego, że dzieło Edwardsa dalekie jest od tego co pokazał Del Toro. "Pacific Rim" jest marnym hołdem dla dawnej kultury popularnej wywodzącej się z Japonii, "Godzilla" zaczyna prezentować się wręcz odwrotnie.

 Share

4 Comments


Recommended Comments

Całkiem niedawno ukazał się drugi zwiastun Godzilli (2014). (...) Po umiarkowanym komercyjnym i recenzyjnym sukcesie wspomnianej wyżej produkcji z 2013 roku przyszedł czas na prawdziwą zabawę

Już się bałem, że w 2013 umknął mi film z Godzillą wink_prosty.gif

Japończycy lubią wykorzystywać język niemiecki w swojej twórczość

*twórczości

Warto jeszcze wymienić Rip van Winkle wink_prosty.gif

śmierć postaci granej przez Rona Perlmana

Nie zostałeś po napisach, co?

Link to comment

Cytuj

Nie zostałeś po napisach, co?

To nie ma znaczenia, chodzi o scenę w której noworodek go pożera przed napisami. Przewidywalne do bólu, a że Perlman jest nieśmiertelny według Del Toro to już nie moja wina. :D.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...