Jump to content
  • entries
    12
  • comments
    25
  • views
    7,836

JRPG w... zachodnim stylu?


Sabi

390 views

 Share

Gdy w ostatnim wpisie wspominałem o specyfice Dragon Age'a, wymieniłem też jeszcze jedną grę skierowaną do wąskiej grupy odbiorców i przez to słabo znanej. Mam tu na myśli Etrian Odyssey na NDS'a - "first person dungeon crawler", czyli zjawisko raczej nie często spotykane na tę platformę. Do samej gry podchodziłem raczej bez większych oczekiwań i zapewne dlatego też okazała się dla mnie niezwykle przyjemną niespodzianką. W sieci często znajdowałem narzekania na ten tytuł - że trudne, dużo grindu, kiepska grafika, miejscami upierdliwe, etc. Tak, częściowo mógłbym się z tym zgodzić i zaraz dodać - ale to wszystko bez znaczenia. Bo ta gra coś ma w sobie, coś co przypomniało mi czasy spędzone nad starusieńkimi RPG'ami "zachodnimi" i nie pozwoliło mi się oderwać, dopóki ostatni "boss" nie gryzł ziemi. A to kim on był i dlaczego przyszło mi się z nim zmierzyć, osobiście uważam za jeden z bardziej oryginalnych pomysłów, z jakimi się w grach spotkałem... Bo przecież nigdy bym nie przypuszczał, że jednak to NIE JEST fantasy?

(zamieszczone screeny zostały bezwstydnie wzięte ze strony http://www.intothelabyrinth.net do odwiedzenia której zachęcam)

The Labyrinth swallowed all...

Innocents were stranded;

sinners drowned in the depths;

the damned vanished there.

The great power was lost to Man,

and Mother Earth turned her back to the New World.

Only the cursed king on his throne in the abyss remembers that golden age.

normal_934287_20060901_screen002.jpg

Pod względem fabuły zaczyna się łagodnie, bez opowieści o ratowaniu świata, wybrańcach czy innych tego typu elementów. Wioska Etria nie należała do specjalnie znanych, aż do chwili, kiedy odkryto przy niej wejście do legendarnego Labiryntu, na końcu którego, jak głosi legenda, spoczywa sekret nieśmiertelności, ukryty wewnątrz drzewa Yggdrasil... i z całą pewnością mnóstwo sprzętu, złota, wina i kobiet - jak szaleć to szaleć, niech ewentualni samobój.. tfu, "podróżnicy" nie będą mieli wątpliwości, gdzie spędzić najbliższe lata. Zapuszczanie się coraz głębiej pod ziemię przynosi nowe odkrycia i zapewnia istny "cud gospodarczy" (proszę tu bez śmiechu :]) dla dotychczas małej wioski. Mało kto zaczyna wracać z tych wypraw w jednym kawałku, jednak nie stanowi to przeszkody dla coraz to nowych grup śmiałków. A wśród nich odnalazł się i gracz. Cóż, nie pozostaje już nic innego, jak zarejestrować swoją gildię, zgarnąć pierwszą misję, zrekrutować członków maksymalnie 5-osobowej grupy i stanąć przed Bramą, na spotkanie przygodzie. Może to właśnie wy odkryjecie sekret stojący za Labiryntem, jego przeszłość i prawdę o otaczającym was świecie?

normal_934287_20060901_screen001.jpg

W grze obecne jest tylko jedno miasto, wspomniana Etria, jednak posiada ona wszystko, co potrzebne ewentualnym odkrywcom. Mamy tu odpowiednik ratusza, gdzie przeglądamy dane na temat odkrytych przez nas miejscach, utłuczonych mobach, znalezionych materiałach, a przede wszystkim - odbieramy misje popychające fabułę do przodu. Jest pub, gdzie można posłuchać lokalnych plotek i podjąć się wykonania questów pobocznych, zlecanych przez mieszkańców miasta. W budynku Gildii Odkrywców można skompletować drużynę, zrekrutować nowych bohaterów, a starych przeszkolić. Sklep z kolei funkcjonuje na nieco odmiennych zasadach, niż nas przyzwyczajono. Początkowy wybór produktów jest niewielki, ale właścicielka (prawdziwa chłopczyca) nie daje sobie w kasze dmuchać i wszystkie wyniesione z labiryntu i sprzedane jej przedmioty czy materiały, wykorzysta do produkcji nowej broni, zbroi i lekarstw. Z kolei zarobione pieniądze przepuścić przyjdzie w lokalnej gospodzie, gdzie za wzrastające z czasem kwoty będzie można zregenerować siły.

normal_media3.jpgnormal_media6.jpgnormal_media7.jpg

Sama gra sprowadza się do eksploracji coraz to głębszych pięter labiryntu i walki z napotkanymi po drodze przeciwnikami. Tych pokonuje się w turach - po wydaniu odpowiednich rozkazów, gra, przeliczając odpowiednie współczynniki, wprowadza je w odpowiedniej kolejności w życie. Same postacie mogą należeć do kilku zróżnicowanych klas, prezentujących znane graczom RPG archetypy - Protector, Medic, Alchemist, Bard, etc. Każda z nich posiada unikalne dla siebie drzewko umiejętności, zarówno pasywnych, jak i aktywnych, o kilku stopniach zaawansowania. Do tego dochodzą również te użyteczne poza polem bitwy, umożliwiające min. zbieranie z określonych miejsc materiałów (drewna, ziół czy rud metalu) czy pozwalające zmniejszyć ryzyko ataku lub odwracające uwagę FOE. Te ostatnie można określić mianem "mini bossów" - kręcą się po niektórych planszach razem z graczem (ponieważ nawet poruszanie się po mapie odbywa się w turach, przesuwają się o jedno pole na każdy ruch drużyny). Jedne są bardziej agresywne, i rzucają się w pościg, gdy tylko cię wyczują, zaś inne spokojnie drepczą po wyznaczonej trasie. Jedno jest pewne - są niezwykle silne i, zwłaszcza w początkowym etapie gry, lepiej wiać, gdy tylko się je zobaczy. Oczywiście, jeżeli uda się je pokonać, otrzymane doświadczenie i przedmioty wynagrodzą trud.

Autorzy wprowadzili też konieczność samodzielnego kreślenia mapy. Oczywiście, w miarę postępów, ta samodzielnie oznacza odwiedzone pola, ale automat nie określi, gdzie są drzwi, gdzie teren różni się od reszty a gdzie radośnie biegają FOE - to musi zrobić już gracz. A wykonuje się to stylusem na dolnym, dotykowym ekranie konsoli. Dla mnie - strzał w dziesiątkę, świetnie potęgujący wrażenia z gry!

Podróżować będziemy po najróżniejszych obszarach, bowiem, jak się okazuje, Yggdrasil sięga naprawdę głęboko, chowając w swych konarach nie tylko początkowy las, ale także i najprawdziwszą dżunglę, krajobraz jak z dna oceanu, pustynię, a na samym dole... Nie, tego akurat zdradzić nie mogę, to odkrycie za założenia miało powodować opad szczęk u graczy. Powiem tylko, że czegoś takiego się nie spodziewałem i widok ten sprawia, że zaczyna się zupełnie inaczej rozumieć tekst z intra, a także dlaczego napotkani po drodze "forest folks" wydają się dziwnie z "powierzchniowcami" spokrewnieni, dlaczego w tym świecie nie istnieje magia, a wszystkie dziwne ślady, odkryte po drodze układają się w logiczną całość.

Na koniec trzeba niestety wspomnieć o pewnej przeszkodzie, przez którą wielu od gry zwyczajnie się odbiło - poziom trudności. Nie ma co ukrywać, że Etrian Odyssey jest trudne. Początki są tu najgorsze - moby biją mocno i atakują w dużej liczbie, a drużyna przecież dopiero przygodę zaczyna, a więc i bije słabo, umie niewiele i sprzęt nadaje się raczej do ubijania komarów, niż wyprawy w nieznane.... a pieniędzy ubywa, bo za coś trzeba gospodarzowi za nocleg zapłacić. W związku z tym, zamiast biec na oślep, trzeba te pierwsze parę godzin poświęcić na mozolne trenowanie drużyny na pierwszym piętrze. Oczywiście, dalej już aż tak trudno nie jest, jednak pierwsze kroki zniechęciły już nie jednego. A szkoda.

Na zakończenie powiem jeszcze, że obawiałem się, iż ta naprawdę wspaniała gra odejdzie w zapomnienie (tak naprawdę to niedługo po 1 wyszła część druga, o której... znowu będzie następnym razem :] ) , bo choć fora jej poświęcone działają, to jednak fanów jest niewielu, a przy wszystkich zestawieniach zazwyczaj się ją pomija (a wrzuca się ograne do bólu Final Fantasy, Laytona i Zeldę, jakby nic innego na DSa nie wyszło). A tu niedawno świat obiegła wieść, że autorzy.. planują jednak zrobienie "trójki". Patrząc na pierwsze screeny, nie sposób się nie uśmiechać, widząc naprawdę spory krok, tak w świecie przedstawionym, jak i mechanizmach rozgrywki. Czyli jednak ktoś to docenił. I tak, ponownie zachęcam wszystkich do zapoznania się z tą grą. Może i wam nie przypadnie do gustu, ale jeżeli już w niej zasmakujecie... nie będą to godziny stracone :]

Ps: jako coś całkowicie oderwanego od tematu - czym się student może zajmować na nudnym wykładzie. Wychodzi na to, że coś tam jeszcze potrafię, chociaż jest to już "skażone" przez wschód :]

 Share

1 Comment


Recommended Comments

Odnośnie tytułu - uważam że JRPG/WRPG lepiej pasuje do filozofii designu - taki EO to najzwyczajniej WRPG, tylko wypdrodukowany w Japonii, tak samo jak Anachronox czy Septerra Core to JRPG zrobione przez zachodnich designerów.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...