Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Spider-Man Vs Spider-Man, czyli pajęcze problemy


Grimmash

1,781 views

 Share

spidyvspidey_zpsf14dfb53.jpg

Spider-Man Versus Spider-Man, czyli pajęcze problemy

Od momentu ukazania się w 2012 roku pierwszej części w reżyserii Webba fani spierają się o wyższość starszego Spidey?a nad nowym. Nowy Spider-Man to ekranowy bałagan, wady przeplatane są zaletami. To zmusiło mnie do refleksji i ostatecznego rozstrzygnięcia w moim mniemaniu, która seria jest lepsza.

Najpierw ogólne i pierwsze wrażenia po seansie nowego, niesamowitego pajączka. Kuleje ?character development?, w pewnym momencie zupełnie bez zasadnie Harry postanawia być złym, dlaczego? Nie przechodzi żadnej przemiany, mało przekonujące. Rhino w tym filmie to kpina, zamknięty w mechanicznej zbroi Paul Giamatti strzela z karabinów i to ma być interpretacja Rhino na miarę XXI? Już wolałbym przerośniętego osiłka w CG. Jako tako broni się grany przez Jaimiego Foxa, Max Dillon. Jego przemiana w Electro jest rozwijana przez cały film. Sceny, w których budzi się po tragicznym wypadku i wyrusza na Times Square nie znając swoich mocy robią wrażenie, tak jak wszystkie sceny walki między nim a Spider-Manem. Film nie jest jednoznaczny, jest chaotyczny. Ma wiele plusów i minusów, które ostatecznie można powiedzieć, że się równoważą.

Zdjęcia i efekty

Spider-Man-fire.png

Operatorzy i reżyser odwalili kawał dobrej roboty, pokazanie bujania się na pajęczynie nigdy nie wyglądało tak dobrze. Pierwsze minuty filmu doskonale prezentują widzowi kim jest główny bohater i jaką frajdą jest takie podróżowanie po Nowym Jorku. Efekty specjalne w dużej mierze przebijają osiągnięcia Raimiego na tym polu, ale nie walkę Octopusa z pająkiem na rozpędzonej kolejce miejskiej. Finałowy pojedynek w elektrowni i walka na Times Square to perełki, ale nie są tak charakterystyczne, przemyślane i sklecone w jedno służące fabule rozwiązanie. W efektach remis.

Muzyka (Danny Elfman vs Hans Zimmer)

Pozbycie się motywu Danny?ego Elfmana było pierwszym błędem twórców nowej serii, co było w nim złego? Według mnie Sony nie musiało tak bardzo odcinać się od pracy poprzedniego reżysera, kończąc z nim współpracę. Do momentu pamiętnego promocyjnego materiału ? Enemies Unite. Tamten zwiastun użył ciekawej elektrycznej muzyki z niepokojącą liryką, trochę szkoda, że ten motyw tak słabo rozwinięto, bo zapowiadał się epicko. Ostatecznie Elfman jest lepszy od tego wydania Zimmera.

Harry Osborn vs Harry Osborn (James Franco vs Dane Dehaan), Green Goblin vs Green Goblin (Willem Dafoe vs Dane Dehaan)

Spider-man-2002-2.jpg

Franco w pierwszej i drugiej odsłonie serii Raimiego jest bardzo dobry, ani razu mnie nie zawiódł, był według mnie jednym z plusów powszechnie krytykowanej części trzeciej. Mnie nie przeszkadzała maska Goblina z pierwszego Spidera, owszem są lepsze rozwiązania, ale niekoniecznie te użyte w nowej inkarnacji Goblina. Poza tym Dafoe był genialny w swojej roli, złowieszczy i szalony. Tamta kreacja gra w innej lidze niż ta Deehana. Dane udowodnił, że umie grać niegrzecznych chłopców, ma mroczną stronę i do roli Harry?ego pasuje. To dobry aktor, który mimo wszystko nie potrafił wynieść swojej gry ponad scenariusz, to on zrujnował jego starania i pozostawił niesmak rzutujący na jego grę. Zresztą ja wolę Normana Osborna w roli Goblina, jego syn odziedziczający po nim schedę i przybierający jego rolę nie jest tak bogaty w dramatyzm i głębię podszytą oczywistym szaleństwem. Zostawiając kwestie superłotra, obaj aktorzy (Franco i Dane) są w swoich interpretacjach bliskiego przyjaciela Petera różni i jednakowo dobrzy, różnica jest jedna - James miał lepszy scenariusz, odbył pełną transformację i sportretował dualizm (wróg-przyjaciel itp.) tkwiący w młodym Osbornie. Punkt dla starszego Spider-Mana.

Mark Webb vs Sam Raimi

Webb potrafi wejść w świat komiksu i ożywić go na ekranie, jest wierny protagoniście, wie co go czyni wyjątkowym na tle innych herosów. Potrafił wykorzystać przebywającego w duszy Garfielda, fanboy?a. Oglądając ten obraz czułem się jak małe dziecko, z powrotem w latach ?90 podczas czytania komiksów ?The Amazing Spider-Man?. Bardzo się cieszę, że praca Marka przypomina właśnie serie Amazing, nie Ultimate albo Spectacular. Obu ostatnich trochę liznąłem, jednak nie zachwyciły mnie tak, jak wersja niesamowita. To z nią się utożsamiam, bo spędziłem przy niej wiele godzin, stąd wielka radość, że na wielkim ekranie w końcu widzimy wyrzutnie sieci. Pajęczyny wystrzeliwujące się prosto z ręki były co najmniej dziwaczne (creepy!)

Raimi radził sobie lepiej z narracją, z prowadzeniem opowieści, tworzył ciekawe inscenizacje, Webb ma lepsze wyczucie akcji i komiksowego sznytu. Mark umie wejść z kamerą w ten wyimaginowany świat bez żadnej ujmy dla języka filmowego. Projekty Sama miały charakter filmowego widowiska były bliższe oryginałom bardziej duchem, klimatem niż stroną wizualną. Jego wizja odwoływała się do starszego człowieka pająka, tego z lat ?60 może i ?70, Webb zapoznaje nas z wersją bliską ostatniej dekadzie XX wieku, ale nie potrafi doprowadzić filmu do ostatecznego zakończenia, oglądając pierwszą odsłonę jego starań nie miałem poczucia zakończenia, satysfakcji itp. Jedyne, co miałem to pytania. Pierwszy reżyser, krótko mówiąc popełnił Spider-Mana 3 i zrujnował dla mnie postać Venoma. Jak dla mnie remis.

Gwen Stacy vs Mary Jane (Emma Stone vs Kirsten Dunst)

Dunst-Vs.-Stone.jpg

Od początku uważałem zastąpienie Mary Jane przez Gwen za zły pomysł, nie przypadł mi on do gustu. Webb tłumaczy, że to jest prawdziwa miłość Parkera, nie dla mnie. To ruda Watson, nie blondi Gwen przyciąga mój wzrok, poza tym jej postać i relacja z Peterem jest znacznie ciekawsza. Świat nauki jest jej daleki, a jednak dwie, różne osoby tworzą znacznie lepszą chemię i są prawdziwą parą. Jednakowoż Emma Stone i Andrew Garfield na ekranie to chemiczne zjawisko, wątek miłosny z ich udziałem to jest największy atut nowej produkcji. Można powiedzieć, że ta para ratuje cały film przed byciem totalną szmirą. Swojego zdania, co do Watson nie zmieniłem, ale nie mam już nic przeciwko Gwen. Cała w tym zasługa jej naszpikowanego humorem związku z nastolatkiem bujającym w obłokach. Kto wie, może Emma w roli potrzebującej ratunku niewiasty wypadła lepiej od Kirsten Dunst. Także dlatego, że próbowała pomóc bohaterowi wbrew jego zaleceniom, była bardziej niezależna i zarazem ciągle wrażliwa na trudy życia codziennego w związku z facetem narażającym się dla dobra miasta. Ostatecznie remis.

Tobey Maguire vs Andrew Garfield (Spidey vs Spidey)

Tobey w roli człowieka pająka był zaskakująco dobry i przekonywujący, sprostał wyzwaniom wiążącym się z odgrywaniem tracącego wujka, Petera Parkera. Przeszedł znacznie lepszą przemianę od wzorcowego ucznia do superbohatera niż Andrew, odbył daleką drogę w trakcie trzech części. Jego wersja to udana wersja dobrze znanej postaci, ale ciągle pozostawała jakąś wersją i nie nastąpiło utożsamienie jednego z drugim ? komiksowa postać nie ożyła na ekranie ? to była jej filmowa wersja. Andrew Garfield na przestrzeni dwóch tytułów stał się dobrze znanym z innych źródeł bohaterem. Bohaterem, na którym wielu dzieciaków się wychowało. Jest trochę zarozumiały, uwielbia dowcipkować i dogadywać przestępcom, ale serce zawsze ma we właściwym miejscu. Spider-Man w obu wydaniach potrafił być dowcipny, ale dopiero w wersji Garfielda stał się uosobieniem dobrze znanego mitu. Film zszedł się z komiksem, było to widoczne wcześniej w starciu z Jaszczurem, rozbłysło w pojedynku z Electro i resztą. Andrew udowodnił, że ma w sobie talent aktora dramaturgicznego, jego scena z Sally Field o przeszłości rodziców Petera pokazuje jak dobrze ciągle młody aktor czuje się w skórze nastolatka. Punkt dla nowej wersji przygód pajęczego protagonisty.

Wynik

Projekty filmowe opowiadające o życiu natolatka, Petera Parkera zarówno Raimiego jak i Webba mają swoje zalety i wady, jedyną częścią tej franczyzy na wielkim ekranie, o której można spokojniejszym tonem powiedzieć, że jest bardzo dobra i pozbawiona błędów to Spider-Man 2, pod wieloma względami wręcz idealny. Mój wynik to 5:4 dla serii zapoczątkowanej w 2002 roku.

Niesamowity Spider-Man 2

496039.jpg

Wydaje mi się, że Mark Webb tak bardzo nie chciał by jego film nie podzielił losu ostatniej części, poprzedniej trylogii, że zapomniał o rozbudowie postaci, pokazaniu ich wnętrza i pochodzenia. Zbyt duża ilość czarnych charakterów nie jest największą wadą tego filmu, czas rozdzielony między postacie jest trafny. Rhino spina produkcję klamrą, Green Goblin ma momenty szaleńczego błysku, ale tylko Elektro zdaje się być bez większej skazy. Webb może wmawiać fanom co chce, ale jego nosorożec to nie jest postać doskonale znana z stron komiksów. Paul Giamatti to aktor na poziomie oskarowym, gra przerysowanego kryminalistę o rosyjskim rodowodzie, wprowadza trochę humoru, ale w ostatniej scenie niweczy wszelkie swoje poprzednie starania i zwyczajnie drażni uszy i oczy. Pomysł na tę postać to pudło. Zielony Goblin przewija się przez ekran marnotrawiąc swój potencjał. Na szczęście jest Electro, wszystkie sceny z jego udziałem robią wrażenie, poza momentami, przypominającymi inną postać z komiksów, Dr. Manhattana. Jaimie Foxx ratuje braki w scenariuszu i błędy w montażu, wyciągając ostatnie soki z Dillona. Sceny walki to jedne z najefektowniejszych w historii adaptacji medium, które wciąż się rozwijają.

Nowy ?spiderix? daleki jest od ideału, ale broni się całkiem przyzwoicie. W mojej ocenie plusów jest więcej, trudno pozbyć się wrażenia, jakoby reżyser chciał za dużo włożyć do jednego pudełka, wprowadzenie trzech łotrów nie wyszło produkcji na dobre. Wina tkwi przede wszystkim w niedopracowanej narracji i zapewne wymuszonym przez studio montażu. 3 złoczyńców w jednym filmie to jest możliwe, właśnie to pokazał Niesamowity Spider-Man 2, zabrakło cierpliwości i wiedzy, żeby doprowadzić to do końca, jest w tym zbyt wiele zgrzytów. Na koniec gdybym miał zrobić ranking filmów z pajączkiem kolejność byłaby następująca:

Spider-Man 2

Spider-Man

The Amazing Spider-Man

The Amazing Spider-Man 2

???????..

Spider-Man 3

A moja ocena najnowszego Spider- Mana to: 6,5

 Share

4 Comments


Recommended Comments

A dla mnie nowe pajączki biją te stare na głowę. Po pierwsze: w oryginalnej trylogii nie lubiłem i dalej nie lubię zbytniego urealnienia łotrów w stylu Nolana. O ile do Batmana takie coś pasuje, o tyle do całej reszty - nope. Po drugie: TASM naprawdę mocno trzyma się pierwowzoru, czyli komiksu i zaliczam mu to na wielki plus. Aktorzy też wypadają lepiej, Garfield świetnie radzi sobie z graniem Spideya, Tobey był zdecydowanie za sztywny. Ach, no i Gwen. Przeskakuje MJ o kilka długości jako postać. Że w TASM2 za dużo łotrów? Naliczyłem trzech (chociaż Rhino prawie w ogóle nie ma), tyle samo co w Spider-Man 3.

Link to comment

Zależy od której części, nowy spider jest przeciętny jeśli nie słaby, ale znacznie lepszy od starej 3.

Soaps

Chyba nie czytałeś tego co pisałem. Pisałem; że bliski jest pierwowzoru; że Garfield jest świetny w roli i lepszy do Tobey'a; że związek z Gwen jest dobry i wreszczie; że film nie jest mało udany z względu na 3 łotrów, tylko dlatego że źle ich użyto.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...