Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Bleach - wybielenie marki? (SPOILERS!)


Grimmash

2,465 views

 Share

BLEACH -WYBIELENIE MARKI?

ichigo_bleach.png

Wcale nie czekam aż autor się zlituje i zakończy swoją opowieść. Nie zgadzam się z słowami, że Bleach to dobry przykład degeneracji mangi. Seria ewidentnie zbliża się ku końcowi, ale nie każdy zdaje się wierzyć twórcy. Sam się zastanawiam czemu? Przecież co mógłby zyskać przeciągając serię, której opinia podupadła wśród fanów? Koniec czy nie naszły mnie myśli przepełnione uczuciem sentymentu i refleksji. W końcu spędziłem kawał czasu z tym anime, nawet jeśli było to tylko lekko ponad 20 minut i nieco mniej niż 20 stron tygodniowo.

Bardzo długo nie zapomnę pierwszego arcu świata shinigami i pustych. Był doskonały, kojarzył się z najlepszymi układankami filmowymi i znanymi z nich intrygami. Plan Aizena wyjścia ponad resztę istot i zbliżenia się do samego nieba był przekonywujący i ekscytujący. Potem nadszedł czas arrancarów i vizardów (czy jak JPF podaje Vaisorów). Byliśmy świadkami kolejnej wspaniale zapowiadającej się intrygi, która niemal do samego końca dawała spore nadzieje na wspaniały finisz. Po drodze dostaliśmy kilka wspaniałych walk (Ikkaku Vs Edorad, Ichigo Vs Grimmjow razy 2 czy choćby Ichigo Vs Ulquiorra) i parę postaci, które fandom uwielbia po dziś dzień. Czas fan klubów poszczególnych pairingów i postaci pewnie minął, szczyt popularności serii chyba też. Czemu? Wielu fanów twierdzi, że coś się po drodze zepsuło i zmieniło na gorsze. Ponoć Kubo zawiódł oczekiwania wielu osób. I za każdym razem kiedy próbował coś zmienić fani kipieli ze złości jak chociażby w przypadku rzekomej śmierci Byakuyi w nowym arcu. Ja osobiście uważam, że rzeczywiście nie jest to już ten sam Bleach, ale żeby się zepsuł? Nie! Owszem dostrzegam w nim wady, które postaram się wymienić, ale moim zdaniem nie przeważają one plusów serii. A takowe posiada ona po dziś dzień. Postaram się udowodnić, że obecnie po słabszej passie twór Tite jest bardzo dobry, choć rzecz jasna daleki od doskonałości. Nie będę wymieniać rzeczy z poprzednich arców, które są dobre, bo to fani pewnie wiedzą. Zresztą sporo z nich padło już moim łupem w tym akapicie. Żeby spróbować przekazać moje myśli i spostrzeżenia na temat dobrej strony Bleacha wymienię atuty jakie mu na zawsze pozostaną i jakie ma teraz (nowy arc). Chociaż wiele osób się ze mną nie zgodzi spróbuję rozliczyć się z serialem żeby odeprzeć te obecnie negatywne opinie o serii ? jakoby dalej nie było w wybielaczu nic ekscytującego a Kubo Tite się dawno skończył ? i pokazać, że nie każdy dzisiaj tak myśli, i gdzieś tam na świecie są jeszcze wierni fani.

Mnie osobiście cholernie podobała się finałowa bitwa w fake Karakurze i ostateczne starcie Aizena z Ichigo. Mugetsu i Aizen na sterydzie znanym jako Hougyoku to oznaki koncepcyjnego geniuszu Kubo Tite tak samo jak Hollow Ichigo Lv. 2. Kubo Tite ma wielki talent do tworzenia ciekawych postaci, które zachęcają widza do czytania i oglądania. Przyciągają różnorodnym wyglądem i stylem bycia. Ja jestem fanem Grimmjowa i Kenseia. Uważam też, że główny bohater serii jest jedną ze słabszych w niej postaci. Co dla mnie osobiście dobrze podkreśla wysoki poziom serii w tym aspekcie. Gama drugoplanowych postaci to wielki atut. Wprawdzie nie do końca wykorzystany, bo żonglerka między bohaterami i ich wątkami mogła by być lepsza. Ogólnie rzecz biorąc pomijając znakomity pierwszy arc drugi wypadł dobrze i efektownie, ale trzeci z fullbringerami nie powinien się zrodzić. Jest tandetny i zbędny od początku do końca. Całe szczęście, że na scenie pojawili się Quincy w 4 - bardzo obiecującym ? arcu, który ma już na swoim koncie ciekawe historie i argumenty. Znajdziecie tu za i przeciw w spektrum ogólnym i szczególnym dotyczącym mangi i anime. Podzielone na uniwersalne, wolne od spoilerów i takie, które nie mogą się bez nich obyć.

Evolved_Aizen_episode_14_SR.png

Zarzut numer 1 - Zakończenie arca Aizena (SPOILER)

Zakończenie grubo krojonego i budowanego przez 48 tomów planu Aizena wiele osób rozczarowało. Rzeczywiście, gdy fabuła dążyła do tego kulminacyjnego punktu wszystkim się ta podróż strasznie dłużyła. Kiedy wreszcie ten moment nastał wszyscy byli zaskoczeni jak szybko się skończył. Ja sam miałem wrażenie jakbym coś opuścił. Tak, wrażenie niedosytu pozostało. Długoletnie budowanie wielu wątków pobocznych i głównych straciło swoją wagę, stawki i napięcie mocno poszły w dół. I jak wielu zapewne pamięta mangaka kończąc tę sagę pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi. Nie dowiedzieliśmy się nic o przeszłości Isshina i Ryuukena, nie wiemy kim jest Ichigo (jest shinigamim i ...). To tylko pierwsze z brzegu sprawy przychodzące mi do głowy, takich wątków i tajemnic jest więcej np. skąd się wziął i czym był sławetny Hollow lv. 2?

Właśnie od tego momentu wszystko zaczęło się psuć. Wiele osób zaczęło z coraz mniejszym zainteresowaniem śledzić mangę. Część z nich zaczęła głośno mówić, że Bleach się skończył. Padały słowa, że skończył się już w sadze SS ? a przynajmniej powinien był. Okres szczytu erozji w narracji i opowiadaniu miał jednak dopiero nastąpić. Ja nie do końca rozumiem te stanowiska. Zgadzam się z wieloma rzeczami ? arc mógł skończyć się lepiej, w lepszym stylu; skończył się za szybko; Kubo wypiął się na fanów nie wyjaśniając prawie nic. Na obronę zakończenia starcia z Aizenem mam parę rzeczy. Efektowna walka Ichigo (Mugetsu) z przemienionym Sousuke (świetnie zrealizowana w anime), zdrada i poświęcenie się Gina (tak naprawdę cały czas był dobry) oraz to, że wątki wcale nie musiały być wówczas wyjaśniane. Jasne było, że to nie koniec serii i rozwiązań można będzie się spodziewać w nadchodzących chapterach.

Zarzut numer 2 - Arc z Fullbringerami ? Xcution (SPOILER)

Kubo tą krótką historią sporo namieszał w stworzonej przez siebie rzeczywistości i poddał po raz kolejny pod wątpliwość kim tak naprawdę jest Ichigo, Shinigami, Vizardem (Visoredem), człowiekiem czy wreszcie tym Fullbringerem? Naiwność i nieskładność całości mimo dość spójnej narracji nie dawała mi spokoju. Autor zapędził serię w ciemny kąt sprowadzając klimatyczny tytuł do poziomu absurdu np. postać, której mocą jest urzeczywistnianie świata gier m. in. z pomocą PSP. Nie mogłem przeboleć takiej dziecinady i odejścia od skrzętnie wprowadzanych granic i zasad tego świata. Ta historia kiepsko się z tym wszystkim łączy ewidentnie odstając od całej reszty. Niektórzy czytelnicy mogliby ten arc uznać za warty tyle samo co fillery w anime. Chodzi tu o jakość historii jej zahaczenie o główne wątki mangowe i rzecz jasna banalne jak na autora postacie. Kontrowersyjne jest też wyjaśnienie pochodzenia mocy Chada, jego natury i tego czego stał się częścią. Z jednej strony fajnie, że mistrzu podjął temat z drugiej szkoda, że akurat tak to wytłumaczył (fullbring)

Ten arc nie powinien mieć miejsca, najlepiej zapomnieć, że istniał. Łatwo nie będzie, bo Kubo obmyślił sobie sposób na wplątanie niektórych postaci w dalszy ciąg. Jeden plus całego tego zamieszania to Ikumi Unagiya ? charakterna babka.

InjuredYamamoto.jpg

Zarzut numer 3 - R.I.P. (SPOILER)

Brak odwagi twórcy do uśmiercenia choćby jednej popularniejszej postaci lub w drugą stronę znienawidzonej przez fanów (spośród protagonistów). Hitsugaya, Hinamori, Inoue, Chad te postaci parę razy już znajdywały się w sytuacjach, które dawały nadzieje wielu osobom na ich ostateczne uśmiercenie. Ale nawet przecięta na pół Hiyori przeżyła atak Ichimaru. Wielokrotnie postaci były przywracane do życia mimo śmiertelnych ran co tworzyło absurdalne sytuacje wkurzające fanów. Wreszcie kiedy Kubo odważył się na uśmiercenie jakiegoś bohatera zrobił to po najmniejszej linii oporu.

Nowy arc z Quincy przyniósł śmierć porucznikowi pierwszej dywizji Sasakibemu. To była jedna z najrzadziej pojawiających się na kadrach mangi postaci. Nie miał wielu fanów, nie miał też grona hejterów. Dostał pokaźny i godny epilog głównie po to byśmy wreszcie dowiedzieli się o nim czegoś. Tak na pociechę autor nadrobił setki chapterów z znikomym udziałem porucznika. Potem nadeszło epickie starcie (tak podobało mi się) w wyniku, którego umarł Yamamoto kapitan pierwszej dywizji i dowódca całego Gotei 13. To bardzo rozpoznawalna postać przedstawiana jako najsilniejsza osoba w Soul Society. Aizen bał się kiedyś starcia z nim i nawet po odebraniu jego największego atutu ? zanpakutou ognia ? był bardzo groźnym dla niego przeciwnikiem. Tym razem dowódcy nie pomógł nawet spektakularny i przemyślany bankai. Mangaka zdołał uśmiercić już paru popularnych członków Espady, albo Ichimaru Gina (czego ja sam nie jestem w 100%, ta postać może jeszcze wrócić), ale pierwszą postacią ewidentnie pozytywną i mającą wierne grono fanów jest Kira Izuru. Chociaż w mandze nie padło żadne oficjalne potwierdzenie jego śmierci (jedynie, że jego aura zniknęła) to na chwilę obecną wygląda na to, że mu się zmarło. Nadal brakuje głęboko uzasadnionej i przemyślanej śmierci jakiejś bardziej znanej postaci. Mimo wielu kontrowersji jakie krążą wokół Naruto moim zdaniem autorowi udało się tam ciekawie poprowadzić pewne wątki prowadzące do uzasadnionych, pięknych, honorowych i wzbogacających treść serii śmierci. Bleach tego nie ma.

Zarzut numer 4 - To już nie ten sam Bleach.

Na forach i portalach poświęconych M&A, czy też tych o samym Bleachu często można było wyczytać takie słowa. Jest to bardzo ogólny zarzut głęboko podlegający zasadom subiektywizmu. Wybielacz się zmienił, nie sądzę jednak aby zmienił się jednoznacznie na gorsze, ale ponieważ musi się tutaj znaleźć jakiś głos sprzeciwu nastawiony na nie, przyznam, że odkąd Aizen dostał się do Hueco Mundo nie mieliśmy tak doskonale opowiedzianej i poprowadzonej historii. Charakter mangi stał się bardziej klarowny i otwarty ? teraz wiadomo kto jest prawdziwym wrogiem, trzeba się z nim zmierzyć twarzą w twarz. Tite rzucił na szale więcej nowych postaci i starć aniżeli niebanalnej fabuły. Zwyczajnie oczekiwania fanów nie pokryły się z tym co przedstawił im autor. Chociaż daleki jestem od podzielenia takich poglądów to jestem w stanie przyznać, że w ogólnym znaczeniu tak, Bleach nie jest już taki sam.

Zarzut numer 5 - Fillery

Można rzec, że to problem stary jak świat. Każdy tasiemiec się z nim boryka mniej lub bardziej. Bliczyk też ma ten problem chociaż poziom odcinków jest wyższy niż w Naruto to po Bounto zupełnie zszedł na psy. Pierwsze fillery z Bounto były całkiem dobrze wszczepione w wykreowany przez Kubo świat. Oglądało się je całkiem gładko, a ciekawe walki tylko umilały seans. Potem niestety nadeszły gorsze czasy. Byliśmy świadkami rebelii Zanpakutou, fillery z Bakkoutou i inne pomniejsze, krótsze historie jak np. mecz piłki nożnej z udziałem Toushiro.

Ogólnie rzec biorąc fillerowe odcinki można sobie odpuścić, bo po pierwsze nic się nie traci i po drugie zyskuje się drogocenny czas. Mogę jedynie z swojej strony powiedzieć, że pierwsza dłuższa seria wypełniaczy - już wcześniej wspomniana ? choć daleka od ideału warta jest zachodu.

Zarzut numer 6 - Polskie wydanie

Myślę, że do spadku popularności w Polsce tego tytułu mogło się przyczynić ?wybitne? polskie tłumaczenie. Problem polega na tym, że po kupieniu tomiku i przeczytaniu tego co tam jest (z polskim nazewnictwem), po zajrzeniu w sieć można zobaczyć całkiem różne dwa światy. I wcale nie chodzi tu tylko o fansuby, ale o zdrowy rozsądek. Przykład Zanpakutou, czyli w wersji pl żniwiarz dusz. Kubo przedstawił te miecze jako wręcz pełnowartościowe postaci - istoty żywe, czujące i myślące. Czemu zatem ich nazwy (imiona) zostały przetłumaczone na polski, a imiona postaci nie? Przecież wystarczyło dać polskie tłumaczenie na koniec tomu, albo jakiś przypis i wszystko byłoby super. Takich gaf i problemów z tłumaczeniem pana Dybały jest więcej. Zdarzają się też językowe lapsusy i notorycznie onomatopeje zasłaniają właściwe kadry z rysunkami ? a przecież Kubo potrafi świetnie rysować, jest co podziwiać!

Wszystkie nawet najmądrzejsze wytłumaczenia obecnego stanu rzeczy do mnie nie docierają. W polskiej wersji tytuł jest krzywdzony. Już się z tym pogodziłem, ale wciąż przeglądając kolejne tomy nie widzę tego co chcę.

Zarzut numer 7 ? Kubo is a troll

02c.gif

Fani szybko zaczęli nazywać twórce mangi trollem. Nazywa się go tak z względu na braki w jego palecie rysowniczej, ale przede wszystkim za opowiadaną historię. Po sieci krąży wiele memów, gifów i avów z zdjęciem Tite pozującym w przeciwsłonecznych okularach. Jakie są zatem konkretne zarzuty podpadające pod kategorię autora mangi jako trolla? Po pierwsze częsty brak tła na kadrach i stronach. Najwięcej jest jednak zastrzeżeń do samej opowieści. Nieoczekiwane i nieuzasadnione wzrosty mocy np. Zaraki, gdy trzyma miecz dwoma rękoma albo, gdy Yammy z najsłabszego Espady (10) stał się najsilniejszym (0). Nie wspomnę tutaj o potężnych mocach Ichigo i słynnych boostach. Szczerze powiedziawszy większość z tych zarzutów wcale mi nie przeszkadza i nawet mnie nie irytuje, ale coś w tym musi być, skoro tak wielu fanów to dostrzega. Jest, jednakże jedna sprawa, która mnie mocno poirytowała ? bez spoilowania ? drażnienie się z fanami Grimmjowa w najnowszym acu.

Atut numer 1 - Spektakularne walki

Animowane walki to najczęściej wymieniany plus. Każdy kto liznął odrobinę anime bądź patrzył na to gdzieś z boku od razu zauważał dobrze animowane walki. Osoby nie siedzące w temacie potrafią bez mrugnięcia okiem obejrzeć starcia na miecze i przyznać, że fajne. Wiem to z własnego doświadczenia. Zdarzało się też, że taka osoba pytała się co to takiego? Jak się to nazywa? Wówczas z przyjemnością od razu odpowiadałem, bądź milczałem, by po jakimś czasie podać tajemnicze i zdawkowe wskazówki. Oczywiście ostatecznie podawałem tytuł ? żeby nie było. Nie będę zagłębiać się za bardzo w poszczególne walki: jakość animacji, choreografii, epickości. Nie będzie też żadnego prywatnego rankingu ulubionych pojedynków. Poniżej są walki, które ja uważam za wystarczająco spektakularne, emocjonujące i dobrze zrealizowane; ułożone są chronologicznie:

Kurosaki Ichigo vs. Abarai Renji & Kuchiki Byakuya

Kurosaki Ichigo vs. Madarame Ikkaku

Kurosaki Ichigo vs. Abarai Renji

Kurosaki Ichigo vs. Zaraki Kenpachi

Ishida Ury? vs. Kurotsuchi Mayuri

Hitsugaya T?shir? vs. Ichimaru Gin

Shih?in Yoruichi vs. Su?-F?ng

Kurosaki Ichigo vs. Kuchiki Byakuya Shih?in Yoruichi vs. Yammy Llargo

Madarame Ikkaku vs. Edrad Liones

Kurosaki Ichigo vs. Grimmjow Jaegerjaquez

Kurosaki Ichigo vs. Grimmjow Jaegerjaquez starcie drugie

Hirako Shinji vs. Grimmjow Jaegerjaquez

Kurosaki Ichigo vs. Grimmjow Jaegerjaquez starcie finałowe

Zaraki Kenpachi vs. Nnoitra Gilga

Kurosaki Ichigo vs. Ulquiorra Cifer starcie finałowe

Hisagi Sh?hei vs. Findorr Calius Aikawa Love & ?toribashi R?j?r? vs. Coyote Starrk

Ky?raku Shunsui vs. Coyote Starrk

Muguruma Kensei vs. Wonderweiss Margela

Komamura Sajin & Hisagi Sh?hei vs. T?sen Kaname

Yamamoto Genry?sai Shigekuni vs. Wonderweiss Margela

Kurosaki Isshin, Urahara Kisuke & Shih?in Yoruichi vs. Aizen S?suke

Ichimaru Gin vs. Aizen S?suke Kurosaki Ichigo vs. Aizen S?suke

Kawapaper_Bleach_0000021_1600x200.jpg

Atut numer 2 - Szeroki wachlarz postaci

Liczne grono ciekawych i różniących się od siebie protagonistów oraz antagonistów. Wygląd postaci, detale ubioru jak również ich moce dobrze odwzorowują ich charaktery. Spotkałem się z opiniami, że bohaterowie mając do wyboru dwie decyzje, zawsze... no może nie zawsze... prawie zawsze wybiorą tę głupszą? Ponoć trudno zrozumieć wybory postaci. Ja jednak upierać się będę przy swoim. Moim zdaniem postaci to najmocniejsza strona wybielacza. Taka różnorodność charakterów i jeszcze większa w wyglądzie jest bardzo imponująca. Bohaterowie mają swoje przekonania, mają swój styl i nie wydają się być pustymi w środku lalkami. Ogrom liczby stworzonych Shinigami, Hollowów, Arrancarów, Visoredów i teraz jeszcze Quincy może onieśmielać. To też sprawia, że każdy entuzjasta M&A znajdzie tu coś w swoim guście.

Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad ?głupkowatością? podejmowanych przez animowane charaktery decyzji. Zresztą nawet nie rozpatrywałem ich w kategorii ?głupie?. Gdy usłyszałem takie poglądy byłem lekko zdziwiony. Jedyny mój zarzut kierowałbym w stronę głównego bohatera, którego można zabić a Bleach i tak spokojnie przetrwałby taki cios. Bardzo szeroki, drugi plan jest prawdziwym skarbem Bleacha. No może prócz paru irytujących wielu fanów postaci jak np. Inoue, Hinamori i Chad.

Atut numer 3 - Muzyka w anime

Dzięki kompozycjom Shiro Sagisu odkryłem nowy, bogaty w dźwięki i zróżnicowany świat. Znając go jeszcze z Skull Mana i NGE uważam, że to tytuł w którym nastąpiła eksplozja talentu twórcy. Shiro Sagisu to niespotykany a przynajmniej rzadko spotykany w świecie muzyk. Zwyczajnie z względu na wszechstronność. Pełna gama rodzajów muzyki i instrumentów. W dodatku przebiera nimi tak gładko jakby zwyczajnie oddychał. Jego utwory sprawiają wrażenie przemyślanych to takie mini arcydzieła. Jego twórczość nadaje Bleachowi niespotykany klimat. Podczas gdy animacja z różnych względów kuleje (cenzura, kreska itp.) albo mamy przed oczyma fille to muzyka Sagisu jest niezmienna - genialna. Udowodnił, że zna się na elektronice - On The Precipice of Defeat. Pokazał, że lubi ciężkie brzmienia i czuje się w nich dobrze - Guitar III, Storm Center. Wykazał się na polu muzyki klasycznej - Never Meant to Belong, Recollection III. Zabawił się też muzyką często nazywaną epicką, używaną często do trailerów filmowych i samych filmów - Encirclement Battle, Invasion, Treachery. Przede wszystkim pokazał, że świetnie umie łączyć różne rodzaje muzyki i eksperymentować ? Soundscape to Ardor, Escalon, Power to Strive, Emergence of The Haunted, Shadow's Masquerade, Fade To Black_Irish Dance. Można by jeszcze jego w jego motywach muzycznych wyszczególnić muzykę grozy, komedii oraz pewnie jeszcze kilka innych. Zdarza się, że zaledwie jednym instrumentem potrafi stworzyć dzieło ciekawe i klimatyczne. Manipuluje nim tak, że słuchaczowi nie przeszkadza ubogość instrumentalna. Można go więc po trosze nazwać minimalistą.

Sagisu udało się w moim odczuciu coś niebywałego, niespotykanego. Shiro zawsze jest dobry nawet gdy jest zły. Są osoby, które będą przeczyć temu co piszę, ale zastanówcie się przez chwilę. Te gorsze soundtracki, jakie według niektórych się przydarzyły Sagisu są tak naprawdę bardzo dobre. Po prostu wypadają blado przy innych, genialniejszych ścieżkach dźwiękowych mistrza. Kto z pamięci wymieni osoby odpowiedzialne za reżyserie i scenariusze do serii? O muzyce natomiast mówi się zawsze, właściwie co odcinek padały komentarze pod jej adresem. Sagisu stał się dla mnie drugim ojcem Bleacha, jego znakiem rozpoznawczym.

soul-society.jpg

Atut numer 4 - Świat przedstawiony

Skomplikowany świat, w którym mamy kilka różnych ras i jeszcze więcej podziałów na klasy jest bardzo spójny. Karakura Town, Soul Society, Hueco Mundo i piekło dają wystarczającą różnorodność estetyczną. Tylko natrętny narzekacz miałby problem z lokacjami w Bleachu. Owszem można dostrzec wspólne elementy, ale wynikają one głównie z przywiązania Aizena do wygód znanych z SS. Potem otoczenie różnicuje się w większym stopniu ? dobrze widoczne w nowym arcu. Do galerii lokacji doszedł wymiar, w którym gwardia królewska chroni wiadomo kogo, jest jeszcze tajemnicze pałac wrogiej armii wypełnionej po brzegi armią wrogo nastawionych Quincy.

Atut numer 5 - Cliffhangery i zwroty akcji

Eiichiro Oda jest mistrzem w prowadzeniu swojego uniwersum. Mieszania przygody, walk i humoru. Nie potrafi jednak tak jak Kubo Tite pozostawić czytelnika w napięciu na koniec chaptera i oczekiwaniu na następny. Owszem zdarzało się, ale nie tak często jak twórcy wybielacza. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy już (serio nie mam czasu na to, aż takim nerdem nie jestem) mangaka stosował zwroty akcji i momenty trzymające w napięciu. Często dotyczyły one tego czy ktoś zginie czy nie. Zdarzały się też takie dość niespodziewane.

Bleach_lieutenants.jpg

Atut numer 6 - Kreska

Kubo ma żyłkę rysownika, którego cenię. Kreska jak tytuł z Japonii jest odrobinę niecodzienna, gdyż odbiega od klasycznych norm. Zresztą każdy większy tytuł ostatnio cechuje taka właśnie cecha. Dziś twórcy wybijają się dzięki odróżnieniu się od reszty swoim stylem rysowania. Klasyczne małe noski i wielkie oczęta odeszły dla wielu w zapomnienie. Strony wypełnione rysunkami Kubo zaliczyłbym do kanonu piękna. Estetyczne walory jego stylu cenię sobie bardzo wysoko. Często się zdarza, że ten właśnie japoński komiks można po przeczytani, albo przed (jak kto woli) oglądać jak obrazki bez dymków. Kreskę mistrza określiłbym jako łączącą styl amerykański i japoński. Myślę, że zaznajomieni z tematem się ze mną zgodzą. Ewolucję rysunku i dojrzewanie twórcy doskonale widać na przestrzeni tych dotąd wydanych 60 tomów. Zmiany nie następują z rozdziału na rozdział lecz z tomu na tom. Nie wspomnę tutaj o licznych projektach postaci i różnego rodzaju stworów, które co nieco wymieniłem na samym początku.

Atut numer 7 - Bez cenzury

Dobrze znany środek do czystości wrócił również na tory historii opowiadanej dla nieco starszej widowni. Mamy odcinane kończyny i tułowia, elementy grozy, nagie czaszki, szkielety i ciała. Seria tak naprawdę nigdy na dłuższą metę od tego nie odeszła, ale Kubo teraz wrzucił wyższy bieg i docisnął pedał gazu. Jeśli w 2014 ma pojawić się anime i być sukcesem to nie może cenzurować co drugiej brutalnej sceny jak to zrobiono na potrzeby Dragon Ball Kai.

Atut numer 8 ? Melanż gatunkowy

Tak wiem, wiele innych tytułów (może nawet co 2, 3 tak ma) dzisiaj jest wielogatunkowych. Do takich zalicza się też Bliczyk. Wybiega poza dobrze znane ramy gatunkowe łącząc dramat, akcję, komedię. Do mieszanki dodałbym też coś na podobieństwo filmów heist z zawiłymi planami i zwrotami akcji wkręcającymi widza w fabułę. Akcja to oczywista sprawa walki ble, ble, ble. Dramat też nie jest trudny do rozszyfrowania egzekucja Rukii, porwanie Inoue oraz całe mnóstwo wątków większych i mniejszych. Komedia to jest coś, czego papierowej opowieści na początku nie brakowało. Potem był drugi okres, kiedy humor zniknął całkowicie. Ostatnim czasy wrócił do łask i ma się całkiem nieźle.

20091009184626!Kensei_Bankai.jpg

Atut numer 9 ? Problem Shinigami z Bankai (SPOILER)

Szybko się okazuje, że Quincy mają asa w rękawie i mogą ukraść Bankai Shinigami. Okradziony bóg śmierci zachowuje swojego zabójcę dusz i może go używać swobodnie w formie Shikai. Ten trik wyrządza wiele szkód w szeregach 13 dywizji, kilku kapitanów traci ostateczną formę swoich mieczy i odnosi poważne rany, wykluczające ich z wojny. Zanim Urahara opracowuje sposób na ich odzyskanie mija wiele czasu. Powrót Bankai do prawowitych właścicieli wcale nie oznacza nic dobrego, bo teraz Quincy mogą używać swojej ostatecznej formy zwanej Vollständig. Sposób na odzyskanie Bankai jest dość prosty i w swej prostocie mądry, ale to pozostawię jako niedopowiedzenie.

Atut numer 10 - Historia Isshina

Wreszcie dostajemy wyjaśnienie kim tak naprawdę jest Ichigo, kim był w przeszłości jego ojciec oraz przede wszystkim kim była Masaki. W jednej serii chapteró dostajemy masę odpowiedzi, które fani zadawali jeszcze przed zakończeniem starcia z Sousuke. Poznajemy różne fakty i fakciki m. in. moc Zanpakutou Isshina i jego przyszłej partnerki, Ryuukena zapalonego młodzieniaszka i jak zwykle trzymającego rękę na pulsie Uraharę, który na wszystko znajdzie sposób. Nie dziwne, że tyle wie o Kurosakim. Historia zejścia się rodziców truskawy odkrywa także znacznie mroczniejsze karty uchylając nieco kurtynę tajemnicy dowiadujemy się nad czym wówczas pracował Aizen Sousuke i jego banda. Wszystko razem łączy się w zdumiewająco dobrą całość.

Atut numer 11 - Bankai Yamamoto (SPOILER)

Bankai Genryuusaia przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Bez wchodzenia w szczegóły moc płomieni zostaje skupiona w jednym punkcie. Wszyscy wokół zaczynają odczuwać skutki odpalenia tej ostatecznej formy: Zanka no Tachi. Wysusza ona otoczenie, wszelkie zapasy wody parują i wilgoć całkowicie znika z powietrza. Oczywiście to nie koniec. Zanka no Tachi ma cztery diametralnie różne techniki zwane: północą, południem, wschodem i zachodem. Każda ma inne zastosowanie np. do obrony, ataku i trzeba tu docenić kreatywny kunszt autora. Ma jednak jedną wadę im dłużej jest używany tym większe ryzyko dla wszystkiego i wszystkich wokół.

1646.jpg

Atut numer 12 ? Quincy (SPOILER)

Wreszcie Kubo postanowił odsłonić wszystkie karty związane z tą rasą. Dzięki temu dowiadujemy się więcej o tym, czego użył Ishida w walce z Mayurim oraz wiele, wiele więcej np. Letzt Stil, Vollständig, Blut Vene, Ausscheren itp. Elitą rasy są Sternritterzy. Dysponują mocą porównywalną z kapitańską, często większą. Kradzież ostatecznego uwolnienia Shinigami jeszcze bardziej przechyla szalę w walce na ich korzyść. Ich zdolności są diametralnie różne. Nie wszyscy stosują łuki. Część ma miecze jest nawet osobnik z pistoletami. Uwolnienie ich mocy tak jak u bogów śmierci jest charakterystyczne dla danego gwiezdnego rycerza i bywa silniejsze od niejednego Bankai.

Atut numer 13 ? Komamura (SPOILER)

Dla mnie jak na razie to chyba największe zaskoczenie. Nie spodziewałem się tego wcale. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, a samo określenie bez wchodzenia w szczegóły może zdradzić zbyt wiele, no ale skoro ostrzegałem przed spoilerami to są wśród was osoby na to gotowe. Mianowicie nasz poczciwy, zwierzęcy kapitan ulega przemianie. Jakiej tego już nie zdradzę, dodam jeszcze jedynie, że przemiana jest wizualnie bardzo ciekawa i niespodziewanie efektowna.

Atut numer 14 - Zero Division (SPOILER)

W Soul Society po jednej z bitew pojawia się wreszcie osławiony, owiany niemal legendą skład 0 zwany również gwardią królewską. Jak dowiedzieliśmy się tego wcześniej, tylko kapitan może awansować do tej zaszczytnej dywizji i jak wiemy wśród jego członków jest była kapitan pod którą pracowała Sarugaki Hiyori, czyli Hikifune Kirio. Każdy z członków czymś się zasłużył w historii Seireitei i Gotei 13. Wszyscy przynależący do tej zaszczytnej grupy razem mają moc bojową równą wszystkim oddziałom. Każdy z osobna to prawdziwe ekscentryczne indywiduum. Obok wspomnianej Hikifune do gwardii wybrani zostali:

Shutara Senjumaru (Bogini Strzegąca Krosen): postać owiana tajemnicą, zdaje się jednak, że pełni podobną do Mayuriego rolę;

Kirinji Tenjiirou (Demon Gorących Źródeł): wysokiej klasy specjalista od leczenia. Twórca uzdrawiających źródeł;

Nimaiya Oetsu (Bóg Mieczy): twórca najważniejszej w arsenale bogów śmierci broni ? Zanpakutou;

Ichibei Hy?sube (Mnich Źrenicy): wydaje się być otwartym i godnym zaufania osobnikiem. Poza tym niewiele o nim wiadomo;

Hikifune Kirio (Królowa Zboża): eks kapitan XII dywizji i wynalazca sztucznej duszy.

624366-promo.jpg

Zarzut/atut numer 1 ? Unohana Vs Zaraki (SPOILER)

Kubo Tite nie pierwszy i nie ostatni raz zaskoczył fanów. Pomysł na starcie obu tych bohaterów obiecywał nie tylko emocje- walka na śmierć i życie ? ale i zapewne zagłębienie się w historię relacji obu walczących stron . Poznajemy przeszłość Unohany i dowiadujemy się wreszcie kim jest - Unohana Yachiru (więcej już nie zdradzę i tak dość już spoilerów się znalazło w tym tekście). Wiele osób zwraca uwagę na niejasności jakie rodzą się na paru stronach (wywołanych rysunkami). Mój koncepcja jest taka ? Zaraki naprawdę był kilka razy bliski śmierci i tracił przytomność. Unohana biegła w technikach uzdrawiania za każdym razem doprowadzała go do stanu używalności. Mam jednak pewne rezerwacje wobec tej walki. Po pierwsze za słabo zagłębił się Kubo w przeszłość i pierwsze spotkanie obu stron. Po drugie rozczarował mnie bankai Unohany, a raczej to, że nic się o nim nie dowiedzieliśmy i że został tak łatwo zatrzymany. Ostatecznie świetnie zapowiadająca się walka skończyła się przedwcześnie. Pojedynek tkwił częściowo w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. I to jest bardzo fajne, ale płytkie podejście do tematu spotkania młodego Zarakiego z śmiertelną Unohaną odbiera trochę przyjemność z całego wydarzenia i zwyczajnie rozczarowuje. Myślę, że 1-2 całe chaptery dotyczące tamtych zdarzeń byłyby w sam raz.

KONIEC

Czy to nadgorliwość i wysokie oczekiwania zapędziły Bleacha do oślego rogu, a może wina jest po stronie samego mangaki? Trudno ocenić, w mojej opinii prawda leży gdzieś po środku. Fani w pewnym momencie mieli za wysokie oczekiwania, którym albo Kubo nie mógł sprostać albo nie spodobało mu się wyznaczanie kierunku historii przez jego fandom. Jakikolwiek jest powód Bleach jest obecnie w odwrocie, według mnie zwyczajnie nie zasłużenie. Obiektywnie patrząc na sprawę mimo większej ilości atutów aniżeli zarzutów jestem w stanie przyznać - marka Bleacha się wybieliła (och ironia losu eng. bleach - pol. wybielacz).

POZDRO DLA WSZYSTKICH CO WYTRWALI W CZYTANIU TYCH WYPOCIN- ARIGATO!

 Share

6 Comments


Recommended Comments

500. Cieszę się ze śmierci Genryusaia. Dziadzia dowódca był tak nudny, że gdy Kubo go uśmiercił, poczułem ulgę.

16. Rozdział z Fullbringerami uważam za jeden jeden z fajniejszych. Bo Riruka była fajna, a Truskawa poważny jak nigdy dotąd, no i wątek z pierwszym zastępczym shinigami też mi do gustu przypadł (=^.^=)

234. IMO totalnie zrąbana akcja z tym całym wyjściem Aizena i jego oddziału Arrancarów. Naprawdę, już Aizen to by mógł przewidzieć, że jego nowi koledzy zostaną rozpaćkani- imo powinien ich wzmocnić przed walką. Tak naprawdę jedyną niewiadomą dla Aizena był faktyczny poziom mocy Truskawy.

760. Smuci mnie niewykorzystany potencjał w wątku Kagerozy i Nozomi. Bardzo smuci.

8.

Bankai Yamamoto

A moja reakcja była taka:

Tylko tyle? Super potężny legendarny bankai dziadka nie jest ani trochę imponujący. Smutam.

509.

Komamura
Dla mnie jak na razie to chyba największe zaskoczenie.

A dla mnie rozczarowanie. Super umiejętność, ostateczna forma, nieśmiertelność... A zaraz potem utrata tego wszystkiego, a nawet więcej bo przejście do formy bezbronnego liska. No ja dziękuję coś takiego.

666. Czekam aż Ichi dostanie takiego boosta, że machnięciem miecza będzie od niechcenia galaktyki rozwalał. I tak już nie może przebywać w świecie ludzi bo by ten świat się rozpaćkał... Ale nie żebym narzekał. Podoba mi się to ;D

bleach_meme_by_nekoespada-d5dvy7q.png

bleach_memes_by_shadowofmephiles-d5q2b38.png

bleach_memes_by_shadowofmephiles-d5q2aj6.png

bleach_memes_by_shadowofmephiles-d5q2ar9.png

Link to comment

Ale tl;dr. :P

Ja Bleacha skończyłem czytać pewnie gdzieś w połowie archu rozgrywającego się po finale wątku Aizena. A wcześniej i tak strasznie się przy tym męczyłem. Niestety, ale jestem jedną z tych osób dla, których seria skończyła się na SS arch. Do tego momentu historia, świat, cała reżyseria i postaci prezentowały się ciekawie i logicznie. Nie było przynudzania, walki nie ciągnęły się jak guma w majtkach, a intryga rzeczywiście potrafiła zaciekawić. Później to wszystko gdzieś zniknęło i już nie wróciło.

Szkoda Bleacha.

Link to comment

Szkoda, być może. Wielu osobom na pewno jest szkoda. Mnie jest szkoda, że tyle krytyki jest. Skoro tyle osób krytykuje to coś w tym musi być i uznaję to. Ja czytam, bo lubię. I chyba na zawsze zostanie ze mną. Nie tak jak DBZ, ale zawsze miło będę wspominać.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...