Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    916
  • views
    177,956

Deadfall Adventures


Sergi

731 views

 Share

Deadfall_Adventures_Black_Logo.jpg

A niechaj gracze wżdy postronni znają,

Iż Polacy nie gęsi, iż swojego anczarteda mają!

I to nie byle jakiego - DA czerpie całymi garściami z Indiany Jonesa, Drake'a, Lary Croft, nowej "Mumii" i... Alana Wake'a. Do synergii jednak tu daleko.

Rzecz dzieje się w 1938. Główny bohater, James Lee Quatermain, prawnuk Allana Quatermaina, żyje ze sprzedaży klamotów sławnego przodka i oprowadzania po Egipcie ludzi, którzy mogą potem się chwalić, że bujali się z Quatermainem z "tych" Quatermainów. Pewnego razu zgłasza się do niego agentka Jenn jakaśtam. Jenn pracuje dla Wuja Sama (co James nieustannie powtarza), choć ma brytyjski akcent. Jest też zbudowana zgodnie z kanonem piękna typowym dla budżetowych gier - duży biust i szerokie barki. Potem jest już z górki - on jest sceptyczny, ona nieufna, odkrywają tajemniczy artefakt, biją nazistów, komunistów i mumie by ostatecznie uratować świat i zakochać się w sobie. Po drodze czeka nas sporo strzelania, biegania i rozwiązywania zagadek. Te ostatnie wypadają chyba najgorzej.

Wszystkie napotkane "puzzle" to dzieła starożytnej cywilizacji, składają się więc z kamiennych bloków, metalowych kolców i różnej, przedziwnej maszynerii, która wytrzymała kilka tysięcy lat w jakiejś zapomnianej przez Boga i ludzi jaskini. Rzeczona cywilizacja musiała się dzielić na dwie kasty - pyszałkowatych geniuszy i skończonych idiotów. Część zagadek jest więc tak prosta, że sprowadza się do wklepania pokazanej na ścianie obok kombinacji, a reszta tak trudna, że z pomocą notatnika dziadka i/lub metodą prób i błędów można ją przejść. W efekcie z jakiejś setki zagadek, które rozwiązałem w trakcie gry jedna (JEDNA) była przyjemnym wyzwaniem.

ADVGame-Win32-Shipping%202013-11-26%2021-17-24-15.png

Nazwa studia w formie marki samochodu. Klasyk.

Lepiej wygląda walka. Strzelamy z broni z epoki, a oprócz klasyków jak MP-38 czy kar98k zobaczymy też kilkanaście rzadziej spotykanych modeli. Quatermain nosi stale dwa rewolwery z nieskończoną amunicją, jedną broń długą, jedną specjalną i ładunki wybuchowe (niemieckie granaty lub dynamit). Rewolwery można zamienić na znalezione pistolety (często całkiem fajne), ale nie znajdziemy do nowych zabawek amunicji. Po wystrzelaniu wracamy do sześcio-strzałowców. Quatermain ma oprócz tego możliwość ulepszenia swoich statystyk w zamian za znalezione artefakty - szybszy bieg, większa celność, więcej życia etc. Szkoda że drzewko jest raczej krótkie, artefakty trudno znaleźć, a ulepszenia są słabe.

Gdyby je jednak wzmocnić, to okazałoby się że walka jest dziecinnie prosta. Głównie dlatego, że Quatermain jest bardzo wytrzymały, a przeciwnicy... zwyczajnie głupi. Prują często w naszym kierunku nie zdając sobie sprawy, że trafiają w przeszkodę, za którą się schowali, albo wybiegają na otwarty obszar gdy prujemy do nich z CKMu. Kilkukrotnie zdarzyło mi się też, że zaszedłem ich od flanki, a oni kompletnie nie zdawali sobie z tego sprawy. Ale to jeszcze betka - oponenci potrafią się sami pozabijać nieudolnie rzuconymi granatami.

ADVGame-Win32-Shipping%202013-11-26%2021-21-59-21.png

No nie rób już takiej miny, przecież nie bolało

Do tego dochodzą animacje. Naprawdę toporne, gnące modele w okropny sposób i zmuszające nieboszczyków do spoczywania w dziwacznych pozycjach (a to ponoć Havok). Mimika to prawdziwy koszmar. Główni bohaterzy mieli miny rysowane chyba przez dzieci, a główny zły ma uśmieszek podkręcony niczym wąsik. Machinimy z TF2 i "My Body is ready" się chowają.

Efektem tego najlepiej poruszają się umarlaki. Napotkane mumie nie tylko stosunkowo ładnie się poruszają, ale też robią zgrabne uniki, zdając sobie sprawę z tego, co robi im krzywdę. A chodzi o dobrą, niemiecką latarkę. Żeby zabić umarlaka musimy najpierw go naświetlić. Zwykłe światło tylko je spowalnia, dociśnięcie Alt wzmacnia strumień i pali bandaże. Tę dość prostą zabawę wzbogacono możliwością zgniecenia wrogów kamienną pułapką bądź otwarcie kamiennego świetlika, tak by Słońce odwaliło za nas połowę roboty. Pod AW można też podpiąć wypowiedzi głównego bohatera, które - jak się przekonujemy na końcu - spisuje w pamiętniki, których ludzie nie biorą na serio.

ADVGame-Win32-Shipping%202013-11-26%2021-55-13-51.png

'Cause this is thriller!

Trudno zresztą traktować tego gościa na poważnie. Przez pierwszych kilkanaście minut powtarza natrętnie "Uncle Sam", a potem sadzi żenującymi one-linerami i odniesieniami do gier, na których wzorowali się twórcy. Najgorzej jest przy zagadkach - jeśli się zatniemy, to co kilkanaście sekund James albo Jenn będą powtarzać tę samą mądrość na temat aktualnie przechodzonego etapu. Ani to odkrywcze, ani pomocne w rozwiązywanie. Po prostu wkurza. Na dodatek nasi sojusznicy lubią czasami blokować się w jakichś lokacjach i muszą się do nas mało elegancko teleportować, gdy oddalimy się za daleko. Gorzej gdy to oni mają coś otworzyć, a nie bardzo mają na to ochotę.

ADVGame-Win32-Shipping%202013-11-28%2019-00-36-58.png

Na screenach wygląda to nawet lepiej niż w akcji.

Bo gra jest zwyczajnie zabugowana. Skrypty się zacinają i możemy spędzić sporo czasu ustawiając jakąś kamienną zabawkę zanim połapiemy się, że drzwi się nie otworzą niezależnie od kombinacji. Na szczęście wczytanie checkpointa pomaga w takich sytuacjach.

Musimy się też liczyć z problemami jakie stwarza Unreal Engine napędzający grę - odbicia są przekłamane, a tekstury doskakują z opóźnieniem. Tyle do panów z Epica. Twórcy gry dołożyli niestety też od siebie - ogromne ilości niewidzialnych ścian, bohater nieumiejący pływać, skakać wyżej niż 40 centymetrów ani wchodzić po drabinach. Takie numery przeszłyby 10 lat temu, w grze TPP. Na szczęście i z tymi ograniczeniami mapy są stosunkowo rozległe i można się po nich wałęsać w poszukiwaniu artefaktów i broni. Są przy tym całkiem przyjemnie zaprojektowane. To chyba największa zaleta gry - jest po prostu ładna. Dobre assety, tekstury i większość modeli sprawiają że jest na czym zawiesić oko. Etapy są przy tym odpowiednio zróżnicowane, mamy Egipt, Arktykę i Amerykę Południową, wszystko bez recyklingu. Jeszcze gdyby te nieudolne light shafts tak nie biły po oczach.

ADVGame-Win32-Shipping%202013-12-01%2012-50-50-94.png

Mówiłem że mówiłem?

Kampania zajmuje jakieś osiem godzin, a po jej ukończeniu można jeszcze spróbować multi, albo zwyczajnie o grze zapomnieć. Nie jest oczywiście totalną porażką,strzelanie daje radochę, a widoki są ładne. Jeśli przymknąć oko na niedostatki mechaniki i obniżyć cenę do jakichś 20 złotych otrzymamy całkiem przyjemny zapychacz na dwa wieczory. Powyżej tej bariery nie ma jednak się co za nią zabierać.

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...