Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

W cieniu nietoperza Vol. 1 [BATMAN: POWRÓT MROCZNEGO RYCERZA]


Grimmash

947 views

 Share

W cieniu nietoperza Vol. 1

BATMAN: POWRÓT MROCZNEGO RYCERZA

Wcieniunietoperza-1_zpsd92a547b.jpg

"I want you to remember, Clark?in all the years to come?in your most private moments?I want you to remember?my hand?at your throat?I want?you to remember?the one man who beat you."

Osoby, które przeczytały, choć jeden mój tekst i spostrzegły avatara wiedzą, a przynajmniej domyślają się, że jestem wielkim fanem Batmana. Jak żebym mógł, więc nie napisać czegoś poświęconego tylko tej postaci? Poza tym w świetle nadchodzącego filmu po raz pierwszy pokazującego na dużym ekranie spoktanie Supermana z Batmanem nie mogło stać się inaczej. Pomyślałem trochę o tym i postanowiłem od razu napisać trzy teksty. Pierwszy z nich dotyczy komiksu Franka Millera z 1986 roku The Dark Knight Returns, który doczekał się dwuczęściowej animacji. Pierwsza z nich jest bardzo dobra, ale brak jej trochę charakteru, za to druga to prawdziwa rewelacja. I to pomimo tego, że tak naprawdę jest okrojoną i nieco utemperowaną wersją papierowej opowieści. Największy żal mam do twórców za nie przedstawienie narracji Supermana i jego stanowiska. W tej animacji człowiek ze stali stał się psem na rządowej smyczy USA bez podania żadnej przyczyny. Biorąc to wszystko pod uwagę postanowiłem, więc odgrzebać komiks, który jest źródłem tego sukcesu.

Seria Mistrzowie Komiksu sygnowanego Klubem świata komiksu należącego do Egmontu doczekała się drugiego wydania Batman: Powrót Mrocznego Rycerza. To Polskie wydanie nie jest łatwo nabyć o czym sam się przekonałem, ale internet jest na tyle łaskawy, że swoją kopię po jakimś czasie zakupiłem. II wydanie jest jakościowo pierwszej klasy, gruba i twarda okładka kryje w sobie bogactwo smaku oraz klimatu doskonałego komiksu Millera na wysokiej klasy kredowym papierze. Przekład na język polski nie ujmuje oryginałowi żadnej ujmy, poza tym znalazło się w nim miejsce na galerię oryginalnych okładek.

Frank Miller słusznie postawił swoją tezę rzeczywistości Gotham po przejściu Batmana na emeryturę. Jego najwięksi wrogowie siedzą w szpitalach psychiatrycznych, wegetują czekając na znak i możliwość powrotu do zbrodni. Krótko mówiąc, sami są na przysłowiowej ?emeryturze?. Drugą ważną częścią tej tezy jest pojawienie się nowego gangu na ulicach zwanego mutantami. Ich lider to skrzyżowanie Killer Croca z Banem. Sam zamaskowany krucjator w oczach młodszych obywateli stał się mitem. Ludzkość zmusiła superbohaterów do odwrotu, Superman jest teraz podkomendnym samego prezydenta, a człowiek nietoperz stał się starym, cynicznym brutalem. Lata pracy wypaczyły go patrząc na Harveya Denta po operacjach plastycznych widzi tylko potwora, kryminalistę, wreszcie dwie twarze. Film różni się od komiksu pokazuje Kal-Ela jako nad istotę jaką w gruncie rzeczy jest, ale to komiks znacznie lepiej obrazuje jego sytuację od animowanej produkcji.

Sama fabuła tego niezapomnianego i kultowego dzieła nie jest banalna, za to zdecydowanie odważna i całkiem inna od wielu dostępnych na rynku komiksów. Można nawet rzec, że jest świeża mimo paru dekad od premiery. Wątek Harveya Denta jest trochę krótszy niż się można było tego spodziewać i jest tylko przygrywką do pojawienia się Jokera. Mimo to wnosi w głębię tej postaci bardzo wiele rozpatrując dalsze losy tej postaci pod kątem, która z jego osobowości wreszcie weźmie górę, co będzie, gdy będzie to ta druga i gorsza połówka? Joker jak zwykle ma mocne wejście z wielką klasą zabija 206 osób. Idzie na całego wiedząc, że odwieczna rozgrywka między nim a rycerzem Gotham kiedyś się musi skończyć. Teraz wie, że jej koniec jest bliski. Zrzucenie odpowiedzialności za swoje czyny, za śmierć setek ludzi na nietoperza jest bardzo zgrabnym posunięciem wywołującym wiele moralnych rozterek i pytań we wrażliwszym czytelniku. Inni doskonale wiedzą, że to wszystko jest nic nie warta ściema i Batman nie jest niczemu winny. Pozwalając żyć Jokerowi przez tyle lat nie stał się wcale jego wspólnikiem, ale taki punkt widzenia jest logiczny i zrozumiały. Komiks mistrza jedak nie dlatego jest tak kultowy, a przynajmniej nie tylko dlatego. To jak autor ?Sin City? poradził sobie z wątkiem Supermana i jego starciem z mrocznym rycerzem do dziś inspiruje największe nazwiska w świecie filmu do kolejnych projektów (roku 2015 czekam!). W ten wątek nie będę się już zagłębiał, żeby nikomu, kto nie czytał (bądź nie oglądał) nie psuć zabawy.

The_Dark_Knight_Returns.png

Koniec końców Frank Miller wytyczył Wayne?owi nową ścieżkę życiową na stare lata, nikt przed nim nie wpadł na pomysł wykorzystania grupy ludzi tak jak robili to super złoczyńcy. Szkoda, tylko że ta opowieść sama skazuje siebie na niebyt. Ciężko przecież byłoby komukolwiek uwierzyć w oparcie całego uniwersum zamaskowanego krzyżowca przez DC na tej właśnie historii, która kończy jego działalność rozpoczynając całkiem nowy etap życia przygotowując po nim spadek i dziedzictwo przekazane następnym pokoleniom mieszkańców Gotham.

Wielkie dzieło zasłużyło na użycie angielskiego słowa masterpiece. Grafika wielu osobom może wydać się szpetna. Ja widzę to jako plus jak można przecież puścić oko do czytelnika, że to co czyta to bujda jednocześnie nie wyrzucając go z stworzonej rzeczywistości? Karykaturalne i przerysowane rysunki dobrze ilustrują pełną przemocy historię zamieszkaną przez przestępców będących największymi karykaturami w środku nie z zewnątrz. Ich szpetne twarze, uśmiechy oraz czyny dzięki tej kresce nie wydają się tak obskurne, tuszują szpetotę, choćby odrobinę.

Niedługo rynek gier zaatakuje kolejny tytuł z charakterystycznym logo, trzeba będzie, więc odnieść się do żywota rycerza z peleryną w grach. Choćby gra była doskonała jak przecież części serii Arkham są to i tak oryginalnością nie przebiją tego komiksu. Polecam go gorąco każdemu fanowi, szczególnie tym, co to zainteresowali się Batmanem przez filmy Christophera Nolana. Ja sam stałem się fanem odkąd ujrzałem Nicholsona w roli Jokera, jeszcze na czarno-białym telewizorze, gdy byłem dzieciakiem.

Rysunki: 10/10

Fabuła: 10/10

Postacie: 10/10

Tłumaczenie: 10/10

 Share

4 Comments


Recommended Comments

"Dark Knight Returns" to prawdziwie rewelacyjny komiks. Jednakże przestrzegam każdego przed jego kontynuacją - "Mroczny Rycerz Kontratakuje" to koszmarek jaki ciężko wyrzucić z pamięci po przeczytaniu. Niestety.

Ciężko przecież byłoby komukolwiek uwierzyć w oparcie całego uniwersum zamaskowanego krzyżowca przez DC na tej właśnie historii, która kończy jego działalność rozpoczynając całkiem nowy etap życia przygotowując po nim spadek i dziedzictwo przekazane następnym pokoleniom mieszkańców Gotham.

Na tej historii nie ale Batman nie raz był zastępowany przez inne osoby. W "Batman Beyond" był to Terry McGinnis, po wydarzeniach z

sagi Batman R.I.P. i jej kontynuacji w Batman Incorporated

był Dick Grayson, obrońcą Gotham przez moment był Azrael, Batwoman... Inna rzecz, że Frank Miller był prekursorem w tym zakresie.

Link to comment

Nie czytałem pozycji z kontratakiem w tytule. Podoba mi się za to The Killing Joke i Batman Arkham Asylum. Nie wspominając o Knightfall z lat '90, kiedy to komiksy wychodziły regularnie w zeszytach. Jak ja tęsknię za tamtymi czasami.

Link to comment

10/10 dla rysunków w tym albumie? Rozumiem, że styl może się podobać, ale coś takiego w żadnym razie nie zasługuje na najwyższą ocenę. Sam komiks kupiłbym, ale styl graficzny za bardzo mnie odrzuca.

Link to comment

Po pierwsze kreska to rzecz bardzo subiektywna jedni lubią taką inni inną, poza tym jest tak jak napisałem w tekście ta kreska jest uzasadniona fabularnie i według mnie sama w sobie wzbogaca treść.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...