Jump to content
  • entries
    91
  • comments
    512
  • views
    93,707

Trudne związki komiksu z filmem


Grimmash

1,057 views

 Share

Komiks + film = trudny związek. Komiks od pucybuta do milionera z Supermanem.

Komiks to dziecko ery przemysłowej i rozwoju prasy. Aby wypełnić miejsce w gazetach wydawcy często zamieszczali, krótkie (2-4 kadrowe) śmieszne historyjki. Musiało minąć wiele dekad, by ten sposób przedstawiania historii z niedocenianego medium dla nastolatków stał się pełnoprawnym elementem popkultury, a nawet kultury wyższej wymagającej od odbiorcy myślenia i własnego wkładu. Angielskie słowo comic znaczy komiczny. Nie dziwi, więc stereotypowe myślenie wielu osób. Tymczasem ten wyśmiewany komiks jest medium, które najlepiej radzi sobie z różnymi gatunkami i najłatwiej z różnorodną narracją.

Choć można doszukiwać się początków tej formy artystycznej w średniowieczu - historie obrazkowe z krótkimi komentarzami sławiące bohaterskie czyny lub historie świętych. Komiks rozpoczął swój bytowanie w XIX wieku. Prasa codzienna umieszczała na swoich łamach krótkie historyjki w odcinkach najczęściej o charakterze satyrycznym (stąd znowu comic). Znalazł on swoje miejsce również w innych krajach takich jak: Francja -"bande dessinee" i Włochy - "fumetti", czyli po polsku "dymki".

Kolejną kłodą pod nogami stała się twórczość amerykańska. W XX wieku medium amerykanom zaczęło się coraz bardziej podobać. Komiks przybrał wówczas dobrze znane dzisiaj cechy: krótka i zwarta budowa złożona z kilku kadrów w formie paska, dymki z tekstami. Ostatecznie duża popularność przyczyniła się do wydań w formie zeszytów tzw. comic book. Jest to forma, którą dziś znają wszyscy. Amerykanie doprowadzając do rozwoju środka przekazu przy okazji niechcący mu zaszkodzili. Komiksy stały się obiektem zainteresowań dzieci i młodzieży. Historie zaś doprowadziły do tego, co teraz znamy jako tzw. mainstream. Krótko mówiąc, opowieści o superbohaterach. Były one pełne wyobraźni i znakomitych pomysłów. Mimo to utrwaliła się opinia, że są dla dzieci ? powierzchowne, płytkie i nierealne.

Może i pierwszym superherosem nie był Superman (1938 r.), ale to on zapoczątkował lawinę przepełnioną różnej maści bohaterami obdarzonymi różnymi supermocami bądź nadzwyczajnym intelektem i funduszami. Można powiedzieć, że Clark Kent był świadkiem rozwoju tego medium. Zapoczątkował je, był obserwatorem szczytu popularności następnie przesytu oraz wieloletnich potknięć, które doprowadziły do stereotypowego postrzegania obrazkowych opowieści.

Szczęśliwie to wszystko z czasem miało się zmienić wraz z nadejściem noweli graficznej. Nowela to oczywiście serializacja jakiejś historii często długoletnia saga jak polski Klan. Graficzna nowela to coś zupełnie innego. Graphic novel po raz pierwszy pojawił się na rynku wraz z historią Willa Eisnera ?A Contract with God? w 1978. Do jego rozwoju i większej liczby odbiorców walnie przyczyniły się takie tuzy świata komiksu jak Alan Moore (Watchmen, V For Vendetta) i Frank Miller (300, The Dark Knight Returns, Sin City). Szczególnie ważne są tu dwie pozycje dotyczące i rozpatrujące mainstreamowy superbohaterski komiks z zupełnie nowej, nieznanej dotąd perspektywy - Watchmen i The Dark Knight Returns. Narodziło się coś nowego ? wymagającego, mroczniejszego itp. Autorzy stworzyli zupełnie nowy styl opowiadania historii, mroczny i głębszy jak używany do rysunków tusz. Przede wszystkim Moore i Miller udowodnili, że faceci w rajtuzach mogą być źródłem poważnych historii obnażających występki i słabości współczesnych społeczeństw i ludzkiej cywilizacji w ogóle. Jednocześnie dali podstawy do rozwoju komiksu i jego wyjściu spoza swoich dotychczasowych ram. Dali zielone światło komiksowi ambitnemu i wymagającemu. Dzięki temu dzisiaj pełno jest różnego rodzaju opowiadań od najprostszych i śmiesznych po te najbardziej przewrotne i abstrakcyjne, dzięki temu można mówić, że komiks jest formą artystyczną.

watchmen1.jpg

Ma to też swoje przełożenie na filmy. Gdy superherosi święcili triumfy pokonując kolejnych przeciwników i ratując świat po raz enty, filmy podążały tym tropem nie bawiąc się w zawiłą psychikę herosa i motywacje jego działań np. Batman zbawia świat (1966), Superman i Człowiek Kret (1951). Dopiero, gdy zjawiły się te wyżej wymienione nowele graficzne powstały na ich bazie poważniejsze próby przeniesienia na ekran bohaterów w maskach i pelerynach. Począwszy od Batmana z 1989 roku Tima Burtona po Supermana z 2013 roku.

Nowela graficzna początkowo postrzegana jako odmiana komiksu uzyskała własną kategorię w księgarniach na początku XXI wieku (dzięki Book Industry Study Group). A film uzyskał nowe pojęcia ? nolanisty i nolanizmu.

Twórcom i reżyserom oswoić facetów z majtkami na wierzchu łatwo nie było. Zdarzyło się wiele potknięć, które spowalniały przebicie się z komiksem do Hollywoodu np. Fantastic 4, Elektra. Prawdziwą cierniową koroną przy budżecie 270 mln dolarów stał się Superman Returns. Zarobił, tyle że, ledwo się zwrócił; został średnio przyjęty przez krytyków i zupełnie źle odebrany przez fanów. Mówiąc szczerze nie jest to zły film, składa się z wielu mocnych momentów i scen. Problemem był odbiór przez fanów głównej osi fabularnej, która faktycznie pozostawiała wiele do życzenia. Był to romantyczny hołd dla filmów Richarda Donnera, głęboko osadzony w świecie przez niego opracowanym. Tworząc Supermana I i II na wiele lat postawił poprzeczkę wysoko, poruszył wyobraźnię wielu i równie wielu zainspirował. Obraz Briana Singera dowiódł jak bardzo ta formuła się zużyła i zdezaktualizowała. Był to duży cios dla wytwórni Warner Brothers, która na 8 lat odsunęła najbardziej rozpoznawalny symbol wśród superbohaterów świata od filmów.

Po porażkach okresu końca poprzedniego wieku (Spawn, Batman & Robin) i początku następnego (Elektra, Daredevil) nadszedł rok 2005. Był to rok bardzo udany dla adaptacji - powstały, wtedy Sin City, Batman Begins i Constantine. Świat przekonał się, że i komiks pokazany w odpowiedni sposób może być dobry. Hollywood utwierdziło się tylko w swoich poprzednich przekonaniach i dowiedziało się, że na obrazkowych historyjkach da się zarobić trzeba tylko zadbać o ich jakość. Poczyniono zatem pierwszy krok teraz tylko trzeba było zacząć biec.

A ten bieg na dobre rozpoczął Christopher Nolan (Memento, Incepcja). Jego trylogia na dobre zmieniła podejście do przenosin komiksów na ekran i utrwaliła ich dobry wizerunek i niepodważalny status. Było to jawne i przejrzyste stanowisko ? na komiksie można zarobić i z komiksu może powstać doceniany przez krytyków i nagradzany na Oskarach obraz. Dziś w box office?ach triumfy coraz częściej święcą właśnie mainstreamowi herosi - niegdyś przyczyna żartów z fanów opowiadań w obrazkach. Nie można jednak zapomnieć o innych filmach na nich opartych np. 300, A History of Violence, Road To Perdition czy, choćby V for Vendetta. Parę lat temu nikt nie odważyłby się myśleć o realizacji tak absurdalnego projektu, jak The Avengers. Dzisiaj internet aż huczy od plotek o Justice League stajni DC.

The-Dark-Knight-Rises-Trailer-fan-made.jpg

Man Of Steel dorobił się 644 milionów dolarów nie tylko dowodząc, że na podstarzałych ikonach da się zarobić, nie tylko przełamując klątwę ciążącą nad serią, ale przede wszystkim przełamując stereotyp Supermana ? harcerza, rycerza w lśniącej zbroi. Fakt, że superbohater przyczynia się do zniszczeń na Ziemi jest uzasadniony, on wcześniej nie był bohaterem i nie pomagał ludziom na taką skalę zarówno jak i nie walczył wcześniej z równymi sobie. W tym filmie po raz pierwszy przywdziewa swój kostium z peleryną naturalne jest więc, że nie jest jeszcze ukształtowaną osobą potrafiąca ukierunkować swoje czyny tak, by odpowiedzialność i cena za ich dokonanie nie była wysoka. Poza tym liczyło się tylko i wyłącznie pokonanie przeciwnika zagrażającego całej ludzkości. Parę materialnych zniszczeń jest minimalną zapłatą za ocalenie planety, a jednak wielu osobom się to nie podobało. Mamy XXI wiek i nie możemy patrzeć na coś oczyma wyobraźni wlepionymi w przeszłość, co dowiódł Superman: Powrót. Przyszedł czas na zmiany. Czy Człowiek ze stali to najlepsza możliwa zmiana? Trudno jasno określić, ale uważam, że tak. Składa ona hołd staremu herosowi jednocześnie grzecznie mówiąc mu do zobaczenia. Jasne jest teraz, że będzie kontynuacja i Clark Kent dorośnie, stanie się herosem, którym powinien być. A może lekcji udzieli mu Batfleck....yyy...Batman oczywiście. Człowiek ze stali w tej wersji stał się bardziej emocjonalny i świadomy odpowiedzialności jaka na nim spoczywa, świat się zmienił pierwszy heros popkultury musiał za nim nadążyć. Wykorzystanie swojej siły i mocy w słusznym celu nie jest dla niego trudne, ale robienie tego we właściwy sposób musi przyjść z czasem, dlatego też czekam na sequel. Mam nadzieję, że ta produkcja poprowadzi również innych bohaterów do świetlanej przyszłości, że kino adaptujące na swe potrzeby młodzieżowe zeszyty nie będzie tylko pustą rozrywką, lecz widowiskiem funkcjonującym na wielu poziomach tak jak filmy Christophera Nolana.

Sukces pierwszej części nadchodzącej trylogii z Henry Cavillem w głównej roli przebił nawet sukces Batman Początek (374 mln) i patrząc na sukcesy następnych części mrocznego rycerza, aż boję się pomyśleć czym mogą się stać kolejne części wielkiego S. Nigdy tak naprawdę nie przepadałem za Clarkiem Kentem, był dla mnie z innej niż reszta postaci uniwersum DC bajki. Jego siła była przerysowana, a zestawienie go w konfronatcji z zwykłym śmiertelnikiem Lexem Luthorem tylko mnie utwierdzało w tym przekonaniu tak samo zresztą, jak jakiekolwiek wspólne występy Wayne?a z Kentem w jednym komiksie. Teraz jestem nawróconym fanem przybysza z planety Krypton, który mimo wielu kontrowersji dojrzał w komiksach materiał godny filmowego Oskara. Dziś adpatacja graficznej noweli to nie tylko spektakularne efekty i efektowne walki, przede wszystkim ciekawie opowiedziane historie często mające coś do powiedzenia swoim widzom. Nie ważne czy noszą zielony, niebieski czy czerwony kostium są nieodzownym elementem naszej rzeczywistości (a raczej odskoczni od tej rzeczywistości) i błyszczącą częścią kultury masowej, a stać się mogą brylantem sztuki filmowej, tej wymagającej i artystycznej. Bez wahania mogę powiedzieć - całe szczęście do towarzystwa składającego się z przebierańców dołączył stary/nowy gracz zajmując słuszne miejsce w tym barwnym panteonie osobowości.

 Share

2 Comments


Recommended Comments

Tekst niezły ale 1) długi więc przydałoby się urozmaicić go obrazkami lub skrócić (da się, bez uszczerbku dla treści) i po 2) błąd merytoryczny, Superman nie był pierwszym superbohaterem. http://en.wikipedia....uperhero_debuts przed nim był chociażby Doctor Occult i The Clock.

Dzięki, szczerze myślałem, że napiszesz Zorro albo coś takiego. Dzięki za konstruktywną krytykę postaram się w najbliższym czasie coś z tym zrobić.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...