Jump to content

Kroniki

  • entries
    11
  • comments
    27
  • views
    9,457

Krótkie... opowiadanie?


ZymDeQuad

418 views

 Share

Witam z powrotem. Nie wiem czemu, ale postanowiłem się z Wami podzielić moim tekstem. Jest to tylko część większej całości, ale kto wie? Może przy ciepłym odbiorze wrzucę dalsze kawałki? Wyrazicie swoją opinię? Chciałbym zaznaczyć, że jestem autorem tego tekstu i prosiłbym, aby go nie kopiować. (Aha, tekst był robiony pod Worda, więc tam proponuje go wkleić)

Przyczaiłem się za kępą wyschniętej trawy, niedaleko ogrodzenia. Noc była wyjątkowo spokojna, niekiedy tylko dawał o sobie znać jakiś leśny drapieżnik lub inne małe zwierzątko. Wstrzymałem oddech, by dokładniej posłuchać otaczającej mnie krainy dźwięków. Po dłuższej chwili, kiedy twarz zaczęła mi już sinieć, spuściłem powietrze. Powtórzyłem tę czynność je- szcze dwa razy, jak dotąd bezcelowo. Powoli zacząłem zdawać sobie sprawę, że będę musiał odwołać się do sztuki. Nie miałem ochoty nadwyrężać ciała ani umysłu, szczególnie po chorobie. Wyjąłem strzałę ze skórzanego kołczanu na moich plecach i umieściłem ją na cięciwę, pomiędzy palcami. Pozbywałem się zbędnych myśli krążących mi po głowie. Dopadną mnie? Pierwszy cios, jeśli chcesz wygrać musisz atakować szybko, pozostając w ukryciu. Droga ucieczki. Gdzie oni są, tutaj? Powoli oczyszczałem umysł, pozostawiając pytania za sobą. Byłem już prawie gotowy, gotowy by użyć sztuki. Po prawdzie dopiero zaczynałem samotną naukę, więc nie mogłem być pewny rezultatów, jednak musiałem się jakoś obronić. Nagle coś rozproszyło moją uwagę, brzmiało jak ryczący lew szykujący się do ataku. W rzeczywistości, był to dźwięk pękającej pod butem gałązki, wzmożony wszechobecną ciszą. Zdradził się. Podchodził powoli, kreśląc łuk z lewej strony. Śledziłem dokładnie każdy jego ruch, nie pozwalając mu znik-nąć w ciemnościach. Napiąłem cięciwę mocniej, szykując się do strzału. Poświęciłem chwilę na ocenę odległości od celu i jego wielkości. Puściłem strzałę. Niedługo potem usłyszałem stłu-miony jęk i wyzwiska. W tej chwili zostałem zdemaskowany, a kępa wysuszonych roślin przestała być dobrym schronieniem. Przygotowałem się do oddania szybkiego ataku, który miał za-kończyć ten pojedynek. Wypuściłem kolejny pocisk, mierząc trochę wyżej niż ostatnio. Tym razem trafiłem w tors, czemu towarzyszył nieprzyjemny odgłos ulatywania powietrza.

 Share

2 Comments


Recommended Comments

Dzięki za opinię, drugą część mam już przygotowaną, więc na pewno się ukarze. Tym razem bardziej się postaram, by pasowało do układu bloga, a nie strony A5 z marginesami ;)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...